worfff
22.03.02, 11:49
Wlasnie stracilem 200 zl, rozwalilem sobie kierunkowskaz, nadkole i zarobilem 6
pktow. Policja stwierdzila, ze to moja wina. Poniekad. Jechalem ul. Kosciuszki
w strone Nowego Swiatu, na skrzyzowaniu chcialem skrecic w lewo na Nowy Swiat.
Jechalem i palilo sie zielone. Mijajac swiatla, zauwazylem ze zielone zmnienilo
sie na pomaranczowe. I w tym momencie na Nowym Swiecie zapalilo sie zielone,
chociaz ja mialem jeszcze pomaranczowe. Nie zdazylismy wychamowac. Po 40
minutach przyjechala policja i sami zgadli jak bylo. Podobno na tym
skrzyzowaniu to normalne - przyjezdzaja tu do stluczek co kilka dni. Czekajac
na policje, widzialem trzy podobne zdarzenia, ale obeszlo sie bez wypadku. I
gdzie tu sens? Policja wie, co sie dzieje - sa tu co kilka dni i wypadki sa
niemal identyczne. Jesli policja wie to wiedza tez urzednicy. Ale jakos nikt
nie interweniuje, zeby poprawic sygnalizacje, aby jednoczesnie nie bylo
pomaranczowego i zielonego. Na szczescie nic mi sie nie stalo - ale nie daj
Boze kiedys gimbus zderzy sie z TIRem - i co wtedy? Wszyscy jak zwykle rozloza
rece, winnego nie bedzie i uslyszymy jedynie - no coz...?