somepoint210
18.12.03, 16:26
MIAŁEM DWA LATKA, gdy ze starszą siostrą i rodzicami wyjechałem z Gliwic.
Dlatego nie mogę pamiętać Polski. Ale później często do niej przyjeżdżałem, bo
została tam moja babcia. Osiedliliśmy się pod miastem, do Kolonii mamy jakieś
dwadzieścia minut samochodem. W jakim języku rozmawiamy w domu? Cóż to za
pytanie?! Oczywiście po polsku - mówi Dariusz Podolski.
Nazajutrz po wtorkowym meczu z Herthą Berlin kolończycy mieli ostatni w tym
roku trening. Nie były to jednak wyczerpujące zajęcia, raczej taka
przedświąteczna zabawa. - Trzeba zebrać siły przed rundą rewanżową. Na
szczęście opuściliśmy ostatnie miejsce w tabeli, ale wciąż jesteśmy w strefie
spadkowej. Wiosna będzie bardzo ciężka - mówi Podolski.
- Koeln zaczęło grać wyraźnie lepiej, odkąd pan pojawił się w podstawowym
składzie...
- Myśli pan, że to moja zasługa? Nie przesadzajmy. Cieszę się natomiast, że
mogę pomóc drużynie, w której trenuję od wielu lat.
- Z dnia na dzień trafił pan do podstawowej jedenastki, stając się jej
kluczowym zawodnikiem. Jak to się robi?
- Trener Marc Koller ma tę wielką zaletę, że potrafi nagrodzić nominacją
rezerwowego, który solidnie haruje na treningach. Pewnego dnia powiedział mi,
że jest bardzo zadowolony z tego co robię i wystawił mnie do składu w meczu z
Hamburgerem.
- Patrzę na statystyki niedawnych meczów juniorskiej reprezentacji Niemiec i
co widzę: 1:0 z Grecją - gol Podolskiego, 9:1 z Maltą - 2 gole Podolskiego,
6:1 z Luksemburgiem - 4 gole Podolskiego!
- W sumie w kadrze narodowej niemieckich juniorów rozegrałem 20 meczów,
strzelając 19 goli. Mówię o tym dlatego, że chyba jest się czym pochwalić.
- Jednocześnie podobno chętnie zmieniłby pan reprezentację niemiecką na
polską, co umożliwiają decyzje podjęte na ostatnim kongresie FIFA...
- Naprawdę chciałbym grać w reprezentacji Polski, bo jestem Polakiem. Nawet w
klubie traktują mnie jak Polaka. Moim najbliższym kolegą w drużynie jest Tomek
Kłos i jest to oczywiste. Polacy powinni się trzymać razem. A do polskiej
kadry nie mogę się pchać na siłę. Wcześniej selekcjoner musi wysłać powołanie,
tak to się chyba odbywa. Powinno wystarczyć, że za pośrednictwem waszej gazety
składam konkretną deklarację.
- Załóżmy, że dostaje pan nominację do seniorskiej kadry Niemiec. Co wtedy?
- Powiem szczerze - w takiej sytuacji nie czekałbym już, aż ktoś pomyśli o
mnie w polskiej federacji, bo zwykle takich szans nie można marnować. No i
grałbym dla Niemiec. Ale wolałbym dla Polski.