Dodaj do ulubionych

prywatne licea i gimnazja

IP: *.junisoftex.pl / 212.106.133.* 11.09.02, 20:25
Co sšdzicie o gliwickich prywatnych szkołach??ponadpodstawowych i
ponadgimnazjalnych??istnieja chyba trzy- filomata, społeczna i ETE. jaka jest
wasza opinia o nich?
Obserwuj wątek
    • psztymucel Re: prywatne licea i gimnazja 11.09.02, 21:38
      Prywatne są tylko: "Filomata" i "Ewangelik". "Społeczna" sama w sobie
      funkcjonuje jako społeczna, ale de facto też jest prywatna. Wątpię jednak czy
      forumwicze poruszą ten temat. Jest zbyt mało "s'loonsky". Psztymucel
      • Gość: Ballest Re: prywatne licea i gimnazja IP: *.dip0.t-ipconnect.de 11.09.02, 23:20
        mosz zdziebeczko recht, my som do wos nacinkane kopidouy!!!
        • psztymucel Re: prywatne licea i gimnazja (Ballest) 12.09.02, 23:21
          Gość portalu: Ballest napisał(a):

          > mosz zdziebeczko recht, my som do wos nacinkane kopidouy!!!

          Mógłbyś mi przetłumaczyć "nacinkane kopidouy", bo w tej waszej goudce to nie
          rozumiem
    • Gość: Ee Re: prywatne licea i gimnazja IP: 157.158.202.* 12.09.02, 08:07
      Filomata ma fatalną opinie. Zresztą chyba zasłużenie, skoro w zeszłym roku z
      jednej klasy licealnej ANI JEDNA OSOBA nie dostała sie na studia. W gimnazjum
      to samo - osoby, które przeszły ze społecznego, a nie bardzo dawały sobie radę,
      ze względu na wysoki poziom w społecznym, nagle w Filomacie były uczniami
      piątkowymi - z dnia na dzień. Genialni tacy się zrobili? chyba raczej świadczy
      to o poziomie. Niestety społeczne ostatnio też sie troszke popsuło, ale jeszcze
      utrzymuje poziom.
      • Gość: Ballest Re: prywatne licea i gimnazja IP: 2.3.STABLE* / 10.145.112.* 12.09.02, 09:36
        Ee, ze prywatnie nie lepsze sa jak panstzwowe!!! to sobie wyobrazic moge.

        Widzialem gdzies ranking najlepszych uczelni w Polsce i wyobraz sobie nie
        znalazlem gliwickiej polibudy, dlaczego???
        • sebush Re: prywatne licea i gimnazja 12.09.02, 10:52
          A propos gliwickiej politechniki, to nie jest z nia tak
          zle Ballesciku, ale przyznac trzeba, ze jej loty nie sa
          wysokie, w ogole malo sie o niej slyszy. W rankingach
          musi byc,bo zajmuje chyba piate miejsce po Warszawie,
          Krakowie, Wroclawiu i Poznaniu. Dla mnie problem polega
          na tym - a widze go z perspektywy uczelni humanistycznej,
          bo taka ukonczylem - ze za malo na polibudzie
          nowoczesnych kierunkow, jak inzynieria genetyczna, czy
          tez nowoczesne techniki telekomunikacyjne, czy tez
          optoelektronika. W mej mentalnosci i jak sadze
          wyobrazeniu wielu gliwiczan dominuje obraz PolSl jako
          uczelni z kierunkami ciezkimi, w stylu gornictwo,
          budownictwo czy tez hutnictwo, ktore juz i tak w Polsce
          wyciagnelo nogi... To tyle w tym watku.

          Odnosnie szkol rywatnych mam mieszane uczucia, to
          wszystko za bardzo ociera sie o pieniadz, a jak wiadomo
          kasa korumpuje, zwlaszcza kiedy przychodzi latwo i
          szybko. Dziwi mnie, ze z 'Filomaty' nikt sie nie dostal
          na uczelnie wyzsza, sa takie gdzie sklada sie tylko
          przyslowiowe papiery, czyli owe swiadectwa i inne
          pokrewne dokumenty i na ich podstawie jest sie
          przyjmowanym, a jesli mieli same bdb to dlaczego mieliby
          sie nie dostac. Pozniejsza rzeczywistosc uczelniana
          zweryfikolalaby stan faktyczny!

          A i watek zaczepny, dlaczego na Gornym Slasku - skoro byl
          on taki niemiecki - nie powstala zadna uczelnia wyzsza?
          Istnialy w Katowicach Slaskie Zaklady Techniczne, cos á
          la przedpole politechniki, ale tylko przedpole, to jednak
          budowala wladza polska, czyby Niemcy nie dostrzegali
          potencialu intelektualnego ludnosci slaskiej? I nie
          dziele jej ani na polska ani tez na niemiecka, tylko ot
          tak pytam. Dopiero wladze komunistyczne PRL postawily na
          rozwoj intelektualny Gornego Slaska, aby wyliczyc tutaj
          owa wspomniana Politechnika Slaska, Uniwesytet Slaski,
          WSP i WSI w Opolu, dzis sa to juz uniwerek i polibuda,
          czy tez Slaska Akademia Medyczna w Zabrzu. A i Rybnik
          awansowal edukacyjnie maja przeciez Centrum Studiow
          Inzynierskich na podstawie gliwickiej uczelni. Czy jest
          tutaj jakies wytlumaczenie. Mam wrazenie, ze w okersie
          Republiki Weimarskiej importowano na Slask specjalistow z
          glebi Niemiec, lub z poblisiego Dolnego Slaska, czyli
          owczesnego Breslau. Jednakzez pytanie pozostaje...

          Polecam watek o LO nr 2 w Gliwicach, to byla kiedys doba
          szkola, sa tam tez moje refleksje!

          Pozdrawiam
          Sebastian
          • Gość: Ballest Re: prywatne licea i gimnazja IP: 2.3.STABLE* / 10.145.112.* 12.09.02, 13:16
            sebush napisał:

            > A propos gliwickiej politechniki, to nie jest z nia tak
            > zle Ballesciku, ale przyznac trzeba, ze jej loty nie sa
            > wysokie, w ogole malo sie o niej slyszy. W rankingach
            > musi byc,bo zajmuje chyba piate miejsce po Warszawie,
            > Krakowie, Wroclawiu i Poznaniu.
            Mylisz sie juz nie wiem gdzie to czytalem ale Gdansk tez byl przed Gliwicami.

            > A i watek zaczepny, dlaczego na Gornym Slasku - skoro byl
            > on taki niemiecki - nie powstala zadna uczelnia wyzsza?
            > Istnialy w Katowicach Slaskie Zaklady Techniczne, cos á
            > la przedpole politechniki, ale tylko przedpole, to jednak
            > budowala wladza polska, czyby Niemcy nie dostrzegali
            > potencialu intelektualnego ludnosci slaskiej? I nie
            > dziele jej ani na polska ani tez na niemiecka, tylko ot
            > tak pytam. Dopiero wladze komunistyczne PRL postawily na
            > rozwoj intelektualny Gornego Slaska, aby wyliczyc tutaj
            > owa wspomniana Politechnika Slaska, Uniwesytet Slaski,
            > WSP i WSI w Opolu, dzis sa to juz uniwerek i polibuda,
            > czy tez Slaska Akademia Medyczna w Zabrzu. A i Rybnik
            > awansowal edukacyjnie maja przeciez Centrum Studiow
            > Inzynierskich na podstawie gliwickiej uczelni. Czy jest
            > tutaj jakies wytlumaczenie. Mam wrazenie, ze w okersie
            > Republiki Weimarskiej importowano na Slask specjalistow z
            > glebi Niemiec, lub z poblisiego Dolnego Slaska, czyli
            > owczesnego Breslau. Jednakzez pytanie pozostaje...

            Tu masz napewno racje, bo Slazacy studiowali w Krakowie, Pradze a pozniej we
            Wroclawiu.
            Plawniowicki Ballestrem , ktory sie staral o Uniwersytet dla Slaska nie mial
            innych szans jak tylko go dla Wroclawia dostac.
            Wyksztalceniem Slazakow sie Prusy za bardzo nie interesowaly, wielcy magnaci
            przemyslowi Slaska i ich urzednicy posylali swoje dzieci na w.w. uczelnie albo
            do Getyngi lub Heidelbergu.
            Dzieci robotnikow i sredniej inteligencji mialy do dyspozycji tylko szkoly
            srednie.
            Wlasnie Gliwice to takze juz przed wojna miasto szkol i administracji roznych
            spolek.
            Na usprawiedliwienie Prus musze napisac, ze w tym czysie nie bylo tak gestej
            sieci szkol wyzszych jak dzisiaj, co nie znaczy , ze Slask byl pod tym wzgledem
            z ich strony zaniedbany.
            Za ta siec uczelniana, to trzeba komunizm i Polske pochwalic, zreszta jesli
            chodzi o wiedze ogolna, to napewno mieszkancy bylych krajow komunistycznych
            bija na glowe Zachod.
            Biorac pod uwage poziom wyksztalcenia zawodowego to Zachod jest lepszy.
      • psztymucel Nie jesteś pewna, to nie wypisuj bzdur 12.09.02, 14:02
        Dużo można by zarzucić szkołom prywatnym, ale akurat to, że z "Filomaty" ani
        jedna osoba nie dostała się na studia jest kłamstwem i bzdurą do kwadratu. Nie
        wiem skąd masz te informacje, ale na pewno nie są to informacje pewne i
        potwierdzone. Prawda jest taka, że szkoły prawatne prezentują niższy poziom od
        państwowych w tym sensie, że nie traktuje się tam ucznia jak przedmiot. A młody
        człowiek czasami potrzebuje bata, żeby się dobrze uczyć. Po drugie inaczej jest
        kiedy masz klasę 35 osobową i z niej 15 osób idzie na studia, a inaczej gdy
        klasa liczy np 15 osób i tylko 5 dostaje się na wyższą uczelnię. Inna sprawa,
        że wysoki poziom finansowy rodziców i wychowanków często nie idzie w parze z
        aspiracjami intelektualnymi i to nie tylko w Gliwicach, ale ogólnie w całej
        Polsce. Dużo jeszcze wody w Kłodnicy upłynie, nim szkoły prywatne osiągną
        poziom porównywalny do szkół na zachodzie. Oj dużo ... A wysoki poziom wielu
        gliwickich ogólniaków idzie często w parze z zaawansowaną nerwicą uczniów. Sam
        nie wiem co jest
      • Gość: BT Re: prywatne licea i gimnazja IP: 217.153.81.* 12.09.02, 14:23
        Nie jest prawdą, jakoby ani jedna osoba z "Filomaty" nie dostała się na studia.
        To jest plotka, która mija się z prawdą. Łatwo jest rzucać oszczerstwa,
        trudniej chwalić, zwłaszcza, gdy jest prywatne. Z wyrazami szacunku BT
        • kasiora Re: prywatne licea i gimnazja 12.09.02, 17:58
          nie chce sie wyrazac o poziomie nauczania,ale chcialbym jednoznacznie
          stwierdzic ,iz cale szkolnictwo niepubliczne to przemyslana odskocznia dla
          prominentnych pseudo dzialaczy politycznych.To oni w odpowiednim momencie(nagle
          oswieceni)pozdobywali dyplomy i stopnie naukowe,a w dowod wdziecznosci pomagali
          w otwieraniu nowych placowek(wlasnie niepublicznych)walczac rowniez o Ich
          dofinansowania(z budzetu)Przeciez obecnie wysypala sie cala plejada doktorow i
          profesorow(niektore Uczelnie wioda w tym prym).Przy zmianach ekip rzadzacych
          tam jest dla Nich odskocznia.Gliwice jest takim przykladem(zarowno na szczeblu
          srednim jak i licencjackim),a okreslona sfera wlascicieli nieruchomosci
          (ktore "odzyskali")rowniez na tym zarabia.Kolo sie zamyka,a poziom nauczania?
          Przeciez w gosp.rynkowej wszystko mozna kupic!!!Tylko kogo na to stac/

      • Gość: maturzystka plotki o szkołach prywatnych IP: *.warynski.net 12.09.02, 17:40
        Nie wiem skąd wziąłeś/wzięłaś, Ee, stwierdzenie, że w tegoroczni absolwenci
        "FILOMATY" nie dostali się w ogóle na studia. Przecież to kompletna bzdura!!
        Jak nie znasz nikogo z osób, które rzekomo się nie dostały na studia, to nie
        rozprowadzaj takich głupot na forum. Przecież psujesz obraz szkoły, której
        najprawdopodobniej nie znasz-z tego co widać!

        Stereotypy o szkołach prywatnych występują moim zdaniem wśród tych osób, które
        nigdy nie miały kontaktu z taką szkołą. Ktoś świetnie już tu napisał, że szkoła
        prywatna jest inna ponieważ nie traktuje ucznia jak podmiot. BRAWO!


        Nie wiem skąd się bierze ten zły wydźwięk słowa "prywatna szkoła"...



      • Gość: piotlik Re: prywatne licea i gimnazja IP: 213.216.82.* 12.09.02, 23:43
        Gość portalu: Ee napisał(a):

        > Filomata ma fatalną opinie. Zresztą chyba zasłużenie, skoro w zeszłym roku z
        > jednej klasy licealnej ANI JEDNA OSOBA nie dostała sie na studia.

        Przeczytajcie uważnie wpis, a dopiero później zabierajcie głos w dyskusji !!!
        A dla ograniczonych umysłowo cytuję: "...z jednej klasy licealnej ANI JEDNA
        OSOBA nie dostała się na studia...", a nie "...ANI JEDNA OSOBA z Filomaty...".
        Najpierw czytajcie, a potem zabierajcie głos w dyskusji.
        • sebush Re: prywatne licea i gimnazja 13.09.02, 09:36
          Nawet kiedy ktos cos przeoczy, to nie powod go obrazac
          drogi Piotliku i wyzywac od 'ograniczonych', ale
          widocznie tak sie zwyklo reagowac...

          Pozdrawiam
          Sebush :-)

          Gość portalu: piotlik napisał(a):

          > Gość portalu: Ee napisał(a):
          >
          > > Filomata ma fatalną opinie. Zresztą chyba zasłużenie,
          skoro w zeszłym roku
          > z
          > > jednej klasy licealnej ANI JEDNA OSOBA nie dostała
          sie na studia.
          >
          > Przeczytajcie uważnie wpis, a dopiero później
          zabierajcie głos w dyskusji !!!
          > A dla ograniczonych umysłowo cytuję: "...z jednej klasy
          licealnej ANI JEDNA
          > OSOBA nie dostała się na studia...", a nie "...ANI
          JEDNA OSOBA z Filomaty...".
          > Najpierw czytajcie, a potem zabierajcie głos w
          dyskusji.
        • Gość: Mada Jedna klasa IP: *.necik.pl 13.09.02, 20:22
          Gość portalu: piotlik napisał(a):

          > Gość portalu: Ee napisał(a):
          >
          > > Filomata ma fatalną opinie. Zresztą chyba zasłużenie, skoro w zeszłym roku
          > z
          > > jednej klasy licealnej ANI JEDNA OSOBA nie dostała sie na studia.
          >
          > Przeczytajcie uważnie wpis, a dopiero później zabierajcie głos w dyskusji !!!
          > A dla ograniczonych umysłowo cytuję: "...z jednej klasy licealnej ANI JEDNA
          > OSOBA nie dostała się na studia...", a nie "...ANI JEDNA OSOBA z
          Filomaty...".
          > Najpierw czytajcie, a potem zabierajcie głos w dyskusji.


          Drogi Piotliku, miło Cię znów czytać a przykro dodac coś, co zdezaktualizuje
          ( obali..?) Twój wpis. Otóż w liceach prywatnych ( w tym na pewno
          w "Filomacie") jest TYLKO JEDNA KLASA w każdym niemalże roczniku ( tak było
          własnie z ubiegłorocznymi maturzystami w LO "Filomata"). I o ile przeciwna
          jestem wszelkiemu uogólnianiu, to tutaj akurat wyrażenie " ani jedna osoba ze
          szkoły" jest synonimem z "ani jedna osoba z klasy".
          Dyskusja więc, może i przypadkiem, ale na pewno jest na temat..:)))
          No chyba że podejmiemy dyskusję z apektami historycznymi, co zresztą ma już
          miejsce( acz nie dotyczy to "Filomaty" i zaczniemy rozpatrywac wszystkie
          roczniki absolwentów. ...:)
          • psztymucel Re: Kontra Piotlik 13.09.02, 21:08
            Próżny trud cokolwiek im udowodnić. Będą bronić swego. Od razu czuć na kilometr
            kumoterstwo i współpracę. Rączka rączkę myje i "Piotlik" broni "Ee", nawet
            wtedy gdy nikt z obojga nie ma racji. A przecież to, że ktoś nie dostaje (czy
            też dostaje się na studia) jest bardziej zasługą domu i samego zdającego niż
            szkoły. Siłą zaciągnie się konia do żłobu, ale nie zmusi się go do jedzenia.
            Konia, a tym bardziej osła.
            • Gość: Mada Stara gwardia IP: *.necik.pl 13.09.02, 22:15
              Och... Mam nadzieję,że wypowiedź Piotlika nie miała na celu obrony Ee, choć
              ten pomysł też przeszedł mi przez głowę. Czy znaczy to,że Stara Gwardia
              porzuciła własne opinie i wspiera znajmoych miast wypowiadać się od siebie na
              dany temat? Licze,że nie...
    • psztymucel Re: prywatne licea i gimnazja 12.09.02, 20:02
      W państwach cywilizowanej Europy oprócz tzw. szkół państwowych (najczęsciej
      tzw. elementarnych), istnieją także szkoły prywatne. Jest to stan istniejący od
      lat i nikt nie kwestionuje prawa do ich istnienia. Natomiast u nas -
      najczęściej z czystej zawiści - na szkolnictwo prywatne wylewnane są najgorsze
      pomyje. Podawane są różnorodne argumenty przeciwko istnieniu takich szkół. Nikt
      z zacietrzewionych krytykantów nie dostrzega jaka sytuacja panuje w szkołach
      państwowych. Najczęściej w danym mieście prym wiodą jedna, dwie, góra trzy
      średnie szkoły państwowe. O poziomie reszty nikt nie wspomina, a przecież jest
      to jeszcze jakieś kilkanaście szkół. I ich poziom pozostawia wiele do zyczenia.
      Psztymucel
      • Gość: Mada W obronie Filomaty ( i prywatności) IP: *.necik.pl 12.09.02, 20:55
        Moja walka jest już i tak przegrana, albowiem epitet "prywatne" poprzedzający
        nazwę Liceum Ogólnokształcącego "Filomata" już zniknął. Przegrał walkę z
        krążącym wokół szkół prywatnych sterotypem ( Chodzą tam tylko rozwydrzone
        dzieci bogatych rodziców, płaci się za stopnie, maturę zdają wszyscy a nikt nie
        dostaje się na studia itd. itp.)
        Otóż, podobno w każdej plotce ( jak też i stereotypie) jest odrobina prawdy.
        Być może...
        Prawdą jest, że nie wszystkim udało się dostać na wymarzone przez siebie
        studia. Ale w jakiej szkole sie to udało? A ponadto czyja to wina?
        Można oczywiście obwiniac szkołę, niski poziom, brak rzeczonego bicza itd.
        To jednak szukanie kozła ofiarnego. Głównie winnym zawsze będzie ten, kto się
        nie uczył. A zmusić licealistę do uczenia się w stopniu wystarczającym , by
        dostac się na oblegane kierunki studiów... cóż, tego nie potrafi żaden
        nauczyciel. Choć oczywiście może próbować- takie próby to terror, poddawani im
        uczniowie cierpią na nerwicę, jednym słowem jesteśmy w szkole nr 1..(
        żartuję...chyba ... a na pewno wracam do minionego wątku na tym forum)
        Tak więc uczniu ucz się sam, a szkoła może ci w tym ewentualnie pomóc, ale
        nigdy wyręczyć
        Zgadzam się jednak w pełni z Psztymucelem ( mam nadzieję, że dobrze
        odmieniam...?) - poziom szkół prywatnych jest niższy od szkół państwowych, acz-
        jest to wynikiem nieco innego stosunku nauczycieli do uczniów, jak zostało
        napisane. To pierwsza przyczyna. Uczeń nie jest anonimowym, jednym z szarej
        masy uczniowskiej,a nauczyciel przychodzac na leckję chce by zajęcia były
        interesujące, i by uczniowe coś z nich wynieśli.
        Podejście nigdy nie spotykane w szkołach państwowych, gdzie lekcja to dla
        obu stron odbębnienie smutnej konieczności, odbywające się zwykle wg tej samej
        rutyny.
        Nauka natomiast nie polega na bezsensownym wpruwaniu wszystkiego wg zasady
        trzech "Z" ( dla przpomnienia - zakuć, zdać, zapomnieć). Uczy się rzeczy w
        życiu przydatnych i praktycznych i stąd wynika - oczywiście- niższy poziom tzw.
        wiedzy encyklopedycznej. Lecz czy to źle? Czy można żałować, że
        uczniowie "Filomaty" i innych szkół prywatnych niekoniecznie potrafię liczyć
        bezsensowne zadania fizyczne ( kiedy to się przydaje?!), ale za to wiedzą, na
        czym polegają zjawiska i potrafią to wykorzystać w życiu?
        Czy to źle?????
        Czy przez to szkoły prywatne zasługują na wymienione wyżej sterotypy?!

        • psztymucel Re: W obronie Filomaty ( i prywatności) 12.09.02, 22:04
          Myślę, że osoby w stylu "Ee" nie wiedzą co piszą i opierają się na jakiś
          stereotypach... a być może jest tak, że jakaś córeczka znajomej chodziła
          do "Filomaty" i nie uczyła się (co akurat nie musiało być winą "Filomaty") i
          nie zdała na studia, a teraz mówi, że wszyscy nie zdali, by usprawiedliwieć
          swoje lenistwo.
          • Gość: Ee Re: W obronie Filomaty ( i prywatności) IP: *.necik.pl 14.09.02, 21:46
            psztymucel napisał:

            > Myślę, że osoby w stylu "Ee" nie wiedzą co piszą i opierają się na jakiś
            > stereotypach... a być może jest tak, że jakaś córeczka znajomej chodziła
            > do "Filomaty" i nie uczyła się (co akurat nie musiało być winą "Filomaty") i
            > nie zdała na studia, a teraz mówi, że wszyscy nie zdali, by usprawiedliwieć
            > swoje lenistwo.

            Hi hi, strasznie mi sie podobają teksty typu "osoby w stylu..." prawie jak za
            stalinizmu na zebraniach załogi fabryki, w celu zdyskredytowania "wiadomych
            sił"...
            Wiem co piszę - przez siedem lat uczyłam w gliwickich szkołach
            ponadpodstawowych, a potem przez pół roku korzystając ze znajomości środowiska
            nauczycielskiego szukałam dobrej szkoły dla syna, bo chciałam go zabrać ze
            szkoły podstawowej do której chodził. Szkoły prywatne też są lepsze i gorsze.
            Niestety Filomata tę opinię psuje. To właśnie tam nie jest szczególnie trudno
            osiągać dobre wyniki w nauczaniu - ale tylko w ocenach... Moi dwaj synowie
            chodzą do szkoły społecznej. Jestem baardzo zadowolona. Nie są prymusami,
            starszy - gimnazjalista ma średnią 4, ale na te 4, musi pracować kilkakrotnie
            więcej niż w szkole państwowej. Bratanica chodziła do Filomaty - ale po
            pierwszej klasie "uciekła" do LO nr 2 - chyba obecnie najlepszego w Gliwicach.
            Z jej klasy (32 osoby) WSZYSCY dostali sie na studia. a z klasy z której
            uciekła - NIKT. oczywiście potem te osoby podjęły studia - na uczelniach
            prywatnych, płatnych więc zalicza się, że dostali sie na studia.
            A tak naprawde, to JEDYNYM realnym kryterium tego czy szkoła jest dobra
            (liceum), jest właśnie odsetek tych, co dostali sie na studia. Wg tego
            kryterium są ustalane wszelkie rankingi - i te w kuratoriach i te podawane co
            jakiś czas w prasie. Bo po cholere chodzić do liceum, jak sie potem nie pójdzie
            na studia?
            • psztymucel Re: W obronie Filomaty ( i prywatności) 15.09.02, 22:29
              Masz rację "Ee" i trudno mi się z Tobą nie zgodzić. Ala zastanów się proszę,
              skąd to wynika. Czy nie jest to może bardziej wina mody i domu, a mniej szkoły.
              O ile wiem, szkoła nie jest w stanie zmusić do nauki, jeżeli nie ma pozytywnej
              zachęty w domu i w ogóle klimatu, który sprzyja uczeniu się. Jeżeli rodzice
              robią pieniądze i nie interesują się edukacją swych dzieci, wyniki zawsze będą
              słabe. Weź też pod uwagę, proszę, to co napisałem o nerwicach szkolnych. Mój
              znajomy, który pracuje w poradni psychologicznej twierdzi, że najwięcej uczniów
              trafia do niego z jedynki i piątki. Gdzieś musi być tego przyczyna.
              • Gość: Ee Re: W obronie Filomaty ( i prywatności) IP: 157.158.202.* 18.09.02, 11:05
                Sprawa nerwic, to jakby następny temat. Niestety zwróć uwagę, że tzw. "wyścig
                szczurów" zaczyna się już w podstawówce, a nawet wcześniej. Kto zapewni dziecku
                przedszkole z angielskim, lepszą szkołę, dobre liceum może spokojniej myśleć o
                jego przyszłości. Nie chcę posyłać dzieci do szkoły bezstresowo produkującej
                bezrobotnych. Młodzież przez to wcześniej wchodzi w dorosłość i jej problemy, a
                psychicznie nie jest jeszcze do tego przygotowana.
                Jeżeli chodzi o wymuszanie przez szkołę nauki, to JEDYNĄ dobrą metodą jest
                współpraca szkoły i rodziców. Sama szkoła sobie nie poradzi, ale sami rodzice,
                gdy szkoła nie egzekwuje wiedzy również są bezradni.
                A tak na marginesie, ja syna zabrałam z państwowej podstawówki nie ze względu
                na modę, poziom nauczania itp., tylko ze względu na kompletny brak nadzoru i
                opieki nad dziećmi w państwowej szkole podstawowej. Na przerwach przemoc i
                agresja, obcy faceci pętający się po szkole bez najmniejszego problemu, dzieci
                z kl. 4 wracające a wycieczki z Wisły pociągiem bez opieki (panie zamknęły się
                w innym wagonie aby mieć spokój). A na każdą uwagę zgłaszaną wychowawcy lub
                dyrektorowi słyszałam: "tak, oczywiście, ma pani rację, ale co ja mogę..." W
                szkole społecznej jakoś mogą.... I podoba mi się w niej jeszcze to, że jeżeli
                uczeń nie osiąga zadowalających wyników w nauczaniu, to bez względu na
                zasobność portfeli rodziców, są oni proszeni o zabranie dziecka ze szkoły.
    • braveheard Re:Szkolnictwo a zaczepki-do sebusha 12.09.02, 21:49
      sebush napisał:

      >
      > A i watek zaczepny, dlaczego na Gornym Slasku - skoro byl
      > on taki niemiecki - nie powstala zadna uczelnia wyzsza?
      > Istnialy w Katowicach Slaskie Zaklady Techniczne, cos á
      > la przedpole politechniki, ale tylko przedpole, to jednak
      > budowala wladza polska, czyby Niemcy nie dostrzegali
      > potencialu intelektualnego ludnosci slaskiej? I nie
      > dziele jej ani na polska ani tez na niemiecka, tylko ot
      > tak pytam. Dopiero wladze komunistyczne PRL postawily na
      > rozwoj intelektualny Gornego Slaska, aby wyliczyc tutaj
      > owa wspomniana Politechnika Slaska, Uniwesytet Slaski,
      > WSP i WSI w Opolu, dzis sa to juz uniwerek i polibuda,
      > czy tez Slaska Akademia Medyczna w Zabrzu. A i Rybnik
      > awansowal edukacyjnie maja przeciez Centrum Studiow
      > Inzynierskich na podstawie gliwickiej uczelni. Czy jest
      > tutaj jakies wytlumaczenie. Mam wrazenie, ze w okersie
      > Republiki Weimarskiej importowano na Slask specjalistow z
      > glebi Niemiec, lub z poblisiego Dolnego Slaska, czyli
      > owczesnego Breslau. Jednakzez pytanie pozostaje...
      >
      > Polecam watek o LO nr 2 w Gliwicach, to byla kiedys doba
      > szkola, sa tam tez moje refleksje!
      _________________________________________________________________________

      Po takie glupoty wypisujesz?
      Wierzysz w to co piszesz?
      Insynuujesz, ze jakas czesc spoleczenstwa danego obszaru jest glupsza lub
      inteligentniesza od innej?
      Porownujesz XIX i poczatek XX z okresem po IIWS jak i czasy terazniejsze?
      Spojz na ilosc uczelni w IIRP. Zobacz ile bylo uczelni w Niemczech
      kiedys a ile jest teraz. Terazniejszy przemysl potrzebuje ludzi dobrze wyksztalconych,
      takie sa wymogi czasu. Nie narzekajcie na pruskie szkoly zobaczcie sobie lepiej ile bylo
      analfabetow w Niemczech w 1930 a ile w Polsce i jakie bylo ich rozmieszczenie.
      Komunisci lozyli duzo na oswiate ale nie tylko by spoleczenstwo bylo madre, swiatle i
      oczytanie ale przedewszystkim po to by ich w szkolach indoktrynowac, miec na nie
      wplyw juz od najmlodszych lat itd.
      Powiedz kogo chciales zaczepic i po co?
      Na kazdym forum narzeka sie ze pelno hamow i pyskowki, a ty takimi bezsensami to
      wlasnie prowokujesz. Watek sie ladnie kula no poziomie co nie jest zjawiskiem
      powszechnym, ale jak widze tobie to wyraznie przeszkadza!


      Uczelnie typowo techniczne zaczely dopiero powstawac w drogiej polowie II XIX wieku.

      • Gość: Kajko Re:Szkolnictwo a... IP: 217.153.81.* 12.09.02, 23:14
        Wątek jest o szkołach średnich (prywatnych), a Wy znów się bijecie na jakieś
        arguemnty historyczne. Ludzie ! Opamiętajcie się i piszcie na temat. Miało być
        o "społecznej", "filomacie" i "ewangeliku", a ja widzę jakieś wpisy o
        niemieckich szkołach w XIX wieku i o tym gdzie studiował Ballestrem czy jakiś
        jego lokaj. Puknijcie sie w dekiel !!!Albo piszecie na temat, albo otwórzcie
        sobie nowy wątek, pod tytułem, np. "Lokaje Ballestremów a szanse edukacyjne
        młodych ślązaków w XIX wieku" i tam nanoście swoje uwagi. Czy musi być cechą
        forum nieustanne przeskakiwanie z tematu na temat
    • psztymucel Odpowiedź Kasiorze 12.09.02, 23:19
      Nie wiem gdzie widzisz tych "prominentnych działaczy politycznych", ale o ile
      mi wiadomo, żaden prominent (nowy czy stary) nie uczy w "ewangeliku"
      czy "Filomata". Więc Twój wątek nie ma wiele wspólnego z tymi gliwickimi
      szkołami. To po pierwsze. A po drugie, na całym świecie normalnym jest, że
      edukacja jest towarem, i to towarem za który czasami płaci się słone pieniądze.
      Chyba, że chcesz powrotu do "PRL-owskiego raju", gdzie wszystko było -
      pozornie - za darmo, a szkoły reprezentowały oficjalne stanowisko państwa. Bo
      ja na to nie mam ochoty.
      • Gość: Ballest Re: Odpowiedź Kasiorze IP: 2.3.STABLE* / 10.145.112.* 13.09.02, 07:15
        Moja odpowiedz byla do sebuscha i na temat, wlasciwie Ty na temat nic nie
        napisales.
        Szkoda, ze sie inna etykieta nie popisales.:-(((*
        • sebush Re: Odpowiedź Kasiorze 13.09.02, 10:19
          Dzieki Ballesciku za mile uzupelnienie! W sumie
          sprowokowalem mala burze, choc to nie bylo do konca
          zamierzonym celem. Choc tez wiem jak i widze, ze watki
          historyczne i przedziwna konfrontacja polsko/niemiecka,
          czy tez slasko/niemiecko/polska ma miejsce w wielu
          watkach na tym forum i nie tylko! I uwazam to za rzecz
          sluszna, tym bardziej, ze majac wspolny jezyk, mozna sie
          komunikowac i wymieniac poglady, nawet gdy sa one
          kontrowerysjne, taki jest cel spoleczenstwa
          pluralistycznego. A zeby tez nikt tu tego nie zarzucil,
          ze to nie pasuje do niniejszego watku, to przytaczam dwa
          agrumenty. Po pierwsze istnienie w Gliwicach szkol
          prywatnych uwazam za przejaw owego pluralizmu w oswiacie,
          czy tez jak kto chce edukacji! Po drugie szkolnictwo
          wyzsze i polityka edukacyjna w regionie jest czescia
          skladowa kompleksu pod haslem oswiata na Slasku, czy tez
          Gornym Slasku, jaki jest jej stan trzeba sie zapytac
          robiac nie tylko wiwisekcje ale introspekcje, czyli nie
          tylko wyrzucac swe zale i zarzuty, ze ktos sie dostal czy
          tez nie do jakiejs szkoly/uczelni, czy tez nie, ale
          zapytac sie tez jak jest nasza swiadomosc edukacyjna. To
          tak totalnie ogolnie, ale mimo wszystko w watku
          gimnazjalno-licealnym.

          Zgadzam sie z mym adwersarzem 'na gorze', ze komunizmowi
          w Polsce w okersie PRL zalezalo na indoktrynacji, ale
          kazda polityka oswiatowa i edukacyjna jest pewnym
          rodzajem manipulacji, choc w spoleczenstwach
          demokratycznych nie tak nachalnym jak za czasow jednej
          slusznej ideologii... Gdzie jedna strone spychano i
          przemilczano, a druga nadmiernie i nienaturalnie
          ferowano!

          Nie bylo tez moim zamiarem udowadniac czy to tez ktos
          jest 'glupszy' czy tez 'madrzejszy', ani narod ani jakas
          grupa etniczna. Zapytalem prowokacyjnie - przyznaje sie -
          o polityke wladz niemieckich i jak Ballest tutaj slusznie
          uzupelnil, wlasciwie Pruskich wobec Gornego Slaska.
          Dlaczego to wyjezdzano w glab Rzeszy a nie probowano
          budowac tutaj sieci uczelni wyzszych. To ze w Polsce
          braki byly ewidentne, poswiadczyc moze zmasowana polityka
          oswiecania i nauczania spoleczenstwa polskiego po wojnie,
          nie zapomonajmy ze II RP zyla krotko a zaleglosci siegaly
          Polski rozbiorowej... Jak widac caly watek jest bardziej
          skomplikowany niz tylko wymiana za i przeciw szkolami
          prywatnymi lub panstwowymi. A moze panstwo ksztalci
          lepiej?

          Na czym polega owa podmiotowosc ucznia w szkolach
          prywatnych? Czy w panstwowych traktuje sie go tylko
          instrumentalnie?

          Pozdrawiam
          Sebastian
          • walek1 Re: Odpowiedź Kasiorze 14.09.02, 21:56
            sebush napisał:

            > (...)Zapytalem prowokacyjnie - przyznaje sie -
            > o polityke wladz niemieckich i jak Ballest tutaj slusznie
            > uzupelnil, wlasciwie Pruskich wobec Gornego Slaska.
            > Dlaczego to wyjezdzano w glab Rzeszy a nie probowano
            > budowac tutaj sieci uczelni wyzszych. To ze w Polsce
            > braki byly ewidentne, poswiadczyc moze zmasowana polityka
            > oswiecania i nauczania spoleczenstwa polskiego po wojnie,
            > nie zapomonajmy ze II RP zyla krotko a zaleglosci siegaly
            > Polski rozbiorowej...

            W Zagłębiu Ruhry, tzn. w rejonie przemysłowym podobnym do Górnego Sląska, też
            nie było przed wojną ani jednej uczelni wyższej. Obecnie istniejące zostały
            założone dopiero wiele lat po wojnie: Uni Dortmund w 1962 r., Uni Bochum w 1965
            r., Uni Essen w 1972 r., Uni Duisburg w 1972 r.
            Pisanie więc, że władze pruskie w sprawach edukacji zaniedbywały Górny Sląsk w
            porównaniu z innymi rejonami, jest delikatnie mówiąc nieporozumieniem.
            Wystarczy zresztą policzyć, ile było w stosunku do liczby mieszkańców w
            przedwojennych Gliwicach (zainteresowanych odsyłam np. do książki D.
            Recława "Gliwice w starej fotografii). Większa część obecnych szkół gliwickich
            (podstawowych, średnich i częściowo PSl.) mieści się przecież do dzisiaj w
            budynkach szkół założonych przed prawie 100 laty.
    • Gość: Lolo Re: prywatne licea i gimnazja IP: *.stronie-slaskie.sdi.tpnet.pl 13.09.02, 15:30
      Jak to jest tak naprawde z Filomata? Zawsze wiele ludzi bedzie twierdzic, ze w
      prywatnej szkole placi sie za oceny, bimba i leje na wszystko. Moze i w
      niektorych szkolach tak sie zdarza- tego nie wiem, ale na pewno nie w
      Filomacie. Latwo jest oczerniac szkole, jesli sie do niej nie chodzilo i nie
      bylo choc na jednej lekcji. Moi znajomi z panstwowych "dobrych szkol" ryja na
      pamiec 3stronnicowa notatke sa nekani przez belfrow i za chiny nie rozumieja
      zakreconego zadania z matmy.A w Filomacie? Czegos nie rozumiesz- wytlumacza ci
      na przerwie, najwiekszy humanista zrozumie chemie kwantowa i bedzie uwazal
      swojego belfra za przyjaznego a nie jako pozbawiona ludzkich uczuc siekiere,
      ktora do szkoly przychodzi ze slodkim zamiarem uwalenia przynajmniej 5 osob w
      kazdej klasie, tylko dlatego ze ktos jej popsul humor z samego rana. Tam stawia
      sie przede wszystkim na myslenie i kojarzenie faktow.
      A kto sie dostal na studia? Prawda jest to, co ktos juz napisal... ze to jak
      komu poszlo na wstepniakach zalezy w malym stopniu od szkoly,a w duzym od
      samego ucznia. W koncu nikt nikomu na sile wiedzy nie wlozy do glowy. A z tego
      co wiem tegoroczni maturzysci w wiekszosci sa juz studentami.
      Zatem jesli chodzi o kadre nauczycielska- to bez zadnej wazeliny- jest naprawde
      w porzadku i jesli ktos naprawde chce moze wyciagnac z kazdej lekcji naprawde
      duzo i to bez bezsensownego zakuwania po nocach.
    • Gość: maturzystka a inne licea? IP: *.warynski.net 13.09.02, 18:37
      No dobra, o Filomacie najwięcej sie pisze, ale co z resztą. temat dotyczyl nie
      Filomaty a szkół prywatnych i społecznych w Gliwicach.Ciekawa jestem opinii -
      ja poczytam jedynie, bo niewiele moge powiedzieć. Nie uczę się w zadnych z 2
      pozostałych szkół...
      • psztymucel Re: a inne licea? 13.09.02, 21:16
        Właśnie ... a inne licea ? Może ktoś nareszcie zdobędzie się na obiektywność i
        ocenę "z boku", a nie sentymentalne rozdrapywanie wspomnień w stylu "w 1 LO
        zakochałem się w Marioli i całowałem się z nią pierwszy raz obok gabinetu
        chemicznego". Najczęściej jest tak, że po latach pamiętamy tylko to co dobre, a
        to co złe pamiętać nie chcemy. Tymczasem mało kto zdobywa się na obiektywną
        ocenę. Ja sam chodziłem do jednego z "renomowanych" gliwickich liceów i mogę z
        całą odpowiedzialnością stwierdzić: TA SZKOŁA NIC MI NIE DAŁA I NIC JEJ NIE
        ZAWDZIĘCZAM. Nie nauczyłem się w niej niczego, poza tym, że należy uważać na
        nauczycieli gdyż większość z nich to frustraci (zapewne wynika to ze zbyt
        niskich płac, ale nie moja to sprawa). Po drugie to nie dzięki szkole zdałem
        egzamin na studia, tylko dzięki swojej ciężkiej pracy. Po trzecie większość
        (czyli na szczęście nie wszysycy) spośród nauczycieli, których spotkałem na
        swojej drodze klasyfikowali się do zwolnienia ze szkoły w trybie
        natychmiastowym. Uważam, że prawda o szkołach państwowych jest smutniejsza niż
        myślimy.
    • Gość: Listek Re: prywatne licea i gimnazja IP: *.junisoftex.pl / 212.106.133.* 13.09.02, 21:48
      Tak... zapoczątkowałam tą dyskusje i nawet nie wiedziałam do czego dojdzie :)
      tymczasem proponuję zejść z filomaty, a przynajmniej odnieść się do niej
      obiektywnie (samej mi trudno) i ocenić 3 szkoły, a nie jedną.
      • psztymucel Re: prywatne licea i gimnazja 13.09.02, 22:12
        Dysputa jest trudna z kilku powodów:
        1) Uczestnicy często zeskakują z tematu by odbywać tutaj jakieś osobiste
        pyskówki
        2) "Filomata" wywołał dreszcz dyskusji natomiast o ETE i "społecznej" cisza. A
        przecież szkoła Pana Chłopka była uważana za najlepszą w Gliwicach. Ciekawe jak
        tam osiągnięcia jego absolwentów na "renomowanych uczelniach" ??? :)
        3) W tym kraju jeszcze długo wszystko co prywatne będzie wywoływało jad
        nienawiści - po prostu syndrom "homo sovieticus"
        • Gość: Mada Re: prywatne licea i gimnazja IP: *.necik.pl 13.09.02, 22:46
          Niestety nie są mi znane statystyki, jaki procent absolwentów LO ETE i
          Społecznego dostaje się na renomowane uczelnie wyższe. Więc nie zabieram głosu.
          Ale ponieważ wniosek, że o dostaniu się na studia decyduje przede
          wszystkim własna praca- pojawił się już tutaj... Tak więc na pohybel
          statysatykom. Sa w końcu małe kłamstwa, duże kłamstwa i są statystyki..:)))

          Szkoły prywatne tak długo będa na cenzurowanym , jak długo przymiotnik
          prywatne bedzie budził kontrowesje.
          A będzie budził, jak długo będzie dostępny tylko dla nielicznych,
          dla "elity"- bo czesne jest wysokie.
          W efekcie szkoły prywatne są niedostępne dla wiekszości społeczeństwa,
          stereotypy rosną... I mamy tę dyskusję
          • psztymucel Re: prywatne licea i gimnazja 14.09.02, 08:02
            Najgorsze, że krytykanci mają informacje z drugiej, bądź nawet trzeciej ręki.
            Takie źródło informacji działa jak głuchy telefon. Ktoś na początku
            powie "juhas", a na końcu już jest "kutas".
            • Gość: kidd Re: prywatne licea i gimnazja IP: *.cvx1-b.cam.dial.ntli.net 14.09.02, 22:24
              W jezyku staropolskim slowo "kutas" oznaczalo zwisajacy koniec pasa ktorym
              szlachcic kilkakrotnie sie obwiazywal.Byl to pas tkany i wykwintnie
              zdobiony.Pamietam to z lekcji J.Polskiego w Liceum.W jednej ze szkolnych
              lektor,moze Pan Tadeusz, bylo to slowo zawarte, stad tlumaczenie polonistki, ze
              to slowo gdzies tam jest i bla,bla,bla, lub ze zostalo przez cenzure zdjete i
              bla,bla,bla.Mialem tez w tej szkole Chemie i patrzcie, nic z niej nie pamietam
              a z J. Polsk. przynajmniej to jedno. 4 lata nie poszly calkowicie na marne.
              Ogladalem kiedys program w TV o edukacji w Stanach(Univ).Jedno co mi utkwilo to
              czterech studentow wybranych losowo z kieronku Geografia na jednym z lepszych
              Univerkow(II-rok). Gdzie lezy Belgia, pada pytanie.Po ok. 10 sek. ktos sie
              wyrywa: wiem,wiem to jest miasto w Europie.
              • Gość: Ballest Re: prywatne licea i gimnazja IP: *.dip0.t-ipconnect.de 14.09.02, 22:34
                Chopcy jak bydziecie pisac o juhasach w Glywicach to stracymy ten bardzo fajny
                wontek.Uon mnie bardzo interesuje, bo jou bou przekonany , ze szkolnictwo
                polskie na wysokim poziomoe stoi, myslam, ze sie tukej wiyncy prowdy dowiym.
                • Gość: kidd Re: prywatne licea i gimnazja IP: 5.2.* / 62.253.128.* 15.09.02, 00:08
                  Drogi Ballest.Szkolnictwo polskie stoi na jakims tam poziomie,niewatpliwie.Czy
                  jest on wysoki,watpie.United Nation robi co pare lat jakies tam statystyki
                  porownawcze w szkolnictwie europejskim(swiatowym?).Cos tam pamietam,ze wsrod
                  dzieci do lat 11-tu, w zakresie "czytanie ze zrozumieniem" bylismy na 11 lub 13-
                  tym miejscu.Nie ma o czym do domu pisac, czy nie? W jakims innym tescie bylismy
                  na trzecim miejscu czyli jest dobrze.Nie wiem jaka specjalnosc robiles w
                  Tech.Laczn.,ale czy uwazasz, ze byles szkolony"ponad norme"(wys.poz.).Jaka jest
                  norma,azeby wyzszy poziom wyznaczyc?Odpowiednia droga w moim przekonaniu jest
                  szkolnictwo alternatywne(dualne), czyli panstwowe oraz prywatne."Nie od razu
                  Krakow zbudowano" dajmy Polsce 20-scia lat a prywatne,krajowe szkolnictwo
                  bedzie synonimem wysokiego poziomu. -kidd-
                  • Gość: Mada Szkolnictwo IP: *.necik.pl 15.09.02, 18:02
                    Zahaczamy o dość interesujące zagadnienie- poziom wiedzy poszczególnych
                    społeczeństw...
                    Kidd podał przykład jak wypada Polska w międzynarodowych sprawdzianach.
                    Wynik nie stanowi dla mnie zaskoczenia- nie pierwszy i nie ostatni to raz,
                    kiedy polska młodzież plasuje się na szarym końcu. 13 czy 11, piszesz Kidd- ja
                    słyszałam, że było to ostatnie miejsce Europie( jeśli chodzi o czytanie ze
                    zrozumieniem) Nie ma się czym chwalić...
                    I nie ma co popierać w takim razie polskiego szkolnictwa. Wynika bowiem z
                    tego wyraźnie,że uczniowie uczą się wielu rzeczy na pamięć, najczęściej w
                    ogóle ich nie rozumiejąc...
                    A szkoły prywatne - heh - jeżeli mają jakiś w ogóle wpływ na te statystyki,
                    to mieści się on w granicach błędy statystycznego ( kwestią tylko pozostaje czy
                    w górę czy w dół)

                    Z drugiej strony jednak pojawia się aspekt wiedzy ogólnej, jaką dysponuje
                    młodzież w Polsce i na przykład we Francji- kraju przecie wysoko cywilizowanym.
                    O Francji nie piszę przypadkowo. Spędzałam tam w tym roku wakacje i jakież
                    było moje zdumienie, gdy na moją odpowiedź, iż jestem Polką, Francuz w średnim
                    wieku, wybałuszył oczy, popatrzył na mnie ze zdumieniem i zapytał, gdzie też
                    znajduje się Polska? Nie był to jedyny raz.. Chcąc wysłać kartki, musiałam
                    długo tłumaczyć panu w kiosku, że Polska leży w Europie, jako że od tego
                    zależała cena znaczka ( dodam że nie była to wina mojej, nieco łamanej
                    niestety, francuszczyzny..:))
                    Francuzi nie wiedzą więc gdzie leży Polska, Amerykanie, co to jest Belgia
                    ( choć wiedzą przynajmniej gdzie leży :))). Przykłady można mnożyć...
                    Czego to efekt? Błędu w szkolnictwie? Niekoniecznie, albo błędu dość
                    specyficznego.
                    Świat zmierza ku zawężeniu wiedzy nauczanej w szkołach. Wszędzie istotna
                    staje się specjalizacja, na którą należy sie zdecydowac jak najszybciej.
                    Gdzieś wtedy gubi się tak zwana wiedza ogólna, którą teoretycznie powinien
                    dysponować obywatel ( na przykład Europejczyk, jakie tez kraje leżą w
                    Europie)....
                    W tym kierunku zmierza także Polska wraz z reformą edukacji.
                    Czy to jest dobre? Nie wiem
                    Ja osobiście wolę być wyedukowana w starym dobrym Liceum Ogólnokształcącym
                    ( prywatnym, państowym, obojętnie),niż od razu wybierać liceum profilowane
                    ( choć z tego co wiem, zostały one wycofane, jak każdy etap reformy, przez
                    minister Łybacką).... Nie wiem bowiem, czy wybieranie zawodu już w gimnzazjum
                    jest słuszne...

                    Jednak AKTUALNY poziom nauczania w Polsce... Choć jest on w tej chwili
                    teoretycznie wysoki( i to w szeroko pojętym aspekcie wiedzy ogólnej, nie
                    nastąpiła przecie jeszcze specjalizacja) - sprawdziany międzynarodowe chwały
                    nam nie przynoszą... ( i nie chodzi tutaj tylko o czytanie ze zrozumieniem)
                    Nawet Francja plasuje się najczęściej dużo wyżej od nas.
                    Coś jest nie tak w takim razie, także z tym naszym nauczaniem...
                    Prawdopodobnie uczymy się dużo, lecz bez zrozumienia. To chyba na nic..
                    Oby, oby Kidd, za 20 lat było dużo lepiej.
                    • Gość: Mierk Re: Szkolnictwo IP: *.sympatico.ca 15.09.02, 19:52
                      Przypominam sobie publikacje z ubieglego roku na temat badan poziomu wiedzy
                      mlodziezy w wieku licealnym w Kanadzie z porownaniem do standartow swiatowych.
                      Nie bez satysfakcji przeczytalem, ze jedynie dzieci tylko z jednej provincji
                      (Alberta) dorownuja najlepszym rowiesnikom na swiecie w matematyce; ci najlepsi
                      to Czesi a Polacy byli na trzeciej pozycji (co sie potwierdza z tym co slyszal
                      Kidd). Nie jest wiec chyba az tak zle. Zreszta zwaracam uwage na kilka wpisow w
                      temacie "po czym poznac Polakow za granica"; Polscy specjalisci sa na prawde
                      cenieni na swiecie.
                      Mysle rowniez za Mada ma duzo racji piszac o dzisiejszej specjalizacji; ten
                      amerykanin nie wie za duzo o Belgii ale moze zostac np. genialnym chirurgiem.
                      Tutaj przyznam ze jako pacjent mialbym w nosie jego znajomosc geografi... Czasy
                      interdyscyplinarnych geniuszy skonczyly sie dosyc dawno temu i dzisiaj z racji
                      ogromnego materialu, nawet Leonardo da Vinci musialby skoncentrowac sie na
                      jednej dziedzinie. Pytanie tylko czy szkolnictwo jest na tyle elastyczne aby
                      szybko zdac sobie z tego sprawe.
                      • psztymucel Re: Szkolnictwo - odpowiedź "Madzie" 15.09.02, 22:25
                        To prawda. Dziś już nie trzeba czytać Platona i poezji Horacego by zostać
                        świetnym lekarzem czy wyśmienitym politykiem. Jednak czy specjalizacja jest
                        czymś faktycznie dobrym ? Trudno powiedzieć. Z jednej strony mamy specjalistów
                        wysokiej klasy, z drugiej strony braki w tzw. elementarnym wykształceniu. I nie
                        jest to - jak sądzę - wina szkolnictwa, a raczej popularnej mody na "nic nie
                        robienie". Bo jak to nazwać inaczej, jeśli większość spędza wolny czas na
                        Rynku, bądź w okolicznych knajpach. Wiedza jest zawsze wynikiem pracy, ciężkiej
                        pracy plus inteligencji, a nie tylko samej inteligencji. Wydaje się, że po
                        prostu w szkołach prywatnych pracują tylko jednostki.
                      • Gość: Mada 3 miejsce contra wyniki próbnej, nowej matury IP: *.necik.pl 15.09.02, 22:41
                        Cieszy mnie bardzo wiadomość,że w matematyce zajęliśmy 3 miejsce w świecie.
                        Szczerze mówiąc a raczej pisząc, zadawałam sobie właśnie pytanie, jak to jest
                        z tą matematyką. Niejednokrotnie bowiem słyszałam, że poziom nauczania
                        matematyki w Polsce jest niesłychanie wręcz wysoki w porównaniu do innych
                        krajów ( a szczególnie w porównaniu do USA.. Ponoć nasze liceum, to w Stanach
                        poziom akademicki- czy wiesz coś na ten temat, Mirku? Prawda li-to?)
                        Ten wynik więc bardzo cieszy, bo zawsze miło uplasować się w czołówce w
                        jakiejś dziedzinie, nasuwa podejrzenie że może Polacy to naród ukierunkowany
                        matematycznie :)), a na końcu podsumowuje, że może w matematyce niepotrzebne
                        jest czytanie ze zrozumieniem..?:)))
                        Ale jednak pozwolę sobie zasiać wątpliwość... Otóż słyszałam , że
                        przeprowadzono w Europie egzamin mateamatyczny w stylu Nowej Polskiej Matury z
                        Matematyki. I wtedy znowu uplasowaliśmy się daleko. Zdziwiłam się wtedy i
                        pomyślałam,że może był to wypadek przy pracy, ale..
                        Ale potwierdziły ten "przypadek" wyniki próbnej Nowej Matury z matematyki, na
                        poziomie podstawowym ( wrzesień 2001) .Wyniki zatrważające.
                        I nie można było tłumaczyć słabej średniej tylko tym,że maturzyście byli po
                        wakacjach. Zadania były bowiem banalne, lecz odbiegające od schematów. To były
                        zadania praktyczne - rzeczy, których liczenie może naprawdę znaleźć
                        zastosowanie w życiu.
                        I okazało się to już zbyt trudne dla przyzwyczajonych do teoretycznych,
                        schematycznych zadań, maturzustów 2002....
    • Gość: Karaluch Re: prywatne licea i gimnazja IP: 217.153.81.* 15.09.02, 23:13
      I co z tego, że nasz uczeń zna wzór kwasu mrówkowego czy datę bitwy pod
      Lepanto, skoro najczęsciej nie potrafi:
      1. korzystać z bibliotek i miejsc inforamcji naukowej
      2. umiejętnie korzystać ze słowników, leksykonów, bibliografii
      3. interenet wykorzystuje zazwyczaj do ściągania plików mp3 lub oglądania
      pornografii
      4. nie interesuje go nic poza zespołami rockowymi, trawką i piwem
      5. swój kontakt ze światem najczęściej ogranicza do telefonu komórkowego
      PODKREŚLAM !!! To jest obraz p r z e c i ę t n e g o ucznia !!! Na szczęscie
      zdarzają się wyjątki. Jednak wydaje mi się, że umiejętności nie idą w parze z
      wiadomościami i odwrotnie, a jeśli chodzi o samodzielnie poszukiwanie
      informacji i dochodzenie do wiedzy, to przeciętny młody Polak jest umysłowym
      inwalidą i to zarówno ten z "Filomaty", jak i z "jedynki" czy "piątki". Ci
      ostatni mają jednak przewagę nad tymi pierwszymi, że kiedy dostaną ostro po
      dupie, to się uczą. Na pamięć, bo na pamięć, ale przynjamniej tyle
    • Gość: Karaluch Re: prywatne licea i gimnazja IP: 217.153.81.* 15.09.02, 23:13
      I co z tego, że nasz uczeń zna wzór kwasu mrówkowego czy datę bitwy pod
      Lepanto, skoro najczęsciej nie potrafi:
      1. korzystać z bibliotek i miejsc inforamcji naukowej
      2. umiejętnie korzystać ze słowników, leksykonów, bibliografii
      3. interenet wykorzystuje zazwyczaj do ściągania plików mp3 lub oglądania
      pornografii
      4. nie interesuje go nic poza zespołami rockowymi, trawką i piwem
      5. swój kontakt ze światem najczęściej ogranicza do telefonu komórkowego
      PODKREŚLAM !!! To jest obraz p r z e c i ę t n e g o ucznia !!! Na szczęscie
      zdarzają się wyjątki. Jednak wydaje mi się, że umiejętności nie idą w parze z
      wiadomościami i odwrotnie, a jeśli chodzi o samodzielnie poszukiwanie
      informacji i dochodzenie do wiedzy, to przeciętny młody Polak jest umysłowym
      inwalidą i to zarówno ten z "Filomaty", jak i z "jedynki" czy "piątki". Ci
      ostatni mają jednak przewagę nad tymi pierwszymi, że kiedy dostaną ostro po
      dupie, to się uczą. Na pamięć, bo na pamięć, ale przynjamniej tyle
      • psztymucel Re: prywatne licea i gimnazja 15.09.02, 23:30
        Prawda jest chyba taka, że dobry wszędzie będzie dobry, a słabeusz zawsze
        pozostanie słabeuszem. Chyba bez względu na szkołę. Chyba ... ???
    • Gość: Mirek Re: prywatne licea i gimnazja IP: *.sympatico.ca 16.09.02, 02:04
      Mada. Jak juz wspomnialem, nie mam tekstu orginalnego aby sie na niego powolac.
      Wiem jednak, ze bylo to oficjalne, rzadowe badanie traktowane bardzo powaznie,
      jako ze system oswiaty przechodzi tutaj gruntowna "przebudowe". O ile mnie
      pamiec nie myli to na drugim miejscu byly Indie a Chiny tez wysoko. Co do
      porownania naszego LO z US to jest mi troche trudno. Lepiej mi wyjdzie opisujac
      roznice miedzy tym co ja robilem i co robi moj syn (klasa maturalna w Toronto).
      Jestem z zamilowania humanista. Nie milem problemow z historia czy z j.polskim
      ale kucie matmy i fizy byly dla mnie nie zbyt przyjemne. Odwrotnie moj
      przyjaciel; na probnej maturze napisal "juz" przez o z kreska i rz, ale bez
      problemu dostal sie na WAT W-wa. Oboje sie zastanawialismy po jaka cholere jemu
      rozbieranie na czesci pierwsze Kordiana a mnie rachunek prawdopodobienstwa. Nie
      mielismy jednak wyboru. Moj syn zas go ma. Uwazam (tu nie tylko ja ale tez i
      odpowiedzialni za system szkolnictwa w Ontario) ze w wieku lat 15 juz mozna
      byc pewnym swoich predyspozycji i zamilowan. Jezeli dzieciak lubi przedmioty
      scisle, to tak dobiera sobie program, ze w klasie maturalnej ma Calculus, duzo
      fizy i chemii ale za to nie zawraca sobie glowy data bitwy pod Lepanto.
      Odwrotnie; jak ma zaciecie humanistyczne, to konczy matme w III klasie na
      rozsadnym poziomie, ale na pewno nizszymn niz w Polskim LO. Konkretnie piszac,
      to moj syn nie bardzo wiedzac co z soba zrobic mysli o filologii francuskiej
      (zna jezyk wiec mysli ze bedzie mu latwo... len) wzial "warsztaty piarskie",
      gdzie szlifuje sie stylistyke jezyka pisanego. Wybral rowniez ekonomie i handel
      miedzynarodowy (zaskakujaco wysoki poziom jak na LO). Podstawy ekonomii sa
      obowiazkowe w klasie II i ten kurs w klasie maturalnej to juz wyzsza szkola
      jazdy. Tutaj nie pamietam aby bylo cokolwiek z ekonomii za moich czasow w LO.
      Jak wiec widac istniaje mozliwosc doboru materialu zgodnie z zainteresowaniami.
      Taki system ciagnie sie tez i na studiach; na tejze filologii francuskiej jest
      wybor w kierunku nauczycielskim lub ekonomiczno-politycznym. Podstawowe sa
      jedynie literatura, gramatyka i inne tego typu kredyty.
      Karaluch - mlodziez na calym swiecie jest jednakowa i mysli o tych samych
      pierdolach czy to w Polsce czy w Kanadzie. Zgadzm sie jednak z tym, ze o ile
      mnie uczono wiedziec i pamietac to mojego syna ucza jak szkac i gdzie znalesc.
      Uwazam ze jest to podstawowa roznica miedzy nami. Szlag mnie czasami trafia jak
      zadaje jakies durne pytanie typu gdzie lezy Belgia, ale on wraca po chwili z
      takimi wiadomosciami ze ja... nie mam szans ani wiedziec ani pamietac.
      Wydaje mi sie ze wiedza ogolna jest bardzo wazna i podobnie jak Mada jestem
      zadowolony, ze konczylem ogolniak za starych czasow. Wiem jednak z wlasnego i
      syna doswiadczen, ze nie byl to system idealny. Karaluch pisze o przecietnym
      uczniu - ja mysle ze to przynajmniej 80% jest przecietna. Tragedia polegala na
      tym, ze pamietam wiele osob, ktore majac jakies tam uzdolnienia w jednym
      kierunku, borykaly sie z ta reszta obowiazkowych przedmiotow i nie dajac sobie
      rady w koncu kladla lage na nauke generalnie. Tutaj poddaje pod dyskusje
      komentarz psztymucela;

      "Prawda jest chyba taka, że dobry wszędzie będzie dobry, a słabeusz zawsze
      pozostanie słabeuszem. Chyba bez względu na szkołę. Chyba ... ???"

      Wracajac do pytania Mady, to na pewno wiedza ogolna w LO Polska bije na glowe
      to co sie dzieje w US, czy Kanadzie, ale kluczem jest tu slowo "ogolna". Jest
      jeszcze cos innego; stress jaki ja pamietam, presja uzyskania dobrej sredniej
      czy dostania sie na studia byl tak duzy i niepotrzebny, ze z zazdroscia patrze
      na moje dzieci. Sa to jednak roznice spoleczne, a nie o tym tutaj rozmawiamy.

      Pozdrawiam - Mirek

      PS. Prywatne czy panstwowe? Tutejsze opinie, potwierdzone przez badania
      wykazuja, ze absolwenci szkol prywatnych zostaja swietnymi "rzemieslnikami"
      typu lekarz, prawnik, ksiegowy, ale ta awangarda biznaesowa to z regoly
      przecietni uczniowie szkol panstwowych, nawet wcale nie koniecznie z dyplomem
      uniwersyteckim (patrz Bill Gates na ten przyklad).
      • Gość: Mada Re: prywatne licea i gimnazja IP: *.necik.pl 16.09.02, 21:45
        Mirku- ja absolutnie wierzę,że polska młodziez zajęła 3 miejsce w tym
        egzaminie. Proszę, nie odbieraj mych słów jako powątpiewanie. Wierzę i bardzo
        się cieszę - tylko zastanawiam jednocześnie, dlaczego potem ta matura tak
        wyszła? Ta matura, która była banalna, ale po prostu zawierała inne typy zadań,
        zadania dotyczace umiejętności... Umiemy więc dobrze matematykę, ale matematyke
        w sferze teoretycznej...
        Natomiast właśnie umiejętnością jest policzenie czegoś w życiu
        przydatnego, a nie dzielenie wielomanów, liczenie równań i nierówności
        kwadratowych czy rysowanie wykresów- gdzież ja to w życiu zastosuję?? Jeszcze
        ani razu mi się nie udało...

        Specjalizacja na humanistów i umysły ścisłe, ależ jestem jak najbardziej za!
        Faktycznie, to czy lubimy przedmioty ścisłe czy bardziej humanistyczne można
        stwierdzić dość wcześnie. Wtedy tylko problem będą miały osoby lubiące i
        umiejące i to, i to, ale też zawsze lubi się coś "bardziej"...Tylko niech się
        to nie odbywa kosztem drastycznego obniżenia tej wiedzy ogólnej.
        Ha, lecz co rozumiemy przez wiedzę ogólną...? Na przykład pytanie gdzie jest
        Belgia, lub też czym jest nie pownno budzić trudności. Choć może myślę
        europocentrycznie? Ja nie potrafię dokładnie określić położenia Stanów USA,
        tylko po nazwie zawsze zakwalifikuję je do państwa...:))
        Czyli dla mnie -owszem, gdzie leży Begia to wiedza ogólna lecz data
        bitwy pod Lepanto:)) zaliczałaby się już do szczegółowej.To moja klasyfikacja,
        każdy sobie ustawi to inaczej...
        Co do szerszej, bardziej specjalistycznej wiedzy- i tutaj wracam do
        umiejętności.
        Umiejętnością jest bowiem znalezienie niezbędnych informacji Bo cóż więcej
        można wiedzieć o Belgii? Owszem stolica, system polityczny, powiedzmy,że głowa
        państwa, czy to król, czy prezydent ( choćby tyle)... Waluta, no tego już nie
        trzeba..( choć teraz to łatwe) A resztę - szukać. I tego przede wszystkim
        powinna uczyć szkoła, pamięć ludzka zawsze bedzie ułomna.


        To, co napisałeś Mirku o klasie ( szkole) Twojego syna brzmi wprost
        cudownie. Gdzież tam w polskich szkołach przedmioty takie jak stosunki
        międzynarodowe czy ekonomia, gdzież możliwość wyboru przedmiotów- marzenie
        ściętej głowy...A szkoda, bo to na pewno wydatnie pomogłoby w wyborze
        studiów.Tego zwykle dokonuje się na ostanią chwilę, często zgodnie z modą, tak
        naprawdę nie wiedząc, co nas czeka.


        A odnosząc się do tezy Psztymucela - gdyby się z nią zgodzić, wtedy
        generalnie tak poziom wiedzy ogólnej, jak i specjalizacje nie mają znaczenia.
        Jedni zawsze będą ciekawi świata i uczyć się przez całe życie,a inni bardzo
        szybko zapomną także to,czego ich nauczono w szkole, zakładając nawet że
        szkoła ta reprezentuje sobą baardzo wysoki poziom.

        • psztymucel Odpowiedz Madzie 16.09.02, 22:18
          Mada, zgadzam sie z Toba. Ale powiedz sama, czyż nie jest tak, że ciekawi
          świata pozostaną ciekawymi, a Ci, których interesuje tylko własny pępęk czy
          zrobienie nowego tautuażu, a swą egzystencję ograniczają do kwadratu Rynek-
          Pszczyńska-Disco Bravo są warci jakiś nadzwyczajnych wysiłków edukacyjnych. Po
          co ich zmuszać do nauki ? Jeżeli nie chcą ? Mają przecież wolność wyboru
        • psztymucel Re: prywatne licea i gimnazja 16.09.02, 22:25
          Jak patrzę na moich znajomych to mam czasami wrażenie, że szkoła nie ma żadnego
          znaczenia. Kiedy polonista staje na głowie, żeby pokazać im z jak najciekawszej
          strony np. Szekspira, oni czytają w tym czasie komiksy i dłubią w nosie, mając
          wszystko w dupie. Dla nich "Świat według Kiepskich" to szczyty sztuki plus
          jakieś gównianie graffiti na murach. Niestety. Nie wiem jakie szkoły dobrze
          uczą. Ja chodziłem do koszmarnej szkoły. Stosowano przymus. Czy to coś dało ?
          Przynamniej tyle, że jeden tłumok z drugiem wiedzą kim był Wyspiański. Zawsze
          mogą wpisać do krzyżówki: "pisarz"
          • Gość: Mirek Re: prywatne licea i gimnazja IP: *.sympatico.ca 17.09.02, 03:49
            Zgadzam sie. Nawet najlepszy system nic nie jest w stanie zdzialac gdy dany
            zawodnk ma niezwykle silne reakcje obronne przeciwko wiedzy, ale mam wrazenie
            ze takich "dlubiacych w nosie" jest jednak maly procent. Chodzi o stworzenie
            systemu, ktory daje szanse wszystkim; i dobrym i tym srednim. Ktos czyta
            komiksy na Szekspirze, ale moze byc zafascynowany Newtonem. Trudno mi uwierzyc
            ze ktos kto ma mniejsze zdolnosci ma rowniez mniejsze ambicje... Porownujac dwa
            systemy w poprzednim wpisie, chcialem pokazac, ze uczen przecietny majac wybor,
            ma szanse robic w zyciu to co lubi i bedzie to robil jak najlepiej.
            Tak Mada, mysle ze system tutaj na pewno nie jest idealny, ale dobry.


            PS. Mada, Sebuch. Zauwazylem ze skomentowaliscie tutaj wpis piotlika. Dla
            Waszej informacji to nie jest "nasz" Piotlik, ktorego milo bylo tu czytac. To
            jedno z tych wcielen, ktore spowodowalo, ze tacy jak Piotlik nas opuscili...
            widac zreszta po stylu i jezyku, pomimo dobrego punkt.


            • Gość: Mada Re: prywatne licea i gimnazja IP: *.necik.pl 18.09.02, 22:38
              Z konkluzją, iż w istocie poziom prezentowanej wiedzy, zależny jest od
              jednostki- trudno mi się nie zgodzić.
              Taki wniosek podsumowałby nawet cały wątek.

              Wolnośc jednostki, o której napomknął Psztymucel- ja osobiście absolutnie się
              zgadzam.Po co kogoś do czegoś zmuszać, skoro męczy to i zmuszanego i
              zmuszającego??
              Jednak państwo trzyma się twardo zasadzie ograniczania wolności-każąc się
              jednostkom uczyć do któregoś tam roku życia, po to by jednostki potem
              wiedziały, co wpisać w krzyżówkach i by w ogóle mogły te krzyżówki
              rozwiązywać... I może nawet, kiedyś , po latach... Docenią,że musieli chodzić
              do szkoły:))
              Jak tak na przykład wygrają w tych krzyżówkach jakieś pieniądze:)))

              PS. Faktycznie, nie przyjrzałam się dokładnie wpisowi "Piotlika"- dziękuję
              Mirek za uwagę. Wykreślam więc z mojego wpisu, że miło się czyta, pozostawiam
              resztę.
              I żałuję,że tak się stało, bo cóż czeka mój ulubiony wątek "Jadłem w ..."?
              No, jedliśmy w....:))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka