kapitan.kirk
29.08.06, 11:41
Hmm, no tak: "mówimy: Lenin, a w domyśle: Partia". Ksiądz mówi, żeby nie
wrzeszczeć na męża za jedno piwko z kolegami, a Autorka - tj., przepraszam,
żołnierka rewolucji - słyszy: "siedź babo w domu i spełniaj wszystkie
zachcianki". No cóż, każdy słyszy to, co chce usłyszeć. Gdyby np. prowadząca
szkolenie przedmałżeńskie psycholożka mówiła do przyszłych mężów: "Nie krzycz
na żonę, jak przyjdzie później do domu, bo następnym razem przyjdzie jeszcze
później. A jak chcesz, żeby chętnie wracała do domu, to staraj się ją do tego
zachęcić" - to byłoby zapewne w porzo i poprawne politycznie...
Pzdr