Dodaj do ulubionych

Nowi młodzi

    • maxxman Re: Nowi młodzi 09.11.06, 11:21
      Powód jest bardzo prosty: chamstwo, prywata, korupcja i bufonowatość dorosłych
      Polaków. Gdyby dzieciaki po skończeniu podstawówki poszły do szkoły, w której
      na początku mają obowiązkowy, tygodniowy team-building, gdzie w procesie
      wychowawczym OBOWIĄZKOWO uczestniczą rodzice, gdzie uczy się dialogu a nie
      dystansu wychowawcy do uczniów, to byłoby inaczej. A na studiach jest jeszcze
      gorzej - dystans jaki tworzą profesorowie w stosunku do studentów przyprawia
      mnie i moich równieśników o pawia za każdym razem, gdy wchodze na uczelnię. Na
      uczelni dzieją się jeszcze gorsze z punktu widzenia psychospołecznego rzeczy
      niż tylko dystans...

      I albo natychmiast weźmiemy się za sprawy wychowawcze młodych, albo za 60 lat
      przyjdzie nam umierać w piekle bez sądu ostatecznego.

      maxxman
    • jerzy-j Zgadzam się, że młodzi są lepsi. Ale tak od zawsze 09.11.06, 11:33
      jeat.
    • s0ber Re: Nowi młodzi 09.11.06, 11:34
      Ja z tego pokolenia nie jestem, choć mam dopiero 22 lata. Niemniej jednak trudno
      bym w naszej rzeczywistości nie odczuł tej wszechobecnej destabilizacji. Nawet
      jak uda mi się coś osiągnąć, coś przezwyciężyć, to zaraz pojawiają się nowe
      problemy, wyzwania. Zdobywam jeden szczyt, by się przekonać, że za nim jest
      następny, nie ma ani kawałka doliny porośniętej lasem, gdzie mógłbym odpocząć
      przed kolejnym wejściem na jeszcze jeden szczyt. Może właśnie dlatego nie umiem
      się tu odnaleźć. Czuję, jakbym nie byl u siebie. To nie jest normalne. Spalamy
      się za szybko, o wiele za szybko.
      • malec Pokolenie Tymczasem 09.11.06, 11:47
        Jestesmy walsnie takim pokoleniem - ale to jest rezultat przxemian. Co z tego ze
        zaliczam sie poniekad do typu 1 - robie bo mam cel...ale nie po to zeby siedziec
        10-15-20 lat i pracowac....jestem dobra , inwestuje w siebie i nie w sibie, ale
        jest to wszystko tymczasem...za rok, dwa moze bede miala firme w Nowej Zelandi
        za kolejne wroce i popracuje we Wrocławiu...nigdy nic nie wiadomo.Wiem ze jest
        mi trudno - ciezko myslec o rodzinie czy stabilizacji jezelui sie wie ze jestes
        zmuszony poswiecac zbyt wiele czasu pracy badz wyjazdom.Mam 23 lata i zyje w
        biegu , czesto w napieciu - nie dlatego ze chcce - ledcz ze musze. Rodzina,
        dziecko, siedzenie w jednym miejsu to dla mnie abstrakcja (dodam ze mieszkam z
        kims, kto mysli inaczej -kto chcialby miec ze mna rodzine-ale tego myslenia u
        mnie nie zmieni na dzien dzisiejszy)
        • deboras Re: Pokolenie Tymczasem 09.11.06, 12:32
          jestem bardzo ciekaw czy w tej krzątaninie i zabiegach o sukces nie przychodzi
          Ci czasem do głowy pytanie: po co? Czy w istocie można znaleźć spełnienie w
          takim zabieganiu nakierowanym na cel? Piszesz, że musisz żyć w biegu i
          napięciu - czy rzeczywiście musisz? Nie śmiałbym oceniać i nie mam takich
          intencji, ale mnie się wydaje, że ta cała krzątanina jest jednak gdzieś obok
          potrzeb najważniejszych (nie będe ich nazywał żeby nie wyjść na patetycznego
          bubka, ale mam na myśli wartości duchowe po prostu, i przyjaźń).
          • malec Re: Pokolenie Tymczasem 09.11.06, 14:50
            alez ja mam przyjaciol - sa dokladnie tacy jak ja...od niedawna mieszkam z
            chlopakiem i wlasnie gotuje cos do jedzenia bo wraca pozno-a ja dzis mam dzien
            wolny (tak wyszlo)Ale wolny znaczy w domu-rano angielski potem do domu, mam
            ustawy do poczytania i prawo budowalne, tlumacze tekst z j.obcego pewnej
            doktorantce do pracy- musze posiedziec nad swoja praca dyplomowa...w przyszlym
            tygodniu lece na tydzien a granice - jak wroce musi byc gotowy artykul, jeze,i
            sie nie zmobilizuje z nowym programem graficznym to zostane w tyle - juz i tak
            jestem bo go nie opanowalam rok wczesniej. Cieszcze sie bo 2 tygodnie mam wolne
            od pracy - tajk wyszlo ale doszly inne zajecia na ten czas.

            Wyobraz sobie ze w tym wszystkim jeszcze dla tonu dobrego trzeba znalesc czas na
            spotkania - bio wylece z "towarzystwa". A moi starzy dobrzy znajomi robia
            kariere w miasteczku (startuja do wyborow, ciagnal interesy, szkolą się...).

            Wszystko jest napiete nie mozna inaczej - jak pojde do biura to znowu doba
            bedzie miala 48 godzin...
            • deboras Re: Pokolenie Tymczasem 09.11.06, 15:24
              ufff... Nieźle. Trochę współczuję Twojemu pokoleniu, że musi (no bo chyba musi -
              ale pewnie i trochę chce...) tak się uwijać. Zresztą w moim pokoleniu (jestem
              starszy od Ciebie o prawie 20 lat) też pewnie byli ludzie aktywni, pochłonięci
              różnymi zajęciami, ale mam wrażenie, że teraz jest to nieomal wymóg. Trochę to
              smutne, bo myślę że nie ma za czym gonić, lepiej poleniuchować, zatrzymać się
              pokontemplować, porozmawiać z samym sobą. Właściwie to miałem na myśli że ten
              cały "wyczynowy" kierat (Ty może byś tego tak nie nazwała) dehumanizuje (i to
              chyba też miała na myśli Świda-Ziemba). Może się mylę, ale trochę się obawiam
              takiego obrotu sprawy: technokratyczny świat w którym liczą się jedynie tzw.
              dobra zewnętrzne i materialne, powierzchowne kontakty międzyludzkie, brak
              wątpliwości i zgody na głębszą warstwę rzeczywistości, niezdolność do życia w
              obliczu tajemnicy (Tajemnicy?) itp. Krótko mówiąc boję się intelektualnego
              konformizmu, który wszystko ma poukładane, rozstrzygnięte, który skłania do
              określonego działania, bo tak trzeba, bo to przyjęte, bo wszyscy tak robią i to
              powtarzają. Może przynudzam, ale przy całym uznaniu dla zmian, modernizacji i
              kapitalizmu dostrzegam ten ich wymiar niebezpieczny dla kondycji moralnej,
              kultury, wrażliwości...
              Anyway - pozdrawiam i życzę smacznego!
    • thomas_percy ja też jestem z opisanego pokolenia 09.11.06, 11:39
      mimo, że jestem o 10 lat starszy od badanych
    • deep_deep_red Re: Nowi młodzi 09.11.06, 11:44
      ja mam 28 lat i czuje sie tak samo. Pracuje, ucze sie i czuje sie jakbym miala
      18 lat - wszystko jest takie niestabilne - nie mysle o malzenstwie, o dzieciach
      i zimny pot mnie oblewa jak pomysle sobie ze w mojej pracy mam wytrwac
      powiedzmy nastepne 20 lat. przyszlość w moich wyobrażeniach jest oczywiscie
      cudowna - dom, dzieci, podroze, - tylko to jest gdzies daleko.
      Poza tym ja tez zawsze czekam na weekend:)nie mam jakiegos konkretnego planu na
      życie, chociaz chcialabym.
    • zetisdead Sens zycia ;-) 09.11.06, 11:57
      Co może wynikać z rozmów o sensie życia?
      Głębsza refleksja. Która pojawi się, kiedy zostaną sami...

      Od czasu, kiedy Monthy Pyton upowszechnił oczywisty bezsens poszukiwania sensu
      życia, nie jest zasdane stawiania sobie takich pytań. Nie jest to zresztą
      wynalazek nowy. Już w starożytności istniała przypowieść (którą ponownie
      upowszechnił Nietzsche pod koniec XIXw.) o królu Midasie, który pytał Sylena
      (archetyp mądrości, nauczyciel bogów) o to, co jest najważniejsze w życiu?
      Sylen odparł: nigdy się nie narodzić, a skoro już, to jak najszybciej umrzeć.
      Od czasów Nietschego wiadomo, że poszukiwania sensu życia i sensu prawdy, to
      zajęcia daremne. Nie sądzę, żeby młodzi ludzie byli zaczytani w Nietschem, ale
      wiem, że pewne prawdy i postawy się upowszechniają w swoim czasie i przechodzą
      do sfery potocznej. Tak dawno dawno temu było z platońskimi ideami i związkiem
      postaw etycznych z wyznawanym światopoglądem, jak i później koncepcjami
      arystotelesowskimi, później innymi, aż wreszcie hegeliańskimi (tu duży wpływ na
      pojmowanie historii i koncepcję narodu wśród kół tzw. prawicowych, ale nie
      tylko - swego czasu Hegel miał i silny wpływ na myślenie kół tzw. lewicowych).
      Wiele spraw, które potocznie przyjmujemy w sposób oczywisty jako element
      codzienności, wpierw zostało wykutych przez filozofów. Tak więc i przyszedł
      czas na Nietschego. Szkoda, że wykształcona pani profesor nie zauważa tego, co
      leży na linii wzroku (i poznania).
      Nowe pokolenia po prostu nie mają złudzeń, a pewne prawdy (jak ta nietscheańska
      prawda, że ostatecznych prawd nie ma) pojawiają się w sposób wydawałoby się, że
      samoistny. Nie ma powodu biadać, nie ma powodu wyrażać zdziwienia. Właściwie
      wystarczyłoby poczytać i pomyśleć, ale rozumiem, że dla socjologów liczą się
      tylko badania ilościowe. Gratuluję i czekam kolejnych Ameryk w konserwach.
      • deboras Re: Sens zycia ;-) 09.11.06, 12:43
        ani starożytna mądrość ani tym bardziej twórcy filmowi nie unieważniają pytań
        natury egzystencjalnej. One po prostu się rodzą (czego i Twoja wypowiedź jest
        poniekąd świadectwem) i w tym tkwi godność człowieka, jak pisała Simone Weil. A
        poza tym "nie jest zasadne stawianie sobie takich pytań" nie jest zbyt mądrym
        stanowiskiem. Mądrzej jest być w kwestiach tzw. ostatecznych zetetykiem, ale
        otwartym na różne możliwości. Czego Ci życzę.
        • zetisdead Re: Sens zycia ;-) 09.11.06, 16:00
          Pytania natury egzystencjalnej są w gruncie rzeczy śliską sprawą. Po uchyleniu
          centralnej pozycji Boga w nowożytnej metafizyce, jego miejsce zajął człowiek ze
          swoim ratio, ze swoim żądaniem uhonorowania swoich praw jako nadrzędnej
          wartości regulującej życie całych cywilizacji oraz przeświadczeniem o
          niezbywalnej ważności tzw. pytań natury egzystencjalnej. Tymczasem w ciągu
          wieku XX. okazało się, że wartości te bynajmniej nie są ni absolutne ni
          niepodważalne. Od czasu wielkich totalitaryzmów po cywilizacyjny konflikt XXI
          zwanym propagandowo walką z terroryzmem przekonujemy się o tym, że dla
          istnienia i funkcjonowania całych społeczności nie musi być istotna np. warość
          życia ludzkiego. O ile podważanie życia jednostki przez nazizm czy stalinizm
          spotykało się z jak najbardziej uzasadnionym sprzeciwem, to w przypadku
          konfliktu cywilizacyjnego stajemy bezradni. Okazuje się bowiem, że to, co z
          naszego punktu widzenia zajmuje pozycję centralną, z punktu widzenia kogoś
          innego staje się peryferyjną sprawą. Sytuacji jakiej doświadczamy nie można
          nawet nazwać relatywizmem, ponieważ ten zakłada przynajmniej określony system
          zewnętrznych odniesień. W sukurs mogłyby przyjść koncepcje Deleuze'a, takie jak
          nomadologia nie zakładająca stałej i jednoznacznie określonej "mapy" zarówno
          epistemologicznej jak i aksjologicznej, a raczej kładąca nacisk na różnicę i
          zmianę.
          Pisząc te słowa nie zamierzam nikomu odbierać jego wiary w taki czy inny system
          wartości, ale nie zgadzam się z zarzutem o przyjmowanie "niezbyt mądrego
          stanowiska".
          • deboras Re: Sens zycia ;-) 09.11.06, 16:36
            wydawało mi się, że ogłosiłeś oczywisty bezsens poszukiwania sensu życia, i to
            wzbudziło mój sprzeciw - bowiem wydaje mi się że rozumniej jest pozostać w
            pewnej otwartości na różne możliwości. Tak jak rozstrzygającą wyrocznią nie
            była wyrocznia delficka ("bóstwo daje do zrozumienia", a więc nakłania do
            pewnego wysiłku sensotwórczego, można by rzec) to tym bardziej nie jest nią
            Nietzsche. A to, że, jak słusznie piszesz, w nowożytności runęło
            przeświadczenie o absolutności naszych systemów wartości nie oznacza przecież,
            że nie mamy prawa do odwoływania się do jakichś systemów aksjologicznych, nie
            powinniśmy tylko ich absolutyzować. Więcej powiem - ta kulturowa "polifonia"
            jest czymś dobrym i daje większe szanse na przybliżenie się do prawdy i na
            odsłonięcie sensu życia. A i tak wydaje mi się, że najważniejsze jest
            traktowanie serio owych egzystencjalnych pytań a nie teorii "śmierci Boga"
            czy "śmierci człowieka" - to są zabaweczki dla grzecznych dzieci.
      • panjahwe Re: Sens zycia ;-) 09.11.06, 15:15
        społeczeństwo, ludzkość nie może istnieć bez celu, wyznawania jakichś wartości,
        wiary. Gdyby nie istniała religia trzeba by ją wymyślić żeby zaistniało
        społeczeństwo, to dzięki nieustannemu pytaniu i ciągłym spieraniu się na temat
        "po co tu jesteśmy?" mogła zaistnieć kultura, a więc i ludzkość, nie sądziz?
        Nie rozumiem więc twego zachwytu nad Nitschem i jego destrukcyjną filozofią
        która jak wynika z artykułu wkracza coraz śmielej? Jak wyobrażasz sobie
        społeczeństwa na niej zbudowane? Ujmując to łopatologicznie - Wolał byś ganiać
        za mamutem i upiększać ściany jaskini niż jeść spaghetti i klikać na necie?
      • maksior5 Jestem inny! 09.11.06, 17:30
        Nietschego też czytam :)
    • blq Nowi młodzi - bardzo dobry tekst... 09.11.06, 12:22
      Naprawdę dobry.

      Dokładnie te same cechy zauwazylem u młodego pokolenia. Młodszego ode mnie w
      sumie zaledwie o kilka lat. Pokolenia mojej Dziewczyny, a tym bardziej - jej
      młodszych siostr.

      Co więcej - przeciez i ja sie zmienilem właśnie w tę stronę, przez ostatnie 10
      lat. Jak miałem 18, wiecej sie interesowalem polityką, światem, problemami.
      Teraz mam to gdzieś, nie tylko przez brak czasu. To jest męczące, głupie,
      wynaturzone.

      Młodzi są inni niż byli kiedyś. Bo i świat się zmienił, daleko bardziej, niż by
      to chcieli widziec starsi. A to dopiero początek zmian. Jak będzie za
      pare(naście) lat, gdy pokolenia urodzone w drugiej połowie lat 80' i w 90'
      założą rodziny?

      Mnie nie pytajcie, też odpowiem "nie wiem". Ale wiem jedno, dziwny to będzie
      świat, i straszny. Straszny dla niedostosowanych, dla nierozumiejących a
      przynajmniej nie starających się zrozumieć.
      • panjahwe Re: Nowi młodzi - bardzo dobry tekst... 09.11.06, 14:49
        dokładnie, nie lubię się z kimś całkowicie zgadzać ale tutaj muszę zarówno z
        autorką jak i z Tobą.
        Też 8-10 lat temu w liceum zaczytywałem się w Lemie, Dicku, Kafce, a teraz widzę
        że równie dobrze było iść do 3-letniej zawodówki murarskiej, wyjechać do USA
        lub GB i mieć już własne mieszkanie i jeździć nowym autem.
        I dziś w wolnej chwili zamiast siąść do książki też wolę wejść na wikipedię i
        bezrefleksyjnie przekopywać neta żeby "wiedzieć", a nuż się to przyda, i jest to
        już dla mnie chyba normalność.
        Staję się leprzym towarem ale chyba nie człowiekiem.
        Najciekawiej urodzić się po środku, ale i lekkie to nie jest.
        "Pozdro" dla ziomów rocznik 81.
      • ssamiec Re: Nowi młodzi - bardzo dobry tekst... 10.11.06, 00:18
        blq napisał:

        > Naprawdę dobry.
        To prawda, jeśli wyrzucić wzmianki o narkotykach to opisuje to w pelni zgadzam
        sie z opisem "grupy pierwszej" (jak część rozmówców - Ci z grupy drugiej nie
        czytają, gdzyż artykuł jest za długi - nie mieści się na jednej stronie, a
        przeciez kolega na gadu przeslal smieszny filmik). Nie wiedziałem, że z
        perspektywy innego pokolenia (pani prof.) da się tak przeprowadzić tak trafną
        analizę.

        Tak na powaznie, to zdziwila mnie poprawnosc opisu i (sluszna) sprzecznosc z
        powszechnym mniemaniem: na temat rodziny, istnienia konfliktu pokoleń,
        inwestowania w wykształcenie, łatwości uwania przyjaźni bez powodu.
        Sam skończyłem bardzo dobre liceum (przypadkiem, zdecydowałem się, bo egzaminy
        były wcześniej - nic nie ryzykowałem), dobre studia - też przypadkiem - nie
        mogłem się zdecydować co robić, zaczynam doktorat, bo tak wyszło i nie mam nawet
        pewności czy go będę kontynuować.


        Myślę, że moje pokolenie (a właściwie troszkę młodzsze) nie będzie mieć
        problemów. Będzie za to niedobór jednostek wybitnych, z oryginalną pasją (pasje
        będą mieć, ale tylko takie którymi można się podzielić na forum internetowym). Z
        rodzinami będzie tak jak z przyjaciółmi teraz: będą zawierać małżeństwa przez
        przypadek (tu odpowiedź na pytanie "co w przydadku wpadki"), przecież można się
        rozwieść - czyż nie?

        Nietzschego, owszem, czytałem ;)
        ssamiec

        sygnaturka w kontekscie: Yes, there are two paths you can go by. But in a long
        run there's still time to change road you're on...
    • kwasnax Nowi młodzi 09.11.06, 12:56
      nie wiem jak te badania ale mnie cos zdziwilo. tzn jedna nie jasnosc kazdy
      decyduje sie na zalozenie rodziny w swoim czasie ja mam nie wiele wiecej lat niz
      osoby badane (do 22 roku zycia). jeszcze nie skonczylam studiow a juz planuje
      zalozenie rodziny. uwazam ze takie piortety wynosi sie z domu, tylko tez trzeba
      byc uwaznym sluchaczem bo np. moj brat ma 25 lat i jest w anglii rzucil studia
      na ostatnim semestrze i mowi ze pracuje duzo i intensywnie (mieszkajac z
      rodzicami i uczac sie nie muisla robic nic bo dostawal spore kieszonkowe) jest
      szczesliwy. nie wiem nie rozumiem go ale kazdy decyduje o sobie. poza tym nie
      bede ukrywac ze jesli daje bedzie tak zenujaco to kiedy skoncze studia i zostana
      pania mgr tez wyjade. z cala rodzina koncze bardzo dobry wydzial na panstwowej
      uczelni i jesli mam w polsce pracowac za 1.500zl miesiecznie to wole w londynie
      pracowac za 4.000 funtow z mieszkaniem za free- bo wlasnie takie warunki oferuja
      wyksztalconym polakom i jka tu nie uciekac i miec jakies wartości. jestem wielka
      patriotka ale jakos na tym nie zarabiam a malo tego trace, kto wie czy za 5 lat
      siedzac tutaj bede biednym specjalista pracujacym za mala kase a moj brat wroci
      i z matura otworzy sobie firme i bedzie bogatszy...
      • agata.s1 Re: Nowi młodzi 09.11.06, 13:13
        bogatszy ale czy szczęśliwszy?
        • kwasnax Re: Nowi młodzi 09.11.06, 13:38
          pieniadze to nie wszystko jasne ale jak to jest ze nas studentow tak traktuja.
          wmawaiaja nam ze po to cie meczymy tyle lat zeby cos osiagnac i sorry ale na
          mieszkanie to pracowac trzeba ze 20 lat (biorac pod uwage mieszkancow z poza
          wawy).a zreszta warszawiacy lepiej nie maja stac ich na mieszkanie ale nie w stolicy
    • wj1980x Przeintelektualizowanie: 09.11.06, 13:15
      "'Polityka' niedawno opisywała zjawisko singli. Część z nich długo trzyma się
      domu rodzinnego. Może trzymają się go, bo rodzina pochodzenia daje im poczucie
      zakorzenienia? Człowiek lepiej się czuje, kiedy jest zakorzeniony, ma bliskie
      więzi, a im ich brakuje."
      Pani oczywiście nie wpadła na niesamowite przemyślenie, że mieszkając z
      rodzicami mniej kosztuje jedzenie, prąd, czynsz, gaz-o ile w ogóle kosztuje.
      • agusia552 bez sensu 09.11.06, 13:31
        ale bzdura to że ktoś nie czyta głupich lektur to wcale nie znaczy że nie czyta
        w ogóle
        a to że szuka się różnych rzeczy w internecie to wcale nie znaczy że nie szuka
        się rownież w innych miejscach
        może należało by pomyśleć nad ciekawszym prowadzeniem lekcji i konwersacji z
        osobami młodszymi
        moja babcia ma juz swoje lata a całkiem miło się z nią rozmawia bo jest o czym
    • laladab ja sie w tym swiecie nie odnajduje 09.11.06, 13:31
      Troche mi ten artykul rozjasnil w glowie Mam 22 i nie godze sie na ta
      rzeczywistosc Nie gonie za wszystkim co przydalo by mi sie do CV staram sie
      przebywac i rozmawiac z ludzmi Czlowiek jest dla mnie najwyzsza wartoscia
      Ostatnio przezylam pewnien kryszys bo moje wartosci szwankuja nie dzialaja tak
      jak sie tego kiedys spodziewalam Ludzi podobnych do mnie moge policzyc na
      palcach jednej reki(a ludzi znam wielu) Nie moge znalezc ze znajomymi wspolnego
      jezyka a nasze kontakty sa powierzchowne Nie moge sie w tym odnalezc ale nadal
      walcze o to w co wierze o ludzi o normalny kontakt o przyjazn i zaufanie
      Niestety jest coraz trudniej Kazdy pilnuje swojego interesu i lansuje sie jak
      moze a innych ma gdzies No coz na razie jeszcze nie stracilam wiary Poczekamy
      zobaczymy
    • panjahwe Nowi młodzi 09.11.06, 13:57
      szkoda że tacy ludzie jak bohaterka tego artykułu nie rządzą, lub przynajmniej
      nie doradzają naszym rządzącym rolnikom, ksenofobom i socjopatom. Na prawdę szkoda.
    • igusza Re: Nowi młodzi 09.11.06, 13:58
      Na studiach zbijają nam do głów, że człowiek, żeby lepiej zrozumieć świat,
      uniknąć tzw. szumu informacyjnego, musi te informacje porządkować, zmieniając je
      często w stereotypy czy nadając jakies etykiety - i to jest kolejny przykład.
      Kolejna typologia młodzieży. Było pokolenie Nic. Było pokolenie zero, pokolenie
      JPII. Jest teraz nowe - Pokolenie Tymczasem. I co z tego wynika? Czy przez to
      faktycznie lepiej rozumiecie siebie samych? A czy - jeśli jestescie Rodzicami -
      czy lepiej rozumiecie nas?
      Nie sadze. Ale sa kolejne, dumne i napuszone nazwy i ktos jest dumny, że
      wymyślił kolejną nazwę która wchodzi do dyskursu o dzisiejszej młodzieży. Tylko
      co wam po tym...
      • panjahwe Re: Nowi młodzi 09.11.06, 14:00
        pewnie, lepiej tylko siedzieć i rozmyślać, w przerwach między wysyłaniem sms-ów
        • maugohaha Re: Nowi młodzi 09.11.06, 15:44
          Ja sobie robiłam kiedyś plany, jak się skrystalizował pewien plan to on już
          rzutował na 10 lat w przód... i padał. Potem znów i znów, w końcu mam dość. W
          tym kraju za wiele zależy od innych ludzi, żeby móc planować, więc moim jedynym
          planem na dziś jest łapać to, co mi życie podsunie, a nie decydować, co ma mi
          podsunąć, bo już to próbowałam i nie wyszło.
          Co do młodszych ode mnie, to ja, mając 24 lata, już zauważam niesamowite różnice
          między mną w liceum, a obecnymi osobami w liceum, co dopiero musi być niezła
          przepaść między starszymi pokoleniami. Ja chodziłam w bluzach i dżinsach, dziś
          dziewczyny ubierają się nieraz tak, że nawet na dyskotekę bym w życiu tak nie
          poszła!
    • fkoka Re: Nowi młodzi 09.11.06, 14:27
      Mam 17 lat, jestem w liceum ogolnoksztalcacym i widze, ze slowo "profesor" moze
      guzik znaczyc. Zjawisko braku planow na przyszlosc, jest, ale sporadycznie
      [tzn. mam na mysli normalna szkole]. Wiemy co chcemy kiedys robic i w miare
      mozliwosci do tego dazymy. Brak zawierania znajomosci w rzeczywistosci tez ma
      sie z prawda tyle, co swinia z kosmosem. Mozna przez internet, ale szkola nie
      sluzy nam tylko do zdobywania wiedzy, i w tym jej caly...a wlasciwie
      jedyny...urok :) Z powazaniem...
      • usaf Re: Nowi młodzi 09.11.06, 14:33
        prosze przestac sie nad ta mlodzieza rozzalac politycznie poprawnie

        to uczucie niepewnosci ma kazde pokolenie, chyba z wyjatkiem powojennych kiedy
        nie ma wyboru i trzeba cos budowac i planowac aby przezyc.
        ja zylem po swojemu i mimo wielu sportowych sukcesow nadal (mam 39 lat) ludzie
        staraja sie mi wmowic ze to na nic bo nie mam samochodu i willi.
        • usaf Re: Nowi młodzi 09.11.06, 14:36
          zylem jak najlepiej potrafilem i wszedzie gdzie wyladowalem bylem sam jak palec.
          te badania demoskopodobne to kit na wode.
          jesli nie kumasz co mowi twoje dziecko to sie tego naucz i rob z tym co chcesz.
    • gugula Nowi młodzi 09.11.06, 14:44
      Wyczuwam tu nie tylko opis, wyczuwam narzekanie na młodzież. A jaki językiem
      posługują sie dorośli? Słuchaliście rozmowy Michnika z Rywinem? A jaka
      chierarhhię wartosci maja panowie Wierzejski lub Giertych czy Rydzyk? Sądzicie,
      że oni myślą o Polsce, pokoju, i więzi społecznej? Mlodzi biorą przykład z
      dorosłych !!
    • ketanest Nowi młodzi 09.11.06, 15:42
      Tylko częściowo zgodze się z tym artykułem. Przede wszystkim oburzyła mnie
      wypowiedź "Bo przyjaźnie są już inne, opierają się nie na głębokiej więzi, lecz
      na luźnych, krótkich i zmiennych kontaktach." W takim razie jak można
      wytłumaczyć moją czternasotolenią przyjaźń z pewną dziewczyną? A poza tym zawsze
      są wyjątki od reguły. Zachowań tu opisywanych nie zauważyłam jakoś ani u mojej
      dwudziestojednoletniej siostry, ani u siebie- szesnastolatki. Oczywiście, że
      współczesna młodzież ma inne priorytety niż sześdziesięciolatkowie, ale nie
      należy jej za to przekreślać. Istnieją jednostki, którymi faktycznie nie musimy
      się chwalić, ale są to pojedyncze przypadki ludzi odpowiedzialnych za fale w
      gimnazjum i złą opinię wśród starszych. Czemu nie mówi się już o osobach, które
      naprawdę chcą coś w życiu osiągnąć i dotrzeć do celu? A takich jest zdecydowanie
      więcej. Ja na przykład obcuję tylko z takimi, i nie jest ich wcale tak mało.
    • xandau Re: Nowi młodzi 09.11.06, 15:43
      ...podobalo mi sie ze pani prof. czegos nie wie..ale do rzeczy. W tytule mamy do
      czynienia z mlodzieza 2.0 czy moze wyrazniej z pokoleniem internetu. Za tym,
      wydaje mi sie ciagna sie te wszystkie "nowosci" spoleczne. Mlodzi ludzie (do
      ktorych sie jeszcze na sile zaliczam) maja do czynienia z ponadnarodowa grupa
      spol. internautow. Chlona jak gabka wszelkie informacje (czesto bzdurne ale to
      inna kwestia)Daje to olbrzymie mozliwosci ale i wzbudza zamet nawet na poziome
      samookreslenia - (poprzednie pokonlenia graly w pilke albo w szachy, sluchaly
      ksiedza albo The Doors i na tym sie mniej wiecej konczyly opcje wyboru)- teraz
      mozna wstapic do suicide club, albo grac w MMORG, albo ogladac Viral videos lub
      bog wie co jeszcze. Wazna jest mnogosc dostepnych wyborow ktore stoja przed
      mlodym umyslem. To powoduje postawy "carpe diem" lub rozpaczliwe "wszystkiego po
      trochu" w celu ogarniecia, wtloczenia sie w nowa rzeczywistosc.
      Rodzina jest ostoja przed tym "roziskrzonym" swiatem. Przyjaciele? czemu nie ale
      tylko chwilowi, kiedy sa "na miejscu", jest przeciez tyle "kolegow" w sieci,
      ktorzy maja podobne zainteresowania. Te zmiany w smiadomosci nastapily w ciagu
      ostatnich powiedzmy 10 lat, takze dopiero zobaczymy do czego nas to doprowadzi.
      Mamy bowiem wiez wirtualna, lecz ta realna zaczyna coraz bardziej kulec...
      • alterpars Jak jest JEzyk Slaski to i Panstwo slaskie 09.11.06, 15:54
        prawda PAni profesur? Gorolica jedna
    • misioled Nowi młodzi 09.11.06, 15:59
      Poczolem sie nemal dotkniety owym artykulem, tak jak by on mowil o wszystkich
      osobach, przciez w moim wieku tak jak by cala mlodziesz musiala byc taka sama, a
      przeciez ne jest.
      • panjahwe Re: Nowi młodzi 09.11.06, 16:20
        ten artykół nie jest konkretnie o Tobie, świat przecież nie kręci się wokół
        Ciebie chyba? Pokazuje on tylko kierunki w których zmierza główny nurt.
        • panjahwe Re: Nowi młodzi 09.11.06, 16:21
          sorki nie artykół a artykuł
      • omfik Re: Nowi młodzi 09.11.06, 17:19
        hmmm... Moze i tak jest... Ale staralabym sie jednak unikac generalizacji, choc
        to trudne w takich badaniach:) Hmmm... nie zgodze sie co do przyjazni... Mam 22
        lata i wokol siebie ludzi, ktorych moge bez wahania nazwac przyjaciolmi przez
        duze P... Mam tez wielu znajomych, ktorzy rowniez maja takich przyjaciol... Brak
        porozumienia miedzy genaracjami jest tez kwestia sporna... W Niemczech na
        przyklad probuje sie jakos rozwiazac ten problem, dazy sie do tego, by
        komunikacja miedzy pokoleniami byla jak najlepsza...Tym zajmuje sie PANSTWO...
        Istnienie konfliktow jest niezaprzeczalne, ale nie mozna mowic, ze wiezi
        miedzypokoleniowej nie ma... Sama jestem jej czescia:) To kwestia wartosci... To
        kwestia domu, w ktorym sie wychowalo...
    • szczepo4 Re: Nowi młodzi 09.11.06, 16:37
      "Kiedyś wrócą?

      Nie wiem, nie ma analogii. Ale w badaniach, które widziałam, wszyscy oni mówią,
      że jeśli - podkreślam: jeśli - komuś coś zawdzięczają, na przykład swoje
      poglądy, to rodzicom. Jeśli mają jakiś autorytet, to są nim rodzice. Nie
      nauczyciel, nie ksiądz, nie aktor i nie piosenkarka. Tak jest nawet wówczas,
      gdy rodzice są dużo gorzej wykształceni niż dzieci." - ten cytat przypomniał mi
      pewną opowiastkę: Mówi trzydziestolatek do kolegi: patrz jakie to dziwne -
      przybyło mi tylko 10 lat życia, niewiarygodne (!) jak w tym czasie mój ojciec
      zmądrzał !!! Chyba tak zawsze było!
    • maksior5 Jestem inny! 09.11.06, 17:28
      Czytając ten artykuł, ale i obserwując świat, w którym przyszło mi żyć nasuwa mi się jeden wniosek: ja do niego nie pasuję. Mam 16 lat, chodzę do najlepszego liceum w mieście, biegle mówię w dwóch językach obcych choć trzeba było wielu zabiegów do tego. Pasjonuję się fotografią, gram na pianinie, uwielbiam RPG i MTB, znam polską ordynację wyborczą, podstawowe mechnizmy gospodarki, "Iliadę" i "Odyseję" przeczytałem w całości, wiem jaki mniej więcej światopogląd prezentował Herbert. Wiem jakie z "przyziemnych" kierunków chciałbym studiować, marzy mi się ASP na wydziale fotografii i muzyki, często rozmawiam na egzystencjalne tematy. Przyznaję się szkołę "olewam" kompletnie, ale tylko dlatego, że besz żadnego wysiłku z mojej strony i tak osiągam niezłe wyniki (świadectwo zawsze z średnią trochę ponad 5). Niby nic, ale jak tak patrzę na moich rówieśników, których życie polega na czekaniu od imprezki do drugiej, którzy godzinami włuczą się po ulicach bez celu to myślę sobie, co ja tu robię. Więc wierzcie mi nie tylko starsi nie rozumieją zachowania dzisiejszej młodzieży. Czasem to nawet my siebie nawzajem nie potrafimy pojąć.
    • steku Re: Nowi młodzi 09.11.06, 22:25
      ten opis jest prawdziwy..
      • kemot696 Re: Nowi młodzi 09.11.06, 22:34
        Kurcze !Zaczynam doceniać i cieszyć się, że wychowałem sie w PRL. Szczęśliwym
        dzieciństwem i normalnością naładowałem akumulatory na całe życie. W szarym
        świacie byli kolorowi ludzie. Dziś jest odwrotnie. Rocznik 1969
        • arturpio Re: Nowi młodzi 10.11.06, 00:34

          Calkiem sie w opisie pani Profesor odnajduje - dokladnie tek jestem
          "zainstalowany " w tym swiecie "a mozeby"... + Wiki

          problem jest tylko jeden: jestem z rocznika 1950, czyli tzw. "stary".... a wiec?
          i co teraz? czy to problem wieku czy "swiata"?

          powodzenia w "refleksji", czyli "ogladania samego siebie w zwierciadle historii".


    • mr_majkel Nowi młodzi 10.11.06, 00:46
      Z tym nie planowaniem, zyciem terazniejszoscia to przynajmniej dla mnie jest
      troche tak ze wydaje mi sie czesto iz czasy pokoju trwaja za dlugo i ze jak
      Kolumbom w latach dwudziestych, wszystkie nasze plany i nadzieje zrujnuje jakis
      wielki kataklizm, kolejna wojna, swiatowy brak pradu czy kryzys ekologiczny etc.
      • kocie_oczy Re: Nowi młodzi 10.11.06, 01:52
        zdaje się, że należę do tego pokolenia... ale, dziwne, jakoś się z nim nie
        utożsamiam. z tym, że widzę jego przedstawicieli wśród ludzi z mojego
        otoczenia...

        w tym roku zaczęłam studia, kulturoznawstwo międzynarodowe na UJ. indeks miałam
        zapewniony dzięki olimpiadzie polonistycznej (a więc i matura przeszła szybko i
        bezstresowo). zawsze miałam pasje, na których się koncentrowałam, które
        chciałam rozwijać - i związać z nimi swoją przyszłość. teatr, muzyka,
        malarstwo. jeszcze nie wiem, co konkretnie będę robić w przyszłości - ale wcale
        mnie to nie przeraża. poradzę sobie. musze tylko podejmować działania w
        kierunku, który mnie interesuje - INTERESUJE! - a nie "jest przydatny". i tutaj
        mamy największy problem "nowych młodych" - brak zainteresowań. jakichkolwiek.
        brak wizji samego siebie, tylko odtwarzanie gotowych wzorów...

        kolejna sprawa - najważniejsze jest dla mnie to, żeby założyć rodzinę.
        szcześliwą. sama pochodzę z rozbitej, która dała mi wiele złego. nie chcę tak.
        chcę kochać i być kochaną i wiedzieć, że mam dla kogo zyć, o kogo walczyć.
        chrzanię kursy jęzkowe, miliony dodatkowych fakultetów, praktyki za granicą.
        żyję po to, żeby być szczęśliwa dlatego, że żyję - nie po to, żeby napawać się
        tonami papierków i zaświadczeń, że jestem mądra. mądrość to nie skończone
        kierunki, tylko uczucie, że jest się na właściwym miejscu we właściwym czasie.

        też spędzam czas przy piwie i papierosie w knajpach, na imprezach. nie oznacza
        to, że moje zycie jest powierzchowne. racja, mam mało przyjaciół - takich
        prawdziwych, bo znajomych dużo. ale jest kilku, którzy są i będą, i to się
        liczy.

        nie boję się przyszłości. bo wiem, że jeśli sama o nią rozumnie zadbam, będzie
        w porządku. a nawet, jesli nie zadbam, albo coś się popsuje - jakoś będzie.
        musi być.
        • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Nowi młodzi 10.11.06, 10:08
          Muszę powiedzieć że artykuł jest bardzo celny - mam 25 lat, kończę studia, i
          życie bez dłuższego planu, w teraźniejszości to moja rzeczywistość.
          Czegoś się nauczę, gdzieś popracuję, ale nie widzę siebie w żadnej szerszej
          życiowej perspektywie - zostać, wyjechać do innego miasta, do innego kraju,
          pracować, zakładać rodzinę - nie mam pojęcia.
          Podobnie jest z przyjaźniami - najtrwalsze są te z podstawówki i liceum - w
          ciągu 6lat studiów zaprzyjaźniłem się może z 5 osobami. Ktoś wyjeżdża, zmienia
          grupę itp -znika, nie dzwoni, a ja nie dzwonię do nich.
          Nowa praca - nowi znajomi. Koniec pracy - koniec znajomości.
          Imprezy ograniczają się do tańca na parkiecie i pustych dyskusji dla zabawy.

          Nie wiem czy to wszystko jest złe czy dobrze, ale na pewno jest smutne.
          • maciekm007 Re: Nowi młodzi 10.11.06, 11:55
            Doobry artykuł, każdy kto go w akademiku przeczytał z rocznika 84 się ogolnie z
            nim zgadza
    • kinga.mi Nowi młodzi 11.11.06, 18:25
      To jest artykół o mnie, mimo że mam ponad 30 lat, i o ludziach z mojego
      dzieciństwa. Nie zachowały sie żadne przyjażnie z lat szkoły podstawowej, ani
      szkoły średniej,po prostu wszyscy sie rozeszli w swoje strony i koniec, tak
      jakby nie istniała nasza wspólna przeszłość. Myślałam że to tylko moje
      doświadczenie, bo jestem człowiekiem który pali mosty za sobą, ale nie, dotyczy
      to również osób z którymi nie miałam żadnych kontaktów, a jedynie zaistniały w
      moim otoczeniu. Poza tym zauważyłam że istnieje grupa ludzi około 30-tki, która
      miota sie w pewnym sensie, ich życie jest tymczasowe,żywiołowe bo nie czują ani
      emocjonalnego wsparcia, ani choćby odrobiny zrozumienia ze strony swoich
      rodziców. A mam wrażenie że poparcie rówieśników nie ma takiej siły jaką daje
      rodzina mimo wszystko.
    • tituru-tituru Nowi młodzi 16.11.06, 17:56
      Artykuł mnie nie powalił na kolana, ale coś w tym wszystkim jest. Ja mam 22
      lata, nie wiem czy sie zaliczam do tego "pokolenia" czy nie - może nie, bo czuję
      często pustkę życia mojego i osób z mojego otoczenia, i nie przyjmuję tego jako
      normy. Znajomości na jeden wieczór, jeden miesiąc, może rok. Wszystko się
      zmienia jak w kalejdoskopie. Nie, nie jestem z tych, co chcieliby wszystko mieć
      zaplanowane, biały domek ciepła posadka, 2,5 dziecka i pies. Ale ten chaos,
      który obecnie istnieje w tym kraju, to przesada. Nie da się mieć długofalowych
      celów, nie ma żadnej przyszłości, jest tylko dzisiaj, no i może jeszcze jutro,
      ale pojutrze to już niewiadomo. Owszemn, mam ogromne możliwości - mogę robić to,
      albo tamto, wyjechać, albo zostać. Ale prawda jest taka, że to na czym mi zależy
      najbardziej, jest niemal nieosiągalne. Każdy myśli tylko o sobie, o kasie,
      karierze - nic dziwnego, bo żeby jakoś przeżyć to nieźle się trzeba napocić.
      Cały czas coś się dzieje, ale jaką to ma wartość? Dla mnie też najważniejsza
      jest rodzina, miłość i przyjaźń - ale to wszystko jakoś umyka. To życie, chociaż
      ciekawe, nietuzinkowe, to sama forma, i prawie zero treści.
    • slawpolwp Nowi młodzi 08.02.07, 22:24
      MŁODZI NOWI TO NIE WSZYSCY TACY SAMI!!!PRACUJĄC OSTATNIO NA POLITECHNICE
      GDAŃSKIEJ MUSIAŁEM Z MŁODZIEŻĄ PORUZMIEWAĆ SIĘ W ICH JĘZYKU.TRUDNO BYŁO TYLKO
      NA POCZĄTKU,ALE Z CZASEM DOSKONALE SIĘ Z MŁODYMI POROZUMIEWAŁEM.WIELE ZAJĘĆ I
      ĆWICZEŃ W LABORATORIACH NA POLITECHNICE PROWADZONYCH JEST ZE STUDENTAMI
      INDYWIDUALNIE SZCZEGOŁNIE ,KIEDY TO JAKO PRACĘ DYPLOMOWĄ INŻYNIERSKĄ TWORZY SIĘ
      MODEL URZĄDZENIA,KTÓRY TO PÓŻNIEJ POWINIEN PRAKTYCZNIE
      ZAFUNKCJONOWĆ.ROZMAWIAŁEM WIELOKROTNIE ZE STUDENTAMI I NIE ZDARZYŁO MI SIĘ
      USŁYSZEĆ ,ŻE INTERESUJE ICH TYLKO TERŻNIEJSZOŚĆ......,PRZECIWNIE MIELI
      DOKŁADNIE SPRECYZOWANE PLANY ROZWOJU ZAWODOWEGO ,JAK TEŻ I PLANY NA PRZYSZŁOĆ
      W ŻYCIU OSBISTYM.PANI PROF.PEWNIE BADAŁA POPULACJĘ MŁODZIEŻY O PROFILU
      MARGINALNYM.INŻYNIER MUSI SIĘ NAUCZYĆ PLANOWAĆ A TWÓRCY NA UCZELNIACH
      ARTYSTYCZNYCH TEŻ MUSZĄ SWOJĄ KARIERĘ I ROZWÓJ PLANOWAC NAWET NA KILKA LAT DO
      PRZODU.TEZA PANI PROF.,ŻE MŁDZIEŻ DZISIEJSZA ŻYJE TYLKO TERŻNIEJSZOŚCIĄ JEST
      MOIM ZDANIEM NIEPRAWDZIWA,BO KAŻDY CZŁOWIEK JEST INNY A DZISIAJ NAUKOWCY ,ABY
      UDOWDONIĆ SWOJE RACJE I WZIĄC ,ZA TO PIENIĄDZE Z KBN UDOWADNIAĆ BĘDA RÓZNE
      DZIWNE SWOJE WYDUMANE TEORIE.JAK TO SIĘ MA DO REALIÓW I RZECZYWITŚCI -BO TYM
      ŻYJE PRZCIETNY CZŁOWIEK ,KTÓREMU TRUDNO ZRZUMIEĆ KOMU TAKIE TEORIE WYDUMANE I
      TAK NAPRAWDE NIE UDOWODNIONE MAJĄ SŁUŻYĆ???

      SLAWPOL W P
    • frankhestain nie ma innej 13.02.07, 07:32
      mlodziezy niechetnej leniwej sa nauczyciele ktorzy nie potrafia zainteresowac i
      wzbudzic emocji

      cala reszta to belkot
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka