Dodaj do ulubionych

List otwarty

    • solarv List otwarty 23.08.07, 22:18
      ELO i tyle....
    • heyjoe23 Nie, żebym bronił takich chłoptasiów 23.08.07, 22:19
      Ale przecież nikt tym dziewczynom nie przystawiał pistoletu do
      głowy. Suka nie da - pies nie weźmie (no i teraz czekam na reakcje).
      • elve Re: Nie, żebym bronił takich chłoptasiów 23.08.07, 23:13
        jesteś psem, twoja partnerka jest suką. bawcie się dobrze!
        • heyjoe23 Re: Nie, żebym bronił takich chłoptasiów 24.08.07, 23:38
          Obawiam się, że zupełnie nie zrozumiałeś/aś tego, co napisałem. Też
          się baw dobrze.
    • muszek0 Re: List otwarty 23.08.07, 22:55
      ostatnio w gaziecie:

      1. wynaturzenia doktoranta, który miesza patriotyzm, rasizm,
      szowinizm, prawicę i lewicę w jedym kotle, tworząc śmierdzący,
      niestrawny bigos. pomieszanie z poplątaniem. ogólne podsumowanie -
      bzdury.
      2. wynaturzenia joł elo rasta dża mena spoko podjaranego wypasionym
      angielskim lajfem. żenujące. właściwie bez komentarza.
      3. wynaturzenia dziewczynki, co to najpierw ją ciągnął za warkoczyki
      i odstąpił swojego lizaka a potem to samo zrobił drugiej dziewczynce.
      <<do pani piszę i niech pani wie o tym, że nie chcę mieć syna, ja
      chcę mieć córke, bo wszyscy synowie to kutasy pie..ne>>
      w tym momencie poziom tekstu jest tak żenujący, że przybiera formę
      groteskową. ja osobiście zalałem się łzami ze śmiechu. ten, kto
      preparował ten tekst pewnie też się dobrze bawił.
      a może to jedna i ta sama osoba, te trzy dziwne przypadki?
      taki pisarz od zadań specjalnych?
      w każdym razie go pozdrawiam, bo dobrze mu idzie :)))
      • gaudia Re: List otwarty 24.08.07, 00:14
        muszek0 napisał:

        > a może to jedna i ta sama osoba, te trzy dziwne przypadki?
        > taki pisarz od zadań specjalnych?
        > w każdym razie go pozdrawiam, bo dobrze mu idzie :)))

        tez jestem zdania, że to marne prowokacje ogórkowe redakcji

        bardzo marne

        a ludzie się łapią
        • nemezis123 Re: List otwarty 24.08.07, 00:27
      • martin9819 1 male pytanko... 24.08.07, 00:44
        muszek0 napisał:

        1. wynaturzenia doktoranta
        2. wynaturzenia joł
        3. wynaturzenia dziewczynki

        Co rozumiesz przez slowo: "wynaturzenie"?
      • blablablabla1 Re: List otwarty 24.08.07, 12:33
        Racja - dosyć często w gazecie czytam różne "listy", których
        lektóura sprawia wrażenie spreparowanych przez dziennikarzy aby
        rozwinąć jakąś dyskusję. Te listy nie sprawiają wrażenia
        autentycznych
    • blueberrybubblegum List otwarty 24.08.07, 00:38
      a mi jest przykro... nie po przeczytaniu listu tylko po przeczytaniu komentarzy
      (mam na mysli te które faktycznie coś wnoszą do dyskusji i nie ograniczają się
      do obrażania autorki). swoja droga to interesujace w jak rozny sposob list
      odebrali mezczyzni i kobiety. chociaz moze nie o list chodzi tylko o stosunek do
      seksu, milości i relacji kobieta-mezczyzna w ogóle. czuje sie troche jakbym po
      glowie dostala...
    • nemezis123 a co jesli on ma 37 lat... 24.08.07, 00:39
      A co zrobić jeśli podobna sprawa jak z 18 latkiem dotyczy faceta 37
      letniego? Który też traktuje seks jak zabawe, przy czym jest w
      swoich grach w "niewinnego romantyka" bardziej zaawansowany niz 18-
      latek i trudno nawet po dluzszej znajomosci wpaść na to, że
      to "złoty chłopiec", a to okazuje się dopiero w praniu, gdy po kilku
      miesiącach gadania farmazonow z rozbrajajaca szczeroscia oswiadcza,
      ze chodzilo mu tylko o zabawe... choc wczesniej mówił cos innego...
      I co zrobic, gdy okazuje się, że była się jedna z wielu Kas, Baś,
      tylko on skrzetnie to ukrywal... To ten sam złoty chłopiec z listu
      dziewczyny, tylko 18 lat pozniej... Jeszcze większe zagrożenie...
      Jeśli sie nie zareaguje na takie zachowania jak chłopak ma lat
      naście i nie bedzie się wtedy od niego wymagać innej postawy wobec
      życia i kobiet, to wyrośnie z niego patologiczna jednostka, która
      skrzywdzi nie tylko setki naiwnych kobiet, ale która będzie
      krzywdzić głównie siebie...
    • bboch List otwarty 24.08.07, 03:54
      jestem studentem w uk. mam 19 lat. uwazam, ze majac pozycje w pracy, dobre
      wyniki na studiach protrafie osiagnac to czego oczekuje. jestem w zwiazku z
      dziewczyna szefa, ktory godzi sie na ten fakt. szntaz i mozliwosci awansu, ale
      przede wszytskim utraty mnie jako pracownika godza sie z faktem, ze sypia z jego
      miloscia. to samo z paniami z univerku, ktore zalatwiaja mi wyjazdy do polski na
      targi edukacyjne. jestem egoista.
      ale jestesmy "piękni, młodzi, a bogaci będziemy po studiach!"
      nie pozdrawiam.
      frajerom smierć.
      bcb
      • myszasta11 Re: List otwarty 24.08.07, 09:23
        bboch, cóż, powodzenia życzę w kroczeniu obraną przez Ciebie ścieżką życia... W
        wieku 40-50 lat będziesz prezentował swoją osobą całkowite dno moralne i etyczne...
      • lecoultre Re: List otwarty 24.08.07, 22:41
        bboch napisał:

        > jestem studentem w uk. mam 19 lat. uwazam, ze majac pozycje w pracy, dobre
        > wyniki na studiach protrafie osiagnac to czego oczekuje. jestem w zwiazku z
        > dziewczyna szefa, ktory godzi sie na ten fakt. szntaz i mozliwosci awansu, ale
        > przede wszytskim utraty mnie jako pracownika godza sie z faktem, ze sypia z jeg
        > o
        > miloscia. to samo z paniami z univerku, ktore zalatwiaja mi wyjazdy do polski n
        > a
        > targi edukacyjne. jestem egoista.
        > ale jestesmy "piękni, młodzi, a bogaci będziemy po studiach!"
        > nie pozdrawiam.
        > frajerom smierć.
        > bcb


        Też nie pozdrawiam:)ale fajne to nie jest - bagno i syf jak cie to tak bawi to
        dobrze, jezeli jestes z tego dumny to jeszcze lepiej ....
        Jak studia sie zkoncza i przyjdzie real brutalniej zaboli.
        wykladowca z US
    • jenisiej Lachony, odpie..a się od mojej Mamusi 24.08.07, 05:12
      Jak mawiają Włosi: wszystkie kobiety to ku.., tylko moja Matka
      święta.
    • aron2004 Re: List otwarty 24.08.07, 07:16
      nie od dziś wiadomo, że zwykle kobiety dojrzewają kilka lat
      wcześniej niż mężczyźni. Niech pani 18-latka poszuka sobie partnera
      wśród mężczyzn np. 25-letnich albo starszych.
      • biserka79 Re: List otwarty 24.08.07, 14:54
        To kolejny stereotp: dziewczyny dojrzewają kilka lat wczesniej niż
        chłopacy...

        A jeśli nawet jest w tym trochę prawdy, to bynajmniej nie autorka
        listu jest tego przykładem. Nie widzę w niej żadnej dojrzałości,
        tylko dużą dawkę pretensji, opisanych - fakt - może ciekawym
        językiem.
    • grab31 Re: List otwarty 24.08.07, 08:43
      jasne... niewinne panienki!! a ilu chłopaków same skrzywdziłyście, bo kiedyś
      natknęłyście sie na jakiegoś pajaca? Kobiety dopiero potrafią krzywdzić..
      • wlodek.piekut Re: List otwarty 24.08.07, 08:59
        Cóż powiem krótko. Nie byłoby tego wszystkiego gdyby rodzice
        wychowywali dzieci w oparciu o Biblię i naukę Jezusa. Ale warunkiem
        jest, że sami dają swoim życiem przykład dzieciom. Jego slowa są
        pozbawione egoizmu. Kto sie do nich stosuje ten innemu człowiekowi
        krzywdy nie zrobi. Matki będą na tyle wolne, że nie będą chować pod
        kloszem swoich mamisynków. Ojcowie wezmą się za budowanie rodziny i
        hartowanie woli w synach, a nie piwsko, samochody i tv. Synowie
        wyrosną na zaradnych i uczciwych meżczyzn, a nie lalusiów. Córki
        będą prawdziwymi księżniaczkami a nie, dziewuchami przeklinającymi
        ile wlezie i ćmuchającymi papierosy... To utopia? T O J E S T M O
        Ż L I W E!!! Trzeba tylko chcieć i umieć nabrać pokory. Do Boga i
        drugiego człowieka.
    • kamilozzo List otwarty 24.08.07, 09:03
      A ja nie czytałem całego tego listu, bo po pierwszych kilku zdaniach
      zupełnie mi sie odechciało, a jego klimat świadczy własnie o
      niedojrzałości autorki!
      Problem w tym, że ja widocznie kręcą tacy chloptasie, którzy mogą i
      zmieniają dziewczyny co chwila.
      Laski tak mają, że próbują "nawracać" takich na "właściwą drogę".
      Ta panna powinna sie zastanowić nad sobą, a nie dręczyć jego matkę.
      napewno znajdzie sie nie jeden monogamiczny:) Musi byc z tamtym jak
      jej nie odpowiada? Nie musi, to logiczne. Logika jednak jak widać to
      w stosunku do niej za duże wymaganie:)
      Powinna się obudzić w końcu, jak sie uwazą za taką dojrzałą heh
    • travis_bickle A ilu normalnych gości spuściłaś na drzewo? 24.08.07, 09:18
      Ech, autorko, a z ręką na sercu powiedz: a ilu normalnych gości spuściłaś na drzewo?
      Takich, co to się nie lansują, nie jeżdżą drogą furą tatusia?
      Którzy muszą zarabiać, bo nie dostają kieszonkowego?
      Którzy mając do wyboru markowy ciuch lub też kurs żeglarski bądź nowy obiektyw wybiorą to drugie?
      Którzy może za dobrze nie tańczą, za to ugotują takie risotto alla pitocca, że wpadniesz w kompleksy?
      Którzy rumienią się i język im się placze na Twój widok, ale piszą dla Ciebie wiersze, których nigdy nie przeczytasz?
      A nie przeczytasz, bo wozisz się z Michałem-Marcinem-itd, a później zajęta jesteś pisaniem listów otwartych?
    • anders76 List otwarty 24.08.07, 09:36
      Ok, sa samolubni chlopcy, fakt. Ale autorka uwaza , ze zycie powinno sie ukladac
      dokladnie wdg. jej marzen, a tak nie bywa. Juz 15, 16 latka chce miec chlopca na
      stale, kryteria wyboru sa bardziej optyczne (bo jakie moga wtedy byc ?). No to
      tych kilku optycznie atrakcyjnych kolesiow z otoczenia jest wrecz napastowanych
      propozycjami. Wraz z ich wlasnie pojawiajaca sie seksualnoscia daje to dokladnie
      przedstawiony obrazek. Gdyby panny mialy wiecej kolegow, a nie samych
      "chlopakow" to i ci koledzy zachowywali by sie inaczej. Po co ma sie koles
      wysilac, w koncu robi tylko to co dziewczyna chce i wtedy stawia swoje warunki,
      chce miec tez "fajnie". Autorka zapomona, ze Jej potrzeby czy uczuciowe czy inne
      nie musza zobowiazywac partnera do wzajemnosci. Fakt, ze mu pozwala na seks tez
      nie znaczy, ze chlopak musi sie odwzajemnic uczuciem "do grobowej deski". Cos ta
      autorka powinna sobie to i owo przemyslec na temat swoich spraw.
    • hollowcat Może to lesbijka?:) 24.08.07, 10:27
      Ale raczej tylko feministka. Heh, kolejna głupia nastolatka co myśli że jest pępkiem świata.
    • czaromir Niegłuipi tekst. 24.08.07, 10:42
      Kultura lalusiów-niby-cool-narcyzów rozpieszczonych przez matki.
      Czekam na następny tekst - o chamstwie, wulgarności i bezwzględności
      młodych dziewcząt. Oczywiście, jak zawsze, nie dotyczy wszystkich,
      ale pewnej obserwowalnej tendencji.
    • szinbet Ludzie, albo ja oszalałem, albo świat zwariował! 24.08.07, 10:42
      Przeczytałem ten "list otwarty" i muszę przyznać, że wprawił mnie w
      osłupienie!
      Właściwie to nie wiadomo od czego zacząc...Ale dobrze, przytoczmy
      konkretne fragmenty:

      "dzięki Pani synowi regularnie wrzucam w siebie antykoncepcyjny syf,
      to Pani pociecha jest zdania, że najsmaczniejszy cukierek to ten bez
      papierka"
      - i to pisze osiemnastolatka! Osiemnastolatka która chce byc
      szanowana, a traktuje środki antykoncepcyjne jak dropsy! A czy tej
      pustej idiotce nie przyszło do głowy po prostu powiedzieć NIE?!
      Słyszała wogóle o takim słowie?! Wątpię.

      "glutowata, autonomiczna substancja pod żołądkiem"
      - tak nasza osiemnastolatka nazywa żyjące w organizmie matki
      dziecko! Bez komentarza, po prostu brak słów.

      "Z iloma lizał się na imprezie, by następnego dnia udawać, że nic
      się nie stało, że nie pamięta?"
      - a skąd się biorą te panienki gotowe do natychmiastowego "lizania"
      się z każdym,kto się nawinie?! Nasza wnikliwa osiemnastolatka nie
      zadaje tego pytania.

      Można by jeszcze długo przytaczać fragmenty tago "dzieła". Powiem
      tak: gdyby mój syn związał się z taką "osiemnastolatką" jaką
      poznajemy z tego listy, uznał bym to za swoją największą porazkę
      wychowawczą!
      Na szczęście takie puste idiotki stanowią mniejszośc wśród polskich
      dziewcząt. I niech tak zostanie.
    • nikodem_73 List otwarty 24.08.07, 12:27
      Nie wiem czemu mi się skojarzyło... "Egoista to człowiek, który myśli o sobie
      zamiast myśleć o mnie"...
    • biserka79 brak konsekwencji u autorki listu 24.08.07, 12:35
      "I wiem, że jak urodzę syna, nie powstrzymam go, by swym
      dwudziestoletnim ja nie zadawał innym bólu, czuję po prostu, że sama
      nie będę umiała wychować syna inaczej."

      To nie rozumiem, po co te wcześniejsze żale i pretensje o to, że to
      matki nie potrafiły wychować swoich synów na ludzi czujących? Skoro
      sama stwierdzasz, że to i tak niemozliwe!...
    • velasquez LIST spreparowany ? 24.08.07, 13:08
      Ciekawe ilu jeszcze internautów nabierze że na ten "autentyczny" głos
      nastoletniej dziewczyny. Widać że list był pisany przez kilka osób.
      • yzek Re: LIST spreparowany ? 24.08.07, 13:21
        Jeśli jest spreparowany, to właśnie nie nieudolnie, a mistrzowsko :)
        Preparatorzy by zadbali o większą konsekwencję...

        Przypominam też jego historię: ukazał się w Wysokich Obcasach, a burzę w sieci
        wywołała dopiero "Odpowiedź ojca...". Gdyby to miał być hoax od początku, to by
        go wyciągnięto na tapetę miesiąc temu.

        Zatem obstawiam, że autentyk (chociaż możliwe, że rzeczywiście pisało go grono
        psiapsiółek podpisanych pod pseudonimem).

        Y.
    • stasiek.export List otwarty 24.08.07, 13:09
      Obwianie rodzicow chłopaka opisanego w liscie jest z zalozenia
      bledne. Katalizatorem zaistniałego zjawiska jest jedynie charakter
      dziewczyny (nie sposób w jaki wychowali ja jej rodzice). Prawda jest
      smutna, ale jest bardzo duzo dziewczyn podobnych do autorki tego
      listu – dziewczyn, które mimo swoich licznych zalet (inteligencja,
      uroda) nie są w stanie zainteresować swoją marną osobą wartościowego
      chłopaka, dziewczyny, które nie maja pasji, nie interesuja się
      niczym naprawdę a jedynie wieloma rzeczami na pokaz (literatura
      japonska, alternatywne kino ormiańskie) byle tylko uchodzic
      za „intelektualistki”. Dziewczyny, które z nadmiaru wolnego czasu i
      ograniczonych horyzontow myślowych rozpatruja swoje ‘trudne’ zycie
      i ‘niedojrzalosc’ swoich partnerow co prowadzi do tak absurdalnych
      postaw jak ta prezentowana w liscie. Wiem niestety o czym mowie bo
      sam trafiam nierzadko na takie dziewczyny i wyjaśnienie zjawiska
      czestej zmiany partnerek jest banalnie proste – po bardzo pozytywnym
      pierwszym wrazeniu szybko okazuje się ze partnerka jest nudna jak
      flaki z olejem i zamiast wizji WSPOLNYCH (wychodzących od obojga
      partnerow) pomysłów i koncepcji spedzania czasu w atrakcyjny sposob
      okazuje się ze dziewczyna prezentuje postawe ‘zabawiaj mnie i
      wymyślaj cos fajnego, może się zgodze jeśli będziesz miał
      szczescie’. Coz, ja w takich sytuacjach mowie grzecznie ‘do
      widzenia’ i staram się unikac tej dziewczyny w przyslosci z prostej
      przyczyny – z pustakami nie ma o czym rozmawiac nie wazne ile
      książek przeczytaja.

      P.S.
      Cukierek bez papierka. Naprawde mnie to rozbawilo :D:D:D dziewczyno,
      jak się nie chcesz bzykac to się nie bzykaj. No chyba ze naprawde
      nie masz do zaoferowania nic poza swoim sromem :D:D:D O tempora, o
      mores... :D:D:D

      P.P.S.
      Bboch – obys sczezł po trzykroć! :D
    • r1234_76 te lamenty to tylko na pokaz 24.08.07, 13:17
      osiemnastolatko,

      wszystkie te wypowiedzi o braku poszanowania uczuć można skierować w sdrugą
      stronę bez wielkich przeróbek. ja mam już trzydzieści lat, a nie udało mi się
      spotkać dziewczyny, która by się naprawdę chciała zaangażować uczuciowo, i którą
      by obchodziło, czy kogoś swoim postępowaniem zrani, czy nie.

      te wszytkie lamenty potem, jak zostanie skrzywdzona, to wszystko na pokaz. jak
      dziewczyna ma do wyboru kogoś odpowiedzialnego i dupka, zawsze wybierze tego
      dupka. wiadomo, w populacji musi być jakiś odetek kobiet głupich, ale nie może
      być ich tak dużo. większość doskonale zdaje sobie sprawę, jak będzie - więc
      późniejsze konsekwencje są tylko konsekwencjami ich wyboru.
      taki wniosek się nasuwa z obserwacji.

      ja jestem idealistą, i dlatego dopiero teraz dochodzę do wniosku, że nie warto
      się przejmować tzw. uczuciami kobiet, bo zawsze wychodzi się na tym, jak
      zabłocki na mydle. większość, na szczęście dla siebie, jak widać zaczyna
      rozumieć to niemal od razu.
    • oakpark Swiadomosc jest lekarstwem 24.08.07, 13:56
      "ęłęópokuszę się o tezę, że nie dostałaś
      miłosci w rodzinnym domu i cały swój głód emocjonalny ulokowałaś w
      chłopaku
      (ach). Teraz przezywasz rozczarowanie widząc, że nie ma książąt, co
      się
      zjawiają i porywają ku mega miłości. Jest tak sobie, wcale nie mega.
      Bezwarunkowe, długotrwałe, silne uczucie, o którym marzysz, to coś,
      co się
      powinno dostać we wczesnym dzieciństwie. Potem już nikt nie wypełni
      tej luki,
      żaden chłopak, żaden facet. Trwając przy swoich wyśrubowanych
      oczekiwaniach
      skazujesz się na wieczną frustrację i niespełnienie.

      ęłęóAch, zapewne taki typ panny zwróci się ku mężczyznom w sile
      wieku, uważając
      takowych za dojrzalszych. Takowi juz trochę wiedzą, co gadać
      kobietom, więc
      stworzą jej iluzję i złożą ofertę dozgonnej żarliwej miłosci, opieki
      i co tam
      chce. Następnie użalą się na żonę. Tak się dziwnie złoży, że żona ta
      będzie
      miała cechy matki osiemnastolatka. Też nie będzie dostrzegać potrzeb
      młodych
      kobiet, tylko żyć sobie jak lubi i nosić czasem ziemniaki. I ten
      biust obwisły!
      A fe! Wobec powyższego osiemnastolatka stoczy wygrany bój z
      czterdziestolatką
      (o czym zawsze marzyła) i weźmie trofeum: czterdziestolatka. Kiedy
      przeminą
      motylki w brzuchu, zostanie z panem, co woli telewizor lub kompa."

      Jak swiat swiatem powodzenie maja "zloci chlopcy" i narcystyczne
      dziewczyny.... 8^) a nie ci porzadni i te porzadne. Natomiast NIE
      MAJA WZIECIA. I slusznie bo kazda sfera rzadzi sie swoimi prawami,
      odrebna aksjologia, innymi celami takze.

      Tacy faceci i takie dziewczyny PO PROSTU SA. I juz.

      A ta opcja z w/w, ze dziewczyna wezmie i wyjdzie za 40-latka tez
      jest falszywa. Bo 40-latek nie tylko wie co ma kobiecie powiedziec.
      Wie takze KIEDY PRZESTAC. Malo - bez problemu doprowadzi do rozpadu
      zwiazku Jej rekoma.... bo ona kiedy robila z siebie towar jakos
      zapomniala, ze co roku na rynek wchodza nowe dostawy.... 8^)

      Czyli sprawa konczy sie tak: Ona zostaje sama. Ma 27-35 lat, jest
      pusta wewnatrz jak Kameleon Super z bajek o Brombie.... i dalej
      pragnie zmieniac swiat wbrew jego regulom, nie poddaje sie - czeka
      na kogos. Czasem na krotko znajduje. Potem juz tylko czeka.

      Pytanie CZYJA WINA jest zle postawione. Powinno sie stawiac pytanie
      o swiadomosc. Poznanie samego siebie bywa czasem przerazajace....
      takie modne slowko jak znalazl.... 8^)
      • yesamin Kwaśne winogrona 24.08.07, 17:04
        I tu ci przyznam rację - też jakoś tak mocno skojarzyła mi się
        postawa tej dziewczyny z wizją chorobliwie ambitnwj kobiety grubo po
        30-stce, która jojczy koleżankom ten smętny w gruncie rzeczy
        tekst: "Jestam taka wspaniała, taka piękna, zadbana, ometkowana,
        otrzaskana klubowo i lekturowo, mam mieszkanie jak Magda M, świetną
        pracę i odpowiednich znajomych - dlaczego nie mam w tym
        własnoręcznie poukładanym pudełeczku Kena z Bajki??? Ach,
        wspólczesny facet to świnia!
        A sprawiła to "szara sieć" w postaci gwardii wrażych matek! No bo
        przeciez nie może być, że to ze mną coś nie tak, że to ja powinnam
        czegoś się nauczyć, coś zrozumieć, otworzyć sobie parę komórek w
        mózgu. Przecież ja zaprojektowałam idealny swiat - dokładnie według
        moich wytycznych. ja nic nie musze zmieniac, to inni maja się
        dostosować i spełnić moje marzenia!" - tak sobie myśli taka młoda-
        stara, zgorzkniała i szukająca pomsty na kozłach ofiarnych...
        A na koniec przypomnę bajke o kwaśnych winogronach. Lis, który nie
        mógł dosiegnąc słodkich winogron, stanał sobie na dwóch łapkach i
        wrzasnął: Ale paskudne, kwaśne te winogrona! Do pyska czegoś takiego
        nie można wziąć!" - po czym zrobiło sie lisowi lżej.
        A teraz taki tekst: Ale wstrętni ci faceci! To nie oni mnie nie
        chcą, to ja wprost nie moge na nich patrzeć, takie to świnie,
        dokładnie zresztą, jak ich rodzone matki! ;)
        • nikodem_73 Re: Kwaśne winogrona 24.08.07, 18:14
          Bingo!
    • biserka79 zgadzam się z ambivalentem 24.08.07, 13:58
      "I to TY
      jestem winna temu."

      Racja. Jedyny przpadek, gdy kobiecie nigdy bym nie zarzuciał winy,
      to gwałt. Tu zawsze jest winny ten gnojek,który wykorzystał kobietę.

      Ale w reszcie przypadków, czyli tych opisywanych przez autorkę
      listu, to się dzieje właśnie za cichym przyzwoleniem dziewczyn(ek),
      które nie mają do siebie szacunku! Nie wiem,czy to wina zbyt
      wczesnie rozpoczynanych randek czy tylko błędy w wychowaniu czy może
      brak charakteru?...

      Bo ja, chociaż byłam ładniutką dziewczynką (tak sądzę spoglądając w
      albumy ze zdjęciami gdy miałam naście lat) i podobali mi się ładni
      chłopacy i ja im, to randkowanie zaczęłam dość późno, III/IV kl.
      liceum, i to były randki, gdzie jedynym elementem pikanterii były
      pocałunki na pożegnanie. Jeśli nie podobało mi się, że jakiś
      chłoptaś chce się całować "z języczkiem", to mu to pokazywałam!
      Jeśli później miałam swojego chłopaka,to ja nawet nie musiałam jakos
      specjalnie się zachowywać, żeby on wyczuł we mnie szanującą się
      dziewczynę z charakterem. Jeśli jakiemuś się wydawało, że skoro
      wylądowaliśmy w trakcie imprezy sami w pokoju i owszem, dochodzi do
      intymnej sytuacji, całowanie ust, szyi, piersi, to pomimo wypitych
      przeze mnie paru piw, jeśli to był parę godzin temu poznany
      chłopak,potrafiłam powiedzieć "STOP! DALEJ JUŻ NIE CHCĘ". Bo dbałam
      o to, zeby swojego skarbu nie oddac byle komu, nawet kiedy On się
      wydawał miły, nawet jeśli mnie przechodziły dreszcze pod wpływem
      Jego dotyku i nawet jeśli jakieś 2 lata wcześniej przekroczyłam już
      próg pełnoletności...

      Ty zaś i Twoje koleżanki pewnie się bardziej boicie co on sobie
      pomyśli! Przecież tak już blisko, jak mogłabym się teraz wycofać!
      Pewnie on się zdenerwuje! Przecież "wszyscy" już to robili!!... I w
      ogóle to się podobno robi z ciekawości "jak to jest". Ale jak to
      jest, gdy się to zrobi, będąc psychicznie i emocjonalnie do tego
      przygotowanym, będąc w dobrym związku, to tego juz zadna z was nie
      jest ciekawa??

      I ubiegnę zszokowanych moimi zwierzeniami młodych wyzwolonych
      (łagodnie mówiąc), że nie byłam jakąś tam drętwą zakompleksioną
      panną, pewnie na dodatek kujonicą. W szkole raz byłam przeciętna,
      raz ponad przeciętna, czasem zupełnie do niczego (inaczej na
      studiach, tu walczyłam o stypendium naukowe, poza tym uczyłam się
      tego co było moją pasją). Uwielbiałam imprezować od SP, po LO i
      studia do dzisiaj obowiązkowo do białego rana, wariować czasem "na
      sucho" częściej jednak popijając drinki albo zimne złote piwko, raz
      czy dwa była też przygoda i z inną używką. Były biwaki itp. Czytałam
      też, wstyd się przyznać te wszystkie debilne Bravo Girl itp., a tam
      zwierzenia a raczej wychwalania się o "piewrszym razie" małolatów.
      Kompleksy? W podstawówce w sumie trochę ich było, ale to się szybko
      w liceum zmieniło. Fajna, bardzo ładniusia, towarzyska,
      nieprzemądzrała dziewczyna o róznych zainteresowaniach (bo w koncu
      porzuciło się w/w "literaturę"). I dumna, w sensie honorowa.

      Nie kojarzę żadnych konkretnych długich poważnych rozmów z mamą na
      temat seksu, wkraczania w dojrzałość. Tylko dzwonią mi w uszach Mamy
      słowa: "pamiętaj, żeby się szanować". I nie musiała mi tego jakos
      szczgólnie rozwijac, wyjasniac. Moze po prostu do tego trzeba miec
      charakter i własne zdanie. No i świadomość konsekwencji.

      Świadomość, że szacunek do samej siebie rodzi szacunek inych.

      Mojemu ukochanemu mężczyźnie oddałam się w pełni po 2 latach bycia
      razem, byliśmy oboje cierpliwi i dojrzalsi niż na początku
      znajomości, ja musialam byc pewna, ze to ten na dobre i na złe, że
      nie łączy nas ulotne uczucie.

      Warto było. Oboje to wiemy. Związek o mocnym dojrzałym emocjonalnie
      gruncie, który rozkwitł jeszcze abrdziej, gdy doszedł seks. Na
      początku trochę nieporadny choć namiętny, z czasem ognisty i z dużą
      dawką pikanterii. Dosłownie zwariowaliśmy na tym punkcie!

      W przeciwieństwie do ciebie i twoich koleżanek niczego dzisiaj,
      mając 28 lat, nie żałuję, jestem dumna, że mężczyzna za ktorego
      wyjdę jescze w tym roku, jest dla mnie tym jedynym (oboje bylismy
      dla siebie w seksie pierwszymi). Szczęśliwa, bo łączy nas dojrzałą
      miłość i wielka namiętność! I choc nieraz serduszko było złamane, to
      nikt mnie nigdy poważnie nie zranił. Szacuneczek od zawsze! Czego i
      wam życzę. Może nie jest jeszcze za późno?...
    • joasinska1 List otwarty 24.08.07, 14:03
      Hej
      1. jak czytałam oniemiałam ale zgadzałam się z autorkę w 88%
      brak empatii u męźczyzn jest powalający i tego trzeba uczyć bo sam
      się nie nauczy bo nie wie co to takiego( czyli jak mamę boli brzuch
      bo ma okres lub jest zmęczona to się mówi "synku mam nie zrobi ci
      tego i owego bo mamusię boli brzuch lub musi odpocząc " i wtedy
      synek się uczy że kobieta ( innyc człowiek ogólnie ) też czlowiek
      i coś ja ma prawo boleć - a nie lecieć bo synek chcę papu z 3 dań
      itp
      2. jak przeczytałam naszła mnie wątpliwość co by było jak bym miała
      syna ( to się chyba nazywa empatia )
      3. i odpowiedziałam sobie : jak bym miała syna to chowałabym tak
      jak córke czyli powtarzałabym jak katarynka " nie czyń drugiemu co
      to Tobie nie miłe" i " pomyśl dziecko czasem co inna osoba czuje
      bo sama na świecie nie jesteś"
      4. problem mysle tkwi wogóle w sposobie wychowyania dzieci ( i
      corki i synów) czyli wpajanie że liczy sie pieniądz i jak to zrobić
      sobie dobrze oraz wszystki złoto co sie świeci czyli nieważne co
      partner ma w głowie i sercu tylko czy ładnie wygląda.
      5. jak bym miała teraz szukac faceta 35-40 to nie było by lepiej
      i te cechy sa takie same jak u 20 latków.
      Pozdowienia i pamiętajcie że każdy ma swoje za uszami

      A dziewczyny nie dawać się tak łatwo, jak mu powiesz NIE to jak mu
      zależy się postara 9 i zrobi jak ty chcesz lub razem ustalicie) a
      jak nie zależy to wiesz to przed a nie po sexie . Chyba lepiej
      prawda?
      • drzwiwpaski Re: List otwarty 27.08.07, 15:23
        3. i odpowiedziałam sobie : jak bym miała syna to chowałabym tak
        > jak córke czyli powtarzałabym jak katarynka " nie czyń drugiemu co
        > to Tobie nie miłe" i " pomyśl dziecko czasem co inna osoba czuje
        > bo sama na świecie nie jesteś"

        LOL wiec chlopcow wychowuje sie pod tym wzgledem inaczej niz dziewczynki?
    • yesamin List otwarty 24.08.07, 16:45
      Ależ właśnie ta dziewczyna z XIXwieczną pruderią nie przypomniała
      chłopakowi o założeniu prezerwatywy! Również z XIX-
      wiecznym "niewieścim poddaniem" zgodziła się na bezgumkowy seks,
      choć tego sama nie chciała, bo... jak Pan każe, kobieta musi!
      Jakaś kompletnie nieasertywna osoba. Nieasertywna, a przez to
      wściekla agresywna. I to "po tchórzowsku". Nie ma odwagi szczerze
      rozmawiać z chłopakiem, negocjowac z nim, dochodzić do porozumienia
      ryzykując, że usłyszy coś nieprzyjemnego, tylko atakuje iluzoryczny,
      ale mniej dla niej znaczący obiekt - matkę.
    • amon_sul List otwarty 24.08.07, 16:56
      Jestem mężczyzną trochę starszym niż ci, a których pisze autorka listu, ale dość
      jeszcze młodym, by wyraźnie pamiętać czasy liceum i pierwszych lat studiów.

      Droga Osiemnastolatko - piszesz o złych chłopcach, którzy spędzają sporo czasu w
      łazience, a wychodzą z niej piękni, atrakcyjni i nieczuli na potrzeby kobiet.
      Piszesz o chłopcach, którzy przebierają w młodych, naiwnych dziewczynach bo
      czarują je swoją inteligencją, swoim poczuciem humoru i swoją niezwykle
      atrakcyjną powierzchownością. Jeśli jednak dobrze pamiętam, ci chłopcy nie
      stanowili większości w mojej klasie ani na moim roku studiów. Nie stanowią
      większości, pośród ludzi, z którymi przyjaźniłem się i przyjaźnię do dziś.
      Oprócz nich, sporo jeszcze "zwykłych" chłopaków - nie brzydkich, niedomytych i
      głupawych - takich... normalnych.

      Nie każdy z nich jest biedny, nie każdy ubiera się dziwacznie i bez gustu, nie
      każdy jest głupszy od tego, który czaruje uśmiechem, a dzięki swej inteligencji
      dostaje się na studia. Tak naprawdę to ich po prostu nie widać - zasłania ich
      kolorowy i piękny tłum metroseksualnych, ślicznych wiecznych chłopców. Przykro
      mi, droga Osiemnastolatko, że widzisz tylko tych, którzy swój czar wykorzystują
      egoistycznie i bezlitośnie. Nie wierzę, że ci, o których napisałaś w liście to
      moi "normalni" koledzy.

      Wybacz mi te słowa, ale ja tak wiele razy słyszałem od mężczyzn miłych i
      odpowiedzialnych, jak stawali się "najlepszymi przyjaciółmi" pięknych dziewczyn,
      które przychodziły do nich na herbatę i po pocieszenie. Przez całe lata nosili
      to piętno - miły, uroczy, odpowiedzialny i... do bólu samotny. Zakochany w tej
      dziewczynie, która tuli się do niego i płacze po tym, jak skrzywdził ją kolejny
      sukinsyn, a potem ociera łzy, mówi mu, że jest cudowny i wychodzi, gotowa znów
      znosić upokorzenia od tego, który jest piękny, przebojowy i okrutny do bólu serca.

      Nie, ja nie należałem do tych, których życie skazywało na "przymusową przyjaźń".
      Ale potrafiłem słuchać, więc słuchałem i mówiłem to samo co ci, którzy marzyli o
      stabilnym związku i szanowali kobiety, ale nigdy nie mogli się do nich zbliżyć.
      "Bądź silna. Nie pozwalaj sobą pomiatać. Ten człowiek cię krzywdzi. Rób to, co
      jest dla ciebie najlepsze. Nie pozwalaj mu na seks bez prezerwatywy. Nie
      przyjeżdżaj do niego gdy tylko zadzwoni po to, by wziąć cię na stole w kuchni, w
      domu rodziców, gdy oni wyjadą. Może powinnaś poszukać kogoś innego - kogoś, kto
      cię doceni. Kogoś, kto będzie cię kochał".

      Zarówno chłopcy jak i dziewczyny w liceum to ludzie, którzy nie poznali świata
      dorosłych emocji. Sam w liceum wyglądałem i zachowywałem się trochę tak, jak ci
      przystojni i inteligentni, których znienawidziłaś, droga Osiemnastolatko. Nie,
      nie sypiałem z mnóstwem dziewczyn, nie łamałem serc - wokół mnie było jednak
      dużo dziewczyn, a mnie nie raz kusiło, by to wykorzystać. Nie jestem bez winy.
      Nie jestem bezbłędny, ale z wiekiem coraz lepiej zaczęło mi wychodzić życie tak,
      by nikogo nie krzywdzić. A swoją pierwszą dziewczynę skrzywdziłem po prostu tym,
      że choć z początku zdawało mi się, że będziemy razem do końca swych dni, to
      jednak młodzieńcze uczucie odeszło. Skończyło się, a ja postanowiłem, że nie
      będę jej okłamywać. Miłości nie można rozmieniać na litość i przyzwyczajenie.

      Przepraszam Cię, droga Osiemnastolatko za tych mężczyzn, którzy Cię skrzywdzili.
      Ciebie i inne dziewczyny. Nie pozwolę jednak obwinić swojej matki ani swojego
      ojca. Nie pozwolę obwinić mojego najlepszego przyjaciela, który przychodził do
      mnie coraz bardziej obolały po każdej wizycie dziewczyny, którą on kochał, a
      która nie dostrzegała w nim odpowiedzialnego, czułego mężczyzny tylko poduszkę
      do moczenia łzami.

      Proszę Cię, droga Osiemnastolatko, rozważ jeszcze raz swoje słowa. Nie skazuj
      wszystkich mężczyzn na wyginięcie. Nie zaczynaj już teraz nienawidzić swego
      nienarodzonego syna. Zamiast tego, naucz i jego i swoją córkę jak nie zadawać
      bólu i jak nie pozwalać, by ktoś zadawał ból nam.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka