Dodaj do ulubionych

Wątek osoby o przypadkowym, anonimowym nicku.

20.11.11, 15:54
Wklejam dyskusję z wątku Mistigi. Proszę osobę o nicku "fgh(...)" (artesana?) o niezaśmiecanie forum.
Obserwuj wątek
    • harmoniak Dyskusja 20.11.11, 15:57
      fghjklqwerty 19.11.11, 12:36 Odpowiedz
      Czy przyjmujesz jakieś leki lub suplementy diety? Liczy się wszystko: odżywki, witaminy, preparaty młodości i urody, leki na receptę i bez recepty.
      Jaką pracę wykonujesz? Ile godzin dziennie sypiasz?
      Jak wygląda Twoje życie osobiste? Jesteś żonaty? Masz dzieci?
      Czy palisz papierosy? Czy chrapiesz? Czy i jak często pijesz alkohol?
      Czy chorujesz na coś przewlekle? Czy miałeś przeprowadzane operacje? Czy w rodzinie występują choroby tarczycy lub inne przewlekłe?


      Te i inne pytania zadałby lekarz, bo dla niego byłyby ważne. Eksperci z forum ich nie zadają, bo patrzą tylko w stronę tarczycy i nie mają pojęcia z czym różnicować przewlekłe zmęczenie.
      Czy jesteś pewien, że chcesz dalej szukać tutaj odpowiedzi na swoje dolegliwości?


      monokrome 19.11.11, 13:52 Odpowiedz
      Marzenia ściętej głowy... Nigdy żaden z 3 lekarzy endokrynologów, u których byłam, nie zadał mi żadnego z tych pytań wink i pewnie tylko nie ja tak miałam. Za to forum nakierowało mnie na badania z wit. D3, B12, ferrytynę, które miałam obniżone, a lekarze machali na to ręką, gdy im o tym wspominałam. Dopiero jak przyniosłam gotowe wyniki to rzucili okiem.


      fghjklqwerty 19.11.11, 14:41 Odpowiedz
      Są zatem dwie opcje: albo masz pecha do lekarzy, albo kłamiesz smile
      Moja pani doktor wypytała mnie o wszystko to co podałam plus wiele więcej.

      Ale potem przyszłam na forum i posłuchałam rad "ekspertów" po czym teraz muszę łykać leki przeciwko zakrzepom, bo moje serce jest uszkodzone z powodu zbyt dużej dawki zaleconej na forum


      rosebush 19.11.11, 22:39 Odpowiedz
      > Są zatem dwie opcje: albo masz pecha do lekarzy, albo kłamiesz smile
      > Moja pani doktor wypytała mnie o wszystko to co podałam plus wiele więcej.

      Aż się prosi, żeby Ci odpowiedzieć "albo masz szczęście do lekarzy, albo kłamiesz" : ) Dla Twojej informacji, ja też - jak monokrome - nie spotkałam endokrynologa, który zadałby mi takie pytania, a było ich w moim przypadku już 4. Przy czym, jeśli chodzi o samo leczenie, na tego ostatniego nie mam powodu narzekać.

      mistigi, przepraszam za zaśmiecanie wątku.


      fghjklqwerty 19.11.11, 23:18 Odpowiedz
      A ja Ci nawet odpowiem: mam szczęście wink W zasadzie do wszystkich, których miałam okazję spotkać. Endokrynologa zmieniłam raz, kiedy wolałam jednak chodzić na NFZ niż prywatnie. Pani doktor na NFZ wypytała mnie o wszystko, bo chciała być pewna, że moje zmęczenie nie jest też moją winą - w końcu jeśli chrapię to jak mogłabym być wypoczęta, jeśli mam stresującą pracę to odpoczynek w nocy nie przyniesie ulgi, jeśli kładę się spać w nocy, wstaję o świcie - to samo. Prosta sprawa, nawet na początku myślałam, że chce mnie spławić, ale jednak nie. Zaordynowała leczenie, a ja potem głupia poszłam szukać szczęścia w internecie i dałam się przekonać, że niby procentowo niskie wyniki ft3 i ft4 (które zrobiłam wtedy prywatnie, w tajemnicy przed lekarzem!) są słabe (no bo 30 i 45% to kiepściuchno!). W ten sposób na dość niewinnej dawce 100ug nabawiłam się nadczynności polekowej i dalej migotania przedsionków.


      > a ja potem głupia poszłam szukać szczęścia w internecie i dałam się przekonać,

      Każdy ma swój rozum i ostatecznie decyzje podejmuje samodzielnie. Miałaś wybór i go dokonałaś.

      > procentowo niskie wyniki ft3 i ft4 (które zrobiłam wtedy prywatnie, w tajemnicy przed lekarzem!)

      To świadczy o tobie, a nie o forum. Ja się nie kryję przed lekarzami z badaniami, które robię prywatnie. Widać są mi potrzebne! Nieważne, czy wyjdzie nieprawidłowość, jak nie wyjdzie, to tym większy mam spokój w sobie, czyli to działa na moją korzyść.

      >W ten sposób na dość niewinnej dawce 100ug nabawiłam się nadczynności polekowej i dalej migotania przedsionków.

      Poczytaj o Hashimoto, zawsze warto wiedzieć coś więcej o swojej chorobie, żeby nie czuć się zagubioną marionetką w czyichś rękach. Wiedza nie szkodzi, a daje szerszą perspektywę smile

      Czy brałaś pod uwagę fakt, że forum powstało z jakiegoś powodu? Właśnie dlatego, że endokrynolog pytający, słuchający, badający pacjenta, to niestety nie jest codzienny widok. Wymiana doświadczeń, podpowiedzi, wskazywanie kierunku - to jest rola forum. Nie leczenie tongue_out

      (taki oftop się zrobił, ale ciśnienie mi się nieco podniosło, kiedy przeczytałam wypowiedzi fghjklqwerty i musiałam się do nich odnieść... Chociaż z drugiej strony ja też kiedyś byłam idealistką... do czasu, kiedy zachorowałam na Hashi...)



      fghjklqwerty 20.11.11, 13:40 Odpowiedz
      Tak właśnie myślałam, że będzie. Jak ktoś jest zadowolony to bijecie brawo, że olał lekarza i leczy się sam pod dyktando forum. Jak komuś zaszkodzicie to spadaj człowieku, bo miałeś wybór i wszystko to Twoja wina.
      Strasznie smutne i przerażające.

      Teraz wiem już o mojej chorobie wszystko, co napisały książki i publikacje medyczne dostępne w Polsce. Nijak ma się to do wiedzy z forum i w bardzo wielu miejscach się kłóci z doktryną forum. Tylko, że czytając trochę dalej poza tarczycę wiem, że to podręczniki mają rację i są logicznie poukładane.
      Teoria rzutu choroby została wymyślona przecież przez rostedę, a powtarzana jest jak największa świętość.
      Przeliczanie na procenty nie jest poparte NICZYM, co można by znaleźć w szanowanych podręcznikach.
      Anemia w chorobach przewlekłych nie wiąże się z niską ferrytyną tylko jej nadmiarem! A przy okazji KAŻDA anemia odbija się w wynikach morfologii (megaloblastyczna z niedoboru b12 przede wszystkim w MCV i Hg, a z niedoboru żelaza w MCV i Hg i oczywiście w przypadu obu MCV będzie prawidłowe, ale sama hemoglobina będzie ZAWSZE! obniżona, bo to wynika z logiki i jest podstawą do nazywania tego anemią).
      TSH jest najważniejszym hormonem do oznaczania w pierwszej kolejności, bo jest najbardziej czułe na zmiany w hormonach. Czułe, co oznacza, że zmienia się dość wolno, ale jest precyzyjne i stabilne - fT3 i fT4 niejednokrotnie wahają się z różnych powodów i nie świadczą o chorobie tarczycy. Opisywano przecież zespół niskiej T3, który to nie jest chorobą tarczycy, ale towarzyszy chorobom przewlekłym (w tym psychicznym) i nie jest podstawą do leczenia hormonami tarczycy.
      Oporność na hormony tarczycy, na którą często się tu powołujecie jest niezwykle rzadka.
      Wmawianie ludziom, że ich guzek ze zwapnieniem jest niegroźny jest igraniem z losem!!! Jest niebezpieczną teorią, która może doprowadzić do tragedii większej niż moja, bo takie guzki muszą być natychmiast poddawane biopsji i często operacji ze względu na duże prawdopodobieństwo rozwoju w nich nowotworu. Ciekawe, czy wiecie co nieco o nowotworach tarczycy... Ich typach, rokowaniu, typowych przerzutach, komórkach z jakich się tworzą, częstości występowania.
      To nie przeciwciała niszczą tarczycę! To jest typowy błąd kogoś, kto nie ma żadnego pojęcia o immunologii. Tarczycę niszczą komórki odpornościowe, które nagle zidentyfikowały tarczycę jako wroga po tym, a przeciwciała są wynikiem zaktywowania limfocytów B już PO ataku reszty bandy odpornościowej. Przeciwciała odgrywają swoją rolę w chorobie Gravesa Basedowa kiedy to one aktywują receptor dla TSH, ale jest to coś kompletnie innego niż w Hashimoto.

      To wszystko pisze pan Szczeklik, żaden trud wypożyczyć tę knigę i poczytać odrobinę, żeby zrozumieć jak wielkie błędy są niekiedy popełniane na tym forum. To jest wiedza lekarska, wiedza kongresowa i również wiedza moja, którą zdobyłam przez podręczniki, na które mogę się swobodnie i bez wstydu powołać u lekarzy zamiast mówić, że "przeczytałam na forum". Ja trafiłam na lekarza, który ulitował się nade mną i nie zrugał mnie za mocno, że dałam się oszukać, ale wiem, że należała mi się mocna reprymenda, że posłuchałam obcych osób, które mają czelność nazywać się ekspertami i jeszcze radośnie obrażać lekarzy.
      • anka.83 Dodam od siebie 21.11.11, 13:17
        bo mnie z lekka zaczyna już denerwować mylenie naszego forum z forami sąsiednimi.

        > Teoria rzutu choroby została wymyślona przecież przez rostedę, a powtarzana jes
        > t jak największa świętość.

        Teoria rzutu choroby jest przez wiele osób potwierdzana na podstawie swoich doświadczeń, co więcej, pasuje do sposobu przebiegu większości chorób autoimmunologicznych, w których standardem są okresy zaostrzenia i uspokojenia się choroby.

        > Przeliczanie na procenty nie jest poparte NICZYM, co można by znaleźć w szanowa
        > nych podręcznikach.

        Ręce mi opadają, jak czytam takie wypowiedzi. Ile ja już się naprodukowałam na temat tych przeliczań na procentów, to nie zliczę, a wciąż zdarzają się takie wypowiedzi. Zacytuję moją wypowiedź z innego wątku:

        "Wiele osób jak widzę wciąż nie rozumie idei procentów. To tylko i wyłącznie sposób obrazowania wyników, w celu łatwiejszej analizy. Równie dobrze można stosować wykresy słupków w excelu, półtarczy zegara, czy co Wam się zamarzy.

        Wynik w procentach i wynik normalny z labolatorium to jedno i to samo! Tylko w innej formie przedstawione! W związku z czym nie istnieje sytuacja "wyniki są nienajgorsze, ale procentowo złe", bo i jedne i drugie są złe - tylko w pierwszym przypadku trudniej to zauważyć.

        Prosty przykład - komputer. Jak myślicie, dlaczego często pojawia się pasek wczytywania danych (który zapelnia się kolorem tak długo, aż ściągniemy wszystkie) zamiast słownej informacji ("ściągnięto 528 kb z 6,94 Mb")? Bo z paska łatwiej zauważyć, ile zostało do końca, jak szybko wczytywanie idzie oraz czy zdążę zrobić sobie herbatkę w międzyczasie
        Ale czy to pasek, czy słowna informacja, czy podane procenty - to wciąż leci ta sama ilość danych."

        Mam nadzieję, że jest to jasne?

        > Anemia w chorobach przewlekłych nie wiąże się z niską ferrytyną tylko jej nadmi
        > arem!

        Proszę o pełniejsze wyjaśnienie. Jaki czynnik w chorobach auto powoduje budowanie zapasów a niewykorzystywanie ich na bieżące potrzeby organizmu?

        > A przy okazji KAŻDA anemia odbija się w wynikach morfologii

        Zgadzam się. Ale, co też było wielokrotnie poruszane na forum, my nie mówimy o typowej anemii, bo z tym tutaj na forum rzadko mamy do czynienia. Hasło anemia jest tu używane (fakt, że w sposób mylący) jako skrót myślowy. Pozwolę zacytować sobie swoja następną wypowiedź, z innego wątku:

        "Niski poziom ferrytyny to jest taki sygnał dla organizmu, jak
        czerwona lampka rezerwy paliwa w samochodzie. Jak Ci się zapali, to
        wiesz, że trzeba szybko zatankować, no a jeżeli jeszcze nie możesz
        tego zrobić, bo np. nie masz kasy, to wiesz, że musisz jeździć jak
        najbardziej ekonomicznie, żeby rezerwa jak najdłużej starczyła.
        Organizm nie wie niestety, czy dostanie za niedługo odpowiednią dawkę
        żelaza, dlatego od razu przechodzi w tryb ekonomiczny. Stąd wyniki
        krwi (hemoglobina) mogą być jeszcze ok, ale na resztę potrzeb
        przeznaczane jest go mniej w zw. z czym są negatywne objawy.

        Dlaczego w hashi jest z nią problem, tego też nie wiem."

        W bardzo zaawansowanej niedoczynności sypie się morfologia (upośledzone wchłanianie żelaza przez dłuższy okres czasu), ale to zwykle wcześniej rusza TSH i w obecnych czasach w naszym kraju na prawdę rzadko spotykane są tak zaawansowane przypadki.
        Dodam też, że mi suplementacja żelazem w niedoczynności nic nie pomogła, pomogło zaś uregulowanie hormonów (i doskonale wręcz sprawdza się u mnie teoria o wyrównaniu poziomów%/godzin na półtarczy zegara), ale wiele osób tego potrzebuje w trakcie leczenia, by ono zadziałało prawidłowo (a nie częściowo). Gdzieś na forum są moje dość obszerne wyjaśnienia w zakresie powiązań T4-T3-żelazo

        > TSH jest najważniejszym hormonem do oznaczania w pierwszej kolejności, bo jest
        > najbardziej czułe na zmiany w hormonach. Czułe, co oznacza, że zmienia się dość
        > wolno, ale jest precyzyjne i stabilne - fT3 i fT4 niejednokrotnie wahają się z
        > różnych powodów i nie świadczą o chorobie tarczycy. Opisywano przecież zespół
        > niskiej T3, który to nie jest chorobą tarczycy, ale towarzyszy chorobom przewle
        > kłym (w tym psychicznym) i nie jest podstawą do leczenia hormonami tarczycy.

        Problemem częstym w niedoczynności są nadnercza, tu trochę wyjaśnienia:

        forum.gazeta.pl/forum/w,94641,122222160,,nadnercza_a_tarczyca_powiazania.html?v=2
        efektem w początkowej fazie jest często blokada poziomu TSH.

        > Wmawianie ludziom, że ich guzek ze zwapnieniem jest niegroźny jest igraniem z l
        > osem!!! Jest niebezpieczną teorią, która może doprowadzić do tragedii większej
        > niż moja, bo takie guzki muszą być natychmiast poddawane biopsji i często opera
        > cji ze względu na duże prawdopodobieństwo rozwoju w nich nowotworu.

        GDZIE na naszym forum ktoś napisał, że guzek ze zwapnieniem to pikuś? Staram się pilnować tego tematu, bo na punkcie nowotworów jestem przewrażliwiona (oskarżono mnie nawet o sianie paniki, bo namawiam na biopsje i straszę konsekwencjami). Proszę, podaj linka, jeżeli coś mi umknęło!
        > Ciekawe, cz
        > y wiecie co nieco o nowotworach tarczycy... Ich typach, rokowaniu, typowych prz
        > erzutach, komórkach z jakich się tworzą, częstości występowania.

        Wiem sporo. A przynajmniej tyle, by wiedzieć, że ignorowanie tematu może być tragiczne w konsekwencjach.

        > To nie przeciwciała niszczą tarczycę! To jest typowy błąd kogoś, kto nie ma żad
        > nego pojęcia o immunologii. Tarczycę niszczą komórki odpornościowe, które nagle
        > zidentyfikowały tarczycę jako wroga po tym, a przeciwciała są wynikiem zaktywo
        > wania limfocytów B już PO ataku reszty bandy odpornościowej. Przeciwciała odgry
        > wają swoją rolę w chorobie Gravesa Basedowa kiedy to one aktywują receptor dla
        > TSH, ale jest to coś kompletnie innego niż w Hashimoto.

        Wyobraź sobie, że my to wszystko wiemy. I wyobraź sobie do tego, że wiemy też, że 90% osób zaglądających na forum ma serdecznie gdzieś, co im niszczy tarczycę i nie potrzebują tych wyjaśnień. Swego czasu produkowałam się na ten temat (np. tu:
        forum.gazeta.pl/forum/w,94641,108877789,110589972,POPRAWIONE_Rozdz_I_pyt_24.html), potem zorientowałam się, że nikomu to do szczęścia nie jest potrzebne. I ponownie, "przeciwciała niszczą" to skrót myślowy. Skrót, który akurat nikomu nieznającemu się na temacie krzywdy nie zrobi. Zainteresowany doczyta więcej, niezainteresowany zapomni za 5 minut. Uwierz mi, nie ma sensu, abyśmy mądrzyli się w każdym nowym poście na temat teorii, bo nie tego ludzie wpisujący się tu szukają, nie to jest im potrzebne. Lekarz też nie popisuje się przed pacjentem swoją obszerną wiedzą w tym zakresie, chyba, że na wyraźnie życzenie pacjenta. Więc proponuję nie czepiać się pierdół.
    • harmoniak fghjklqwerty 20.11.11, 16:08
      Witaj na forum.

      Proszę, nie offtopuj. Jeśli zachowasz kulturę dyskusji, to obiecuję Ci, nie usunę Twoich postów.
      • fghjklqwerty Re: fghjklqwerty 20.11.11, 17:13
        Nick dobry jak każdy inny, nie traktuj mnie tak lekceważąco. Nie można było napisać: "wątek fghjklqwerty"?
        • harmoniak Re: fghjklqwerty 20.11.11, 17:48
          Można było, ale nie lubię jak ludzie na forum zmieniają tożsamość, piszą pod 2 nickami itp. I potem nagle wytaczają jakieś ciężkie działa, ja nawet nie wiem czy Ty na tym forum pisałaś? Podejrzewam, że na sąsiednim.

          No i takie nicki przyjmują spamerzy i tak mi się kojarzą.

          • fghjklqwerty Re: fghjklqwerty 20.11.11, 18:58
            Nie moją winą są Twoje skojarzenia, ja takich nie mam.
      • jurmik Re: fghjklqwerty 20.11.11, 17:40
        To i ja się wypowiem, jako uczestniczka forum czyli jedna z tych, co to swoimi nieodpowiedzialnymi podpowiedziami o mało nie zabiły biednej fghjklqwerty.
        Podpowiadamy, radzimy zgodnie z własnymi doświadczeniami, rzeczywiście czasem sugerujemy zwiększenie dawki, ale zawsze radzimy, by po 5-6 tygodniach sprawdzić wyniki. No i chyba nie każemy brać stale dużej dawki Eutyroxu nawet wtedy, gdy są objawy jej nadmiaru.
        Więc jak to możliwe, by doprowadzić się aż do uszkodzenia serca?
        Albo więc fghjklqwerty brała za długo większą dawkę mimo złego sampoczucia albo długo nie robiła wyników - a to już nie wina forum, prawda? A może już wcześniej miała chore serce i nie wiedziała o tym?
        Poczytałam o migotaniu przedsionków - jeśli jest związane z nadmiarem hormonów tarczycy, mija po ich wyregulowaniu czyli nie oznacza żadnego uszkodzenia serca.
        Mam też pytanie - po co było pisać na forum i korzystać z podpowiedzi, jeśli samopoczucie było świetne? Nie było świetne? To znaczy, że trzeba było coś zmienić - tylko może należało częściej się badać lub bardziej obserwować swój organizm.
        Moja endo zawsze powtarza, że przy takiej chorobie, która będzie trwała do końca życia trzeba się nauczyć być swoim lekarzem - bo my jesteśmy ze sobą codziennie, a endo widujemy raz na parę miesięcy lub rzadziej. Bo zdarzają się nam na codzień różne rzeczy, które mogą zmieniać zapotrzebowanie naszego organizmu na tyroksynę, a których endo na wizycie nie jest przecież w stanie przewidzieć. Tan nauka siebie i swojego organizmu musi trwać, ale trzeba się uczyć, także na błędach - i wtedy nie będą potrzebne żadne podpowiedzi.
        • fghjklqwerty Re: fghjklqwerty 20.11.11, 18:58
          Trudno się dziwić, że zadajesz pytania skoro nie czytałaś ze zrozumieniem tego co naisałam.
          Robiłam wyniki, ale wciąż była mowa o tym, że TSH nie jest ważne i nie ma nadczynności przy braku podwyższonych ft3 i ft4. To raz.
          Dwa - moje serce było zdrowe. W moim wieku robi się co pół roku EKG i do tej pory było ok.
          Trzy - migotanie przedsionków ma prawo się utrwalić. Poczytaj głębiej skoro nie wierzysz, że jest to możliwe. Lekarze się jakoś nie dziwili.
          Cztery - na forum przyszłam, żeby poczytać. Przeliczyłam wyniki na procenty i okazało się nagle, że jednak mój lekarz leczy mnie słabo skoro mam je poniżej 50%. Dlatego tu zostałam, myśląc, że znajdę tu pomoc.
          Pięć - nie miałam objawów nadczynności. Czułam się żywa, energiczna i wyspana. Wreszcie.
          • jurmik Re: fghjklqwerty 20.11.11, 20:04
            Nie wiem, czy to akurat ja radziłam zwiększanie dawki, ale i tak przykro, że zamiast pomóc, efekt był odwrotny.
            Tylko jedna uwaga - najczęściej na forum udzielają się osoby młode, a wiek ma wiele do rzeczy przy niedoczynności tarczycy. Jeśli piszesz, że z racji wieku musisz co pół roku robić ekg, to rozumiem, że masz na pewno więcej niż 50 lat. Wyczytałam, że im się jest starszym, tym ostrożniej trzeba stosować hormony tarczycy, bo starsze serce jest na tyroksynę bardzo wrażliwe. Trochę więc się dziwię, że nie skonsultowałaś naszych rad z lekarzem. To trochę tak, jakby ktoś wyczytał, że na odchudzanie najlepiej robi codziennie 2 godziny intensywnych ćwiczeń na siłowni i nie zwracając uwagi na swój nienajmłodszy wiek próbował zastosować się a potem był zdziwiony, że skończyło się zawałem.
            Życzę, by migotanie przeszło i wszystko ze zdrowiem wróciło do normy.
          • djpa Re: fghjklqwerty 20.11.11, 20:39
            Ja mam problemy z serem gdy moje fT3 jest poniżej 50%. Chwilami dziwnie mi bije, nierównomiernie i mocno, jakby na chwilę stawało, a potem próbowało nadrobić. Jakby chciało gdzieś wyskoczyć. Do tego krew wtedy nie dopływa mi do stóp jak należy - zdarzało się, że nie miałam czucia czubkach palców u nóg i bardzo wolno rosły mi paznokcie.

            Zdarzyło mi się mieć chwilowo fT3 niechcący trochę powyżej normy - nic złego się z sercem nie działo. Ale ogólnie bardzo pilnuję, aby moje fT3 było w normie.

            Ale w moim wieku nie robi się EKG co pół roku...
            Zdaję sobie sprawę, że z biegiem czasu będę potrzebowała mniej hormonów tarczycy. Fghjklqwerty, ile masz lat?
            • fghjklqwerty Re: fghjklqwerty 20.11.11, 21:05
              45.
              • jurmik Re: fghjklqwerty 20.11.11, 23:10
                Sorry, myślałam, że masz dużo więcej!
                W takim razie kto Ci powiedział, że w Twoim wieku robi się EKG co pół roku? Nigdzie tego nie wyczytałam - myślałam, że masz co najmniej 60 lat.
                Ja sama niedługo będę miała tyle i nikt nigdy mi nie sugerował konieczności robienia EKG ani co pół roku, ani wcale, jeśli nie mam problemów z sercem - a może powinnam? Podaj źródło, by mieć argument dla mojej rodzinnej -chcę wiedzieć skąd pomysł, by 45-latka musiała powtarzać EKG co pół roku, jeśli jest zdrowa?
                Ale to i tak nie zmienia faktu, że średnia wieku na forum jest niższa.
                A na przyszłość - nie lecz się sama, bo jak rozumiem, to nie było tak, że w odpowiedzi na Twój wpis dałyśmy Ci radę, że trzeba zwiększyć dawkę do 100, tylko Ty sama - po przestudiowaniu forum - wyciągnęłaś wniosek i wprowadziłaś go w czyn, co chyba zwalnia forumowiczki z odpowiedzialności za Twoje problemy z sercem.
                Zdrowia życzę!



                • fghjklqwerty Re: fghjklqwerty 21.11.11, 09:46
                  Szczerze mówiąc nie wiem, czy są takie wytyczne big_grin Z moją doktor rodzinną mamy taki zwyczaj, że raz do roku morfologia i prześwietlenie płuc i raz na pół roku EKG.
                  • pies_z_laki_2 Re: fghjklqwerty 21.11.11, 11:39
                    Z wiekiem to ekg chyba nie ma wiele wspólnego, skoro ja, nieco starsza od fgh nie miałam go nigdy. Podejrzewam jednak, że Hashi powoduje taki bałagan w organizmie (na poziomie komórkowym jak sądzę), że już niedługo badać trzeba będzie i serce, i gęstość kości inne rzeczy, które z powodu choroby wcześniej czy później nam "siądą" tp.

                    U każdego jest inaczej, u ciebie padło na serce, u mnie na żołądek, ale to nie jest wina forum, tylko skłonności zapisanych w genach i choroby tarczycy. Nie było w twojej rodzinie chorób tarczycy / chorób serca / chorób płucnych? Predyspozycje człowiek ma od rodziców, potem żyje w jakiś określony sposób (stres, dieta, ilość porodów, praca fizyczna czy ogólnie wpływ środowiska) wypracowując sobie stan ciała, a Hashi jest tylko katalizatorem, przyspieszaczem albo wzmacniaczem.

                    A co najtrudniejsze do zaakceptowania - nie ma winnego!
                    Albo inaczej - to cały splot powodów jest winien za twoje problemy z sercem. Mój mąż powiedział mi, że "trzeba się nauczyć żyć z chorobą". Od diagnozy nie jestem już pełnosprawną, zdrową osobą, zmieniło się bardzo dużo, a do tego czas leci, więc młodsza się robić nie będę. Jeśli jesteś chora na chorobę przewlekłą, to czy chcesz, czy nie, zdrowa (w rozumieniu jak sprzed diagnozy) już nie będziesz. Przykro mi, ale z faktami się nie boksuję, bo to nie ma sensu.

                    A może masz nie zdiagnozowaną chorobę zakaźną, w ch. bakteryjnych często występują np. uszkodzenia zastawek, a i mnóstwo objawów pokrywa się z objawami niedoczynności. Co więcej, niekoniecznie przebiegają z gorączką (jak się powszechnie uważa), więc trudno je rozpoznać, a niektóre zajmują te same rejony, w których odczuwamy nieprzyjemne skutki niedoczynności (stawy, układ nerwowy, serce, oczy, mięśnie). Czasem odwracalnie, a czasem nieodwracalnie...

                    TSH jako jedyny sposób monitorowania chorób tarczycy - właśnie czytam ciekawą dyskusję (jeśli można to tak nazwać) na Facebooku. Kobitka pyta endokrynologa jak to jest z badaniami TSH, fT3 i fT4 w Hashi, endo odpowiada, że tak się robi i już, nie dodając, że tsh służy do badań przesiewowych aby odsiać ludzi zdrowych od chorych. Na cytaty z materiałów naukowych milknie (chociaż może coś odpowie, mam nadzieję)

                    Liczenie procentów - przeczytaj jeszcze raz jak jest to wyjaśnione na forum. Uważnie przeczytaj. To jest ułatwienie dla nas, pacjentek, bo to niezły sposób na szybkie porównanie wyników otrzymanych w różnych laboratoriach. Że nie naukowe? A pytałaś swojego lekarza, jak endokrynolodzy porównują wyniki rozłożone w czasie (robione w różnych labach) czyli jak oceniają historię choroby?

                    Rzut choroby - a jak według ciebie można nazwać nawrót objawów choroby (objawów subiektywnie i obiektywnie, czyli samopoczucie i potwierdzenie w wynikach badań) po okresie remisji? Przy chorobach przewlekłych o przebiegu nawracającym używa się określenia nawrót albo rzut.

                    Eksperci na forum - są, a jakże. Piszę to bez ironii. To są sami pacjenci sprawdzający na własnej skórze co to znaczy nie trafić na dobrego lekarza. Statystycznie pacjenci z Hashi bywają w przychodniach o wiele częściej, niż reszta społeczeństwa. Może dlatego uznawani są za hipochondryków i natrętów. Muszą więc nauczyć się wiele o swoim ciele, jego reakcjach na otoczenie, na leki, na zimno, ciepło, jedzenie. Do niedawna ciało służyło tylko jako dobrze działająca powłoka, a tu zgrzyt. No i trzeba się nauczyć z tym żyć, z troszkę popsutym ciałem i z chorobą, która spadła na nas znienacka.

                    A wiec tak, są tu eksperci. I to nie jest bezczelność, bo nikt tu nie uważa się za mądrzejszego od lekarzy (a nawet wręcz przeciwnie). Są tu eksperci od tej drugiej strony, co to zawsze sie podzielą informacjami, źródłami, a jak trzeba, to pocieszą.

                    Czy wiem coś o nowotworach tarczycy? Wiem. Nie tyle co moja pani endo, ale wiem coraz więcej. Nie jest to jednak temat, którym chciałabym się dzielić na forum.
                    Po to szukałam i w końcu znalazłam tę konkretną panią doktor, żeby mieć dostęp do jej szerokich zasobów teoretycznych i praktycznych. I nie sądzę, żebym choć w jednej setnej posiadła jej obecną wiedzę. Nie wszystko da się kontrolować, chociaż bardzo by to było fajne. W chorobie trzeba się zdać na kogoś, na przykład na lekarza i jego doświadczenie. Gdybym chciała zostać medykiem, to miałam okazję, ale nie skorzystałam, bo nie chciałam smile

                    fghjklqwerty - wyluzuj i nie obwiniaj forum o wszystkie grzechy świata. Szczeklik, nie Szczeklik, nikt cię nie zwolni z samodzielnego podejmowania decyzji o sobie (np. o leczeniu). Stosunek lekarzy do internetu to jest bardzo, bardzo długa i skomplikowana historia. Zależy od obznajomienia z komputerem, z siecią, językami, od tego na co trafili w sieci, od wieku, zdolności, otwartości na nowe i na inne, umiejętności odsiewania plew i szukania sensownych materiałów, ilości czasu, dostępu do sieci itd itp.

                    W necie nie wszystko jest złe i oszukańcze. Materiały medyczne znajdujemy tez przecie w sieci. Porady forumowiczów też. I samodzielnie wyciągamy z nich wnioski. A potem i tak pytamy doktora co o tym sądzi.
      • pies_z_laki_2 Re: fghjklqwerty 21.11.11, 10:14
        Harmoniak, mam prośbę. Mój nick wypadł z podanych cytatów i wygląda, jakby to napisał / napisała fgh... Wstaw proszę autora czyli mnie w środek tego oto tekstu:

        (...)30 i 45% to kiepściuchno!). W ten sposób na dość niewinnej dawce 100ug nabawiłam się nadczynności polekowej i dalej migotania przedsionków.

        >>>>>>>>>>TU zaczyna się post Psa z łąki smile

        > a ja potem głupia poszłam szukać szczęścia w internecie i dałam się przekonać,

        Każdy ma swój rozum i ostatecznie decyzje podejmuje samodzielnie. Miałaś wybór i go dokonałaś. (...)
        • harmoniak Re: fghjklqwerty 21.11.11, 10:43
          Oj, przepraszam Cię, ale nie mogę edytować postów.
          • pies_z_laki_2 Re: fghjklqwerty 21.11.11, 11:40
            Ok, nie ma problemu smile
            Nie będę się dopominać o poszanowanie praw autorskich (hihihi).
            • anka.83 Re: fghjklqwerty 21.11.11, 13:20
              fghjklqwerty, przeczytaj proszę mój post pt "dodam od siebie", wkleił mi się za wysoko i nie wiem, czy zostanie przez Ciebie zauważony.
              • anka.83 Re: fghjklqwerty 21.11.11, 13:34
                Jeszcze inna rzecz, też wiele razy mówiłam na forum, że dla jednych idealny poziom hormonów może być w okolicach 40%, dla innych dopiero 80%. A już niezliczona ilość razy podkreślam, że to przede wszystkim samopoczucie powinno być wyznacznikiem leczenia (bądź jego zaniechania), dawkowania. Wyniki badań są wtórne w stosunku do samopoczucia, są jego konsekwencją.

                Mam generalnie wrażenie, że ludzie przychodzą na to forum, wpisują swój problem i nie są zainteresowani specjalnie tym, co tu kiedyś było pisane. Jest wyszukiwarka, jest zrobiony pięknie nagłówek forum z przewodnikiem, FAQ (w wersji szczątkowej, ale coś tam jest, a na pewno podstawy dla początkujących) i NIKT Z TEGO NIE KORZYSTA.

                I ponownie, wiele osób traktuje to forum jako jedno i to samo z sąsiednimi ( a trochę mimo wszystko się różnimy!), nawiązując do wypowiedzi sąsiadów (których my tu nie jesteśmy świadomi).
                • marylamar54 Re: fghjklqwerty 21.11.11, 15:31
                  Droga fgh! Wklejam tu urywek pracy zamieszczonej w Termedii " Wybrane problemy tyreologiczne w okresie menopauzy – kiedy i jak leczyć?"
                  Beata Matuszek, Tomasz Paszkowski, Andrzej Nowakowski
                  Przegląd Menopauzalny 2010; 2: 63–66 www.termedia.pl/Wybrane-problemy-tyreologiczne-w-okresie-menopauzy-8211-kiedy-i-jak-leczyc-,4,14744,1,0.html
                  (mam nadzieję, ze nie naruszam praw autorskich?) .Możliwe, że na Twoje dolegliwości miały też wpływ inne pobierane leki lub nietypowe okoliczności. Nizależnie od przyczyny - życzę zdrowia i pogody ducha!
                  " Odmienności leczenia chorób tarczycy w okresie menopauzalnym
                  Leczenie substytucyjne niedoczynności tarczycy opiera się na doustnym podawaniu soli sodowej lewoskrętnej tyroksyny w dawkach stopniowo zwiększanych. W przypadku kobiet obciążonych chorobami układu krążenia terapię tę powinno się wprowadzać szczególnie ostrożnie, rozpoczynając od dawek minimalnych i wydłużać czas osiągnięcia stanu wyrównania czynności tarczycy. Należy pamiętać, że preparaty lewotyroksyny zwiększają zapotrzebowanie mięśnia sercowego na tlen, wobec czego w przypadku współistnienia, zwłaszcza niestabilnej choroby niedokrwiennej serca, obowiązuje wyjątkowy nadzór terapii i niekoniecznie osiąganie docelowej wartości TSH.
                  Współistnienie terapii lewotyroksyną u kobiet z niedoczynnością tarczycy z hormonalną terapią zastępczą (HTZ) wywołuje zmiany stężenia fT4 i TSH. Estrogeny, szczególnie podawane doustnie, indukują zwiększoną produkcję globuliny wiążącej hormony płciowe (sex hormone binding globulin – SHBG), która wiążąc wolną tyroksynę, doprowadza do obniżenia stężenia fT4. Następnie, w wyniku ujemnego sprzężenia zwrotnego, dochodzi do podwyższenia stężenia TSH. Konsekwencją tego mechanizmu jest zwiększone zapotrzebowanie na lewotyroksynę [22]. Dlatego też stężenie TSH u tych kobiet powinno być kontrolnie zbadane po 12 tyg. od rozpoczęcia terapii substytucyjnej i regularnie kontrolowane. Wiadomo bowiem, że wraz z wiekiem zapotrzebowanie na lewotyroksynę zmniejsza się bądź następuje zaprzestanie HTZ i wówczas, przy braku kontroli, łatwo dochodzi do objawów ubocznych związanych z supresją TSH w wyniku przedawkowania leku. Tyreotoksykoza polekowa sprzyja redukcji masy kostnej; może również indukować powikłania sercowo-naczyniowe u kobiet w wieku pomenopauzalnym [23, 24]. Dlatego też szczególny nadzór terapii lewotyroksyną w tej grupie wiekowej jest konieczny zarówno ze strony endokrynologa, jak i ginekologa."

                  • fghjklqwerty Re: fghjklqwerty 21.11.11, 16:21
                    Dziękuję bardzo, ale do menopauzy to mi jeszcze daleko big_grin Kobiety w mojej rodzinie dłuuugo miesiączkują i trochę mi jeszcze czasu zostało big_grin
                    • jurmik Re: fghjklqwerty 22.11.11, 21:06
                      Nie chcę Cię martwić, ale to, że kobiety w Twojej rodzinie dłuuugo miesiączkowały wcale nie musi oznaczać, że i u Ciebie tak będzie - choroby autoimmunologiczne (czyli Hasimoto) sprzyjają wcześniej menopauzie, niestety!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka