z serii społeczeństwo, człowiek bedzie ...
cyt. "Od wielu miesięcy, jak wiecie próbuję poukładać swoje życie,
tzn. mój mąż, który odszedł próbuje do nas wrócić. Twierdził już od
bardzo dawna,że chce. W końcu więc podjęłam decyzję,że będziemy
znowu razem, bo tak bardzo bałam się tego powrotu, ale teraz byłam
pewna,że tego chcę. Od wczoraj rozmawialiśmy o tym. Dzisiaj od rana
pytałam ze 30 razy czy na pewno chce, twierdził,że tak, powtarzał,że
mnie kocha. Pojechałam po niego, przyszedł, wsiadł do samochodu,
powtarzał,że chce wrócić i nic już nie jest problemem, ruszyłam w
stronę domu. Razem jechaliśmy do naszych dzieci........... nagle w
pół drogi zaczął wymyślać powody z jakich nie może do nas wrócić,
zatrzymałam samochód i kazałam zdecydować, czy jedzie ze mną czy
wraca do kochanki, wiedziałam już,że jednak nas nie chce i nie
chciał. Zawróciłam, odwiozłam go pod blok, po drodze jeszcze
pokłóciliśmy się bo powiedział,że teraz to będzie oczywiście na
niego,że nie chce wrócić, no a niby na kogo ma być??????????/
Wysiadł pod blokiem kochanki, musiałam jeszcze tak zaparkować żeby
nas nie zobaczyła. Poszedł do swojego życia.......... już nie chciał
wracać.(..)"
cyt. "Kochani, stało się coś jeszcze chyba dziwniejszego. W
poniedziałek kiedy wróciłam z pracy do domu dostałam smsa : " Będę,
za 40 minut". Od mojego męża oczywiście, zapytałam czy się nie
pomylił, bo to chyba nie do mnie, ale odp.że właśnie do mnie.
Przyjechał i został. Przywiózł część swoich rzeczy, twierdził,że
bardzo chce tego powrotu, ale we wtorek już chciał uciec.
Stwierdził,że tu nie pasuje,że to nie jego miejsce i że się pomylił.
Powiedziałam,że jeśli musi odejść to lepiej teraz niż później. Nie
odszedł, jest do dzisiaj, nie wiem czy nie przyjdzie kolejny kryzys,
czy nie będzie znowu chciał uciec, chyba bardzo się boi, ze się nam
nie uda. Ciągle są nie załatwione tamte sprawy. Tamto mieszkanie, i
dziewczyna. Choć twierdzi,że bardzo się zmienił i nie mam się czego
obawiać. Minęły 3 dni, ale jak postępować dalej, co zrobić żeby to
przetrwał, zeby nie zaprzepaścić szansy. Ja też się boję."
Zal mi tej kobitki szczerze. Zal bo maz ją zdradzał, odszedł itd.
ale zal takze dlatego, ze za grosz nie ma godnosci
Co ten facet jeszcze moze zrobic, zeby nadal walczyła o niego i
nieistniejące juz małzeństwo z nim? Przy niej się kochac z inna,
napluc na nią? Rozumie uczucie, rozumiem przekonania,ze małzeństwo
sakramentalne trwa nawet, gdy sie nie ejst razem, ale to jest CHORE -
chore bez wgledu na to, czy się pod to podciaga jakies religijne
idee, czy nie.