Dodaj do ulubionych

Skopać pacjenta

23.10.06, 16:12
tylko że to nie prowadzi do wyleczenia tylko chwilowego polepszenia
Obserwuj wątek
    • ewu70 Skopać pacjenta 23.10.06, 18:17
      skąd wiesz? ile razy już pracowałeś/aś z tym facetem?
      • wiga Re: Skopać pacjenta 28.10.06, 09:23
        O widzisz zaczepiasz, prowokujesz. To co przeczytane zostało, nie poszło w las.
    • tatiana99 Skopać pacjenta 23.10.06, 21:21
      Czy wśród pacjentów tego terapeuty nie znalazł się na pewno nikt, kto się
      poczuł zdruzgotany i upokorzony? Nie wierzę! On woli pewnie nie przyjmować tego
      do wiadomości.

      A może ten człowiek ma taką osobowość, że pomaga a nie szkodzi mówiąc ludziom
      przykre rzeczy? Może jest dobroduszny i zabawny? Sądzę jednak, że w rękach kogo
      innego taka terapia może przynieść więcej szkody niż pożytku. Elektrowstrząsy
      już były, też dla dobra pacjentów.
      Znam trochę środowisko psychologów, jakże potrafią grzeszyć pychą, schematyzmem
      myślenia (szczególnie młodzi, sądzą, że wiedzą najlepiej).

      • ewu70 Re: Skopać pacjenta 23.10.06, 21:46
        wiesz, tak się składa, że pewna kobieta, którą Frank "zdruzgotał", dziękując
        powiedziała mu : "Frank, nie miałam pojęcia, że prowokacja może być tak
        życzliwa".
        Sprawa polega na tym, że Frank (trochę jak św. Augustyn) kocha grzesznika i
        nienawidzi grzechu. Padają ostre słowa, jednocześnie jest ciepły dotyk ręki i
        pełne akceptacji spojrzenie (ostre słowa - najczęściej to, co człowiek wiele
        razy sam sobie mówił, i ciepła obecność "jestem tu razem z Tobą, jesteś w
        porządku").
        To nie jest po prostu "nawrzucać komuś" ot tak sobie, tylko z humorem
        doprowadzić do absurdu czyjś tok rozumowania o sobie i świecie. Ten ktoś
        zostaje sprowokowany do wyrwania się z własnego "zapętlenia".
        Wyjęcie drzazgi potrafi zaboleć. Tylko zależy, jaki człowiek i jak to robi.
        Frank jest jak doktor "czerwony nos", który jest jednocześnie świetnym
        fachowcem i ma super podejście do ludzi.
      • tukan1410 Re: Skopać pacjenta 23.10.06, 23:29
        Ciekawe jak zelżenie kogoś może mu pomóc. W końcu niezależnie od wszystkiego
        ostre słowa już padły. Możesz się potem uśmiechać czy robić miny, ale słowa to
        słowa. Potrafią zranić. Zwłaszcza jak ktoś jest szczególnie podatny, a jak
        idzie na terapię, to chyba jest.
        • infractus Re: Skopać pacjenta 24.10.06, 18:17
          Pocieszanie nie zawsze pomaga. Sam jestem typem, który na pocieszanie reaguje
          jeszcze większym załamaniem i użalaniem się nad sobą. Za to jak ktoś mi powie:
          no wiesz, stary, s...łeś tę sprawę...ale chyba nie jesteś taki całkiem do
          niczego, co? - wtedy mam ochotę "mu jeszcze pokazać", że potrafię.
          Nie wiem, w jakim stopniu może to dotyczyć innych osób.Ale znam wiele takich,
          którym się ciągle nie udaje, ciągle są pocieszane i głaskane, i zupełnie im to
          nie pomaga. Wręcz przeciwnie, stają się coraz mocniej narzekającymi ofiarami.
          Pewnie gdyby ktos im powiedział "ale się roztyłeś", czy "wyglądasz jak łajza",
          albo "widocznie lubisz być na bezrobociu" - to może by coś ze soba zrobili w
          końcu.
          • ngreg Re: Skopać pacjenta 26.10.06, 13:09
            Racja, racja. Facet pobudza wewnetrzny mechanizm obronny czlowieka. Walka "o
            swoje" potafi bardzo dobrze zmotywowac czlowieka. Ja tez jestem typem takim ze
            czesciej bym wolal dostac z plaskiego wraz z haslem "wez sie w garsc i do
            roboty", bo glaskanie nie bardzo na mnie dziala. Aktualnie przechodzy taki
            monotonny i malo emocjonalny okres i mnie to wykancza psychicznie. Jakies
            wyzwanie i troche adrenaliny by sie przydalo, jak np w czasie sesji. Musze jakos
            odpekac magisterke do konca a promotor niestety jest dla mnie zbyl poblazliwy,
            co mnie nieco usypia.
            hahahaha, wyzalilem sie

            pozdrawiam


            > Pocieszanie nie zawsze pomaga. Sam jestem typem, który na pocieszanie reaguje
            > jeszcze większym załamaniem i użalaniem się nad sobą. Za to jak ktoś mi powie:
            > no wiesz, stary, s...łeś tę sprawę...ale chyba nie jesteś taki całkiem do
            > niczego, co? - wtedy mam ochotę "mu jeszcze pokazać", że potrafię.
            > Nie wiem, w jakim stopniu może to dotyczyć innych osób.Ale znam wiele takich,
            > którym się ciągle nie udaje, ciągle są pocieszane i głaskane, i zupełnie im to
            > nie pomaga. Wręcz przeciwnie, stają się coraz mocniej narzekającymi ofiarami.
            > Pewnie gdyby ktos im powiedział "ale się roztyłeś", czy "wyglądasz jak łajza",
            > albo "widocznie lubisz być na bezrobociu" - to może by coś ze soba zrobili w
            > końcu.
            • akermanski Re: Skopać pacjenta 26.10.06, 14:10
              To ciekawa forma terapii, jedno z wielu podejść. Chyba każdy psycholog po pewnym
              czasie dopracowuje się własnego stylu, jeśli tylko potrafi wyciągać wnioski z
              zachowań swoich pacjentów i uczyć na tym. Polacy nie gęsi i też coś swojego
              (Eichelbergera) mają.

              .........................
              Lubię humor absurdalny: www.patafian.pl
              • d_arek_d Re: Skopać pacjenta 26.10.06, 16:10
                akermanski napisał:

                > To ciekawa forma terapii, jedno z wielu podejść. Chyba każdy psycholog po
                pewny
                > m
                > czasie dopracowuje się własnego stylu, jeśli tylko potrafi wyciągać wnioski z
                > zachowań swoich pacjentów i uczyć na tym. Polacy nie gęsi i też coś swojego
                > (Eichelbergera) mają.


                Czy Eichelberger jest takim Polakiem jak Copernicus, Chopin, Mickievicius itd?
                Z nazwiska wynika, że tak ;)
                • zaphod.beeblebrox Re: Skopać pacjenta 26.10.06, 20:39
                  jaki masz kłopot z Chopinem, Mickiewiczem, Kopernikiem? wyjaśnij, proszę.
          • inquisition Tradycyjne metody psychologiczne nie działają 26.10.06, 14:08
            Liczne badania naukowe potwierdziły, że szansa wyleczenia z depresji czy
            schizofreni metodami terapeutycznymi jest taka sama jak pozostawienie ludzi
            samych sobie. Dlatego metoda prowokacji tak jak napisałeś mniej skuteczna po
            prostu być nie może.

            Z kolei w większości przypadków farmakologia działa bez zarzutów.

            ___
            Następnym razem: wszyscy.na.wybory.patrz.pl/ !
            • widokzmarsa Re: Tradycyjne metody psychologiczne nie działają 26.10.06, 18:05
              farmakologia zawsze jest wspaniała dla firm farmakologicznych i jako taka dla
              nich zawsze działa bez zarzutów. Kupiłeś koleś akcja firm produkujących psychotropy?
            • ko2006 Re: Tradycyjne metody psychologiczne nie działają 26.10.06, 18:29
              inquisition napisał:

              > Liczne badania naukowe potwierdziły, że szansa wyleczenia z depresji czy
              > schizofreni metodami terapeutycznymi jest taka sama jak pozostawienie ludzi
              > samych sobie. Dlatego metoda prowokacji tak jak napisałeś mniej skuteczna po
              > prostu być nie może.
              >
              > Z kolei w większości przypadków farmakologia działa bez zarzutów.
              >
              > ___
              > Następnym razem: wszyscy.na.wybory.patrz.pl/ !

              Zapomniales dodac linka do reklamy z lekami Twojej firmy...
            • hajota Re: Tradycyjne metody psychologiczne nie działają 29.10.06, 10:25
              inquisition napisał:

              > Liczne badania naukowe potwierdziły, że szansa wyleczenia z depresji czy
              > schizofreni metodami terapeutycznymi jest taka sama jak pozostawienie ludzi
              > samych sobie.

              Ależ to prawda oczywista! Psychoterapia może działać w przypadku kompleksu
              niższości, problemów z asertywnością, zaburzeń nerwicowych itp., ale nie przy
              endogennych zaburzeniach psychicznych, gdzie może być najwyżej metodą
              wspomagającą. Zanim komentatorzy zaczną ironizować na temat firm
              farmaceutycznych, niech się lepiej dokształcą w temacie.
            • 7jacek Re: Tradycyjne metody psychologiczne nie działają 29.10.06, 11:40
              polecam książkę opartą na badaniach psychloga: Selligmanna - Co możesz zmienić w
              swoim zyciu a czego nie możesz ! NA wiele przypadków terapia pomaga a na
              niektore nie , a czasem!!! powinna być łączona z lekami! więc bez takich
              jednoznacznych opinii proszę! Poza tym nawet w leczniu farmakologicznym są
              wyjątki od praw statystycznych !!! Więc ostrożnie z sądami OK?
        • titta Re: Skopać pacjenta 26.10.06, 13:33
          Kiedys, jako male dziecko ryczalam na koloni. Wychowawczynie glaskaly i
          przytulaly i bylo jeszcze gorzej. W koncu jedna nie wytrzymala i powiedziala,
          ze jak tak dalej pojdzie to trafie do szpitala (od tygodnia nie jadlam), ze
          mecze innych i siebie, ze juz ze mna nie wytrzymaja i do tego szpitala chetnie
          mnie odesla i nawt dobrze bo beda mogli z grupa chodzic w odwiedziny, a nie
          tylko na glupia plaze i...pomoglo, jak reka odja. Wiec cos w tym jest. Jak sie
          czlowiek skupia tylko na sobie i swoim cierpieniu (prawdziwym lub wydumanym) to
          czasem trzeba go kopnac (ale jednoczesnie dajac sygnal: zalezy mi na tobie)
          zeby spojrzal tez na zewnatrz, a nie tylko w glab.
          (Ps. dla zgorszonych: do rodzicow nie mozna bylo wtedy zadzwonic, a listy szly
          troche dluzej niz tydzien).
          • zoska001 Re: Skopać pacjenta 05.11.06, 15:42
            kiedy byłam mała, jeden z moich kuzynów próbował mnie zgwałcić. przez wiele lat
            miałam uraz i nie potrafiłam zaufac żadnemu facetowi nie mówiąc już o udanym
            seksie. przeżywałam wciąż i na nowo i czułam się tak strasznie skrzywdzona.
            potem spotkałam pewnego gościa i zaczęło się coś między nami dziać ale kiedy
            pierwszy raz poszliśmy do łóżka dostałam (jak zwykle wtedy) ataku paniki.
            poryczałam się i w końcu wydusił ze mnie prawdę. i potem zamiast czułych
            pocieszań i zapewnień, że jakoś to będzie i że pomoże mi przezwyciężyć itd itp
            jak to robili wszyscy przed nim powiedział po prostu: No prawie zgwałcił Cię
            ale teraz przecież Cię nie gwałci bo teraz ja leżę obok Ciebie i było by mi
            miło gdybyś zwróciła na mnie uwagę zamiast myśleć o kimś innym z przeszłości i
            żebyś dla mnie była taka piękna a nie dla niego. wiecie, że to zadziałało
            natychmiastowo? wtedy nagle odkryłam, że seks wcale nie jest "przereklamowany"
            tylko jest porywająco boski! nie jesteśmy już razem ale do końca zycia będę mu
            wdzięczna za to co wtedy powiedział i za to, że wyrwał mnei ze wspomnień a
            umieścił w rzeczywistości i teraźniejszości. może nie każda dziewczyna by tak
            zareagowała ale znaliśmy się wtedy już dość długo i wiedział jaka jestem
            przekorna i że to właśnie pomoże
        • mary_lu Re: Skopać pacjenta 26.10.06, 17:04
          Skąd to stwierdzenie, że on lży pacjentów? On wypowiada to, co pacjenci mają w
          myślach. Jeśli jest na tyle dobry, że potrafi przewidzieć, co mniej-więcej
          dzieje się w głowie pacjenta, nie robi mu krzywdy. Wiele razy było to
          powtórzone w artykule. I ja w to wierzę.

          Totalną bzdurą natomiast jest twierdzenie, że we wszystkich innych szkołach
          terapii tylko się "tuli i głaszcze" pacjenta. Jednak w wielu (np. w
          psychodynamicznej) najczęściej wyraża się również gorzką prawdę. Znam wielu
          terapeutów tej orientacji i z pewnością wiele elementów z "terapii
          prowokatywnej" nie jest im obcych. Jestem raczej zwolenniczką terapii
          rozsądnej, samą prowokacją nie da się trafić do każdego. I trudno jest stworzyć
          cały kierunek (szkołę) psychoterapii, która IMHO opiera się w dużej mierze na
          osobowości prekursora.
      • nahoff Re: Skopać pacjenta 24.10.06, 21:53
        Słuchalam kiedyś wywiadu z Farrelly'm i rozmowy na temat terapii prowokatywnej.
        Rzeczywiście-to nie jest takie proste-"skopać" pacjenta, nagadać mu i gotowe.
        Trzeba to robić w odpowiedni sposób - z życzliwością i dobrocią - inaczej można
        ostro od pacjenta oberwać;]
        A elektrowstrząsy nadal się stosuje...
      • bri Re: Skopać pacjenta 26.10.06, 16:09
        A to elektrowstrząsów już nie się stosuje?
        • myszo-skoczek Re: Skopać pacjenta 27.10.06, 10:10
          stosuje tam gdzie nie mozna farmakologii
          np u kobiet w ciąży

          albo gdy nic innego nie skutkuje
      • wiga Re: Skopać pacjenta 28.10.06, 09:32
        Powiedział o stosowaniu metody ryzyka. Ponadto ma ogromne doświadczenie, którego
        nie masz Ty , ani ja. On cały czas ćwiczy, uczy się. Oczywiście, że miał
        niepowodzenia. Sam powiedział, co jest oczywiste , że ryzykując nie masz do
        końca pewności, czy dobrze zagrywasz.
        Ważne, że chce pomóc człowiekowi i pomaga.
        Jak usiądzie i będzie płakał, bo się nie udało, to sam się pogrąży i nikomu nie
        pomoże.
      • michal_33 Re: Skopać pacjenta 30.10.06, 17:21
        elektrowstrzasy dalej sa tylko podaje sie takze leki zwiatczajace miesnie, wiec
        sa mniej nieprzyjemne
    • 7jacek Re: Skopać pacjenta 23.10.06, 21:48
      A skad wiesz, że to na krótko eizo1 ??? ja znam kilka osób którym pomógł w
      Polsce!!! a jak myslisz , jak od 1960 utrzymał się na rynku w USA?
      Po co go zapraszają na seminaria na całym świecie>
      A kto mu dał w takim razie wykładać psychoterapię w na uczelniach w USA ???
      aha, współpracował z Carlem Rogersem - słyszałaś kto to był?
      najlepiej nie uwierzyć, albo zakwestionować???

      Tatiana99 masz rację, on lubi a nawet chyba kocha swoich pacjentów!
      ale jak terapeuta tego nie ma to metoda nie ma znaczenia, bo i tak nie podziała-
      no chyba, że farmakologia, ale i tu zaufanie do osoby ordynującej lek ma znacznie
      P.S.
      widziałem go - jest fajny i wie co robi
    • potforrrek Skopać pacjenta 24.10.06, 07:32
      Szkoda, że nie znam tego człowieka. Czytam artykuł, uśmiecham się do siebie i
      do Niego. Jest Pan wielki. Tylko dziękować światu, że są jeszcze TACY ludzie! :)
    • pastma Skopać pacjenta 24.10.06, 10:24
      Świetny artykuł :) Powinni zrobić o tym człowieku film, tak jak o Patchu Adamsie.
    • ponury_drwiacy_szyderca Może to zastosować do błazna Gosiewskiego??? 24.10.06, 15:20

    • kasia12511 Skopać pacjenta 24.10.06, 15:29
      Bardzo dobra metoda!Tyko ze czasami ktos jest na skraju cakowitego wyczerpania
      i nie slucha niczyjej opini tym bardziej obcej osoby.Mysli sobie ja mam swoje
      problemuy i tak mi nikt nie jest w stanie pomoc,wykladac swoje madrosci
      jakies.Takiej osoie nalezy sie porzadny kop w d....
    • kubaszymanski1 Re: Skopać pacjenta 24.10.06, 17:44
      Super!!Bardzo mi się podoba taka metoda.Pierniczenie się z chorymi ludźmi
      zamiast pomagać tylko pogarsza sytuacje a jeżeli pokaże im się prawde to wtedy
      krzepnieją i widzą to wszystko z innej perespektywy.Jestem pelny podziwu dla
      tego psychoterapeuty:)
    • kingatek złoty środek 25.10.06, 16:26
      Wszystko ok, tylko jak wszystko w umiarze. Nie sądzę, aby prowokacja jako jedyna "metoda" sprawdzała się. Złoty środek potrzebny, jak wszędzie. Mam wrażenie, że sporo agresji jest w autorze tej metody. Wrażenie.
      • akermanski Re: złoty środek 26.10.06, 14:18
        Nie wiadomo jakie efekty ma taka metoda. Aby to przebadać należałoby poddać jej
        pół szpitala, drugie pół natomiast brać na nic nie znaczące rozmowy jako grupę
        kontrolną. Koszty takiego badania byłyby ogromne, a wynik... mogłoby się okazać,
        że nie ma tak wielkiej różnicy między obiema grupami.

        Artykuł jest napisany z perspektywy wynalazcy tej metody, więc z natury rzeczy
        musi być entuzjastyczny.

        .......................
        Lubię humor absurdalny: www.patafian.pl
    • winston771 ciekawe ilu ludzi ma na sumieniu ten facet 26.10.06, 10:59
      szkoda ze gazeta propaguje takie 'terapie'. jezeli on tak rzeczywiscie
      postepuje z ludzmi o myslach samobojczych to musi miec na sumieniu wiele
      istnien ludzkich. jednym slowem: niebezpieczny typ.
      • titta Re: ciekawe ilu ludzi ma na sumieniu ten facet 26.10.06, 13:35
        Pewnie: lapiej nikomu nie pomoc (a jak sie zabija to sami) niz wyciagnac
        wiekszasc pacjetow nawet jesli ktorys sie pograzy...(w co zreszta watpie - za
        duzo ciepla i humoru ma ten facet).
      • mamosz Re: ciekawe ilu ludzi ma na sumieniu ten facet 26.10.06, 14:46
        winston 77 -nie wiecej niz terapeuta typu "chcesz o tym porozmawiac" jak ktos
        sie zaprze ze chce zejsc z tego swiata to zadna ludzka sila mu nie pomoze.Moja
        przyjaciolka w chwili kiedy po powaznych przejsciach uczuciowych bylam w
        glebokiej depresji opindzielila mnie od gory do dolu - i zyje ,a nawet mam sie
        znacznie lepiej -podzialalo jak zimny prysznic.A ty prezentujesz typowo polskie
        zasciankowe podejscie -ze przytocze to co ktos tu juz napisal -jakim cudem ten
        facet praktykuje od 50 lat ,ma pacjentow,uznanie ,wyklada -USA to twardy rynek
        i facet ktory nie ma sukcesow by sie nie ostal.Jest cieply i dowcipny a sarkazm
        boli w pierwszej chwili byc moze ale w drugiej mowisz sobie "hello,cos w tym
        jest" B.mi sie podoba i artykol i doktor
    • zbawieni oj:) 26.10.06, 12:05
      Miejmy nadzieję, że jego pacjentem nie będzie jakiś zakompleksiony bokser albo
      karateka :)

      zbawieni.blox.pl
    • ryssio Panowie, proponuję zrzutkę na premiera 26.10.06, 12:08
      Chociaż to może być przypadek beznadziejny (:
    • dirgone Re: Skopać pacjenta 26.10.06, 12:15
      Nie cierpię ludzi, którzy mnie pocieszają, a wiem, że myślą totalnie co innego.
      Albo mówią "Wszystko będzie dobrze", a w głębi duszy jest im wszystko jedno. Jak
      użalam się nad sobą i ktoś się ze mną zgodzi, a do tego wytknie inne prawdy, to
      nabieram postawy obronnej i od razu wzrasta moja samoakceptacja. Jeśli byłabym w
      depresji, to wolałabym milion razy kogoś takiego jak ten pan, niż mdłego
      pocieszyciela.
    • ngreg Re: Skopać pacjenta 26.10.06, 12:24
      Przed przeczytaniem bylem pewien, ze to cos o polskiej SLuzbie Zdrowia...
      • pierwszywprawo LOL 26.10.06, 12:40
        Do-kład-nie. Takie samo wrażenie miałem, patrząc na tytuł.
    • allspice Skopać pacjenta 26.10.06, 12:52
      Ta terapia to nic innego,jak podglądanie życia i reakcji zdrowych wobec chorych
      psychicznie,którzy są 'kopani codziennie 'przez otoczenie a nie terapetę:(
      • myszo-skoczek Re: Skopać pacjenta 27.10.06, 10:18
        allspice napisała:

        > Ta terapia to nic innego,jak podglądanie życia i reakcji zdrowych wobec chorych
        >
        > psychicznie,którzy są 'kopani codziennie 'przez otoczenie a nie terapetę:(

        kopani przez otoczenie ze zlościa i ludzką podłością
        a nie ciepłem i akceptacja
    • fototom Re: Skopać pacjenta 26.10.06, 13:01
      "Pracowałem z najróżniejszymi przypadkami - od dwuletnich bliźniaków ..."

      A juz sadzilem ze blizniakow nie da sie leczyc.
      • myszo-skoczek Re: Skopać pacjenta 27.10.06, 10:17
        może ADHD
    • filostrados Skopać pacjenta 26.10.06, 13:49
      Swietny Facet. Wali prawde z prosto z mostu i o to chodzi. W gruncie rzeczy
      mamy to, co chcemy mieć. Zyjemy na własną prośbę i umieramy na życzenie.
      Zdolowany wstalem dziś totalnie a ten gość podniosl mi cisnienie i rozbawił po
      pachy. Myslalem juz ze jestem sam i nikt mnie nie kocha, a to przeciez nie
      prawda, bo jest ktos kto na mnie czeka, tęski i pragnie mnie ponad wszystko;
      Smierć. a ja jej na to; Jak kocha to poczeka...hahahaha...
      • joasia_m Re: Skopać pacjenta 26.10.06, 14:01
        A ja właśnie bym sie załamała... nie budzi waszej nieufności to, że on uważa że
        jego terapia jest dobra zawsze i na wszystko?
    • maureen2 Re: Skopać pacjenta 26.10.06, 13:55
      to jest terapia depresji
      • ewung Re: Skopać pacjenta 26.10.06, 14:15
        smiac mi się chce jak czytam - ze nie można, ze oni biedni itp. ciekawe skąd
        założenie ze jak się kogos pogłaska po główce i popitoli troche jak mu zle i
        jakie miał cięzkie dziecinstwo to poskutkuje i on będzie zdrowy. to że się
        porozczulamy nad czyims zyciem nie pomoże - trzeba pokazac nowe mozliwości i
        drogi. i on to robi. pozwala tym ludziom zmienic tor myslenia, wyjsc poza stałe
        ścieżki. i to jest super.jest więcej lekarzy którzy stosują niestandartowe
        podejście. a teraz opowieśc o innym wielkim terapeucie Miltonie Eriksonie.
        przyszła do niego kobieta - chciała popełnić samóbójstwo. I teraz wg. niektórych
        co się tu wypowiedzili i niestety chyba jeszcze wielu terapeutów to trzeba ja
        pogłaskac po główce, poszukac przyczyn itp. a milton zrobił coś innego.
        powiedział - ok. zrób to. ale się dobrze do tego przygotuj. kobitka się zdziwiła
        ale ok. no i zaczely się przygotowania. fryzjer, nowe ciuchy, dbanie o siebie,
        poszerzanie horyzontów itp. wszystko po to zeby "dobrze" popełnic samobójstwo.
        efekt? nowe zycie, nowe możliwości - kobitka zapomniała ze chciała samobójstwo
        popenic.
        prawda jest taka że słuchanie i potakiwanie jak ktoś się użala, cierpi i ma
        depresje mu nie pomoze. potrzeba "kopa" ktory pchnie w nowym kierunku.
        • maureen2 Re: Skopać pacjenta 26.10.06, 14:22
          kiedy widzę w tv tych psychologów ogarniętych misją wspierania i towarzyszenia
          w cierpieniu, zbolałych bardziej niż delikwent, to ....
          • sarhenziel Re: Skopać pacjenta 26.10.06, 17:34
            Takie właśnie teorie wyznają na W.psychologii KUL.
          • wiga Re: Skopać pacjenta 30.10.06, 09:45
            Taka mina zbolałego kota bardzo mnie śmieszy i nie wzbudza zaufania.
            Pamiętam poszłam raz i drugi po coś tam do Zakładu Pogrzebowego i jak zobaczyłam
            po raz kolejny zatroskaną minę Właściciela, to najzwyczajniej w świecie
            wybuchnęłam śmiechem. Jak powiedziałam z czego się śmieję facet wyluzował się i
            było już normalnie.

        • akermanski Re: Skopać pacjenta 26.10.06, 14:23
          Każdy młody człowiek po skończeniu studiów musi się dalej uczyć na pacjentach,
          zdobywać doświadczenie. Po kilku-kilkunastu latach w końcu się nauczy, jest
          produktywny kilka lat, a potem niestety umiera, a wiedza i praktyka, którą ma w
          głowie przepada.

          ..............................
          Lubię humor absurdalny: www.patafian.pl
          • maureen2 Re: Skopać pacjenta 26.10.06, 14:30
            do tego trzeba się jeszcze nadawać
    • pixelpainter Najwieksze psychole to psychiatrzy www.gs-arts. 26.10.06, 15:46
      net lub nl
      a moze tez skopac psychiatre
      • maureen2 Re: Najwieksze psychole to psychiatrzy www.gs-art 26.10.06, 16:18
        to ryzyko zawodowe
    • jendza1 A ja mysle, 26.10.06, 17:17
      ze nie tyle chodzi o to, ze terapeuta chce 'skopac' pacjenta, ile o to, ze...
      naprawde chodzi mu o to,zeby pomoc czlowiekowi.

      I to najczesciej, jak sie na tym znam, jest pierwsza osoba z taka motywacja na
      drodze tego konkretnego chorego...

      A reszta, to juz 'tylko' prawda, ktora wyzwala....

      pzdr
      j
    • mataporypane Re: Skopać pacjenta 26.10.06, 17:40
      W leczeniu i futbolu wszystko jest mozliwe.Artykul nawet ciekawy.Przy okazji
      odezwalo sie kilku "zrownowazonych innaczen" :)
    • sopherss Skopać pacjenta 26.10.06, 23:55
      Po pierwsze: to wygląda na tekst reklamowy. "Gazeta" napędza klientelę magikowi
      z kręgu NLP.

      Po drugie: stosowanie metody tego pana w stosunku do wszystkich pacjentów, bez
      uwzględnienia ich osobistej historii i tego jak mogą zareagować na takie
      działanie to skrajny brak odpowiedzialności; psychoterapeutę obowiązują zasady
      etyczne - cokolwiek Farrelly o niej myśli.

      Pytanie: jaka jest gwarancja że pacjent, który uśmieje się z super-prowokacji
      terapeuty i wyjdzie z jego gabinetu z uśmiechem na twarzy, nie popełni
      samobójstwa albo nie skrzywidzi kogoś innego?

      Najbardziej porażające jest to zdanie: "Primum non nocere - no tak... Im
      leczenie ma większą moc, tym więcej ryzyka - efektów ubocznych i zagrożeń.
      Jedyne leczenie, w którym się nic nie ryzykuje i które nie ma efektów ubocznych,
      to terapia gumą do żucia." - to jest narażanie życia i zdrowia pacjentów i
      lekceważenie tego.

      Frank Farrely stosuje również manipulację: swoim genialnym i prostym metodą
      przedstawia świat psychiatrii, który wedle jego słów jest skostniały i nie
      skuteczny. A to nie prawda; jest wiele metod terapeutycznych, które nie
      sprowadzają się do padania na kolana przed problemem pacjenta ale też nie
      oznaczają wbijania go radykalnie w ziemię.

      Farrely bardzo mi przypomina Berta Hellingera, który również zawrócił w głowach
      swoją magiczną niewytłumaczalną naukowo metodą wielu psychiatrom i psychologom.
    • klonpvv hehm - to dziala 27.10.06, 05:01
      tylko z kim ludzie mozecie tego spróbowac? Oczywiscie wyczucie potrzebne a poza
      tym to czlowiek ktreego spotyka sie sporadycznie jest obcy i mozna z nim
      porozmawiac - to moja def. psychologa. Takim trzeba sie urodzic.
      • myszo-skoczek Re: hehm - to dziala 27.10.06, 09:58
        a wyobrażciue sobie taką sytuacje, że każdy was pociesza w ten sam sposób a do
        was to mimo wszystko niedociera

        nie kazdy bedzie mowił "jestes cudowny, wspaniały"

        ludzie potrzebują motywacji, mocnego kopniaka, który obudzi w nich godność,
        którą wielu z nich utraciła, ktoś "wjeżdża" wam na ambicje to motywuje

        psychoterapia to wszystko co pomaga
        • sopherss Re: hehm - to dziala 27.10.06, 14:08
          > psychoterapia to wszystko co pomaga

          Jasne, tylko z zastrzeżeniem że działanie to nie niesienie ze sobą ryzyka dla
          zdrowia i życia pacjenta. Terapia prowokatywna jest takim zagrożeniem - ktoś
          sobie strzeli w łeb a twórca tego podejścia tylko wzruszy ramionami...
          • magdalenasamozwaniec Re: hehm - to dziala 27.10.06, 15:08
            "Źródłosłów słowa "prowokatywny" to pro + vocare, czyli "wywoływać", i jest
            pięć różnych rodzajów zachowań, które "wywołuje się" w tym podejściu.
            Niekoniecznie każda sesja z każdym klientem wywołuje je wszystkie, ale każda
            sesja z każdym klientem wywołuje przynajmniej niektóre z nich.

            Klient jest prowokowany przez terapeutę, by:
            -Przejawiać samouznanie - werbalnie i niewerbalnie
            -Zachowywać się adekwatnie zarówno w działaniach, jak i w związkach.
            -Chronić się w sposób realistyczny
            -Angażować się w realistyczne testowanie rzeczywistości psychospołecznej i
            uczyć się rozróżnień niezbędnych do reagowania w elastyczny sposób. Percepcja
            ogólna prowadzi do zgeneralizowanych, stereotypowych reakcji, rozróżnienia
            percepcyjne prowadzą do reakcji elastycznych, dostosowanych.
            -Angażować się w wiążące się z ryzykiem zachowania w relacjach osobistych, a
            szczególnie w spontaniczne i bezpośrednie okazywanie ważnym dla siebie osobom
            rzeczywiście doświadczanych przez siebie uczuć i czułości. Najtrudniejszymi
            słowami w związkach są zwykle "Potrzebuję cię, tęsknię za tobą, zależy mi na
            tobie"
          • magdalenasamozwaniec Re: hehm - to dziala 27.10.06, 15:17
            ostre słowa (z życzliwością i ogromnym ciepłem) to tylko powierzchnia tego, co
            dzieje się w czasie sesji. Po prostu. A wiele"skopanych osób mówi, że wreszcie
            spotkali kogoś, kto ich naprawdę rozumie, i przede wszystkim kogoś, komu na
            nich bardzo zależy. Czują zaangażowanie Franka. Po prostu.
          • myszo-skoczek Re: hehm - to dziala 29.10.06, 10:03
            ty nie rozumiesz jednej rzeczy

            jak bardzo chce sie zabic to zwykla rozmowa nie pomoze

            zeby być takim terapeutą trzeba być geniuszem
    • wiga Re: Skopać pacjenta 28.10.06, 09:21
      Przecież wyraźnie jest mowa o kasecie, o nagrywaniu spotkania terapeutycznego.
      A potem odtwarzanie na codzień i powtarzanie żeby utrwalić oczywiście w tych
      przypadkach co się da. Przecież nie wszystkie przypadki są beznadziejne. No cóż
      potrzebna jest praca jak we wszystkim co ma prowadzić do jakiegoś celu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka