Dodaj do ulubionych

Emigracja boli

26.05.08, 16:27
Zaraz, zaraz, czy ja dobrze zrozumiałem??? Ta pani, taka polska
znachorka-szamanka, przekonuje ludzi, żeby nie słuchali zaleceń
lekarza? Lekarz coś tam przepisał, ale ta pani wie lepiej, że nie
trzeba, bo oni w tym kraju to po prostu przesadzają z tymi receptami.

Proszę nie słuchać zaleceń lekarza, najlepiej wypisać się w ogóle z
przychodni, odstawić leki i zaufać mi, a ja państwu pomogę bez
łykania żadnych świństw.

Ciekawe, czy kuracja u tej pani opłaca się biednym zagubionym
emigrantom również finansowo? Czy ona bierze co łaska, czy jak?
Obserwuj wątek
    • convenient Emigracja boli 26.05.08, 20:15
      pisanie o pelnej integracji z miejscowymi jest wedlug mnie
      nieporozumieniem ci ktorzy przyjezdzaja do danego kraju jako dorosli
      maja mniejsze szanse na integracje z roznych powodow kultura
      obyczaje tryb zycia podejscie do wychowania dzieci w najlepszej
      sytuacji sa dzieci ktore wychowaja sie w danym kraju sa dwujezyczne
      i moga latwo stopic sie z miejscowymi istnienie polskiego srodowiska
      gdzie mozna odreagowac codzienny stres jest bardzo pomocne i moim
      zdaniem nie nalezy uwazac ze jezeli ktos kto nadal spotyka sie z
      rodakami na codzien w pracy [przypadek pani psycholog ]lub po nie
      jest osoba ktora odniosla sukces na emigracji uwazam ze kazdy kto
      potrafi zarobic i utrzymac siebie i rodzine na emgracji odnosi
      ogromny sukces zycze powodzenia wszystkim emigrantom w pokonywaniu
      codziennych problemow
    • nick.crestone To nie są emigranci, to są wędrowni wolni najmici. 26.05.08, 20:23
      Cechą charakterystyczną wedrownej siły roboczej jest dobrowolne
      skupianie się w gettach etnicznych.
    • szatanskipomiot Re: Emigracja boli 27.05.08, 04:48
      Ta pani to nie "taka polska znachorka-szamanka" tylko dyplomowany
      psycholog. Nie namawia ona nikogo do lekcewazenia zalecen lekarza
      ale do ostroznosci w przypadku lekow psychotropowych, ktore niestety
      niejednokrotnie sa przepisywane zupelnie niepotrzebnie. Wspomnianej
      w artykule kobiecie, z "poczatkami depresji", leki psychotropowe
      przepisal lekarz pierwszego kontaktu (jesli byl to odpowiednik
      Relanium to mogl to byc Diazepam nalezacy do benzodiazepines). Czy
      bylo to naprawde niezbedne? W poczatkowej depresji prawdopodobnie
      nie. Nawet jej przyjaciolka - lekarz - poradzila jej wizyte u
      psychologa zamiast lykania tabletek. Psychotropy powinny byc
      przepisywane tylko wtedy kiedy jest to naprawde konieczne. Nie wiem
      czy sie orietujesz, ze sa to pochodne narkotykow. Czy tak chetnie
      zgodzilbys sie na podanie wlasnemu, np. 7-letniemu, dziecku leku o
      nazwie Adderall (pochodna amfetaminy; przepisywany dzieciom z ADHD)
      bo pan doktor wystawil recepte?
      Niestety wypisanie tabletek jest po prostu latwiejsze niz terapia.
      Tylko po co niepotrzebnie faszerowac sie chemia, ktora moze
      powodowac negatywne skutki uboczne?
      Nie znam zbyt dobrze sytuacji w UK ale w USA leki psychotropowe
      przepisuje sie nagminnie, nawet malym dzieciom. Wszystko zalezy od
      tego do jakiego lekarza trafimy, bo niektorzy przepisuja psychotropy
      juz na dzien dobry.

      • rikol tabletka to nie rozwiazanie 27.05.08, 12:35
        W Wielkiej Brytanii tez przepisuja leki psychotropowe zupelnie niepotrzebnie.
        Kiedys wybuchl skandal, bo lekarze pierwszego kontaktu (!) wypisywali leki
        przeciwdepresyjne kobietom bioracym tabletki antykoncepcyjne. Tabletki
        antykoncepcyjne (Diana) przy leczeniu przeciwtradzikowym nie powinny byc brane
        dluzej niz kilka miesiecy. Tymczasem okazalo sie, ze pacjentki braly je znacznie
        dluzej i na skutek stosowania tych pigulek wystapila u nich depresja (depresja
        jest jednym ze skutkow ubocznych stosowania antykoncepcji hormonalnej). Lekarze,
        zamiast zalecic natychmiastowe odstawienie antykoncepcji hormonalnej, przepisali
        po prostu leki przeciwdepresyjne.

        Wiele zaburzen nastroju czy nawet psychicznych moze miec zrodlo w niedoborze
        witamin, np. niedobor witamin B wyglada jak zaburzenia psychiczne. Niedobor
        magnezu powoduje nerwowosc, pacjent nie moze spac. U emigrantow niedobory
        witamin moga tez powodowac zaburzenia - na poczatku pobytu nie maja przeciez
        pieniedzy na witaminy czy dobre jedzenie, a pija duzo kawy, zeby moc duzo
        pracowac. Kawa wyplukuje mikroelementy (np. magnez), a potem pacjent cierpi na
        bezsennosc czy jest nerwowy.

        Jesli chodzi o ADHD, odkryto, ze konserwanty i barwniki dodawane do zywnosci
        zaostrzaja mocno objawy tej choroby. Dzieci zywione naturalnym jedzeniem (bez
        slodyczy, cukru, hormonow w miesie) uspokajaja sie i nie potrzebuja lekow
        psychotropowych (lub potrzebuja ich mniej). Niestety, w Wielkiej brytanii nie
        zdelegalizowano barwnikow dodawanych do zywnosci, sa tylko zalecenia, zeby tego
        za duzo nie jesc. Niestety, lobby spozywcze i farmaceutyczne jest silniejsze niz
        pacjenci.
      • u.n.owen Re: Emigracja boli 29.05.08, 00:28
        Wielkie dzięki za tak długą odpowiedź. Niestety, przeczysz w niej sam
        (a) sobie, drogi pomiocie. Piszesz na początku, że ta pani nie
        namawia do lekceważenia zaleceń lekarza, tylko po to, żeby mi potem
        wyczerpująco wyjaśnić, dlaczego jednak namawia.

        Wyjaśnię może, że nie chodzi mi o słuszność i zasadność takiego czy
        innego leczenia. Każdy przypadek jest zapewne inny i jedyny w swoim
        rodzaju, a równocześnie różnymi sposobami można osiągnąć ten sam cel
        itd. itp. Kwestionuję natomiast kompetencje tej pani w zakresie
        leczenia farmakologicznego oraz
        • szatanskipomiot Re: Emigracja boli 29.05.08, 07:54
          Po pierwsze chcialabym napisac, ze milo mnie zaskoczyles swoja
          odpowiedzia, z ktorej wylania sie wizerunek innej osoby niz z tej
          perwszej, nieco napastliwej :)
          Po drugie widze, ze zgadzamy sie pod wieloma wzgledami ale:
          Namawianie do ostroznosci to nie to samo co namawianie do
          lekcewazenia zalecen lekarza. Sam stwierdzasz, ze jezeli w Tobie
          lekarz "wzbudzi watpliwosc swoimi zaleceniami" to szukasz "rady
          innego". O to mi dokladnie chodzilo. Np. wspomniana w artykule
          pacjentka byla zdezorientowana i zadzwonila do znajomej lekarki by
          zasiegnac jej opinii na temat przepisanego leku. Moze bedac w Polsce
          zrobilaby to samo? Wielu emigrantow nie ma takiej mozliwosci i po
          prostu beda lykac tabletki przepisane przez lekarza. Zaloza, ze to
          lekarz i powienien wiedziec co robi... ale "powinien" nie znaczy, ze
          wie co robi, w koncu lekarz tez czlowiek i moze sie mylic. Mysle, ze
          w przypadku psychotropow ostroznosci nigdy za wiele, przeciez to sa
          narkotyki, tyle ze sprzedawane przez firmy farmaceutyczne, a pacjeci
          czesto o tym nie wiedza.
          Odmawiasz pani psycholog kompetencji w zakresie leczenia
          farmakologicznego (mozesz miec tu racje), ale na tej samej zasadzie
          lekarze rodzinni/pierwszego kontaktu (zarowno w kraju jak i na
          emigracji) niejednokrotnie nie sa wystarczajaco kompetentni do
          przepisywania lekow psychotropowych, od tego sa psychiatrzy majacy
          specjalistyczna wiedze... chyba tu sie zgadzamy?
          Mysle, ze nasza dyskusja jest po prostu rezultatem innego odbioru
          tego artykulu. Ja skupilam sie na problemie zbyt pochopnego
          przepisywania psychotropow; w szerszym zakresie a nie tylko na
          emigracji. Dla mnie pani psycholog slusznie zaleca ostroznosc, a wg
          Ciebie podwaza zaufanie do brytyjskich lekarzy rodzinnych... A gdyby
          okazalo sie, ze Polacy na emigracji maja polskich lekarzy
          rodzinnych? (Tak jest np. w Nowym Jorku gdzie wiekszosc slabo lub
          niezasymilowanych imigrantow nieznajacych angielskiego najpierw
          udaje sie do lekarza wlasnej narodowosci). W takim wypadku Twoja
          teza o utrudnianiu emigrantom integracji przez pania psycholog nie
          mialaby podstaw... to tak czysto teoretycznie, przez analogie do NY,
          bo nie znam danych na ten temat z UK.
          Gdyby pani psycholog zachecala do medytacji zamiast lykania
          antybiotykow przy ostrej, bakteryjnej infekcji zgodzilabym sie z
          Toba, ze jest ona niekompetentna i podwaza zaufanie do lekarzy.
          Jednak w tym wypadku stwierdza ona jedynie (jak wielu lekarzy:)), ze
          leki psychotropowe powinny byc stosowane tylko w wypadkach gdy jest
          to absolutnie niezbedne a nie na zasadzie: "Dzien dobry. Oooo, cos
          smutno pani dzisiaj wyglada... wypisze pani recepte na Risperdal. A
          jak tam synek? Skakal po kanapie zamiast odrabiac lekcje? No to
          przepisze mu Ritalin. A dla meza? Moze Xanax?";)

          Pozdrawiam:)



          • u.n.owen Re: Emigracja boli 30.05.08, 00:09
            Dzięki za miłe słowa! Ja po prostu jestem z natury szalenie
            kulturalny, tylko nie zawsze daję to po sobie poznać.

            Myślę, że masz rację. Inaczej odebraliśmy tekst, widząc w nim to, co
            chcieliśmy w nim widzieć. Mnie uderzyła dezynwoltura, z jaką pani
            psycholog recenzuje zalecenia lekarzy, ale może to tylko moja
            nadinterpretacja. Zresztą w sumie to bez znaczenia; żadne z nas nie
            sterczało u niej za firanką w gabinecie, więc nie wiemy, jak to tam
            wyglądało naprawdę.

            Może masz rację w kwestii nazbyt pochopnego przepisywania
            psychotropów. Nie znam się na tym kompletnie. Choć muszę przyznać,
            że czasem się zastanawiam, czy niechęć do nich i do ich częstego
            stosowania nie jest przypadkiem przesadzona. Z tego co piszesz,
            jeśli po ritalinie dzieci pzrestają skakać po kanapie i biorą się za
            odrabianie lekcji, to to akurat coś dla mnie. Łykałbym co rano przed
            wyjściem do pracy.
            • szatanskipomiot Re: Emigracja boli 30.05.08, 06:01
              Ja jako dziecko skakalam nie tylko po kanapie, ale i z szafy, i
              robilam inne rzeczy od ktorych rodzicow bolala glowa, a do pomocy
              mialam rodzenstwo;)... lekcji tez czasem nie odrbialam bo mialam
              ciekawsze zajecia :) ...ale jakos skonczylam ciekawe studia i lubie
              te osobe na ktora wyroslam. Mysle, ze Twoje dzieci tez wyrosna na
              fajnych ludzi bez pigulek, czego Ci serdecznie zycze :)

              "Ritalin is a mild central nervous system stimulant. The mode of
              action in man is not completely understood, but Ritalin presumably
              activates the brain stem arousal system and cortex to produce its
              stimulant effect.
              There is neither specific evidence which clearly establishes the
              mechanism whereby Ritalin produces its mental and behavioral effects
              in children, nor conclusive evidence regarding how these effects
              relate to the condition of the central nervous system."
              drugs.com/pro/ritalin.html

              Skoro nie wiadomo dokladnie jak to wplywa na mozg dziecka to ja
              wolalabym im tego nie podawac. Mysle, ze lody dzialaja na dzieci
              lepiej ;)

            • konto_do_pisania Re: Emigracja boli 03.05.09, 10:02
              u.n.owen napisał:

              > Może masz rację w kwestii nazbyt pochopnego przepisywania
              > psychotropów. Nie znam się na tym kompletnie. Choć muszę przyznać,
              > że czasem się zastanawiam, czy niechęć do nich i do ich częstego
              > stosowania nie jest przypadkiem przesadzona. Z tego co piszesz,
              > jeśli po ritalinie dzieci pzrestają skakać po kanapie i biorą się
              za
              > odrabianie lekcji, to to akurat coś dla mnie. Łykałbym co rano
              przed
              > wyjściem do pracy.

              w medycynie coraz bardziej obecne jest ostatnio tak zwane prorynkowe
              podejscie do bolu. Szeroko reprezentuja je producenci prostych lekow
              przeciwbolowych reklamowanych i sprzedawanych bez recepty. Bol jest
              dla nich okazja do zarobienia paru dolcow na sprzedazy pastylki, w
              zwiazku z czym ich strategia reklamowa opiera sie na sugerowaniu
              ludziom, ze bol jest po prostu czyms co przeszkadza dobrze sie
              bawic. Trzeba go zatem usunac i bawic sie dalej. To podejscie dobrze
              sie sprzedaje. Porownalbym to do pracy niektorych mechanikow
              samochodowych z lat 90tych, ktorzy za niewielkie pieniadze oferowali
              uciszanie uciazliwych brzeczacych kontrolek w sprowadzanych z
              zachodu drogich samochodach. Jesli kontrolka brzeczy albo miga,
              nalezy to usunac, bo to przeszkadza kierowcy jechac. Z bolem
              fizycznym mozna robic podobnie. Podobnie mozna tez robic z bolem
              psychicznym. Jesli przychodzi do lekarza czlowiek z depresja
              zwiazana z emigracja, nalezy mu przepisac srodek chemiczny ktory
              podwyzszy jego nastroj i jego emigracyjny smutek zniknie. Jesli w
              totalnie rozregulowanej rodzinie dziecko szaleje skaczac po
              regalach, nalezy przepisac dziecku lek, po ktorym nie da juz rady na
              ten regal sie wdrapac. Niestety wielu lekarzy na zachodzie stosuje
              obecnie takie podejscie i przepisywanie psychotropow jest tam
              prawdziwa plaga. Juz dwulatkom sie je przepisuje. Polecam artykul na
              ten temat w formacie doc.:
              dokumenty.adhd.org.pl/ADHD%20porzadki/Narkotyki%20dla%20ma%B3ych%20dzieci%20artyku%B3y%20z%20Gazety%20Wyborczej.doc


              z bolem psychicznym
    • zebrapaintedhorse Emigracja boli 27.05.08, 15:41
      Najbardziej stresujace jest poczucie niskiego statusu spolecznego.
      Nawet pieniadze tego nie skompensuja. Przejawia sie to m. in. w
      chronicznym narzekaniu na 'glupich' tubylcow, na nowoprzybylych z
      wlasnego kraju, depresjach, alkoholizmie lub pracoholizmie.
    • newspirit Zanim wyemigrujesz przygotuj sie 02.06.08, 22:33
      Pani psycholog pewnie ze wzgledu na wrodzona/zawodowa delikatnosc i
      tajemnice zawodowa nie walnela prosto z mostu. Rodacy, zanim
      wyjedziecie ze swoich miejscowosci, przygotujcie sie, jak na
      wojne..., bo inaczej zginiecie na tej emigracji. Albo pod kolami
      samochodow, ktore jezdza po zlej stronie, albo zabije was zazdrosny
      arabski kochanek, albo zablakana kula walczacych gangow, albo bomba
      jakiegos terrorysty,albo silna depresja doprowadzi was do
      samobojstwa, a jesli nie to , to co innego was dopadnie, chocby
      nieuczciwy pracodawca lub rodak oszust. Tylko silni psychicznie moga
      to wytrzymac. Slabi zmarnieja i nawet tych pare tysiecy
      zaoszczedzonych funtow nie wyjdzie im na dobre. Emigracja to szkola
      przetrwania. Bardzo bolesna i niewielu dostaje dyplom, wiekszosc
      wypada w ciagu pierwszych lat. Emigracja londynska, o ktorej mowi
      psycholog, jest jeszcze bardziej "zakrecona", bo Londyn to kolebka
      kapitalizmu. Tu nie ma zmiluj sie. Tu rodzice wypychaja wlasne
      dzieci z domu jak skoncza 18 lat lub wczesniej. Rodacy i cala
      wschodnia europa wygladaja na tle miejscowych jak naiwne, zagubione
      dzieciaki. Stracency bez wiary w swoje mozliwosci... Po prostu
      FOREIGNERS... czyli cudzoziemcy [wymawiane z lekko pogarda przez
      tubylcow-wyspiarzy]. Magistrowie od zmywaka, damy do kija od
      szczotki, nie poradzili sobie w kraju, a mysla ze zawojuja Anglie.
      Koncza kariery ponizej aspiracji... Bledne kolo - w kraju brak
      perspektyw, a na emigracji depresja... Zapakowalbynm cala " Polska
      elite" medialno-polityczna i z jednym plecakiem zostawil w srodku
      nocy w Londynie, bez prawa powrotu do kraju przez rok. Niech i oni
      skosztuja tego raju... Mam kilka pokoi do wynajecia...te na parterze
      dla rzadzacych, na pietrze dla opozycji, a piwnica dla tych co nimi
      wszystkimi kreca... Biore za 2 tygodnie z gory... i zadnych gosci.
      Kto pierwszy?
    • fretka.danica Emigracja boli 15.04.09, 21:58
      Czy moge sie upewnic: chodzi o eustress a nie eurostres?

      en.wikipedia.org/wiki/Eustress
    • raveness1 Re: Emigracja boli 16.04.09, 14:07
      Bariera jezykowa wynika glownie z wlasnego lenistwa. Emigrant
      stresuje sie bo nie zna jezyka, a nie zna jezyka, bo nie chce mu sie
      go uczyc. Potem ma pretensje do calego swiata, ze zyje w
      nieprzyjaznym srodowisku, ze czuje sie wyobcowany, ze jest
      traktowany jak niepelnosprawny umyslowo. I stad juz tylko krok do
      tej prawdziwej depresji.
      • ray_of_sun Re: Emigracja boli 02.05.09, 15:53
        raveness1 napisał:

        > Bariera jezykowa wynika glownie z wlasnego lenistwa. Emigrant
        > stresuje sie bo nie zna jezyka, a nie zna jezyka, bo nie chce mu
        sie
        > go uczyc. Potem ma pretensje do calego swiata, ze zyje w
        > nieprzyjaznym srodowisku, ze czuje sie wyobcowany, ze jest
        > traktowany jak niepelnosprawny umyslowo. I stad juz tylko krok do
        > tej prawdziwej depresji.
        >



        dokładnie, lepiej wypić wódkę ze współlokatorami niż zapisać się do
        szkoły, lepiej oglądać polską tv zamiast angielskiej, pracować
        najlepiej z Polakami - a później żal, że się sobie z językiem nie
        radzi
        Znam dziewczynę, która mieszkając w UK od roku zakupy robi tylko w
        polskim sklepie, bo jej angielskie jedzenie nie smakuje. Albo inne,
        które każdą rzecz porównują z tym jak jest w Polsce, bo w Polsce
        służba zdrowia lepsza, bo to, bo tamto - i ja się pytam, po coś
        kobieto jedna z drugą wyjeżdżała, skoro Polska taka super?
        Nie przystosowują się bo nie chcą, lepiej narzekać na wszystko i żyć
        w przeświadczeniu jakiej to się krzywdy zaznaje. Nasłuchali się bajek
        jak to w Anglii praca leży na ulicy, bez języka, bez kwalifikacji
        super posadę się dostaje - a teraz pretensje, że świat nie jest taki
        kolorowy

    • ilonka45 Re: Emigracja boli 29.04.09, 15:36
      Agresywny???po trawce???? Skoro stal sie agresywny to pewnie bral
      inne narkotyki, agresywny po alkoholu tak.
      • konto_do_pisania Re: Emigracja boli 03.05.09, 09:38
        Niestety poglad, ze nie da sie byc agresywnym po trawce jest mitem.
        Faktycznie nie jest trawka pobudzaczem jak amfetamina lub kokaina,
        ani nie poraza odpowiedzialnych za hamowanie impulsow platow
        przedczolowych mozgu. Dziala glownie na pien mozgu i na mozdzek,
        wywolujac reakcje najbardziej chyba zblizone do niektorych zjawisk z
        czasu snu. Mimo to jednak jest jak najbardziej mozliwe, ze ktos
        staje sie agresywny po trawie. Z tego miedzy innymi powodu, ze trawa
        pobudzac moze tlumione w stanie trzezwym schematy lękowe. Jesli ktos
        na przyklad reaguje paranoidalnie na codzien (nie lubia mnie,
        obgaduja, maja cos do mnie, podejrzewaja mnie o cos) ale jego
        trzezwa swiadomosc potrafi dobrze te schematy kontrolowac, po trawie
        moga mu sie te rzeczy wymykac spod kontroli i efektem moze byc
        obronne agresywne zachowanie. Podobnie jest, jesli ktos ma tendencje
        do przemocy seksualnej - po trawie jego poped sie rozkreci a wraz z
        nim tendencja do agresywnych zachowan. Schemat "alkohol be-trawka
        cacy" jest niestety takim samym mitem jak schemat przeciwny.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka