Dodaj do ulubionych

Wydatki nastolatków

02.10.06, 18:57
1000 zl rachunku <pac>

to juz jets lekko nienormalne
Obserwuj wątek
    • mk0101 Re: Wydatki nastolatków 02.10.06, 19:06
      Nie lekko tylko mocno...
    • pagaille Re: Wydatki nastolatków 02.10.06, 19:08
      Zależy jak dla kogo.. Zarobili pieniądze to niech wydają na co chcą.
      • sabbatha Re: Wydatki nastolatków 02.10.06, 19:10
        ale ta od rachunku nie zarobila. o to mi chodzi. jak ktos zarabia to okej. ale z
        drugiej strony chyba trzeba sie mocno postarac na taki rachunek w dobie
        darmowych minut, smsow za grosz itp.
        • wujek_extrema Re: Wydatki nastolatków 02.10.06, 23:43
          Czyli wniosek jest taki jakiego mozna by sie spodziewac, prawie kazdy dostaje
          inaczej i nie ma zadnych specjalnych trendow albo standardow. Rozni rodzice
          maja rozna filozofie i to jest calkiem normalne. Artykol nie wiosl w zasadzie
          nic do dziedziny teorii kieszonkowego.
          • mooomin ale dół 03.10.06, 15:27
            jak ktoś mówi że ma 30 zeta i chciałby zarabiać 50??? Ja tyle wydaje w wieczó,
            a nie jestem jakos zamozny. JEstem na studiach i zarabiam na siebie...
        • cacharel1 Re: Wydatki nastolatków 23.02.07, 22:02
          właśnie ciekawe jak to można zrobić szczególnie że mamy darmowe minuty podwójne
          doładowania czy era gg która kosztuje złotówkę?
          Chyba że ktoś namiętnie rozmawia z kolegą z honolulu!
    • mamacat Wydatki nastolatków 02.10.06, 19:11
      mnie rozwalil ten blyszczyk z cyrkoniamii za 250zl!! Ile te nastolatki maja
      lat???
      • ppo Re: Wydatki nastolatków 02.10.06, 19:59
        > mnie rozwalil ten blyszczyk z cyrkoniamii za 250zl!!

        Nie zwróciłem na to uwagi. Może dlatego, że (z racji płci?) nie wiem co to
        jest :) Ale domyślam się, że to coś nie jest warte 250 pln? Najbardziej jednak
        bulwersuje mnie płacenie dzieciom za pomoc w domu. POMOC z samej definicji ma
        być bezinteresowna!
      • bitch.with.a.brain Re: Wydatki nastolatków 02.10.06, 20:36
        Dla mnie to jest ok.Dziewczna sobie na to uzbierała to ma. jej prawo miec takie
        a nie inne marzenia.Nie kupiła narkotyków ani niczego szkodliwego,wiec co w tym
        złego?
        • off-line Re: Wydatki nastolatków 03.10.06, 21:41
          No bo ludzie uwielbiają rozmawiać o cudzych pieniadzach, a zainteresowanie
          wzrasta wprost proporcjonalnie do kwoty. Zaś sympatia do danej osoby często
          kształtuje się w sposób odwrotnie proporcjonalny do zainteresowania.
        • nujska Re: Wydatki nastolatków 24.04.07, 20:27
          Z tego co wywnioskowałam, to dziewczyna od Diora nie miala swietnej sytuacji w
          domu. Jak uzbierala sobie, zarobila to moze i jej sprawa, ale przepraszam -
          przeciez kompletnym imbecylizmem jest wydawanie takiej forsy, kiedy ma sie inne
          wydatki. Dior nie jest chlebem powszednim i mozna go zastapic cala gamą
          produktów podobnych. Kiedy mialam 10 roznych potrzeb potrafilam ustanowic
          priorytety. Jesli byla mi potrzebna ksiazka do polskiego to nie kupowalam
          bluzki, ktore mialam. Jasna sprawa?
          Jakby kupiła designerski otwieracz do konserw w tej samej cenie, to
          rzeczywiscie byloby tak swietnie? To ze nie kupila narkotykow, nie znaczy, że
          należy ja wywyższać, to żadna zasługa...
          • szarrak Re: Wydatki nastolatków 27.04.07, 01:36
            chwała jej by była i cześć, gdyby kupiła taki otwieracz w zamian za błyszczyk, w
            obecnych czasach to rzadko się zdarza ;)
            jeśli pragnęła takiego błyszczyka to w czym problem? widocznie BARDZO chciała go
            mieć, skoro zbierała przez tyle czasu... poza tym, mogła odkładać np niewielką
            część swoich pieniędzy, na zasadzie ziarnko do ziarnka...
    • rafiki-sc Re: Wydatki nastolatków 02.10.06, 19:12
      a ja chodze do 3 gim, komórki nie mam, bo po co :|, racja czasem sie przydaje
      ale bardzo żadko, wystarczy mi internet. Nie lubie być ciagle na smyczy zwanej
      komórką, a z tym błyszczykiem za 250 zł to już przesada :O
      • szuwarek75 no i brawo! 02.10.06, 19:19
      • szuwarek75 poprzedni pusty - poprawiam 02.10.06, 19:21
        a popatrz na tego:
        "Najgorzej jest w wakacje, kiedy mój rachunek potrafi wynieść nawet tysiąc złotych."

        ręce opadają..
        albo:
        "Wydaję przede wszystkim na ciuchy, gdyż kocham się lansować, i na jakieś drobiazgi dla dziewczyn. Ostatnio wymieniłem większość garderoby: spodnie (170 zł), trzy koszulki po 50-60 zł, nowe adidaski (350 zł), odtwarzacz MP4 (300 zł), bluza (150 zł) i nowa srebrna bransoletka (200 zł)."

        no skoro trzeba się "lansować" :-DDDDDDDDDDDDDDDDD

        głowa do góry - mam 30 lat i też żyję bez komórki - bez smyczy życie jest piękniejsze ;-) Trzymam za Ciebie kciuki!
        • enlightened Re: poprzedni pusty - poprawiam 02.10.06, 20:32
          > głowa do góry - mam 30 lat i też żyję bez komórki - bez smyczy życie jest
          piękn> iejsze ;-)
          .
          To ty masz 30 lat i dalej bez samochodu??? Zakladam ze nie masz samochodu, bo
          komorka jest bardzo wazna w razie wypadku (niekoniecznie twojego), albo awarii
          w srodku nikad... Ja nie mam telefonu stacjonarnego, tylko komorke. Nie
          rozumie dla czego smycz? To juz predzej stacjonarny jest smycza, bo komorke
          mozesz zawsze wylaczyc, albo udawac ze sie ci baterie skonczyly, albo ze
          zapomniales wlaczyc, albo ze miales ustawiona na "vibrate"...
          Niektorzy ludzie naprawde maja problemy z dogonieniem 21-go wieku...
          --
          "Nie kazdy Muzulmanin to terrorysta, ale kazdy terrorysta to Muzulmanin..."
          • ready4freddy Re: poprzedni pusty - poprawiam 02.10.06, 21:28
            OMG, 30 lat i bez samochodu? toz to dramat! no jak tak mozna? a wiesz, ze kiedys
            zdarzaly sie wypadki i "awarie w srodku nikad" (cokolwiek to jest) i nie bylo
            komorek? to byl dopiero, panie, horror!
            ps. twoja sygnaturka lze. zadzwon do kogos, moze ci wytlumaczy, dlaczego.
            • elpooho Re: poprzedni pusty - poprawiam 02.10.06, 22:20
              to taka łze-sygnaturka jest? ;)
          • szuwarek75 Re: poprzedni pusty - poprawiam 02.10.06, 23:41
            > To ty masz 30 lat i dalej bez samochodu??? Zakladam ze nie masz samochodu, bo
            > komorka jest bardzo wazna w razie wypadku (niekoniecznie twojego), albo awarii
            > w srodku nikad...

            łojej, no popatrz, w takim razie jak ludzie radzili sobie w XX wieku ? Pewnie w
            razie wypadku wysyłali sygnały dymne do najbluiższego posterunku policji. Kopce
            rozstawione były co kilometr, a każdy posterunek zatrudniał
            posterunkowego-obserwatora z lornetką w ręku aby ów dym obserwował. Gorzej było
            w czasie deszczu, no prymitywy normalnie...

            Założenie błędne Panie kolego, samochód jest, komórki nie potrzebowałem. Nie
            psuje się choć swoje latka ma, zderzenia nie miałem.
            Mam problem z dogonieniem XXI wieku ? Może masz rację, tylko co ja robię w
            dziale IT ? :-DDDDDDDDD Pewnie tnę kable sieciowe i każę porozumiewać się z
            procesorami za pomocą alfabetu Morse'a ? :-P
      • agaj.agaj oj rafiki 02.10.06, 22:45
        Jak bedziesz dalej pisal/a rzadko przez "ż" to chyba jeszcze dlugo bedziesz
        chodzil/a do tego gimnazjum. Zle to widze - serio.
    • cometa_14_88 Wydatki nastolatków 02.10.06, 19:18
      ja nic nie dostaje kieszonkowego, mama mi daje do szkoly 2 zl, jak strace to
      nie mam jak nie strace to mi się zbiera... ubrania i kosmetyki kupują mi
      rodzice, a jesli spodoba mi sie jakaś rzecz, to wystarczy ze dobrze się uczę,
      pomagam rodzicą, i raz na jakis czas moga mi kupić jakis prezent
      • ppo Re: Wydatki nastolatków 02.10.06, 20:04
        Często tych zakupów "za dobre stopnie" nie masz okazji robić. No chyba, że u
        was w szkole nie uczą ortografii. Pisze się: "rodzicom" przez "om" na końcu.
        Tak też się wymawia.
        • martino Nie znasz aktualnych "tryndów" 03.10.06, 12:08
          Teraz w gimnazjum 75% uczniów ma dysleksję, dysgrafię, dysortografię, dysmózg i dys-zdrowy rozsądek.
          • rixa Re: Nie znasz aktualnych "tryndów" 03.12.06, 12:24
            Nie wiem jak ty, ale wiekszość ludzi robi dużo literówek na forach, czatach i
            gg, NIE dlatego, że nie umieją ? nie mogą pisać poprawnie.
            ps. A nad tymi z dysleksją wyżywają się poloniści. Ty już nie musisz, więc czuj
            sie zwolniony z obowiązku
    • flash6 Re: Wydatki nastolatków 02.10.06, 19:32
      To wszystko jest chore... nawet niechce tego komentować.
    • ppo Płacenie za "prace domowe" to przesada! 02.10.06, 19:43
      Nie jestem zwolennikiem żałowania dzieciom ani człowiekiem skąpym, ale uważam,
      że płacenie własnym dzieciom za pomoc w domu jest niewychowawcze. Rodzinie
      pomaga się "po przyjacielsku", czyli bez zapłaty. Płacenie natomiast wyrabia w
      dziecku złe nawyki interesowności i "pomocy" rodzicom (i wogóle wszystkim)
      tylko za pieniądze. Nie daj Boże, aby dorosłe dzieciaki kazały sobie płacić za
      opiekę nad starymi rodzicami. A to niestety do tego doprowadzi. Szacunku do
      pracy można uczyć w inny sposób. Nie jest do tego konieczne wyrabianie u
      dziecka kultu mamony.
      • sygryda Re: Płacenie za "prace domowe" to przesada! 02.10.06, 19:52
        jestem zaskoczona tym jak wielka jest przepaść. Część dzieci żyje jak arabscy
        szejkowie, a część jest wykorzystywana w pracy (co to znaczy zarobić 150zł na
        ulotkach?? przecież to straszna niewdzięczna robota!! albo pilnowanie dzieci,
        po 6 tygodniach ma tylko marne grosze).
        Moi rodzice dawali mi jakieś grosze za pomoc w domu, ale jakoś razem z siostrą
        same z tego zrezygnowałyśmy - widać tak zostałyśmy wychowane, że była to dla na
        niemoralne.

        Zawsze miałam wszystko czego mi trzeba było, w ramach rozsądku. Nigdy nie
        kupiłabym błyszczyku za 250zł!! Po cholere, w szkole by mnie wyśmiali.

        Mam 20 lat i pracuję, bo mimo, że jestem na utrzymaniu rodziców i zawsze mogę
        na nich liczyć, to głupio mi brać od nich pieniądze na ubrania i inne własne
        wydatki, typu kino, czy impreza.
        • akwasniewski666 Re: Płacenie za "prace domowe" to przesada! 02.10.06, 22:40
          Zakochalem sie...
          Jak masz na imie?
          :)
      • karioka4 Re: Płacenie za "prace domowe" to przesada! 03.10.06, 08:48

    • cube81 Re: Wydatki nastolatków 02.10.06, 19:48
      przesadzacie z tym samosadem niewinnych dzieci ;) jezeli rodzice maja wysoki
      dochod to dla nich zaplata 1000 zl rachunku telefonicznego jest nieznaczacym
      wydatkiem.
    • nessuno Re: Wydatki rozwydrzonych bachorów 02.10.06, 19:52
      sabbatha napisała:

      > 1000 zl rachunku <pac>
      >
      > to juz jets lekko nienormalne

      Tak właśnie chowają się rozwydrzone bachory,dla których liczy się tylko
      kasa.Dużo kasy.Potem takie durnowate, zmanierowane latorośle muszą pokazać wszem
      i wobec, że są lepsi od innych, bo mają kasę. Niejedno dziecko z przeciętnie
      żyjącej rodziny pewnie mogłoby pozazdrościć.
      P.S.Żeby nie było,moi synowie też dostają kieszonkowe,jednak znacznie
      skromniejsze.I od małego są wychowywani w szacunku do pieniądza, a nie w jego
      kulcie.
      • off-line Re: Wydatki rozwydrzonych bachorów 03.10.06, 21:44
        Oj, boli boli.:)
    • nelciaczek Re: Wydatki nastolatków 02.10.06, 19:52
      ja wydaję na telefon 50zł/3 miesiące, mam ten sam telefon przez całe życie...
    • princealbert płacenie za prace w domu 02.10.06, 19:54
      płacenie dzieciom za zmywanie naczyń, wynoszenie śmieci i sprzątanie pokoju to
      już jest kompletne zboczenie. I jak tu dzieciakom wytłumaczyć, że są rzeczy
      których kupić się nie da?
    • morfiana Re: Wydatki nastolatków 02.10.06, 20:08
      Kurcze, wysokie to kieszonkowe. Ja, odkąd studiuję i mieszkam z dala od rodziny,
      dostaję na miesiąc 300-400 zł, z czego na początku odkładam 200 na jedzenie, ale
      przeważnie pod koniec miesiąca muszę trochę dołożyć. Pozostałe pieniądze to
      raczej nieregularne wydatki, np. kiedy skończy mi się krem do twarzy, szkła
      kontaktowe, dezodorant, czyli przeważnie właśnie kosmetyki. Niestety na
      błyszczyk za 250zł nie mogłabym sobie pozwolić, zresztą nie mam potrzeby
      "lansowania się" ;) I nawet, ze względu na pochłaniające wiele czasu studia, nie
      mam możliwości zarabiać dodatkowo , poza wakacjami. Tylko że ja wcale nie
      narzekam, bo zawsze uda mi się zaoszczędzić coś: na płyty, książki, imprezy,
      odtwarzacz mp3 i inne drobiazgi. I naprawdę szokuje mnie fakt, że te dzieciaki
      mają tak ogromne potrzeby, że im ta kasa nie wystarcza!
    • danuta_gaw Re: Wydatki nastolatków 02.10.06, 20:22
      Mnie zszokowały wydatki na piwo... Gimnazjum przypominam!

      Co do błyszczyku - hm, ja w liceum dostawałm 50zł kieszonkowego, praktycznie
      całość oszczędzałam i kiedyś jak mi się zamarzyły wypasione okulary Calvina
      Kleina to kupiłam. A co, za moje :) Minęło 8 lat, okulary dalej mam i nie żałuję
      decyzji. Jak dziewczyna ze swojego kieszonkowego uciułała to nic wam do tego :)
      • nessie-jp Re: Wydatki nastolatków 02.10.06, 20:26
        No właśnie, dzieciak, który tak się chwali, że wydaje na "piwo z kolegami",
        powinien dostać klapsa w tyłek, a nie kieszonkowe! W głowie się bachorkom
        poprzewracało!
        • fakara Re: Wydatki nastolatków 23.02.07, 15:23
          No rzeczywiście, znaleźli się ludzie, którzy pierwsze piwo wypili w wieku 18
          lat. "Piwo z kolegami" jest dla mnie akurat bardziej naturalnym wydatkiem dla
          15-latka niż kosmicznie drogie ciuchy, kosmetyki za 250 zł, czy 1000 zł za telefon.
    • dnak Wydatki nastolatków 02.10.06, 20:25
      Czyli jestem w miarę normalny, jak widzę.
      Nie dostaję regularnego kieszonkowego, a dorywczo wyciągam kasę od matki. Nie wychodzę zbyt często na imprezy, do kina, nie mam żadnych wymagań co do ciuchów, a wręcz za punkt honoru uznaje wydawanie na nie jak najmniej. Kupowanie komórek uważam za stratę kasy, o ile cos dzwoni i odbiera smsy w 100% mi wystarczy. Moje jedyne wydatki to książki (na te potrafię wydać i do 200zł miesięcznie) i od czasu do czasu gry, albo upgrade'y sprzętu.. Nie ma większych protestów ze strony rodzicielki, bo to wszystko to i tak materiały, które większosc ludzi nazwałaby edukacyjnymi (czytuje tylko ksiazki historycne, politologiczne i socjologiczne)
    • nefretete1991 Re: Wydatki nastolatków 02.10.06, 20:28
      nie, to już lekka przesada! Ile rodzice tych nastolatków zarabiają?! ja jakbym
      dostawała 50-100zł na miesiąc, to bym była w siódmym niebie i tylko bym
      odkładała kase na coś fajnego. ja nie dostaję kieszonkowego, bo moi rodzice
      ledwo wiazą kniec z końcem, dostaję tylko jakieś 2-3 zł na jedzenie do szkoły.
      tyle nic po za tym
      • alienxxx Re: Wydatki nastolatków 02.10.06, 20:50
        jestem juz w wieku mocno pogimnazjalnym
        nie narzekam na swoj budzet ale wydanie 1000 pln na rozmowy telefoniczne jest
        dla mnie czysta glupota - chyba ze ta mala prowadzi firme w wakacje - ale z
        poziomu wypowiedzi to nie wynika
        mamy z zona 2 telefony komorkowe, nie mamy telefonu staconarnego i nasz rachunek
        raz w zyciu przekroczyl 200 pln. Przewaznie placimy ok 100 zl miesiecznie. Nie
        wiem z kim i o czym mozna rozmawiac za 1000 pln.

        Nie wroze niczego dobrego tak wychowanemu dzieciakowi - no chyba ze tatus z
        mamusia ustawia coreczke na cale zycie.
      • zawczesnie Re: Wydatki nastolatków 02.10.06, 20:54
        ledwo ledwo, ale na internecik to jest? :D
        śmiszne
        • turzyca Re: Wydatki nastolatków 07.10.06, 16:11
          moze byc ledwo ledwo. Nefretete mogla sie tu wypowiedziec bez wysluplywania
          grosza "na internecik" - w koncu z sieci bardzo czesto mozna skorzystac w szkole
          lub w biliotece publicznej. Za darmo.
          • sir.vimes Re: Wydatki nastolatków 07.10.06, 16:23
            A nawet jeśli nie z biblioteki... Te trzydzieści złotych na internet to grosze
            przy wydatku na czasopisma różne, kartę do telefonu (niech żyją darmowe bramki!)
            itp. Właściwie to oszczędność.
            Chyba, że ktoś uważa czytanie gazet czy możliwość kontaktowania się ze znajomymi
            za szalony i zbędny luksus.
      • pwrls Re: Wydatki nastolatków 02.10.06, 20:57
        przecież co o jest 50pln? ja mam 17 lat i w miesiącu przepieprzam jakieś
        400pln. jak jakieś imprezy/kino to więcej, nie wspominając o ciuchach. a moi
        rodzice wcale nie są super-zamożni. przy znajomych niektórych, którzy wożą się
        cayenne'ami jestem biedny. 50 zł to ja lekko wydaję tygodniowo na kawę. nie
        potrafiłbym się już przestawić na życie za 50 zł miesięcznie lol :C
        • elpooho Re: Wydatki nastolatków 02.10.06, 22:27
          to się ciesz, że masz
          rozbraja mnie podejście "mam wydatki, więc muszę mieć kasę"
        • diabliceteam Re: Wydatki nastolatków 02.10.06, 23:33
          ja tez mam tyle lat, jestem na dodatek dziewczya więc kosmetyki, ciuchy itp. I
          nie stać mnie żeby wydawać na to 400 zl. Imprezuje, nie jestem także ubrana
          skromnie, mam swój styl i często bogate koleżanki chwalą moje ubrania.Skoro ty
          masz to wydajesz...
          • fakara Re: Wydatki nastolatków 23.02.07, 15:31
            Ej, może coś jest ze mną nie tak, ale ja na ubrania i kosmetyki wydaję jakieś
            200 zł, ale rocznie (szmateksy rulezz;) Imprezy i "piwo z kolegami", muzyka,
            jedzenie w szkole pożeraja jakieś 60 zł miesięcznie, ale dostaję pieniądze
            według potrzeb, mówię, że gdzieś idę i potrzebne mi pieniądze, czasem dostaję
            więcej, czasem mniej, zależnie od tego, jak rodzice radzą sobie finansowo w
            danym momencie.
      • kura28 Re: Wydatki nastolatków 20.04.07, 23:50
        ja nie dostaję kieszonkowego, bo moi rodzice
        > ledwo wiazą kniec z końcem, dostaję tylko jakieś 2-3 zł na jedzenie do szkoły.
        > tyle nic po za tym
        Ale te 2-3 zł dostajesz codziennie?
    • derduch Jakaś paranoja? Albo atak biedy? 02.10.06, 20:41
      Moja 11 letnia córka dostaje 150 pln na miesiąc na swoje potrzeby, ciuchy i inne
      większe wydatki płacimy my, lekcje pianina czy iine pierdoły tez my. Po tym jak
      czytam takie bzdety to smiac mi sie chce.
      • sabbatha Re: Jakaś paranoja? Albo atak biedy? 02.10.06, 20:57
        sorry - 11 letnie dziecko nie potrzebuje 150 zl miesiecznie. Bo na co? Pewnie i
        tak kupujesz corce ubrania, buty, przybory itd (nie wierze ze sama sobiek upuje)
        i jeszcze pewnie ciagnie dalej kase od ciebie. 150 zl to bardzo duzo jak na
        potrzeby 11stolatki (boze przeciezo na nawet kosmetykow nie potrzebuje ani
        podpasek pewnie) - niech policze 11 lat to ktora klasa? 4 podstawowki?
        • derduch Re: Jakaś paranoja? Albo atak biedy? 02.10.06, 21:15
          5 klasa. KAse wydaje głownie na książki, byle pozycja 20-40 pln, Ada pochłania
          je jak odkurzacz, do tego jakaś gra, płytka z muzą po kasie. Mam jej zabronic
          kupowac książki czy namawiac do kupowania piratów? Sorki, nie mam ochoty
          wychowac złodziejki... Ma co chce, w zamian pracuje, tzn dostaje dobre oceny,
          dziecko MUSI wiedziec ze za dobrą prace(nauke) ma dobra zapłate. Po półroczu
          koleznaka dostała jakis telefon Samsunga, za ponad tysiąc, mała mówi N-Gage
          sprzeda i kupi, mówie że jak oceny na koniec roku będa dobre to kupie jaki sobie
          znajdziesz. Wredota przyniosła czerwony pasek na świadectwie a ja dałem 1100 za
          SE 810i plus 200 za karte 2 GB. Ona wie czym jest jej praca, ja wiem ze da sobie
          rade w zyciu.
          • findepi Re: Jakaś paranoja? Albo atak biedy? 03.10.06, 00:53
            nauka nie jest i nie może być traktowana jako praca.
            Takie wypaczenie może być groźne, wierz mi...
            Co zrobisz, gdy zorientuje się, że może w inny sposób (nawet np. "pod
            kościołem") zarobić więcej? Wolny rynek, więc podniesiesz stawki?!

            Wiem, to takie "dorosłe" tarktowanie dziecka. Ale 11-latce do dorosłości zostało
            zaledwie 7 lat i nie jest to przypadek. Dziecko jest dzieckiem, a nie
            pracownikiem półetatowym. Nauka jest także elementem kultury, wychowania,
            dojrzewania - a nie tylko dochodowym biznesem.

            Jak byłem w podstawówce, zazdrościłem koledze, który dostawał od rodziców kasę
            za dobre oceny. W sumie jednak mniej się nauczył ode mnie ;)
          • xezaq Re: Jakaś paranoja? Albo atak biedy? 03.10.06, 21:32
            > dziecko MUSI wiedziec ze za dobrą prace(nauke) ma dobra zapłate.

            Nie zgodzę się. Jestem nauczycielem w szkole średniej. Możesz kiedyś usłyszeć
            tak, jak matka mojego wychowanka - powiedział jej, że jak mu nie kupi komórki
            to nie będzie się uczył. Akurat mieli cięższą sytuację w domu (nie przewidzisz
            kiedy Ci się łapa powinie) i nie dostał fona. Wynik - 3 x ndst na świadectwie w
            drugiej klasie LO.

          • fakara Re: Jakaś paranoja? Albo atak biedy? 23.02.07, 15:38
            A gdzie czas, żeby sobie pobyć dzieckiem? Żeby bestrosko się bawić w Indian z
            innymi dziećmi na podwórku? Czy 11-letnia dziewczynka naprawdę potrzebuje 150 zł
            na rozrywkę? Jako 5-klasistka też pochłaniałam książki, tyle, że wiedziałam, że
            jest coś takiego jak biblioteka. Wpuszczanie dziecka do wyścigu szczurów to
            naprawdę kradzież - ona już nigdy nie będzie miała 11 lat, dzieciństwo to
            niepowtarzalny okres.
        • goldfrapp2 Re: Jakaś paranoja? Albo atak biedy? 02.10.06, 21:28
          sabbatha przesadzasz :)
          nie uwzględniłaś, że dziecko traktuje kieszonkowe jako pieniądze będące tylko i
          wyłacznie do jego własnej dyspozycji. Dlatego też, dziecko wydaje kieszonkowe
          według własnego wydzimisię.
          Jako przykład podam moje dzieci, które może nie otrzymują regularnego
          kieszonkowego ale okazjonalnie pieniądze od dziadków i rodziny:
          Córka - 9 lat podczas przyjęcia komunijnego otrzymała od gości w sumie jakieś
          1.500 PLN z czego część wydała na gry komputerowe i zabawki a spora resztę
          oszczedza na poważniejszy wydatek.
          Synek - 7 lat podobnie jak córka, po kazdorazowej wizycie u dziadków dostają po
          50-100 PLN które przeznaczają na zabawki i gry komputerowe. Podobnie jest z
          okazjami takimi jak urodziny czy koniec roku szkolnego.
          Osobiście jestem zdania, że dzieci powinny dostawać od rodziców podstawowe
          utrzymanie obejmujące kwestie wyżywienia, ubrania, kosmetyków, nauki etc. Na
          wszystkie zachcianki ponad to powinny same zapracować.
          Moje dzieci nie otrzymują jeszcze kieszonkowego ale jak przedstawiłem to
          powyżej już teraz mają do dyspozycji spory budżet. Jakkolwiek jestem zdania, że
          kieszokowe powinno byc wypadkową zachowania dzieci, ich wyników w nauce,
          stosunku do innych i wkładu w pracach domowych. Niestety i tak wszystko to jest
          uzaleznione od zdolności finansowej rodziców.
          Sami dobrze wiemy, że pokus wokoło jest masa a dzieci sa na nie bardzo podatne.
          I nikt mi nie powie, że 50 PLN na miesiąc ma starczyć młodemu człowiekowi na
          zachcianki. Przeciez buteleczka Coca Coli kosztuje w automacie 2,50 PLN.

          Uczmy dzieci dokonywania wyborów i wyciągania wnioskow z ich konsekwencji tak,
          aby po burzliwym okresie dojrzewania wyrosli na rozsądnych obywateli
      • ppo Atak subiektywnej biedy- to zgoda. 03.10.06, 01:04
        Hej Derduch- podnieś wreszcie młodej kieszonkowe. 150 to za mało dla bądź co
        bądź nastolatki :D
        Polacy zawsze są biedni. Nawet jak są bogaci, to też są biedni, jeśli ktoś jest
        bogatszy. A że zawsze jest ktoś bogatszy, nawet jak jesteś bardzo bogaty, to
        zawsze czujesz się biedny. Jasne to, czy nie bardzo? ;)
    • pawel3891 Sygryda napisala 02.10.06, 20:44
      "Moi rodzice dawali mi jakieś grosze za pomoc w domu, ale jakoś razem z siostrą
      same z tego zrezygnowałyśmy - widać tak zostałyśmy wychowane, że była to dla na
      niemoralne" hm:)ciekawe:)no chyba ze nie wychowywali cie rodzice;)
    • appletree jesli nie za pomoc to za co?za oddychanie? 02.10.06, 20:59
      to chyba jeszcze mniej wychowawcze.
      dla mnie to normalne-za prace nalezy sie wynagrodzenie.
      mam siostre-nie robi nic...ja wszystko...
      i co?
      obie dostajemy kieszonkowe-ona o 1/3 mniej ode mnie ale tez mlodsza jest...
      i ja sie czuje pokrzywdzona...ze wszystko robie a ona kaske zgarnia...
      coz- zycie:)
      • ppo Już po temacie widać, że nie masz dzieci. 03.10.06, 01:12
        Tylko sama jesteś jednym z nich. Mam nadzieję, że zmądrzejesz i dorośniesz
        zanim się rozmnożysz. A do pracy zatrudnij sobie lokaja, bo dzieci tak chowane
        kopną cię w dupę szybciej niż myślisz :)
    • 19790222x Ja daje mojemu synkowi 600zł na miesiąc 02.10.06, 21:03
      Córeczce, która jest jeszcze malutka, kupuje za tyle samo jakieś zabawki itp.,
      żeby było sprawiedliwie. Niezależnie od tego kupuje ciuchy, książki, jedzenie,
      opłacam lekcje, szkołe.
      Miesięcznie na dzieci wydaje około 3500zł.
      Mam to daje, a niby co mam robić z tymi pieniędzmi???
      • sabbatha Re: Ja daje mojemu synkowi 600zł na miesiąc 02.10.06, 21:13
        np zaoszczedzic na ich przyszlosc (np mieszkanie) - bardziej sie przyda.
        • 19790222x Re: Ja daje mojemu synkowi 600zł na miesiąc 02.10.06, 21:36
          sabbatha napisała:

          > np zaoszczedzic na ich przyszlosc (np mieszkanie) - bardziej sie przyda.

          NA to idą inne pieniążki. Tzn. da córki. Syn ma już mieszkanie, które było
          kiedyś nasze, a teraz jest wynajmowane. My mieszkamy w nowym domku. Na razie
          jest dobrze. Firma sie rozwija.
      • bzdecikkk Re: Ja daje mojemu synkowi 600zł na miesiąc 02.10.06, 21:20
        Chodzę do 2 klasy gimnazjum. Dostaję 40zł kieszonkowego na miesiąc. Dodatkowo
        jeszcze dostaję 2 zł dziennie do szkoły. Ubrania i tak tata mi kupuje, więc
        prawie całe kieszonkowe idą do skarbonki. I tak się zbiera na jakieś wycieczki,
        czy inne większe wydatki.
        • gabrielafrancuz Re: Ja daje mojemu synkowi 600zł na miesiąc 25.04.07, 07:48
          licytujcie sie dalej, żałosne.
      • sabbatha Re: Ja daje mojemu synkowi 600zł na miesiąc 02.10.06, 21:30
        a i zeby nei bylo jak twoje dzieci beda mialy po 15-18 lat izabraknie ci
        pieniedzy zeby nie bylo ze nagle sie od ciebie odsuna i zwariuja.
      • ppo 3500pln/m-c na dwoje dzieci? Skąpiec! 03.10.06, 01:00
        Bardzo dobrze. Tylko żeby to nie było ZAMIAST czegoś (czasu, uwagi, miłości,
        rozmowy). Jako biznesmen wiesz zapewne doskonale, że nie wszystko da się kupić.
        A jak jeszcze nie wiesz, to niebawem się dowiesz :) Uważaj też, aby dzieciaki
        nie stały się interesowne w stosunku do ciebie. Jeśli mamona będzie dla nich
        bogiem, to marny twój los na starość. Pamiętaj, że bogatemu diabeł dzieci
        kołysze (większość ludzi źle rozumie to przysłowie).

        > Mam to daje, a niby co mam robić z tymi pieniędzmi???

        Nie wiesz? To co z ciebie za biznesmen?! Sorry, ale burackie teksty zawsze
        piętnuję.
        Pozdrawiam :)

        P.S. 3500pln miesięcznie na dwoje dzieci to dla mnie bardzo przeciętnie.
        Powiedziałbym nawet- oszczędnie.
    • bluestone Re: Wydatki nastolatków 02.10.06, 21:18
      Genralnie uważam, że kwota 50 zł jest ok, powyżej to juz przesada jak na
      gimnazjum. Też mnie zszokowały wydatki na piwo (kto im je sprzedaje...?, bardzo
      drogie ciuchy. Ten rachunek za 1000 zł, matko... Jestem w stanie zrouzmieć
      dzieciaki, które zbierają np. na drogą konsolę. Podbudowała mnie dziewczyna,
      które dostaje 400 zł na konto, ale większość z tego wydaje na zajęcia
      pozaszkolne albo ta, która jeździ konno i planuje swoje wydatki w związku z tym.
      I jeszcze 2 drobiazgi: jakaś panienka wyjechała nad morze- w wieku 13-16lat
      wypuścilibyście dziecko? (może ja jakaś staroświecka jestem) i ten rasowy piesek
      za 1000 zł- przyjaciel ze schroniska to jakiś gorszy czy coś? ;)
      • phxik a ja nie dostaję NIC. 02.10.06, 21:54
        moi rodzice zarabiają razem około 15000zł miesięcznie, a ja nie dostaję
        kieszonkowych.
        chodzę do szkoły prywatnej, czesne 400zł i oni mi to wypominają.

        chyba mam TROCHĘ źle, w porównaniu do 13-latki z rachunkiem 1000zł za telefon..
        • konfliktogenna Re: a ja nie dostaję NIC. 02.10.06, 22:16
          omg ja jako siedemnastolatka napisze iz , trudno jets mi zrozumeic wiekszosc
          wydatrkow wymienionych w tej gazecie...
          nie kazdy dzieciak szpanuje piedzmi, folklorystycznie piszac ;]
          a z drugiej strony pieniadze i konsekwencje wydatkow i ich posiadania pomagaja
          nauczyc sie gospodarowac pieniedzmi na przyszlosc.
          a bardszo mi sie podoba pomysl dorabiania...
          bywa jednak ze rodzice daja za duzo pieniedzy gdyz zastepuja nimi uczucie jakim
          jest milosc do dziecka.....
          dzisiaj gryze : s6.bitefight.pl/c.php?uid=41495
      • fakara Re: Wydatki nastolatków 23.02.07, 23:31
        Może ja jestem jakaś zbyt nowoczesna, ale samodzielny wyjazd z przyjaciółmi nad
        morze w wieku 16 lat nie wydaje mi się jakąś straszną przewiną, mama mnie
        puszczała na tego typu akcje, miała do mnie zaufanie i nigdy go nie
        nadwyrężyłam. Jeśli Ty myślisz, że Twoja córka/syn narobi głupot jak tylko
        znajdzie się zdala od domu, to już wasz problem. A poza tym, Bluestone, czy
        pierwsze piwo wypiłaś mając ukończone 18 lat? Bo myślę, że większość
        'oburzonych' parę lat wcześniej... I nie chodzi mi o to, że pochwalam ogromne
        potrzeby finansowe gimnazjalistów, ale ten pęd, żeby traktować ludzi w wieku
        13-16 lat jako obrzydliwe rozwydrzone bachory, które trzeba krótko trzymać,
        wydaje mi się mocno przesadzony.
    • roj_mankiet Re: Wydatki nastolatków 02.10.06, 22:16
      dotyczy mnie ten temat, ponieważ jestem licealistą
      kieszonkowego od rodziców w zasadzie nie dostaje, tzn. wrzucają mi drobne do
      skarbonki;), wyjdzie może ze 2 dychy co 2 miesiące; żyje dzięki pieniądzom
      dziadków i cioci, myśle że od 30 do 70 zł na miesiąc, ale na urodziny zbieram
      nieźle. Mieszkając w sporym mieście wystarcza mi to na coś w sklepie w szkole,
      sprzęt sportowy, mecz, dokładam do karnetów na narty, kupuje na allegro itp.,
      ale jak jest potrzeba to pożyczam rodzicom nawet kilka stówek np. na wakacje;
      wydatek 1000 na telefon zwala z nóg(tyle to wydałem może przez 2 lata), ale
      jeśli już dzieciak kase ma to niech wydaje na co chce; co do innych opinii- w
      wieku 16 lat nie odważyłbym się spytac moich liberalnych rodziców czy mogę
      jechac nad morze;
      natomiast handel na e-bayu czy obstawianie wyników popieram w 100%, to
      najlepszy sposób zarabiania under-18
      i jeszcze jedno- jeśli miałbym 30000 miesięcznie to też bym dawał 3 bańki
      dziecku
      • akwasniewski666 Re: Wydatki nastolatków 02.10.06, 22:50
        handel under-18?

        Jesli handlujesz na allegro i eBayu majac mniej niz 18 lat robisz to
        nielegalnie, tak samo jak ten co lubi sie "lansowac"
        • bitch.with.a.brain Re: Wydatki nastolatków 03.10.06, 07:53
          I tu sie mylisz.Nastolatek powyżej 13 roku życia ma prawo do drobnych
          transakcji, może np kupowac i sprzedawać za male kwoty.a od 15 czy 16 roku życia
          ma prawo do nieco większych.
          • akwasniewski666 Re: Wydatki nastolatków 04.10.06, 19:10
            Glupia jestes. Na allegro i eBay nie moga handlowac osoby niepelnoletnie.
            • bitch.with.a.brain Re: Wydatki nastolatków 04.10.06, 22:07
              sam jesteś głupi. Prywatna firma może sobie ustalać wewnetrzny regulamin.Ja
              pisze o tym jak wygląda prawo
      • sabbatha Re: Wydatki nastolatków 03.10.06, 00:20
        hehe obstawianie w STSie jest nielegalne jak sie nie jest pelnoletnim ;P
        • mk0101 Re: Wydatki nastolatków 03.10.06, 01:49
          podobnie jak udostepnianie mp3-ek w sieci. I co z tego?
    • pushit Re: Wydatki nastolatków 02.10.06, 22:29
      "Kuba *

      100 zł. Mało! Ale wydaje mi się, że bez względu na to, ile bym dostał, to i tak
      bym wszystko wydał. Dużo więcej zarabiam na aukcjach internetowych na Allegro.
      Wydaję przede wszystkim na ciuchy, gdyż kocham się lansować, i na jakieś
      drobiazgi dla dziewczyn. Ostatnio wymieniłem większość garderoby: spodnie (170
      zł), trzy koszulki po 50-60 zł, nowe adidaski (350 zł), odtwarzacz MP4 (300 zł),
      bluza (150 zł) i nowa srebrna bransoletka (200 zł)."

      wieś tańczy i śpiewa.
    • kaa-ann-roo Wydatki nastolatków 02.10.06, 22:41
      Ja nie dostaję kieszonkowego, ale wszystko co chcę to mam, także moi rodzice
      wydają na mnie "trochę".(Arystokracja rządzi ;))
      • joans1 Re: Wydatki nastolatków 02.10.06, 22:56
        Moje kieszonkowe to 60zł(rodzice kupują wszystkie potrzebne ciuchy itp,za
        wypady do kina,klubów czy czegos takiego muszę płacic sama)kwota byłaby ok
        gdyby nie mój nałóg czytania(a także i kupowania)książek...
        Potrafię za jednym razem wydać na ksiązki ok,200zł i po pewnym czasie zaczęłam
        czuć się nie w porządku,że cały czas wyciągam kasę od rdziców...wiec zrobiłam
        patent młodszego ratownika i kursy sędziowskie(pływanie)i zaczęłam pracować w
        weekendy jako ratowniczka oraz okazjonalnie jako pomoc w zawodach pływackich.
        Zarabiam akurat tyle ile jest mi potrzebne,ale najlepsze jest to,że sama na
        wszystko pracuję:)


    • itamonika Re: Wydatki nastolatków-HALLO???? 02.10.06, 22:45
      no ja mam odrobinę węcej lat od Was. Niestety muszę przyznać, że świat się
      diamtralnie zmienia i to co czytam trochę mnie przeraża. Zgadzam się z opinią,
      że 'pomoc w obowiązkach domowych' nie powinna być opłacana. Tak samo
      przegięciem jest to jak słyszę, że dzieciak w gimnazjum dostaje 100 zł na gumę.
      Czy w taki sposób wychowane dzieci- potrafią w ogóle docenić wartość pieniądza?!
      Najwyraźniej ' tak' skoro potrafią wydać na błyszczyk 250 zl, badz maja
      rachunki ok 1000???:):):) za telefon?!HALLO???Widzę ,że polscy rodzice pragną
      doścignąć naszych zachodnich sąsiadów."Ładują w dzieci ile się da, a na starość
      nie ma kto się o staruszków troszczyć"- lądują w domach opieki, bo cóż pomoc
      prosto z serca zanika, kiedy przestają płacić za umytą podłogę, czy skoszony
      trawnik...i tak rosną polskie pociechy w siłę , kiedy drugi kolega z ławki
      cieszy się 15 zł na miesiąc- 'one' jedzą na mieście za 80 zł. Ja nie dostawałam
      200 zł na miesiąc, pomagałam bo tak mnie nauczono.Nie wyobrażam sobie uczyć się
      dla pieniędzy- bo chyba to jest tak, że robimy to dla siebie?!<....brak mi
      słów...>
      • nujska Re: Wydatki nastolatków-HALLO???? 24.04.07, 20:52
        a jak tu nie ładować w dzieci? Oby i to ja najwięcej.
        Rozsądek nie wiąże się z iloscia, więc ci co dają wiecej wcale nie są głupi.
        Jesli za te 500 zl kieszonkowego w ICH DEFINICJI pociecha ma zapewnic sobie
        karnet na obiad w szkole, przybory szkolne, ubranie (wiadomo, raz wyda sie
        wiecej, raz mniej), badz inne rzeczy ktore moze kupic sobie sama w zaleznosci
        od wieku, to czemu nie? Reszta idzie na jedzenie w domu, opieke zdrowotna
        i "utrzymanie mieszkalne" (pranie, rachunki).
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka