Cześć
Chciałbym zapytać czy jest tu ktoś kto "wyleczył" się skutecznie z nadczynności polekowej.
Pół roku temu przy tsh ok. 1,4 lekarz podniósł mi dawkę ze 112 do 137 dołączył klomifen ze względu na niski poziom testosteronu. Na tej dawce przez pewien czas miałem więcej siły ale pogarszał się mój sen i stopniowo zanikało libido, przestałem też mieć poranne wzwody. Jakoś dwa tygodnie temu przestałem spać w ogóle i z atakiem paniki trafiłem do lekarza na nocną pomoc gdzie dostałem leki nasenne (estazolam). Odwiedziłem ze trzech internistów w międzyczasie i dwóch endokrynologów, którzy po objawach stwierdzili, że to może być polekowa nadczynność (tsh spadło mi do 0,3) i że objawy ustąpią. Coś jest na rzecz bo bywa, że wieczorem czuję się senny i zaczynam odczuwać zmęczenie ale jak nawet uda mi się zasnąć jakimś cudem to budzę się co godzinę

Na tydzień odstawiłem w ogóle euthyrox, dodatkowo biorę Propranolol 3x40mg i doraźnie Captopril 25mg. Teraz przy poziomie tsh 2 wracam do Euthyroxu w dawce 50mg żeby nie wpaść z kolei w ciężką niedoczynność (z której przecież się leczyłem).
Czy ktoś miał podobnie, czy ktoś wrócił do dobrego spania czy bez psychotropów już nigdy nie zasnę?

((