Dodaj do ulubionych

List tygodnia

29.08.06, 11:41
Hmm, no tak: "mówimy: Lenin, a w domyśle: Partia". Ksiądz mówi, żeby nie
wrzeszczeć na męża za jedno piwko z kolegami, a Autorka - tj., przepraszam,
żołnierka rewolucji - słyszy: "siedź babo w domu i spełniaj wszystkie
zachcianki". No cóż, każdy słyszy to, co chce usłyszeć. Gdyby np. prowadząca
szkolenie przedmałżeńskie psycholożka mówiła do przyszłych mężów: "Nie krzycz
na żonę, jak przyjdzie później do domu, bo następnym razem przyjdzie jeszcze
później. A jak chcesz, żeby chętnie wracała do domu, to staraj się ją do tego
zachęcić" - to byłoby zapewne w porzo i poprawne politycznie...
Pzdr
Obserwuj wątek
    • niemyte_mohery Re: List tygodnia 29.08.06, 18:50
      kapitan.kirk napisał:

      > Gdyby np. prowadząca
      > szkolenie przedmałżeńskie psycholożka mówiła do przyszłych mężów: "Nie krzycz
      > na żonę, jak przyjdzie później do domu, bo następnym razem przyjdzie jeszcze
      > później. A jak chcesz, żeby chętnie wracała do domu, to staraj się ją do tego
      > zachęcić" - to byłoby zapewne w porzo i poprawne politycznie...
      > Pzdr

      Roznica jest taka, ze psycholozke moznaby olac po takim stwierdzeniu i wyjsc z
      zajec. Natomiast po analogicznym stwierdzeniu ksiedza, owieczki nawet tak
      zbulwersowane "dobra rada" jak czytelniczka nie smialy wyjsc ani sie
      wypowiedziec.
      Spoleczenstwo jest kompletnie oglupiale; do zawarcia slubu koscielnego nie sa
      potrzebne ani zadne KURSA, ani znajomosc kalendarzyka malzenskiego. Nie
      wierzycie, to sprawdzcie w przepisach prawa kanonicznego, mozna wyszukac na
      internecie.

      Pozdrawiam wszystkich zbuntowanych i niezbuntowanych.
      • kapitan.kirk Re: List tygodnia 30.08.06, 08:54
        Zgadza się i tym bardziej dziwię się ludziom, którzy uczęszczają na kursa, a
        potem mają pretensję, że to co tam słyszą nie odpowiada ich światopoglądowi. Po
        pierwsze ślub kościelny nie jest obowiązkowy, po drugie zaś - jak napisałaś -
        tak naprawdę wystarczy stosunkowo niewiele wysiłku i nonkonformizmu, żeby etap
        kursów w ogóle ominąć.

        W swoim poście chciałem tylko dać do zrozumienia, że to co uznawane bywa przez
        kogoś za obraźliwe po "odwróceniu znaków" płciowych staje się komunikatem
        neutralnym, a nawet - być może - pozytywnie odbieranym przez te same osoby.

        Pzdr
        • krasnal45 Re: List tygodnia 03.09.06, 18:10
          A tak nota-bene...a czegóż to ksiądz, mający żyć podobno w celibacie, może
          nauczyć młodych o życiu rodzinnym??????...ileż mniej tragedii rodzinnych można
          by uniknąć gdyby nie takie "wspaniałe rady" dostarczane przez kompletnych
          laików???...skoro tak trzeba to niech zajmą się tym fachowcy a księża zamiast
          wpieprzać się do polityki i życia rodzinnego niech zaczną się modlić...ten
          naród jest już wystarczająco ogłupiony przez takich "pożal się Boże" fachowców
          którzy nawet radio i telewizję próbują opanować...a może o to właśnie chodzi???
          • zamyslona4 Re: List tygodnia 03.09.06, 18:46
            krasnal- dosadnie ale jakze prawdziwie! brawo
          • koreczek77 Re: List tygodnia 04.09.06, 03:43
            > a czegóż to ksiądz, mający żyć podobno w celibacie, może
            > nauczyć młodych o życiu rodzinnym??????...ileż mniej tragedii rodzinnych
            > można by uniknąć gdyby nie takie "wspaniałe rady" dostarczane przez
            > kompletnych
            laików???

            Z tego co zrozumiałem - to uważasz ksiedza za laika w kwestiach rodzinnych na
            tej podstawie, że ksiądz sam nie ciupcia.
            Bądź teraz konsekwentny krasnalu - uznaj też za laika mężczyznę położnika,
            który wymądrza się o porodach, choć sam nie rodził.
            I teraz odpowiedz - czy Ty pisałeś od rzeczy, czy też uważasz te wszystkie
            panie, które wolą rodzić pod opieka położnika - mężczyzny za idiotki????
            • niemyte_mohery Re: List tygodnia 04.09.06, 05:57
              koreczek77 napisał:

              > Z tego co zrozumiałem - to uważasz ksiedza za laika w kwestiach rodzinnych na
              > tej podstawie, że ksiądz sam nie ciupcia.

              Jestes idealista.

              > Bądź teraz konsekwentny krasnalu - uznaj też za laika mężczyznę położnika,
              > który wymądrza się o porodach, choć sam nie rodził.
              > I teraz odpowiedz - czy Ty pisałeś od rzeczy, czy też uważasz te wszystkie
              > panie, które wolą rodzić pod opieka położnika - mężczyzny za idiotki????

              Czy moj kot jest idiota bo "woli chodzic" do weterynarza innego gatunku?
              • koreczek77 Re: List tygodnia 04.09.06, 09:56
                > Jestes idealista.

                Ja nie twierdziłem, że księża nie ciupciają - to było spostrzeżenie krasnala

                > > panie, które wolą rodzić pod opieka położnika - mężczyzny za idiotki????
                > Czy moj kot jest idiota bo "woli chodzic" do weterynarza innego gatunku?

                Panie wybierają mężczyznę położnika z własnej woli.
                Czy twój kot sam chadza do weterynarza?
                Ciekawe, jak mu płaci, hehehe
                • niemyte_mohery Re: List tygodnia 04.09.06, 15:31
                  koreczek77 napisał:

                  > Ja nie twierdziłem, że księża nie ciupciają - to było spostrzeżenie krasnala

                  Zasugerowales swoim poprzednim postem, ze ksiadz pomimo tego ze nie ma rodziny
                  jest jak najbardziej kwalifikowany do udzielania porad rodzinnych (i to Ty
                  wprowadziles do dyskusji pojecie "ciupciania". BTW, bycie smakoszem nie oznacza
                  jeszcze, ze sie jest dobrym kucharzem). Daje Ci wiec do przemyslenia
                  nastepujaca kwestie. W najblizszym "ideowo" katlicyzmowi prawoslawiu, nie ma
                  takiego drakonskiego wpychania sie z bucirami w sprawy intymne malzonkow jakie
                  odchodzi u naszym kosciele. Czy na ta istotna roznice w traktowaniu malzenstwa
                  nie wplywa fakt, ze pop moze sie zenic i ponosi konsekwencje swoich nauk.


                  > Panie wybierają mężczyznę położnika z własnej woli.
                  > Czy twój kot sam chadza do weterynarza?
                  > Ciekawe, jak mu płaci, hehehe

                  Moj kot wybiera czlowieka bo zadne koty nie maja praktyki w okolicy. Jesli
                  chodzi o ginekologow to tak sie sklada, ze wiekszosc praktykujacych w moim
                  miescie to panie. I zgadnij jakiej plci ginekologa wybieraja pacjentki w moim
                  miescie?
                  • koreczek77 Re: List tygodnia 04.09.06, 18:25
                    > Zasugerowales swoim poprzednim postem, ze ksiadz pomimo tego ze nie ma
                    > rodziny jest jak najbardziej kwalifikowany do udzielania porad rodzinnych

                    Nie sugerowałem - naśmiewałem sie z toku rozumowania "krasnala".
                    Szkoda, że muszę ci to tłumaczyć - wyjaśnianie dowcipów i aluzji jest dość
                    krępujące...
                    Choć rzeczywiscie księża mają więcej kompetencji w tej dziedzinie, niż to sobie
                    wyobrażasz. O wiele wiecej, niż przecietny mężczyzna posiadajacy rodzinę.
                    Dlaczego?
                    Bo ktoś posiadający rodzinę zna dokładnie problemy tylko własnej rodziny i
                    patrzy subiektywnie. Np. ma żonę puszczalską, syna hazardzistę i córkę
                    narkomankę - to może uważać, że najważniejszymi problemami wszystkich rodzin są
                    zdrada, hazard i brown sugar.
                    Ksiądz za to zna problemy przynajmniej kilkuset rodzin, i to bardzo dokładnie -
                    bo systematycznie wysłuchuje spowiedzi. Znając problemy tych kilkuset, trafniej
                    doradzi kandydatom do następnego małżeństwa, co może ich czekać i jak się mogą
                    ustrzec problemów, dotyczących innych parafian.

                    > Moj kot wybiera czlowieka bo zadne koty nie maja praktyki w okolicy.

                    Ehhhhhh, znów ci tłumaczyć oczywistości...
                    Twój kot nikogo nie wybiera, zaciągasz go do weterynarza siłą, czy chce, czy
                    nie chce. Większośc zwierząt nie chce, o czym świadczą sceny w poczekalniech
                    weterynaryjnych.
                    • niemyte_mohery Re: List tygodnia 04.09.06, 19:00
                      Zadnych dowcipow slownych nie musisz mi tlumaczyc, to co uzyles to byla
                      manipulacja slowna a nie dowcip.

                      Zgadzam sie ze przecietny ksiadz duzo sie "oslucha" problemow rodzinnych innych
                      ludzi, ale nie uzywa tej wiedzy w sensie "naukowym" tylko "ideologicznym".
                      Przyklad czesty w Polsce: Kobita ma meza pijaka ktory zneca sie nad rodzina i
                      odmawia leczenia. Przecietny polski ksiadz doradzi kobiecie na spowiedzi zeby
                      pokornie dzwigala swoj krzyz i sie modlila, chociaz z doswidczenia wie, ze
                      szansa na cudowne uzdrowienie pijaka jest mala. Nie trzeba byc ksiedzem, zeby
                      wiedziec czym zona przyplaci swoja anielska cierpliwosc. Ksiezulo, opisany
                      przez czytelniczke w liscie juz przygotowuje przyszle zony na zycie w polskiej
                      kulturze pijackiej.

                      Po sprawiedliwosci dodam, ze za swoich panienskich czasow w czasie rekolekcji
                      trafilam na ksiedza, ktory z wielka pasja zaklinal kobiety zeby NIE wychodzily
                      za mezczyzn ktorzy maja ciagotki alkoholowe.
                      • nepomucen.kiszka1 Re: List tygodnia 04.09.06, 19:41
                        > Kobita ma meza pijaka ktory zneca sie nad rodzina i
                        odmawia leczenia. Przecietny polski ksiadz doradzi kobiecie na spowiedzi zeby
                        pokornie dzwigala swoj krzyz i sie modlila, chociaz z doswidczenia wie, ze
                        szansa na cudowne uzdrowienie pijaka jest mala.

                        A szansa na to, by maltretujący pijak wyniósł się z domu na zawsze, lub by ta
                        kobieta znalazła dla siebie dzieci nowy dom - jeszcze mniejsza.
                        Ten ksiądz jest mądrzejszy, niz ty myślisz...

                        Koreczek77 - pod nowym nickiem.
                        • turzyca Re: List tygodnia 04.09.06, 21:31
                          Ale przecietny ksiadz nie powie zonie alkoholika, ze jak maz ja bije, to powinna
                          isc na policje i zrobic sobie obdukcje. Nie powie jej, ze moze postarac sie o
                          skierowanie meza na przymusowe leczenie. Ze moze (choc to malo realne) postarac
                          sie, w skrajnym wypadku, wrecz o zakaz zblizania sie meza do rodziny. Raczej nie
                          bedzie swiadkiem w sprawie, mimo ze w malych miejscowosciach swietnie wie, co
                          sie dzieje z parafianami.
                          Raczej uslyszy, ze taki jej los i powinna niesc swoj krzyz, bo Jezus bardziej
                          cierpial.
                          Mam wrazenie, ze czasem Kosciol stawiajac na piedestale rodzine, zapomina, ze od
                          nierozerwalnosci rodziny wazniejsze jest zdrowie i bezpieczenstwo. Ze nic nie
                          usprawiedliwa bicia i znecania. Ale niestety jak ide do mojego kosciola
                          parafialnego, to mam wrazenie, ze zdanie "co Bog zlaczyl...." jest wazniejsze od
                          "przykazania milosci".
                          • koreczek77 Re: List tygodnia 05.09.06, 19:08
                            Czego oczekujesz?
                            Że urzędnik będzie reprezentował interes pojedynczego interesanta, czy radzej
                            swych przełożonych?
                            Ksiądz, jako urzędnik firmy z centralą w Watykanie realizuje interesy Kościoła,
                            a nie jednej parafianki.
                            Dokładnie to samo jest w przypadku tego forum - GW udostępnia nam je nie po to,
                            byśmy dochodzili do prawdy, lecz by forsować politpoprawniactwo (o czym
                            świadczy banowanie mnie z powodu niepoprawnych politycznie wpisów).

                            Każdy człowiek związany z jakąś organizacją będzie chciał cię dla swoich
                            interesów zmanipulować - masz być na tyle inteligentna, by sie nie dać ogłupić
                            moherkom, politpoprawniaczkom, semitom, antysemitom, wszechpolakom,
                            feministkom, złodziejskim socjalistom i farbowanym liberałom.
                            Każdy zorganizowany "dobry wujek" okazuje się cwaniaczkiem, który chce cię
                            oskubać lub przynajmniej wykorzystać do swoich celów.

                            Trudno wykryć wszystkie takie naciagactwa w gąszczu manipulacji i
                            kryptoreklamy, ale po to mamy mózg, by go uzywać i podpuscić się nie dać.
                        • niemyte_mohery Re: List tygodnia 04.09.06, 21:47
                          Jesli udajesz, ze nie ma problemu to go nigdy nie rozwiazesz. I to jest walsnie
                          polska specjalnosc, chowanie glowy w piasek. Jesli kobieta z dzieckiem nie
                          odjedzie od pijaka, to kedy odejdzie? Gdy mezulek dorobi jej w pijanym widzie
                          nastepna piatke dzieci?

                          Nie przemocy. A dla wszytkich milosnikow swietosci rodziny przypomnienie, ze
                          znecanie sie nad rodzina to lamanie Piatego Przykazania i nie ma zadnego "ale".
                          • koreczek77 Re: List tygodnia 05.09.06, 18:55
                            > Jesli kobieta z dzieckiem nie
                            > odjedzie od pijaka, to kedy odejdzie?

                            Problem jest w tym, że większość kobiet poza chorymi wyjątkami typu kandydatki
                            na zakonnice lub wojujące feministki chce mieć męża. Lecz co ma zrobić ta
                            brzydsza lub mniej zaradna, gdy jej co ładniejsze koleżanki co
                            atrakcyjniejszych mężczyzn sprzed nosa wyrwały? Łapie się za samczy odpad -
                            czyli pijaczków, złodziejaszków, leni - jednym słowem "reproduktorów"
                            tej "jakości", że gdyby byli końmi, to w kazdej stadninie by ich wywałaszono.

                            Dlatego za kilkanaście pokoleń wygra Islam - tam bogatsi, inteligentniejsi
                            mężczyźni mogą mieć kilka żon, a dla męskich odpadków kobiet brakuje.
                            U nas kobieta wychodzi z braku lepszego za pijusa i łapserdaka, rodzi odpadkowi
                            stado dzieciaków - jego geny zaczynaja dominować nad jedynakiem
                            tej "wyzwolonej" - czyli ogłupionej politpoprawniactwem kobiety, która mimo, ze
                            ma męża wartego rozrodu, zadowala się bezproduktywnym seksem i max. jednym
                            dzidziusiem dla oszukania instynktu macierzyńskiego.

                            Nie chcesz mieć problemów bitych przez margines społeczny kobiet i jej dzieci -
                            zalegalizuj wielożeństwo.
                            • niemyte_mohery Re: List tygodnia 05.09.06, 21:49
                              Musze przyznac, ze wywod niekonwencjonalny i dajacy do myslenia. Narazisz sie
                              i poprawniakom, i darwinistom, i kreacjonistom.
                              • koreczek77 Re: List tygodnia 05.09.06, 22:40
                                > Narazisz sie
                                > i poprawniakom, i darwinistom, i kreacjonistom.

                                Bo nie należy być żadnym "-istą", lecz człowiekiem myślącym. W każdym "-iźmie"
                                można znleźć rzeczy rozsądne, ale i głupoty. Zostajac jakimkolwiek "-istą" z
                                całym dobrodziejstwem inwentarza danego "-izmu" automatycznie akceptujemy część
                                durną.

                                Ja na różnych forach GW naraziłem się już chyba wszystkim "-istom" oraz
                                "-istkom", hehehehe
                            • turzyca Re: List tygodnia 06.09.06, 23:20
                              A jak rozwiazac (nie taki maly) problem kobiet i dzieci bitych przez elity
                              spoleczne?
                              • niemyte_mohery Re: List tygodnia 07.09.06, 04:38
                                turzyca napisała:

                                > A jak rozwiazac (nie taki maly) problem kobiet i dzieci bitych przez elity
                                > spoleczne?

                                Koreczek zajal sie tylko problemem przetrwania rasowego. Statystycznie w
                                elitach zony bite sa mniej (mala pociecha dla wymykajacych sie statystykom) niz
                                w rodzinach zdegenerowanych.

                                Zastanowmy sie co stanie sie z "elitami" islamskimi, kiedy sie juz wystarczajaco
                                rozmnoza zeby zdominowac swiat zachodni. Obserwujac postep cywilizacyjny w
                                krajach islamskich, gdzie potencjal intelektualy polowy populacji zostal
                                zaprzepaszczony na rzecz zredukowania do roli przedmiotu seksualnego, nalezy sie
                                spodziewac, ze owe "elity" dosyc szybko same ulegna degeneracji. No chyba, ze
                                wczesniej jakas amerykanska bezdzietna feministka, zmodyfikuje genetycznie
                                wielblada tak zeby mogl sie poruszac na rope.
                                • turzyca Re: List tygodnia 07.09.06, 13:39
                                  W obecnej chwili owszem mniej kobiet jest birych przez elity niz przez holote.
                                  Ale zeby uproscic myslenie zrobmy zalozenie, ze 70% holoty i 30% elit bije zony.
                                  Jesli holota zostanie pozbawiona zon, a elity nagle dostana wiecej zon to liczba
                                  kobiet bitych zmieni sie nieznacznie, bo te ktore normalnie bylyby bite przez
                                  wlasnego meza maja spore szanse trafic na "wspolnego" bijacego meza.
                                  Poza tym jezeli importujemy system islamski, to kobiety, ktore nie moga sie same
                                  utrzymywac i sa pod kazdym wzgledem zalezne od meza, sa swietnym kandydatkami na
                                  ofiary maltretowania psychicznego. Nie zostawia sladow ale jest co najmniej tak
                                  samo bolesne, a mezowi z elity ten rodzaj znecania przychodzi latwiej niz
                                  degeneratowi. Zreszta sam fakt posiadania kilku zon stanowi swietne podloze do
                                  tego - divide et impera.

                                  A ze islam ma spore szase na scenariusz ktory opisujesz to inna sprawa. Swoja
                                  droga ja wciaz mam nadzieje, ze oni sa faktycznie tylko 600 lat spoznieni i za
                                  jakies 450-500 dojdzie do gwaltownych przemian na wzor naszej emancypacji. Nie
                                  jestem tylko w stanie ustalic czy globalizacja i kontakt z nasza kultura moze te
                                  procesy przyspieszac czy wrecz przeciwnie spowoduje ich opoznienie.

                                  P.S. Z tym wielbladem to chyba nie da rady. Gdzies przeczytalam zdanie jakiegos
                                  (moze mitycznego) szejka: moj dziadek jezdzil na wielbladzie, ojciec samochodem,
                                  ja latam, ale moj syn znow przesiadzie sie na wielblada.
                    • vivian.darkbloom spowiedz jako żródło wiedzy o rodzinie! 15.09.06, 11:40
                      nie rozśmieszaj mnie! po pierwsze - przeciętny katolik chodzi do spowiedzi dwa
                      razy w roku - na wielkanoc i Boze narodzenie - i uwaza ją za przykrą formlanosć,
                      ktora powinna trwac jak najkrócej i przebiegac jak najsprawniej.
                      po drugie- ile osób zwierza sie księżom ze swoich problemów? większozść klepie -
                      kłócę się z mężem/żoną, dzieci mówią, zę sa nieposluszne rdzicom etc. teraz nie
                      chodze juz do Kościoła, ale wczesniej nigdy nie przyszło mi do głowy, zeby pytać
                      ksiedza o rade i zwierzać mu się z problemów.
                      Spowiedż to jest żadne zródło informacji.
                      Osoba, ktora ma własną rodzine zdaje sobie sprawę, że sytuacja w każdej rodzinie
                      jest inna, że nie da sie wziąć podręcznika psychologii, wdrożyć tego co jest tam
                      napisane i wszystko będzie cacy. Osoba, ktora nie ma wlasnych dizeci nie widzi
                      tego, że rad teoretycznie dobrych nie zawsze da sie przełozyc na praktyke.
                      wystarczy spojrzec na zakaz antykoncepcji. taki absurd nie mógłby funkcjonowac w
                      religii gdzie ksieża mają rodziny.
            • krasnal45 Re: List tygodnia 09.09.06, 21:28
              ...hmmm, ciekawe przytaczasz porównania Koreczku, aczkolwiek to, ani przypiąć,
              ani przykleic....nijak nie pasuje...a pomijając;czyżbyś uważał że ta "rada"
              była na miejscu??????.....jeżeli tak, żal mi cię i wydaje mi się że albo jesteś
              na poziomie czternastolatka, albo po prostu masz 14 lat :)....tak czy owak
              pozdrawiam serdecznie :)
            • vivian.darkbloom życie rodzinne to nie poród 15.09.06, 11:29
              życie rodzinne to sprawa o wiele bardziej skomplikowana niż odebranie porodu.
              Nie ma podręcznika czy studiów, na ktorych się nauczysz jak stworzyć szczęśliwą
              rodzinę, a lekarz czy lekarka uczy się porodach podczas studiów czy w ramach
              specjalizacji.
              W sensie technicznym osoba, ktora nie rodziła odbierze poród równie dobrze jak
              osoba, ktora nie rodziła, ale wydaje mi się, ze jeśli kobieta sama rodził to
              jest w stanie lepiej zrozumieć sytuacje kobiety w ciąży, jej obawy etc.
    • ana-green Re: List tygodnia 07.09.06, 13:59
      Tylko że mało która (albo wręcz żadna) psycholożka tak powie. A teksty takie
      jak ten księdza kobiety słyszą często. Autorka niestety zrozumała go prawidłowo.
      A znany forumowy troll jak zwykle p.. jak potłuczony.
      • kapitan.kirk Re: List tygodnia 11.09.06, 08:49
        > Tylko że mało która (albo wręcz żadna) psycholożka tak powie.

        Dlaczego? Co byłoby w tym obraźliwego lub niefachowego?
        Pzdr
        • ana-green Re: List tygodnia 11.09.06, 09:40
          Dlatego, że ten tekst był efektem stereotypowego posrzegania związku. Baba
          siedzi w domu, facet z kolegami wychodzi na piwo. Mało komu mieści sie w głowie
          sytuacja odwrotna.
          A ksiadz (jak to kisiądz) sugeruje, że kobieta ma siedzieć cicho i nie
          rozmawiać z meżem o sytuacjach, które w jakiś sposób jej nie odpowiadają, tylko
          przymykać oko bo facet jako facet ma swoje prawa. Kobieta nie powinna sie
          odzywać, powinna akceptować.
          Nie mówię, że wyscie na piwko jest złe, a żona powinna zabraniać. Chodzi o radę
          w stylu: nie mów co myślisz bo sobie szkody narobisz. Podporządkuj sie.
          W związku liczy sie dialog, dojście do porozumienia, rozmowa. Traktowanie
          kobiety jako strażniczki domowego ogniska, która czeka na meża wracajacego do
          domu jest IMHO niesmaczne.
    • starucha_izergiel Re: List tygodnia 10.09.06, 21:59
      Nie krzycz na męża, jak przyjdzie po jednym piwku do domu, bo następnym razem
      wypije sześć. A jak chcesz, żeby się napił w domu, to kup mu piwo'.

      Ależ to jest bardzo dobra rada!!! Powinien tylko dodać "I weź też jedno dla
      siebie - wypijecie razem, albo niech zaprosi kolegów". Nie wiem na jakiej
      podstawie czytelniczka zrozumiała perzez to, że ma cicho siedzieć w
      domu????????????????
      Współczuję temu facetowi...
      • niemyte_mohery Re: List tygodnia 14.09.06, 16:23
        Jeszcze lepsza rada dla czytelniczki to byloby tez isc z funfelkami na drinka i
        wrocic na lekkim fleku do czekajacago mezusia. Wkoncu nastepnym razem moze
        przyjsc and ranem po upojnej nocy z facetem poznanym przypadkowo w barze, wiec
        niech facet siedzi cicho i sie usmiecha

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka