Gość: @losza IP: *.dip.t-dialin.net 22.05.02, 19:38 Dziereżyński telefonuje do Lenina. - Włodzimierzu Iliczu, kiedy rozstrzeliwać, po obiedzie czy przed? - Koniecznie przed obiadem! A obiady oddajcie dzieciom. Dzieci robotników głodują! Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
ballest Re: LENIN 22.05.02, 19:44 Alosza, nie rob takich "wicow" bo Dzierzynski to po pierwsze Polak, po drugie moja szkola byla Im.Feliksa Dzierzynskiego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: @losza Re: LENIN IP: *.dip.t-dialin.net 22.05.02, 19:51 Do Lenina przybył wysłannik. - Dzień dobry towarzyszu, usiądźcie, wy oczywiście biedniak? - Chyba nie, Włodzimierzu Iliczu, mam konika... - Aha! Średniak? - Jakby to powiedzieć, Włodzimierzu Iliczu, jadam codziennie i dzieci też... - Aha! To jesteście kułakiem! Feliksie Edmundowiczu, rozstrzelać towarzysza! Odpowiedz Link Zgłoś
ballest Re: LENIN 22.05.02, 20:03 @losza, To wlasnie Feliks sprawdzal na stacjach kolejowych, kto spracowane rece ma, a kto nie mial odciskow, ten zostal roztrzelany. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: @losza Re: LENIN IP: *.dip.t-dialin.net 22.05.02, 20:19 Pani na lekcji rysunków zadała temat do rysowania "Lenin w Polsce". Dzieci rysowały Lenina w Poroninie, Lenina przemawiającego do Górali, Lenina na wycieczce w Tatry itp. Jasia rysunek był inny i przedstawiał przód namiotu, z którego wystawały dwie rozłożone nogi damskie przykryte z góry dwoma nogami męskimi. Pani nauczycielka była wielce zgorszona takim rysunkiem ale po chwili refleksji zapytała: Jasiu, ta pani na dole to zapewne Nadieżna Krupska? Tak proszę pani, powiedział Jasiu. Zatem ten pan na górze to na pewno Lenin? Nie proszę pani, powiedział Jasiu, to nie Lenin a Feliks Dzierzynski. Jak to Jasiu, a gdzie Lenin? Lenin w Polsce proszę pani, czyż nie taki był temat rysunku? Odpowiedz Link Zgłoś
ballest Re: LENIN 22.05.02, 20:26 @losza ile masz tych wicow z ty strony, mozesz do rana pisac!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: @losza Re: LENIN IP: *.dip.t-dialin.net 22.05.02, 20:56 www.siber.org/sib/sov-humor/lenin-n-stalin/nov7.jpg Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Hermann Re: LENIN IP: *.dip.t-dialin.net 22.05.02, 21:42 Im Leninjahr wurden die Direktoren der drei Moskauer Uhrenfabriken in den Kreml bestellt. Der Erste berichtet: "Wir bauen jetzt eine Kuckucksuhr, da kommt jede Stunde der Kuckuck raus und ruft: Lenin, Lenin, Lenin." Sagt der Zweite: "Das ist ja noch gar nichts. Aus unserer Uhr kommt der Kuckuck und ruft: Hoch lebe Lenin! Hoch lebe Lenin!" "Na ja", sagt der dritte, "wir sind da etwas andere Wege gegangen. Bei uns kommt Lenin raus und ruft: Kuckuck, Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lenin LENIN IP: *.uninet.gliwice.pl 23.05.02, 23:34 Lenin przybywaj do nas i pomagaj wyzwolić naszą kochaną Ojczyznę Polskę z katolickiej Głupoty i Klerykalizmu. Błagamy Ciebie duchu Lenina przybywaj i przepędzaj rozpasany Klechistan. Uczyń nam na jesienne wybory Rewolucję Październikową!! czas już strzelać z Aurory!!! Wołodja Iljicz Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: @losza Re: LENIN IP: *.dip.t-dialin.net 25.05.02, 16:48 Ruskie idą Ruskie idą, idą Ruskie Czołgi, wozy, transportery Na nic szabla, portret Krupskiej Pęka asfalt, słychać szmery Coca-Coli dawać chamy Chórem zaśpiewali Dać alkohol, pierestrojka Serdecznie witamy Tu generał na czołg wskoczył Postać jak ze spiżu Co tam Polska, tu nic nie ma Jedzie tu Walensa Armia Czerwona Oni są wspaniali Cały naród odznaczony Zmartwychwstał Gagarin Lenin się uśmiecha w grobie Parys dostał już zawału Wsie tankisty są w burdelu Dzierżąc lufy do wystrzału Mimo trudów, nocnych znojów Czas popierać Armię czynem Krupskiej zdjęcia są w Playboyu No a Korwin został skinem Armia Czerwona Oni są wspaniali Cały naród odznaczony Zmartwychwstał Gagarin Odpowiedz Link Zgłoś
lech_niedzielski Re: LENIN 15.06.02, 19:43 "Lenin w Poroninie" Lokomotywa poci się, sapie, Podróżnych górski owiewa wiatr. Pociąg pod górę stromą się drapie, Przez okna widać już szczyty Tatr. "Patrz! - mówi ojciec - oto Świnica Ta w samym środku, najwyższa z gór!" Lecz Jurka bardziej jeszcze zachwyca Giewont, co właśnie wyjrzał zza chmur. "Tam pod Giewontem, jest Zakopane- Powiada ojciec- lecz chciałbym dziś Wysiąść o jeden wcześniej przystanek I resztę drogi piechotą iść". Na małej stacji w wiosce Poronin, Gdy pociąg stanął wśród zgrzytu szyn, Wysiadł z wagonu ojciec, a po nim Raźno wyskoczył na peron syn. Wyszli na drogę. Wesoło idą. Wartko, radośnie płynie im czas, Gdy podziwiają wspaniały widok: Góry i chmury, strumień i las. Ożywczy strumyk chłodził im mile, Przez kładkę przeszli na drugi brzeg. Ojciec przystanął, pomyślał chwilę Spojrzał na syna i tak mu rzekł: "Tu, po tych dróżkach, dawno już temu Za moich młodych dziecinnych lat Chodził na spacer człowiek, któremu Nową epokę zawdzięcza świat. Wiesz, o kim mówię?" "Wiem, o Leninie. Czy Lenin tutaj mieszkał, tu żył?" "Tak, na tej ziemi, tu, w Poroninie Przed żandarmami cara się krył. Nim rewolucja wstrząsnęła światem, Zanim się carski zawalił tron, Lenin dwukrotnie mieszkał tu latem, Tu swe zwycięstwa obmyślał on. Tu przemyśliwał nad tym jak skruszyć W ojczyźnie swojej ucisku rząd... Tutaj przyjmował proletariuszy I swe wskazania dawał im stąd". Zamilknął ojciec. I zamyśleni Obaj w skupieniu i ciszy szli Podgórską ścieżką, po której Lenin Być może chodził za dawnych dni. Wyszli na drogę i przed oczyma Piękny, góralski dom wyrósł im. "Teraz muzeum jest tu Lenina, Lenin przebywał w budynku tym". Dom ocieniony jest, zaś w pobliżu, Mieniąc się w słońca promieniach, Lśni postać Lenina wykuta w spiżu, Pomnik wzniesiony ku jego czci. Właśnie skupiła się pod pomnikiem Wycieczka dzieci z Tarnowskich Gór. Stąd do muzeum, za przewodnikiem, Powoli wchodzi młodzieży sznur. Rzekł ojciec: "wejdźmy za tą wycieczką". I przeszedł z synem muzeum próg. "Do przewodnika przybliż się, dziecko, Byś jego słowa usłyszeć mógł". "W tej pierwszej sali wiele pamiątek Mamy z najmłodszych Lenina lat. Oto widzimy tu, na początek, Dom, w którym Lenin przyszedł na świat. Ramka za ramką, za zdjęciem zdjęcie- Mówią, jak wielki zawsze żył duch W dziecku i w uczniu pilnym, w studencie, Co wszczął w uczelniach podziemny ruch. Zląkł się skromnego tego studenta Sam samowładny tyran, car: Kazał go śledzić, deptać po piętach, Chciał go zastraszyć groźbami kar. Tak to we wczesnym życia zaraniu, Ledwo wkroczywszy w swe męskie dni, Pierwszy raz znalazł się na zesłaniu Lenin w odległej, odludnej wsi. Mijają lata. Kończy się kara. Znów tam jest Lenin, gdzie cierpi lud, Znów się ukrywa przed zemstą cara I znów pracuje, działa jak wprzód. Na tajnych zbiórkach, wiecach w fabrykach Do walki wzywa Lenina głos. Słowo Lenina z broszur przenika, Ucząc, jak zmienić zły ludu los. Na fotografiach w następnej salce Czytamy dalszą historii treść: Lenin przy pracy i Lenin w walce, Znów zsyłka, Sybir, zapadła wieś... Lata zesłania, powrót ze zsyłki... Znów na wygnanie przyszło mu iść... Ludowi oddał swoje wysiłki, Mowę i pióro, serce i myśl..." Słowa o Wodzu padają w ciszę, A na słuchaczy patrzą ze ścian Uczniowie jego i towarzysze, Bo Lenin w trudzie swym nie był sam. "Ten oto obraz nam przypomina Fakt, jakich mało historia zna: Lenin młodego wita Stalina, Gdy się poznali owego dnia... Przy swoim wielkim nauczycielu Stanął towarzysz wierny i druh... I do jednego zmierzając celu Wiedzie narody tych wodzów dwóch. Kiedy decyzji przyszła godzina, By rewolucji zapalić lont, Lenin u boku mając Stalina Stworzył z nim pierwszy ludowy rząd. Kiedy w zaciętej domowej wojnie Chciał rewolucję obalić wróg, Serce Lenina biło spokojnie, Bo Armię Stalin do boju wiódł". I oto kończy się już w muzeum Opowieść z pięknych Lenina dni... Jest w środku Moskwy mauzoleum, W którym na wieki wielki wódz śpi. Chociaż od zgonu jego daleki Okres ćwierćwiecza dzieli nas dziś, Żyje i będzie żyła przez wieki Myśl nieśmiertelna, Lenina myśl. Myśl ta się wznosi nad świat jak orzeł, Który się wzbija nad szczyty skał. Lenin na świecie socjalizm tworzył I fundamenty trwałe mu dał. Z tych fundamentów, z owych podwalin, Które przez życie swe Lenin kładł, Gmach socjalizmu zbudował Stalin. Stalin, to Lenin dzisiejszych lat. Wyszła wycieczka z ostatniej sali. Ojciec i Jurek jeszcze zostali. "Wróćmy na chwilę. Ta oto sala Lenina pobyt w Polsce utrwala. Patrz! Dom w Krakowie tutaj widzimy, W domu tym Lenin spędził dwie zimy. Tutaj narady trwały u niego, Tutaj Stalina gościł młodego. Stąd, by w ściślejszym działać sekrecie, Do Poronina przyjeżdżał w lecie. Niejeden z gazdów spod Poronina Jego tu pobyt dotąd wspomina. Przy wyjściu księga jest wyłożona Gruba, oprawna. Zawiera ona Podpisy wielu tysięcy osób, Które dać wyraz chciały w ten sposób Swojej głębokiej czci dla Lenina. Dziś przybył podpis ojca i syna: Wacław Kowalski. Górnik węglowy, Jerzy Kowalski. Uczeń z Dąbrowy. (1951) Odpowiedz Link Zgłoś
lech_niedzielski Re: LENIN 15.06.02, 20:12 KARAFKA Kiedy Lenin miał osiem lat, zdarzyła mu się mała przygoda, o której później, po wielu latach, wspominała jego siostra Anna Iljiniczna. Siostra Lenina opowiadała o swoim bracie, że był psotnikiem nie lada, lecz przy tym prawdomównym chłopcem. Nigdy nie kłamał i przyznawał się zawsze do spłatanych figlów. Pewnego razu wydarzyła się taka historia : Mały Wołodia pojechał z ojcem i siostrami do Kazania. Mieszkała tam ich krewna, ciocia Ania. Do niej właśnie pojechali w odwiedziny. Ciocia Ania również miała dzieci - kuzynów i kuzynki Lenina. Spotkanie było bardzo wesołe. Uradowane dzieci dokazywały, biegały po mieszkaniu i wymyślały różne zabawy. Któregoś dnia tak się rozdokazywały, że strąciły ze stolika karafkę, która spadła na podłogę. A stało się to podczas bardzo wesołej zabawy. Dzieci goniły się nawzajem i Wołodia, przebiegając przez pokój, wpadł na stolik. Stolik zachwiał się, a piękna kryształowa karafka zleciała na podłogę i stłukła się na drobne ka- wałki. Nikt nie zauważył, kto to zrobił. Rozbawione dzieci biegały bez przerwy po całym pokoju. Dopiero kiedy rozległ się brzęk tłuczonego szkła, zapadła cisza. Wtem otwierają się drzwi i do pokoju wchodzi ciocia Ania. Ciocia usłyszała brzęk tłuczonego szkła, przyszła więc zobaczyć, co się stało. Na widok rozbitej karafki ciocia Ania zapytała dzieci : - Kto to zrobił? AIe wszystkie dzieci odpowiadały : "Ta nie ja". Mały Wołodia również powiedział: "To nie ja". Odezwał się tak cicho, że ledwo go było słychać. Wołodia powiedział nieprawdę, ponieważ się prze- ląkł w pierwszej chwili. Był przecież w mało znanym do- mu, w obcym mieszkaniu, prawie nie znał cioci Ani. A prócz tego był najmłodszy ze wszystkich dzieci. Nie mogło mu przejść przez gardło : "To ja zrobiłem". Ciocia Ania powiedziała : - To znaczy, że karafka stłukła się sama. Pewnie znudziło się jej stać na stoliku, więc sobie spadła na podłogę. Dzieci w śmiech i mówią : - Ona chyba chciała pobawić się z nami. Dlatego skoczyła ze stolika na podłogę. Ale biedaczka zapo- mniała, że jest ze szkła, no i stłukła się. I znów parsknęły śmiechem. Tylko mały Wołodia nie śmiał sił. Wszedł do sąsiedniego pokoju i siadł przy oknie. Siedział tam dość długo i myślał o czymś. Dopiero wieczorem znów zaczął bawić się ze wszyst- kimi. Od owego dnia minęły dwa miesiące. Wołodia dawno już powrócił z Kazania do domu. Znów zamieszkali w swoim rodzinnym mieście, Sym- birsku. Pewnego wieczoru, kiedy dzieci szły spać, mama Wo- łodi podeszła do jego łóżeczka i zobaczyła, że Wołodia zalewa się łzami. Mama zapytała : - Dlaczego płaczesz? A Wołodia, szlochając, odpowiedział: - Mamo, kiedy byliśmy w Kazaniu, oszukałem ciocię Anię. Powiedziałem jej, że to nie ja stłukłem karafkę a właśnie ja to zrobiłem. . Mama zaczęła go pocieszać i rzekła tak : - Nic strasznego się nie stało ! Nie płacz ! Napiszę list do cioci Ani. Na pewno ci przebaczy. Wołodia powiedział poprzez łzy : - Koniecznie napisz list do cioci Ani Napisz, że to ja stłukłem karafkę. Mama znów zaczęła go pocieszać. W końcu Wołodia uspokoił się i zasnął. Mama ucałowała go, otuliła kołdrą i pomyślała : "Jakie to dziwne dziecko!. Dwa miesiące pamiętał o tym zdarzeniu i dwa miesiące martwił się, że niechcący po- wiedział nieprawdę ! Ale teraz, kiedy się przyznał, lżej mu się zrobiło na sercu i zasnął z uśmiechem na buzi". Nazajutrz napisała list do cioci Ani. Wkrótce nadeszła odpowiedź. Ciocia Ania pisała, że wcale się nie gniewa na swego miłego bratanka i zaprasza go znów do siebie. Odpowiedz Link Zgłoś
lech_niedzielski Re: LENIN 16.06.02, 09:13 OPOWIEŚĆ O TYM JAK SIĘ LENIN UCZYŁ Lenin uczył się bardzo dobrze, a nawet świetnie. Ukoń- czył gimnazjum ze złotym medalem. Zapewne uczyłby się również bardzo dobrze w szkole wyższej. Niestety, władze usunęły go z uniwersytetu za to, że był rewolucjonistą. A tego rz†d nie mógł znieść. Car nie pozwalał rewolucjonistom na naukę w szkole wyższej. Więc Leninowi nie pozwolono kształcić się na uniwer- sytecie. Ktoś inny na jego miejscu pozostałby bez wyższego wykształcenia. Ale Lenin postanowił zrobić inaczej. Powiedział do swojej matki tak : -Muszę ukończyć wyższe studia. Czas mijał. Minęły już dwa iata od usunięcia Lenina z uniwersytetu. Wreszcie Lenin napisał podanie do mi- nistra oświaty. Prosił, by pozwolono mu przystąpić do egzaminów końcowych z wszystkich przedmiotów. Zdumiony minister pomyślał sobie : "W jaki sposób on zda wszystkie egzaminy od razu? Przecież nie chodził do żadnej uczelni. Dobrze. Udzielę mu pozwolenia, ale wątpię, żeby mu się to udało". Kiedy nadeszło pozwolenie ministra, Lenin wziął się ostro do nauki. Całe dni spędzał z książką w ręku, czytał, pisał, uczył się języków obcych, tłumaczył i tak dalej. W lecie poszukał w ogrodzie cichego zakątka w alei zarośnigtej gęsto lipami. Wkopał w ziemię stół i ławkę. Rankiem przychodził tu i uczył się samotnie aż do obiadu. Po odpoczynku kąpał się w rzece, powracał do swego stołu w ogrodzie i znów uczył się trzy lub cztery godziny. A wieczorem, po drugim spacerze i kąpieli, znów wi- dziano go pochylonego nad książkami. Cała rodzina była zdumiona tym, że Lenin może się tak dużo uczyć. Lękano się nawet o jego zdrowie. Ale Lenin powiedział swoim najbliższym : -Człowiek, który umie prawidłowo odpoczywać, potrafi dużo uczyć się i pracować. Rzeczywiście, Lenin prawidłowo odpoczywał. Go- dzinę uczył się, potem uprawiał gimnastykę. Później znów pisał godzinę lub dwie, a następnie biegł nad rzekę i pływał. Po odpoczynku lub spacerze w lesie wracał do książek i uczył się znowu. W swoim letnim gabinecie, w pobliżu stolika, ustawił drążek do ćwiczeń gimnastycznych. I od czasu do czasu ćwiczył na drążku. W ładną pogodę kąpał się w rzece kilka razy dziennie. Pływał doskonale. Tak znakomicie, że wszyscy byli zdumieni. Jeden ze znajomych Lenina, wspominając przeszłość opowiadał o groźnym jeziorze w Szwajcarii, w którym utonęło wielu ludzi. Jezioro to było bardzo głębokie, znane z zimnych prądów, wirów. Ale Lenin śmiało pły- wał w nim. ów znajomy powiedział kiedyś Leninowi, że musi być ostrożniejszy, bo w tym jeziorze toną ludzie. - Toną, mówi pan? - rzekł Lenin. - Nie ma oba- wy, ja nie utonę. I popłynął tak daleko, że prawie nie było go widać z brzegu. Właśnie dzięki pływaniu i gimnastyce, dzięki pra- widłowemu wypoczynkowi, Lenin potrafił uczyć się wytrwale i opanował cały program nauki szkoły wyższej. Uczył się w ten sposób prawie dwa lata. A w ciągu tego czasu przerobił cały kurs uniwersytecki, czyli to, czego inni uczą się cztery lata. Zdał wszystkie egzaminy i uzyskał dyplom z odznacze- niem. A profesorowie tak mu powiedzieli : Niezwykła rzecz. Przecież pan nie uczył się na uni- wersytecie i nie słuchał naszych wykładów. Więc jak pan mógł przygotować się tak dobrze do egzaminów? Chyba panu ktoś pomagał. Lenin odrzekł na to : - Nie, uczyłem się sam. Wówczas profesorowie zdziwili się jeszcze bardziej. A minister aż rozłożył ręce ze zdumienia. Bo rofesorowie i minister nie wiedzieli o tym, że Lenin był nie tylko bardzo mądry i bardzo zdolny, lecz rownież bardzo pracowity. A tę umiejętność pracy zawdzięczał ćwiczeniom gimnastycznym i dobrze zorganizowanemu odpoczynkowi. Oto dlaczego Lenin uzyskał dyplom uniwersytecki z doskonałym wynikiem. Odpowiedz Link Zgłoś
lech_niedzielski Re: LENIN 16.06.02, 09:15 U FRYZJERA Pewien robotnik, niejaki Grigorij Iwanow, przyje- chał w sprawach służbowych na Kreml. Iwanow przyjechał z Pitra(Leningradu), by oddać w kremlow- skim składzie broni - karabiny, szable, bagnety, rewol- wery i rozmaitą amunicję. I oto wykonał swoje zadanie i z czystym sumieniem wybrał się na spacer po Kremlu. A marzył o tym, że przypadkiem uda mu się zobaczyć towarzysza Lenina, którego od dawna chciał ujrzeć. Lecz nie spotkał nigdzie Lenina, więc w złym humo- rze wstąpił do zakładu fryzjerskiego na Kremlu. Po- myślał sobie : "Ostrzygę się, ogolę i czyściutki wrócę do domu". Wszedł więc do zakładu fryzjerskiego na Kremlu i zajął swoją kolejkę. A ludzi w zakładzie było mnós- two. Dwaj fryzjerzy strzygą i golą, a klienci czekają. Grigorij Iwanow w niewesołym nastroju siedział w zakladzie fryzjerskim prawie dwadzieścia minut. I przez cały czas nie mógł odżałować, że nie spotkał nigdzie Lenina. Nagle otwierają się drzwi i wchodzi nowy klient. I oto wszyscy widzą : przyszedł Włodzimierz Iljicz Lenin Przewodniczący Rady Komisarzy Ludowych. I wówczas wszyscy ludzie, znajdujący się w zakładzie fryzjerskim, wstali z miejsc i mówią : - Witamy, towarzyszu Leninie ! Grigorij Iwanow również powitał Lenina i, uśmie- chając się radośnie, patrzy na towarzysza Włodzimie- rza Iljicza, pragnie go jak najlepiej zapamiętać, by póź- niej opowiedzieć innym o tym spotkaniu. Tymczasem towarzysz Lenin też powitał wszystkich i mówi : - Kto jest ostatni w kolejce? Wszyscy byli zdziwieni, że Lenin tak zapytał. I wszy- scy pomyśleli : "Nie wypada, żeby Lenin czekał w kolej- ce. Jest przecież szefem rządu; każda jego chwila jest droga". I wszyscy, którzy znajdowali się w zakładzie, przery- wając sobie wzajemnie, mówią do Lenina : Włodzimierzu Iljiczu, to nieważne, kto jest ostat- ni w kolejce. Zaraz jeden z fryzjerów będzie wolny, prosimy więc, byście zajęli to miejsce bez kolejki. Lenin odpowiada : - Dziękuję wam, towarzysze, ale nie zgadzam się. Należy przestrzegać koiejności i porządku. My sami ustalamy prawa i musimy ich przestrzegać w najdrob- niejszych szczegółach życia. Mówiąc te słowa Lenin usiadł, wyjął z kieszeni gazetę i zaczął czytać. Wówczas podniósł się z miejsca robotnik Grigo- rij Iwanow i przejęty bardzo, mówi do towarzysza Lenina : - Właśnie nadeszła moja kolej. Ale wolę chodzić pięć Iat nie ogolony, niż żebyście musieli przeze mnie czekać. I jeśli wy, towarzyszu Leninie, nie chcecie za- kłócać kolejności, to ja mam uzasadnione prawo ustą- pienia wam kolejki, a sam zajmę waszą, ostatnią. Ludzie, którzy znajdowali się w zakładzie, rzekli : - Dobrze i słusznie mówi. A mistrzowie-fryzjerzy, brzęcząc nożyczkami, powie- dzieli również : - Włodzimierzu Iljiczu, trzeba będzie zrobić tak, jak proponuje robotnik. Wówczas Lenin uśmiechnął się. Wszyscy spostrze- gli, że nie chce urazić robotnika i nie chce sprawić przy- krości pracownikom zakładu fryzjerskiego oraz klientom. Włodzimierz Iljicz chowa gazetę do kieszeni i mówi : "Dziękuję". Po czym siada w fotelu przed lustrem. Wszyscy patrzą, jak fryzjer ostrożnie i delikatnie goli Lenina. Wszyscy patrzą na towarzysza Lenina i myślą : "To jest wielki człowiek ! A jaki skromny !" Oto fryzjer zakończył swą pracę, Lenin opuścił za- kład mówiąc obecnym : - Do widzenia, towarzysze. Dziękuję wam. Odpowiedz Link Zgłoś
lech_niedzielski Re: LENIN 16.06.02, 09:16 SZARY KOZIOŁECZEK Kiedy Lenin był małym chłopcem, to prawie niczego się nie bał. Śmiało wchodził do ciemnego pokoju. Nie lękał się, kiedy opowiadano straszne bajki. I w ogóle bardzo rzadko płakał. A miał młodszego brata Mitie, łagodnego i dobrego chłopca. Lecz Mitia odznaczał się niezwykle czułym sercem. Wystarczyło, by ktoś zanucił smutną piosenkę, a Miti zaraz łzy płynęły z oczu. Szczególnie zaś gorzko płakał, kiedy dzieci śpiewały piosenkę "O koziołeczku". Mnóstwo dzieci zna tę piosenkę o babuleńce, która miała szarego koziołeczka. W piosence mowa jest o tym , że babuleńka kochała bardzo szarego koziołeczka. Nie pozwalała mu chodzić do lasu, ale koziołeczek nie usłuchał babuleńki i wybrał się do lasu na spacer. W lesie napadły na niego szare wilki, rozszarpały go i zjadły. A babuleńce zostawiły różki i nóżki koziołka. Jest to naprawdę smutna piosenka. Ale rzecz jasna, nie ma powodu do płaczu. Przecież to jest tylko piosenka. Wszystko w niej jest zmyślone, wcale tak nie było. Prawda, że koziołeczka żal. Ale sam był sobie winien: dlaczego poszedł do lasu bez pozwolenia. Miti zawsze drżał głos i wargi, kiedy razem z dziećmi śpiewał piosenkę o szarym koziołeczku. A gdy dochodził do smutnych słów: "Napadły na koziołeczka szare wilki" - za każdym razem zaczynał płakać. Pewnego dnia dzieci zebrały się przy fortepianie i zanuciły piosenkę o babuleńce i jej koziołeczku. Odśpiewano spokojnie dwie zwrotki. Ale gdy przyszła kolej na smutne słowa o tym, że koziołeczek poszedł do lasu, Mitia rozbeczał się. Wówczas mały Wołodia zrobił straszną minę, zwrócił się do Miti i umyślnie, jak tylko mógł najgłośniej i najgroźniej , zaśpiewał: "Na-pad-ły na-a ko-zio-łecz-ka sza-a-re wil-ki..." Oczywiście, Mitia dopiero teraz rozszlochał się na dobre. Starsza siostra zaczęła strofować Wołodię za to , że drażni się z Mitią. A na to mały Wołodia odpowiedział: - To dlaczego Mitia się boi? Ja nie chcę, żeby Mitia beczał ze strachu. Dzieci powinny być odważne. Wówczas Mitia rzekł: -No, to już nie będę. Dzieci od nowa zaśpiewały tę samą piosenkę. A Mitia razem ze wszystkimi odśpiewał ją aż do końca. Tylko jedna łza spłynęła mu przez policzek, kiedy zabrzmiały ostatnie słowa piosenki: "Zostawili babuleńce różki i nóżki". Mały Wołodia ucałował młodszego braciszka i powiedział: - No, teraz zuch z ciebie Odpowiedz Link Zgłoś
lech_niedzielski Re: LENIN 16.06.02, 09:46 ZAMACH NA LENINA Lenin miał wielu wrogów. Miał wielu wrogów dlatego, że chciał przebudować całe życie na nowo. Lenin pragnął żeby wszystkim ludziom pracy żyło się bardzo dobrze. I nie lubił takich, którzy nie pracują. Lenin powiedział o nich: "Jeśli nie chcą pracować, to niech nie jedzą!" Wielu ludziom to się nie spodobało. Więc wrogowie Lenina postanowili go zabić. Namówili pewną niegodziwą kobietę, żeby zabiła wielkiego wodza ludzi pracy, Włodzimierza Iljicza Lenina. Dali jej rewolwer. Nabili go zatrutymi kulami i powiedzieli tej zbrodniarce: "Idź do fabryki! Tam ma dziś przemawiać Lenin. A kiedy zakończy przemówienie i wyjdzie z sali, podejdź do niego i wystrzel trzy lub cztery razy!" Owa kobieta tak uczyniła. Włożyła czarną suknię, wzięła rewolwer i poszła do fabryki, w której przemawiał Lenin. Kiedy Lenin po przemówieniu wychodził na podwórze, jakiś mężczyzna przebrany za marynarza, umyślnie upadł przed wejściem. I w ten sposób zatrzymał wszystkich robotników idących za Leninem. Wskutek tego Lenin sam wyszedł na podwórze i zbliżył się do samochodu, chcąc wejść do środka. Lecz w tym momencie kobieta w czarnej sukni podeszła do Lenina i strzeliła do niego cztery razy. Z czterech kul dwie trafiły Włodzimierza Iljicza. Ciężko ranny Lenin upadł na ziemię. Miał przestrzelone płuco i rękę. Zbrodniarka chciała uciec, lecz zatrzymano ją i osadzono w więzieniu. Robotnicy podbiegli do Lenina. Wielu płakało. Robotnicy podnieśli Włodzimierza Iljicza i wsadzili do samochodu. A kiedy samochód ruszył, ludzie zdjęli z Lenina płaszcz i marynarkę i przewiązali rękę sznurem, by zatamować obficie płynącą krew. Samochów wjechał do Kremla i zatrzymał się przed podjazdem wiodącym do mieszkania Lenina.Ciężko ranny Włodzimierz Iljicz z trudem wyszedł z wozu, a ludzie podtrzymywali go, żeby nie upadł. Nadbiegli robotnicy, którzy chcieli zanieść Lenina na rękach do mieszkania. Jednak Lenin nie pozwolił im na to. Powiedział: -Nie, nie trzeba mnie wnosić na rękach! Bo jak moja siostra i moja żona zobaczą, że niesiecie mnie na rękach, to pomyślą, że ze mną bardzo źle. Nie trzeba ich martwić. Wszyscy dookoła byli zdumieni, że Lenin w takiej groźnej chwili nie myśli o sobie, tylko o innych. I oto Lenin sam wszedł stromymi schodami na drugie piętro. Co prawda, podtrzymywano go z obu stron, lecz jednak szedł o własnych siłach. Natychmiast wezwano najlepszych lekarzy. Lekarze powiedzieli, że stan jest bardzo ciężki, kule były zatrute i może nastąpić zakażenie krwi. Lecz silny organizm Lenina pomógł mu wyleczyć się z odniesionych ran. I już po sześciu tygodniach Lenin znów przystąpił do pracy. Odpowiedz Link Zgłoś