Dodaj do ulubionych

Pozdrawiam Gliwice!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

07.04.04, 20:58
Najbardziej gorolskie miasto na Slasku!!!!!!!!!!!!!!!!!
Obserwuj wątek
    • Gość: gRegor Re: Pozdrawiam Gliwice!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.neonet.gliwice.pl / *.neonet.gliwice.pl 07.04.04, 21:02
      Niestety mosz racja! Królem goroli jest tu niejaki psztymucel.
      Zostanie prezydentem i będzie nas wszystkich chciał wyrżnąć w stylu "AKCJA
      WISŁA"
      Ale nie martw się,wszystko unter kontrolle:)
      • gorol7 Re: Pozdrawiam Gliwice!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 07.04.04, 21:06
        Gość portalu: gRegor napisał(a):

        > Niestety mosz racja! Królem goroli jest tu niejaki psztymucel.
        > Zostanie prezydentem i będzie nas wszystkich chciał wyrżnąć w stylu "AKCJA
        > WISŁA"
        > Ale nie martw się,wszystko unter kontrolle:)

        W akcji "Wisla" nikogo nie wyrzynano tylko wysiedlano!!!!!

        Lepiej bedzie jezeli sami wyjedziecie za Odre ,My was nie chcemy ,a Niemcy was
        chetnie przyjma!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      • psztymucel Re: Pozdrawiam Gliwice!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 07.04.04, 21:07
        gRegor, ja Cię proszę przestań. Piszesz posty sam do siebie? Poszukaj belki w
        swoim oku, a "Akcję Wisła" pozostaw, proszę, historykom i prokuratorom.
        • Gość: gRegor Re: Pozdrawiam Gliwice!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.neonet.gliwice.pl / *.neonet.gliwice.pl 07.04.04, 21:18
          Sam do siebie? Ty na prawdę masz problemy dziś chyba alkoholowe:)
          • hanys_hans 100 powodów do (za)dumy Polaków 08.04.04, 10:09
            43. W czasie jednej nocy w Wojskowym Ośrodku Szkolno-Wypoczynkowym w Orzyszu
            pewien generał rzucił szklanką w kelnerkę. Drugi o północy zażądał czekolady z
            rodzynkami, po którą adiutant jechał 100 km. Trzeciemu generałowi trzeba było w
            nocy upolować jelenia. Polscy generałowie potrafią się bawić.

            44. Polacy chorzy na raka krtani wymyślili sposób palenia papierosów przez
            rurkę w tchawicy.

            45. Niezapomniany IXI, najsłynniejszy proszek do prania w PRL-u, nie był
            polskim wynalazkiem. Technologię wykradli w USA agenci polskiego wywiadu.

            46. Żona premiera Francji Lionela Jospena jest Polką. Sylwia Agacinski jest z
            wykształcenia profesorem filozofii.

            47. Matylda d'Udekem d'Acoz, 26-letnia Polka, została żoną następcy tronu
            Belgii - księcia Filipa. Matka przyszłej królowej Belgii urodziła się w
            Białogardzie

            48. Najstarszym w Polsce maturzystą jest 80-letni Andrzej Masztalerz, który w
            maju 2000 r. zdał egzamin dojrzałości w Zespole Szkół Rolniczych w Kijanach
            koło Lublina.

            49. Stanisław Piela z podrzeszowskiej wsi odkrył technologię pozyskiwania z
            kory brzozowej betuliny. Substancja ta jest przydatna w leczeniu AIDS.

            50. Polski himalaista Ryszard Pawłowski jest jedynym Europejczykiem, który 3
            razy stanął na Mount Everest (8848 m n.p.m.).

            51. Mieszkaniec jednej z wiosek koło Wschowej przez 4 lata zaspokajał swój
            popęd seksualny ze zwierzętami. Najczęściej odbywał stosunki seksualne z
            klaczami.

            52. Jedna na sto Polek przyznaje się, że uderzyła męża. I to wielokrotnie!

            53. Na jednym z cmentarzy w Słupcy podczas ceremonii pogrzebowej rozległ się
            sygnał telefonu komórkowego. Dźwięk dobiegał z grobu, gdzie dzień wcześniej
            dokonano pochówku. Okazało się, że taka była ostatnia wola zmarłego.

            54. Kazimierz Wielki był najbardziej lubieżnym polskim królem. Miał co najmniej
            4 żony i wiele nałożnic. Król dokonał również kilkudziesięciu gwałtów.

            55. Ojciec Jan Grande-Majewski, bonifrat, po zapoznaniu się z 500-letnimi
            tajemnicami zakonnymi, sporządził dietę.Osoby stosujące się do rad zakonnika
            powinny żyć 120 lat!

            56. Obywatele III Rzeczpospolitej wymyślili najdłuższy weekend nowoczesnej
            Europy. Co roku świętujemy go (przynajmniej raz) na przełomie kwietnia i maja.

            57. W marcu 2000 r. na ulicach Warszawy podczas polowania na tygrysa, który
            uciekł z cyrku, zastrzelono weterynarza.

            58. Wśród honorowych obywateli Wrocławia wciąż figurują: Adolf Hitler, Joseph
            Goebbels i Hermann Göring.

            59. Papież Jan Paweł II - według skrupulatnych obliczeń - w ciągu miesiąca
            ściska dłonie 4 tysięcy osób. Od października 1978 r. do października 2000 r.
            minęło 265 miesięcy pontyfikatu. Z tego wynika, że polski papież uścisnął
            dłonie miliona osób!

            60. Młody kolejarz z Wrocławia przeczytał, że hipopotamy są roślinożerne.
            Dlatego założył się z kolegami, że wykąpie się z trzytonowym hipopotamem.
            Mężczyzna cudem uniknął śmierci. Dziś kolejarz już wie, że hipopotam broni się,
            przyciskając napastnika do dna.

            61. Od XVIII wieku konsekwentnie przegrywaliśmy prawie wszystkie wojny i
            powstania narodowe. Dopiero w 1968 r. dokonaliśmy udanej inwazji na
            Czechosłowację, a w 1981 r. gen. Jaruzelski wygrał wojnę z własnym narodem.

            62. Dla zachowania legendy przez 60 lat ukrywano prawdę, że major Henryk
            Sucharski usiłował poddać Westerplatte już 2 września 1939 r.

            63. Król Stanisław August przyznawał Ordery Orła Białego kochankom Katarzyny
            II. Kandydatów proponowała osobiście caryca.

            64. Mieszkaniec Nowego Miasta Lubawskiego dwa razy uciekał z prosektorium.
            Mężczyzna, będąc w stanie kompletnego upojenia alkoholowego, nie dawał żadnych
            oznak życia. Lekarze, nie mogąc wyczuć pulsu, stwierdzali zgon.

            65. Ryszard K., odsiadujący 7-letni wyrok, podczas pobytu na przepustce
            upozorował własną śmierć. Mężczyzna sfałszował wszystkie potrzebne dokumenty.
            Nie urządził sobie tylko pogrzebu, chociaż żonie składano kondolencje. Ryszard
            K. wpadł podczas kradzieży, a uwagę policjantów zwrócił fałszywy akt zgonu.
            Nieboszczyk dostał od sądu dodatkowe 3 lata więzienia.

            66. Janusz Pawłowski, lekarz z Wielkiego Rychnowa, wymyślił pneumatyczną
            prezerwatywę. Specjaliści są zachwyceni pomysłem podwójnego, pneumatycznego
            kondoma. Polskim wynalazkiem zainteresowali się Japończycy.

            67. Najmniejszy telefon świata ma wymiary: długość - 3,97 cm, szerokość - 3,30
            cm, grubość -1,50 cm. Aby zadzwonić, numer należy wykręcić szpilką. Słuchawka
            na kabelku umieszczona jest bezpośrednio w uchu. Mówić należy w stronę
            miniaturowego mikrofonu umieszczonego w obudowie. Telefon skonstruował Zbigniew
            Różanek z Pleszewa.

            68. Art-B to kryptonim największej afery finansowej w Polsce. Bogusław Bagsik i
            Andrzej Gąsiorowski z Izraela na grunt polski przenieśli pomysł na oscylator.
            Wykorzystując podwójne oprocentowanie, wydrenowali z polskiego systemu
            bankowego 4,2 biliony starych złotych.

            69. Wojciech Pietranik polski plastyk mieszkający od 15 lat w Australii,
            zaprojektował olimpijskie medale, którymi byli dekorowani najlepsi sportowcy
            igrzysk w Sydney.

            70. Mikołaj Kopernik został umieszczony na 19. miejscu na światowej liście 100
            postaci, które miały największy wpływ na dzieje ludzkości.

            71. Józef Stępa ze wsi Jabłonowo koło Żagania po śmierci żony samotnie
            wychowuje jedenaścioro dzieci.

            72. Przed wybuchem II wojny światowej w Warszawie utworzono batalion śmierci.
            Szukano ochotników na tzw. żywe torpedy. Do batalionu straceńców zgłosiło się
            4700 kandydatów. Każdy podpisał zobowiązanie, że wyraża zgodę na dobrowolną
            śmierć.

            73. Andrzej Pastwa, kryminalista z 15-letnim stażem więziennym, został w 1995
            r. (na chwilę) przewodniczącym Ogólnopolskiego Komitetu Wyborczego Lecha Wałęsy.

            74. Kobiecie ze Stalowej Woli, podobno z zawodu miłosnego, pękło serce. W
            literaturze fachowej odnotowano dotychczas trzy przypadki pęknięcia serca.
            Przeżyta tylko Polka.

            75. Arkadiusz Pawetek był drugim człowiekiem na świecie, który przepłynął
            Atlantyk na pontonie. Samotny rejs trwał 40 dni i liczył 5,5 tyś. kilometrów.

            76. Polak mieszkający w Chicago wykupił prenumeratę Posłanca Serca Jezusowego
            wydawanego przez jezuitów. Prenumerata była przeznaczona dla Leonida Breżniewa,
            I sekretarza KC PZPR. Wydawnictwo wysyłało periodyk do Moskwy na adres: Leonid
            Brezniew, President, Moscow, USSR. Towarzysz Breżniew otrzymywał posłańca Serca
            Jezusowego w latach 1975-1980.

            77. W 1985 r. Krzysztof i Adam (11 i 16 lat) Zielińscy dokonali najsłynniejszej
            ucieczki z kraju. Chłopcy ukryci pod nadwoziem TIR-a uciekli do Szwecji.

            78. Anna K. z Piotrkowa Trybunalskiego została skazana na 3 lata więzienia.
            Przez 10 lat unikała kary, zachodząc w kolejne ciąże.

            79. Ściąganie to plaga polskich szkół. W zachodniej Europie proceder ów prawie
            nie istnieje, bo nie jest akceptowany społecznie. Polacy są uważani za
            najlepszych złodziei dobrych stopni na świecie.

            80. Urszula W. ze wsi Pustków koło Dębicy jest pierwszą kobietą w Polsce, która
            po przeszczepie serca urodziła dziecko.

            81. Edward Stecko ważył 196 kg. Teraz waży 92 kg. W ciągu roku zrzucił 104 kg i
            jest polskim Królem Odchudzania.

            82. Anonimowy filatelista z Katowic kupił na aukcji znaczek za 46 tysięcy
            złotych. Znaczek został wydany przez pocztę polską w 1916 r. Żadnego z polskich
            muzeów nie było stać na taki wydatek.

            83. Zimowe wejścia himalaistów na ośmiotysięczniki to polska specjalność. Z 14
            szczytów ośmiotysięcznych dotychczas 7 zostało zdobytych zimą, wszystkie
            pierwsze zimowe wejścia zostały dokonane przez Polaków.

            84. Joanna Gajewska, dziewczynka z Sosnowca, w latach 80. była najsilniejszym
            medium, które pojawiło się w Europie po wojnie. Joasia posiadała tajemniczą
            moc, dzięki której siłą wzroku wyginała widelce, tłukła szklane przedmioty,
            przesuwała meble. Kiedy skończyła 20 lat, tajemnicza moc nagle odeszła.

            85. Polscy kieszonkowcy uważani są za najlepszych specjalistów
            • hanys_hans Tajne archiwa PRLu 08.04.04, 23:52
              U Stalina
              Wizyta delegacji PKWN w Moskwie miała miejsce na kilka
              tygodni przed przekształceniem PKWN w Tymczasowy Rząd
              RP. Jego premierem — co nie dziwi wobec opinii o nim Stalina
              — został dotychczasowy przewodniczący PKWN, Edward
              Osóbka-Morawski. Ale Stalin się jednak pomylił. Osóbka-
              -Morawski nie stał się komunistą i wkrótce znalazł się na
              bocznym torze.
              Wspomniana tu sprawa Berlinga to rezultat depeszy wy-
              słanej przez Berlinga do Stalina w listopadzie 1944 r., w której
              to depeszy pisał: „Błagam was, ratujcie Polskę dla Związku
              Radzieckiego z rąk szajki trockistowskich agentów między-
              narodowego bandytyzmu", mając na myśli kolegów z PKWN.
              Ten typ donosu nie był w Moskwie niczym niezwykłym.
              Kilka miesięcy wcześniej, 10 lipca 1944 r., Bolesław Bierut,
              podpisując się swym kominternowskim nazwiskiem Iwaniuk,
              pisał do Dymitrowa o Gomułce: „Sekretarz Komitetu nie stoi
              na wysokości swych zadań. Zamiast do konsolidacji, przy-
              czynia się on do rozłamu KC. Wasza natychmiastowa pomoc
              w rozwiązaniu tej kryzysowej sytuacji jest niezbędna".
              Ale Berling miał pecha, bo Stalin go nie lubił. Poinfor-
              mował więc kierownictwo PPR o treści depeszy. Miał jednak
              Berling i szczęście, bo nie zapłacił głową.
              W protokole są też bardzo interesujące informacje o stosun-
              ku generała De Gaulle'a do władz lubelskich.
              Protokół jest nie podpisanym maszynopisem i jest prze-
              chowywany w VI Oddziale Archiwum Akt Nowych (sygn.
              295/V-l).
              POLITYKA 27/1990
              Ściśle tajne
              Odbito w 3 egzemplarzach
              Protokół
              z posiedzenia Biura Politycznego odbytego dn. 14.XII.1944 r. w obecności
              tow. tow.: Wiesława (Gomułka — A.G.), Tomasza (Bierut — A.G.), Minca,
              Jakuba (Berman — A.G.) przy udziale tow. tow.: Wierbłowskiego i Rad-
              kiewicza.
              Porządek dzienny: 1) Informacje z Moskwy.
              Informacji udziela tow. Tomasz. Ponieważ nie ma uporządkowanych
              zagadnień poruszanych na różnych posiedzeniach, składa informacje,
              kierując się kolejnością spotkań.
              Natychmiast po przyjeździe do Moskwy zawezwany został przez Buł-
              ganina, z którym udał się do Stalina. Na Kremlu odbywało się w tym czasie
              posiedzenie Biura Politycznego. Stalin okazał mu wiele serdeczności,
              interesując się przede wszystkim sprawą reformy rolnej i stosunków
              istniejących w PPS. Z przebiegu reformy rolnej był bardzo zadowolony.
              Sytuację w PPS tow. Tomasz przedstawił Stalinowi w świetle dwóch
              prądów nurtujących tę partię, tj. prądu szczerze demokratycznego, re-
              prezentowanego przez Morawskiego i prądu WRN-owskiego, wyrazicielem
              którego jest Drobner. Na temat Morawskiego wywiązała się następująca
              rozmowa między Stalinem a Tomaszem:
              S. Jak trzyma się Morawski w PKWN?
              T. Współpracuje z nami szczerze.
              S. Kto pisał i zatwierdzał artykuły w „Robotniku"?
              T. Zatwierdzał Morawski, lecz był on pod silnym naciskiem grupy
              Drobnera.
              Stalin zaprosił Tomasza na kolację, w czasie której powrócono do
              zagadnienia PPS.
              S. Co myślicie o Morawskim?
              T. Człowiek młody, niedoświadczony, jednak o dobrej woli. Stoi
              szczerze na gruncie współpracy ze Związkiem Radzieckim.
              S. Czy Morawski znany był przed wojną szerszemu ogółowi jako
              działacz polityczny?
              T. Nie. Pracował w spółdzielczości.
              S. A kto był znany?
              T. Dubois i Barlicki, lecz oni zginęli z rąk Niemców.
              S. Jaki wpływ ma Morawski w PPS obecnie?
              T. Dominujący, większy niż Drobner.
              S. Jak Morawski odnosi się do PPR?
              T. Dobrze na ogół, nie można mu nic zarzucić.
              S. Wyraża zdanie, że jeżeli tak jest, to Morawski będzie w przyszłości
              komunistą.
              T. Podziela zdanie Stalina.
              Później toczyła się rozmowa o reformie rolnej, przy czym Stalin ze
              zrozumieniem odnosił się do tego faktu, że biedniacy i robotnicy rolni wzięli
              kolosalną większość ziemi. Podkreślał, że reforma rolna zwiąże masy
              z PKWN, zabezpieczy trwałość naszej władzy.
              Odnośnie Związku Samopomocy Chłopskiej zajął Stalin bardzo przy-
              chylne stanowisko. Zaznaczył, że niedobrze by było, gdyby PPR zalana
              została elementem chłopskim. PPR musi oprzeć się przede wszystkim na
              robotnikach. Lekceważąco wypowiadał się o Str. Ludowym, które nigdy
              nie będzie silną partią. Zawsze będzie ulegać różnym wpływom.
              Tomasz w czasie kolacji zainterpelował Chruszczowa na temat za-
              chowania się straży granicznej i władz przy repatriacji Polaków z Ukrainy.
              Chruszczow bronił się przed zarzutami, lecz wszyscy obecni (BP) na czele
              ze Stalinem, chociaż w sposób żartobliwy, lecz dosyć stanowczy przyciskali
              Chruszczowa i domagali się zmiany stosunku do Polaków przy repatriacji.
              Tomasz interweniował również u Chruszczowa w sprawie bibliotek we
              Lwowie, żądając Ossolineum i prywatnych bibliotek. Chruszczow oświad-
              czył, że będzie można się porozumieć w tej sprawie. Pod koniec kolacji
              Tomasz poruszył sprawy potrzeb partyjnych, tj. przydzielenia Partii 15
              maszyn (czyli samochodów — A.G.).
              S. Dajemy przecież dla PKWN. Stamtąd bierzcie.
              T. Nam niewygodnie brać z PKWN. Maszyny dzieli Morawski.
              S. Dlaczego oddaliście sprawę podziału w ręce Morawskiego? Powinniś-
              cie mieć swego zastępcę, który by wpływał na przydział maszyn.
              Sprawy tej nie załatwiono wówczas, a Stalin wykazywał niezadowole-
              nie. Później Stalin dzwonił do Tomasza, że sprawa 10-u maszyn dla PPR
              zostanie załatwiona przez Malenkowa i Szczerbakowa, tj. że moskiewska
              organizacja wzięła opiekę nad nami i załatwi potrzeby naszej partii.
              Na trzeci dzień odbyło się przyjęcie całego składu delegacji. Załatwiono
              tylko częściowo sprawy wojskowe. Stalin był przeciwko tworzeniu pol-
              skiego frontu, gdyż jest za słaba siła Wojska Polskiego. Gen. Żymierski
              bronił koncepcji polskiego frontu, uzależniając jego zdolność bojową od
              dostarczenia maszyn i czołgów.
              W pierwszej rozmowie omawiana była jeszcze sprawa Berlinga. Stalin
              wyrażał się o nim jako o prowokatorze. Stwierdził, że Wanda (Wasilewska
              — A.G.) miała w swoim czasie dobre przeczucie odnośnie Berlinga, chociaż
              nie miała wówczas argumentów przeciwko niemu. Stalin zgadzał się
              z przypuszczeniem, że Berling był pozostawiony przez Andersa celowo,
              jako agent. W innej rozmowie ze Stalinem łącznie z Rolą i Wandą
              zdecydowano, że należy posłać do Moskwy również jego (czyli Berlinga
              — A.G.) żonę. Stalin wyraził zdanie, że trzeba ją przesłać przymusowo,
              jeżeli nie zechce dobrowolnie pojechać.
              Pod koniec drugiego spotkania poruszono sprawy przedstawicielstwa
              PKWN w innych państwach. Stalin zakomunikował, że w pertraktacjach
              z de Gaull'em Związek Radziecki postawił sprawę stosunków polsko-
              —francuskich. De Gaulle nie chciał zgodzić się na nawiązanie stosunków
              z Polską, twierdząc, że Polska jest drugorzędnym państwem. Stalin
              określał de Gaulle'a jako reakcjonistę. Dał Mołotowowi polecenie, aby
              wobec uporu de Gaulle'a odnośnie Polski, odrzucił wszystkie jego propozy-
              cje odnośnie proponowanego przez de Gaulle'a paktu francusko-sowiec-
              kiego. Później dzwonił Stalin do Bieruta, że de Gaulle pod naciskiem
              Związku Radzieckiego zgodził się na wymianę przedstawicielstw między
              Francją a Polską. Nie będą to jeszcze oficjalne poselstwa, lecz oficjalne
              przedstawicielstwa.
              Stalin bardzo popierał sprawę nawiązania przez PKWN stosunków
              z innymi państwami. Uważał, że na Węgrzech powinien powstać rząd
              podobny do naszego, jeżeli tylko na Węgrzech przeprowadzą reformę rolną
              tak, jak w Polsce.
              W sprawie frontu polskiego nie wypowiedział Stalin ostatniego słowa,
              uważając, że może tylko jakiś odcinek wydzieli się dla Wojska Polskiego.
              Stalin uznał za słuszną akcję mobilizacyjną przeprowadzaną przez PPR
              do korpusu oficerskiego, podkreślił jednak konieczność podbierania kan-
              dydatów z pewnym wykształceniem. Bułganin zapewnił, że do końca roku
              Wojsko Polskie otrzyma dwa tysiące maszyn. W styczniu da następny tysiąc.
              Trzecie spotkanie odbyło się we czwórkę łącznie z Wandą. Tomasz
              jeszcze w poprzedniej rozmowie ze Stalinem oświadczył, że mamy zamiar
              wysłać Wandę za granicę. Stalin zauważył, że mogą wyniknąć pewne
              trudności, zapytają ją, kim jes
              • hanys_hans Re: Tajne archiwa PRLu 09.04.04, 00:03
                Trzecie spotkanie odbyło się we czwórkę łącznie z Wandą. Tomasz
                jeszcze w poprzedniej rozmowie ze Stalinem oświadczył, że mamy zamiar
                wysłać Wandę za granicę. Stalin zauważył, że mogą wyniknąć pewne
                trudności, zapytają ją, kim jest jej mąż, jakiego państwa jest ona obywate-
                lem itp. Uważa, że Wanda jest bardzo niezdecydowana odnośnie swego
                stanowiska do Polski. W czasie spotkania Stalin zapytał Wandy, dlaczego
                ona nie przyjmuje udziału w pracy jako polska obywatelka? Wanda bardzo
                gorąco oponowała przeciwko opuszczeniu Związku Radzieckiego. Stalin
                nie chciał jej nic narzucać i zgodził się na pozostanie Wandy w ZSRR.
                Wizyta u de Gaulle'a:
                Odbyła się w poselstwie francuskim. Obecni: cała delegacja i de Gaulle
                wspólnie z generałem Garaue. Tłumacz — Modzelewski.
                De Gaulle: Co słychać w Lublinie?
                T. Przełomowa chwila, reforma rolna, którą Francja już dawno przepro-
                wadziła. Nawiązał do starej przyjaźni polsko-francuskiej, która powinna
                obecnie być kontynuowana, tym bardziej, że mamy wspólnego wroga
                — Niemcy.
                D.G. Zgadza się, lecz prosi, by wziąć pod uwagę trudności, jakie
                powstają w związku z tym, że Polska ma dwie reprezentacje polityczne
                — w Londynie i w Lublinie. Życzy zjednoczenia narodu polskiego.
                T. Jaki będzie charakter przedstawicielstwa?
                D.G. Prosi o niekładzenie nacisku na charakter przedstawicielstwa,
                który później się ustali. Nie zgadza się na opublikowanie wymiany
                przedstawicielstw.
                Morawski: Chcemy wiedzieć, kim mają być przedstawiciele, gdyż my
                nie możemy zgodzić się na to, aby nasze przedstawicielstwo było gorzej
                traktowane, aniżeli przedstawicielstwo rządu emigracyjnego. Jeżeli Fran-
                cja nie może zdobyć się na uznanie przedstawicielstwa, to możemy
                poczekać.
                D.G. wyjął zegarek, oświadczył, że czas mu się skończył, i nie dał żadnej
                odpowiedzi.
                Rozmowa ta i przebieg przyjęcia zostały przedstawione Mołotowowi.
                Nie uważał on za niewłaściwe stanowiska Morawskiego, zajętego wobec de
                Gaulle'a. Później przy spotkaniu Stalin — de Gaulle, Stalin oświadczył, że
                dla Związku Radzieckiego pakt z Francją nie jest konieczny, a dla Francji
                jest on nieodzowny. Stalin postawił wobec tego tak sprawę, że gotów jest
                zawrzeć pakt pod warunkiem uznania przez Francję PKWN. De Gaulle był
                zmuszony zgodzić się, gdyż bez paktu ze Związkiem Radzieckim nie chciał
                wyjeżdżać z Moskwy. Pakt nie był jeszcze podpisany o 2 w nocy, a rano
                Francuzi mieli odjeżdżać.
                W czasie trzeciej rozmowy Stalin proponował Morawskiemu, żeby
                posłał Drobnera do Moskwy, jako przedstawiciela PKWN.
                W sprawach wojskowych Stalin zgodził się, aby Korczyca mianować
                szefem Sztabu Głównego, Popławskiego dać na I Armię, a Świerczews-
                kiego na II Armię. Tak też ustalono.
                Na postawioną sprawę dostawy do Polski traktorów dla kampanii
                posiewnej po długiej dyskusji przyznano Polsce 300 gąsienicowych trak-
                torów.
                W sprawie organizacji pracy spółdzielczej i samopomocowej na wsi
                Stalin przytaczał przykłady ze Związku Radzieckiego pierwszego okresu,
                zalecając orkę przy pomocy traktorów, a zbiór indywidualny.
                W sprawie Wojsk Wewnętrznych Stalin zalecał przede wszystkim
                wychowanie kadry oficerskiej, a w miarę tego rozbudowywanie (słowo
                nieczytelne — A.G.) Wojska. Zaopatrywanie Wojsk Wewnętrznych będzie
                się odbywać przez Intendenturę Wojska Polskiego.
                Na zapytanie Morawskiego, czy nie powinna Polska przyłączyć się do
                paktu sowiecko-czechosłowackiego, Stalin oświadczył, że to jest niepo-
                trzebne, gdyż Polska nie ma jeszcze paktu z Sowietami. Gwarancje granic
                Polski przez inne państwa uważa Stalin za ubliżające Polsce. Tylko pakty
                dwustronne są właściwe. Wypowiadał się za utworzeniem oficjalnych
                przedstawicielstw między Polską a Ukrainą i Białorusią.
                Pod koniec Stalin jeszcze raz powrócił do sprawy PPS. Morawskiego
                zaczęli naciskać wszyscy, a Stalin proponował wyprowadzenie Drobnera
                z Komitetu. Bułganin przytacza, że Drobner rzekomo występował na
                PKWN przeciwko militaryzacji kolei.
                Morawski bronił Drobnera, wobec tego Bierut zauważył, że Drobner
                jednak ideologicznie od nas odchodzi. Wskazał również na rezolucję CKW
                PPS wzywającą emigrację pepeesowską do powrotu do kraju.
                Stalin wykazuje, że wszystkie partie w czasie wojny podzieliły się na tle
                stosunku do faszyzmu i że Morawski nie może liczyć na wspólną pracę
                londyńczyków z PPS.
                Odnośnie Mikołajczyka Stalin uważa, że Mikołajczyk ustąpił za radą
                Churchilla, gdyż Churchill chciałby mieć swoich ludzi i w rządzie lubels-
                kim. Ponieważ Związek Radziecki ma dowody, że Mikołajczyk ma związek
                z terrorystami w Polsce, Związek Radziecki nie wpuści Mikołajczyka do
                Polski, dokąd w Polsce będzie Czerwona Armia.
                Sprawa Drobnera nie została ostatecznie zdecydowana, chociaż Stalin
                mocno naciskał na to, aby Drobnera wysłać chociażby do Kijowa, jako
                przedstawiciela PKWN.
                W czasie jazdy w samochodzie po wizycie Morawski wybuchnął pod
                adresem Bieruta, krzycząc: „Wy w swoich szeregach macie bandytów
                i sanatorów, więc czyśćcie siebie, a nie naszą partię". Doszło do nieprzyjem-
                nej wymiany zdań i Bierut rozszedł się bez pożegnania z Morawskim.
                Sporządził: WIESŁAW
                Pisane w celi
                Bolesław Piasecki (1915-1978) rozpoczął bardzo młodo dzia-
                łalność polityczną. W 1934 r. został przywódcą skrajnie nac-
                jonalistycznej organizacji ONR — Falanga. Z tego powodu
                znalazł się na krótko w osławionej Berezie Kartuskiej. W cza-
                sie wojny stanął na czele Konfederacji Narodu, która za cel
                stawiała sobie rozbicie Rosji i stworzenie imperium słowiańs-
                kiego z Wielką Polską, jako siłą główną. Był to program
                zdecydowanie antyradziecki.
                Gdy więc 12 listopada 1944 r. Bolesław Piasecki został
                w Józefowie koło Warszawy aresztowany przez NKWD, wyda-
                wało się pewne, że żywy już nie wyjdzie. A tymczasem nie
                tylko że po ośmiu miesiącach wyszedł żywy, ale rozpoczął
                zaskakującą karierę polityczną. W rok po aresztowaniu wyda-
                wał tygodnik „Dziś i jutro", od którego zaczęło się tworzenie
                imperium PAX.
                Gen. płk Iwanów, o którym Piasecki wspomina w pierw-
                szym zdaniu, to generał NKWD Iwan Sierow, wkrótce reżyser
                porwania 16 przywódców polskiego podziemia. On to właśnie
                ocenił, jaką wartością może być Bolesław Piasecki. I nie
                pomylił się.
                Andrzej Micewski w książce poświęconej dziejom PAX
                i Znaku („Współrządzić czy nie kłamać") stwierdza, że Piase-
                cki uratował życie „wysuwając koncepcję współpracy. Szcze-
                góły zawartej umowy nie są znane. Wiadomo tylko, że już
                w więzieniu Piasecki opracowywał memoriał polityczny" (s.
                25). Publikujemy, nie znany dotychczas, tekst tego memoria-
                łu. Jest to nie podpisany maszynopis, przechowywany w daw-
                nym Archiwum Zakładu Historii Partii (sygn. 224), obecnie
                oddział VI Archiwum Akt Nowych.
                POLITYKA 24/1990
                W czasie mojego zatrzymania pisałem już szereg wypowiedzi na
                postawione mi zagadnienia przez gen. pułk. Iwanowa i pułk. Becuna,
                Dotyczyły one następujących zagadnień:
                a) Analiza sytuacji politycznej w kraju, w końcu 1944 r. wraz z kwestią
                środków, jakie należałoby zastosować, aby zwiększyć wpływy PKWN
                (Rząd Tymczasowy jeszcze wtedy nie powstał).
                b) Charakterystyka poszczególnych ugrupowań polskich.
                c) Jak sobie wyobrażam moją osobistą współpracę z obozem Rządu
                Tymczasowego.
                Obecnie w pełni świadomości odpowiedzialności momentu określam
                zasadniczo moje ideowe i polityczne stanowisko.
                Rys historyczny mej działalności
                Gdy się zaczęła wojna, miałem 24 lata. Z zawodu byłem i jestem
                naukowcem. Poświęciłem się studium nad filozofią prawa, złożyłem
                doktorat na Uniwersytecie Warszawskim i przy tamtejszej katedrze filozo-
                fii prawa studiowałem.
                Przypadkowe wciągnięcie do tajnej organizacji gimnazjalnej zadecydo-
                wało, że po otrzymaniu matury znalazłem się w szeregach Narodowej
                Demokracji. Poważniejsze moje wystąpienie w życiu społeczno-ideowym
                zbiega się z rozłamem w endecji, w którego przeprowadzeniu wziąłem
                czynny udział. Rozłam miał za swój zasadniczy podkład zagadnienia
                radykalizmu społecznego. Od początk
                • Gość: gRegor gorol7-szkoda śliny na ten pysk:) IP: *.neonet.gliwice.pl 09.04.04, 09:01
                  pastuch zza Buga:)
                • hanys_hans Re: Tajne archiwa PRLu 09.04.04, 13:32
                  Od początku mego rozumienia spraw polskich,
                  warunkiem jasnej przyszłości Kraju wydawała mi się rewolucja społeczna.
                  Jedynie rewolucyjna przemiana stosunków gospodarczych i wychowaw-
                  czych jest w stanie stworzyć z polskich mas chłopskich i robotniczych
                  prawdziwie odpowiedzialną kadrę kierowników życia państwowego. Przy-
                  kładowo tylko zaznaczam, że takie posunięcia, jak: radykalna reforma
                  rolna, upaństwowienie kredytu, środków dużej produkcji, zastąpienie
                  pośrednictwa spółdzielczością, udostępnienie faktyczne oświaty wszyst-
                  kich szczebli masom pracującym, zniesienie kastowości korpusu oficers-
                  kiego były moimi tezami już w 1934 r. Zostałem za te i temu podobne
                  poglądy wyklęty przez burżuazję, jako komunizujący inteligent. Ponieważ
                  zaś z drugiej strony zwalczaliśmy zasadniczo sanację, przeto w czerwcu
                  1934 zostałem osadzony na trzy miesiące w Berezie Kart.
                  W rok mniej więcej po Berezie nastąpił w ONR rozłam na grupę „ABC"
                  i grupę „Falangę". Grupa „ABC" reprezentowała społecznie kierunek
                  zachowawczy, grupa „Falanga", kierowana przeze mnie, opowiedziała się
                  wyraźnie za rewolucją społeczną. Żyliśmy w ciężkich warunkach policyj-
                  nych i materialnych. Poza walką z sanacją i próbami dywersji w niej, nie
                  szliśmy na wielką zakresem robotę polityczną.
                  Zajmowaliśmy się usilnie pracą ideowo-wychowawczą. W kółkach
                  młodzieży inteligencji pracującej, samouków chłopskich i robotniczych
                  staraliśmy się wychować pracowników, którzy by w swoim zakresie zdolni
                  byli przenieść „szklane domy" Żeromskiego ze sfery wizji w świat rzeczy-
                  wistości. W międzyczasie wielu z nas za „nieprawomyślność sanacyjną"
                  przechodziło przez ciągłe areszty i więzienia. W tym stanie przyszła wojna.
                  Krótka kampania wrześniowa pochłonęła wiele ofiar z mych przyjaciół,
                  a wielu zabrały pierwsze represje niemieckie. Mimo że od dawna ocenialiś-
                  my bezwzględnie krytycznie podstawy moralne i socjalne „sanacyjnej
                  mocarstwowości", rozmiary klęski wrześniowej wywołały u nas kolosalny
                  wstrząs. Postanowiliśmy rozwiązać ONR i „Falangę" i znaleźć jakąś naszą
                  formę walki z okupantem i ruchu odrodzenia narodu. Zostałem jednak
                  w listopadzie 1939 r. aresztowany przez Gestapo. Przesiedziałem 5 miesię-
                  cy, z czego 2 i pół tygodnia „na badaniach" w Alei Szucha. Dzięki staraniom
                  i pieniądzom przyjaciół i rodziny cudem wyszedłem, musiałem jednak
                  z miejsca ukrywać się wraz z rodziną. W końcu 1940 r. powziąłem
                  przemyślaną decyzję potraktowania roboty politycznej drugorzędnie,
                  a wzięcia się całą siłą do walki czynnej. Jakkolwiek jestem cywilem
                  i naukowcem, stanowisko takie zająłem ze względów wychowawczych.
                  Wydaje mi się, że w czasie okupacji wojennej dla młodego pokolenia lepsze
                  były warunki w walce bezpośredniej z Niemcami, niż w politykowaniu.
                  Zorganizowana przeze mnie w roku 1941 „Konfederacja Narodu" obej-
                  mowała ludzi młodych, inteligentów, chłopów, robotników radykalnych
                  społecznie o pochodzeniu z całego wachlarza stronnictw i środowisk.
                  Założeniem naszym było natychmiastowe przystąpienie do partyzantki,
                  bez oczekiwania na odległy moment powstania. Sytuacja nasza od razu
                  stała się trudna. ZWZ, a potem PZP zaczęło nas zwalczać zasadniczo: raz
                  dlatego, że organizacje te były opanowane przez sanację, drugi raz, że
                  hasłem natychmiastowej partyzantki burzyliśmy spokój oczekiwania
                  z „bronią u nogi". Początki partyzantki były ciężkie: pierwsze walki były
                  często porażkami, prześladował nas brak pieniędzy. W początku 1943 r.
                  przełamaliśmy obie trudności, partyzantka powiodła się. Bilans naszej
                  akcji partyzanckiej w punktach zasadniczych: wypad na Prusy Wschodnie
                  zakończony spaleniem trzech umocnionych wsi, zdobycie dwóch mias-
                  teczek (Sztabin, Truby), rozbicie kilkunastu umocnionych posterunków
                  SS, zniszczenie 70 transportów idących na Wschód, straty własne — 311
                  zabitych. Wypad na Prusy Wschodnie miał miejsce w lipcu 1943 r. Nasza
                  akcja bojowa przyniosła nam w rezultacie pozytywnym bardzo poważny
                  wzrost autorytetu w społeczeństwie. Wywołała jednak nasza akcja drugi
                  skutek: ściągnęła na nas uwagę ZWZ, PZP i AK. Mimo wielu nacisków,
                  plotek, wyroków zaocznych, udało się nam uniknąć wstąpienia do ZWZ
                  i PZP. Wstąpiliśmy dopiero w sierpniu 1943 r. do AK, pod wpływem musu.
                  Przymusem tym była groźba likwidacji siłą naszej partyzantki, o ile się nie
                  podporządkujemy AK. Trudno było iść na walkę bratobójczą z Polakami.
                  W AK życie nasze było bardzo ciężkie. Całość naszych oddziałów została
                  zgromadzona w batalion, którego byłem dowódcą, i wysłana na Wileńsz-
                  czyznę. Pomijano nas przy awansach, odznaczeniach, budżecie, co dla
                  żołnierza w polu ma duże moralne znaczenie. Dwuletni mój okres pobytu
                  w polu (z przerwami na leczenie rany i jazdy po uzupełnienia do Warszawy)
                  skończył się atakiem na Wilno razem z Armią Radziecką. W dziesięć dni po
                  ataku na Wilno rozpuściłem batalion (17 lipca 1944 r.) i rozpocząłem
                  powolny powrót piechotą do Warszawy. Po drodze ciężko chorowałem, tak,
                  że w rezultacie dotarłem do Józefowa koło Pragi w końcu sierpnia,
                  a zdrowie odzyskałem w końcu września. AK na wyzwolonych terenach
                  było w kompletnym rozkładzie. Bandy obijających się młodych ludzi,
                  kompletny brak dowództwa, a rząd „londyński", tak gadatliwy dotych-
                  czas, nabrał wody w usta, usuwając się od odpowiedzialności za wy-
                  tworzoną sytuację. Dalsza praca konspiracyjna, bez ośrodka dyspozycji,
                  który by się zastanowił, po co w ogóle działać i jak działać, wydała mi się
                  nonsensem. Starałem się namówić któregoś ze znanych mi pułkowników
                  na objęcie dowództwa. W tym stanie rzeczy zostałem 12.11.44 r. za-
                  trzymany.
                  Dlaczego wtedy nie zgłosiłem się do pracy w PKWN, o tym piszę niżej.
                  Moje stanowisko w stosunku do tez Rządu Tymczasowego
                  Łączy mnie z programem Rządu Tymczasowego wielka idea bez-
                  krwawej rewolucji społecznej w Polsce. Radykalizm społeczny, pojęty
                  bezwzględnie i stawiający sobie za cel danie warunków chłopu i robot-
                  nikowi, umożliwiających mu faktyczne rządzenie krajem, jest prawdą, od
                  której zawisła przyszłość Polski. Tę ideę szerzyłem wszelkimi sposobami
                  w mym pokoleniu. Krótko i dobitnie mówiąc idea i realizacja rewolucji
                  społecznej w Polsce łączy mnie zasadniczo z programem Rządu Tym-
                  czasowego.
                  Drugą wspólnotę z obozem Rządu Tymczasowego stanowi jednakowy
                  stosunek do zagadnienia walki z okupantem. Podobnie jak ugrupowania
                  tworzące Rząd, zerwaliśmy z nieodpowiednią zasadą „czekania z bronią
                  u nogi" na powstanie, a poszliśmy do walki czynnej, do partyzantki, do
                  walki bojowej. Bardzo jest istotny ten wspólny moment stylu psychicz-
                  nego, tym bardziej, że bezpośrednią pracą bojową zajmowaliśmy się 3 lata,
                  z czego dwa w regularnej partyzantce.
                  Wspólną podstawę polityczną z Rządem Tymczasowym widzę w zdecy-
                  dowanym antysanacyjnym stosunku. Wspólną tradycję walki z sanacją
                  mam aż od czasów Berezy Kart. tj. okresu, w którym miałem 19 lat.
                  Wyrugowanie przeszłości sanacyjnej z Nowej Polski jest zasadniczym
                  warunkiem pomyślnej przyszłości.
                  Zastępcą moim, jako d-cy batalionu Konfederacji Narodu, był Polak
                  pochodzenia żydowskiego (Wołkowyski), d-cą I plutonu w 2-giej komp. był
                  Polak pochodzenia żydowskiego — Kajzebrecht. Ten ostatni poległ piękną
                  śmiercią żołnierską w bitwie z Niemcami na Suboczy.
                  Fakty te cytuję po to, aby dać dowód, jak w ewolucji mych poglądów
                  rozumiem współpracę wszystkich narodowości dla dobra Polski. Woł-
                  kowyski został moim zastępcą już w 1942 r. Tak tedy wygląda praktyczne
                  rozwiązanie stosunku do obywateli polskich Żydów, które znaleźliśmy we
                  wspólnej walce z wrogiem.
                  Włócząc się dwa lata po lasach i wioskach, po zamożnych gospodarst-
                  wach, ale częściej po nędzy chłopskiej pojąłem praktycznie, a nie tylko
                  teoretycznie, co to za znaczenie ma to słowo demokracja. Pojąłem, że trzeba
                  równie silnie ukochać nie tylko wolność własną, ale najbardziej prostego
                  obywatela. Pojąłem, że najsilniej wiąże obywatela z państwem jego
                  • hanys_hans Re: Tajne archiwa PRLu 09.04.04, 21:51
                    Pojąłem, że trzeba
                    równie silnie ukochać nie tylko wolność własną, ale najbardziej prostego
                    obywatela. Pojąłem, że najsilniej wiąże obywatela z państwem jego
                    faktyczne współrządzenie w zawodowej czy terytorialnej gromadzie. To
                    nie są tylko moje poglądy, to są moje głębokie przeżycia wojenne, które
                    mnie wiążą z hasłami demokratycznymi Rządu Tymczasowego. Trzeba
                    stawiać sprawę jasno. Cały zespół warunków życia politycznego w okresie
                    Polski przed wrześniem 1939 r. nastawiał wrogo społeczeństwo przeciwko
                    ZSRR. Toteż ja, mimo mego radykalizmu społecznego, widziałem w Związ-
                    ku Radzieckim przeciwnika Polski. Ten sam stosunek siłą rozpędu utrzy-
                    małem w czasie wojny do stycznia 1944 r. Całokształt zresztą atmosfery
                    życia konspiracyjnego w Polsce, poza PPR, był antyradziecki. W styczniu
                    1944 r. przyjechałem ranny do Warszawy i zwróciłem się do komendy AK
                    z wnioskiem, że wobec pewnego przyjścia Armii Czerwonej na ziemie
                    polskie, trzeba zawczasu ułożyć stosunki. Odpowiedziano mi z całą
                    powagą, że rząd londyński na pewno dojdzie do porozumienia z Rosją. Nie
                    wystarczało mi to, że za pośrednictwem Aleksandra Uchowicza umówiłem
                    się na rozmowę z kierownikiem PPR w Krakowie „Docentem". Spotkanie
                    osobiste nie doszło do skutku z przyczyn konspiracyjnych, a potem
                    bezpośrednio musiałem jechać w pole do batalionu. Trzeba jednak powie-
                    dzieć jasno, że moje próby praktycznej zmiany stosunku do ZSRR wynika-
                    ły raczej z konieczności życiowej niż z serca. Poważny przełom w mych
                    zapatrywaniach nastąpił dopiero, rzecz paradoksalna, w czasie mojego
                    zatrzymania. Przez 5 miesięcy miałem możność rozmów z wyższymi
                    oficerami rosyjskimi i Polakami z Rosji. W stosunku do mnie postawiono po
                    pierwszym przesłuchaniu sprawę, że jestem internowany, a nie aresz-
                    towany i wskazano chęć dania mi ze swej strony danych o nowoczesnej
                    Rosji i o jej stosunku do Polski. Spędziłem wiele nocy na dyskusjach
                    i rozmowach. Ogólne wrażenie jakie wyniosłem brzmi: Rosja chce istotnie
                    silnej, niepodległej Polski demokratycznej, związanej z nią nie tylko
                    formalnym przymierzem, ale prawdziwie słowiańskim pobratymstwem.
                    Na ten punkt widzenia słusznym jest, że nie tylko Rząd Tymczasowy się
                    godzi, ale musi go podzielać każdy dobry Polak.
                    Na marginesie chcę tu zaznaczyć, że dla dobra atmosfery w Polsce
                    obecnej, trzeba jak najspieszniej wykonać ogromną pracę usunięcia za-
                    kłamania nagromadzonego przez dwadzieścia lat Polski przedwrześnio-
                    wej. Trzeba dać społeczeństwu polskiemu faktyczny materiał o osiąg-
                    nięciach kultury i cywilizacji radzieckiej, o tym, że w ZSRR istnieje radość
                    i piękno życia. Trzeba pokazać społeczeństwu polskiemu, co myśli Stalin
                    i kierownicy Związku Radzieckiego o Polsce. Błędny stosunek do Związku
                    Radzieckiego jest powodem, który utrzymuje duże ilości Polaków w opozy-
                    cji lub bierności do Rządu Tymcz. Wiem to zresztą po sobie, bo to był
                    właśnie powód, dla którego po zjawieniu się PKWN nie zgłosiłem się od
                    razu do pracy. Powtarzam raz jeszcze, odbyte w czasie mego zatrzymania
                    rozmowy z wyższymi oficerami sowieckimi i Polakami z Rosji dokonały we
                    mnie przełomu. Teza Rządu Tymczasowego ścisłego sojuszu z Rosją jest
                    i moją tezą.
                    Krótki ten zarys paru najważniejszych zagadnień wykazuje zbieżność
                    mych zapatrywań z tezami Rządu Tymczasowego. Nie jest to dziwne, jeśli
                    się odrzuci przedwojenne, anachroniczne etykiety i epitety, uwzględni się
                    ewolucję myślenia i przeżyć 6 lat wojny (przed wojną miałem lat 24, obecnie
                    30). Przede wszystkim zaś jesteśmy z ducha nowej epoki rewolucji
                    społecznej, który to duch ogarnia całą Europę, burząc stary świat i budując
                    rewolucyjnie sprawiedliwość społeczną.
                    Jakie korzyści może przynieść moja praca dla Polski w obozie Rządu
                    Tymczasowego.
                    Opozycja, ewentualnie bierność w stosunku do poczynań Rządu Tym-
                    czasowego ma dwa różnego rodzaju powody. Pierwszą grupę tych powo-
                    dów stanowią przyczyny socjalno-gospodarcze. Szereg jednostek dotych-
                    czas uprzywilejowanych czuje się zagrożonych w swoim stanie posiadania
                    przez radykalną społecznie politykę Rządu. Są to elementy społecznie
                    reakcyjne. Pozyskanie ich do szczerej pracy, o ile w ogóle jest możliwe,
                    stanowi kwestię dalszej przyszłości.
                    Istnieje jednak poważna część społeczeństwa, która tkwi w opozycji czy
                    bierności z powodu braku zaufania politycznego i wskutek kompletnej
                    dezorientacji zmianami, które zaszły na ziemiach polskich w ciągu ostat-
                    niego roku. Jestem przekonany, że oddziaływaniem swoim mógłbym
                    pociągnąć do realnej pracy dużą część tego elementu.
                    Istnieje w Polsce siła ideowo-społeczna, dojrzała w czasie wojny, która
                    się nazywa nowe pokolenie.
                    Nowe pokolenie polskie nie da się zaszeregować pod żadną z politycz-
                    nych etykiet przedwojennych. Jest rzeczą pierwszorzędnej wagi, aby to
                    nowe pokolenie odegrało twórczą rolę w historycznej przemianie, dokony-
                    wanej przez Rząd Tymczasowy. Wydaje mi się, że należy zastosować każdy
                    realny środek, by obecna rewolucyjna przemiana w Polsce dokonywała się
                    z masami, a nie obok mas, by zakres wciągniętych ludzi do pracy był jak
                    największy. Jest to ważne ze względów wychowawczych. Sądzę, że w koń-
                    takcie z odpowiednimi ośrodkami dyspozycyjnymi Rządu Tymczasowego
                    mógłbym się realnie przyczynić do aktywizacji społeczeństwa, specjalnie
                    na odcinku nowego a dojrzałego już pokolenia.
                    Mój stan duchowy
                    Zatrzymanie moje trwa już 7 miesięcy. Rozumiem, że sytuacja w Polsce
                    była tak zawiła, że cały szereg osób musiało znaleźć się w więzieniu. Tym
                    niemniej 7 miesięcy siedzenia w okresie końca wojny, w okresie budowania
                    się Nowej Polski, to jest bardzo dużo. Poza kilkudziesięcioma rozmowami
                    z oficerami sowieckimi i polskimi, te siedem miesięcy to był okres rozmyślań.
                    W rezultacie narosła we mnie szalona chęć twórczej pracy, konstruktywnej
                    nareszcie dla Polski Nowej. Chcę całą siłą mego ducha wziąć z Wami udział
                    w przeprowadzeniu rewolucyjnej przemiany życia społeczeństwa polskiego.
                    Chcę budować Polskę prawdziwej demokracji, Polskę rządzoną i tworzoną
                    przez masy pracujące. Chcę z Wami budować w rzeczywistości robotnicze
                    „szklane domy", o których marzył Żeromski. Chcę poznać, jak najdokładniej
                    można, Waszych ludzi, Waszą twórczość ideową. Chcę wszystkich tych,
                    których znam jako wartościowych i na których mam wpływ, sprząc z Wami
                    w pracy. Niewątpliwie moje zatrzymanie powoduje powstrzymywanie się od
                    pracy wielu ludzi, muszę nie tylko ich odnaleźć i zaktywizować, ale
                    przyprowadzić poza tym innych. Spójrzcie na moje życie, niełatwe ono było
                    — Bereza Kartuska — 5 miesięcy więzienia w Gestapo — 2 lata partyzantki
                    i ciężka rana — rozbita i rozproszona rodzina i praca naukowo-zawodowa, no
                    i te ostatnie siedem miesięcy rekolekcji.
                    Sądzę, że doświadczenia życiowe, jakie przeszedłem, dają charakter
                    odpowiedzialny memu oświadczeniu: umożliwcie mi współpracę z Wami,
                    a sprawa polska w największym dla moich możliwości stopniu na tym
                    skorzysta, a Wy nabierzecie do mnie zaufania takiego, jakie ma się do
                    towarzysza walki za ideę wspólną. Piszę może, mieszając argumenty
                    rozumowe z uczuciem — ale rewolucja jest zawsze, a tym bardziej
                    i w Polsce, rzeczą rozumu i serca.
                    Zawodowo rzecz biorąc mam poważnie zaawansowane dwie prace
                    z mego zakresu do druku: „Polska filozofia prawa w XVIII wieku" oraz
                    „Warunki skuteczności normy prawnej".
                    Rodzinnie jestem w sytuacji tragicznej, mam dwoje dzieci (trzeci
                    i czwarty rok życia) bez opieki, o żonie brak wiadomości po powstaniu
                    warszawskim.
                    Oddaję się z ufnością Waszej decyzji jako kierowników budującej się
                    rewolucyjnie Nowej Polski.
                    BOLESŁAW PIASECKI
                    22 maja 1945 r.
                    Kuszenie katolików
                    Pierwsze spotkanie majora Jerzego Borejszy z przedstawi-
                    cielami środowisk katolickich miało miejsce 20 kwietnia 1945
                    r. w krakowskim Hotelu Francuskim. Wzięli w nim udział
                    Aleksander Bocheński, Stanisław Stomma, Jerzy Turowicz,
                    Wojciech Kętrzyński i Stanisław Kostka Rostworowski.
                    Wojciech Kętrzyński wspominał p

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka