natka8080
21.05.24, 17:51
Witajcie.
Chciałabym Was prosić o opinię i rady. Trafiłam do endokrynologa zupełnie przypadkiem. Od stycznia mam bóle i zawroty głowy i tak biegam od lekarza do lekarza. Każdy rozkłada ręce, nie wiedzą co jest przyczyną. Neurolog zasugerowała, żeby się wybrać do endokrynologa, bo skoro jestem po histerektomii, to może coś tam z hormonami może być nie halo. Dostałam skierowanie na badania z krwi i usg tarczycy. Usg zrobiłam jeszcze tego samego dnia. Lekarz bardziej stwierdził niż zapytał "pani się leczy na hashimoto ?". Trochę mnie to pytanie zdziwiło, bo dosłownie 2 miesiące wcześniej miałam badany poziom tsh i wszystko było w jak najlepszym porządku. Wynik z usg podpinam jako zdjęcie.
Wyniki z krwi zrobione tego samego dnia:
Ft4 1,28 ng/dl
Tsh 0,57 mU/l
Prolaktyna 156,8 mU/l
Atpo 22,1 IU/ml
Jak widać wszystko w normach. Wróciłam z wynikami do pani doktor a ona po obejrzeniu wyników : " jest pani całkiem zdrowa, taki urok tej tarczycy". Żadnego zapytania czy miałam kiedykolwiek wcześniej robione usg, żeby chociaż porównać, żadnego dociekania dlaczego ta tarczyca tak wygląda. Nic. Nie dawało mi to spokoju, więc wybrałam się do przychodni, gdzie miałam robione usg 2,5 roku temu i różnicę w wynikach widać.
Wynik z 18.10.2021
P.prawy 15x13x46
P.lewy 12x13x46
Gruczoł echojednorodny, prawidłowy.
Nie wiem czy zmniejszenie płatów po 8mm każdy w 2,5 roku to dużo? Wydaje mi się że chyba tak. Czy to kwestia czasu kiedy wyniki polecą na łeb na szyję?
Najdziwniejsze jest to, że przy dobrych wynikach czuję się średnio. Od kilku lat jestem wiecznie senna, zmęczona , jest mi ciągle zimno a skórę mam suchą na wiór . Czy to w ogóle ma sens? Czy mogę mieć objawy niedoczynności przy dobrych wynikach?