soron1
25.06.09, 18:36
moja sąsiadka z trzeciego piętra rzekomo widziała, jak kartkę wyborczą z promocją Frankiewicza otrzymał "piwny wyboraca", ale przy wyjściu musiał zdać kartkę czystą pobraną od komisji.
następnie ta sama kartka wyniesiona przez wcześniejszego wyborcę- ale znów skreślona na korzyść Frankiewicza, trafiała do rąk kolejnego "piwnego wyborcy" (nalej nam franiu do kufli piwa, a zbierzesz głosów jak kłosów w żniwa), który po zagłosowaniu przynosił czystą kartkę wyborczą.
Nie wiem, może mam do czynienie z grupą durni, ale na ten patent jakoś nikt nigdy wcześniej nie wpadł.
Członkowie komisji wyborczych wychodzili jak pszczoły z ula, i jakoś nikt nie starał się wpaść na pomysł, że głosujący obszczymurki wrzucają kartkę do urny nie tą co przy wejściu otrzymali!
TO JEST FENOMEN WYBORóW W GLIWICACH OD 20 LAT.