Gość: speedway@pf.pl
IP: *.necik.pl
23.07.03, 14:17
Opowiem historie ktora dzis mi sie przydarzyła: Stoje przed kioskiem (róg
kosciuszki i daszynskiego - specjalnie podaje bo takie zachowanie jest
karygodne) i czekam na tramwaj, w pewnym momencie podchodzi do mnie jakis
facet i pyta sie czy mowie po angielsku lub po niemiecku, zdziwiony odpowidam
ze po angielsku. I ten facet pyta sie mnie czy w jakiejs gazecie sa
ogloszenia o pracy w holandii, ja na to ze sa w gazecie wyborczej i dzienniku
zachodznim i pokazuje mu (leza na parapecie kiosku) i mowie ze to sa te
gazety, on chcial je kupic i pyta sie (po angielsku) "kioskarke" czy mona je
zobaczyc, a ona zdezorintowana zamyka swoje okienko !!! On siega po gazete
z "parapetu" i chce ja przegladnac, a ona "kocim ruchem" :p wyrywa mu i
ponownie zamyka sie... Nasz bohater zrezygnowany postanowil (chyba) ze juz
nic nie wskora i poszuka innego kiosku (chociaz drugi jest 10 m dalej blizej
hospicjum)w momenci kiedy mial juz wchodzic do samochodu - podszedl do mnie,
podziekowal i pyta sie jescze czy ona (kioskarka) jest zawsze taka
wesola :p... co o tym myslicie ??