Dodaj do ulubionych

Narodowe sekciarstwo

08.06.04, 19:59
To nie tylko przyczyna wielu nieszczęść, ale także, z punktu widzenia
powszechnego Kościoła, paskudna herezja. Mesjanizm jest jedną z jego
wyjątkowo ohydnych form. Niekórzy Ślązacy pracują na własną, oryginalną.
Obserwuj wątek
    • laband Re: Narodowe sekciarstwo 08.06.04, 20:03
      A mie sie zdowo ize tom herezjom zaraziyli sie coniykere od Polokow. Abo?
      Poczucie winy u dzisiejszych Niymcow je tysz ciekawym zjawiskym.
      • slezan Re: Narodowe sekciarstwo 08.06.04, 20:07
        Że śląskie męczennictwo ma swe źródła w polskiej tradycji to pewne. Ale
        dokonujemy własnych wyborów i to, że przejmujemy od sąsiadów najgorsze cechy
        wcale dobrze o nas nie świadczy.
        • laband Re: Narodowe sekciarstwo 08.06.04, 20:12
          Slazoki ich niy przijmujom, one im zostauy wcisniynte, tak samo jak mocka
          inkszych polskich "tradycji" - do mie to je zasadniczo roznica. Z tym sie chyba
          zy mnom zgodzisz? Pomimo tego uwazom ize niy moze byc mowy o czyms takim jak o
          slonskim mynczynnictwie w tym znaczyniu w jakim to sam chcioues przedstawic -
          abo zle 'ech cie zrozumiou?
          • slezan Re: Narodowe sekciarstwo 08.06.04, 20:16
            W głowe nic się nie da nikomu wcisnąć, jeżeli on się na to nie zgodzi. A
            męczenictwo śląskie jest dokładnie takie jak polskie - rozpmiętywanie
            nieszczęść i zapominanie o sukcesach. Ile razy słyszałeś, że Śłązak zawsze był
            uciskany, bo ja setki.
            • laband Re: Narodowe sekciarstwo 08.06.04, 20:18
              Mylisz tu chyba pojyncia rozpamiyntywanego mynczynstwa ze szukaniym prowdy i
              wycionganiym jyj na swiatuo dziynne. Mogymy tysz sie zastanowic po co ?
              • slezan Re: Narodowe sekciarstwo 08.06.04, 20:20
                Nie, nie mylę. Teza, że Ślązak zawsze był uciskany, jest wyrazem najgorszego
                męczennictwa, użalania się nad sobą itd. Nie ma nic wspólnego z badaniem
                zbrodni, których się na Ślązakach dopuszczono.
                • arnold7 Re: Narodowe sekciarstwo 08.06.04, 20:21
                  slezan napisał:

                  > Nie, nie mylę. Teza, że Ślązak zawsze był uciskany, jest wyrazem najgorszego
                  > męczennictwa, użalania się nad sobą itd. Nie ma nic wspólnego z badaniem
                  > zbrodni, których się na Ślązakach dopuszczono.

                  Taki Godula to chyba nie byl uciskany.
                  • slezan Re: Narodowe sekciarstwo 08.06.04, 20:23
                    No właśnie - podobnie jak wielu innych, kórzy osiągnęli sukces.
                • laband Re: Narodowe sekciarstwo 08.06.04, 20:21
                  OK, traktujonc tak sprawa daja ci recht - to i moje zdanie.
    • slezan Re: Narodowe sekciarstwo 08.06.04, 20:29
      A teraz chciałbym odnieść tezę do konkretnych sytuacji na forum. Z jednej
      strony odnosze wrażenie, że Jerczyńskiemu zdaje się, iż pisze prawdę objawioną.
      W jego książce jest duch religijnego zapału, który nie powinien towarzyszyć
      historykowi podczas pracy. Z drugiej strony mamy tu wyznawców poskiego kościoła
      narodowego, którzy każą nam wierzyć w każde beknięcie o zbrodniach Wehrmachtu.
      Dogmat brzmi - Wehrmacht był organizacją zbrodniczą (choć za taką nie został
      uznany w majestacie prawa) i każde świadectwo o jego zbrodniach jest prawdziwe.
      Nie twierdzę, że żadne prawdziwe nie jest, bo Wehrmacht (jak zresztą każda
      armia) dopuszczał się zbrodni. Podjerzewam jednak, że kiedy okaże się ile tych
      rzekomych egzekucji i masakr nie miało miejsca, albo nie zostało dokonanych
      przez Wehrmacht, ludzie zaczną dla omiany wierzyć w mit rycerskiej armii o
      czystych rękach (a takiej w II wojnie nie było)
      • laband Re: Narodowe sekciarstwo 08.06.04, 20:33
        Hm, czyli wele Ciebie Darkowi wydowo sie ize szkryflo "prowda objawiono" i ize
        robi z siebie jako slonzoka cierpiynnika. Totalnie sie z tym niy zgodza -
        odbiyrom ta ksionzka jako agresywno w dobrym tego suowa znaczyniu - to znaczy
        rozliczo jednoczesnie polske cyganstwa historyczne i pokozuje drugo strona
        medalu. Tak jo to widza - ale ciekawo kwestia es poruszou
        • laband ps 08.06.04, 20:54
          rozumia ize kukosz prawie na ZDF
    • fogg mesjanizm a'la Laband 08.06.04, 21:21
      Przyglądam się tej Waszej dyskusji i wydaje mi się, że Laband osiągnął ten stopień nacjonalistycznej gorączki, z którego nie sposób już się wyleczyc. Będzie zmierzał bardziej na prawo, aż złączy się w poglądach z Jarczyńskim, który szybko stanie się pewnie guru radykałów w RAŚ. Tak to widzę.

      A wracając do tematu to Jarczyński, Laband i inni muszą sobie zadać pytanie. Co jest ważniejsze: prawda czy mit?
      Zgadzam się, że trudno w historii o obiektywną prawdę, ale zadaniem każdego, kto się historią para winno być możliwe jak najbliższe do niej zbliżenie.
      Więc musisz Laband dokonać wyboru: albo zależy Ci na prawdzie, albo na przerzucaniu piłeczki i rozjątrzaniu śląsko-polsko-niemieckich swarów. Bo tylko temu, służy taka postawa. Nic więcej to nie daje.
      Rozmawiam z wieloma Polakami, których książka Jerczyńskiego po prostu obraziła. I nic nie pomoże tutaj myślenie w stylu: "skoro nas Poloki obrażały przez tyle lat, to teraz my ich będziemy obrażać". To jest myślenie Kalego (nie obrażając Kalego) i w tym sensie Laband plasuje się na niebezpiecznej krawędzi śląskiego mesjano-nacjonalizmu.
      • slezan Proszę nie ad personam 08.06.04, 21:26
        Bo zaraz będziemy skakać sobie do oczu. A Laband muchy by nie krzywdził.
        • fogg Re: Proszę nie ad personam 08.06.04, 21:32
          Przyglądam się tej Waszej dyskusji i wydaje mi się, że niektórzy osiągneli ten stopień nacjonalistycznej gorączki, z którego nie sposób już się wyleczyc. Będą zmierzali bardziej na prawo, aż złączą się w poglądach z Jerczyńskim, który szybko stanie się pewnie guru radykałów w RAŚ. Tak to widzę.

          A wracając do tematu to radykałowie muszą sobie zadać pytanie. Co jest ważniejsze: prawda czy mit?
          Zgadzam się, że trudno w historii o obiektywną prawdę, ale zadaniem każdego, kto się historią para winno być możliwe jak najbliższe do niej zbliżenie.
          Więc powinni dokonać wyboru: albo zależy Ci na prawdzie, albo na przerzucaniu piłeczki i rozjątrzaniu śląsko-polsko-niemieckich swarów. Bo tylko temu, służy taka postawa. Nic więcej to nie daje. Rozmawiam z wieloma Polakami, których książka Jerczyńskiego po prostu obraziła. I nic nie pomoże tutaj myślenie w stylu: "skoro nas Poloki obrażały przez tyle lat, to teraz my ich będziemy obrażać". To jest myślenie Kalego (nie obrażając Kalego) i
          w tym sensie taka postawa plasuje się na niebezpiecznej krawędzi śląskiego mesjano-nacjonalizmu.
          • slezan Re: Proszę nie ad personam 08.06.04, 21:36
            Czemu ma służyć powtarzanie tej wypowiedzi?
            • somepoint210 Re: Proszę nie ad personam 08.06.04, 21:39
              Czyzby Fogg zalogowal sie na kilku komputerach:)))
              • fogg Re: Proszę nie ad personam 08.06.04, 21:52
                Nie przeczytaliście dokładnie. Nie powtórzyłem tej wiadomości - ta druga nie jest już ad personam. Zmieniłem nieco styl i zrezygnowałem z ataku ad personam, tak jak brzmiała prośba. Treść pozostała ta sama.
                Pozdrawiam
                Fogg
                • slezan Re: Proszę nie ad personam 08.06.04, 21:54
                  Fakt.
                • albrecht1 Re: Proszę nie ad personam 08.06.04, 21:55
                  Przyznam, że zmiana jest bardzo subtelna.
                  • fogg Re: Proszę nie ad personam 08.06.04, 21:59
                    Ale jest :) i nie jest to już ad personam, gdyż pojawia się tam tylko nazwisko Jerczyńskiego, który przez fakt wydania książki stał się niejako osobą publiczną i trudno krytykując książkę nie wymienić nazwiska autora.
                    • albrecht1 Re: Proszę nie ad personam 08.06.04, 22:17
                      Zgadza się. Po prostu po przeczytaniu po raz pierwszy Twojego poprawionego
                      tekstu, nie zauważyłem tej zmiany.
                    • Gość: Ramon Re: Na wschodzie nic nowego IP: *.proxy.aol.com 08.06.04, 22:23
                      Ponad 200 wpisow i nadal nic konkretnego.
                      Fogg o jakich mitach mowisz?
                      Jak dugo tyn bezsynsowny kerrad ma trwac.
                      Goudej konkretnie ... na stronie X autor pisze to i to...
                      m.s.m
                      Ramon
                      • fogg Re: Na wschodzie nic nowego 08.06.04, 22:25
                        Pisałem już, że w tej chwili mój egzemplarz Jerczyńskiego jest pożyczony koledze, któremu szkoda było na to "dzieło" pieniędzy, a który chciał je przeczytać. Dajmy mu czas - niech skończy, a jak mi odda, to już się nie bój. Podam Ci wszystko dokładnie co do strony, a nawet z cytatami. OK
                      • slezan Re: Na wschodzie nic nowego 08.06.04, 22:25
                        Mit o tym, jakoby Polacy przywieźli na Górny Śląsk pijaństwo, wcześniej tu nie
                        znane.
                        • fogg Re: Na wschodzie nic nowego 08.06.04, 22:31
                          Myślę, że alkoholizm jest ponadnarodowy, a stereotyp o wyjątkowej aktywności Słowian w tym zakresie, jest mitem, któremu uległ m.in. Jerczyński. Piją i pili, w różny sposób, Polacy, Rosjanie, Rusini, Niemcy, Francuzi, Szwedzi itd. itd. Myślę, że różnica polega na kulturowych uwarunkowaniach picia, a nie na problemie choroby alkoholowej czyli alkoholizmu, która nie jest chorobą zakaźną ani dżumą i nie mogli jej Polacy od tak sobie "rozsiewać".
                          • slezan Re: Na wschodzie nic nowego 08.06.04, 22:34
                            Na Górnym Śląsku pijaństwo było poważnym problemem społecznym w XIX w. bez
                            udziału Polaków.
                            • Gość: Ramon Re: Na wschodzie nic nowego IP: *.proxy.aol.com 08.06.04, 22:47

                              slezan napisał:

                              > Na Górnym Śląsku pijaństwo było poważnym problemem społecznym w XIX w. bez
                              > udziału Polaków
                              A teraz pijanstwo na Gornym Slasku jest problemem bez udzalu Slazakow;-)

                              • slezan Re: Na wschodzie nic nowego 08.06.04, 22:55
                                A Ślązacy Twoim zdaniem nie chleją? Pojedź do Katowic na Załęże.
                                • Gość: Ramon Re: Na wschodzie nic nowego IP: *.proxy.aol.com 08.06.04, 22:59
                                  Conajmi nie w PL, wiekszosc siedzi wRajchu.
                                  m.s.m
                                  Ramon
                                  • fogg Re: Na wschodzie nic nowego 09.06.04, 08:12
                                    Nie zgadzam się z Tobą. Piją.
                                    A Slezan ma rację. W XIX wieku, zwłaszcza w jego drugiej połowie Kościół
                                    Katolicki na Śląsku zaangażował się w rozwój ruchu trzeźwościowego i towarzystw
                                    abstynencyjnych i nie robił tego zapobiegawczo, lecz właśnie leczniczo, gdyż
                                    już wtedy - a może właśnie wtedy - plaga alkoholizmu na Śląsku była bardzo
                                    duża. Stąd bzdurą jest twierdzenie, że pijaństwo na Śląsk przynieśli Polacy ze
                                    Wschodu po 1945 roku. To bzdura.
                                    • laband Re: Na wschodzie nic nowego 09.06.04, 13:01
                                      rozumia ize twierdzisz ize ta cech do Polski prziniysli Slonzoki(?)

                                      Oczywiscie ize Slezan mo recht.
      • laband foggkali 09.06.04, 12:35
        Niyznosz mie i niyznosz mojego ustosunkowania do sprawy slonskyj a tym bardziyj
        mojego zdania o slonskyj geszichcie. Bronia sam Darka ino bo uwazom ize
        niypoczebnie RAS odciou sie od odniego ksionzki - to powinno byc nojlepszym
        dowodym na to izes sam szkryfnou bzdury. Jak rozumia Darek pomimo takego a niy
        inkszego stanowiska wuadz RAS(a niy coukego ruchu) dalyj je czuonkym tyj
        organizacji - i juzas widzisz jake bzdury sam szkryfnous. Starosz sie
        niyustannie zdyskredytowac tych kere mylom inaczyj jak Ty - to mi juz blank
        dokuadnie sie ze czyms kojarzy - zgodnij z czym?
        • fogg Re: foggkali 09.06.04, 12:45
          Nie rozumiem co to ma wspólnego z moim postem na temat alkoholizmu na Śląsku w
          XIX wieku.
          --
          Wydaje mi się, że bronisz Pana J. dlatego, że jego poglądy są zbieżne z Twoimi
          i tyle.
          --
          Ja nie dyskredytuję przez obelgi i wyzywanie od "polaków-pijaczków", jak Pan
          J., ja tylko chcę Ci pokazać, że medal ma dwie strony.
        • Gość: Braid Re: foggkali IP: 62.206.176.* 09.06.04, 12:46

          Slezan napisal
          >
          >To nie tylko przyczyna wielu nieszczęść, ale także, z punktu widzenia
          >powszechnego Kościoła, paskudna herezja. Mesjanizm jest jedną z jego
          >wyjątkowo ohydnych form. Niekórzy Ślązacy pracują na własną, oryginalną.

          Przeczytaj to sobie jeszcze raz powoli i ze zrozumieniem.
          Ponadto naucz sie nie przekrecac nickow bo to dziecinada
          • Gość: Braid To bylo do Labanda IP: 62.206.176.* 09.06.04, 12:47
            • laband Re: To bylo do Labanda 09.06.04, 12:56
              Moi droczy Polacy! Bo juz mi sie smioc zachciauo, czy alkoholizm je cechom
              polskom czi niy, niy mom zamiaru sie tu wypowiadac. Faktym je ize czynsto same
              Poloki tako teza wystawiali - jo by tego jednak w zyciu niy powiedziou. a co na
              to powazny polski histeryk?

              Dobra, koniec zartow, panowie B. i F. przeczytejcie se moja odpowiedz a
              bydziecie widziec ize mocie zaleguosci we jyj zrozumiyniu.

              Z uszanowaniym

              Szwager ze Laband (prawie na kacu)
              • fogg Re: To bylo do Labanda 09.06.04, 13:09
                Drogi Labandzie,
                Ty tego nie twierdzisz, ale Jerczyński tak.
                • laband Re: To bylo do Labanda 09.06.04, 13:11
                  Jerczynski musiou sie jednak na czyms oprzec, musiou to kajs wyczytac abo
                  przinajmiyj suyszec. Ciekawe kto to mog take rozguoski w swiat puszczac???
                  I to juz w XIX wieku.
                  • fogg Re: To bylo do Labanda 09.06.04, 13:16
                    Myślę, że oparł się na swoich własnych przemyśleniach.
                    I tutaj właśnie dochodzimy do kolejnego mankamentu książki Pana J. - brak
                    przypisów. Gdyby były przypisy, to byśmy wiedzieli, że taką a taką bzdurę Pan
                    J. wziął z książki Pana X. i wtedy atakowalibyśmy Pana X. a Panu J. dalibyśmy
                    spokój. A tak Pan J. przypisów nie zrobił i tym samym odpowiada za wszystkie,
                    zarówno te mądre, jak i te głupie tezy, które popełnił. Czasami warto robić
                    przypisy. Naprawdę.
                    • laband Re: To bylo do Labanda 09.06.04, 13:19
                      mosz jedyn mankamynt, nyi je zes Hanysym. A Hanysy majom miyndzy sobom tako
                      rozguoska, kero im ktos rozpusciou, ize u szlachty polskyj sie niy wylywo za
                      kounierz.

                      ps

                      pardom ale musza isc do roboty

                      cdn
                      • fogg Re: To bylo do Labanda 09.06.04, 13:24

    • fogg polski mit pijaństwa 09.06.04, 14:24
      To o czym piszesz, drogi Labandzie, to jedynie jeszcze jedna, lokalna, śląska
      wersja mitu, którego autorem jest Henryk Sienkiewicz i który utrwalają
      równie "dobre" jak i powieści Sienkiewicza (których osobiście nie lubię) filmy
      Hofmanna w stylu "Ogniem i mieczem" (których też nie lubię). Chodzi mi o mit
      Pana Zagłoby jak szlachetki-pijaka. Przez pryzmat tej postaci wielu patrzy na
      całą Polską szlachtę, a to oczywiście nieprawda. Po wojnie propaganda
      komunistyczna również wykorzystywała tę postać, by zdyskredytować "Polskich
      Panów". A przecież jeszcze w I połowie XIX w. polska szlachta to byli
      Ostrogorscy, Czartoryscy, Potoccy, Zamojscy, Lubomirscy - elita intelektualna i
      kulturalna narodu. Chyba nie sądzisz by byli wśród nich sami alkoholicy. To mit
      i stereotyp.


      --
      Pozdrawiam
      Fogg - Fogielewicz
      • slezan Re: polski mit pijaństwa 09.06.04, 17:37
        Schummel, o którym pisałeś, wiązał pijaństwo Górnoślązaków (i parę innych wad)
        z polską tradycją, co oczywiście mówi dużo raczej o postrzeganiu Polaków pod
        koniec XVIII w. niż o nich samych. Sądzę jednak, że stereotyp ma pewne
        podstawy, tzn. że pijaństwo było dość powszechną przypadłością już w I RP.
        Wiązałbym to z brakiem tego protestanckiego etosu pracy, który w krajach
        zachodnich narzucał ludziom samodyscyplinę. Rozwój gospodarki wolnorynkowej i
        demontaż państwa socjalnego powinien także w Polsce wpłynąć na ograniczenie
        plagi pijaństwa.
        • Gość: bolo Slaski(Pruski) mit polskiego pijaństwa IP: *.dip.t-dialin.net 09.06.04, 18:03
          slezan napisał:

          > Wiązałbym to z brakiem tego protestanckiego etosu pracy, który w krajach
          > zachodnich narzucał ludziom samodyscyplinę. Rozwój gospodarki wolnorynkowej i
          > demontaż państwa socjalnego powinien także w Polsce wpłynąć na ograniczenie
          > plagi pijaństwa.


          Hmm , ja bym nie wiazal tego z protestanckim etosem pracy ( przyn. nie
          protestanckim) Dla przykladu w krajach skandynawskich praktycznie wylacznie
          protestanckich pijanstwo narodow Szwecji i Norwegi uznano za tak wielka plage
          ze wprowadzono prohibicje . Szwedzi , Norwegowie do dzis chleja na potege na
          promach do Danii gdzie dostep do alkoholu jest latwy i tani .

          • slezan Re: Slaski(Pruski) mit polskiego pijaństwa 09.06.04, 18:07
            Ale wstydzą się chlać u siebie - to znamienne. A prostestancki etos pracy to
            umowne określenie - może występowac w społecznościach katolickich (np. dawniej
            Górnoślązacy)lub nie występować w protestanckich. Wzięło się chyba od Maxa
            Webera.
            • somepoint210 Re: Slaski(Pruski) mit polskiego pijaństwa 09.06.04, 18:20
              Zgodze sie z Wami oboma, poniewaz jestem personalnie zwiazany z jednym z krajow
              skandynawskich moge powiedziec, ze pija duzo (nawet za duzo), robia to jednak,
              jak powiedzial Slezan na zewnatrz, a jesli juz to w domu. Zarowno tam jak i US
              nie ujrzysz pijanego na ulicy. A jesli juz, to masz prawie pewnosc, ze to...nie
              skoncze zdania, nie chce zaogniac i powielac stereotypow.
              • slezan Re: Slaski(Pruski) mit polskiego pijaństwa 09.06.04, 18:20
                Masz kobietę ze Szwecji?
                • somepoint210 Re: Slaski(Pruski) mit polskiego pijaństwa 09.06.04, 18:22
                  Czy pod pojeciem kobiety masz na mysli zone czy 'girlfriend'?:)))))
                  • slezan Re: Slaski(Pruski) mit polskiego pijaństwa 09.06.04, 18:23
                    Chciałem właśnie uniknąć tego rozróżnienia. Wiesz, ta poprawność...
                    • somepoint210 Re: Slaski(Pruski) mit polskiego pijaństwa 09.06.04, 18:37
                      Jest jeszcze jedna mozliwosc; siostra zony, miejsce akcji, Taastrup,
                      przedmiescia Kopenhagi:)))
                      • slezan Re: Slaski(Pruski) mit polskiego pijaństwa 09.06.04, 18:40
                        No tak. Faktycznie, to była jedyna alternatywa:-)
              • somepoint210 Re: Slaski(Pruski) mit polskiego pijaństwa 09.06.04, 18:21
                Mialo byc "na zewnatrz" swojego kraju (chyba jestem zmeczony.
                • slezan Re: Slaski(Pruski) mit polskiego pijaństwa 09.06.04, 18:24
                  Co Ty,ledwo minęło południe.
                  • somepoint210 Re: Slaski(Pruski) mit polskiego pijaństwa 09.06.04, 18:26
                    Jako przyzwoity alkoholik zawsze czekam na "noon", to pozwala zachowac mi
                    trzezwy umysl:)))
                    • slezan Re: Slaski(Pruski) mit polskiego pijaństwa 09.06.04, 18:27
                      Hehehe. Też muszę narzucić sobie odrobinę dyscypliny.
                    • slezan Re: Slaski(Pruski) mit polskiego pijaństwa 09.06.04, 18:30
                      Polecam Ci wątek z forum Katowice - żebyś wiedziałz kim masz do czynienia:
                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=59&w=13294959

                    • slezan Re: Slaski(Pruski) mit polskiego pijaństwa 09.06.04, 18:31
                      To też niezłe:
                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=59&w=13292598

                      • somepoint210 Re: Slaski(Pruski) mit polskiego pijaństwa 09.06.04, 18:36
                        He, he oba czytalem, bez ostatnich wypowiedzi, musze uzupelnic lekture:)
                        • slezan Re: Slaski(Pruski) mit polskiego pijaństwa 09.06.04, 18:37
                          To perełki forum, a korn stał się moim idolem:-) Jak kiedyś bebokk (obecny
                          wiślok).
                          • somepoint210 Re: Slaski(Pruski) mit polskiego pijaństwa 09.06.04, 18:39
                            Ale na poczatku ten Korn sprawial wrazenie rozsadnego.
                            • slezan Re: Slaski(Pruski) mit polskiego pijaństwa 09.06.04, 18:42
                              Już kiedyś się strasznie łatwo wkurzał i wpadał w ten swój trans (bo tak chyba
                              trzeba określić jego stan). Wmawiał innym, że nie rozumieją słowa pisanego - to
                              był jego sposób na zaistnienie na forum. Mam wyrzuty sumienia, bo się facet
                              spienił i nie wiem czy mu sie coś nie stało. A jak jeszcze Arni zagra z nim w
                              pingla, to już w ogóle może być niebezpiecznie.
                              • somepoint210 Re: Slaski(Pruski) mit polskiego pijaństwa 09.06.04, 18:48
                                To jest wogole straszny problem 'elyt' ...... (wykropkowanie swiadome), za duzo
                                emocji.
                            • slezan Re: Slaski(Pruski) mit polskiego pijaństwa 09.06.04, 18:47
                              Swoją drogą ciekawe, skąd się ludziom bierze taka nerwowość. Szkoła ich tak
                              skrzywiła? Nie mają indywidualnych osiągnięć i duma narodowa to taki ersatz
                              poczucia własnej wartości? Pewnie, że nikomu nie byłoby przyjemnie, gdyby ktoś
                              uznał jego nację za gorszą, ale taki bałwochwalczy stosunek do historii i
                              tradycji narodowej to gruba przesada.
                              • somepoint210 Re: Slaski(Pruski) mit polskiego pijaństwa 09.06.04, 18:54
                                Na pewno nie szkola, zawsze bede przeciwny pogladom o komunistycznej
                                indoktrynacji (tzn. istniala, ale nigdy nie byla decydujaca w skrzywieniu
                                pogladow). Jako dobry przyklad - dr.Gorzelik.
                                Innymi slowy, kto chcial, nie przyjmowal tego bezkrytycznie, uzywal mozgu.
            • Gość: bolo Re: Slaski(Pruski) mit polskiego pijaństwa IP: *.dip.t-dialin.net 09.06.04, 18:24
              slezan napisał:

              > Ale wstydzą się chlać u siebie - to znamienne.

              zreczna nadinterpretacja Slezanie.

              Pija na promie bo jest "wolnoclowy" bez luxussteuer

              Ponadto na promie jest pod reka czyli jak na zawolanie.
              Nie wiem jak jest teraz w Szwecji od czasu jak sa w Uni,
              ale do niedawna bylo jeszcze tak ze na miasto przypadal jeden jedyny
              sklep majacy koncesje na alkohol ( monopolowy) a wiele miejscowosci takiego
              sklepu wogole nie posiadaly. Sprzedawac mozna bylo alkohol wylacznie w scisle
              okreslonych godzinach. O cenie juz nie wspomne bo byla zaporowa.
              W "normalnych" sklepach alkoholu nie bylo wogole ,jesli juz
              to wylacznie "Öl" czyli piwo ok 2% ,a takim piwem chyba ciezko sie upic.
              • slezan Re: Slaski(Pruski) mit polskiego pijaństwa 09.06.04, 18:25
                Dla chcącego nic trudnego. Poza tym można pędzić.
        • grba Re: polski mit pijaństwa 09.06.04, 21:50
          slezan napisał:

          > Schummel, o którym pisałeś, wiązał pijaństwo Górnoślązaków (i parę innych
          wad)
          > z polską tradycją, co oczywiście mówi dużo raczej o postrzeganiu Polaków pod
          > koniec XVIII w. niż o nich samych. Sądzę jednak, że stereotyp ma pewne
          > podstawy, tzn. że pijaństwo było dość powszechną przypadłością już w I RP.
          > Wiązałbym to z brakiem tego protestanckiego etosu pracy, który w krajach
          > zachodnich narzucał ludziom samodyscyplinę. Rozwój gospodarki wolnorynkowej i
          > demontaż państwa socjalnego powinien także w Polsce wpłynąć na ograniczenie
          > plagi pijaństwa.

          ja ja oktoberfest ;)
          • slezan Re: polski mit pijaństwa 09.06.04, 21:51
            No właśnie - Fest. Chodzi o to, żeby pić w czasie wolnym od obowiązków:-)
            • fogg Re: polski mit pijaństwa 09.06.04, 22:01
              Poza tym pijaństwo najczęściej wiązało się z biedą, choć i wśród bogaczy nie brak ochlaptusów. Jednak bieda i bezrobocie nakręcają koniunkturę na picie taniego alkoholu, co jest widoczne także wśród dzisiejszych Ślązaków i nie widziałbym w tym "zgubnego działania polskiego elementu osadniczego" jak chcą to wiedzieć niektórzy.
              • grba Schummel, Reise durch Schlesien 09.06.04, 22:13
                Nikt nie przeczy, że na Górnym Śląsku pije się wódkę i to dużo wódki. Skąd
                pochodzi, że wódka jest ulubionym napojem Górnoślązaków? Niezdrowe powietrze,
                wytężająca fizyczna praca, trudno strawne pożywienie, przeważnie roślinnego
                pochodzenia, wreszcie głód, wszystko to zachęca do wódki. Wódka uspokaja
                żołądek, wódka ożywia znikające siły... Wódka wyświadcza biednemu, nie mającemu
                chleba robotnikowi tę przysługę, że osłabia odczuwanie głodu... Jeszcze jeden
                powód silnego używania wódki... Czy nie jest powszechnie wiadomo, że wódka jest
                dobrym środkiem oszałamiającym, pozwalającym przynajmniej na pewien czas
                zapomnieć o swojej nędzy... (J. G. Schummel, Reise durch Schlesien im Juli -
                August 1791).
              • slezan Re: polski mit pijaństwa 09.06.04, 22:14
                Bieda połączona z brakiem możłiwości bogacenia się ciężką pracą - tak bym to
                ujął.
                • grba Wielcy Ślązacy: ks. Jan Ficek 09.06.04, 22:19


                  www.oaza.org.pl/eleuteria/47/ks%20Jan%20Ficek.html
                  • fogg Re: Wielcy Ślązacy: ks. Jan Ficek 09.06.04, 22:28
                    Tak więc alkoholizm i pijaństwo, to nie jest "coś" co przyszło wraz z osadnikami w 1945 roku. Z drugiej strony faktem jest, że PRL była na tyle nijakim państwem, że alkohol mógł być dobrą odtrutką na szarość okresu Gomułki czy trud kryzysów lat 80-tych, ale to już temat na zupełnie inną dyskusję.
                    • laband Re: Wielcy Ślązacy: ks. Jan Ficek 09.06.04, 22:54
                      a co byscie pedzieli o tzw. "polskich fakirach"?
                      • laband polske fakiry 10.06.04, 10:56
                        Widza ize zodyn niywiy kto to byli te "polske fakiry".

                        Niy natrefiyli'scie na to nikaj??? Dziwne!

                        To byli take zebroki i "cygony" co udowali kalykow odstowiali sztuczki, a kere
                        prziszli do Slonska ze Polski. Nawet je pora obrozkow kere to przedstowiajom.

                        Jak wiadomo w XIX wieku zaczuo sie we Oberschlesien lepiyj ludziom powodzic, i
                        to bouo prziczynom wzmozonego napuywu niy ino ludzi do roboty ze somsiedniyj
                        Polski, ale tysz i roztomaitych miglancow co abo mieli dwie lewy rynce abo za
                        wiela suepali.
      • laband Re: polski mit pijaństwa 09.06.04, 22:43
        No to niy wypado polskim histerykom nic ino Siynkewicza do sondu podac!
        • slezan Re: polski mit pijaństwa 09.06.04, 22:44
          Hehehehe. Fakt, gdyby dzisiaj Sienkiewicz pisał te swoje dziełka, to nie jeden
          podałby go do prokuratury.
          • laband Re: polski mit pijaństwa 09.06.04, 22:47
            Ach przeston, takich siynkiewiczow to je we Polsce na pynczki!
            • Gość: Ramon Re: polski mit pijaństwa IP: *.proxy.aol.com 10.06.04, 08:47
              jeszcze dzisiej biere mie mora s kuli tego, ze musiou ech sie z tym Schundym
              zajmowac.
              m.s.m
              Ramon
              • grba Re: polski mit pijaństwa 10.06.04, 09:08
                Gość portalu: Ramon napisał(a):

                > jeszcze dzisiej biere mie mora s kuli tego, ze musiou ech sie z tym Schundym
                > zajmowac.
                > m.s.m
                > Ramon
                >


                tandeciarz to ty pierwotniaku
                • grba Sienkiewicz 10.06.04, 09:15
                  Znaczek poczty szwedzkiej z 1965r.
                  Sienkiewicz z Kochem
                  www.nobel.se/nobel/stamps/1965.html
                  The Nobel Prize in Literature 1905
                  www.nobel.se/literature/laureates/1905/
                  • fogg Re: Sienkiewicz 10.06.04, 10:19
                    Dajmy spokój Sienkiewiczowi, niech spoczywa w spokoju. Jego zgubny wpływ na kształtowanie się polskiego nacjonalizmu wałkowano już w tysiącu i jeden dyskusjach. On pisał w całkiem innych czasach, a dziś jego oddziaływanie jest coraz mniejsze. Myślę, że sienkiewiczowska ideologia nie stanowi już strawnej pożywki dla dzisiejszej młodzieży.
                    • laband Re: Sienkiewicz 10.06.04, 10:24
                      Przepraszom ze pytom , a co dzisiej je tom strawom Twoim zdaniym?
                    • grba Re: Sienkiewicz 10.06.04, 10:37
                      fogg napisał:

                      > Dajmy spokój Sienkiewiczowi, niech spoczywa w spokoju. Jego zgubny wpływ na
                      ksz
                      > tałtowanie się polskiego nacjonalizmu wałkowano już w tysiącu i jeden
                      dyskusjac
                      > h. On pisał w całkiem innych czasach, a dziś jego oddziaływanie jest coraz
                      mnie
                      > jsze. Myślę, że sienkiewiczowska ideologia nie stanowi już strawnej pożywki
                      dla
                      > dzisiejszej młodzieży.
                      >
                      >

                      Zgubny wpływ?
                      Kolega czytał Sienkiewicza?
                      Kolega wie kiedy Sienkiewicz pisał? (Sienkiewicz zm. 1916)
                      Kolega wie, że pisząc kierował się zasadą "ku pokrzepieniu serc"?
                      Kolega wie, który amerykański pisarz tę maksymę przejął od Sienkiewicza?
                      Kolega wie, że mamy rok 2004?

                      • grba Kilka słów o Sienkiewiczu 10.06.04, 11:03
                        Realizm kinkietów teatralnych?

                        Trylogią zachwycał się prezydent Theodor Roosevelt. Twórczość Sienkiewicza
                        wywarła wpływ na Margaret Mitchell autorkę Przeminęło z wiatrem, a William
                        Faulkner wiele lat później wspominał, jak duże wrażenie zrobiły na nim, czytane
                        w dzieciństwie, jego dzieła. Henry Miller umieścił Quo vadis wśród książek
                        najważniejszych.

                        TEKST: ROBERT LEŚNIEWSKI

                        Od dłuższego już czasu nikt nie sfilmował żadnej powieści Henryka Sienkiewicza.
                        Najwyższa pora, żeby przypomnieć tego zapomnianego twórcę, opisać okres jego
                        największej sławy, uwieńczony przyznaniem mu literackiej nagrody Nobla.

                        Z jednej strony pisarzowi towarzyszyło uwielbienie, jakie okazywał mu naród:
                        prezent w postaci dworku we wsi Oblęgorek z okazji jubileuszu 25-lecia pracy
                        twórczej w 1900 roku, niezliczone sympozja, akademie ku czci. Z drugiej zaś
                        strony – ataki postępowej inteligencji, oburzonej zarówno szaloną popularnością
                        jego twórczości, jak coraz bardziej widocznym zbliżeniem do Narodowej
                        Demokracji. Na dodatek w ogniu rewolucji 1905 roku Sienkiewicz miał wyrazić
                        obawę o naród polski „na którego zgubę pracują ręka w rękę biurokracja i
                        socjaliści”, co podniosło temperaturę sporów.

                        Już pozytywiści toczyli ze swym kolegą po piórze nieustanne boje. Na
                        opublikowanie Ogniem i mieczem Bolesław Prus i Aleksander Świętochowski
                        odpowiedzieli frontalnym atakiem. Mieli mu za złe przedłożenie powieści
                        historycznej „w stylu starego Dumasa”, nad realizm twórczości współczesnej.
                        Uznania ich nie budziły nawet sceny batalistyczne, za które przez innych był
                        tak ceniony, zaś Trylogia nazywana polską Iliadą. „Jeżeli to jest realizm, to
                        realizm kinkietów teatralnych” – szydził Prus.


                        „Co do twojej sztuki. Jeśli nie ma w niej paraliżu postępowego, zboczeń
                        urosłych na tle płciowym, kazirodztwa, grzechu sodomskiego, a jest, broń Boże,
                        logika, jasność i tchnienie poezji, to się istotnie boję o jej powodzenie”.


                        Kobiety miały dla niego więcej uznania. Eliza Orzeszkowa ceniła Sienkiewicza
                        jako klasyka polszczyzny, skromnie przyznając, że „artystą jest największym”.
                        Także Maria Konopnicka uważała, że nikt po Mickiewiczu nie malował tak jak on
                        duszy narodu, jej uniesień, prostoty i męstwa.

                        Zarazem uwidocznił się podział w obozie jego przyjaciół i wrogów, w stosunku do
                        poszczególnych utworów. O ile Ogniem i mieczem robiło furorę wśród
                        konserwatystów, to postępowcy oklaskiwali Potop.

                        Atmosferę podgrzało wdrapanie się na artystyczny Parnas pokolenia Młodej
                        Polski. Część z nich protekcji Sienkiewicza zawdzięczała swój byt materialny i
                        twórczy. Nie przeszkodziło to im, a raczej ich adwokatom – krytykom literackim,
                        ubranym w prokuratorskie togi, w rozpoczęciu napaści na starego mistrza,
                        szczególnie, że ten nie krył do nich niechęci. Pisał do swojego przyjaciela
                        Adama Krechowieckiego: „Co do twojej sztuki. Jeśli nie ma w niej paraliżu
                        postępowego, zboczeń urosłych na tle płciowym, kazirodztwa, grzechu
                        sodomskiego, a jest, broń Boże, logika, jasność i tchnienie poezji, to się
                        istotnie boję o jej powodzenie”.

                        Legendziarz Młodej Polski Stanisław Brzozowski uważał, że popularność
                        Sienkiewicza wśród warstw ludowych to „zaraza szlacheckiego lenistwa duchowego
                        zaszczepionego im”. Uznawał go za klasyka polskiej ciemnoty. Adolf Nowaczyński
                        kpił z kontuszowego zacięcia i wiary w cnoty szlacheckie. Jednak najdalej
                        posunął się Wacław Nałkowski. Stwierdził dobitnie, iż Sienkiewicz podjął w swej
                        twórczości zadanie idealizowania filistrii i wszelkiej reakcyjnej zgnilizny,
                        zaś swe sukcesy za granicą zawdzięcza wyłącznie polskim klasom posiadającym
                        oraz księżom. Ponieważ dalej już w budowaniu wszechświatowego idiotyzmu pójść
                        nie było można, spory na jakiś czas przycichły. A może stało się tak za sprawą
                        jak zawsze niezawodnej Orzeszkowej, która, choć zazwyczaj wobec Sienkiewicza
                        krytyczna, zszokowana poziomem napaści na niego pytała: „za co go
                        poniewieracie?”.


                        Paul Valery pisał: Quo vadis ma sukces. Ciekawe, że te figle jeszcze chwytają.
                        Szewskie barbarzyństwo.


                        Sienkiewicz od momentu sukcesu w Niemczech powieści Bez dogmatu stał się
                        pisarzem sławnym w całej Europie, a od czasu opublikowania Quo vadis, w całym
                        cywilizowanym świecie. Wyrastał na swego rodzaju kulturalnego ambasadora
                        Polski. Jego książki przetłumaczone zostały na kilkadziesiąt języków,
                        aramejskiego i hebrajskiego nie wyłączając. Na życzenie papieża Leona XIII
                        sporządzono łacińskie tłumaczenie Quo vadis, najpopularniejszej książki
                        przełomu wieków.

                        Olbrzym polski. Gdy niemal równocześnie z publikacją w Polsce, w 1896 roku w
                        Stanach Zjednoczonych ukazało się Quo vadis, krytycy amerykańscy byli
                        zachwyceni. Szczególnie wysoko oceniono postacie Nerona i Petroniusza, Ligię
                        uznając za słaby punkt powieści. Przez kilka następnych lat książka zajmowała
                        pierwsze miejsca na liście bestsellerów ogłaszanej przez pismo „Bookman”.
                        Wielomilionowe nakłady były natychmiast wykupywane.

                        Podkreślano, że Polska bierze odwet za swoje krzywdy polityczne dzięki
                        mistrzostwu artystycznemu prozy Sienkiewicza. Trylogią zachwycał się prezydent
                        Theodor Roosevelt. Twórczość Sienkiewicza wywarła wpływ na Margaret Mitchell
                        autorkę Przeminęło z wiatrem, a William Faulkner wiele lat później wspominał,
                        jak duże wrażenie zrobiły na nim, czytane w dzieciństwie, jego dzieła. Henry
                        Miller umieścił Quo vadis wśród książek najważniejszych.

                        Dreszcz sienkiewiczowski we Francji trwał krótko, zaledwie kilka sezonów.
                        Najwyżej oceniano Quo vadis i Bez dogmatu. Nie wzbudzał zachwytów Potop, w
                        którym Francuzi przedstawieni są mało sympatycznie. W ciągu pierwszego roku
                        nowego stulecia przetłumaczono niemal wszystkie jego utwory. Krytyka tamtejsza
                        chcąc odgrodzić swój kraj murem chińskim od wszelkiej literatury zagranicznej z
                        niechęcią patrzyła na triumfy pisarzy obcych, nie szczędząc im gorzkich słów.
                        Paul Valery pisał: Quo vadis ma sukces. Ciekawe, że te figle jeszcze chwytają.
                        Szewskie barbarzyństwo.

                        Na fali zachwytu nad jego twórczością, zrealizowano w 1901 roku dla wytwórni
                        Pathe pierwszą ekranizację „epopei chrześcijańskiej” – trwającą kilka chwil
                        scenę z igrzysk. W rok później najgłośniejsza ówcześnie aktorka Sara Bernhardt
                        doprowadziła do wystawienia w Paryżu przeróbki scenicznej Ogniem i mieczem.
                        Mimo tak olbrzymiego rozgłosu, w 1904 roku Sienkiewicz dostał Legię Honorową
                        jako wybitny pisarz rosyjski (sic!).

                        L’epidemia sienkiewicziana. We Włoszech powieść o początkach chrześcijaństwa
                        uznano za dzieło niemal rodzime. W szkołach Quo vadis stało się lekturą
                        obowiązkową. Ukazywały się niezliczone ilości przekładów tej książki, a o jej
                        sukcesie świadczyły dodatkowo pretensje różnych literatów zarzucających
                        Sienkiewiczowi plagiat. W Rosji uznawany był za jednego z trzech
                        najpopularniejszych powieściopisarzy, obok Lwa Tołstoja i Emila Zoli. Jego
                        utwory ukazywały się po rosyjsku niemal równocześnie z polskimi wydaniami.

                        W ślad za oszałamiającym sukcesem w skali światowej nie posypały się na
                        Sienkiewicza wielkie pieniądze. Stało się tak za sprawą nie podpisania przez
                        Rosję, której był poddanym i Stany Zjednoczone, gdzie osiągał najwyższe
                        nakłady, międzynarodowej konwencji berneńskiej regulującej kwestie honorariów
                        za przekłady. Dlatego w jednym z listów napisał smutno: „Mam to co dostaję od
                        polskich wydawców i więcej nic”. Porównywał swoją pracę do nie ogrodzonego
                        pola. „Lazł, kto chciał i zabierał mi moje plony”.

                        A było o co walczyć, gdyż według bibliografów angielskich Quo vadis ustaliło
                        wszechświatowy rekord XIX wieku, tak pod względem ilości przekładów, jak
                        ogólnej liczby egzemplarzy wszystkich wydań. A miało na to niespełna pięć lat.


                        Po powrocie do kraju, Sienkiewicz wzorem

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka