Dodaj do ulubionych

Osiem liter

13.04.06, 04:41
Cóż, nic nowego. Wiadomo, że problemy z samookreśleniem zaczynają sia dopiero
wtedy, kiedy głód już nie zagląda w oczy. Jak człowiek głodny, to nie ma
czasu na bycie sfrustrowanym...

Czyli przeznaczeniem społeczeństw sytych jest frustracja i depresja.

Ale Thoreau zasugerował przecież rozwiązanie w Waldenie :-)

Nicholas
Obserwuj wątek
    • charbon Re: Osiem liter 13.04.06, 12:47
      To moja historia - historia wypieszczonej jedynaczki,której rodzice i otoczenie
      wtłukli do głowy ,że jest kimś lepszym, kimś , kto jest tak ważny, że całe
      życie może spędzic w pozycji dokarmianego i dopieszczanego embrionu.
      Tu nie chodzi o samookreślenie - tu chodzi o przełamanie obrazy na swiat, w
      którym nie jest się już tę jedyną i wyjatkową istotą. I w dodatku ten bolesny
      kontrast - z jednej strony wiedza, inteligencja, z drugiej rozwój emocjonalny
      na poziomie bezdomnego małego dziecka - tak trudno przyznac że z całą swoja
      wiedzą jest się niestety ...pretensjonalnym idiotą.Ze ci wszyscy ludzie,z o
      tyle mniejsza wiedzą, robiący takie głupoty, jednak, jednak radzą sobie o wiele
      lepiej ode mnie. To była najboleśniejsza chwila mojego życia, gdy wreszcie
      musiałam powiedziec "uwazam sie za tak wspaniałą osobę, że inni powinni...
      Tylko że to wyklucza bycie wspaniałą osobą. To nie jest tak, że ja nie wiem kim
      chce byc. Raczej boje się i mam wszelkie powody, żeby się bac, że moja wiedza i
      inteligencja, z jakiś powodów, nie potwierdzą sie w praktyce. Że nie dam rady
      utrzymac pozycji osoby wyjatkowej, będę jedną z wielu, zawiodę siebie,
      rodziców - tak o mnie dbali, dali mi wszystko, a ja jestem nikim, juz nie można
      się mną chwalic. Bo nigdy tak naprawdę nie byłam uczciwa w tym co robiłam,
      bardziej niz na wiedzy zależało mi na wrażeniu, jakie ta wiedza wywoływała.
      Może jestem inteligentna i wykształcona, ale jestem tez głupia."
      Minęło parę lat. Życie zmusiło mnie do spuszczenia z tonu. Przestało mi zależec
      na podziwie( może nie do końca, skoro tu piszę :) jak to się rozwinęłam), czuję
      się o wiele lepiej niz kiedykolwiek. Przestałam myślec z pogardą
      (charakterystyczną dla wypieszczonych odsysaczy, jakim byłam) o zdobywaniu kasy
      i pracy dla ludzi rzekomo głupszych ode mnie. Moja "niezwykłośc" na pewno nie
      ucierpi od normalnego, odpowiedzialnego życia. Nie wszystko mogę i chcę
      pokazac,mam w końcu instynkt samozachowawczy :), ale uważam, że byłaby to
      straszna strata dla społeczeństwa, gdyby mój mózg został zagłodzony z braku
      środków do życia. A poza tym lubię książki i muszę je za coś kupowac. Lubię też
      lody, manikiur, fryzjera, kosmetyczkę...Nawet moje dzieci. Bo moje dzieci też
      lubią mnóstwo rzeczy....Chcę życ.
      Kosztowało mnie to sześc lat terapii. Najbardziej przeciwko niej protestowała
      moja matka- trudno chwalic się córką, klientką psychologa.
      • cerenitais Re: Osiem liter 15.04.06, 15:50
        Rozumiem Cie Chabron. Tez jestem "rozpieszczoną" jedynaczką, mam 18 lat i
        jestem niedorozwinięta emocjonalnie. Mam poczucie wyższosci nad innymi i
        przyznaje się do tego bez bicia, chociaż nie należę do "szczerych za wszelką
        cene", ktorzy palną kazdy nietakt i chamstwo w celu zamanifestowania swojej
        rzekomej bezpretensjonalnosci. Jestem wolna od poczucia winy- cierpie na ADHD i
        to usprawiedliwia moje niedociągnięcia w sferze zycia spolecznego i
        emocjonalnego. Ale nie widze powodu, zeby miec do siebie o to pretensje albo
        uwazac innych za lepszych. Maja mniejsza inteligencje i wiedze, ale lepiej
        koegzystują? Bardzo dobrze, kazdy ma swoje mocne strony. Znajdz mi osobe o
        idealnych parametrach psychologicznych, ktora nie wyroznia sie niczym in plus
        ani in minus. Pamietaj, ze ludzie wychowani w atmosferze kolektywizmu tez maja
        swoje wady i zle nawyki. Nie mozna w nieskonczonosc napiętnowac i ponizac
        outsiderow, bo to wlasnie swiadczy o braku tolerancji i zaslepieniu "prawem
        dzungli".
        • charbon Re: Osiem liter 20.04.06, 15:21
          Ale ja przecież nie piętnuję i nie oczekuję od nikogo aby we wszystkim miał
          idealne parametry psychologiczne. I wcale nie mam nic przeciwko ludziom
          wyróżniającym się. Tylko problem polega na tym, że większośc tych tragicznie
          sfrustrowanych wyróznia się głownie we własnym mniemaniu lub mniemaniu swoich
          rodzin, które pasowały ich na królów swiata zanim cokolwiek osiagnęli. W
          dodatku żeby tak się czuc i tak zachowywac można zarówno byc bardzo
          inteligentnym jaki i totalnie przeciętnym.


          Mam poczucie wyższosci nad innymi i
          > przyznaje się do tego bez bicia, chociaż nie należę do "szczerych za wszelką
          > cene", ktorzy palną kazdy nietakt i chamstwo w celu zamanifestowania swojej
          > rzekomej bezpretensjonalnosci. Jestem wolna od poczucia winy- cierpie na ADHD
          i
          >
          > to usprawiedliwia moje niedociągnięcia w sferze zycia spolecznego i
          > emocjonalnego. Ale nie widze powodu, zeby miec do siebie o to pretensje albo
          > uwazac innych za lepszych

          Chyba jednak masz trochę tego poczucia winy i obciachu - gdy je rzeczywiscie
          stracisz, nie będziesz juz miała poczucia wyższości nad innymi. Choc dalej nie
          będziesz miała do siebie pretensji o niedociagnięcia. Tylko wydaje mi się że
          też ją masz.

          Niczego tak nie znoszę jak kolektywizmu, ale outsider, którego jedyną cecha
          wyróżniająca jest pogarda dla innych nie wywołuje mojego entuzjazmu. Pewnie
          dlatego, że znam masę outsiderów, którym daleko do depresji i zawieszania się
          na innych, ludzi, którzy walczą o odpowiedzialne życie, a nie stają i mówią -
          takiego mnie Panie Boże stworzyłeś, takiego mnie masz. I nie mylmy autentycznej
          oryginalności umysłowej z pretensjami do takowej. I bezradności życiwej źle
          wychowanego człowieka z byciem outsiderem. Wiem zresztą skąd się to wzieło, to
          ten mit głodującego geniusza i artysty. Ciągle z tym walczę, bo podatnośc
          ludzkich umysłow na ten kretynizm jest zatrważająca - pewnie dlatego że każdy
          nieudacznik może się czuc wtedy niemal jak Van Gogh. Poczytajcie sobie historię
          drodzy panstwo - geniusze zzwyczaj mieli się bardzo dobrze,niemal luksusowo -
          chyba że przez przypadek zostali źle wychowani i nie umieli o siebie zadbac.
          Ale to nie miało nic wspólnego z byciem geniuszem,bo takowi są w każdym
          zawodzie, nie tylko tym geniuszowym.
    • convalya Re: Osiem liter 16.04.06, 08:26
      Wolę być rozpieszczoną jedynaczka, która szybko sie nudzi i chce jak najwięcej,
      niż prostą dziewczyną dla której zjedzenie kanapki jest powodem do
      nieokiełznanego szczęścia. To sie nazywa ambicja. A jak ktoś zyje w świecie,
      wśród ludzi to większe jest prawdopodobieństwo wystąpienia
      tego "nieprzystosowania" niż u osoby, która żyje w swoim grajdołku skąd nie ma
      dostępu do wielu rzeczy dla mnie normalnych i uważa je za Bóg wie co, a
      Warszawa jest dla niej wyśnioną krainą mlekiem i miodem płynącą. Podobno tylko
      ludzie, którzy nie myślą są absolutnie szczęśliwi. A jak osiągną minimum swoich
      możliwości to juz skaczą ze szczęścia.
      Ale pani Szczepkowska uwielbia gloryfikować te cudowne, proste rzeczy do
      których my, materialiści nie mamy dostępu. Zapewniam Panią, że mamy, a nic nie
      jest albo czarne albo białe. Może czas wydorośleć?
      • charbon Re: Osiem liter 20.04.06, 15:39
        Tylko że ambicja na koszt starych mniej mnie przekonuje niż ambicja żeby nie
        byc na ich utrzymaniu.
        Tak się składa że znam autentycznego milionera i to hiszpańskiego i to
        jedynaka - zarabia na wakacje zmywając gary w lokalu do którego zapewne nawet
        byś nie zajrzała - jest cudownym urokliwym facetem, który nigdy w życiu by z
        siebie czegoś takiego nie wyprodukował. A jaki przystojny.
        Mam zanjomą Z Warszawy, też jedynaczkę, która od 18 roku życia zarabiała na
        życie również zmywając gary - skonczyła dwa wydziały, w tym na jednym się
        doktoryzowała,kupiła sobie własne mieszkanko - zapewniam cię, że docenia urok
        prostych rzeczy.
        Moja ciotka , szefowa międzynarodowej agencji naukowej - myła gary żeby zarobic
        na wakacje. ITD.. itd...
        A co z tymi z ambicjami, co się nigdy do tego nie "zniżyli"? No cóź, dalej mają
        ambicje i ...nic więcej. Paru panienkom się udało, złapały bogatych facetów
        których wcale nie widują, bo nie po to zresztą wychodziły za mąz żeby ich
        widywa.
        A co do tej kanapki jako źródła nieokiłznanego szczęścia- chyba nigdy nie byłaś
        głodna i nigdy nie musiałaś na nią zarobic.

        • convalya Re: Osiem liter 20.04.06, 20:27
          A czy ja pisałam coś o zmywaniu garów lub zniżaniu się lub niezniżaniu do
          jakiegoś poziomu? Ale jeśli już to Ty chyba cały świat poznałaś, że z całą
          pewnością mówisz o ludziach, którzy nie "zniżyli się" do mycia garów, że nie
          mają nic oprócz ambicji. Ja widzę coś wręcz przeciwnego - ludzi, którzy
          osiągają sukcesy, a garów nie zmywali bo nie po to się kształcili i nie po to
          cały czas pracują nad sobą.

          > A co z tymi z ambicjami, co się nigdy do tego nie "zniżyli"? No cóź, dalej
          > mają ambicje i ...nic więcej. Paru panienkom się udało, złapały bogatych
          > facetów których wcale nie widują

          To raczej domena tych wiejskich (mentalnie, niekoniecznie chodzi o pochodzenie)
          dziewczyn, które słowa ambicja nie znają a nowe szpilki wystarczą im do
          szczęścia. Dla mnie szpilki w tym przypadku równa się kanapka, ale Ty dorobiłaś
          ideologię.

          Chodziło mi o podnoszenie drobiazgów do rangi rzeczy wielkich, jeśli dla kogoś
          Warszawa jest szczytem marzeń to świadczy o horyzontach tej osoby, co nie
          znaczy, że świadczy negatywnie o niej samej.
    • podfur Re: Osiem liter 17.04.06, 11:42
      Grzybień jako lek dla miastowej neurasteniczki?
      O tak: "Od miesiąca chodzę boso, od razu się czuję zdrowo (...),pod spód więcej
      nic nie wdziewam, od razu lepiej się miewam"!!!

      A gdyby miała rodziców na wsi, usłyszałaby parę zdrowych chłopskich rad,
      np."Ruszże dupę do kościoła, leniu śmierdzący" albo "Czemu nie idziesz na
      dyskotekę z chłopakami jak inne, starą panną chcesz być, wstyd rodzinie
      przynieść?"(znam z doświadczenia, sama pochodzę z takiego środowiska).
      Żadne fochy by się jej nie trzymały.

      • charbon Re: Osiem liter 20.04.06, 15:54
        Przykro mi że pochodzisz ze środowiska o niskiej kulturze osobistej. Zapewniam
        cię że w Warszawie również nie usłyszałabys nic mądrzejszego również od ludzi z
        wyzszym wykształceniem. Natomiast oczywiście masz tu większe szanse sama
        znaleźc pomoc.
        Też nie widzę ratunku w wyflancowaniu jej do Grzybienia. Według mnie terapia
        (najpierw terapia, bo inaczej rzeczywiście mogłaby sobie zrobic cos złego) i
        won córeczko na własne utrzymanie. Albo przeżyje albo nie. Według mnie
        przeżyje. Chyba że się zaweźmie udowodnic wszystkim że jest skrzywdzona przez
        swiat. Inną alternatywą jest fundowanie jej super wakacji do końca życia.
        Ma to swoje zalety - rodzice będą się czuli ważni, pomocni i kochający, a ona
        będzie miała darmowy wikt i opierunek. Tylko któregoś dnia zemrą ...
        Zresztą tam chyba cala rodzina jest ciężko uszkodzona, bo inaczej panienka by
        depresji na tle dojrzalosci nie dostala.
      • jendrek121 Re: Osiem liter 22.04.06, 18:53
        podfur napisała:

        > Grzybień jako lek dla miastowej neurasteniczki?
        > O tak: "Od miesiąca chodzę boso, od razu się czuję zdrowo (...),pod spód więcej
        > nic nie wdziewam, od razu lepiej się miewam"!!!
        >
        > A gdyby miała rodziców na wsi, usłyszałaby parę zdrowych chłopskich rad,
        > np."Ruszże dupę do kościoła, leniu śmierdzący" albo "Czemu nie idziesz na
        > dyskotekę z chłopakami jak inne, starą panną chcesz być, wstyd rodzinie
        > przynieść?"(znam z doświadczenia, sama pochodzę z takiego środowiska).
        > Żadne fochy by się jej nie trzymały.



        Instnieje od bodajże Reja mit wsi spokojnej i wesołej z moralnym kręgosłupem.
        Jest to niejako w kontraście z piątkowym artykułem o Lepperowie ale niech tam -
        wieś wsi nierówna. Uwielbiam te czarno-białe dychotomie i uogólnienia na
        podstawie jednego faktu. Jest to jednak niczym w porównaniu z opiewaniem
        inteligencji Dody w ostatnich WO. Szczepkowska nie ma ostatnio dobrej formy. Zaś
        co do formy - tej literackiej to mam nieodmienne wrażenie że Szczepkowska leci
        wciąż wg. oklepanego schematu. W tym zakresie Dunin bije Szczepkowską na głowę
        choć poglądy tej ostatniej rzadko są moimi. Jeśli ktoś wymyśli receptę na udane
        wychowywanie dzieci i przystosowywanie ich do życia do dostanie min. 2 Noble.


        A co do zmywania garów to chyba ustawianie ich jako papierka lakmusowego
        kontaktu z życiem jest pewną przesadą a już zupełnienie rozumiem milionera
        zarabiająćego taką pracą. Tzn rozumiem jako rzecz incydentalną na krótki dustans.
        To zupełnie normalne, że Kasia nie ma ochoty nosić kawy dla warszawskich
        prostaków i nie wierzę, że Szczepkowska by chciała. Poczucie własnej wartości
        nie musi być poczuciem wyższości. Często jest odwrotnie - ludzie bez zasad czują
        się lepszymi od tych lepiej wykształconych i "etyczniejszych" tylko dlatego, że
        umieją robić pieniądz.Nie zawsze inteligencja przekuwa się na kasę. Wielu
        arcymistrzów szachowych nie radzi sobie w biznesie i o niczym to nie świadczy. W
        nauce liczą się inne cechy w biznesie inne. Jedyne co można zarzucić Kasi to
        siedzenie starym w kieszeni ale to obustronna wina - w przypadku rodziców Gosi
        nie ma winy bo nie mieli możliwości... :-)
        • convalya Re: Osiem liter 23.04.06, 09:18
          > A co do zmywania garów to chyba ustawianie ich jako papierka lakmusowego
          > kontaktu z życiem jest pewną przesadą a już zupełnienie rozumiem milionera
          > zarabiająćego taką pracą. Tzn rozumiem jako rzecz incydentalną na krótki
          > dustans. To zupełnie normalne, że Kasia nie ma ochoty nosić kawy dla
          > warszawskich prostaków i nie wierzę, że Szczepkowska by chciała. Poczucie
          > własnej wartości nie musi być poczuciem wyższości. Często jest odwrotnie -
          > ludzie bez zasad czują się lepszymi od tych lepiej wykształconych
          > i "etyczniejszych" tylko dlatego, że umieją robić pieniądz.Nie zawsze
          > inteligencja przekuwa się na kasę. Wielu arcymistrzów szachowych nie radzi
          > sobie w biznesie i o niczym to nie świadczy. W nauce liczą się inne cechy w
          > biznesie inne. Jedyne co można zarzucić Kasi to siedzenie starym w kieszeni
          > ale to obustronna wina - w przypadku rodziców Gosi nie ma winy bo nie mieli
          > możliwości... :-)


          Nic dodać, nic ująć. Ale w najnowszych WO już mamy list zachwyconej
          czytelniczki z wyższym wykształceniem, która z uśmiechem na ustach pędzi zmywać
          gary.:)
          BTW czy te listy nie są pisane przes samą redakcję? Bo aż cieżko uwierzyć w
          taką schematyczność.
    • politykaczka Cztery litery. (cool!) 23.04.06, 03:04
      Dobre. Śmieszne. Łodjechane. Prawie jak ten "strumień świadomości", który w
      efekcie nie poszedł. Pani to ma pióro! Taka przenikliwość. I ta wyłobraźnia! ;)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka