heyjoe23 Nie, żebym bronił takich chłoptasiów 23.08.07, 22:19 Ale przecież nikt tym dziewczynom nie przystawiał pistoletu do głowy. Suka nie da - pies nie weźmie (no i teraz czekam na reakcje). Odpowiedz Link Zgłoś
elve Re: Nie, żebym bronił takich chłoptasiów 23.08.07, 23:13 jesteś psem, twoja partnerka jest suką. bawcie się dobrze! Odpowiedz Link Zgłoś
heyjoe23 Re: Nie, żebym bronił takich chłoptasiów 24.08.07, 23:38 Obawiam się, że zupełnie nie zrozumiałeś/aś tego, co napisałem. Też się baw dobrze. Odpowiedz Link Zgłoś
muszek0 Re: List otwarty 23.08.07, 22:55 ostatnio w gaziecie: 1. wynaturzenia doktoranta, który miesza patriotyzm, rasizm, szowinizm, prawicę i lewicę w jedym kotle, tworząc śmierdzący, niestrawny bigos. pomieszanie z poplątaniem. ogólne podsumowanie - bzdury. 2. wynaturzenia joł elo rasta dża mena spoko podjaranego wypasionym angielskim lajfem. żenujące. właściwie bez komentarza. 3. wynaturzenia dziewczynki, co to najpierw ją ciągnął za warkoczyki i odstąpił swojego lizaka a potem to samo zrobił drugiej dziewczynce. <<do pani piszę i niech pani wie o tym, że nie chcę mieć syna, ja chcę mieć córke, bo wszyscy synowie to kutasy pie..ne>> w tym momencie poziom tekstu jest tak żenujący, że przybiera formę groteskową. ja osobiście zalałem się łzami ze śmiechu. ten, kto preparował ten tekst pewnie też się dobrze bawił. a może to jedna i ta sama osoba, te trzy dziwne przypadki? taki pisarz od zadań specjalnych? w każdym razie go pozdrawiam, bo dobrze mu idzie :))) Odpowiedz Link Zgłoś
gaudia Re: List otwarty 24.08.07, 00:14 muszek0 napisał: > a może to jedna i ta sama osoba, te trzy dziwne przypadki? > taki pisarz od zadań specjalnych? > w każdym razie go pozdrawiam, bo dobrze mu idzie :))) tez jestem zdania, że to marne prowokacje ogórkowe redakcji bardzo marne a ludzie się łapią Odpowiedz Link Zgłoś
martin9819 1 male pytanko... 24.08.07, 00:44 muszek0 napisał: 1. wynaturzenia doktoranta 2. wynaturzenia joł 3. wynaturzenia dziewczynki Co rozumiesz przez slowo: "wynaturzenie"? Odpowiedz Link Zgłoś
blablablabla1 Re: List otwarty 24.08.07, 12:33 Racja - dosyć często w gazecie czytam różne "listy", których lektóura sprawia wrażenie spreparowanych przez dziennikarzy aby rozwinąć jakąś dyskusję. Te listy nie sprawiają wrażenia autentycznych Odpowiedz Link Zgłoś
blueberrybubblegum List otwarty 24.08.07, 00:38 a mi jest przykro... nie po przeczytaniu listu tylko po przeczytaniu komentarzy (mam na mysli te które faktycznie coś wnoszą do dyskusji i nie ograniczają się do obrażania autorki). swoja droga to interesujace w jak rozny sposob list odebrali mezczyzni i kobiety. chociaz moze nie o list chodzi tylko o stosunek do seksu, milości i relacji kobieta-mezczyzna w ogóle. czuje sie troche jakbym po glowie dostala... Odpowiedz Link Zgłoś
nemezis123 a co jesli on ma 37 lat... 24.08.07, 00:39 A co zrobić jeśli podobna sprawa jak z 18 latkiem dotyczy faceta 37 letniego? Który też traktuje seks jak zabawe, przy czym jest w swoich grach w "niewinnego romantyka" bardziej zaawansowany niz 18- latek i trudno nawet po dluzszej znajomosci wpaść na to, że to "złoty chłopiec", a to okazuje się dopiero w praniu, gdy po kilku miesiącach gadania farmazonow z rozbrajajaca szczeroscia oswiadcza, ze chodzilo mu tylko o zabawe... choc wczesniej mówił cos innego... I co zrobic, gdy okazuje się, że była się jedna z wielu Kas, Baś, tylko on skrzetnie to ukrywal... To ten sam złoty chłopiec z listu dziewczyny, tylko 18 lat pozniej... Jeszcze większe zagrożenie... Jeśli sie nie zareaguje na takie zachowania jak chłopak ma lat naście i nie bedzie się wtedy od niego wymagać innej postawy wobec życia i kobiet, to wyrośnie z niego patologiczna jednostka, która skrzywdzi nie tylko setki naiwnych kobiet, ale która będzie krzywdzić głównie siebie... Odpowiedz Link Zgłoś
bboch List otwarty 24.08.07, 03:54 jestem studentem w uk. mam 19 lat. uwazam, ze majac pozycje w pracy, dobre wyniki na studiach protrafie osiagnac to czego oczekuje. jestem w zwiazku z dziewczyna szefa, ktory godzi sie na ten fakt. szntaz i mozliwosci awansu, ale przede wszytskim utraty mnie jako pracownika godza sie z faktem, ze sypia z jego miloscia. to samo z paniami z univerku, ktore zalatwiaja mi wyjazdy do polski na targi edukacyjne. jestem egoista. ale jestesmy "piękni, młodzi, a bogaci będziemy po studiach!" nie pozdrawiam. frajerom smierć. bcb Odpowiedz Link Zgłoś
myszasta11 Re: List otwarty 24.08.07, 09:23 bboch, cóż, powodzenia życzę w kroczeniu obraną przez Ciebie ścieżką życia... W wieku 40-50 lat będziesz prezentował swoją osobą całkowite dno moralne i etyczne... Odpowiedz Link Zgłoś
lecoultre Re: List otwarty 24.08.07, 22:41 bboch napisał: > jestem studentem w uk. mam 19 lat. uwazam, ze majac pozycje w pracy, dobre > wyniki na studiach protrafie osiagnac to czego oczekuje. jestem w zwiazku z > dziewczyna szefa, ktory godzi sie na ten fakt. szntaz i mozliwosci awansu, ale > przede wszytskim utraty mnie jako pracownika godza sie z faktem, ze sypia z jeg > o > miloscia. to samo z paniami z univerku, ktore zalatwiaja mi wyjazdy do polski n > a > targi edukacyjne. jestem egoista. > ale jestesmy "piękni, młodzi, a bogaci będziemy po studiach!" > nie pozdrawiam. > frajerom smierć. > bcb Też nie pozdrawiam:)ale fajne to nie jest - bagno i syf jak cie to tak bawi to dobrze, jezeli jestes z tego dumny to jeszcze lepiej .... Jak studia sie zkoncza i przyjdzie real brutalniej zaboli. wykladowca z US Odpowiedz Link Zgłoś
jenisiej Lachony, odpie..a się od mojej Mamusi 24.08.07, 05:12 Jak mawiają Włosi: wszystkie kobiety to ku.., tylko moja Matka święta. Odpowiedz Link Zgłoś
aron2004 Re: List otwarty 24.08.07, 07:16 nie od dziś wiadomo, że zwykle kobiety dojrzewają kilka lat wcześniej niż mężczyźni. Niech pani 18-latka poszuka sobie partnera wśród mężczyzn np. 25-letnich albo starszych. Odpowiedz Link Zgłoś
biserka79 Re: List otwarty 24.08.07, 14:54 To kolejny stereotp: dziewczyny dojrzewają kilka lat wczesniej niż chłopacy... A jeśli nawet jest w tym trochę prawdy, to bynajmniej nie autorka listu jest tego przykładem. Nie widzę w niej żadnej dojrzałości, tylko dużą dawkę pretensji, opisanych - fakt - może ciekawym językiem. Odpowiedz Link Zgłoś
grab31 Re: List otwarty 24.08.07, 08:43 jasne... niewinne panienki!! a ilu chłopaków same skrzywdziłyście, bo kiedyś natknęłyście sie na jakiegoś pajaca? Kobiety dopiero potrafią krzywdzić.. Odpowiedz Link Zgłoś
wlodek.piekut Re: List otwarty 24.08.07, 08:59 Cóż powiem krótko. Nie byłoby tego wszystkiego gdyby rodzice wychowywali dzieci w oparciu o Biblię i naukę Jezusa. Ale warunkiem jest, że sami dają swoim życiem przykład dzieciom. Jego slowa są pozbawione egoizmu. Kto sie do nich stosuje ten innemu człowiekowi krzywdy nie zrobi. Matki będą na tyle wolne, że nie będą chować pod kloszem swoich mamisynków. Ojcowie wezmą się za budowanie rodziny i hartowanie woli w synach, a nie piwsko, samochody i tv. Synowie wyrosną na zaradnych i uczciwych meżczyzn, a nie lalusiów. Córki będą prawdziwymi księżniaczkami a nie, dziewuchami przeklinającymi ile wlezie i ćmuchającymi papierosy... To utopia? T O J E S T M O Ż L I W E!!! Trzeba tylko chcieć i umieć nabrać pokory. Do Boga i drugiego człowieka. Odpowiedz Link Zgłoś
kamilozzo List otwarty 24.08.07, 09:03 A ja nie czytałem całego tego listu, bo po pierwszych kilku zdaniach zupełnie mi sie odechciało, a jego klimat świadczy własnie o niedojrzałości autorki! Problem w tym, że ja widocznie kręcą tacy chloptasie, którzy mogą i zmieniają dziewczyny co chwila. Laski tak mają, że próbują "nawracać" takich na "właściwą drogę". Ta panna powinna sie zastanowić nad sobą, a nie dręczyć jego matkę. napewno znajdzie sie nie jeden monogamiczny:) Musi byc z tamtym jak jej nie odpowiada? Nie musi, to logiczne. Logika jednak jak widać to w stosunku do niej za duże wymaganie:) Powinna się obudzić w końcu, jak sie uwazą za taką dojrzałą heh Odpowiedz Link Zgłoś
travis_bickle A ilu normalnych gości spuściłaś na drzewo? 24.08.07, 09:18 Ech, autorko, a z ręką na sercu powiedz: a ilu normalnych gości spuściłaś na drzewo? Takich, co to się nie lansują, nie jeżdżą drogą furą tatusia? Którzy muszą zarabiać, bo nie dostają kieszonkowego? Którzy mając do wyboru markowy ciuch lub też kurs żeglarski bądź nowy obiektyw wybiorą to drugie? Którzy może za dobrze nie tańczą, za to ugotują takie risotto alla pitocca, że wpadniesz w kompleksy? Którzy rumienią się i język im się placze na Twój widok, ale piszą dla Ciebie wiersze, których nigdy nie przeczytasz? A nie przeczytasz, bo wozisz się z Michałem-Marcinem-itd, a później zajęta jesteś pisaniem listów otwartych? Odpowiedz Link Zgłoś
anders76 List otwarty 24.08.07, 09:36 Ok, sa samolubni chlopcy, fakt. Ale autorka uwaza , ze zycie powinno sie ukladac dokladnie wdg. jej marzen, a tak nie bywa. Juz 15, 16 latka chce miec chlopca na stale, kryteria wyboru sa bardziej optyczne (bo jakie moga wtedy byc ?). No to tych kilku optycznie atrakcyjnych kolesiow z otoczenia jest wrecz napastowanych propozycjami. Wraz z ich wlasnie pojawiajaca sie seksualnoscia daje to dokladnie przedstawiony obrazek. Gdyby panny mialy wiecej kolegow, a nie samych "chlopakow" to i ci koledzy zachowywali by sie inaczej. Po co ma sie koles wysilac, w koncu robi tylko to co dziewczyna chce i wtedy stawia swoje warunki, chce miec tez "fajnie". Autorka zapomona, ze Jej potrzeby czy uczuciowe czy inne nie musza zobowiazywac partnera do wzajemnosci. Fakt, ze mu pozwala na seks tez nie znaczy, ze chlopak musi sie odwzajemnic uczuciem "do grobowej deski". Cos ta autorka powinna sobie to i owo przemyslec na temat swoich spraw. Odpowiedz Link Zgłoś
hollowcat Może to lesbijka?:) 24.08.07, 10:27 Ale raczej tylko feministka. Heh, kolejna głupia nastolatka co myśli że jest pępkiem świata. Odpowiedz Link Zgłoś
czaromir Niegłuipi tekst. 24.08.07, 10:42 Kultura lalusiów-niby-cool-narcyzów rozpieszczonych przez matki. Czekam na następny tekst - o chamstwie, wulgarności i bezwzględności młodych dziewcząt. Oczywiście, jak zawsze, nie dotyczy wszystkich, ale pewnej obserwowalnej tendencji. Odpowiedz Link Zgłoś
szinbet Ludzie, albo ja oszalałem, albo świat zwariował! 24.08.07, 10:42 Przeczytałem ten "list otwarty" i muszę przyznać, że wprawił mnie w osłupienie! Właściwie to nie wiadomo od czego zacząc...Ale dobrze, przytoczmy konkretne fragmenty: "dzięki Pani synowi regularnie wrzucam w siebie antykoncepcyjny syf, to Pani pociecha jest zdania, że najsmaczniejszy cukierek to ten bez papierka" - i to pisze osiemnastolatka! Osiemnastolatka która chce byc szanowana, a traktuje środki antykoncepcyjne jak dropsy! A czy tej pustej idiotce nie przyszło do głowy po prostu powiedzieć NIE?! Słyszała wogóle o takim słowie?! Wątpię. "glutowata, autonomiczna substancja pod żołądkiem" - tak nasza osiemnastolatka nazywa żyjące w organizmie matki dziecko! Bez komentarza, po prostu brak słów. "Z iloma lizał się na imprezie, by następnego dnia udawać, że nic się nie stało, że nie pamięta?" - a skąd się biorą te panienki gotowe do natychmiastowego "lizania" się z każdym,kto się nawinie?! Nasza wnikliwa osiemnastolatka nie zadaje tego pytania. Można by jeszcze długo przytaczać fragmenty tago "dzieła". Powiem tak: gdyby mój syn związał się z taką "osiemnastolatką" jaką poznajemy z tego listy, uznał bym to za swoją największą porazkę wychowawczą! Na szczęście takie puste idiotki stanowią mniejszośc wśród polskich dziewcząt. I niech tak zostanie. Odpowiedz Link Zgłoś
nikodem_73 List otwarty 24.08.07, 12:27 Nie wiem czemu mi się skojarzyło... "Egoista to człowiek, który myśli o sobie zamiast myśleć o mnie"... Odpowiedz Link Zgłoś
biserka79 brak konsekwencji u autorki listu 24.08.07, 12:35 "I wiem, że jak urodzę syna, nie powstrzymam go, by swym dwudziestoletnim ja nie zadawał innym bólu, czuję po prostu, że sama nie będę umiała wychować syna inaczej." To nie rozumiem, po co te wcześniejsze żale i pretensje o to, że to matki nie potrafiły wychować swoich synów na ludzi czujących? Skoro sama stwierdzasz, że to i tak niemozliwe!... Odpowiedz Link Zgłoś
velasquez LIST spreparowany ? 24.08.07, 13:08 Ciekawe ilu jeszcze internautów nabierze że na ten "autentyczny" głos nastoletniej dziewczyny. Widać że list był pisany przez kilka osób. Odpowiedz Link Zgłoś
yzek Re: LIST spreparowany ? 24.08.07, 13:21 Jeśli jest spreparowany, to właśnie nie nieudolnie, a mistrzowsko :) Preparatorzy by zadbali o większą konsekwencję... Przypominam też jego historię: ukazał się w Wysokich Obcasach, a burzę w sieci wywołała dopiero "Odpowiedź ojca...". Gdyby to miał być hoax od początku, to by go wyciągnięto na tapetę miesiąc temu. Zatem obstawiam, że autentyk (chociaż możliwe, że rzeczywiście pisało go grono psiapsiółek podpisanych pod pseudonimem). Y. Odpowiedz Link Zgłoś
stasiek.export List otwarty 24.08.07, 13:09 Obwianie rodzicow chłopaka opisanego w liscie jest z zalozenia bledne. Katalizatorem zaistniałego zjawiska jest jedynie charakter dziewczyny (nie sposób w jaki wychowali ja jej rodzice). Prawda jest smutna, ale jest bardzo duzo dziewczyn podobnych do autorki tego listu – dziewczyn, które mimo swoich licznych zalet (inteligencja, uroda) nie są w stanie zainteresować swoją marną osobą wartościowego chłopaka, dziewczyny, które nie maja pasji, nie interesuja się niczym naprawdę a jedynie wieloma rzeczami na pokaz (literatura japonska, alternatywne kino ormiańskie) byle tylko uchodzic za „intelektualistki”. Dziewczyny, które z nadmiaru wolnego czasu i ograniczonych horyzontow myślowych rozpatruja swoje ‘trudne’ zycie i ‘niedojrzalosc’ swoich partnerow co prowadzi do tak absurdalnych postaw jak ta prezentowana w liscie. Wiem niestety o czym mowie bo sam trafiam nierzadko na takie dziewczyny i wyjaśnienie zjawiska czestej zmiany partnerek jest banalnie proste – po bardzo pozytywnym pierwszym wrazeniu szybko okazuje się ze partnerka jest nudna jak flaki z olejem i zamiast wizji WSPOLNYCH (wychodzących od obojga partnerow) pomysłów i koncepcji spedzania czasu w atrakcyjny sposob okazuje się ze dziewczyna prezentuje postawe ‘zabawiaj mnie i wymyślaj cos fajnego, może się zgodze jeśli będziesz miał szczescie’. Coz, ja w takich sytuacjach mowie grzecznie ‘do widzenia’ i staram się unikac tej dziewczyny w przyslosci z prostej przyczyny – z pustakami nie ma o czym rozmawiac nie wazne ile książek przeczytaja. P.S. Cukierek bez papierka. Naprawde mnie to rozbawilo :D:D:D dziewczyno, jak się nie chcesz bzykac to się nie bzykaj. No chyba ze naprawde nie masz do zaoferowania nic poza swoim sromem :D:D:D O tempora, o mores... :D:D:D P.P.S. Bboch – obys sczezł po trzykroć! :D Odpowiedz Link Zgłoś
r1234_76 te lamenty to tylko na pokaz 24.08.07, 13:17 osiemnastolatko, wszystkie te wypowiedzi o braku poszanowania uczuć można skierować w sdrugą stronę bez wielkich przeróbek. ja mam już trzydzieści lat, a nie udało mi się spotkać dziewczyny, która by się naprawdę chciała zaangażować uczuciowo, i którą by obchodziło, czy kogoś swoim postępowaniem zrani, czy nie. te wszytkie lamenty potem, jak zostanie skrzywdzona, to wszystko na pokaz. jak dziewczyna ma do wyboru kogoś odpowiedzialnego i dupka, zawsze wybierze tego dupka. wiadomo, w populacji musi być jakiś odetek kobiet głupich, ale nie może być ich tak dużo. większość doskonale zdaje sobie sprawę, jak będzie - więc późniejsze konsekwencje są tylko konsekwencjami ich wyboru. taki wniosek się nasuwa z obserwacji. ja jestem idealistą, i dlatego dopiero teraz dochodzę do wniosku, że nie warto się przejmować tzw. uczuciami kobiet, bo zawsze wychodzi się na tym, jak zabłocki na mydle. większość, na szczęście dla siebie, jak widać zaczyna rozumieć to niemal od razu. Odpowiedz Link Zgłoś
oakpark Swiadomosc jest lekarstwem 24.08.07, 13:56 "ęłęópokuszę się o tezę, że nie dostałaś miłosci w rodzinnym domu i cały swój głód emocjonalny ulokowałaś w chłopaku (ach). Teraz przezywasz rozczarowanie widząc, że nie ma książąt, co się zjawiają i porywają ku mega miłości. Jest tak sobie, wcale nie mega. Bezwarunkowe, długotrwałe, silne uczucie, o którym marzysz, to coś, co się powinno dostać we wczesnym dzieciństwie. Potem już nikt nie wypełni tej luki, żaden chłopak, żaden facet. Trwając przy swoich wyśrubowanych oczekiwaniach skazujesz się na wieczną frustrację i niespełnienie. ęłęóAch, zapewne taki typ panny zwróci się ku mężczyznom w sile wieku, uważając takowych za dojrzalszych. Takowi juz trochę wiedzą, co gadać kobietom, więc stworzą jej iluzję i złożą ofertę dozgonnej żarliwej miłosci, opieki i co tam chce. Następnie użalą się na żonę. Tak się dziwnie złoży, że żona ta będzie miała cechy matki osiemnastolatka. Też nie będzie dostrzegać potrzeb młodych kobiet, tylko żyć sobie jak lubi i nosić czasem ziemniaki. I ten biust obwisły! A fe! Wobec powyższego osiemnastolatka stoczy wygrany bój z czterdziestolatką (o czym zawsze marzyła) i weźmie trofeum: czterdziestolatka. Kiedy przeminą motylki w brzuchu, zostanie z panem, co woli telewizor lub kompa." Jak swiat swiatem powodzenie maja "zloci chlopcy" i narcystyczne dziewczyny.... 8^) a nie ci porzadni i te porzadne. Natomiast NIE MAJA WZIECIA. I slusznie bo kazda sfera rzadzi sie swoimi prawami, odrebna aksjologia, innymi celami takze. Tacy faceci i takie dziewczyny PO PROSTU SA. I juz. A ta opcja z w/w, ze dziewczyna wezmie i wyjdzie za 40-latka tez jest falszywa. Bo 40-latek nie tylko wie co ma kobiecie powiedziec. Wie takze KIEDY PRZESTAC. Malo - bez problemu doprowadzi do rozpadu zwiazku Jej rekoma.... bo ona kiedy robila z siebie towar jakos zapomniala, ze co roku na rynek wchodza nowe dostawy.... 8^) Czyli sprawa konczy sie tak: Ona zostaje sama. Ma 27-35 lat, jest pusta wewnatrz jak Kameleon Super z bajek o Brombie.... i dalej pragnie zmieniac swiat wbrew jego regulom, nie poddaje sie - czeka na kogos. Czasem na krotko znajduje. Potem juz tylko czeka. Pytanie CZYJA WINA jest zle postawione. Powinno sie stawiac pytanie o swiadomosc. Poznanie samego siebie bywa czasem przerazajace.... takie modne slowko jak znalazl.... 8^) Odpowiedz Link Zgłoś
yesamin Kwaśne winogrona 24.08.07, 17:04 I tu ci przyznam rację - też jakoś tak mocno skojarzyła mi się postawa tej dziewczyny z wizją chorobliwie ambitnwj kobiety grubo po 30-stce, która jojczy koleżankom ten smętny w gruncie rzeczy tekst: "Jestam taka wspaniała, taka piękna, zadbana, ometkowana, otrzaskana klubowo i lekturowo, mam mieszkanie jak Magda M, świetną pracę i odpowiednich znajomych - dlaczego nie mam w tym własnoręcznie poukładanym pudełeczku Kena z Bajki??? Ach, wspólczesny facet to świnia! A sprawiła to "szara sieć" w postaci gwardii wrażych matek! No bo przeciez nie może być, że to ze mną coś nie tak, że to ja powinnam czegoś się nauczyć, coś zrozumieć, otworzyć sobie parę komórek w mózgu. Przecież ja zaprojektowałam idealny swiat - dokładnie według moich wytycznych. ja nic nie musze zmieniac, to inni maja się dostosować i spełnić moje marzenia!" - tak sobie myśli taka młoda- stara, zgorzkniała i szukająca pomsty na kozłach ofiarnych... A na koniec przypomnę bajke o kwaśnych winogronach. Lis, który nie mógł dosiegnąc słodkich winogron, stanał sobie na dwóch łapkach i wrzasnął: Ale paskudne, kwaśne te winogrona! Do pyska czegoś takiego nie można wziąć!" - po czym zrobiło sie lisowi lżej. A teraz taki tekst: Ale wstrętni ci faceci! To nie oni mnie nie chcą, to ja wprost nie moge na nich patrzeć, takie to świnie, dokładnie zresztą, jak ich rodzone matki! ;) Odpowiedz Link Zgłoś
biserka79 zgadzam się z ambivalentem 24.08.07, 13:58 "I to TY jestem winna temu." Racja. Jedyny przpadek, gdy kobiecie nigdy bym nie zarzuciał winy, to gwałt. Tu zawsze jest winny ten gnojek,który wykorzystał kobietę. Ale w reszcie przypadków, czyli tych opisywanych przez autorkę listu, to się dzieje właśnie za cichym przyzwoleniem dziewczyn(ek), które nie mają do siebie szacunku! Nie wiem,czy to wina zbyt wczesnie rozpoczynanych randek czy tylko błędy w wychowaniu czy może brak charakteru?... Bo ja, chociaż byłam ładniutką dziewczynką (tak sądzę spoglądając w albumy ze zdjęciami gdy miałam naście lat) i podobali mi się ładni chłopacy i ja im, to randkowanie zaczęłam dość późno, III/IV kl. liceum, i to były randki, gdzie jedynym elementem pikanterii były pocałunki na pożegnanie. Jeśli nie podobało mi się, że jakiś chłoptaś chce się całować "z języczkiem", to mu to pokazywałam! Jeśli później miałam swojego chłopaka,to ja nawet nie musiałam jakos specjalnie się zachowywać, żeby on wyczuł we mnie szanującą się dziewczynę z charakterem. Jeśli jakiemuś się wydawało, że skoro wylądowaliśmy w trakcie imprezy sami w pokoju i owszem, dochodzi do intymnej sytuacji, całowanie ust, szyi, piersi, to pomimo wypitych przeze mnie paru piw, jeśli to był parę godzin temu poznany chłopak,potrafiłam powiedzieć "STOP! DALEJ JUŻ NIE CHCĘ". Bo dbałam o to, zeby swojego skarbu nie oddac byle komu, nawet kiedy On się wydawał miły, nawet jeśli mnie przechodziły dreszcze pod wpływem Jego dotyku i nawet jeśli jakieś 2 lata wcześniej przekroczyłam już próg pełnoletności... Ty zaś i Twoje koleżanki pewnie się bardziej boicie co on sobie pomyśli! Przecież tak już blisko, jak mogłabym się teraz wycofać! Pewnie on się zdenerwuje! Przecież "wszyscy" już to robili!!... I w ogóle to się podobno robi z ciekawości "jak to jest". Ale jak to jest, gdy się to zrobi, będąc psychicznie i emocjonalnie do tego przygotowanym, będąc w dobrym związku, to tego juz zadna z was nie jest ciekawa?? I ubiegnę zszokowanych moimi zwierzeniami młodych wyzwolonych (łagodnie mówiąc), że nie byłam jakąś tam drętwą zakompleksioną panną, pewnie na dodatek kujonicą. W szkole raz byłam przeciętna, raz ponad przeciętna, czasem zupełnie do niczego (inaczej na studiach, tu walczyłam o stypendium naukowe, poza tym uczyłam się tego co było moją pasją). Uwielbiałam imprezować od SP, po LO i studia do dzisiaj obowiązkowo do białego rana, wariować czasem "na sucho" częściej jednak popijając drinki albo zimne złote piwko, raz czy dwa była też przygoda i z inną używką. Były biwaki itp. Czytałam też, wstyd się przyznać te wszystkie debilne Bravo Girl itp., a tam zwierzenia a raczej wychwalania się o "piewrszym razie" małolatów. Kompleksy? W podstawówce w sumie trochę ich było, ale to się szybko w liceum zmieniło. Fajna, bardzo ładniusia, towarzyska, nieprzemądzrała dziewczyna o róznych zainteresowaniach (bo w koncu porzuciło się w/w "literaturę"). I dumna, w sensie honorowa. Nie kojarzę żadnych konkretnych długich poważnych rozmów z mamą na temat seksu, wkraczania w dojrzałość. Tylko dzwonią mi w uszach Mamy słowa: "pamiętaj, żeby się szanować". I nie musiała mi tego jakos szczgólnie rozwijac, wyjasniac. Moze po prostu do tego trzeba miec charakter i własne zdanie. No i świadomość konsekwencji. Świadomość, że szacunek do samej siebie rodzi szacunek inych. Mojemu ukochanemu mężczyźnie oddałam się w pełni po 2 latach bycia razem, byliśmy oboje cierpliwi i dojrzalsi niż na początku znajomości, ja musialam byc pewna, ze to ten na dobre i na złe, że nie łączy nas ulotne uczucie. Warto było. Oboje to wiemy. Związek o mocnym dojrzałym emocjonalnie gruncie, który rozkwitł jeszcze abrdziej, gdy doszedł seks. Na początku trochę nieporadny choć namiętny, z czasem ognisty i z dużą dawką pikanterii. Dosłownie zwariowaliśmy na tym punkcie! W przeciwieństwie do ciebie i twoich koleżanek niczego dzisiaj, mając 28 lat, nie żałuję, jestem dumna, że mężczyzna za ktorego wyjdę jescze w tym roku, jest dla mnie tym jedynym (oboje bylismy dla siebie w seksie pierwszymi). Szczęśliwa, bo łączy nas dojrzałą miłość i wielka namiętność! I choc nieraz serduszko było złamane, to nikt mnie nigdy poważnie nie zranił. Szacuneczek od zawsze! Czego i wam życzę. Może nie jest jeszcze za późno?... Odpowiedz Link Zgłoś
joasinska1 List otwarty 24.08.07, 14:03 Hej 1. jak czytałam oniemiałam ale zgadzałam się z autorkę w 88% brak empatii u męźczyzn jest powalający i tego trzeba uczyć bo sam się nie nauczy bo nie wie co to takiego( czyli jak mamę boli brzuch bo ma okres lub jest zmęczona to się mówi "synku mam nie zrobi ci tego i owego bo mamusię boli brzuch lub musi odpocząc " i wtedy synek się uczy że kobieta ( innyc człowiek ogólnie ) też czlowiek i coś ja ma prawo boleć - a nie lecieć bo synek chcę papu z 3 dań itp 2. jak przeczytałam naszła mnie wątpliwość co by było jak bym miała syna ( to się chyba nazywa empatia ) 3. i odpowiedziałam sobie : jak bym miała syna to chowałabym tak jak córke czyli powtarzałabym jak katarynka " nie czyń drugiemu co to Tobie nie miłe" i " pomyśl dziecko czasem co inna osoba czuje bo sama na świecie nie jesteś" 4. problem mysle tkwi wogóle w sposobie wychowyania dzieci ( i corki i synów) czyli wpajanie że liczy sie pieniądz i jak to zrobić sobie dobrze oraz wszystki złoto co sie świeci czyli nieważne co partner ma w głowie i sercu tylko czy ładnie wygląda. 5. jak bym miała teraz szukac faceta 35-40 to nie było by lepiej i te cechy sa takie same jak u 20 latków. Pozdowienia i pamiętajcie że każdy ma swoje za uszami A dziewczyny nie dawać się tak łatwo, jak mu powiesz NIE to jak mu zależy się postara 9 i zrobi jak ty chcesz lub razem ustalicie) a jak nie zależy to wiesz to przed a nie po sexie . Chyba lepiej prawda? Odpowiedz Link Zgłoś
drzwiwpaski Re: List otwarty 27.08.07, 15:23 3. i odpowiedziałam sobie : jak bym miała syna to chowałabym tak > jak córke czyli powtarzałabym jak katarynka " nie czyń drugiemu co > to Tobie nie miłe" i " pomyśl dziecko czasem co inna osoba czuje > bo sama na świecie nie jesteś" LOL wiec chlopcow wychowuje sie pod tym wzgledem inaczej niz dziewczynki? Odpowiedz Link Zgłoś
yesamin List otwarty 24.08.07, 16:45 Ależ właśnie ta dziewczyna z XIXwieczną pruderią nie przypomniała chłopakowi o założeniu prezerwatywy! Również z XIX- wiecznym "niewieścim poddaniem" zgodziła się na bezgumkowy seks, choć tego sama nie chciała, bo... jak Pan każe, kobieta musi! Jakaś kompletnie nieasertywna osoba. Nieasertywna, a przez to wściekla agresywna. I to "po tchórzowsku". Nie ma odwagi szczerze rozmawiać z chłopakiem, negocjowac z nim, dochodzić do porozumienia ryzykując, że usłyszy coś nieprzyjemnego, tylko atakuje iluzoryczny, ale mniej dla niej znaczący obiekt - matkę. Odpowiedz Link Zgłoś
amon_sul List otwarty 24.08.07, 16:56 Jestem mężczyzną trochę starszym niż ci, a których pisze autorka listu, ale dość jeszcze młodym, by wyraźnie pamiętać czasy liceum i pierwszych lat studiów. Droga Osiemnastolatko - piszesz o złych chłopcach, którzy spędzają sporo czasu w łazience, a wychodzą z niej piękni, atrakcyjni i nieczuli na potrzeby kobiet. Piszesz o chłopcach, którzy przebierają w młodych, naiwnych dziewczynach bo czarują je swoją inteligencją, swoim poczuciem humoru i swoją niezwykle atrakcyjną powierzchownością. Jeśli jednak dobrze pamiętam, ci chłopcy nie stanowili większości w mojej klasie ani na moim roku studiów. Nie stanowią większości, pośród ludzi, z którymi przyjaźniłem się i przyjaźnię do dziś. Oprócz nich, sporo jeszcze "zwykłych" chłopaków - nie brzydkich, niedomytych i głupawych - takich... normalnych. Nie każdy z nich jest biedny, nie każdy ubiera się dziwacznie i bez gustu, nie każdy jest głupszy od tego, który czaruje uśmiechem, a dzięki swej inteligencji dostaje się na studia. Tak naprawdę to ich po prostu nie widać - zasłania ich kolorowy i piękny tłum metroseksualnych, ślicznych wiecznych chłopców. Przykro mi, droga Osiemnastolatko, że widzisz tylko tych, którzy swój czar wykorzystują egoistycznie i bezlitośnie. Nie wierzę, że ci, o których napisałaś w liście to moi "normalni" koledzy. Wybacz mi te słowa, ale ja tak wiele razy słyszałem od mężczyzn miłych i odpowiedzialnych, jak stawali się "najlepszymi przyjaciółmi" pięknych dziewczyn, które przychodziły do nich na herbatę i po pocieszenie. Przez całe lata nosili to piętno - miły, uroczy, odpowiedzialny i... do bólu samotny. Zakochany w tej dziewczynie, która tuli się do niego i płacze po tym, jak skrzywdził ją kolejny sukinsyn, a potem ociera łzy, mówi mu, że jest cudowny i wychodzi, gotowa znów znosić upokorzenia od tego, który jest piękny, przebojowy i okrutny do bólu serca. Nie, ja nie należałem do tych, których życie skazywało na "przymusową przyjaźń". Ale potrafiłem słuchać, więc słuchałem i mówiłem to samo co ci, którzy marzyli o stabilnym związku i szanowali kobiety, ale nigdy nie mogli się do nich zbliżyć. "Bądź silna. Nie pozwalaj sobą pomiatać. Ten człowiek cię krzywdzi. Rób to, co jest dla ciebie najlepsze. Nie pozwalaj mu na seks bez prezerwatywy. Nie przyjeżdżaj do niego gdy tylko zadzwoni po to, by wziąć cię na stole w kuchni, w domu rodziców, gdy oni wyjadą. Może powinnaś poszukać kogoś innego - kogoś, kto cię doceni. Kogoś, kto będzie cię kochał". Zarówno chłopcy jak i dziewczyny w liceum to ludzie, którzy nie poznali świata dorosłych emocji. Sam w liceum wyglądałem i zachowywałem się trochę tak, jak ci przystojni i inteligentni, których znienawidziłaś, droga Osiemnastolatko. Nie, nie sypiałem z mnóstwem dziewczyn, nie łamałem serc - wokół mnie było jednak dużo dziewczyn, a mnie nie raz kusiło, by to wykorzystać. Nie jestem bez winy. Nie jestem bezbłędny, ale z wiekiem coraz lepiej zaczęło mi wychodzić życie tak, by nikogo nie krzywdzić. A swoją pierwszą dziewczynę skrzywdziłem po prostu tym, że choć z początku zdawało mi się, że będziemy razem do końca swych dni, to jednak młodzieńcze uczucie odeszło. Skończyło się, a ja postanowiłem, że nie będę jej okłamywać. Miłości nie można rozmieniać na litość i przyzwyczajenie. Przepraszam Cię, droga Osiemnastolatko za tych mężczyzn, którzy Cię skrzywdzili. Ciebie i inne dziewczyny. Nie pozwolę jednak obwinić swojej matki ani swojego ojca. Nie pozwolę obwinić mojego najlepszego przyjaciela, który przychodził do mnie coraz bardziej obolały po każdej wizycie dziewczyny, którą on kochał, a która nie dostrzegała w nim odpowiedzialnego, czułego mężczyzny tylko poduszkę do moczenia łzami. Proszę Cię, droga Osiemnastolatko, rozważ jeszcze raz swoje słowa. Nie skazuj wszystkich mężczyzn na wyginięcie. Nie zaczynaj już teraz nienawidzić swego nienarodzonego syna. Zamiast tego, naucz i jego i swoją córkę jak nie zadawać bólu i jak nie pozwalać, by ktoś zadawał ból nam. Odpowiedz Link Zgłoś