IP: *.dip.t-dialin.net 22.05.02, 19:38
Dziereżyński telefonuje do Lenina.
- Włodzimierzu Iliczu, kiedy rozstrzeliwać, po obiedzie czy przed?
- Koniecznie przed obiadem! A obiady oddajcie dzieciom. Dzieci robotników
głodują!
Obserwuj wątek
    • ballest Re: LENIN 22.05.02, 19:44
      Alosza, nie rob takich "wicow" bo Dzierzynski to po pierwsze Polak, po drugie
      moja szkola byla Im.Feliksa Dzierzynskiego.
      • Gość: @losza Re: LENIN IP: *.dip.t-dialin.net 22.05.02, 19:51
        Do Lenina przybył wysłannik.
        - Dzień dobry towarzyszu, usiądźcie, wy oczywiście biedniak?
        - Chyba nie, Włodzimierzu Iliczu, mam konika...
        - Aha! Średniak?
        - Jakby to powiedzieć, Włodzimierzu Iliczu, jadam codziennie i dzieci też...
        - Aha! To jesteście kułakiem! Feliksie Edmundowiczu, rozstrzelać towarzysza!
        • ballest Re: LENIN 22.05.02, 20:03
          @losza, To wlasnie Feliks sprawdzal na stacjach kolejowych, kto spracowane rece
          ma, a kto nie mial odciskow, ten zostal roztrzelany.
          • Gość: @losza Re: LENIN IP: *.dip.t-dialin.net 22.05.02, 20:19


            Pani na lekcji rysunków zadała temat do rysowania "Lenin w Polsce". Dzieci
            rysowały Lenina w Poroninie, Lenina przemawiającego do Górali, Lenina na
            wycieczce w Tatry itp. Jasia rysunek był inny i przedstawiał przód namiotu, z
            którego wystawały dwie rozłożone nogi damskie przykryte z góry dwoma nogami
            męskimi. Pani nauczycielka była wielce zgorszona takim rysunkiem ale po chwili
            refleksji zapytała: Jasiu, ta pani na dole to zapewne Nadieżna Krupska? Tak
            proszę pani, powiedział Jasiu. Zatem ten pan na górze to na pewno Lenin? Nie
            proszę pani, powiedział Jasiu, to nie Lenin a Feliks Dzierzynski. Jak to Jasiu,
            a gdzie Lenin? Lenin w Polsce proszę pani, czyż nie taki był temat rysunku?

            • ballest Re: LENIN 22.05.02, 20:26
              @losza ile masz tych wicow z ty strony, mozesz do rana pisac!!!
              • Gość: @losza Re: LENIN IP: *.dip.t-dialin.net 22.05.02, 20:56
                www.siber.org/sib/sov-humor/lenin-n-stalin/nov7.jpg
                • Gość: Hermann Re: LENIN IP: *.dip.t-dialin.net 22.05.02, 21:42
                  Im Leninjahr wurden die Direktoren der drei Moskauer Uhrenfabriken in den Kreml
                  bestellt. Der Erste berichtet: "Wir bauen jetzt eine Kuckucksuhr, da kommt jede
                  Stunde der Kuckuck raus und ruft: Lenin, Lenin, Lenin." Sagt der Zweite: "Das
                  ist ja noch gar nichts. Aus unserer Uhr kommt der Kuckuck und ruft: Hoch lebe
                  Lenin! Hoch lebe Lenin!" "Na ja", sagt der dritte, "wir sind da etwas andere
                  Wege gegangen. Bei uns kommt Lenin raus und ruft: Kuckuck,
    • Gość: Lenin LENIN IP: *.uninet.gliwice.pl 23.05.02, 23:34
      Lenin przybywaj do nas i pomagaj wyzwolić naszą kochaną Ojczyznę Polskę z
      katolickiej Głupoty i Klerykalizmu.
      Błagamy Ciebie duchu Lenina przybywaj i przepędzaj rozpasany Klechistan.
      Uczyń nam na jesienne wybory Rewolucję Październikową!!
      czas już strzelać z Aurory!!!

      Wołodja Iljicz
      • Gość: @losza Re: LENIN IP: *.dip.t-dialin.net 25.05.02, 16:48
        Ruskie idą

        Ruskie idą, idą Ruskie
        Czołgi, wozy, transportery
        Na nic szabla, portret Krupskiej
        Pęka asfalt, słychać szmery

        Coca-Coli dawać chamy
        Chórem zaśpiewali
        Dać alkohol, pierestrojka
        Serdecznie witamy

        Tu generał na czołg wskoczył
        Postać jak ze spiżu
        Co tam Polska, tu nic nie ma
        Jedzie tu Walensa

        Armia Czerwona
        Oni są wspaniali
        Cały naród odznaczony
        Zmartwychwstał Gagarin

        Lenin się uśmiecha w grobie
        Parys dostał już zawału
        Wsie tankisty są w burdelu
        Dzierżąc lufy do wystrzału

        Mimo trudów, nocnych znojów
        Czas popierać Armię czynem
        Krupskiej zdjęcia są w Playboyu
        No a Korwin został skinem

        Armia Czerwona
        Oni są wspaniali
        Cały naród odznaczony
        Zmartwychwstał Gagarin
        • lech_niedzielski Re: LENIN 15.06.02, 19:43
          "Lenin w Poroninie"

          Lokomotywa poci się, sapie,
          Podróżnych górski owiewa wiatr.
          Pociąg pod górę stromą się drapie,
          Przez okna widać już szczyty Tatr.

          "Patrz! - mówi ojciec - oto Świnica
          Ta w samym środku, najwyższa z gór!"
          Lecz Jurka bardziej jeszcze zachwyca
          Giewont, co właśnie wyjrzał zza chmur.

          "Tam pod Giewontem, jest Zakopane-
          Powiada ojciec- lecz chciałbym dziś
          Wysiąść o jeden wcześniej przystanek
          I resztę drogi piechotą iść".

          Na małej stacji w wiosce Poronin,
          Gdy pociąg stanął wśród zgrzytu szyn,
          Wysiadł z wagonu ojciec, a po nim
          Raźno wyskoczył na peron syn.

          Wyszli na drogę. Wesoło idą.
          Wartko, radośnie płynie im czas,
          Gdy podziwiają wspaniały widok:
          Góry i chmury, strumień i las.

          Ożywczy strumyk chłodził im mile,
          Przez kładkę przeszli na drugi brzeg.
          Ojciec przystanął, pomyślał chwilę
          Spojrzał na syna i tak mu rzekł:

          "Tu, po tych dróżkach, dawno już temu
          Za moich młodych dziecinnych lat
          Chodził na spacer człowiek, któremu
          Nową epokę zawdzięcza świat.

          Wiesz, o kim mówię?" "Wiem, o Leninie.
          Czy Lenin tutaj mieszkał, tu żył?"
          "Tak, na tej ziemi, tu, w Poroninie
          Przed żandarmami cara się krył.

          Nim rewolucja wstrząsnęła światem,
          Zanim się carski zawalił tron,
          Lenin dwukrotnie mieszkał tu latem,
          Tu swe zwycięstwa obmyślał on.

          Tu przemyśliwał nad tym jak skruszyć
          W ojczyźnie swojej ucisku rząd...
          Tutaj przyjmował proletariuszy
          I swe wskazania dawał im stąd".

          Zamilknął ojciec. I zamyśleni
          Obaj w skupieniu i ciszy szli
          Podgórską ścieżką, po której Lenin
          Być może chodził za dawnych dni.

          Wyszli na drogę i przed oczyma
          Piękny, góralski dom wyrósł im.
          "Teraz muzeum jest tu Lenina,
          Lenin przebywał w budynku tym".

          Dom ocieniony jest, zaś w pobliżu,
          Mieniąc się w słońca promieniach,
          Lśni postać Lenina wykuta w spiżu,
          Pomnik wzniesiony ku jego czci.

          Właśnie skupiła się pod pomnikiem
          Wycieczka dzieci z Tarnowskich Gór.
          Stąd do muzeum, za przewodnikiem,
          Powoli wchodzi młodzieży sznur.

          Rzekł ojciec: "wejdźmy za tą wycieczką".
          I przeszedł z synem muzeum próg.
          "Do przewodnika przybliż się, dziecko,
          Byś jego słowa usłyszeć mógł".

          "W tej pierwszej sali wiele pamiątek
          Mamy z najmłodszych Lenina lat.
          Oto widzimy tu, na początek,
          Dom, w którym Lenin przyszedł na świat.

          Ramka za ramką, za zdjęciem zdjęcie-
          Mówią, jak wielki zawsze żył duch
          W dziecku i w uczniu pilnym, w studencie,
          Co wszczął w uczelniach podziemny ruch.

          Zląkł się skromnego tego studenta
          Sam samowładny tyran, car:
          Kazał go śledzić, deptać po piętach,
          Chciał go zastraszyć groźbami kar.

          Tak to we wczesnym życia zaraniu,
          Ledwo wkroczywszy w swe męskie dni,
          Pierwszy raz znalazł się na zesłaniu
          Lenin w odległej, odludnej wsi.

          Mijają lata. Kończy się kara.
          Znów tam jest Lenin, gdzie cierpi lud,
          Znów się ukrywa przed zemstą cara
          I znów pracuje, działa jak wprzód.

          Na tajnych zbiórkach, wiecach w fabrykach
          Do walki wzywa Lenina głos.
          Słowo Lenina z broszur przenika,
          Ucząc, jak zmienić zły ludu los.

          Na fotografiach w następnej salce
          Czytamy dalszą historii treść:
          Lenin przy pracy i Lenin w walce,
          Znów zsyłka, Sybir, zapadła wieś...

          Lata zesłania, powrót ze zsyłki...
          Znów na wygnanie przyszło mu iść...
          Ludowi oddał swoje wysiłki,
          Mowę i pióro, serce i myśl..."

          Słowa o Wodzu padają w ciszę,
          A na słuchaczy patrzą ze ścian
          Uczniowie jego i towarzysze,
          Bo Lenin w trudzie swym nie był sam.

          "Ten oto obraz nam przypomina
          Fakt, jakich mało historia zna:
          Lenin młodego wita Stalina,
          Gdy się poznali owego dnia...

          Przy swoim wielkim nauczycielu
          Stanął towarzysz wierny i druh...
          I do jednego zmierzając celu
          Wiedzie narody tych wodzów dwóch.

          Kiedy decyzji przyszła godzina,
          By rewolucji zapalić lont,
          Lenin u boku mając Stalina
          Stworzył z nim pierwszy ludowy rząd.

          Kiedy w zaciętej domowej wojnie
          Chciał rewolucję obalić wróg,
          Serce Lenina biło spokojnie,
          Bo Armię Stalin do boju wiódł".

          I oto kończy się już w muzeum
          Opowieść z pięknych Lenina dni...
          Jest w środku Moskwy mauzoleum,
          W którym na wieki wielki wódz śpi.

          Chociaż od zgonu jego daleki
          Okres ćwierćwiecza dzieli nas dziś,
          Żyje i będzie żyła przez wieki
          Myśl nieśmiertelna, Lenina myśl.

          Myśl ta się wznosi nad świat jak orzeł,
          Który się wzbija nad szczyty skał.
          Lenin na świecie socjalizm tworzył
          I fundamenty trwałe mu dał.

          Z tych fundamentów, z owych podwalin,
          Które przez życie swe Lenin kładł,
          Gmach socjalizmu zbudował Stalin.
          Stalin, to Lenin dzisiejszych lat.

          Wyszła wycieczka z ostatniej sali.
          Ojciec i Jurek jeszcze zostali.
          "Wróćmy na chwilę. Ta oto sala
          Lenina pobyt w Polsce utrwala.

          Patrz! Dom w Krakowie tutaj widzimy,
          W domu tym Lenin spędził dwie zimy.
          Tutaj narady trwały u niego,
          Tutaj Stalina gościł młodego.

          Stąd, by w ściślejszym działać sekrecie,
          Do Poronina przyjeżdżał w lecie.
          Niejeden z gazdów spod Poronina
          Jego tu pobyt dotąd wspomina.

          Przy wyjściu księga jest wyłożona
          Gruba, oprawna. Zawiera ona
          Podpisy wielu tysięcy osób,
          Które dać wyraz chciały w ten sposób

          Swojej głębokiej czci dla Lenina.
          Dziś przybył podpis ojca i syna:
          Wacław Kowalski. Górnik węglowy,
          Jerzy Kowalski. Uczeń z Dąbrowy.

          (1951)

    • lech_niedzielski Re: LENIN 15.06.02, 20:12
      KARAFKA



      Kiedy Lenin miał osiem lat, zdarzyła mu się mała
      przygoda, o której później, po wielu latach, wspominała
      jego siostra Anna Iljiniczna.
      Siostra Lenina opowiadała o swoim bracie, że był
      psotnikiem nie lada, lecz przy tym prawdomównym
      chłopcem. Nigdy nie kłamał i przyznawał się zawsze do
      spłatanych figlów.
      Pewnego razu wydarzyła się taka historia :
      Mały Wołodia pojechał z ojcem i siostrami do Kazania.
      Mieszkała tam ich krewna, ciocia Ania. Do niej właśnie
      pojechali w odwiedziny. Ciocia Ania również miała dzieci
      - kuzynów i kuzynki Lenina.
      Spotkanie było bardzo wesołe. Uradowane dzieci
      dokazywały, biegały po mieszkaniu i wymyślały różne
      zabawy.

      Któregoś dnia tak się rozdokazywały, że strąciły ze
      stolika karafkę, która spadła na podłogę.
      A stało się to podczas bardzo wesołej zabawy. Dzieci
      goniły się nawzajem i Wołodia, przebiegając przez pokój,
      wpadł na stolik. Stolik zachwiał się, a piękna kryształowa
      karafka zleciała na podłogę i stłukła się na drobne ka-
      wałki.
      Nikt nie zauważył, kto to zrobił. Rozbawione dzieci
      biegały bez przerwy po całym pokoju.
      Dopiero kiedy rozległ się brzęk tłuczonego szkła,
      zapadła cisza.
      Wtem otwierają się drzwi i do pokoju wchodzi ciocia
      Ania. Ciocia usłyszała brzęk tłuczonego szkła, przyszła
      więc zobaczyć, co się stało.
      Na widok rozbitej karafki ciocia Ania zapytała dzieci :
      - Kto to zrobił?
      AIe wszystkie dzieci odpowiadały : "Ta nie ja". Mały
      Wołodia również powiedział: "To nie ja". Odezwał się
      tak cicho, że ledwo go było słychać.
      Wołodia powiedział nieprawdę, ponieważ się prze-
      ląkł w pierwszej chwili. Był przecież w mało znanym do-
      mu, w obcym mieszkaniu, prawie nie znał cioci Ani.
      A prócz tego był najmłodszy ze wszystkich dzieci. Nie
      mogło mu przejść przez gardło : "To ja zrobiłem".
      Ciocia Ania powiedziała :
      - To znaczy, że karafka stłukła się sama. Pewnie
      znudziło się jej stać na stoliku, więc sobie spadła na
      podłogę.
      Dzieci w śmiech i mówią :
      - Ona chyba chciała pobawić się z nami. Dlatego
      skoczyła ze stolika na podłogę. Ale biedaczka zapo-
      mniała, że jest ze szkła, no i stłukła się.
      I znów parsknęły śmiechem. Tylko mały Wołodia nie
      śmiał sił. Wszedł do sąsiedniego pokoju i siadł przy
      oknie. Siedział tam dość długo i myślał o czymś.
      Dopiero wieczorem znów zaczął bawić się ze wszyst-
      kimi.
      Od owego dnia minęły dwa miesiące.
      Wołodia dawno już powrócił z Kazania do domu.
      Znów zamieszkali w swoim rodzinnym mieście, Sym-
      birsku.
      Pewnego wieczoru, kiedy dzieci szły spać, mama Wo-
      łodi podeszła do jego łóżeczka i zobaczyła, że Wołodia
      zalewa się łzami.
      Mama zapytała :
      - Dlaczego płaczesz?
      A Wołodia, szlochając, odpowiedział:
      - Mamo, kiedy byliśmy w Kazaniu, oszukałem ciocię
      Anię. Powiedziałem jej, że to nie ja stłukłem karafkę
      a właśnie ja to zrobiłem. .
      Mama zaczęła go pocieszać i rzekła tak :
      - Nic strasznego się nie stało ! Nie płacz ! Napiszę
      list do cioci Ani. Na pewno ci przebaczy.
      Wołodia powiedział poprzez łzy :
      - Koniecznie napisz list do cioci Ani Napisz, że
      to ja stłukłem karafkę.
      Mama znów zaczęła go pocieszać. W końcu Wołodia
      uspokoił się i zasnął.
      Mama ucałowała go, otuliła kołdrą i pomyślała :
      "Jakie to dziwne dziecko!. Dwa miesiące pamiętał o tym
      zdarzeniu i dwa miesiące martwił się, że niechcący po-
      wiedział nieprawdę ! Ale teraz, kiedy się przyznał, lżej
      mu się zrobiło na sercu i zasnął z uśmiechem na buzi".
      Nazajutrz napisała list do cioci Ani. Wkrótce nadeszła
      odpowiedź. Ciocia Ania pisała, że wcale się nie gniewa
      na swego miłego bratanka i zaprasza go znów do siebie.
      • lech_niedzielski Re: LENIN 16.06.02, 09:13
        OPOWIEŚĆ O TYM JAK SIĘ LENIN UCZYŁ

        Lenin uczył się bardzo dobrze, a nawet świetnie. Ukoń-
        czył gimnazjum ze złotym medalem.
        Zapewne uczyłby się również bardzo dobrze w szkole
        wyższej. Niestety, władze usunęły go z uniwersytetu za
        to, że był rewolucjonistą. A tego rz†d nie mógł znieść.
        Car nie pozwalał rewolucjonistom na naukę w szkole
        wyższej.
        Więc Leninowi nie pozwolono kształcić się na uniwer-
        sytecie.
        Ktoś inny na jego miejscu pozostałby bez wyższego
        wykształcenia. Ale Lenin postanowił zrobić inaczej.
        Powiedział do swojej matki tak :
        -Muszę ukończyć wyższe studia.
        Czas mijał. Minęły już dwa iata od usunięcia Lenina
        z uniwersytetu. Wreszcie Lenin napisał podanie do mi-
        nistra oświaty. Prosił, by pozwolono mu przystąpić do
        egzaminów końcowych z wszystkich przedmiotów.
        Zdumiony minister pomyślał sobie :
        "W jaki sposób on zda wszystkie egzaminy od razu?
        Przecież nie chodził do żadnej uczelni. Dobrze. Udzielę
        mu pozwolenia, ale wątpię, żeby mu się to udało".
        Kiedy nadeszło pozwolenie ministra, Lenin wziął
        się ostro do nauki.
        Całe dni spędzał z książką w ręku, czytał, pisał, uczył
        się języków obcych, tłumaczył i tak dalej.
        W lecie poszukał w ogrodzie cichego zakątka w alei
        zarośnigtej gęsto lipami. Wkopał w ziemię stół i ławkę.
        Rankiem przychodził tu i uczył się samotnie aż do obiadu.
        Po odpoczynku kąpał się w rzece, powracał do swego
        stołu w ogrodzie i znów uczył się trzy lub cztery godziny.
        A wieczorem, po drugim spacerze i kąpieli, znów wi-
        dziano go pochylonego nad książkami.
        Cała rodzina była zdumiona tym, że Lenin może się
        tak dużo uczyć. Lękano się nawet o jego zdrowie. Ale
        Lenin powiedział swoim najbliższym :
        -Człowiek, który umie prawidłowo odpoczywać,
        potrafi dużo uczyć się i pracować.
        Rzeczywiście, Lenin prawidłowo odpoczywał. Go-
        dzinę uczył się, potem uprawiał gimnastykę. Później
        znów pisał godzinę lub dwie, a następnie biegł nad rzekę
        i pływał.
        Po odpoczynku lub spacerze w lesie wracał do książek
        i uczył się znowu.
        W swoim letnim gabinecie, w pobliżu stolika, ustawił
        drążek do ćwiczeń gimnastycznych. I od czasu do czasu
        ćwiczył na drążku.
        W ładną pogodę kąpał się w rzece kilka razy dziennie.
        Pływał doskonale. Tak znakomicie, że wszyscy byli
        zdumieni.
        Jeden ze znajomych Lenina, wspominając przeszłość
        opowiadał o groźnym jeziorze w Szwajcarii, w którym
        utonęło wielu ludzi. Jezioro to było bardzo głębokie,
        znane z zimnych prądów, wirów. Ale Lenin śmiało pły-
        wał w nim.
        ów znajomy powiedział kiedyś Leninowi, że musi
        być ostrożniejszy, bo w tym jeziorze toną ludzie.
        - Toną, mówi pan? - rzekł Lenin. - Nie ma oba-
        wy, ja nie utonę.
        I popłynął tak daleko, że prawie nie było go widać
        z brzegu.
        Właśnie dzięki pływaniu i gimnastyce, dzięki pra-
        widłowemu wypoczynkowi, Lenin potrafił uczyć się
        wytrwale i opanował cały program nauki szkoły wyższej.
        Uczył się w ten sposób prawie dwa lata. A w ciągu tego
        czasu przerobił cały kurs uniwersytecki, czyli to, czego
        inni uczą się cztery lata.
        Zdał wszystkie egzaminy i uzyskał dyplom z odznacze-
        niem.
        A profesorowie tak mu powiedzieli :
        Niezwykła rzecz. Przecież pan nie uczył się na uni-
        wersytecie i nie słuchał naszych wykładów. Więc jak pan
        mógł przygotować się tak dobrze do egzaminów? Chyba
        panu ktoś pomagał.
        Lenin odrzekł na to :
        - Nie, uczyłem się sam.
        Wówczas profesorowie zdziwili się jeszcze bardziej.
        A minister aż rozłożył ręce ze zdumienia.
        Bo rofesorowie i minister nie wiedzieli o tym, że Lenin
        był nie tylko bardzo mądry i bardzo zdolny, lecz rownież
        bardzo pracowity. A tę umiejętność pracy zawdzięczał
        ćwiczeniom gimnastycznym i dobrze zorganizowanemu
        odpoczynkowi.
        Oto dlaczego Lenin uzyskał dyplom uniwersytecki
        z doskonałym wynikiem.
        • lech_niedzielski Re: LENIN 16.06.02, 09:15
          U FRYZJERA

          Pewien robotnik, niejaki Grigorij Iwanow, przyje-
          chał w sprawach służbowych na Kreml.
          Iwanow przyjechał z Pitra(Leningradu), by oddać
          w kremlow-
          skim składzie broni - karabiny, szable, bagnety, rewol-
          wery i rozmaitą amunicję.
          I oto wykonał swoje zadanie i z czystym sumieniem
          wybrał się na spacer po Kremlu. A marzył o tym, że
          przypadkiem uda mu się zobaczyć towarzysza Lenina,
          którego od dawna chciał ujrzeć.
          Lecz nie spotkał nigdzie Lenina, więc w złym humo-
          rze wstąpił do zakładu fryzjerskiego na Kremlu. Po-
          myślał sobie : "Ostrzygę się, ogolę i czyściutki wrócę
          do domu".
          Wszedł więc do zakładu fryzjerskiego na Kremlu
          i zajął swoją kolejkę. A ludzi w zakładzie było mnós-
          two. Dwaj fryzjerzy strzygą i golą, a klienci czekają.
          Grigorij Iwanow w niewesołym nastroju siedział
          w zakladzie fryzjerskim prawie dwadzieścia minut.
          I przez cały czas nie mógł odżałować, że nie spotkał
          nigdzie Lenina.
          Nagle otwierają się drzwi i wchodzi nowy klient. I oto
          wszyscy widzą : przyszedł Włodzimierz Iljicz Lenin
          Przewodniczący Rady Komisarzy Ludowych.
          I wówczas wszyscy ludzie, znajdujący się w zakładzie
          fryzjerskim, wstali z miejsc i mówią :
          - Witamy, towarzyszu Leninie !
          Grigorij Iwanow również powitał Lenina i, uśmie-
          chając się radośnie, patrzy na towarzysza Włodzimie-
          rza Iljicza, pragnie go jak najlepiej zapamiętać, by póź-
          niej opowiedzieć innym o tym spotkaniu.
          Tymczasem towarzysz Lenin też powitał wszystkich
          i mówi :
          - Kto jest ostatni w kolejce?
          Wszyscy byli zdziwieni, że Lenin tak zapytał. I wszy-
          scy pomyśleli : "Nie wypada, żeby Lenin czekał w kolej-
          ce. Jest przecież szefem rządu; każda jego chwila jest droga".
          I wszyscy, którzy znajdowali się w zakładzie, przery-
          wając sobie wzajemnie, mówią do Lenina :
          Włodzimierzu Iljiczu, to nieważne, kto jest ostat-
          ni w kolejce. Zaraz jeden z fryzjerów będzie wolny,
          prosimy więc, byście zajęli to miejsce bez kolejki.
          Lenin odpowiada :
          - Dziękuję wam, towarzysze, ale nie zgadzam się.
          Należy przestrzegać koiejności i porządku. My sami
          ustalamy prawa i musimy ich przestrzegać w najdrob-
          niejszych szczegółach życia.
          Mówiąc te słowa Lenin usiadł, wyjął z kieszeni gazetę
          i zaczął czytać.
          Wówczas podniósł się z miejsca robotnik Grigo-
          rij Iwanow i przejęty bardzo, mówi do towarzysza
          Lenina :
          - Właśnie nadeszła moja kolej. Ale wolę chodzić
          pięć Iat nie ogolony, niż żebyście musieli przeze mnie
          czekać. I jeśli wy, towarzyszu Leninie, nie chcecie za-
          kłócać kolejności, to ja mam uzasadnione prawo ustą-
          pienia wam kolejki, a sam zajmę waszą, ostatnią.
          Ludzie, którzy znajdowali się w zakładzie, rzekli :
          - Dobrze i słusznie mówi.
          A mistrzowie-fryzjerzy, brzęcząc nożyczkami, powie-
          dzieli również :
          - Włodzimierzu Iljiczu, trzeba będzie zrobić tak,
          jak proponuje robotnik.
          Wówczas Lenin uśmiechnął się. Wszyscy spostrze-
          gli, że nie chce urazić robotnika i nie chce sprawić przy-
          krości pracownikom zakładu fryzjerskiego oraz klientom.
          Włodzimierz Iljicz chowa gazetę do kieszeni i mówi :
          "Dziękuję". Po czym siada w fotelu przed lustrem.
          Wszyscy patrzą, jak fryzjer ostrożnie i delikatnie goli
          Lenina.
          Wszyscy patrzą na towarzysza Lenina i myślą : "To
          jest wielki człowiek ! A jaki skromny !"
          Oto fryzjer zakończył swą pracę, Lenin opuścił za-
          kład mówiąc obecnym :
          - Do widzenia, towarzysze. Dziękuję wam.


          • lech_niedzielski Re: LENIN 16.06.02, 09:16
            SZARY KOZIOŁECZEK

            Kiedy Lenin był małym chłopcem, to prawie niczego się nie bał.
            Śmiało wchodził do ciemnego pokoju. Nie lękał się, kiedy opowiadano
            straszne bajki. I w ogóle bardzo rzadko płakał. A miał młodszego brata Mitie,
            łagodnego i dobrego chłopca. Lecz Mitia odznaczał się niezwykle
            czułym sercem. Wystarczyło, by ktoś zanucił smutną piosenkę, a Miti
            zaraz łzy płynęły z oczu. Szczególnie zaś gorzko płakał, kiedy
            dzieci śpiewały piosenkę "O koziołeczku". Mnóstwo dzieci zna
            tę piosenkę o babuleńce, która miała szarego koziołeczka. W piosence
            mowa jest o tym , że babuleńka kochała bardzo szarego koziołeczka.
            Nie pozwalała mu chodzić do lasu, ale koziołeczek nie usłuchał babuleńki
            i wybrał się do lasu na spacer. W lesie napadły na niego szare wilki,
            rozszarpały go i zjadły. A babuleńce zostawiły różki i nóżki koziołka.
            Jest to naprawdę smutna piosenka. Ale rzecz jasna, nie ma powodu do płaczu.
            Przecież to jest tylko piosenka. Wszystko w niej jest zmyślone, wcale tak
            nie było. Prawda, że koziołeczka żal. Ale sam był sobie winien: dlaczego
            poszedł do lasu bez pozwolenia. Miti zawsze drżał głos i wargi, kiedy
            razem z dziećmi śpiewał piosenkę o szarym koziołeczku. A gdy
            dochodził do smutnych słów: "Napadły na koziołeczka szare wilki"
            - za każdym razem zaczynał płakać. Pewnego dnia dzieci zebrały
            się przy fortepianie i zanuciły piosenkę o babuleńce i jej koziołeczku.
            Odśpiewano spokojnie dwie zwrotki. Ale gdy przyszła kolej na
            smutne słowa o tym, że koziołeczek poszedł do lasu, Mitia rozbeczał się.
            Wówczas mały Wołodia zrobił straszną minę, zwrócił się do Miti
            i umyślnie, jak tylko mógł najgłośniej i najgroźniej , zaśpiewał:
            "Na-pad-ły na-a ko-zio-łecz-ka sza-a-re wil-ki..." Oczywiście,
            Mitia dopiero teraz rozszlochał się na dobre. Starsza siostra zaczęła
            strofować Wołodię za to , że drażni się z Mitią. A na to mały Wołodia
            odpowiedział: - To dlaczego Mitia się boi? Ja nie chcę, żeby Mitia
            beczał ze strachu. Dzieci powinny być odważne. Wówczas Mitia rzekł:
            -No, to już nie będę. Dzieci od nowa zaśpiewały tę samą piosenkę.
            A Mitia razem ze wszystkimi odśpiewał ją aż do końca. Tylko jedna
            łza spłynęła mu przez policzek, kiedy zabrzmiały ostatnie słowa piosenki:
            "Zostawili babuleńce różki i nóżki". Mały Wołodia ucałował młodszego
            braciszka i powiedział: - No, teraz zuch z ciebie
            • lech_niedzielski Re: LENIN 16.06.02, 09:46
              ZAMACH NA LENINA

              Lenin miał wielu wrogów. Miał wielu wrogów dlatego, że
              chciał przebudować całe życie na nowo. Lenin pragnął żeby
              wszystkim ludziom pracy żyło się bardzo dobrze. I nie lubił
              takich, którzy nie pracują. Lenin powiedział o nich: "Jeśli nie chcą
              pracować, to niech nie jedzą!" Wielu ludziom to się nie spodobało.
              Więc wrogowie Lenina postanowili go zabić. Namówili pewną
              niegodziwą kobietę, żeby zabiła wielkiego wodza ludzi pracy,
              Włodzimierza Iljicza Lenina. Dali jej rewolwer. Nabili go
              zatrutymi kulami i powiedzieli tej zbrodniarce: "Idź do fabryki!
              Tam ma dziś przemawiać Lenin. A kiedy zakończy przemówienie
              i wyjdzie z sali, podejdź do niego i wystrzel trzy lub cztery razy!"
              Owa kobieta tak uczyniła. Włożyła czarną suknię, wzięła rewolwer i
              poszła do fabryki, w której przemawiał Lenin. Kiedy Lenin po
              przemówieniu wychodził na podwórze, jakiś mężczyzna przebrany
              za marynarza, umyślnie upadł przed wejściem. I w ten sposób
              zatrzymał wszystkich robotników idących za Leninem. Wskutek
              tego Lenin sam wyszedł na podwórze i zbliżył się do samochodu,
              chcąc wejść do środka. Lecz w tym momencie kobieta w czarnej
              sukni podeszła do Lenina i strzeliła do niego cztery razy. Z czterech
              kul dwie trafiły Włodzimierza Iljicza. Ciężko ranny Lenin upadł na
              ziemię. Miał przestrzelone płuco i rękę. Zbrodniarka chciała uciec,
              lecz zatrzymano ją i osadzono w więzieniu. Robotnicy podbiegli do
              Lenina. Wielu płakało. Robotnicy podnieśli Włodzimierza Iljicza i
              wsadzili do samochodu. A kiedy samochód ruszył, ludzie zdjęli z
              Lenina płaszcz i marynarkę i przewiązali rękę sznurem, by zatamować
              obficie płynącą krew. Samochów wjechał do Kremla i zatrzymał się
              przed podjazdem wiodącym do mieszkania Lenina.Ciężko ranny
              Włodzimierz Iljicz z trudem wyszedł z wozu, a ludzie podtrzymywali
              go, żeby nie upadł. Nadbiegli robotnicy, którzy chcieli zanieść
              Lenina na rękach do mieszkania. Jednak Lenin nie pozwolił im
              na to. Powiedział: -Nie, nie trzeba mnie wnosić na rękach! Bo
              jak moja siostra i moja żona zobaczą, że niesiecie mnie na
              rękach, to pomyślą, że ze mną bardzo źle. Nie trzeba ich martwić.
              Wszyscy dookoła byli zdumieni, że Lenin w takiej groźnej chwili nie
              myśli o sobie, tylko o innych. I oto Lenin sam wszedł stromymi
              schodami na drugie piętro. Co prawda, podtrzymywano go z
              obu stron, lecz jednak szedł o własnych siłach. Natychmiast wezwano
              najlepszych lekarzy. Lekarze powiedzieli, że stan jest bardzo ciężki,
              kule były zatrute i może nastąpić zakażenie krwi. Lecz silny
              organizm Lenina pomógł mu wyleczyć się z odniesionych ran.
              I już po sześciu tygodniach Lenin znów przystąpił do pracy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka