mmadalena79
27.07.11, 14:55
Witam,
niedoczynność miałam zdiagnozowaną rok temu. Wyniki na początku zeszłego roku:
TSH=4,85
Ft4=13,88
Miałam wtedy również badania PTH, DHEA-S, A-TPO, A-TG, wapń, FSH, Oestradiol, Testosteron, Prolaktyna (zlecone częściowo przez ginekologa, częściowo endokrynologa)te wszystkie w normie, poza nieznacznie podwyższonym DHEA-S. USG wykazało guzka, jestem po biopsji, która wyszła ok, zalecenie powtarzania USG co pół roku, ostatnie USG bez zmian.
Od sierpnia zeszłego roku biorę Euthyrox.
Początkowa dawka 25/50 w schemacie 4/3 dni w tygodniu.
Wyniki po dwóch miesiącach:
TSH=3,43
Ft4=16,61
Zmiana dawki na 50 codziennie.
Kolejne dwa miesiące, wyniki:
TSH=3,17
Ft4=18,46
I zmiana dawki na 50/75 w schemacie 4/3 dni w tygodniu.
Po kolejnych dwóch miesiacach:
TSH=2,58
Ft4=17,28
Lekarz stwierdził, że jest ok, dawkę zmienił dopiero po kolejnych 3 miesiącach na 75/50 w schemacie 5/2 dni w tygodniu.
Wczorajsze wyniki po ponad dwóch miesiącach po zmianie dawki i po roku na Euthyroxie:
TSH=2,34
fT4=16,59.
I tu moje pytanie, początkowa niedoczynność nie była ogromna, choć pełnoobjawowa i rozwijała się od conajmniej 5 lat (miałam stare wyniki tarczycy, które kiedyś zostały uznane za ok, a mój obecny lekarz mówi, że już wtedy zacząłby mnie leczyć, około 6 lat temu miałam objawy i wyniki nadczynnościowe, które same przeszły i jak się okazuje w niedoczynność, dlatego było podejrzenie Hashimoto, ale odrzucone), dlaczego tsh spada tak wolno? Ile może trwać uregulowanie pracy tarczycy? Po każdorazowym zwiększeniu dawki mam taki sam schemat, dwa pierwsze tygodnie nie czuję różnicy, potem czuję się świetnie, po jakimś czasie znowu źle, czy to znaczy, że za każdym razem dawka powinna być zwiększana, mój endo jest bardzo ostrożny w tej kwestii?
Czuję się o niebo lepiej, lepszy humor, nie marznę, poprawiły mi się już włosy, skróciły miesiączki, udało mi się schudnąć 9 kilo (z dietą i ćwiczeniami, ale wcześniej nic nie pomagało), ale waga nie chce ruszyć już niżej, a powinna jeszcze o jakieś 6 kilo, żeby było w mojej wieloletniej normie.
I ostatnia sprawa, do endo poszłam, ze względu na problemy z zajściem w ciążę, wszystkie inne przyczyny z obu stron (mojej i męża wykluczone), ale podobno tsh powinno być poniżej 2 i zastanawiam się kiedy się tam znajdzie, bo czas ucieka, mój endo i ginekolog mówią, że jest już ok, że można się starać, ginekolog namawia na bardziej drastyczne metody, bo według niego za długo to trwa, z drugiej strony wydaje mi się, że nie powinien patrzeć na ten okres, kiedy nie wiedziałam o niedoczynności i nie brałam leków.
Czy moje TSH powinno spadać szybciej? Czy dawki powinny być zwiększane częściej? Czy to magiczne 1,5-2 dla TSH jest rzeczywiście optymalne? Będę bardzo wdzięczna za odpowiedź.