Dodaj do ulubionych

K.Kutz o Karliku

04.04.05, 11:44
Kazimierz Kutz, senator i reżyser, o Papieżu


not.ola 03-04-2005, ostatnia aktualizacja 03-04-2005 16:35



Karol Wojtyła przydarzył się Polsce w sposób niezwykły. To był wielki
humanista, wspaniały i mądry człowiek, który zachował w sobie prostotę
człowieka z ludu. Urodził się w mieście jak setki innych i w zwykłej,
normalnej rodzinie. Dobry samarytanin, który wyrósł z polskiej nędzy i z
polskiej straszliwej historii. Nie posiadał nic z rzeczy materialnych (gdy
został Papieżem i przyjechano do Krakowa po jego rzeczy, okazało się, że ma
tylko narty i trochę książek) i wszystko, co wielkie i duchowe. Święty
człowiek, który w doskonały sposób połączył swą filozofię miłości z życiem -
pokorą wobec człowieka i troskliwością o najbiedniejszych. Nie zmarnował ani
chwili poświęconej samodoskonaleniu, by służyć człowiekowi. Jego kościół to
kościół, który uklęknął przed człowiekiem. To kościół, który rozumiem, który
do mnie przemawia.

Teraz, gdy odszedł, widać, że wszystkie jego nauki mają sens, jeśli da się je
zastosować w rzeczywistości. On je stosował. Tymczasem polska rzeczywistość
jest zatruta nienawiścią i brakiem szacunku do człowieka i do wszelkich
przejawów duchowości. Co teraz będzie? Myślę sobie tak: Chryste, do tej pory
żyliśmy jak na kredyt, pod opieką. Teraz zabrakło ojca, który będzie nas
przeciągał przez wzburzoną rzekę. Zostaliśmy sami. To nie rysuje się wesoło.
Obserwuj wątek
    • laband Skrzek o Karliku 05.04.05, 06:39
      O Papieżu mówi Józef Skrzek, muzyk


      not. mao 03-04-2005 , ostatnia aktualizacja 03-04-2005 19:07



      Prawykonanie mojej "Kantaty Maryjnej" odbyło się w deszczu, podczas wizyty Ojca
      Świętego na lotnisku w Muchowcu w 1983 r. Było już po mszy, którą odprawił.
      Wtedy moją kantatę odtworzono z taśmy. Miałem zgodę władz kościelnych, by zagrać
      ją na żywo, ale SB się nie zgodziła. Byłem blisko Papieża, w pierwszym rzędzie.
      W tym samym roku zagrałem też po raz pierwszy na Jasnej Górze. Wciąż było tam
      wszystko zachowane po Jego wizycie. Czułem Jego bliskość.

      Potem jeszcze kilka razy dedykowałem Mu swoją muzykę. Zawsze był dla mnie
      fenomenem, w każdym wymiarze. Zresztą cała moja rodzina powstała w czasie, gdy
      On zasiadał w Watykanie. Wszyscy byliśmy zawsze natchnieni Jego osobą.

      Grałem jeszcze dla Niego w 2002 r. na Jasnej Górze. Było tam wtedy mnóstwo
      artystów. Wreszcie półtora roku temu dotarłem do Watykanu. Razem z Haliną
      Frąckowiak zagrałem fragmenty Jego poezji. Potem dotknąłem Jego dłoni i
      wymieniliśmy kilka zdań. Od razu zareagował, gdy powiedziałem: "Piekary
      Śląskie". On, w czasach gdy był jeszcze metropolitą krakowskim, zawsze w
      ostatnią niedzielę maja głosił kazanie w Piekarach na dorocznej pielgrzymce
      mężczyzn. Teraz ja gram tam co rok. Z tej wizyty najbardziej pamiętam Jego oczy:
      wyraziste, przenikliwe i nieprawdopodobnie młode. Cała postać jak skała, a oczy
      jak u bajtla. Tę bystrość oczu zapamiętam na całe życie.

      Jeszcze tydzień temu grałem w bazylice jasnogórskiej w intencji Jego zdrowia
      Teraz On jest na drugim brzegu tęczy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka