lukas1492 08.07.07, 14:39 ciekawie się zapowiada :-) dosyć trudne :D Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
srpnov Varga to najlepszy dziennikarz i pisarz GW 08.07.07, 20:21 Chociaż ja wolę te książki w rockowo-menelskich klimatach, np. "Chłopaki nie płaczą" czy "Tequilla". Odpowiedz Link Zgłoś
cola5 Najdłuższy weekend świata 09.07.07, 11:18 Czekam na ciag dalszy! To chyba ksiazka o mnie :) Zycie skonczylo mi sie w ten sam sposob i od roku zastanawiam sie jakby tu pozbawic sie jego resztek. Portfel chyba jeszcze mam przy sobie, chociaz moze lepiej sprawdze... Iwona Odpowiedz Link Zgłoś
ani_chybi Re: Najdłuższy weekend świata 09.07.07, 21:44 dlaczego pan pisarz zmienił mi płeć? ja dziewczynka jestem Odpowiedz Link Zgłoś
annago13 Najdłuższy weekend świata 10.07.07, 14:16 Faktycznie ciężki tekst, ale jakże piękny. Smutny i rzeczywisty... Odpowiedz Link Zgłoś
asiek376 Najdłuższy weekend świata 10.07.07, 20:34 Mnie się podoba.Fakt jest trochę nieciekawie,że na początku opowiadania tudzież powieści facet od razu postanawia się zabić tylko nie wie jak,ale wciąga. Powoli w głowie buduję dalszy ciąg.Ciekawi mnie,czy rzeczywiście będzie tak jak myślę,czy się mylę. Odpowiedz Link Zgłoś
rlena Najdłuższy weekend świata 11.07.07, 00:41 Czy ktos moze mi powiedziec na jaki adres e- mailowy (lub w ogole jak) nalezy napisac swoj ciag dalszy? Dzieki. Odpowiedz Link Zgłoś
itusiek5 Re: Najdłuższy weekend świata 11.07.07, 16:55 max. 5000 znaków (chyba).adres opowiadaniewodcinkach@gazeta.pl Odpowiedz Link Zgłoś
nit21 Przegląd Tekstów Odrzuconych 12.07.07, 20:19 Za komuny wystawiono kilku "swoich" kandydatów i mówiono wybieraj – demokracja. Najdłuższy weekend świata", to tekst o facecie, który przyjeżdża do Warszawy w bardzo konkretnym celu... chce się zabić w Warszawie, ale nie jest zdecydowany jak: to nie jest odpowiednio estetyczne, tamto też nie tak i to mu nie pasuje... bo otruć się lekami uspokajającymi, to za łatwe. Więc opisałem go po swojemu, inaczej. Moim zdaniem, ciekawiej... niż wybrane przez GW teksty. I chcę to państwu przedstawić... "Ktoś ukradł mi portfel..." nawet tego nie zauważyłem, ale to teraz nie miało znaczenia. Pogoda się psuła, robiło się chłodniej, a nadciągające chmury wskazywały, że za chwilę może zacząć padać deszcz. Wciąż żywy, będę jeszcze do tego mokry i może się przeziębię, ale umrzeć w Warszawie, już nie umrę. Miałem na Śródmieściu mieszkanie, jeszcze z czasów PRL-u. Opłacałem je wciąż z myślą, że może się tu wróci? Sprawdził, klucze leżały w kieszeni. Wymacał też inne rzeczy, wiagra - jedna tabletka, drobne banknoty, których nie chciało mu się upchnąć w portfelu, bilon, i coś tam jeszcze. Na powrotny bilet, nie będzie potrzebował?! Chociaż, zawsze miał problemy z tym, co planował, więc drobne mogą się jeszcze przydać. Wyszedł po cichu z kawiarenki. Poszedł Marszałkowską w stronę Mokotowa i wdepnął do najbliższej knajpki. Zamówił wódkę, potem następną... i myślał o żonie, ale już inaczej, gorzej. W gruncie rzeczy dobrze, że go opuściła. Znad kieliszka spoglądał ukradkiem na drzwi wyjściowe z lokalu i na obsługę, i tym razem zapłacił, gdyż patrzyli na niego nieufnie. Szumowiny! I tak, w życiu zawsze się płaci, zagubionym portfelem, straconym czasem, czy pieniędzmi - pomyślał i wyszedł. Na ulicy mżył deszcz, przyśpieszył. W mieszkaniu będzie brudno i kurz, ale... cóż robić? Zabić się, tak na chybcika? Głupio! Dochodził do placu Konstytucji, gdy zobaczył, że na przeciwnej stronie placu, całą wielką fasadę zasłaniała reklama kawy. Ale jego budynek był w porządku i wydawał się odremontowany. Więc będzie miał widok na tą kosmopolityczną używkę? Skręcił w Koszykową, obszedł budynek i po starych schodach wszedł na trzecie piętro. Stanął przed wejściem do swojego mieszkania. Drzwi były te same, ale numer mieszkania lśnił się złotymi cyferkami 37 i zamki, też były inne. Sięgnął do klamki, przechylił ją i pchnął, drzwi ustąpiły i już był wewnątrz swojego mieszkania. Wtedy usłyszał dochodzące z JEGO sypialni, młode kobiece głosy. Nie krępował się. Gotowy był na śmierć. W jego łóżku leżały trzy młode dziewczyny! Nie wyglądały na przestraszone, może tylko na trochę wkurzone, bo patrzyły na niego z niechęcią. Jak twierdziły, były bojowniczkami Grupy Lesbijek, a zbędną mu chatę przejęły jako przejaw walki o wolność i równość dziejową, i nie zamierzają oddać tego, co przejęły - dodały złowrogo. - Nie ma mowy! Brzmiało idiotycznie. Wyglądały raczej na zabawowe dziewczyny z prowincji w jakimś nielegalnym gabinecie kosmetycznym. Roześmiał się, tego się spodziewały, bo odpowiedziały tym samym. Tyle, że ich śmiech był głośniejszy i nerwowy. Ostatnimi miesiącami na twoje konto bankowe wpłacałyśmy wieśniaku ciężko zarobione pieniądze... rozumiesz?! - stwierdziła, ta leżąca pod ścianą. Podrapał się w głowę, tak były wpłaty, a on wypełnił kiedyś wniosek o zapomogę. To resztki tych pieniędzy dziś mu ukradziono, gdyż nimi postanowił opłacić swój ostatni wyjazd w życiu. A one, zwariowały!? Zadziałało na nich widocznie hasło "Zakochaj się w Warszawie" i tu głupie przyjechały, pewnie z prowincji? Ale, po co, by go okraść? One wciąż coś mówiły. Poprosił uprzejmie, aby powtórzyły o co chodzi, bo, jak uzasadnił, on nic nie kuma. Zdenerwowane, zaczęły teraz od wyzwisk. Potem streściły mu swój punkt widzenia. Przez kilka miesięcy wpłacały na jego konto, mamonę, a teraz w razie konfrontacji z policją stwierdzą, że musiały mu się okupić, a on wyzyskiwał je niemiłosiernie, poniżając dla zysku. Więc ma przerąbane, a jak powiadomi kogokolwiek, to... - Komu uwierzą, gnido! - spytała ta, najbardziej agresywna, która teraz klęczała z odsłoniętymi piersiami, machając groźnie dłonią. Druga patrzyła na niego też z nienawiścią, tak jak i trzecia, która była najbliżej niego, ale ta, drugą ręką nieskrępowanie przytulała do twarzy jego mięciutką, czystą kołdrę i rozkoszowała się tym odczuciem, walkę pozostawiając, na razie, koleżankom. Dotknięcie ich groziło kalectwem, a być może i śmiercią. Śmiercią! - pomyślał z lubością, przecież o to mu chodziło. Tylko czy musiało boleć? Ale w życiu wszystko boli, nawet narodziny wiążą się z płaczem. Pierwszy papieros zapamiętał z powodu gróźb i kar. A żeby, a złamany nos... Te wiedzmy bez gwarancji, marudziły dalej. - Żerowanie na wykorzystywaniu mniejszości seksualnej i zmuszanie do prostytucji, to zainteresuje ministra sprawiedliwości, jeśli się oczywiście sprawę odpowiednio nagłośni - zagroziły. I agresywna nawijała dalej duperele, które go nie interesowały, aż rzuciła złowieszczo, "I wyjdą inne, dawne twoje sprawki, kanalio"! Z wrodzonej przekory, pomyślał. Można byłoby się nie zabijać, dać w ryj, tej agresywnej i się z nimi dogadać, ale co potem... w końcu otworzą teczki! A nikt nie uwierzy, że robiłem to wszystko, dla dobra ludzi i kraju. A było fajnie, wczasy w Bułgarii, talon na malucha i satysfakcja, że można uciąć karierę tym, co się ich nie lubiło i czuć się ważnym. Nie jakimś szarym nikim, jak teraz. I to też kończy się bólem. Tyle, że ten ból zbyt długo przeciąga się w czasie. I wszyscy mnie zawiedli i próbują wykorzystać, i okraść! Patrzył na trzy dziwki i chyba się uśmiechał, a może już nie. Ale one teraz patrzyły na niego zdziwione, i już się nie uśmiechały, na pewno. Ta najbardziej agresywna wstała i pokazała mu się całkiem naga. Środkowa poszła jej śladem i z niechęcią zaczęła wstawać kotka, która była najbliżej niego. Facet nie przestraszył się, i nie uległ. Trzeba go chyba załatwić, wydawało się mówić zachowanie prowodyrki. Możemy się dogadać - zaproponował, a na twarzach terrorystek pokazał się wyraz ulgi. - To teraz możesz pójść, zrobić herbatę - rzuciła bez nienawiści kotka. Nie miał chęci robić herbaty. Patrzył. Dotknięcie groziło bólem lub nawet śmiercią. Wolał to drugie. Haa. Czuję teraz, że zakochałem się w Warszawie, na śmierć. Chciał się napić, lecz... do pokoju weszła kolejna bojowniczka, widocznie kąpała się, bo była mokra i zawinięta w ręcznik. Czterem, to na pewno nie dam rady - pomyślał. A po za tym mam tylko jedną wiagrę i siły na wyczerpaniu. Niech mordują, tylko z gwarancją! Usiadł na łóżku i dziewczynom wskazał ręką, by też usiadły. To zawsze była dobra metoda, jeszcze z dawnych czasów. Dać komuś zadanie i stawiać wymagania, okazując niezadowolenie. Dziewuchy wydają się cwane. Niech, więc zaplanują zamach na moje życie. A zabójstwo ma przyciągnąć uwagę świata. Potem śledztwo, policja, prokurator. I niech żona ma ubaw, i wyrodne dzieci, które biłem widocznie za mało i ci, których nie lubię. Niech ich maglują i... zapakują w mundurki. Już wiedział, jak chce umrzeć! I dokopie zza grobu tym, których nie lubi. Wtedy mieszkanie będzie ich. Chociaż, tym rozwydrzonym dziewczynom przydałoby się dać w tyłek - dla wychowania. Więc, zostawić może testament? Znów czuł się ważny. Potem ONI znajdą i portfel, i tego durnia, który go ukradł, i poruszą wszystkimi, którzy mnie tak długo wkurzali, i przede wszystkim nią! - uśmiechnął się. - A tło już jest, Warszawa, jej brudne zakątki i mieszkające tu, żądne łupu hieny... Należało coś dziewuchom powiedzieć, jednak tylko to, co konieczne i podkręcić je, by szybko zaczęły działać, bo czas naglił. spojrzenie na cd akcji - Janusz Nitkiewicz Odpowiedz Link Zgłoś
sputnik_sweetheart data głosowania 13.07.07, 19:54 jak to do 12 lipca Poniedziałek skoro dzsiaj jest 13 lipca piatek?????????????????????? Odpowiedz Link Zgłoś
latarnik69 Najdłuższy weekend świata 13.07.07, 20:27 Żadna kobieta (może poza nieletnią córką) nie jest warta życia mężczyzny Odpowiedz Link Zgłoś
filomena1 Najdłuższy weekend świata 14.08.07, 10:13 Zrazilam sie, " nie mialem kobiety od roku" od kiedy zona....itd... jak facet mowi" nie mialem kobiety", ... to mnie bardzo razi... to tak jakby mowil nie zrobilem kupki od tygodnia od kiedy mam zatwardzenie. Odpowiedz Link Zgłoś