paczka111
31.10.05, 13:57
P... kotka za pomocą młotka. Mój najulubieńszy bohater literacki Hannibal
Lecter zgodził się rozmawiać z ową Sterling, na początku, tylko i wyłącznie
ze względu na jej urodę. Na początku zresztą nigdzie się o tej urodzie wprost
nie mówi, ale porażony jest i niejaki Jack Crawford i, do szczętu,pan od
strzelania. Po drodze jeszcze parę osób z Chiltonem, ksywka bilirubina i
oczywiście Jame Gumbem, potworem. Właśnie on wypowiada kluczowe, dla
zrozumienia całej kariery panny Sterling i wydarzeń w książce zdanie, kiedy
już go zabiła na śmierć, a brzmi ono: co się czuje, kiedy jest się tak
piękną? I to by było na tyle o feminizmie w książce.
Film reżyser pozwolił sobie zmienić dość radykalnie, desygnując do głównej
roli aktorkę o wyglądzie rozwścieczonej szczurzycy. No i kompletnie wypaczył
całą tę cudną opowieść, bo kto nie czytał książki, za cholerę nie zrozumie
jak to się wszystko zaczęło.Walory umysłowe, owszem, jak najbardziej, ale
nawet taki potwór jak Hanibal Kanibal najpierw popatrzył na opakowanie.I to
jest w książce najśmieszniejsze, choć nie dla najmądrzejszych nawet na całym
świecie brzydul.Świat mężczyzn jest taki podły...