16.03.05, 12:32
Chcicałm się zapytać o kwestię studentów - często poruszaną, nie chcę, aby w
badanich i porodzie uczestniczyli studenci, jeste to dla mnie krępujące,
niestety często lekarze nie rozumieją tego faktu traktując kobietę jak
przedmiot badań, czy bezduszne istoty. W jaki sposób mogę się na to nie
zgodzić i na jakie przepisy się powołać?
Obserwuj wątek
    • beluszka Re: studenci 16.03.05, 12:57
      moim zdaniem powoływanie się na jakiekolwiek przepisy w trakcie porodu nie uczyni niczego dobrego, a w polskiej służbie zdrowia może wywołać tylko opłakane skutki. moim zdaniem nikt nie może zmusić cię wbrew twojej woli do tego aby ktoś przypatrywał się twojemu porodowi, a twój sprzeciw powinien być jedynym i wystarczającym argumentem.
      z drugiej strony, studenci medycyny mają już jednak jako takie pojęcie o swoim fachu i może ich obecność będzie gwarantem większej troski, dociekliwości (w razie komplikacji) i na pewno żadna położna czy lekarz nie będzie "odwalał fuszerki" przy nich!
      rozważ obie te możliwości...
      • koala.mb Re: studenci 16.03.05, 13:19
        Pracuje w klinice uniwersyteckiej i czesto mam z tym problemem do czynienia.
        Nikt nie podważa faktu, ze poród jest dla rodziców czy matki ogromnym i
        intymnym przeżyciem oraz tego, ze każda kobieta ma prawo do prywatności.
        Natomiast jest rownież inna sprawa wcale niemniej istotna. Kliniki sa miejscem
        szkolenia się studentów, którzy mają w przyszłości leczyć ludzi w tym takze
        odbierać porodu czy w nich uczestniczyć. Tego naprawdę nie da sie nauczyć
        teoretycznie. Żadna z nas nie chciałaby, zeby jej poród odbierał lekarz, który
        dotychczas robił to tylko na fantomie. Z jakiegos powodu wieksze zaufanie mamy
        do połoznikow z dużym doświadczeniem i praktyką niz do takich naukowych
        żółtodziobów, którzy posiedli cała wiedze teoretyczną natomiast nie widzieli w
        życiu porodu. Jednak każdemu trzeba stworzyć warunki, aby mógł sie uczyć.
        Spytasz mnie zaraz ale dlaczego mają się uczyć własnie na Tobie. Ok, a dlaczego
        na kim innym? Nie ma na szczęscie przymusu rodzenia w Klinikach. Jesli jednak
        ja wybierasz jako miejsce do rodzenia, niestety miusisz sie liczyć z
        konsekwencjami swego wyboru, którymi min. jest obecnośc studentow przy
        badaniach i porodzie. Moja osobista rada: nie posilkuj sie zadnymi przepisami,
        bo takowych zresztą nie ma, nie stawiaj niczego na ostrzu noża. Jeśli trafisz
        do Kliniki po prostu powiedz lekarzowi że się bardzo wstydzisz i prosisz, zeby
        Ci oszczedził publicznych występow. To najczęściej działa, a na pewno znacznie
        skuteczniej niż udowadnianie swoich racji i stwierdzenia typu: nie życze sobie,
        nie wyrażam zgody itd. Oj, odpisałam nie na ten post, tylko na poprzedni -
        przepraszam.
        • kasia.lambert Re: studenci 23.03.05, 11:14
          koala.mb napisała:

          > Pracuje w klinice uniwersyteckiej i czesto mam z tym problemem do czynienia.
          > Nikt nie podważa faktu, ze poród jest dla rodziców czy matki ogromnym i
          > intymnym przeżyciem oraz tego, ze każda kobieta ma prawo do prywatności.
          > Natomiast jest rownież inna sprawa wcale niemniej istotna. Kliniki sa miejscem
          > szkolenia się studentów, którzy mają w przyszłości leczyć ludzi w tym takze
          > odbierać porodu czy w nich uczestniczyć. Tego naprawdę nie da sie nauczyć
          > teoretycznie. Żadna z nas nie chciałaby, zeby jej poród odbierał lekarz, który
          > dotychczas robił to tylko na fantomie. Z jakiegos powodu wieksze zaufanie mamy
          > do połoznikow z dużym doświadczeniem i praktyką niz do takich naukowych
          > żółtodziobów, którzy posiedli cała wiedze teoretyczną natomiast nie widzieli w
          > życiu porodu. Jednak każdemu trzeba stworzyć warunki, aby mógł sie uczyć.
          > Spytasz mnie zaraz ale dlaczego mają się uczyć własnie na Tobie. Ok, a dlaczego
          >
          > na kim innym? Nie ma na szczęscie przymusu rodzenia w Klinikach. Jesli jednak
          > ja wybierasz jako miejsce do rodzenia, niestety miusisz sie liczyć z
          > konsekwencjami swego wyboru, którymi min. jest obecnośc studentow przy
          > badaniach i porodzie. Moja osobista rada: nie posilkuj sie zadnymi przepisami,
          > bo takowych zresztą nie ma, nie stawiaj niczego na ostrzu noża. Jeśli trafisz
          > do Kliniki po prostu powiedz lekarzowi że się bardzo wstydzisz i prosisz, zeby
          > Ci oszczedził publicznych występow. To najczęściej działa, a na pewno znacznie
          > skuteczniej niż udowadnianie swoich racji i stwierdzenia typu: nie życze sobie,
          >
          > nie wyrażam zgody itd. Oj, odpisałam nie na ten post, tylko na poprzedni -
          > przepraszam.


          strasznie przykro czytac takie posty przyszlych lekarzy
          gdziekolwiek sie nie rodzi, jesli ktos sie nie zgadza na "obserwacje", to to
          powinno byc wystarczajacym powodem, zeby ich nie bylo; nie powinno byc konieczne
          przymilanie sie do lekarza. W Anglii gdy studenci sa na praktykach, anwet w
          pzrychodni, recepcjonistki informuja o sytuacji i kazdy indywidualnie jest
          pytany o zgode. Niezaleznie od tego, czy dana przychodnia wspolpracuje z
          uczelnia medyczna, kazdy ma wybor. I tak powinno byc. A polscy lekarze musza
          wreszcie zejsc z piedestalu. Nalezy im sie szacunek, tak jak i kazdej innej
          osobie, ja tego nie kwestionuje. Ale lekarze sa dla pacjentow.
          • kasia.lambert Re: studenci 23.03.05, 11:28

            >
            > strasznie przykro czytac takie posty przyszlych lekarzy
            > gdziekolwiek sie nie rodzi, jesli ktos sie nie zgadza na "obserwacje", to to
            > powinno byc wystarczajacym powodem, zeby ich nie bylo; nie powinno byc konieczn
            > e
            > przymilanie sie do lekarza. W Anglii gdy studenci sa na praktykach, anwet w
            > pzrychodni, recepcjonistki informuja o sytuacji i kazdy indywidualnie jest
            > pytany o zgode. Niezaleznie od tego, czy dana przychodnia wspolpracuje z
            > uczelnia medyczna, kazdy ma wybor. I tak powinno byc. A polscy lekarze musza
            > wreszcie zejsc z piedestalu. Nalezy im sie szacunek, tak jak i kazdej innej
            > osobie, ja tego nie kwestionuje. Ale lekarze sa dla pacjentow.


            o, przepraszam widze ze autorka postu jest juz lekarzem, nie studentka medycyny.
        • kasia.lambert Re: studenci 23.03.05, 11:15
          koala.mb napisała:

          > Pracuje w klinice uniwersyteckiej i czesto mam z tym problemem do czynienia.
          > Nikt nie podważa faktu, ze poród jest dla rodziców czy matki ogromnym i
          > intymnym przeżyciem oraz tego, ze każda kobieta ma prawo do prywatności.
          > Natomiast jest rownież inna sprawa wcale niemniej istotna. Kliniki sa miejscem
          > szkolenia się studentów, którzy mają w przyszłości leczyć ludzi w tym takze
          > odbierać porodu czy w nich uczestniczyć. Tego naprawdę nie da sie nauczyć
          > teoretycznie. Żadna z nas nie chciałaby, zeby jej poród odbierał lekarz, który
          > dotychczas robił to tylko na fantomie. Z jakiegos powodu wieksze zaufanie mamy
          > do połoznikow z dużym doświadczeniem i praktyką niz do takich naukowych
          > żółtodziobów, którzy posiedli cała wiedze teoretyczną natomiast nie widzieli w
          > życiu porodu. Jednak każdemu trzeba stworzyć warunki, aby mógł sie uczyć.
          > Spytasz mnie zaraz ale dlaczego mają się uczyć własnie na Tobie. Ok, a dlaczego
          >
          > na kim innym? Nie ma na szczęscie przymusu rodzenia w Klinikach. Jesli jednak
          > ja wybierasz jako miejsce do rodzenia, niestety miusisz sie liczyć z
          > konsekwencjami swego wyboru, którymi min. jest obecnośc studentow przy
          > badaniach i porodzie. Moja osobista rada: nie posilkuj sie zadnymi przepisami,
          > bo takowych zresztą nie ma, nie stawiaj niczego na ostrzu noża. Jeśli trafisz
          > do Kliniki po prostu powiedz lekarzowi że się bardzo wstydzisz i prosisz, zeby
          > Ci oszczedził publicznych występow. To najczęściej działa, a na pewno znacznie
          > skuteczniej niż udowadnianie swoich racji i stwierdzenia typu: nie życze sobie,
          >
          > nie wyrażam zgody itd. Oj, odpisałam nie na ten post, tylko na poprzedni -
          > przepraszam.



          aha - jeszcze jedno - jesli nie ma takiego prawa, to tylko w wyniku zacofania.
          Kazdy decyduje o swoim ciele i wyznacza wlasna banke intymnosci. Niektore
          pacjentki moga, niektore nie zycza sobie rodzic przy grupie publicznosci i maja
          do tego prawo.

          pozdrawiam
          • koala.mb Re: studenci 23.03.05, 11:55
            Gdybyś przeczytała pytanie coty i moj post bez takich emocji to stwierdziłabyś,
            ze ja tylko odpowiadałam na pytanie "co zrobic aby studentow nie było przy
            porodzie i badaniu", wyjasniając przy okazji na czym opiera się potrzeba ich
            obecności w takiej sytuacji. Mysle, ze angielski system słuzby zdrowia
            pozostawia rownież wiele do życzenia, podobnie jak kazdy inny. Miałam okazje
            przyjrzeć sie mu z bliska, jak zresztą kilku innym rownież.W polskich
            szpitalach tez można spotkać lekarzy, ktorzy wchodząc do sali chorych pukaja i
            pytaja czy moga zrobić obchod, przedstawiając sie uprzednio czy tez pojawiają
            sie na sali porodowej informując pacjentke ze będą zajmować się jej porodem. To
            nie zależy od kraju tylko od kultury lekarza, a tego bardziej czy mniej światłe
            przepisy nie załatwią.
            • kasia.lambert Re: studenci 23.03.05, 15:32
              moje emocje wynikaja z faktu, ze mialam okazje sie zetknac z bardzo
              nieuprzejmymi lekarzami
              poza tym ja jak to napisalam rozumiem potzrebe ksztalcenia lekarzy i wiem,
              dlaczego musza sie gdzies uczyc
              co mnie bulwersuje, to niestety Twoje podejscie do sprawy prywatnosci, jak
              rowniez opinia, ktora sprowadza sie do tego, ze z lekarzem w tej sprawie to
              najlepiej przymilnie i delikatnie, bo sie go jesczze rozzlosci i wtedy sprowadzi
              caly piaty rok na sale porodowa!
              bo - w mojej opinii- kazdy ma do niej prawo i uwazam za szczyt barbarzynstwa
              wchodzenie bez uprzedniego uzgodnienia na sale porodowa z grupa studentow.
              Nie bylo moim zamiarem oskarzanie wszystkich lekazry w Polsce o to ze sa
              niekulturalni.
              Podkreslam jescze raz - chcialam powiedziec, ze kazdemu nalezy sie prywatnosc, a
              lekarz ma OBOWIAZEK ja respektowac.
              Mysle ze Ty tez nazbyt emocjonalnie podeszlas do sprawy.

              Jesli chodzi o angielski system, to obserwuje go z bliska przez lekarzy w
              najblizszej rodzinie i masz racje, wiele sprowadza sie dokultury osobistej
              czlowieka, choc na podstawie obserwacji i wlasnych doswiadczen wiem, ze
              angielscy lekazre szanuja pacjentow barzdiej niz polscy a i pacjenci szanuja
              lekazry. Zaraz nasuwa mi sie analogia z kierowcami - w POlsce czy Anglii
              niewielu sie zatrzymuje przed pasami, zeby przepuscic pieszego ktory sie ZBLIZA
              do przejscia, podczas gdy w Niemczech to NORMA. Chodzi o to, ze pewne rzeczy sie
              kierowcom wpaja na kursach i to juz zostaje.
              Gdyby w POlsce starzysci i studenci uczyli sie szacunku dla pacjentow, to nikt
              by nie powiedzial: decydujesz sie rodzic w klinice, to oddajesz decyzje w
              sprawie swojej prywatnosci w rece lekarza.

              Chce dodac, ze u nas w rodzinie obchodzimy boze narodzenie 26 a nie 25 grudnia,
              bo 25 wszyscy jedziemy z ojcem na jego oddzial w szpitalu i chodzac od lozka do
              lozka skladamy zyczenia tym pacjentom, ktorzy nie mogli byc wypisani na swieta.
              Nie sadze zeby ktos lekarzom za to placil, a tata nie jest wyjatkiem. Tak jest
              od zawsze.

              Jesli chodzi o przepisy - to ja uwazam, w przeciwienstwie do Ciebie, ze to
              jedyna metoda. Tak trzeba zaczac, bo tu mowa o respektowaniu praw czlowieka, do
              ktorych prawo do prywatnosci nalezy. Potrwa to pewnie do czasu az sie pokolenia
              wymienia, ale lepiej pozno niz wcale.

              Rozpisalam sie, pozdrawiam serdecznie.
        • kryzysowa_narzeczona75 Re: studenci 13.04.05, 10:56
          Pani doktor,
          Z tego co sie orientuje lekarz ma niejako obowiazek zapytac sie pacjentki, czy
          nie ma zadnych obiekcji, aby przy porodzie byli obecni studenci. Faktycznie nie
          ma zadnych prawnych przepisow. I moze jest to egoizm, ale majac do wyboru moj
          komfort psychiczny (a tym samym komfort psychiczny dziecka) a doskonalenie sie
          studentow, wybieram to pierwsze. Pozdrawiam
    • cota Re: studenci 16.03.05, 13:09
      nie, nei ma takiej mozliwości. A lekarze - czy są studenci, czy ich nie ma nie
      powinni odwalać fuszerki! Zastrzeżenia takiego chcę dokonac wcześnie, w ziwazku
      z tym moje pytanie. Słyszałam o niewybrednych komentarzach personelu
      medycznego, gdy spotykał się z taką odmową, więc skoro kultury i empatii nie
      można ich nauczyć, chcę posiłkowac się prawem.
      • beluszka Re: studenci 16.03.05, 14:24
        w jednej z klinik na mazurach rodziła dość mocno otyła kobieta przez cesarkę. po wybudzeniu z narkozy człowiek nie może ruszyć ręką ani nogą, ale za to słyszy co się mowi. ta biedna kobieta słyszała jak lekarze naśmiewają sie w głos z jej nadwagi i krytykują sposób żywienoia w niewybredny sposób... gdzie my tu szukamy empatii... że ja muszę w internecie jakiemuś wirtualnemu (chociaż bardzo sympatycznemu) ekspertowi pytania zadawać, bo mój ginekolog choć słono sobie liczy to zbywa takie pytanka albo kwituje głupim uśmiechem
        • cota Re: studenci 16.03.05, 14:35
          Niestety sporo moich znajmoych spotkało się z niewybrednymi komentarzami,
          dlatego po prawo chcę sięgać w ostateczności, bo jeżeli kultury brak...to w
          jaki sposób mogę sobie to wyegzekwować. Dodam, iż w szpitalach Europy
          Zachodniej i USA zachowanie podobne - czyli badanie bez zgody, ewentualne
          komentarze, czy też badanie pacjentki na przy pozostałych jest czymś
          niewyobrażalnym. Po pierwsze studenów jest mało, po drugie ZAWSZE pytają o
          zgodę, przedstawiąc się, a badanie na np. sali ogólnej jest za drobnym
          parawanikiem. Nie wiem dlaczego kwestie intymności w naszych szpitalach są tak
          nie respektowane, raczej to kwestia braku uczuć, poszanowania godności i
          odrobiny dobrej chęci..
          • beluszka Re: studenci 16.03.05, 14:46
            moja kumpela leżała już z dzidziusiem na sali w prywatnej klinice. warunki w porównaniu do szpitalnych SUPER! tyle tylko, że wychodząc z odwiedzin przechodziłam obok sali porodowej (taka konstrukcja budynku) i nikomu nie przyszło do głowy, że rodząca dziewczyna może się krępować... widziałam jej krocze rozpostarte na fotelu porodowym przez 20cm szparę w drzwiach rozsuwanych... nie żebym się przyglądała, ale siłą rzeczy słysząc że coś się dzieje spojrzałąm w tamtą stronę... JAK TAK MOŻNA?
            a w szpitalach to wogle nikogo nie obchodzi, nie twierdzę, że we wszystkich, jak i co... mam wrażenie, że w polsce rodzące kobiety sa traktowane jak krowy rozpłodowe, które mają urodzić tego bachora i już, a jak to zrobią i czy im będzie źle czy dobrze to już nikogo nie obchodzi.
          • kasia.lambert Re: studenci 23.03.05, 11:20
            cota napisała:

            >w szpitalach Europy
            > Zachodniej i USA zachowanie podobne - czyli badanie bez zgody, ewentualne
            > komentarze, czy też badanie pacjentki na przy pozostałych jest czymś
            > niewyobrażalnym. Po pierwsze studenów jest mało, po drugie ZAWSZE pytają o
            > zgodę, przedstawiąc się,

            Cota - racja absolutna. W Anglii np. jak juz sie pacjent zgodzi, to po wejsciu
            do gabinetu lekarz przedstawia studenta pacjentowi z imienia i nazwiska. Juz nie
            wspominajac ze na takich konsultacjach siedzi jeden student i jeden lekarz.

            Rozumiem, ze mlodzi lekazre musza sie gdzies uczyc, ale przy tym nalezy szanowac
            godnosc pacjenta.
            • cota Re: studenci 23.03.05, 12:41
              Popieram obydwoma łapkami! Kończą się czasy, dobrze jest to ujęte, iż lekarze
              powinni zejść z piedestału. często zauważałam lekarzy (a szczególnie
              ordynatorów ;)) którzy jak bogowie przechadzali się po korytarzach wytwarzając
              aurę niedostępności i wyższości. Niestety to głownie kewstia kultury, ale
              jeżeli kwestia poszanowania intymności i kultury nie jest przestrazgana - a
              powinna jak u każdego cywilizowanego człowieka - musze posiłkować się
              przepisami prawnymi. I nie kwestionuję, że lekarze muszą się na kimś uczyś.
              Oczywiście, ale na tych, którzy wyrażą na to zgodę. To jest ta wąska granica!
              Ale nie mogą uzurpować sobie zgody tzw. domniemanej, iż pacjent zgłaszający się
              do kliniki jest obiektem badań. I nie zawsze można ominąć klinikę! I jeszcze
              jedno - jakoś nie przypomniam sobie, aby np. prawnicy w ramach nauki w ramach
              praktyk mnp. sądzili, czy bronili oskarżonych, a na kimś też się uczyć muszą. A
              lekarze - napiszę raz jeszcze poziom uświadomienia, wykształcenia społeczeństwa
              wzrasta, czas na wzajemne się poszanowanie. Po obydwu "barierkach" - zarówno ze
              strony lekarzy, jak i pacjentów.
              Ukłony.
              • koala.mb Re: studenci 23.03.05, 13:10
                Masz rację pisząc "czas na wzajemne poszanowanie się". Zastanawiajacym jest
                jednak fakt, że coś takiego jak Karta Praw Pacjenta istnieje i jest powszechnie
                dostępna, natomiast czy słyszałaś o czymś takim jak Karta Praw Lekarza? Ja nie.
                Wobec tego lekarz jest traktowany przez pacjenta zgodnie z kultura własną,
                która, uwierz mi, niestety bardzo czesto pozostawia wiele do życzenia. Naprawdę
                nie wszystko da się uregulować przepisami i postępem cywilizacji.
                • kasia.lambert Re: studenci 23.03.05, 15:36
                  koala.mb napisała:

                  > Masz rację pisząc "czas na wzajemne poszanowanie się". Zastanawiajacym jest
                  > jednak fakt, że coś takiego jak Karta Praw Pacjenta istnieje i jest powszechnie
                  >
                  > dostępna, natomiast czy słyszałaś o czymś takim jak Karta Praw Lekarza? Ja nie.
                  >
                  > Wobec tego lekarz jest traktowany przez pacjenta zgodnie z kultura własną,
                  > która, uwierz mi, niestety bardzo czesto pozostawia wiele do życzenia. Naprawdę
                  >
                  > nie wszystko da się uregulować przepisami i postępem cywilizacji.



                  Potrafie sobie wyobrazic, jak czesto lekarzom musi byc naprawdee nieprzyjemnie ,
                  wiem, ze na pewno czesto sa zle traktowani przez pacjentow, wystarczy spojrzec
                  na to, jak wiele cnieuprzejmosci jest na ulicach.
                  Nie ma na to sposobu i chyba po prostu kazdy z nas we wlasnym zakresie musi
                  robic swoje z usmiechem na twarzy, a wtedy zyczliwosc w wiekszosci wypadkow
                  rodzi zyczliwosc.

                  pozdrawiam
                  • anetta75 Re: studenci 23.03.05, 15:54
                    nie wiem o czym dyskutyować. Po prostu studentów ma nie być jak sie na to nie
                    zgadza pacjentka. Tak mówi prawo - przepisy o randze ustawy. Czy to sie podoba
                    naszym lekarzom czy nie. Mam zamiar rodzić na klinikach i zastrzegę sobie tę
                    kwestię. Ale naprawdę nie ma co dyskutować. Można ewentualnie o tym czy sie
                    komuś to podoba czy nie. A nie ma karty praw lekarza, ponieważ to pacjent jest
                    w roli petenta, który niew wie jakie misterne czynności się nad nim wykonuje i
                    jest zdany na łaskę lekarza. Dlatego trzeba bronić jego prawa do intymności,
                    poszanowania godności, prawa do informacji. Jeżeli lekarze tego nie rozumieją
                    to znaczy, że potrzebne są tkaie zbiory praw.
                    • cota Re: studenci 23.03.05, 15:58
                      Własnie o to chodzi, że mimo, iz zastrzegasz to tego nie respektują. To co
                      pomyślą o mnie, mało mnie obchodzi, aby respektowali te prawa. Zarówno przy
                      porodzie jak i obchodzie. Bo obolała i wymęczona nie zawsze ma się siły
                      protestować. Dobrz by było jakby mozna napisać o braku zgody, niestety nie jest
                      to respektowana z powodów wymienionych przez odpowiadającego tu lekarza: bo
                      studenci muszą się hdzieś uczyć, bo to klinika itd..
              • saskiaplus1 Re: studenci 31.03.05, 14:26
                Jeśli chodzi o praktyczną naukę zawodu prawnika - słyszałaś o czymś takim jak
                aplikacja?
                • cota Re: studenci 31.03.05, 15:15
                  na aplikacji także nie wydaje się wyroków, ani nie prowadzi spraw. Słyszałaś,
                  aby aplikant, bądź asesor wydał wyrok w imieniu RP? bądź bronił oskarżonego?
                  • rochalimea Re: studenci 31.03.05, 15:41
                    --------------------------------------------------------------------------------
                    a slyszales zeby student...odebral poród...wykonal operacje...ja nie! a jakos
                    te studia skonczylem...asysta, obserwacja...to jeszcze nie to samo co wydanie
                    wyroku imieniu RP
                    sa reguly klinik...i albo je sie respektuje albo nie...nikt na sile nie
                    kladzie do nich...sa inne szpitale...
                    • cota Re: studenci 31.03.05, 15:47
                      czasem lekarz kieruje Cię do kliniki...niestety mają lepszy sprzęt przy różnych
                      komplikacjach. Co nie powinno autoamtycznie oznaczać zgody na obecność
                      studentów.
                  • anetta75 Re: studenci 01.04.05, 09:14
                    Gwoli ścisłości.
                    Asesorzy wydają w naszym kraju wyroki, no i owszem. Są to osoby pełniące
                    funkcję sędziego na podstawie mianowania MS. Różni ich od sędziów usuwalność,
                    podleganie stałej ocenie i kontroli swojej pracy. To taki sędzia "w okresie
                    próbnym".
    • beluszka Re: studenci 24.03.05, 10:13
      no... widzę, że spór toczy się swoim własnym życiem...
      ja wiem jedno. wybiorę lekarza, którego nie będę musiała "straszyć" żadnymi przepisami. Wszystkie macie po trosze racji!
      Chyba na tym świecie najważniejsza jest umiejętność międzyludzkiego porozumiewania się?! I uwzględniania wzajemnych potrzeb. To czego nam wszystkom trzeba to ZROZUMIENIE ( nie zawiłości matematycznych macieży, ale drugiego człowieka). pOZDRAWIAM!
      • cota Re: studenci 31.03.05, 15:26
        tak, masz rację. Najważniejsze jest zrozumienie. wytarczy, aby było ok, nie
        byłoby tych sporów i dyskusji.
        • beluszka Re: studenci 01.04.05, 11:17
          Mam nadzieję, że ostatecznie będzie wszystko OK.
          Ja zdecydowałam się na poród w szpitalu. Miałam plany aby leczyć sie i rodzić w prywatnej klince, ale... przeczytaj sobie temat napisany przez DICTIONARY
    • beluszka Re: studenci 01.04.05, 11:31
      tzn. temat napisany przez annamaria17
    • morphea1 Re: studenci 05.04.05, 22:13
      Jako juz lekarz moge zapewnic wszystkie przyszłe mamy ze NIKT ze studentów nie wgapia się w ich krocze czując podniecenie- dla lekarza i przyszłych lekarzy jest to tak normalne jak ogladanie migdałków w gardle.
      Rozumiem wstyd niektórych Pań, ale nie rozumiem awanturniczego tonu co poniektórych postów...- tak jak napisała już tu lekarka pracująca na oddziale- chcesz rodzić w klinice, o wyższym poziomie oferowanych usług to jednocześnie godzisz sie na studentów. I proszę mi wierzyć ze z przyjemnością chciałam miec tak ułożone zajęcia zeby móc przebywać z pacjentką sam na sam + lekarz a nie z dodatkową grupka 3-4 osób...Ale tak wyglądają również zajęcie i w Klinice pediatrycznej i na Internie...i na każdej innej
      TO SĄ PRZYSZLI LEKARZE i może przez pryzmat tego należałoby spojrzeć...
      A poza tym jak pamiętam to częstokroć my siedzieliśmy z taką panią rodzącą w nocy i przynosiliśmy jej wodę, robiliśmy KTG a nie kto inny...
      • true_blue Re: studenci 05.04.05, 23:01
        Nie uwazam, ze studenci musza sie wpatrywac w moje krocze z podnieceniem zeby to
        dla mnie bylo krepujace. Przede wszystkim wydaje mi sie, ze pacjentka powinna
        miec mozliwosc decyzji. Po drugie nie powinno byc kilku studentow, ale jeden. Po
        trzcie grupa studentow na obchodzie jest niedopuszczalna. Skoro studenci sie
        maja uczyc to chyba nie na ogladaniu ta nauka polega, ale na prawdziwym uczeniu
        sie. Jesli na ogladaniu - mozna nagrac sporo filmow pogladowych (bez twarzy
        pacjentek, nie jedna sie zgodzi dla dobra nauki - zreszta pelno ich jest juz w
        necie) i niech sobie grupy 20 studentow ogladaja i komentuja co chca. Na sali
        porodowej jest zywa osoba, ktora slyszy komentarze, widzi ludzi i nie moze
        pohamowac krzykow bolu itp. Co do dobroci studentow wobec pacjentek nie mam
        watpliwosci, ze tak jest, niemniej jednak nie do nich to nalezy, a do
        pielegniarek, ktore wykorzystuja taki stan rzeczy, po to, by nie zajmowac sie
        rzetelnie pacjentami. Wydaje mi sie, ze chcac nie chcac zgadzamy sie na
        patologiczne sytuacje, bo nie wiemy jak temu zaradzic. Ja w kazdym razie nie
        wyraze zgody na grupe studentow u mojego krocza, dla dobra swojego wlasnego.
        Moge im polecic pare stron internetowych z filmami porodu.
        Pozdr.
        • rybka49 Re: studenci 08.04.05, 00:30
          Witam wszytkich,

          przeczytalam cala dyskusję i zgadzam się w pełni z true_blue, ze pacjentka przede wszytkim powinna miec mozliwość wyboru i to by już dużo dla pacjentki znaczyło, bo przynajmniej by miała ten komfort, że może zawsze odmówić, jeśli zle się poczuje w towarzystwie studentów czy osób tzecich.
          Niestety o zgodę sie najczęściej nikt nie pyta i tutaj jest problem, bo przez to pacjentki nie czują poszanowania dla ich prywatności czy czasem godności.


          Zgadzam się także z tym oglądaniem, ze jeśli na obchodzie grupa studentów ma oglądać zmasakrowane krocze kobiety i każdy ma się mu przyglądać, to można by nagrac rzeczywiscie sporo filmów z zakrytymi twarzami i studenci mogliby na tych filmach się też uczyć.

          Poza tym mam sporo książek medycznych w domu i zawsze jak czytam o jakiś badaniach ginekologicznych to zawsze jest bardzo podkreślane, że przy badaniu nie powinno być osób trzecich, bo pacjentka się bardzo krepuje, że nalezy dbać o atmosfere itd...,a tutaj co?
          Zgadzam się, ze jeżeli już, to jeden student z lekarzem i na tym koniec, a nie kilku czy kilkunastu.Powinno być to po prostu jakoś inaczej zorganizowane.

          Myśle też, ze poza sferą czysto medyczną, to istnieje tez sfera psychiczna, która jest nie mniej ważna od tej medycznej, a którą medycyna jak najbardziej powinna brać pod uwagę, nie tylko na oddzialach psychiatrycznych, ale na każdym innym oddziale, zwłaszcza na porodówce, bo tutaj wiąże się to z bardzo różnymi doświdczeniami pacjentek nie tylko natury fizycznej,ale zawsze też psychicznej.
          Czasem ta psychiczna jest dużo ważniejsza niż fizyczna nawet.

          Pozdarwiam serdecznie.
        • sevika Re: studenci 11.04.05, 22:02
          smieszy mnie taki argument ze jesli sie nie chce studentow to niech sie wybiera
          inny szpital...
          przeciez to zazwyczaj od wybranego lekarza decyduje wybor szpitala i jesli moj
          dr przyjmuje w klinice to mam z kliniki zrezygnowac???
          ja sie nie zgodzilam na obecnosc studentow i w miare to respektowano
          akurat jak lezalam w klinice to moi koledzy i kolezanki z medycyny mieli
          zajecia na ginekologii i nie wyobrazam sobie zebym przed nimi sie obnazala...
          • sabciasal Re: studenci 12.04.05, 16:42
            A na zakończenie odpowiedni fragment ustawy o zawodzie lekarza z 05.12.1996r.
            (tj.2002,21,204) - prosze zwrócić uwagę na ust. 4 zdanie 2.
            Moim zdaniem obecność nawet dwóch - trzech studentów przyglądających się
            zabiegom wykonywanym przez personel to właśnie zajęcia o charakterze
            dydaktycznym - w przeciwieństwie do odbywania przez studenta praktyk w
            szpitalu, gdy ma on uczestniczyć w badaniach. Tak czy inaczej - nawet jeśli
            jeden student wykonuje w obecności lekarza badanie - to pozostała grupa nie ma
            prawa stac w sali i się przyglądac.

            "Art. 36. 1. Lekarz podczas udzielania świadczeń zdrowotnych ma obowiązek
            poszanowania intymności i godności osobistej pacjenta.
            2. Przy udzielaniu świadczeń zdrowotnych może uczestniczyć tylko niezbędny, ze
            względu na rodzaj świadczenia, personel medyczny. Uczestnictwo innych osób
            wymaga zgody pacjenta i lekarza.
            3. Lekarz ma obowiązek dbać, aby inny personel medyczny przestrzegał w
            postępowaniu z pacjentem zasady określonej w ust. 1.
            4. Przepis ust. 2 nie dotyczy klinik i szpitali akademii medycznych, medycznych
            jednostek badawczo-rozwojowych i innych jednostek uprawnionych do kształcenia
            studentów nauk medycznych, lekarzy oraz innego personelu medycznego w zakresie
            niezbędnym do celów dydaktycznych. W przypadku demonstracji o charakterze
            wyłącznie dydaktycznym konieczne jest uzyskanie zgody pacjenta. "
    • sevika Re: studenci 13.04.05, 10:39
      a tak w ogole to ginekologia na stomatologii to przesada....nie wiem czy dalej
      tak jest ale pare lat temu tak bylo...zgadzam sie ze to tez lekarz ale
      prawdopodobienstwo odbioru porodu jest takie same jak kazdego innego czlowieka.
      i dlaczego ja mam pozwolic na obecnosc studentow stomatologii....notabene
      niektorzy studenci wyczekiwali z niecierpliwoscia tych zajec..

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka