Dodaj do ulubionych

Seks w licheńskim sanktuarium

10.03.11, 14:05
Obcowanie
Urząd Nauczycielski Kościoła ma sprecyzowane poglądy na prawidłowy akt seksualny. Małżonkowie mogą nauczyć się go w Licheniu.

www.polityka.pl/spoleczenstwo/reportaze/1513452,1,seks-w-lichenskim-sanktuarium.read
Obserwuj wątek
    • oby.watel Re: Seks w licheńskim sanktuarium 10.03.11, 15:35
      Zbawiennych rad grzech nie upowszechniać. CytatPisze żonaty: „Po pieszczotach bez pełnego współżycia, które następują w okresie płodnym, mam niepokoje sumienia, że to onanizm małżeński. Zdarza się, że żona idzie do komunii, a ja zostaję. Wtedy czuję się tak, jakbym ją porzucił. Ona mówi, że nie czuje się winna. Więc jak tu być jednością?”.


      W odpowiedzi: „Czas płodny u kobiety to oczekiwanie, po którym nastąpi miesiąc miodowy. Jest jak rozpędzanie lokomotywy. Jeśli blokujemy się w myślach na współmałżonka, to tak, jakbyśmy ją hamowali. Jak ciężko jest później znowu ruszyć. Jeśli natomiast lokomotywa ruszyła i jedzie nawet powoli, jak będzie kawałek prostej, dorzucimy węgla do pieca i przyspieszymy na całego”.

      Mąż, troje dzieci: „Z informacji uzyskanych na spowiedzi wychodzi, że stosunek przerywany, jak i polecane przez księdza pieszczoty zastępcze, są grzechem ciężkim”.

      W odpowiedzi: „Nie ma jakiegoś katalogu pieszczot dozwolonych”.

      Żona, dwoje dzieci: „Przyjęłam fakt, że prezerwatywa i seks oralny są grzechem. Pod koniec cyklu drżę ze strachu, że zajdę w ciążę. Ale lepszy jest ten strach od lęku przed smutkiem Boga. Męża jednak bolą jądra, jest zły, wczoraj o mało nie zgrzeszyłam. Nie, nie z namiętności, ale ze strachu, że go stracę. Boję się zdrady”.

      W odpowiedzi: „Seks oralny nie jest grzechem, gdy małżonkowie mają intencję zakończyć go pełnym aktem. Należy sobie zadać pytanie: czy staraliśmy się doprowadzić do tego, aby wytrysk miał miejsce w pochwie? Jeżeli już męża bolą jądra, trzeba mu w tym ulżyć i się popieścić”.

      Żona, czworo dzieci: „Leczę się psychiatrycznie na nerwicę. Obawiam się, że kolejna ciąża spowoduje pogłębienie moich stanów. Musiałabym odstawić leki, co mogłoby spowodować konieczność leczenia szpitalnego. Czy jest jakaś dyspensa, na przykład prezerwatywy?”.

      W odpowiedzi: „Kościół nie stosuje dyspensy na antykoncepcję w przypadkach szczególnie trudnych. Nie może być tak, że w każdej ciężkiej chorobie, która ma pośredni wpływ na współżycie seksualne, uzasadnione jest ingerowanie w układ płciowy. Cukrzyk jest w stanie zrozumieć, że nie może jeść większości potraw”.

      Żona: „Okres wstrzemięźliwości jest trudny dla męża. Zgodziłam się na seks oralny. Czuję się brudna. Wiem, że z mojej strony jest to głównie grzech tchórzostwa i kompromisu. Jest to jednak mój mąż. Spowiadam się z tego, żałuję, ale wiem, że od razu to się nie zmieni. Co zrobić z grzechem, z którego się spowiadam, ale wiem, że znów go popełnię?”.

      W odpowiedzi: „Wie doskonale Kościół, że nieraz jedno z małżonków raczej znosi, niż popełnia grzech, zezwalając wbrew własnej woli, z ważnego na ogół powodu, na naruszenie właściwego porządku. W takim wypadku jest ta strona bez winy, byleby starała się drugą odwieść od grzechu (Pius XII). Reasumując, spełniając podane przez papieża warunki, nie popełnia Pani grzechu, a raczej znosi niewłaściwe współżycie”.

      Mąż: „Jeśli kobieta nie dostała orgazmu, a pełny stosunek się odbył, czy mąż może ją po nim pieścić aż do osiągnięcia orgazmu?”.

      W odpowiedzi: „Kobiety są o wiele bardziej skomplikowane w obsłudze. Szczególnie dotyczy to młodych małżeństw, gdy on ma trudności z opanowaniem podniecenia, a ona się jeszcze nie rozgrzała. Mąż po szczytowaniu powinien zadbać, by żona nie została sama gdzieś pośrodku drogi i doprowadzić ją pieszczotami do orgazmu. Dopiero wtedy kończy się pełne zespolenie intymne”.

      Żona: „Współżyłam z mężem i nie miałam orgazmu w trakcie stosunku, więc mąż starał się mnie zaspokoić po. Wszystko trwało sekundy. Potem zastanawiałam się, czy to nie były dwa orgazmy podczas jednego stosunku?”

      W odpowiedzi: „Ilość orgazmów nie podlega ocenie moralnej”.

      Żona: „Osiągam orgazm tylko łechtaczkowy. Problem polega na tym, że mąż doprowadza mnie do niego bezpośrednio przed współżyciem. Proszę Brata, nie wiem, czy to jest już grzech ciężki?”.

      W odpowiedzi: „Proszę przyjąć zasadę, że pieszczoty, czyli odbywanie gry wstępnej, są zgodne z planem Boga. Nie są grzechem ani ciężkim, ani nawet powszednim”.

      Żona: „Czy jest grzechem, jeśli używamy języka, którym przyjmujemy Jezusa, do pieszczot genitaliów? Zgodziłam się na to po 14 latach małżeństwa. Dla mnie okolica moczowo-płciowa to wciąż sfera nieczysta. Boję się, że znieważam Jezusa”.

      W odpowiedzi: „To tylko jedna z form rozbudzania się, aby odbyć satysfakcjonujący stosunek”.

      Żona: „Z powodu mięśniaków w macicy mam spiralę hormonalną. Nie wiem, czy mogę przyjmować sakramenty?”.

      W odpowiedzi: „Lepiej byłoby, gdyby skonsultowała się Pani z lekarzem, który ma opinię wierzącego, aby znalazł inną metodę leczenia pani przypadłości”.

      Bez odpowiedzi: W dużym pokoju bujają się na boki dwaj synowie państwa K. Na wózkach inwalidzkich, spięci pasami, żeby nie powypadali. Identyczni – nie widzą, nie słyszą, nie mówią, nie chodzą, nie wiadomo, czy wiedzą, że istnieją. Lekarz mówi, że jeśli pani K. urodzi setkę dzieci, będą takie same. Żeby ten ciężar unieść, zwróciła się ku Bogu. Działa kojąco. Z wyjątkiem sytuacji, gdy w konfesjonale spowiada się z grzechu posiadania spiralki...
    • gaika Re: Seks w licheńskim sanktuarium 10.03.11, 19:46
      Można by powiedzieć, że jaja jak berety, gdyby nie tragizm tej sytuacji.

      Żona: „Z powodu mięśniaków w macicy mam spiralę hormonalną. Nie wiem, czy mogę przyjmować sakramenty?”.
      W odpowiedzi: „Lepiej byłoby, gdyby skonsultowała się Pani z lekarzem, który ma opinię wierzącego, aby znalazł inną metodę leczenia pani przypadłości”.



      Ale generalnie biznes się kręci. Teraz czas na zyski z największego Jezusa.
      • grzespelc Niezły hardkor 10.03.11, 20:32
        • uffo Re: Niezły hardkor 10.03.11, 20:44
          w Licheniu edukacja Licha,
          Podszeptami diabla szyta.
          W Niebie zwiazkow malzenskich
          ni ma, a kogo rozkosz niebieska
          polaczyla, to od Boga, a nie od
          kaplana pedofila.
          • uffo ciekawy link w temacie 12.03.11, 01:09
            odnosnie seksu i malzenstwa w tekstach biblijnych. Niedawno slyszalem wywiad na NPR z profesor teologii biblijnej, wykladowca w Boston School of Theology, i pastorem, Jennifer Wright Knust, ktora twierdzi iz jesli brac doslownie tekst ST o malzenstwie i seksie, to wypadaloby iz poligamia i homoseksualizm sa jak najbardziej poboznymi zwiazkami. Natomiast NT wyraza wyrazna niechec do zwiazku malzenskiego jako takiego, co w jakis sposob pokrywaloby sie z twierdzeniem Jezusa iz 'w Niebie (czyli symbolicznie - w stanie spelnienia idealnej milosci) nie ma zadnych zwiazkow malzenskich'. Istotne jest podazanie za skarbem serca. Reszta to pierdoly i naciagana logika, na uzytek schematow i tradycjonalizmu dogmatycznyego instytucji i hierarchii koscielnej.

            www.npr.org/2011/03/10/133245874/unprotected-texts-the-bible-on-sex-and-marriage?ft=1&f=100
            • chickenshorts Re: ciekawy link w temacie 12.03.11, 09:57
              uffo napisał:

              > NT wyraza wyrazna niechec do zwiazku malzenskiego jako takiego, co w jakis sposob
              > pokrywaloby sie z twierdzeniem Jezusa iz 'w Niebie
              > (czyli symbolicznie - w stanie spelnienia idealnej milosci) ni
              > e ma zadnych zwiazkow malzenskich'.

              Uffo, drogi kolego mistycznie usposobiony, uzyj choć odrobinę krytycznego myślenia...
              Przecież tak naprawdę nikt nie wie, co 'twierdził' galilejski wędrowny kuglarz z pretensjami do miana mesjasza. Wiemy natomiast, że NT to odzwierciedlenie Pawłowej pracy misyjnej. Paweł zaczął działać (po upadku z osła na głowę) około 30 lat po rzekomym zmartchwywstaniu, zaś pierwsze ewangelie (Marka) powstały nie wcześniej niż 70 lat po...
              NT to raptem fragment wczesnochrześcijańskiej mitologii stworzonej przez frakcję Pawła z Tarsu, a później uznanej za kanon kościelny... Chyba najlepszym wyjaśnieniem stosunku Pawła do małżeństwa (i kobiet, en general) byłaby jego własna orientacja, a wszystko (tzn. listy do Tymoteusza, jego wcześniejsza fascynacja misteriami greckimi...) wskazuje na to, że był homoseksualnej...

              Wracając do Jezusa - nie wiemy, co mówił, ale wiemy, że Rzymianie nie krzyżowali za nawoływanie do miłości, do nadstawiania drugiego policzka i opowiadanie bajek o kochającym ojcu niebieskim. Tego możemy być pewni.

              • uffo Re: ciekawy link w temacie 12.03.11, 17:08
                przyznaje sie bez bicia ze nie uzylem zadnego wlasnego myslenia, a coz dopiero o krytycznym mowiac, no, prawie ze, starajac sie zapodac tok myslenia owej pani profesor/pastor, ktora rowniez zastrzegla sie, jak napomknalem, iz 'jesli rozumiec teksty doslownie....' (uzylem tu mechanizmu wstrzemiezliwosci, ze tak powiem) Co do wlasnych interpretacji to przeciez kazdy moze co chce sobie dopowiedziec. Tyle tu sprzecznosci, wieloznacznosci i niewiadomych, czyli otwartoscidla wlasnych interpretacji, ile w kazdym szanujacym sie dziele sztuki....wink Nie wazne sa 'fakty', ale uaktywnienie sie samodzielnego myslenia. Niemniej zarysowuje mi sie tutaj jakas nowa konsekwencja ewolucyjna, pod wplywem refleksji pani profesor, byc moze bledna, ale odczuwalana, mianowicie: od zwiazkow i malzenstw poligamicznych, jednoplciowych, monogamicznych az po niechec jakakolwiek do kontraktowania uczucia/doswiadczenia milosci. A slowa Jezusa o niemozliwosci rozlaczania sie od swojej jedynej milosci/zony rozumialbym wlasnie mistycznie, symbolicznie,czyli jako obowiazek pozostawania wiernym sobie, skarbowi serca wlasnego, pragnieniu, duszy (ktora jest rowniez czescia ciala), a nie jak blednie (czyli znowu doslownie) pojeli je nowi kaplani (chrzescijanscy) jako monogamia (na ziemi), a spelnienie w zaswiatach, i niemozliwosc rozwodow. Jezus opieprzal Zydow za przeinaczenie (doslowne) slow Mojzesza, a sam zostal pokretnie (doslownie) wytlumaczony przez nastepnych kaplanow, i tak czlowiek dostal sie z deszczu pod rynne, choc przynajmniej przestano kamieniowac kobiety za zdrade malzenska, ale zaczeto palic na stosie za herezje i szarlatanerie.
    • kora3 byłoby to smieszne, gdyby nie było 13.03.11, 09:34
      przerazające, a przede wszystkim prawdziwe.

      Ludzie fanatycznie uprawiający katolicyzm maja wrecz obsesje na punkcie seku, wielokrotnie miałam okazje sie otym przekonac.
      Najgorzej jest chyba, gdy aka postawa jest ksztaltowana od młodosci, katolickie fora młodzieżowe roją się od wyznań mlodych ludzi przezywających katusze moralne z powodu masturbacji, czy nawet snów erotycznych.

      Niezykle trudno jest, kiedy się było kształtowanym na mofłę "seks to coś obrzydliwego i bridnego" nagle zmienić te potstawe na otwitosc na seks po slubie.
    • kora3 wiecie, tak się zastanawiam czy taki katolik 13.03.11, 15:19
      karoliczka w ogóle umie czerpac radosc z seksu.

      Nie pisze tego złosliwie, tylko całkiem serio.
      Jezei takie pytania zadają ludzie, nie u progu swej seksualnosci, tylko eoretycznie w jej rozkwicie, to jak mogą w ogóle odczywac jakaś satysfalcje seksualną, poza ta najbardziej podstawową, nastepujacą u faceta w momencie ejakulacji.

      Jakos nie za bardzo wierze, żeby zony goci, którzy zadają takie pytania jak te, mogły kiedykolwiek osiagnąc orgazm. Wiadomo, ze wiekszosc kobiet ma łatwosc osiagania irgazmu łechtaczkowego, orgazm pochwowu to nie taki pruszcz, tego sie i kobieta musi nauczyc i mezczyzna nauczyc się kobietedoń doprowadzac. Jak mzliwe zatem w ogóle osiaganie satysfakcji przez katoliczke, jesli jej maz i na boją się orala, pettungu?

      Najpewniej taki akt małzeński sprowadza się do pocaunku w ramach gry wstepnej, a potem kilku ruchów frykcyjnych i wtrysku, bo jak inaczej, skoro oboje drzą czy to czy owo nie jest czasem grzechem
      Smutne takie zycie bez seksu własciwie musi byc. Ale co mnie najbardziej zaskakuje - cu ludzie najwyraźniej sa praktykujacymi katolikami, a wiec chodzą do spowiedzi i pewnie nie od dziś. Dlaczego nie zapytali o takie rzeczy spowiednika? Tylko tak sobie trwali przez np. 4 dzieci w przekonaniu, ze np. seks oralny to grzech.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka