ballest 06.03.04, 21:17 Ramon, znoduech, nawet fajnie opisane: www.teachers.ash.org.au/dnutting/germanaustralia/d/d-bethany.htm som uech je tym zachwycony! Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
ballest Re: Slazacy w Australli 06.03.04, 21:22 Tu jeszcze cos!!!!!! "Schubert setzte mit seiner Arbeit ein Werk fort, das mehr als hundert Jahre zuvor von deutschen Aussiedlern begonnen worden war, die von Adelaide aus die Täler und Hügel im näheren und weiteren Umkreis besiedelt und hier aus Europa mitgebracht Rebstöcke ausgepflanzt hatten. Schon 1842 hatte eine Gruppe lutheranischer Auswanderern aus Schlesien das Recht erhalten, sich in dem nur wenige Jahre zuvor von William Light, dem Erbauer Adelaides, entdeckten Barossa Valley niederzulassen. Bei ihren nach schlesischem Muster angelegten Hufendörfer Bethanien und Langmeil – heute Bethany und Tanunda – legten erste Weinberge an, die zum Grundstock des renommiertesten australischen Anbaugebiets wurden." Odpowiedz Link Zgłoś
ballest Re: Slazacy w Australli 06.03.04, 21:27 Przepraszam, ze tylko w jezyku niemieckim, ale w jezyku polskim nic na ten temat nie znalazlem, tylko to: "Barrosa Valley Barrosa Valley dostarcza 40% krajowej produkcji win. Jedziemy naturalnie ukształtowaną doliną rzeki Torrens, przecinając wzgórza na południowy zachód miasta. Mijamy po drodze dwa duże zbiorniki wody pitnej dla Adelaidy (do jednego z nich wodę pompuje się rurociągiem z Murray River). Po wybudowaniu zapory na jednym z nich okazało się, że tą ścianą betonu można przekazać wiadomości szeptem z jednego końca na drugi nie przechodząc groblą - 150 metrów. Ta ściana szeptu jest więc jedną z tzw. atrakcji turystycznych. Potem była już tylko Barrosa Valley (40 km długa i 5 - 11 km szeroka) z winnicami i winiarniami. Zaczęliśmy od Chateau Yaldara. Najpierw seans slajdowy i historia rodziny, potem proces przemiany winogron w wino i brandy, a następnie zwiedzanie piwnic z leżakującymi winami - od najmłodszych w ogromnych beczkach, po starsze, już w butelkach. Po części prezentacji ruchomej - statyczna, czyli darmowe testowanie wytwarzanych win. Nie, nie pod beczką, a przy barku, z butelki i malutkiej szklaneczki. Wystarczyło, by zaszumiało nam w głowach po tej kolorowej mieszance gatunków i smaków. Z barku przeszliśmy na obiad. Wędzony kurczak z surówkami i sałatką ziemniaczaną, lody i sałatka owocowa na deser i, oczywiście, kawa. I nie był to wcale, jak by się wydawało, koniec wycieczki. Wydrapaliśmy się na Mengler's Hill, skąd roztaczał się wspaniały widok na całą dolinę, a następnie zjechaliśmy do miejscowości Angaston słynącej nie z win, a suszonych owoców." Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ramon Re: Slazacy w Australli IP: *.proxy.aol.com 06.03.04, 22:21 Tak jak to wyglondou, to muszymy najpierw Slonsk opuscic aby pokouzac co poradzymy. A zaczuo sie to od Wandali i wto wie eli to sie kjs skonczy? m.s.m Ramon Odpowiedz Link Zgłoś
ballest Re: Slazacy w Australli 06.03.04, 22:43 Jou to yno wraziou, bo tys zaczou uo winie i Slonsku, ale tak po za Australiom, to Slonsk z wina chyba nie slynie! Odpowiedz Link Zgłoś