Dodaj do ulubionych

sufit to nie jest gipsdeka, tylko pokłołd

IP: 62.206.176.* 28.10.04, 16:23
Rocznica Panny Marii
Na koniec tego roku przypada 150. rocznica powstania pierwszej stałej osady
polskiej w Stanach Zjednoczonych. Miejscowością tą jest Panna Maria w
Teksasie.

- 150 lat temu zaczęła działać pierwsza polska parafia w USA - Panna Maria.
Założyli ją emigranci z nieodległej od Opola Płużnicy. Dziś ksiądz -
pochodzący z Kluczborka - jest jej proboszczem. Jak zmieniła się Panna Maria
w ciągu tych lat?
- W pewnym sensie wcale się nie zmieniła. Wówczas przyjechało ze Śląska sto
rodzin i te same rodziny mieszkają tu do dziś. Niektórzy wprawdzie żenili się
z miejscowymi, nawet z Meksykankami, ale i oni utrzymali swoją śląskość i
polskość. W ostatnich latach doszły do parafii może ze dwie rodziny
amerykańskie, które ostatnio kupiły u nas małe działki, ale to jest margines.
- Czy księdza parafianie, którzy od pięciu pokoleń mieszkają w Stanach, mówią
jeszcze po polsku?
- Najlepiej mówią - a właściwie po śląsku "rządzom" - najstarsi, 70-80
latkowie, którzy chodzili w Pannie Marii do polskiej szkoły. Oni potrafią
także po polsku czytać i pisać. Młodsi znają ze słuchu polskie modlitwy i
śpiewy i rozumieją gwarę, ale z czytaniem już sobie nie radzą. Polskiej
szkoły nie ma u nas od lat trzydziestych. Wtedy Ameryka, trochę jak potem
komuna w Polsce, forsowała jeden naród - amerykański, więc polską szkołę
zamknięto. Mimo to wielu moich parafian zachowało gwarę śląską, którą
przywieźli tu ich ojcowie.
- Czym różni się ona od dziś używanej na Śląsku gwary?
- Oni mówią gwarą sprzed Kulturkampfu, bez wpływów niemieckich. Dlatego w
Pannie Marii nie ma fartuchów, są zapołski, sufit to nie jest gipsdeka, tylko
pokłołd. Niektóre słowa musieli tworzyć sami, bo ich w XIX-wiecznej gwarze
nie było. Do dziś na samolot mówi się tu furgocz (furgać - latać, przyp.
red). Swojsko brzmi zachęta: ty się idź zejscać (wysikać). Jak do nas trafią
czasem jakieś buce z Warszawy, to się z takiego mówienia śmieją. Muszę się
przyznać, że nie zostawiam na takich prześmiewcach suchej nitki. Ale wielu
gości z Polski słucha tego, jak mówią po polsku ci, którzy od pięciu-sześciu
pokoleń mieszkają w Stanach, z zachwytem, prawie na kolanach. Bo wśród młodej
polskiej emigracji w Chicago zwykle już dzieci nie mówią biegle po polsku, a
wnuki nie znają ani słowa.
- Co jeszcze różni starą emigrację od nowej?
- Starzy emigranci są Amerykanami od wielu pokoleń. Są u siebie. Nie muszą
niczego udawać ani niczego się bać. A równocześnie pielęgnują swoją polską
czy śląską tożsamość. To jest dla nich ważne, szukają na Śląsku korzeni,
cmentarzy, na których są ich nazwiska, miejsc, gdzie mówi się tą samą mową,
którą "rządziła" ich starka. Oni nie mają żadnych żalów do Polski, są nią
zachwyceni. Młodzi emigranci też są Amerykanami, ale nie mają tak wyrazistego
poczucia tego, kim są. A w dodatku są skłóceni. Przykro to powiedzieć, ale o
Polonii chicagowskiej mówi się czasem, że jak Polak Polakowi nie zaszkodził,
to już mu pomógł. W Teksasie Polacy są otwarci, bo im nikt pracy nie
zabierze, nie mają lęków.
- Czy ksiądz w kościele też mówi po śląsku?
- W niedzielę w kościele mówię tylko po angielsku, bo ten język znają wszyscy
dobrze. W tygodniu, kiedy na mszy św. są przede wszystkim najstarsi, a
braknie mi jakiegoś angielskiego słowa, to wtrącam czasem śląskie i pytam
ich, jak to będzie po angielsku. Bardzo się z tego cieszą. Natomiast kiedy
idę do chorych, rozmawiam z nimi po śląsku i modlimy się po polsku. Modlą się
pięknie, trochę archaicznie, np. Panie, nie jestem godzien, abyś przyszedł do
przybytku serca mojego...
- W Polsce często wyobrażamy sobie Amerykę przez pryzmat telewizji jako kraj
liberalny nie tylko gospodarczo, ale i moralnie. Jak ma się życie w Pannie
Marii do tego stereotypu?
- U nas zdecydowanie więcej jest Ameryki konserwatywnej, wręcz pruderyjnej.
To, co widzimy w telewizji, to jest Hollywood, Los Angeles, San Francisco,
Kalifornia. Już w Nowym Jorku jest inaczej. Oczywiście, także my mamy
problemy, zwłaszcza w wielkich miastach, gdzie jest większa anonimowość i
mniejsza więź z Kościołem, ale ten problem jest wszędzie, nie tylko w
Ameryce. U nas procent ludzi związanych z Kościołem, z parafią, z lokalną
kulturą jest ciągle bardzo wysoki. Nasza teksańska Ameryka jest inna pod
każdym względem. Tutejsze farmy nierzadko są zaniedbane. Praktyczność często
nie idzie w parze z estetyką. Jak coś porzucą w obejściu, to często leży, aż
zgnije. Praca, biznes jest ważniejszy niż dbałość o dom. Nawet w San Antonio -
dużym mieście - jest wiele drewnianych domków, które przypominają nasze
altanki.
- W czym jeszcze wyraża się teksański konserwatyzm?
- Teksańczycy są przywiązani do tradycyjnych, powiedziałbym: westernowych
wartości. Zło i dobro są tu wyraźnie oddzielone. Według tutejszych norm,
jeśli my jesteśmy dobrzy, a ktoś jest zły, to mamy prawo nawet go zabić.
Zresztą w Teksasie według prawa właściciel może strzelić do kogoś, kto
wchodzi na jego farmę, bo prawo własności jest święte. I może niezbyt często,
ale takie strzały się zdarzają. Trzeba pamiętać, że w Teksasie wykonuje się
połowę wyroków śmierci orzekanych w Stanach Zjednoczonych. Prawo amerykańskie
jest znacznie bardziej surowe od polskiego, a w Teksasie jest wręcz
bezlitosne.
- Z czego wynika taka liczba wyroków śmierci?
- Z rygoryzmu. Jak zrobiłeś coś złego, musisz ponieść karę. Morderstwo czy
podwójne morderstwo skutkuje praktycznie zawsze wyrokiem śmierci. Posiadanie
narkotyków lub ich sprzedaż to w Teksasie pewny sposób na trafienie do
więzienia.
- Co ksiądz mówi swoim parafianom o karze śmierci, którą Kościół zdecydowanie
odrzuca?
- Tutejsi ludzie bardzo słuchają księdza czy Kościoła w sprawach moralnych,
ale swego stanowiska w sprawie kary śmierci zdecydowanie bronią. Oni są po
prostu najpierw Teksańczykami, a dopiero potem chrześcijanami.
- Wielu ludzi widzi dziś Teksańczyków przez pryzmat negatywnego obrazu
prezydenta Busha - jako ludzi nieokrzesanych, niekulturalnych, niezbyt
lotnych, o konserwatywnych poglądach. Co ksiądz sądzi o tym stereotypie?
- Kiedy w kampanii wyborczej Bush opowiadał, jak wspaniale jest w Teksasie,
to śmiali się z niego przede wszystkim lepiej wykształceni Amerykanie, którzy
i na co dzień śmieją się z Teksańczyków, bo oni rzeczywiście nie przywiązują
do nauki w szkole wielkiej wagi.
- Z czego to wynika?
- Z braku wymagań. Od dziecka nie oczekuje się tu w szkole robienia zadań
domowych, które wymagają wielkiego i długotrwałego wysiłku intelektualnego.
Tu się wręcz pilnuje, żeby się dziecko w szkole zbytnio nie przemęczyło, bo
jeszcze się zdąży nauczyć, jak trafi do college'u. I w ten sposób powstają
zaległości. Tu bożkiem jest sport, a dla wielu szczytem marzeń jest trafienie
do drużyny futbolowej.
- Czy ksiądz też interesuje się sportem?
- Jestem fanem San Antonio Spurs. Śledzę na bieżąco wyniki. Jeśli jestem w
San Antonio i trafię na mecz ligi NBA, to staram się na nim być.

NTO: 08. Maja 2004
Obserwuj wątek
    • Gość: Braid No i watek Gliwicki IP: 62.206.176.* 28.10.04, 16:29
      Osade "Panna Maria w Teksasie" zalozyl ks.Leopold Moczygemba

      Leopold Moczygemba (1824-91) - ksiądz, urodzony 18 listopada 1824 roku w
      Płóżnicy na Górnym Śląsku.Dzieciństwo spędził w miejscu swego urodzenia i
      pobliskiej wiosce Ligota Toszecka. Uczęszczał do szkoły katolickiej, a
      następnie do szkół w Opolu i Gliwicach. W 1843 roku zdecydował się na
      wstąpienie do stanu kapłańskiego w zgromadzeniu Braci Mniejszych.
    • Gość: ecik Re: sufit to nie jest gipsdeka, tylko pokłołd IP: *.dip0.t-ipconnect.de 28.10.04, 18:23
      Gość portalu: Braid napisał(a):

      >Dlatego w Pannie Marii nie ma fartuchów, są zapołski, sufit to nie jest
      >gipsdeka, tylko pokłołd

      "Fartuch" to pszniysli na slonsk gorole po 45-tym, bo slonzoczki tu zawsze
      nosily zoupaski. I niy miyszejcie sam to tego jakigos kulturkampfu, bo niy
      mocie pojyncia co to bouo.

      A swojom drogom Poloki, jak siy nazywo FARTUCH po polsku ???? Tyz mieliscie tam
      u wos w rusyji kulturkamof ?
      A tyn wosz sufit to tyz niy polski ino z wloskigo soffitto. Kery makaroniorz
      wos tak pognymbil, zescie zapomnieli jak siy to po polsku nazywo ?
      • Gość: Braid Re: sufit to nie jest gipsdeka, tylko pokłołd IP: 62.206.176.* 29.10.04, 09:39
        Gość portalu: ecik napisał(a):
        > I niy miyszejcie sam to tego jakigos
        > niy mocie pojyncia co
        > Tyz mieliscie tam u wos w rusyji kulturkamof ? ( to do mnie?)

        U mnie w Gliwicach starsi jeszcze o tym pamietaja.

        Skad te komunistyczne nalecialosci? Nie pisz do mnie w liczbie mnogiej
        bo ja nie towarzysz.

        Ja wiem ze niektorym sie to nie podoba ze Slazacy przed 150 laty byli bardziej
        polscy niz niemieccy , ale na to nic nie poradze.

        Sam ks. Moczygemba zalozyl w USA POLSKIE seminarium duchowne św. Cyryla i
        Metodego w Orchard Lake ( dlaczego nie Niemieckie?)
        Współuczestniczył w formowaniu Polskiej Organizacji Katolickiej, największej
        polskiej organizacji w Stanach Zjednoczonych.

        Ps1: moja babcia nosila i zapaske i fartuch - bo to dwie odmienne rzeczy

        www.kegel.com.pl/gastro/zap60.htm
        www.kegel.com.pl/gastro/fartu2.htm
        Ps2. do naszego wszechwiedzacego Yntelygenta
        maly cytacik - w razie jesli nie doczytal

        " Bo wśród młodej
        polskiej emigracji w Chicago zwykle już dzieci nie mówią biegle po polsku, a
        wnuki nie znają ani słowa. "

        hehe - to slowa tego co wie bo mieszka wsrod Poloni !!
        • wilym co mo Kulturkampf do zopaski? 29.10.04, 10:31
          Z tego co pamiyntom w Gliwicach i okolicy dycki sie godalo zopaska, a ni jakis
          tam fartuch! Fartuch pojawiol sie sie po wojnie i na pewno ni uzywali tego
          slowa nasi jak godali po Slonsku!
          Zopaska to zopaska, a fartuch to ni po slonsku!
          • Gość: Braid Re: co mo Kulturkampf do zopaski? IP: 62.206.176.* 29.10.04, 11:00
            wilym napisał:

            > Z tego co pamiyntom w Gliwicach i okolicy dycki sie godalo zopaska, a ni
            jakis
            > tam fartuch! Fartuch pojawiol sie sie po wojnie i na pewno ni uzywali tego
            > slowa nasi jak godali po Slonsku!
            > Zopaska to zopaska, a fartuch to ni po slonsku!


            "Fartuch pojawiol sie sie po wojnie i na pewno " I ty to tak swietnie pamietasz?
            Podobno w Gleiwitz sie nigdy nie godolo tylko sprechalo.
            KAZDY - jezyk ,w tym i slaska gwara ulega obcym wplywom,
            zwalaszcza jesli pojawiaja sie nowe "towary" "nowe kroje"
            Jesli doczytasz z uwaga to co pisze na stronie reklamujacej odzierz
            gastronomiczna
            to powinnienes doczytac ze zapaska (gwarowo zopaska) jest jedna
            a fartuchy sa w odmianie "fartuszek wloski , fartuszek francuski"
            Wiec zopaska to normalna polska zapaska .
            Nie wyprowadzaj tematu w maliny i dyskusje o fartuchach.
            Faktu ze to Slazacy zalozyli pierwsza stala POLSKA osade w USA nie zmienicie.
            I niech zaden yntelygent nie wypisuje bzdur ze modlitwa w stylu :
            "Panie, nie jestem godzien, abyś przyszedł do przybytku serca mojego" to
            rzegotanie nie majace z Polskim nic wspolnego :-))))

            Ps: a Helikopter to po Slasku? czy juz przed wojnom godoli Furgolot?
            • Gość: Braid Re: co mo Kulturkampf do zopaski? IP: 62.206.176.* 29.10.04, 11:03

              faktu nie zmienicie - ani Ty ani Ecik
              • Gość: Ramon Re: co mo Kulturkampf do zopaski? IP: *.kdvz.de / *.kdvz-hellweg-sauerland.de 29.10.04, 11:47
                Hallo,

                jak te Slonzouki ze Ligoty powyjezdzali, to tego takzwanego "Kultutkampf"
                jeszcze niy bouo.
                Wiynkszojsc ludzi ktere ze Preussen do Ameryki wyjyzdzali nie pochodzioua ze
                Slonska. Mozliwosc wyjazdu zaczua sie dopiyro po uotwarciu bahnstreki do
                Berlina i dali do Bremen.
                W tym czasie kedy ludzie stond wyjyzdzali grasowaly na Slonsku epidymie i guod.
                A uo Polsce to zoudyn nic ny slyszou bo uony niy bouo - a boua Rusyjou i
                Östereich
                • Gość: Braid Re: co mo Kulturkampf do zopaski? IP: 62.206.176.* 29.10.04, 12:28

                  Witam,

                  Zgodze sie ze w tym czasie nie bylo Polski tylko "Rusyjou Östereich i Preussen"
                  jednak twierdzenie ze o Polsce nikt nie slyszal jest doprawdy bardzo
                  naciagniete. Wielu emigrantow zdecydowalo sie opuscic "rodzinne strony"
                  (czytej Heimat)bo nie chcieli byc przesladowani za "Polskosc"
                  Z wielka nadzieja emigrowali do "Nowego swiata" gdzie mogli zakladac polskie
                  osady , szkoly , koscioly. To nie przypadek ze do dzis ich potomkowie
                  pielegnuja Polskosc. Emigrujac tworzyli sobie tam za oceanem namiastke wolnej
                  Polski. Na podobnej zasadzie emigrowaly z terenow Niemiec przesladowane
                  wspolnoty wyznaniowe jak Mormoni - tworzacy do dzis zamkniete spolecznosci
                  mowiace archaicznym Niemieckim.
                  Byc moze nie ma "zapaska" (gwarowo zopaska) nic wspolnego z kulturkampfem
                  ale "Gipsdeka" juz tak .I chyba kazdy z czytajacych wie o co chodzilo
                  proboszczowi tej parafi kiedy wspomnial i archaicznym Polskim z okresu "przed
                  kulturkampfem"
                  Jesli jak twierdzisz "nikt nie slyszal o Polsce" w tym czasie - to
                  zastanawiajace jest dlaczego z takim uporem zakladano POLSKIE kosioly i szkoly.
                  to sie nazywa po Niemiecku "Freiheit ausleben" (Czytej zyc wolnoscia)

                  .................

                  Do Wilyma,
                  sorry , mam wrazenie ze zle zinterpretowales moja mysl .
                  piszac"U mnie w Gliwicach starsi jeszcze o tym pamietaja."
                  chodzilo mi o "kulturkampf" a nie o fartuch.




                  • wilym co mo Kulturkampf do zopaski-do Braida 29.10.04, 13:16
                    Spokojnie, nie musisz sie tak "zapalac".
                    Ja jednak pamietam, ze Omy i ogolnie starsze pokolenie uzywalo raczej
                    okreslen "zopaska" ewentualnie "mantelszyrca" ale nigdy fartuch!
                  • Gość: ecik Re: co mo Kulturkampf do zopaski? IP: *.dip0.t-ipconnect.de 29.10.04, 13:34
                    Gość portalu: Braid napisał(a):

                    >
                    > Do Wilyma,
                    > sorry , mam wrazenie ze zle zinterpretowales moja mysl .
                    > piszac"U mnie w Gliwicach starsi jeszcze o tym pamietaja."
                    > chodzilo mi o "kulturkampf" a nie o fartuch.
                    >

                    To okroooopnie stare muszom byc te Gliwiczoki, jak jeszcze paminytajom co bouo
                    140 lot tymu



                    • ballest Braid i jego brednie ! 29.10.04, 23:54
                      "Założyli ją emigranci z nieodległej od Opola Płużnicy."
                      -
                      • Gość: ant Re: Braid i jego brednie ! IP: *.dip.t-dialin.net 30.10.04, 15:18
                        To fragment historii powstania osady Panna Maria.

                        "W roku 1852 Biskup Jean Marie Odin z Galveston, z pochodzenia Francuz,
                        powrócił do Europy w poszukiwaniu funduszy i misjonarzy, którzy pracować mieli
                        nad ciągle rozrastającymi się diecezjami w całym Teksasie. Zrekrutował pięciu
                        franciszkanów zgromadzenia Braci Mniejszych i jednego brata świeckiego do
                        służby wśród społeczności niemieckich imigrantów w tym stanie. Wśród członków
                        tej religijnej wyprawy, która w 1 września 1852 roku wylądowała w Galveston,
                        był również Ojciec Moczygemba. Szybko objął funkcję pierwszego stałego
                        katolickiego kaznodziei w New Braunfels, gdzie pozostawał do początku roku
                        1854, kiedy to przeniósł się do Castroville. Widząc ekonomiczny i społeczny
                        sukces swych parafian, rozpoczął korespondencję ze swoją rodziną i przyjaciółmi
                        na Górnym Śląsku, w której namawiał ich do przyjazdu do Teksasu. Jego listy
                        spotkały się z chyba odrobinę większym entuzjazmem, niźli się tego spodziewał.
                        Podczas zimy przełomu 1854-55 r. dwustu polskich chłopów z jego rodzinnych
                        stron pożeglowało do Teksasu. Większość z nich osiedliła się w wyznaczonym
                        przez księdza miejscu, w pobliżu zlewiska rzek San Antonio i Cibolo Creek w
                        nowo utworzonym hrabstwie Karnes. Moczygemba nazwał osadę Panna Maria. Reszta
                        Ślązaków przyłączyła się do istniejących już społeczności w Bandera i San
                        Antonio. Przez następne trzy lata polscy chłopi nadal napływali ze starego
                        kraju, i osiedlali się w miejscowościach zamieszkałych przez rodaków.
                        Polepszająca się sytuacje ekonomiczna Śląska w połączeniu z klęską suszy, jaka
                        dotknęła Teksas, przerwała napływ imigrantów w latach 1856-57. Sytuacja stała
                        się tak tragiczna, że rozwścieczeni chłopi zmusili Moczygembę do opuszczenia na
                        zawsze Panny Marii."

                        Nic tu nie ma o prześladowaniach za "polskość" czy religię, bo emigranci
                        wyjechali, jak wielu w owym czasie, żeby poprawić swój byt. Moczygemba widział,
                        że w nowym świecie przybyszom z Niemiec dobrze się powodzi, więc namówił do
                        wyjazdu też swoim ziomków. A kiedy rozpoczął się Kuklturkampf w Prusach i
                        niektórzy czuli się prześladowani, jakoś nie było już chętnych do wyjazdów, bo
                        sytuacja ekonomiczna Slązaków się poprawiła.
                        W Pannie Marii mieli też swój własny Kulturkampf (15 lat przed
                        tym "oficjalnym") i księżulka Moczygembe przegonili, he he.
                        • hanys_hans Re: Braid i jego brednie ! 30.10.04, 20:03
                          www.promarcos.com.pl/klyk/dzwiek/klyk.ram

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka