Dodaj do ulubionych

To My narod Slonski

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.05.05, 14:07
Jo jestech Schlesierym y wiym ,ze na Sloonsku karlusy chlejom ino
gorzoue,bryne y jabcoki.Urodziyech siya we famiyloku,bo mie muti niy mioua
kaj rodzic ,takom my byli patologicznom familiom
Ciongle ino Gorzoua,Bryna y jabcoki . No ale my Sloonzoki tak momy ,bo tako
jes u nas tradycyjo ,a to jes rzycz swiynto dlo kozdygo porzondnygo chopa.
Mom do dzis kompleksy Hanysa ,bo u mie w doma ina placu my godali po naszymu
i jo niy poradziyech mowic po gorolsku , te ciule douy mie do hilwy, kaj bouy
ino nasze bajtle ,bo gorole poradzom godac po swoimu y ich niy dejom do takij
dybilnyj szuli
Coue moje nyndzne hanyskie zycie to bryna , jabcoki i robota na grubie, kaj
robiyuech z takimi dybilami jak jo,ale gorole nom puaciyuy geldy i my niy
narzykali.Poznij psziszed tyn gorol Balcerowicz i kozou zamknonc gruby ,a my
sam mieli arbajt uot pokolyn ,jo sam robiyuech ,moj watyr ,opa y tak
dalij,ale co tam gorole douy nom geldy ,cosik kouo pindziesinciu tauzynow y
jo jusz niy piyuech bryny ino siedziouech couy dziyn we szynku ze kamratami y
my pili TICHAUERA,bakali grass i walili amfytamine(to taki gorolski wynalazek)
.Teroz niy mom geldow niy arbajtu siedza pod moim familokiym,pija jabole i
niynawidza tygo gorolskiygo ciulnintygo chacharstwa,kiere pszekludziyuo sie
na tyn nosz Slonsk
.Czosym jaki gorol s somsiydniygo blokowiska pszijdzie na nosz platz ,dom mu
w gymbe ,zabiyrom geldy i jakos se zyja.
.Mom jo uonkla we Reich mo uon kupa pinindzy ,bo uoni we Niymcach mojom taki
social tyn uonkel czosym wysyuo mie ojro i jo ftedy pija s kamratami dziyn i
noc az nos gorolskie pauy zamykajom na izbie wyczezwiyn.
Obserwuj wątek
    • silesia7 Re: To My narod Slonski 04.05.05, 14:29
      Poloka, ftory udaje ze umiy szkryflac po slonsku idzie poznac po niyznajomosci slonskiej gramatyki i blyndach ftorych zodyn slonzok by niy zrobiou - juz w piyrwszym zdaniu czytomy: "Jo jestech", a powinno byc "Jo jest" (po 'jo' w czasie terazniejszym i przeszuym zawsze momy 3 os. l. poj.).
      Zeby to zobrazowac podom polski przikuad: "Myśmy tam byliśmy". Mysla, ze dobrze wytuplikowouech.
      • Gość: Pit Re: To My narod Slonski IP: 150.254.85.* 04.05.05, 14:40
        silesia7 napisał:

        > Poloka, ftory udaje ze umiy szkryflac po slonsku idzie poznac po
        niyznajomosci
        > slonskiej gramatyki i blyndach ftorych zodyn slonzok by niy zrobiou - juz w
        piy
        > rwszym zdaniu czytomy: "Jo jestech", a powinno byc "Jo jest" (po 'jo' w
        czasie
        > terazniejszym i przeszuym zawsze momy 3 os. l. poj.).
        > Zeby to zobrazowac podom polski przikuad: "Myśmy tam byliśmy". Mysla, ze
        dobrze
        > wytuplikowouech.

        Przeciez On pisal, ze cale zycie jabole walil to skad mial znac jakakolwiek
        gramatyke. Trzeba byc Stefanem Banachem, aby wymyslec przestrzenie Banacha po
        duzej wodzie. No, ale On nie nalezal do "narodu Slaskiego". Tutejsi
        przedstawiciele tej "nacji" ino potrafia po jabolach krzyczec je...c goroli !!!
        • Gość: :-) Re: To My narod Slonski IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.05.05, 14:42
          Gosciu pisze ,ze chodzil do hilwy to szkola specjalna:-)
          • Gość: Pit Re: To My narod Slonski IP: 150.254.85.* 04.05.05, 14:47
            Gość portalu: :-) napisał(a):

            > Gosciu pisze ,ze chodzil do hilwy to szkola specjalna:-)

            A jakich specjalnosci oni tam uczom ?
            • Gość: gizd Re: To My narod Slonski IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.05.05, 14:48
              Ucza jak byc prawdziwym HANYSEM:-)
              • Gość: Pit Re: To My narod Slonski IP: 150.254.85.* 04.05.05, 14:52
                Gość portalu: gizd napisał(a):

                > Ucza jak byc prawdziwym HANYSEM:-)

                O, to jest rzeczywiscie "specjalnosc"......Do tego trza specjalnych szkol.
    • Gość: brynol Re: To My narod Slonski IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.05.05, 14:37
      Chopie niy fanzol , dej pindziesiont groszy ,na jabola zbiyromy.
      • ewerton Re: To My narod Slonski 04.05.05, 14:41
        Te, neoplusik,tys jest Slonzok jak z kozi dupy Reisentascha.

        • Gość: neoplusik Re: To My narod Slonski IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.05.05, 14:43
          chyba rzici gorolu:-)
          • ewerton do neoplusika 04.05.05, 14:52
            Ucz sie,ucz.Moze bydzie z ciebie jeszcze kedys Slonzok,yno niy pij tela Jaboli.

            mfg
            • Gość: neoplus Re: do neoplusika IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.05.05, 14:56
              Dobrze sie czuje w swojej gorolskiej skorze:-)
              • ewerton Re: do neoplusika 04.05.05, 15:00
                Gość portalu: neoplus napisał(a):

                > Dobrze sie czuje w swojej gorolskiej skorze:-)
                Niywierza.To czymu sie pod innych podszywosz?
                • lech_niedzielski Re: do neoplusika 04.05.05, 17:52
                  Miejsce języka w budowaniu tożsamości grupowej najzwięźlej oddaje formuła
                  Sapira: "Kto mówi tak jak my, jest jednym z nas", z której wynika także
                  implikacja wykluczająca: "Kto nie mówi tak jak my, nie należy do nas" . Tak
                  formułowana zasada włączania / wyłączania działa z całą bezwzględnością na
                  poziomie subkultur środowiskowych (zwłaszcza młodzieżowych), które wytwarzają
                  językowe znaki przynależności w postaci żargonów, działa też do pewnego stopnia
                  na poziomie wspólnot zawodowych i regionalnych - znakami przynależności są
                  socjolekty i dialekty ludowe, ale kryteria przynależności do grupy są już jednak
                  bardziej złożone. A w jakim stopniu język wyznacznikiem jest przynależności
                  [ZT1]do grupy etnicznej i narodowej? Czy ją tylko wyróżnia, czy może -
                  konstytuuje? Jak to się dzieje w kulturze narodowej korzystającej ze wsparcia
                  instytucji państwowych, a jak w warunkach mniejszości narodowych, emigracji,
                  diaspory? ? Jakie elementy języka budują ponadinstytucjonalną narodową
                  tożsamość, pozostając w najgłębszym związku z kulturą narodową? Oto niektóre
                  pytania postawione przez organizatorów konferencji "Kultura wobec kręgów
                  tożsamości" i zawarte w tytułowej formule mojego referatu.
                  Podstawowa teza brzmi: Polska tożsamość wspólnotowa oparta jest na języku
                  rozumianym nie "emblematycznie", lecz jako skarbnica wartości kulturowych
                  dziedziczonych z tradycji i wpływających na aspiracje współczesnej generacji.
                  Są to wartości ogólnokulturowe (ogólnoludzkie) oraz wartości historycznie
                  określone: indoeuropejsko - słowiańskie, łacińskie, chrześcijańskie,
                  szlachecko-ziemiańskie, chłopskie, zachodnioeuropejskie, które razem wzięte
                  składają się na fenomen polskiej mentalności utrwalony w polskim języku, w
                  polskim językowym obrazie świata.
                  • Gość: bravo Re: do neoplusika IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.05.05, 18:01
                    No dobrze, ale shlozoki nie gansi i swuj jynzyk majom:)
                    • lech_niedzielski Re: do neoplusika 04.05.05, 18:15
                      Definicje narodu i etnosu (pojęcia szerszego) podawane w słownikach i
                      encyklopediach odwołują się niemal bez wyjątku do języka. David Crystal
                      zastanawiając się nad definiowaniem więzi narodowej stwierdza, że wprawdzie
                      "bardzo ważne są pod tym względem praktyki religijne, trwałe instytucje,
                      tradycyjne zwyczaje, ale najszerzej spotykanym symbolem wyłaniającej się
                      narodowości jest język" [Crystal 1993, s.34].
                      W poznańskim "Praktycznym słowniku współczesnej polszczyzny" pod red. H.
                      Zgółkowej (t. 23, 1999) czytamy, że naród, to "trwała wspólnota ludzi utworzona
                      historycznie, wyróżniająca się wspólną świadomością narodową; zbiorowość ludzi
                      mówiących tym samym językiem, mająca tę samą historię, kulturę oraz wspólną
                      gospodarkę i politykę". Język jest wymieniany na miejscu uprzywilejowanym, ale -
                      jak widać - nie jest wyróżnikiem jedynym. Jadwiga Puzynina, która niedawno
                      przeanalizowała strukturę semantyczną narodu w różnych słownikach, do cech
                      "aktywnych" zaliczyła obok języka - wspólnotę terytorium, kultury, dziejów,
                      pochodzenia oraz "poczucie przynależności do danego narodu" [Puzynina 1998, s.
                      269]. Rzeczowa i obiektywna analiza naukowa historycznych oraz współczesnych
                      danych dotyczących relacji "język - naród" dowodzi, że wspólnota językowa i
                      wspólnota narodowa wcale nie muszą do siebie przystawać. Język, choć zwykle ma
                      w tworzeniu poczucia narodowego udział bardzo znaczący i praktycznie służy jako
                      znak rozpoznawczy narodowości w kontaktach międzyetnicznych i międzynarodowych,
                      nie jest warunkiem sine qua non powstania narodu i nie jest elementem
                      absolutnie koniecznym identyfikacji narodowej jednostek. I jest to zrozumiałe,
                      o ile bowiem predyspozycje do komunikowania się słownego są ludziom wrodzone, to
                      samo przyswajanie konkretnego języka nie podlega determinizmowi. Język nie jest
                      dziedziczony biologicznie, jest nabywany tak, jak cała kultura, poprzez
                      wychowanie, w procesie socjalizacji, a w dorosłym życiu jednostki bywa
                      przedmiotem świadomego wyboru. Wybór języka nie jest - nie musi być - tożsamy z
                      wyborem narodowości. Polacy na emigracji wiedzą o tym lepiej niż Polacy w kraju.
                      • Gość: lecu Re: do neoplusika IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.05.05, 19:07
                        jo, ale shlozocy niy gansi i swuj jynzyk majom
                        • lech_niedzielski Re: do neoplusika 04.05.05, 19:21
                          Parę koniecznych przypomnień ważnych dla zarysowania tła dla rozważań nad rolą
                          języka w określaniu tożsamości etnicznej.
                          Po pierwsze - języki światowe, języki dawnych państw imperialnych, jak
                          hiszpański, angielski czy rosyjski, obsługują dziś różne wspólnoty narodowe.
                          Odzyskiwanie niepodległości przez ujarzmione narody południowej Ameryki, Azji
                          czy Europy (Irlandia, Białoruś) niekoniecznie oznaczało odrzucenie języka dawnej
                          metropolii. Język angielski, używany dziś przez 450 milionów ludzi w USA, W.
                          Brytanii, Kanadzie, Australii i in. - a wg liczebności krajów, gdzie jest w
                          użyciu jako język urzędowy - nawet przez ok. 1 400 milionów ludzi - podczas gdy
                          Anglicy jako naród liczą tylko 46 milionów. Sytuacja u naszych wschodnich
                          sąsiadów po rozpadzie ZSRR wygląda poniekąd podobnie: znaczna część narodu
                          ukraińskiego i białoruskiego wciąż używa języka rosyjskiego jako pierwszego,
                          domowego (często jest to mieszanka językowa, zwana na Białorusi trasjanką na
                          Ukrainie - surżykiem). W ankiecie na temat pojęcia ojczyzny mieszkańcy Charkowa
                          deklarowali się jako patrioci ukraińscy, ale wypowiadali w języku - rosyjskim.
                          [Ludmiła Antypenko, Halina Karnauszenko, 1993].
                          W Jugosławii dwa odrębne narody, Chorwaci i Serbowie, rozwinęły jeden język
                          (zapisywany dwoma alfabetami, w Chorwacji łacińskim, w Serbii cerkiewnym) na
                          bazie dialektu sztokawskiego, ale to nie przeszkodziło im w rozwijaniu własnej
                          tożsamości narodowej, opartej na wyznacznikach historycznych, kulturowych,
                          religijnych. Dopiero na naszych oczach po wojnie bałkańskiej niejako wtórnie
                          podjęto intensywne prace (zwłaszcza po stronie chorwackiej) nad jego
                          rozpodobnieniem i wyrobieniem języków odrębnych , chorwackiego i serbskiego.
                          Stąd - idąc za dokonanymi w toku wojny bałkańskiej zmianami samoświadomości
                          Serbów i Chorwatów wydano w Opolu w ramach serii "Najnowsze dzieje języków
                          słowiańskich" dwa osobne tomy: "Język serbski" pod red. Milorada Radovanovicia
                          w 1996 i "Język chorwacki" pod red. Mijo Lončaricia w 1998.

                          Po drugie - nierzadko jeden naród mówi dwoma lub nawet więcej niż dwoma
                          językami. W Szwajcarii w użyciu są 4 języki: francuski, niemiecki, włoski i
                          retoromański; w Belgii dwa (francuski i flamandzki); w Hiszpanii 4 (kastylijski
                          czyli hiszpański, kataloński, baskijski i galicyjski) itd. [Tortosa 1986].
                          • Gość: Zebra Re: ciekawe rozważania IP: *.protonet.pl 05.05.05, 20:19
                            lech_niedzielski napisał:

                            > Parę koniecznych przypomnień ważnych dla zarysowania tła dla rozważań nad rolą
                            > języka w określaniu tożsamości etnicznej.
                            > Po pierwsze - języki światowe, języki dawnych państw imperialnych, jak
                            > hiszpański, angielski czy rosyjski, obsługują dziś różne wspólnoty narodowe.
                            > Odzyskiwanie niepodległości przez ujarzmione narody południowej Ameryki, Azji
                            > czy Europy (Irlandia, Białoruś) niekoniecznie oznaczało odrzucenie języka
                            >dawnej metropolii. ...................

                            Rzeczywiście b. ciekawe te całe naukowe rozważania o różnych determinantach w
                            zakresie określania tożsamości społeczeństwa i jednostki. Jeżeli chodzi o
                            wybory grupowe przedstawiona przez Pana logika wydaje się być sensowną.
                            Natomiast w przypadku wyborów jednostkowych, to bywa chyba z tym różnie.
                            Oczywiście mam świadomość, że wybór grupowy będący wypadkową wyborów
                            jednostkowych zakłada, że są jednostki dokonujące wyborów innych niż większość.
                            Ciekawe jak wytłumaczyć motywacje wyborów jednostkowych. Znane są nierzadkie
                            przypadki, że w ramach jednej rodziny, gdzie determinant językowy, kulturowy,
                            wychowawczy jest identyczny lub b. podobny, ludzie wybierają inne opcje
                            nacyjne. Tłumaczenie motywacji takich odszczepieńców tylko interesem
                            ekonomicznym, jest dużym uproszczeniem, a pozatym obarczone grubą niepewnością.
                            Wydaje się, że nie mogąc wejść do psychiki drugiego człowieka należy mu
                            pozostawić wolność wyboru wg jego subiektywnego uznania.
      • Gość: x Re: To My narod Slonski IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.07.05, 15:12
        :-)
    • Gość: Virchow Re: To My narod Slonski IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.05.05, 11:21
      cytat niemieckiego dr Virchowa z 1848 r.: " Górnoślazak się
      najczęściej nie myje, pozostawiając tę troske niebu; niekiedy jego
      ciałozostaje
      uwolnione od brudu przez ulewny deszcz. Różnego rodzaju robactwo, szczególnie
      wszy, jest częstym gosciem na jego ciele. Tak samo wielka jak to niechlujstwo
      jest bierność ludzi, niechęć do wysiłku umysłowego i fizycznego, skłonność do
      próżniactwa albo raczej do pozostawania w prózniactwie, co w każdym wolnym,
      przyzwyczajonym do pracy człowieku budzi raczej litość niz wstręt".

      cytat z Horsta Bienka:" Kopalnia,
      gospoda, kościól, łóżko - to cztery słupki górnośląskiego baldachimu, albo
      mówiąc dosadniej: pracować, chlać, modlić się, spółkować - z tym był
      Górnoślazak właściwie szczęśliwy".
      • Gość: socer Re: To My narod Slonski IP: 80.50.20.* 05.05.05, 17:36
        ewerton napisał:
        >Te, neoplusik,tys jest Slonzok jak z kozi dupy Reisentascha.

        Bardzo tutaj podziwiam Labanda, jego nauka nie poszła w las. Fakt, że neoplusik Fehlery robi no ale chłopak sie stara. 1:0 dla Labanda.
        • Gość: neoplusik Re: To My narod Slonski IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.05.05, 17:44
          Zdziwisz sie jak Ci powiem ,ze nigdy nie bylem na Slasku:-)
    • Gość: -- Re: Co to sie porobiyło? IP: *.protonet.pl 05.05.05, 19:06
      , że łostatnio przybywo nom Schlesierow co to Silesia zno ino z daleka, co
      umiom pić jabole, a jak wytzreźwiejom cytajom naukowe ksionkżki medycne. Szyćko
      to wyglondo na potwierdzenie tezy wspólczesnych medykow, że alkohol wytwarza
      nowe komórki nerwowe i lepij sie myśli.
      Borok Rudi Virchow (1821-1902) praktykując w lazarecie sam by w to miał ciężko
      uwierzyć ale to podobno prowda. A więc jak tu nie pić?
      • Gość: socer Re: Co to sie porobiyło? IP: 80.50.20.* 06.05.05, 10:07
        Bardzo się raduję czytając takiego nieboraka chcącego się podszyć pod Labanda. Wyobrażam sobie co to musi być dla niego za męka piszac gwarą. Tak więc tutaj Laband z nim zrobił co chciał z nim zrobić i już go sobie mogę wyobrazić (Labanda) jak z takich palantów się nabija. Niemniej jednak chłopak z pewnością, przy okazji troszkę tej gwary sobie przyswoi. Więc jak już napisałem jest 1:0 dla Labanda. Podszywając się jednak pod Ballesta jak np. w "nowym wątku" co niektórzy się na to dają nabrać.
        Ci partyzanci często nawiązuja tutaj do bryny, ale taki który pisze się jako Schlesier a za chwilę pisze (ten sam partyzant) że jeszcze nigdy na śląsku nie był, to co po takim tumanie mozna się spodziewać.
        Troszkę Polski już zwiedziłem, trochę wiosek na Pomorzu (10-20 km. od morza), troszkę wiosek na Mazurach i wiem że tam "bryna" jest bardzo popularna - po prostu z biedy.
        Tak więc partyzanci na forum, różnica między wami a np. Ballestem a Labandem polega na tym że oni wstawiają tutaj tematy na które różne osoby podejmują dyskusję a bez nich dyskutując tylko z wami to fotum zamiera, ileż można na temat bryny pisać.
    • Gość: neo Re: To My narod Slonski IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.05.05, 11:12
      Gwara to ja znam ,tyle ze nie Slaska,tak wiec pisanie po Slasku az tak mnie nie
      meczy:-)
      www.mirbink.webpark.pl/slownik.htm
      • Gość: socer Re: To My narod Slonski IP: 80.50.20.* 06.05.05, 11:44
        Dlaczego więc używając gwary śląskiej robisz z siebie półgłówka.
        • Gość: Braid Re: To My narod Slonski IP: *.net-htp.de 06.05.05, 11:57
          Gość portalu: socer napisał(a):

          > Dlaczego więc używając gwary śląskiej robisz z siebie półgłówka.


          jego "Slaski" jest tak samo naciagany jak Slaski w wykonaniu sloneczka1;)))
          Chyba nie sugerujesz ze Slomneczko1 robi z siebie polglowka?

          • hassan_hans A kto dzisiaj w Gliwicach mowi po slasku? 06.05.05, 12:04
            Ile slaskich slow zna przecietny Gliwiczanin???
            Sloneczko to pewnie Slazaczka od jednego pokolenia:-)
            • Gość: sss Re: A kto dzisiaj w Gliwicach mowi po slasku? IP: *.pc.tek.pl 06.05.05, 12:08
              hassan_hans napisał:

              > Ile slaskich slow zna przecietny Gliwiczanin???
              > Sloneczko to pewnie Slazaczka od jednego pokolenia:-)

              jak bedą dalej czytać śląskie posty , to się oswoją i poznają tę gwarę.
            • Gość: Braid Re: A kto dzisiaj w Gliwicach mowi po slasku? IP: *.net-htp.de 06.05.05, 12:15

              hassan_hans napisał: super nick ;)))))))hanys_hans1 byl juz zajety? ;)))

              > Ile slaskich slow zna przecietny Gliwiczanin???
              > Sloneczko to pewnie Slazaczka od jednego pokolenia:-)

              Sloneczko to jakas podroba ...
              nie ja jeden sie zastanawialem czy to faktycznie kobieta;))
              Ma taki dziwnie dretwy o oficialny styl pisania.

              A jesli juz o Slaskosc Sloneczka1 chodzi ( Moja ziemia , moje strony heheheheh)
              to sprecyzowal(a) to kiedys osobiscie tym swoim udawanym slaskim ;))))

              >"Ja,jo je gorolka spod samiutkich Tater.A co? żol Ci ześ niy je taki gorol jak
              >jo? he,he boroku , a może jestyś a sie niy chcesz przyznać? co?"
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=94&w=22560168&a=22619985
              zwlaszcza slowo" boroku" jest kluczem do autora ;)))))




              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=94&w=22560168&a=22619985
              • Gość: sss Re: A kto dzisiaj w Gliwicach mowi po slasku? IP: *.pc.tek.pl 06.05.05, 12:27
                nie wnikam czy ktoś jest Ślązakiem czy nie , w d... to mam - to zabawa , która
                kręci paru forumowych Ślązaków , bo od tego uzależniają swoje sympatie...
                Jak się komu chce bawić gwarą - jego rzecz. Mnie interesuje co ma do powiedzenia
                , a akurat słoneczko daje niezłe popisy papugowania (odnalazłeś braid coś do
                ciebie w wątku "Do ballesta"?). ; ))))
                • sloneczko1 Re: do SSS 07.05.05, 00:20
                  Gość portalu: sss napisał(a):

                  > nie wnikam czy ktoś jest Ślązakiem czy nie , w d... to mam - to zabawa , która
                  > kręci paru forumowych Ślązaków , bo od tego uzależniają swoje sympatie...
                  > Jak się komu chce bawić gwarą - jego rzecz. Mnie interesuje co ma do powiedzeni
                  > a
                  > , a akurat słoneczko daje niezłe popisy papugowania (odnalazłeś braid coś do
                  > ciebie w wątku "Do ballesta"?). ; ))))
                  Witaj SSS --i kto tu papuguje i donosi?co?sam nie umie tego przeczytać?
                  Klakierku kochany?
                  • Gość: sss Re: do sloneczko1 IP: *.pc.tek.pl 07.05.05, 16:05
                    sloneczko1 napisała:
                    > Witaj SSS --i kto tu papuguje i donosi?co?sam nie umie tego przeczytać
                    > ?
                    > Klakierku kochany?

                    klakierku ? kochany ? - mówisz do siebie ?
                    donosi ? fałszywa interpretacja , jak większość twoich wniosków.
                    do ciebie też tam jest parę pytań , ale merytorycznie odnieść się do nich nie
                    potrafiłaś. pewnie za bardzo pochłonęły cię nowe wątki-bumerangi twojego
                    guru... : ))))
              • sloneczko1 Re: do Braida 07.05.05, 00:17
                > > Sloneczko to pewnie Slazaczka od jednego pokolenia:-)
                >
                > Sloneczko to jakas podroba ...
                > nie ja jeden sie zastanawialem czy to faktycznie kobieta;))
                > Ma taki dziwnie dretwy o oficialny styl pisania.
                >
                > A jesli juz o Slaskosc Sloneczka1 chodzi ( Moja ziemia , moje strony heheheheh)
                > to sprecyzowal(a) to kiedys osobiscie tym swoim udawanym slaskim ;))))
                >
                > >"Ja,jo je gorolka spod samiutkich Tater.A co? żol Ci ześ niy je taki gorol
                > jak
                > >jo? he,he boroku , a może jestyś a sie niy chcesz przyznać? co?"
                > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=94&w=22560168&a=22619985
                > zwlaszcza slowo" boroku" jest kluczem do autora ;)))))
                >
                >
                >
                >
                > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=94&w=22560168&a=22619985
                Witaj Braid ---mój
                drogi----nie spodziewałam się ,że zdradzisz wszystkim na forum naszą wspólną
                tajemnicę---że oboje pochodzimy spod samiutkich Tater i jesteśmy
                spokrewnieni---ale,że tak postępujesz to teraz wszyscy się o tym
                dowiedzą--boroku i co teraz zrobisz?he?ale ciekawi mnie jedno ,dlaczego udajesz
                ,że mnie nie znasz i nie wiesz kim jestem?wstydzisz się mnie?i te zastanawianie
                się na forum,czy jestem kobietą?ciekawe,ciekawe--porozmawiamy sobie o tym przy
                następnym spotkaniu
                • laband Re: do Braida 07.05.05, 21:21
                  :)
          • Gość: ciekawy A taki "Slonski jynzyk" to nie jest naciagany? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.05.05, 14:28
            Czy ktos w Gliwicach lub w innym slaskim miescie tak mowi?

            kaj je sledzian??????
            Autor: roter_baron
            Data: 02.10.2003 23:25 + dodaj do ulubionych wątków

            + odpowiedz na list

            + odpowiedz cytując

            ------------------------------------------------------------------------------
            --
            wilym pamponiu musiol bys wiedziec kaj ten säuffer je, zdech abo co, tu je
            nudno bez tej urzedowej wytyki.
            padej bartus ino czi ci se brüssel podobo, kasa stimmuje? roboty chyba nie za
            moc jak miarkowc moga wiela w netzu siedzisz!!!!!!!!!!!!!!!
            barus padej ino kto se twioch vatrow je gorol mutter abo vater, mie se zdo
            ze vater???co go sam do nos przywiolo, obo to synek okupantow?????????
            jak widza ciebie jerzika i inych cymbalow z waszej truppy, to wasz narod
            krupniokow musiol by se zwac eigentlich "mongrels":-))))))))))))))))))


    • hassan_hans Re: To My narod Slonski 06.05.05, 12:13
      Jezeli juz to zaczna sie uczyc od dziadkow gwary lwowskiej.

      pl.wikipedia.org/wiki/Gwara_lwowska
      • Gość: socer Re: do neoplusa IP: 80.50.20.* 06.05.05, 15:47
        Neoplus, rzeczywiście robisz z siebie głupca.
        • Gość: tru Re: do neoplusa IP: *.pc.tek.pl 06.05.05, 16:29
          Gość portalu: socer napisał(a):

          > Neoplus, rzeczywiście robisz z siebie głupca.

          W przeciwieństwie do socera , który już jest skończonym głupcem. ; )
          • lech_niedzielski Re: do neoplusa 06.05.05, 17:01
            Brak jedno-jednoznacznej relacji między językiem a narodem potwierdza także
            historia, w tym może zwłaszcza historia naszego regionu Europy, Europy
            Środkowej [por. Dąbek-Wirgowa, Makowiecki 1993].

            W Czechach używanie języka niemieckiego przez długie wieki nie przekreśliło
            czeskiego poczucia narodowego i dopiero XIX-wieczne czeskie odrodzenie
            przyniosło radykalne powiązanie czeskiego poczucia narodowego z używaniem
            języka czeskiego.

            Na Chorwacji, gdzie od renesansu panował poliglotyzm, "tylko
            uniwersalny język łaciński scalał naród, podczas gdy posługiwanie się językiem
            narodowym zaczęło go dzielić" i jeszcze w XIX wieku tworzono literaturę
            narodową po łacinie; zmienił to dopiero wzbierający w XIX wieku ruch narodowy.

            W historii Polski nie było inaczej.
            Polska świadomość narodowa ukształtowała się już w średniowieczu, w
            okresie dominacji łaciny, która też - po powstaniu piśmiennictwa w języku
            narodowym - pozostawała przez cały okres Rzeczypospolitej szlacheckiej językiem
            używanym przez Polaków równolegle do języka ojczystego. W XVI wieku, złotym
            wieku kultury polskiej, wykształcony Polak posługiwał się dwoma językami,
            polskim i łacińskim i dotyczyło to także pisarzy najbardziej zasłużonych dla
            polszczyzny XVI wieku, jak Kochanowski, Orzechowski, Kromer, Klonowic. Tak samo
            było w wieku XVII, a także w wieku XVIII, kiedy to obok łaciny pojawiła się
            francuszczyzna. W okresie największej potęgi wielonarodowego państwa językiem
            polskim posługiwało się także wiele grup innonarodowych, jak Litwini,
            Białorusini, Ukraińcy ("Rusini"), Żydzi, Niemcy; była staropolszczyzna językiem
            międzynarodowym w stopniu wyższym niż jest dzisiaj.

            Tak więc dopóki XIX-wieczny nacjonalizm i odrodzenie narodowe Słowian nie
            wysunęły postulatu operowania językiem narodowym, relacja język - naród była
            swobodna. To, że inteligencja czeska posługiwała się językiem niemieckim,
            chorwacka łaciną i niemieckim, polska - łaciną i francuskim, słowacka -
            węgierskim, rosyjska - francuskim, a dalmatyńska - włoskim, nie świadczyło
            jeszcze bynajmniej, iż była ona wynarodowiona, że nie miała albo że utraciła
            świadomość narodową. Wielokulturowość i wielojęzyczność były czymś dopuszczalnym
            w granicach wspólnot państwowych i narodowych.

            Ma to swoje przedłużenie we współczesności. Polityka językowa przyjęta w
            krajach UE zawiera postulat harmonijnego łączenia znajomości i szacunku dla
            języków ojczystych z dobra (czynną) znajomością języków obcych. Współczesny
            Europejczyk chce być i zwykle jest poliglotą. Oczywiście równy status prawny
            języków narodowych nie oznacza rzeczywistej równorzędności wszystkich języków.
            Wyróżniane są - co oczywiste - języki konferencyjne, a niezależnie od tego
            wszystkie języki są różnicowane ze względu na ich "moc naturalną" (jak ją
            opisał W.Miodunka 1990)
            • Gość: ra Re: do neoplusa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.05.05, 17:03
              Autor: Gość: Berlińska IP: *.opole.cvx.ppp.tpnet.pl
              Data: 19.11.2003 20:13 + dodaj do ulubionych wątków

              + odpowiedz na list

              + odpowiedz cytując

              ------------------------------------------------------------------------------
              --
              Dobry Wieczór!
              Śledzę tę dyskusję i jeśli pojawiają się argumenty, których sama użyłabym, to
              się nie mieszam. Badania, w których uczestniczyłam lub prowadziłam
              samodzielnie
              od ponad 20 lat w pełni potwierdzaja Pańskie twierdzenia. Można tylko dodać,
              że
              nawet nie trzeba przywoływać przykładu Podlasia. Wiele wsi zamieszkanych
              przez
              przesiedleńców z Kresów wyludniało się, ponieważ wielu rodziców sprzedawało,
              jak Pan pisał, ostatnie kury i nakłaniało dzieci do kształcenia. Dodatkowym
              powodem było to, że nie byli pewni własności, więc wykształcenie było bardzo
              ważnym zabezpieczeniem przyszłości. Co do Ślązaków, to K.Żygulski w badaniach
              w
              1956 roku już stwierdził, że maja oni niższe aspiracje edukacyjne i preferują
              kształcenie dzieci w takich zawodach, na które było zapotrzebowanie na
              niemieckim rynku pracy. Tendecja ta dopiero po przełomie ustrojowym zaczęła
              słabnąć. W świetle badań Ślązacy czterokrotnie rzadziej legitymują się
              wyższym
              wykształceniem niż Polacy.
              Nie do końca podzielam pogląd o dostępności wyższego wykształcenia w PRL.
              Bylo
              mało uczelni i badania z lat 70-tych pokazały, że w skali kraju odsetek
              młodzieży chłopskiej na studiach był taki sam, jak przed wojną! Przyczyną był
              niski poziom nauczania w szkołach wiejskich. Mimo to wybitnie zdolne dzieci
              chłopskie zachęcane przez rodziców i nauczycieli mogły trafić na uniwersytety.
              Bilans PRL - 7% z wyższym wykształceniem wobec 25-35% w krajach UE najlepiej
              świadczy, ze występowały bariery w dostępie. Przytaczane badania wskazywały
              na
              odtwarzanie pozycji społecznej rodziców - najwyższy odsetek wśród studentów
              stanowiły dzieci tzw. inteligencji. Obecnie liczba studentów wzrosła
              czterokrotnie - możemy więc mówić o prawdziwym boomie edukacyjnym, pomimo
              kosztów, które nigdy nie były małe. Moi rodzice np. podsumowali, ze
              pieniądze,
              które dawali bratu i mnie na studiach (na opłacenie stancji i jedzenie)
              starczyłyby na zakup dużego fiata. Podkreslali, że niczego sie nie dorobili.

              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=65&w=8894107&a=9188825
              Autor: Gość: Mieszaniec IP: *.pl
              Data: 19.11.2003 18:23 + dodaj do ulubionych wątków

              + odpowiedz na list

              + odpowiedz cytując

              ------------------------------------------------------------------------------
              --
              Panie Franz!
              Ja właśnie miałem na myśli awans edukacyjny ludzi pochodzących głownie ze
              wsi!
              Chodzi mi o ludzi, którzy dzięki edukacji w czasach komuny osiągnęli
              społeczny
              awans.
              Wspomniani przeze mnie Podlasiacy ze wsi wypychali na siłę swoje dzieci do
              nauki, właśnie za komuny, kiedy uczyć się mógł każdy, kto tylko chciał (a nie
              tak jak dzisiaj, kto ma zasobnych rodziców, lub mieszka w mieście akademickim
              lub blisko). Nikt naprawdę nie bronił nikomu iść do ogólniaka. Ale Ślązacy
              tolerowali najwyżej pójście do technikum, bo przecież ogólniak nie daje
              zawodu, a końcu ile się można uczyć?
              Do roboty, a nie jakaś tam nauka.
              Zwróć uwagę, że wyraźnie pisałem o sprzedawaniu ostatnich kur, a kur nie
              trzymają ludzie w mieście. A poza tym, czy Ślązacy z opolskich miast różnili
              się w tym względzie od Ślązaków ze wsi? Nie sądzę.
              Co do tych, którzy są w RFN, to zauważyłem, że najwięcej tych z wyższym
              wykształceniem, to ci, którzy kończyli studia w Polsce. Z moich znajomych mam
              takich osób ponad 20 sztuk, a nie znam nikogo, kto wyjechał i tam studiował.
              Mało tego, syn znajomych przyjechał studiować do Polski.
              Z kolegów ojca ze szkolnych ław (niemieckich i polskich), którzy tu
              przyjeżdżają w odwiedziny mało który ma wyższe wykształcenie.
              A skoro już zjechaliśmy na temat edukacji i Niemiec, to w którymś z
              tegorocznych numerów "Newsweeka" (wydanie oryginalne) przeczytałem jaki
              krzywdzący jest system eduakcji niemieckiej, gdzie poprzez system rozdziału
              uczniów do różnych dróg kształcenia odcina się praktycznie możliwość awansu
              edukacyjnego i społecznego dzieciom z rodzin robotniczych. Został tam opisany
              ten mechanizm oraz przywiedzione dane statystyczne, w tym porównanie jaki
              odsetek dzieci rodziców - robotników zdobywa wyższe wykształcenie.
              Ten odsetek w RFN jest najniższy w Europie.
              Ale to tak na marginesie, jako ciekawostka.
              Pozdrawiam Pana.
              Pytkowi na pohybel.

              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=65&w=8894107&a=9186549
              Autor: Gość: Mieszaniec IP: *.pl
              Data: 18.11.2003 17:34 + dodaj do ulubionych wątków

              + odpowiedz na list

              + odpowiedz cytując

              ------------------------------------------------------------------------------
              --
              Nie rozumiem co Ty człowieku pieprzysz.
              Zobacz ilu profesorów, adiunktów i asystentów Ślązaków pracuje lub pracowało
              na Uniwersytecie Opolskim i Opolskiej Politechnice.
              Zobacz ilu śląskich nauczycieli jest w szkołach ogólnokształcących,
              zawodowych, muzycznych.
              Niby to niewiele, ale biorąc pod uwagę, że Ślązacy zamiast kształcić swoje
              dzieci, posyłali je do zawodówek, to są i tak są liczby szokujące!
              Pod względem stosunku do wykształcenia opolscy Ślązacy w stosunku n.p. do
              biedoty z Podlasia, byli beznadziejni. Zawsze gonili swoje dzieci do zawodówy
              i do roboty. Mój ojciec ma doktorat, ale tylko dzięki farorzowi, który
              przekonywał dziadka do posłania syna do ogólniaka. Ks. abp. Nossol też
              opowiadał o sobie, że cudem zdobył średnie wykształcenie i poszedł do
              seminarium. On to wie najlepiej i mówił o tym zjawisku po wielokroć. Stąd też
              jego idee fix było utworzenie uniwersytetu w Opolu, aby Ślązacy
              mogli "sztudiować doma".
              Wspomniani Podlasiacy, sprzedawali ostatnie kury, żeby wyekspediować dwoje
              dzieci do Warszawy. A Ślązacy, guzik, do zawodówy i szlus. A tymczasem za
              tzw.
              komuny naprawdę mógł studiować każdy, kto chciał. Dzisiaj niestety na starcie
              znaczna część społeczeństwa ma podcinane nogi.
              I zresztą tak zostało do dziś. Ślązacy nie wykorzystali swojej szansy na
              awans
              edukacyjny za komuny, a teraz mają szlaban ekonomiczny.
              Zobaczcie jaki odsetek Ślązaków jest w ogólniakach, a jaki w zawodówkach i
              technikach to moja teoria zaraz się potwierdzi.

              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=65&w=8894107&a=9163415


              • lech_niedzielski Re: do neoplusa 06.05.05, 17:07
                Program łączenia języka z aspiracjami narodowymi - kulturalnymi i
                politycznymi, pojawia się w Europie i w Polsce regularnie w ramach XIX -
                wiecznej europejskiej ideologii narodowej (nacjonalizmu).

                Regułą jest, że język zyskuje pozycję podwyższoną w sytuacji zagrożenia bytu
                narodowego. Żywa do dziś w Polsce tradycja romantyczna kształtowała się w
                atmosferze przekonania, że los podbitego narodu zależy od utrzymania wspólnoty
                kulturowej, a jej filarem jest język narodowy. Wydanie w latach 1807 - 1814
                "Słownika języka polskiego" Samuela Bogumiła Lindego, uznano za wydarzenie
                polityczne, za doniosły fakt uwiecznienia historycznych wartości polskiej
                kultury i utrwalenia bytu narodowego. W "Odzie z okoliczności ukończenia
                <<Słownika>> Lindego" K. Brodziński pisał w duchu epoki, że " język jest granicą
                świętą", a tę samą ideę wyraził Mickiewicz, stwierdzając, że "języka człowiek
                nie uczy się, ale go w siebie wszczepia" [za: Kępiński 1990, s.132]. Karol
                Libelt, żarliwy głosiciel i kodyfikator ideologii narodowej, stwierdzał - w
                rozprawie O miłości ojczyzny z roku 1844 - że "bez języka narodowego nie ma
                narodu", bo "język jest krwią ojczyste ciało narodu opływającą", jest "świętą
                krwią matki-ojczyzny", jest - razem z literaturą i obyczajami - "duchową
                ojczyzną, duszą ojczyzny materialnej".

                Historycy potwierdzają doniosłą rolę języka w utrzymaniu polskiego
                ducha narodowego.

                "Kotwicą narodowego bytu" nazwał język polski historyk Stanisław
                Smolka analizując sytuację Polaków w końcu XIX wieku, a Janusz Żarnowski w
                książce "Ojczyzną był język i mowa" napisał: "Język i mowa [.], które wedle
                Słowackiego były Ojczyzną moralną, gdy zabrakło Ojczyzny politycznej, okazały
                się nie tylko spoiwem łączącym poszczególne dzielnice oddzielone od siebie
                kordonami zaborczymi. >>Język i mowa<<, więc kultura narodowa, stała się także
                łącznikiem między różnymi klasami i warstwami narodu" [Żarnowski 1978, s.264]. O
                wieku XX napisał J. Iwaszkiewicz w 1978 roku, że "kult języka jest tym spoiwem,
                które łączy w jedno naszą tradycję i naszą współczesność" [za: Suchodolski,
                1981, s.227].

                Pogłosy tej romantycznej koncepcji zachowały się w myśleniu potocznym Polaków do
                czasów współczesnych, m.in. na skutek doświadczeń wojennych, kiedy to
                następowało utożsamianie obcego narodu z jego językiem i projekcja na język
                charakterystycznego stereotypu narodowego. W okresie okupacji niemieckiej ostro
                przeciwstawiano język "nasz" i język "wroga". Niechęć Polaków do języka
                rosyjskiego miała podobne podłoże, narastała w miarę politycznego
                podporządkowywania Polski imperium rosyjskiemu, zaczęła zaś maleć współcześnie,
                po odzyskaniu politycznej suwerenności.

                4. Osłabienie pozycji języka polskiego?
                Obserwatorzy aktualnej sytuacji języka polskiego sygnalizują osłabienie jego
                pozycji tak w kraju jak poza jego granicami. Nie chodzi tylko o budzący
                zrozumiały społeczny opór zalew angielszczyzny, ale przede wszystkim o "cofanie
                się obecności polszczyzny w komunikacji publicznej" [W. Pisarek 1999, s. 9] -
                zwłaszcza naukowej, ale nie tylko. "Dowodów, że jest to problem rzeczywisty
                dostarczają szyldy, tablice i ogłoszenia w miejscach publicznych, firmowy papier
                i okolicznościowe druki niektórych państwowych instytucji, przesyłanie wyłącznie
                obcojęzycznych życzeń świątecznych przez polskie instytucje polskim instytucjom,
                a także wyniki inspekcji w sprawach przestrzegania ustawy o zwalczaniu
                nieuczciwej konkurencji" [Pisarek 1999, s. 5].
                • Gość: socer Re: do neoplusa IP: 80.50.20.* 06.05.05, 20:31
                  Tutaj przyznaję Tobie rację. U Polaka chałupa się bedzie zarywać, płot się będzie walić ale wszystko zrobi by dalej się kształcić. Ślązak znowu zawsze bardziej dbał o swój dom i porządek, jak o swoje wykształcenie.
                  • lech_niedzielski Re: do neoplusa 06.05.05, 20:50
                    Czy osłabienie pozycji języka polskiego jest oznaką zagrożenia tożsamości
                    narodowej?

                    Językiem polskim mówi dziś ok. 50 milionów ludzi, z czego ok. 10 milionów, tj.
                    ok. . 20% poza granicami państwa polskiego, w 80 krajach. Wprawdzie te liczby
                    sytuują język polski nienajgorzej na liście ok. 6 i pół tysiąca języków (i
                    dialektów) świata [Majewicz, 1989], bo w trzeciej dziesiątce - obok takich
                    języków jak tamilski czy koreański, a tuż za ukraińskim, to jednak tendencja
                    rozwojowa wyraźnie idzie w kierunku zmniejszania liczby jego użytkowników. W
                    kraju w wielu dziedzina życia (nauka, technika, informatyka, turystyka)
                    polszczyznę wypiera język angielski. Niezależnie od tego liczne osoby znające
                    polszczyznę biegle deklarują się dziś często jako obcy narodowo (dotyczy to np.
                    Niemców, ale i rodowitych Ślązaków na Śląsku Opolskim po roku 1989).

                    W niewielkim tylko stopniu poprawia sytuację fakt, że dla celów handlowych i
                    kulturowych uczy się j. polskiego pewna liczba obcokrajowców, bo w sumie jest
                    to liczba niewielka. Polonistyka na uniwersytetach zagranicznych z niewielkimi
                    wyjątkami przeżywa okres zastoju.

                    Na Wschodzie zarówno autochtoniczna ludność polska na Litwie, Białorusi i
                    Ukrainie, która pozostała poza granicami państwa po przesunięciu granicy w roku
                    1945, jak przesiedleńcy i zesłańcy w Kazachstanie i na Syberii (okolice
                    Irkucka) mówią już dziś zwykle po rosyjsku, niekiedy po ukraińsku. Podejmowane
                    próby odbudowania po roku 1989 polskiego szkolnictwa na Ukrainie, Litwie i
                    Białorusi (działania m.in. stowarzyszeń i związków Polaków w odnośnych krajach
                    oraz Wspólnoty Polskiej), dają efekty niewspółmierne do nakładu środków.

                    W 1979 wg oficjalnego spisu 1 mln 150 tys. obywateli ZSRR deklarowało podało
                    polską narodowość, ale tylko ok. 30% traktowało język polski jako ojczysty
                    [Kurzowa, 1990, s. 127]. Polacy na Ukrainie - których według oficjalnego spisu
                    z roku 1989 było 219 tysięcy, tylko w swojej dziesiątej części mówią po polsku
                    [Hlebowicz, 1994), nie przeszkadzało im to jednak czuć się Polakami; w USA - na
                    około 8 mln Polaków z pochodzenia wg spisu z r. 1980, tylko ok. 2 mln 450 tys.
                    używało jeszcze języka polskiego, a więc także ok. 30 % [Brożek 1990, s. 55].
                    Polskie skupiska we Francji, Niemczech, Brazylii, Australii - są już przeważnie
                    dwujęzyczne. W II i III pokoleniu emigrantów polszczyzna zdecydowanie przegrywa
                    w konfrontacji z silniejszymi językami krajów zamieszkania.

                    Trzeba przy tym dodać, że potoczny język Polonii - tam, gdzie się jeszcze
                    utrzymuje - ulega bardzo silnym wpływom obcym i mało niekiedy przypomina mowę
                    ojców. To, że Polacy w USA tworzą zdania typu "Parkuję karę i idę do storu"
                    czy "Stoi kara na kornerze stryty" dało powód, by mówić raczej o języku
                    polonijnym niż polskim.
                    • Gość: socer Re: do neoplusa IP: 80.50.20.* 08.05.05, 12:51
                      Rzeczpospolita dziesięciu narodów



                      Mniejszości w Polsce


                      1 maja mniejszości narodowe w Polsce dostaną swoją konstytucję – ustawę „o mniejszościach narodowych i etnicznych oraz o języku regionalnym”. Potwierdzi ona narodowościowe przywileje, doda kolejne i zagasi sporo ognisk zapalnych. Ale i zapali nowe. Pomija bowiem aspiracje Ślązaków i Kaszubów.


                      JAN DZIADUL


                      Ślązacy zapowiadają dalszą ostrą walkę o swoje prawa, tym razem w Brukseli. Kaszubi uważają, że są narodem i będą mozolnie przekonywać, żeby ich traktować jako mniejszość. Twierdzą, że ustawa bardziej zapatrzona jest w historię niż w czas dzisiejszy. Wątpliwości mają Niemcy, Ukraińcy, Białorusini.



                      * Za mniejszość narodową lub etniczną ustawa uznaje grupę obywateli polskich, która w sposób istotny odróżnia się językiem, kulturą i tradycją, a ich przodkowie zamieszkiwali od przynajmniej 100 lat obecne terytorium Rzeczpospolitej. Mniejszościami narodowymi (dziewięć) są te, którym odpowiada określona państwowość, a etniczne (cztery) nie mają swoich państw. Pozostałe nie uzyskały żadnego z tych dwóch statusów. W 2004 r. Trybunał w Strasburgu potwierdził, że władze polskie nie naruszyły prawa odmawiając rejestracji Ślązaków.


                      Do narodowości innej niż polska przyznało się w 2002 r. w spisie powszechnym 471 tys. osób, czyli 1,5 proc. obywateli Rzeczpospolitej. Ten wynik kwestionowany jest przez działaczy narodowych i etnicznych, którzy swoją siłę (najskromniej) oceniają na 5 proc. z 39 mln mieszkańców Polski.

                      Ukraińcy przyczyn słabej reprezentacji szukają w postępującej – niektórzy twierdzą, że wymuszonej – polonizacji, która szczególnie ich dotyka, bo żyją w rozproszeniu po powojennej akcji przesiedleńczej.

                      Białorusini obawiają się jednoznacznej narodowościowej identyfikacji i etykiety kacapów, nie chcą też, aby ich kojarzyć z tym, co dzieje się za wschodnią granicą w ich macierzystym państwie.

                      Mała obecność Niemców w spisie to ich zdaniem efekt zabiegów politycznych i socjotechnicznych: wprowadzono mianowicie nieistniejącą „narodowość śląską”, co diametralnie uszczupliło niemiecki stan posiadania.



                      Co im daje ustawa
                      Osoby należące do mniejszości mają prawo do: pisowni swoich imion i nazwisk zgodnie z zasadami ich języka, nauki języka mniejszości i swobodnego posługiwania się nim w życiu publicznym i prywatnym. W gminach, w których mniejszość przekracza 20 proc. ogółu mieszkańców, jej język może być językiem pomocniczym w urzędach oraz używanym w nazwach miejscowości, obiektów i ulic (z wyjątkiem nazw nadanych w latach 1933–1945 przez III Rzeszę i ZSRR). Władze publiczne mają obowiązek (m.in. poprzez dotacje) wspierania działalności kulturalnej, wydawniczej i oświatowej mniejszości.

                      Żydzi nie wiedzą, dlaczego ze spisu wyszło, że jest ich trochę ponad tysiąc, choć liczyli na wynik o dziesięć razy lepszy. Wszyscy winą za słabe rezultaty obarczają metodologię spisu.

                      Jeśli założyć, że do narodowych korzeni mogłoby przyznać się trzykrotnie więcej naszych obywateli – to i tak mniejszości mamy tyle, co kot napłakał. Ale stopień niechęci do innych narodów, wykazany w badaniach CBOS przeprowadzonych pod koniec 2004 r. – jeżeli te wyniki można przełożyć na oceny narodowości zamieszkujących Polskę – jest zadziwiająco wysoki. W kolejności nie lubimy: Romów – Cyganów (56 proc. negatywnych ocen), Rosjan (53 proc.), Żydów (45 proc.), Białorusinów (37 proc.), Ukraińców (34 proc.), Niemców (34 proc.), Litwinów (21 proc.), Słowaków (16 proc.) i Czechów (14 proc.).

                      Z pomysłem ustawowego uregulowania spraw mniejszości wystąpił już w 1990 r. Jacek Kuroń. Potem przez lata walczył o narodowościowe prawa. Ostatecznego kształtu ustawa nabrała pod koniec 2004 r. – Cudem udało się zakończyć prace, bo w finale ujawniły się takie pokłady ksenofobii, tak wielkie pretensje wobec mniejszości, że wydawało się, iż stanęliśmy przed barierami nie do pokonania – mówi Eugeniusz Czykwin z SLD, poseł sprawozdawca, reprezentant Białorusinów. Twierdzi, że od lat nie słyszał w Sejmie tylu negatywnych ocen pod adresem mniejszości: – Gdybyśmy w komisji nie złamali kilku posłów z Platformy Obywatelskiej, to ustawa dalej byłaby w powijakach – ocenia Czykwin.

                      p.s. skąd tyle nienawiści i ksenofobii???

                      • Gość: socer Re: o to Polska właśnie IP: 80.50.20.* 08.05.05, 20:20
                        Cudem udało
                        się zakończyć prace, bo w finale ujawniły się takie pokłady ksenofobii, tak wielkie pretensje wobec
                        mniejszości, że wydawało się, iż stanęliśmy przed barierami nie do pokonania – mówi Eugeniusz Czykwin z
                        SLD, poseł sprawozdawca, reprezentant Białorusinów. Twierdzi, że od lat nie słyszał w Sejmie tylu negatywnych
                        ocen pod adresem mniejszości: – Gdybyśmy w komisji nie złamali kilku posłów z Platformy Obywatelskiej,
                        to ustawa dalej byłaby w powijakach – ocenia Czykwin.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka