Dodaj do ulubionych

Nie dręczmy dzieci pacierzem

    • a_weasley Trauma spowiedzi? Czegoś nie rozumiem... 30.05.06, 10:02
      Moi rodzice są katolikami i w tej też religii byłem wychowany. I naprawdę nie
      rozumiem, o co chodzi z tą spowiedzią - w czym problem. Ani ja, ani, OIW, nikt z
      moich kolegów takiego problemu nie miał. Wiadomo było, co będzie trzeba zrobić,
      co powiedzieć, wcześniej się to z księdzem na sucho przećwiczyło, potem odbyło
      spowiedź jak należy i cześć, czego tu się bać?
      Widzę tylko jedno wyjaśnienie. Dla mnie było naturalną rzeczą, że jak ktoś jest
      dorosły, a przynajmniej duży, to się spowiada i do komunii przystępuje, i jak ja
      będę duży to też tak będę robił. Ten mebel nie miał dla mnie w sobie nic
      strasznego, bo tyle razy widziałem, jak tata i mama w nim znikali i wychodzili.
      Jeśli zaś tata i mama od spowiedzi stronią, a dziecku obijają się o uszy rozmowy
      o tym, że ci okropni księża zmuszają państwa młodych, żeby się przed ślubem
      wyspowiadali i jak tak można - są efekty.
      • aurita Re: Trauma spowiedzi? Czegoś nie rozumiem... 30.05.06, 14:53

        Bardzo dziwna wydaje mi sie Twoja wypowiedz. Spowiadasz sie z grzechow, zlych
        wystepkow itp i wogole Ciebie to nie rusza??? Cwiczysz na sucho i zimno do tego
        podchodzisz? a gdzie zal za grzechy??? emocje, chec poprawy? Wypowiadasz sie
        jakby to byl kolejny rytual dla Ciebie...

        A jezeli chodzi o artykul to niestety ksieza dzieci nie maja wiec skad maja
        wiedziec jak sie z dziecmi postepuje? Do nas przyszedl ksiadz po kolendzie, na
        moja Lusie ledwo zerknal (miala pol roczku) i spytal "a tak wogole co u Was
        slychac..." nie przypuszczam ze chcial byc przykry. Poprostu nie majac dziecka
        nie rozumie ze u mnie "slychac" tylko jedno: mam coreczke!!!!!!

        A ksiedz biskup bardzo mi sie podoba!!!!


        a_weasley napisał:

        > Moi rodzice są katolikami i w tej też religii byłem wychowany. I naprawdę nie
        > rozumiem, o co chodzi z tą spowiedzią - w czym problem. Ani ja, ani, OIW, nikt
        > z
        > moich kolegów takiego problemu nie miał. Wiadomo było, co będzie trzeba zrobić,
        > co powiedzieć, wcześniej się to z księdzem na sucho przećwiczyło, potem odbyło
        > spowiedź jak należy i cześć, czego tu się bać?
        > Widzę tylko jedno wyjaśnienie. Dla mnie było naturalną rzeczą, że jak ktoś jest
        > dorosły, a przynajmniej duży, to się spowiada i do komunii przystępuje, i jak j
        > a
        > będę duży to też tak będę robił. Ten mebel nie miał dla mnie w sobie nic
        > strasznego, bo tyle razy widziałem, jak tata i mama w nim znikali i wychodzili.
        > Jeśli zaś tata i mama od spowiedzi stronią, a dziecku obijają się o uszy rozmow
        > y
        > o tym, że ci okropni księża zmuszają państwa młodych, żeby się przed ślubem
        > wyspowiadali i jak tak można - są efekty.
        • a_weasley Re: Trauma spowiedzi? Czegoś nie rozumiem... 31.05.06, 17:30
          aurita napisała:

          > Bardzo dziwna wydaje mi sie Twoja wypowiedz. Spowiadasz sie z grzechow, zlych
          > wystepkow itp i wogole Ciebie to nie rusza???

          Nic takiego nie napisałem.
          Napisałem, że przed faktyczną spowiedzią ćwiczyliśmy, jak to będzie przebiegało.
          Ksiądz siadał w konfesjonale, mówiło się, że ostatni raz byłem i tak dalej,
          obraziłem Pana Boga następującymi grzechami... i tu nie następowało wyznanie
          grzechów, bo to były tylko ćwiczenia... więcej grzechów i tak dalej, i proszę o
          pokutę i rozgrzeszenie - i tu oczywiście też nie było rozgrzeszenia, tylko
          ksiądz już stukał, że koniec spowiedzi.

          > podchodzisz? a gdzie zal za grzechy??? emocje, chec poprawy?

          Chyba wyjaśniłem dostatecznie jasno, o co mi chodziło.
          A tak w ogóle to w tzw. międzyczasie, już jako dorosły człowiek, przeszedłem na
          protestantyzm. Co nie przeszkadza mi uważać, że jeśli ktoś jest katolikiem, to
          powinien traktować różne elementy swojej wiary poważnie.

          > slychac..." nie przypuszczam ze chcial byc przykry. Poprostu nie majac dziecka
          > nie rozumie ze u mnie "slychac" tylko jedno: mam coreczke!!!!!!

          Szczerze mówiąc, ja też nie rozumiem. Mnóstwo ludzi ma małe dzieci i słychać u
          nich mnóstwo rzeczy oprócz tego, że mają dziecko.
      • brydzia1972 Re: Trauma spowiedzi? Czegoś nie rozumiem... 01.06.06, 11:03
        a_weasley napisał:

        Dla mnie było naturalną rzeczą, że jak ktoś jest
        > dorosły, a przynajmniej duży, to się spowiada i do komunii przystępuje, i jak
        j
        > a
        > będę duży to też tak będę robił.

        Co za zmiana?! Kilka postów wczesniej byłes zdziwiony moją postawą jako matki 8
        latki.Ona nie jest dorosła!!!Jak bedzie duza i będzie chciała to niech
        przystepuje i przyjmuje.
      • brydzia1972 Re: zmiana pogladów?!do weasley_a 01.06.06, 11:04
        a_weasley napisał:

        Dla mnie było naturalną rzeczą, że jak ktoś jest
        > dorosły, a przynajmniej duży, to się spowiada i do komunii przystępuje, i jak
        j
        > a
        > będę duży to też tak będę robił.

        Co za zmiana?! Kilka postów wczesniej byłes zdziwiony moją postawą jako matki 8
        latki.Ona nie jest dorosła!!!Jak bedzie duza i będzie chciała to niech
        przystepuje i przyjmuje.
    • milseog Re: Nie dręczmy dzieci pacierzem 30.05.06, 15:24
      jestem pod wielkim wrazeniem! brawo!
      • orcheystra Re: Nie dręczmy dzieci pacierzem 30.05.06, 15:29
        Co za mądry facet.
        • silvik Re: Nie dręczmy dzieci pacierzem 31.05.06, 08:44
          Szkoda, że nie ma chyba zbyt wielu takich księży...
          Pamiętam swojego ulubionego księdza z parafii- na jego Mszy Św. (dzieciecej)
          był zawsze tłum ludzi. Miał rewelacyjne podejście do dzieci, ta godzina w
          kościele była tylko dla nich, one miały stać blisko ołtarza, delikatnie
          wypraszał z pierszych rzędów ławek innych wiernych. Nie przeszkadzał mu
          rozgardiasz jaki potrafią stworzyć wokół siebie takie maluchy...

          Niestety, to co dla parafian było miodem dla serca, dla niektórych było solą w
          oku(na innych Mszach Św. były pustki), w końcu został przeniesiony do innej
          parafii. Na nic zdały się protesty parafian, musiał odejść.
          Jego miejsce zajął ksiądz, który prowadził Mszę dla dzieciaków jak każdą inną...
          • czas.na.sjeste Re: Nie dręczmy dzieci pacierzem 31.05.06, 13:47
            Interesujacy wywiad, ciekawy ksiadz.
    • princealbert nie dreczmy dzieci kosciolem 31.05.06, 19:28
      tez bylem kiedys u spowiedzi - raz, jako nieswiadome niczego dziecko przed
      komunia. Indoktrynacja dzieci jest chora i nie jest tu istotne czy dokonuje
      tego kosciol czy sekta czy tez partia polityczna.
    • mmm007 gdzie byli tacy katecheci kiedy ja bylam dzieckiem 31.05.06, 20:08
      gdzie byli tacy katecheci kiedy ja bylam dzieckiem???? Dzieki tradycyjnej
      polskiej metodzie naucznia religii, mam polski kosciol gleboko w d.... Caly
      proces to bylo wlasnie tepe uczenie sie na pamiec....
    • brytom1 Re: Nie dręczmy dzieci pacierzem 31.05.06, 20:21
      Dziekuję księże biskupie za Twoje słowa. Taka postawa rodzi nadzieję na lepszy i
      madrzejszy Kościół.
      • brytom1 Re: Nie dręczmy dzieci pacierzem 31.05.06, 20:24
        Dziekuję księze Biskupie.
    • soach Nareszcie jakiś normalny ksiądz 01.06.06, 21:50
      Oby takich więcej w kościele!
    • d_milka Re: Nie dręczmy dzieci pacierzem 30.06.06, 10:55
      Bardzo mi się podoba Księdza artykuł i chciałam za niego bardzo podziękować.
      Często zapominamy co jest w życiu najważniejsze, a przez to oddalamy się do
      Boga i nie potrafimy wytłumaczyć najmłodszych kim On jest, bo sami do końca nie
      wiemy jaki stosunek powinniśmy mieć do modlitwy i Stwórcy. A najgorsze jest to,
      że najbardziej zależy nam na opinii innych osób, klękamy, bo inni klękają,
      żegnamy się, bo inni też tak robią, nie rozumiemy, przychodzimy do kościoła, bo
      inni przychodzą, a zapominamy, że przychodzimy nie po to, aby ludzie myśleli o
      nas dobrze, ale po to aby spodobać się Panu Bogu, aby przyjąć Komunię i
      zjednoczyć się duchowo z Jezusem. Przykre jest to, że niektórzy z nas boją się
      przyznać do Chrystusa w pracy, szkole, czy na ulicy... Dobrze byłoby na ziemi,
      gdybyśmy nie tylko w Boże Narodzenie potrafili składać sobie życzenie, abyśmy
      potrafili się razem modlić, nie tylko wtedy, gdy coś się stanie, fajnie byłoby
      gdybyśmy nie bali się okazywać radości, z tego, że Bóg jest z nami i nas kocha,
      gdybyśmy potrafili wyjść na ulicę i krzyczeć ALLELUJA nie myśląc o tym co
      pomyślą o nas inni :) Wiem, ze w głębi serca każdy człowiek jest dobry i kocha
      Boga, tylko niestety za bardzo boimy się do tego przyznać, dlatego potrzebne
      nam są takie słowa i wypowiedzi mądrych ludzi, których Pan Bóg powołał do tego
      aby uratowali nas od naszej głupoty i lęku...Chciałam Księdzu bardzo
      podziękować, za to, że nie karze ksiądz kuć regułek na pamięć i uczy że
      modlitwa jest rozmową z Bogiem, bo to chyba najważniejszy krok do tego, żeby
      poznać Pana jako naszego największego przyjaciela, takiego który zawsze jest,
      zawsze pomoże i wybaczy chwile naszej słabości... Mam nadzieję, że będzie coraz
      więcej księży takich jak Ksiądz, może wtedy zaczniemy rozumieć, co tak na
      prawdę się liczy i przestaniemy traktować Boga, jako kogoś Kto jest bardzo
      daleko, kogoś Kogo trzeba się lękać. Skoro Bóg natchnął nas światłem to wydaje
      mi się, że powinniśmy iść z tym światłem do innych i dawać świadectwo naszej
      nadziei, bo przecież nikt po zapaleniu lampy nie chowa jej pod kocem...
      Chciałbym mieć tak wielką wiarę jak Ksiądz i przede wszystkim dostrzegać
      problemy tych najmłodszych, sama jeszcze chyba do końca nie dorosłam i wydaje
      mi się, że nie prędko chcę dołączyć do grona ponurych dorosłych, którzy martwią
      się wszystkim, chcę zawsze patrzeć na Boga jako na Ojca niebieskiego i
      chciałabym być zawsze dzieckiem, które przychodzi Niego bez zmartwień i trosk,
      ale świat z całej siły pcha wszystkich w dorosłość i karze dorastać nie pytając
      nas o zgodę... Chociaż moja wiara jest krucha i niezbyt wielka to czytając, czy
      słuchając takich wypowiedzi jakich np. udzielił Ksiądz w tym wywiadzie, nie
      lękam się otworzyć drzwi Chrystusowi, bo wiem, że liczy się to co ma się w
      sercu, a nie wielki show na zewnątrz, jaki ludzie próbują uczynić z życia, mam
      nadzieję, że nigdy nie dostanę w nim głównej roli i że nawet za 20 lat będę
      potrafiła patrzeć w oczy Pana, jako miłującego Boga i przyjaciela... Dziękuję
      Księdzu za to, że nie bał się Ksiądz odpowiedzieć na wezwanie Boga, dziękuję,
      że zgodził się Ksiądz paść owieczki, może porzucić swoje plany, czy marzenia…
      Podziwiam Księdza odwagę i ogromną wiarę, dziękuję za przykład jaki dostałam i
      dobre słowo :) Życzę Księdzu, aby zawsze potrafił Ksiądz walczyć o dobro i
      służyć Panu najlepiej jak tylko umie, jestem pewna, że słowa które padły z
      Księdza ust pomogły już wielu błądzącym, chwiejnej wiary i wielu dzieciom- w
      zrozumieniu miłości jaką obdarza nas Bóg :) Dziękuję :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka