Prezenty mikołajkowe to największa radość dla milusińskich, ale przecież i my, dorośli, sobie je robimy. No więc zdarzyło mi się coś takiego...
Dama mojego serca krygowała się, kręciła, aż w końcu się wygadała: kupiła mi coś na Mikołaja. Bez mojego pytania o to. Teraz to już wiem nawet, co to jest.

Ale potem zaczęliśmy drążyć temat i wyszło szydło z worka. Okazało się, że - być może podświadomym - powodem wygadania się było to, że ona bardzo lubi dostawać prezenty, ale obawiała się (też podświadomie), że ja mogę tę okazję olać i zostawić ją bez tej radości.