Dodaj do ulubionych

Jutro Polaczki!

IP: 192.168.100.* / *.bmj.net.pl 13.03.02, 23:25
Mama kaze mi juz isc spac, ale jutro tez tu wroce i znowu na was nakrzycze
Polaczki!!!
Obserwuj wątek
    • Gość: ! Re: Jutro Polaczki! IP: *.pppool.de 13.03.02, 23:29
      Magi jaka ty jestes glupia, jak jestes ciniarzem to daj sobie spokoj, idz na
      metamorfozy tam mozesz mnie zawsze wywalac.
      I naucz sie pisac w twiom jezyku ojczystam!
      • Gość: ! Re: Jutro Polaczki! IP: 192.168.100.* / *.bmj.net.pl 13.03.02, 23:31
        Tak Matti popiszmy sobie w ojczystam jezyku. Warum nein?
        Lubie gadac sam ze soba jak nie mam czym sie brandzlowac.

        • Gość: ;-) Re: Jutro Polaczki! IP: *.dip.t-dialin.net 13.03.02, 23:33
          Gość portalu: ! napisał(a):

          > Tak Matti popiszmy sobie w ojczystam jezyku. Warum nein?
          > Lubie gadac sam ze soba jak nie mam czym sie brandzlowac.
          >


          "warum nein"? a co to znaczy
          • Gość: ! Re: Jutro Polaczki! IP: 192.168.100.* / *.bmj.net.pl 13.03.02, 23:36
            Jestes moj mily - nareszcie!
            • Gość: ;-) Re: Jutro Polaczki! IP: *.dip.t-dialin.net 13.03.02, 23:44
              Gość portalu: ! napisał(a):

              > Jestes moj mily - nareszcie!

              na klar, könntest du noch mal langsam und zum Mitschreiben sagen, was du sagen
              wolltest?

              Mit freundlichen Grüßen
              ;-)
              • Gość: ! Re: Jutro Polaczki! IP: 192.168.100.* / *.bmj.net.pl 13.03.02, 23:51
                Ja tez cie kocham. Gdyby nie Ty bylbym calkiem samotny.
                • Gość: ;-) Re: Jutro Polaczki! IP: *.dip.t-dialin.net 13.03.02, 23:55
                  Gość portalu: ! napisał(a):

                  > Ja tez cie kocham. Gdyby nie Ty bylbym calkiem samotny.

                  ich nix verstehen ;-( kannst du auch anders - oder du keine fremdspachen
                  verstehen ;-(

                  • Gość: ! Re: Jutro Polaczki! IP: 192.168.100.* / *.bmj.net.pl 13.03.02, 23:58
                    :-*
                    • Gość: ks.prob. Re: Jutro Polaczki! IP: *.dip.t-dialin.net 14.03.02, 00:00
                      Drodzy w Chrystusie Panu, Siostry i Bracia!

                      Podróżując samochodem po polskiej ziemi od kilku lat można zauważyć pojawiające
                      się w niektórych miejscach przy drodze różne reklamy i napisy. Do niedawna
                      stały tylko znaki drogowe i nic więcej. Teraz jazda samochodem jest bardziej
                      urozmaicona. Na przykład na drodze nr 4 w pobliżu Krakowa, w kierunku Rzeszowa
                      ktoś ustawił na poboczu ogromną tablicę, na której widać duży znak
                      drogowy "uwaga wypadki", a poniżej znajduje się olbrzymi napis "1996 - 10 ofiar
                      śmiertelnych - i, jeszcze w nawiasie, 2 km". Jak dowiedziałem się od pewnych
                      ludzi, w ciągu tylko poprzedniego roku zginęło tam, na krótkim odcinku szosy,
                      10 osób - z czego większość była pod wpływem alkoholu: albo kierujący
                      pojazdami, albo też poruszający się, zygzakiem, po poboczu. Wyobraźmy sobie
                      teraz, co by się stało, gdyby po każdym wypadku stawiano takiego typu napisy
                      przy drogach? Zabrakło by blachy i farby. W wyniku jazdy pod wpływem alkoholu
                      ginie co roku kilkanaście tysięcy osób, czyli jedno dość duże miasteczko.

                      Grzech nieumiarkowania w jedzeniu - a zwłaszcza w piciu - przynosi ogromne
                      szkody dla całego społeczeństwa, ale przede wszystkim dla samego grzesznika i
                      jego najbliższych. Każdy z nas, jeśli przestanie kierować się rozumem, łatwo
                      może wpaść w sidła nałogu. Zaczyna się niewinnie, od małych ilości, od czasu do
                      czasu. Później szuka się coraz więcej okazji do wypicia, aż w końcu kiedyś
                      zostaje przekroczona granica między pijaństwem a chorobą. Wtedy zaczyna się
                      tragedia - zarówno dla samego alkoholika, jak i jego żony, dzieci i całego
                      otoczenia. Dlatego trzeba nieustannie przestrzegać wszystkich, a zwłaszcza
                      dzieci i młodzież, modlić się i upominać.

                      Czytałem kiedyś takie porównanie: "Pijak mógłby przestać pić, ale nie chce -
                      alkoholik chciałby przestać pić, ale nie może". To zdanie ukazuje ogromne
                      nieszczęście, jakie pociągają napoje alkoholowe - nawet zwykłe piwo - ponieważ
                      jeśli pijący nie umie zachować umiar, ale dzień za dniem przyzwyczaja się do
                      używki, pewnego dnia przestaje być pijakiem a staje się alkoholikiem, wpada w
                      nieuleczalną chorobę, która jak rak powoli i podstępnie niszczy organizm.
                      Niektórzy jednak nie zdążą zachorować - jeśli wcześniej staną się ofiarą
                      jakiegoś wypadku, albo (niestety, to rzadkość) - przestaną pić. Dlatego więc
                      nikogo w życiu nigdy więcej nie namawiajmy do wypicia, nie zachęcajmy nawet do
                      jednego kieliszka, zwłaszcza jeśli jest to kierowca i za godzinę ma zasiąść za
                      kierownicą. Nikogo nie wolno zmuszać do wzniesienia toastu, naśmiewać się z
                      kogoś, że jest abstynentem, albo że ma słabą głowę. Jest to ciężki grzech,
                      który mści się później przez długie lata.

                      Jest takie znane opowiadanie o zakonniku, który miał ciężkie pokusy diabelskie,
                      ale się nie poddawał. Któregoś razu ukazał mu się sam diabeł i obiecał mu, że
                      już przestanie mu dokuczać, jeśli wykona jeden zły uczynek: albo spali kościół,
                      albo zabije człowieka, albo przyjmie Komunię św. w stanie grzechu ciężkiego,
                      albo nie odmówi pacierza, albo wypije butelkę wina. Zakonnik, młody i
                      niedoświadczony, posłuchał diabła i wybrał ostatni wariant. Pomyślał sobie, że
                      to nie taki całkiem ciężki grzech i opróżnił duszkiem całą butelkę starego,
                      dobrego wina. Zaraz potem położył się i zasnął. W ten sposób zaspał na poranne
                      modlitwy w klasztorze. Przeor, przełożony klasztoru zaniepokoił się
                      nieobecnością nowicjusza i zaglądnął do jego pokoju. Wtedy młodzian obudził się
                      i przestraszony, jeszcze będąc pod wpływem alkoholu, nie zdając sobie sprawy z
                      tego, co robi, pustą butelką uderzył przełożonego po głowie i go zabił.
                      Następnie wybiegł na zewnątrz i udał się do kościoła, gdzie akurat odprawiała
                      się Msza św. i rozdzielano Komunię św. Nasz zakonnik, tak jak pozostali,
                      uklęknął i przyjął świętokradzko Eucharystię. Zaraz po Mszy zaczęto szukać
                      przełożonego. Zakonnik, żeby nie wydało się, że to jego sprawka, podpalił
                      klasztor. Wtedy znowu ukazał mu się sam diabeł i powiedział: "Miałeś zrobić
                      tylko jeden zły uczynek, a wykonałeś wszystkie. Teraz nadajesz się już tylko do
                      piekła." Takie mogą być skutki wydawało by się jednej niewinnej butelki.

                      Drodzy w Chrystusie Panu! Zbliża się sierpień, miesiąc trzeźwości. Zróbmy sobie
                      jedno, konkretne postanowienie. Spróbujmy przeżyć całe 4 tygodnie bez żadnego
                      alkoholu. Nie kupujmy ani jednej butelki i nikogo nie częstujmy nawet
                      najsłabszym napojem. W ostatnich dniach wielu ludzi przeżyło trudne chwile w
                      czasie powodzi. Stracili dobytek, nerwy i zdrowie. W ostatnich latach wielu
                      ludzi przeżyło trudne chwile w czasie libacji alkoholowych i w czasie powrotów
                      pijaka do domu. Stracili dobytek, nerwy i zdrowie. Ofiarujmy w ich intencji
                      trud abstynencji sierpniowej. Nie tylko modlitwą, ale i ofiarą duchową
                      wesprzyjmy zarówno ofiary niedawnej powodzi, jak i ofiary powodzi alkoholowej,
                      która od lat zalewa nasz kraj. Wspomnijmy wszystkie matki, żony i dzieci
                      pijaków i alkoholików.

                      Zacznijmy coś konkretnego robić, żeby postawić tamę temu współczesnemu
                      potopowi, żeby nie dać się porwać jego nurtom i falom, ale nieraz iść pod prąd,
                      prostą drogą przykazań Bożych. Szukajmy pomocy w modlitwie, we Mszy św. i
                      różańcu. Może warto byłoby ofiarować Mszę św. w intencji o nawrócenie i
                      otrzeźwienie kogoś znajomego lub z rodziny? Może właśnie w sierpniu, w miesiącu
                      wakacji i urlopów warto byłoby pojechać na pielgrzymkę do Częstochowy, do
                      Lichenia, albo Krzeszowa? Może wreszcie w tym roku ktoś przestanie pić i
                      zasmucać swoich domowników i zacznie wracać do domu trzeźwy, z kwiatkiem w ręku
                      dla żony i cukierkami dla dzieci - zamiast butelki i przekleństw? Może
                      przyjdzie taki dzień kiedy niepotrzebna już będzie izba wytrzeźwień w Lubinie?
                      Może jeszcze coś się znajdzie, co możemy zrobić? Przecież z pomocą Bożą, z
                      Bożym błogosławieństwem, umocnieni sakramentami świętymi - możemy naprawdę
                      bardzo wiele dokonać. Amen.

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka