Dodaj do ulubionych

Hej szable w dłoń!

03.07.11, 15:36
Stanisław Żelichowski, PSL:Jest taki zwyczaj parlamentarny, że nie odrzuca się projektów obywatelskich w pierwszym czytaniu. Pod tym projektem podpisało się ponad 500 tysięcy osób. Jeżeli tak, lepiej zrobić referendum i wiadomo, jaki byłby wynik, bo sondaże pokazują, że ten projekt by nie przeszedł. Nie uważam, że w Polsce jest potrzebna wojna religijna, to co jest powstało w wyniku kompromisu. Ten projekt skierowano do komisji, aby uniknąć awantury. Walka będzie na komisji, a nie na plenarnych obradach sejmu, na czym wielu zależało.Po co wybieramy parlamentarzystów? Po to, żeby rozwiązywali problemy? Żeby uchwalali dobre ustawy i poprawiali złe? Skąd! Po to, żeby sobie powalczyli, poawanturowali się. Podatnik stawia!

prof. Tomasz Nałęcz, doradca prezydenta RP:Trudno podzielić przekonanie marszałka Jurka, że Polacy chcą wracać do kwestii aborcji, bo wszystkie badania opinii publicznej wskazują, że większość akceptuje ten kompromis z lat dziewięćdziesiątych i nie chce wracać do skrajnych rozwiązań. Kościół też to akceptuje, ale jest w trudnej sytuacji, mimo że w kategoriach światopoglądowych, ideologicznych, ontologicznych nie może tego zaakceptować. Jeśli chodzi o praktykę politycznego działania to Kościół to akceptuje.Co ma kościół do akceptowania, a co nie w świeckim państwie prof. Nałęcz nie wyjaśnił. Jak wiadomo ludożercy z wysp Hula Gula nie akceptują zakazu konsumpcji ludzkich podrobów. Czy tym problemem Sejm również się zajmie w celu wypracowania kompromisu? Stanowiskiem prof. Nałęcza poczuł się obrażony Kościół Katolicki w osobie posła Marka Jurka (nazwisko do wiadomości Kancelarii Sejmu). Marek JurekPan zniesławia kościół katolicki. Pan występuje nie jako rzecznik prezydenta, ale rzecznik kościoła!

Z kolei okazało się, że w białej księdze, czyli "raporcie" autorstwa Antoniego Macierewicza dotyczącym katastrofy smoleńskiej nie ma mowy ani o helu, ani o magnesie ściągającym samolot w dół i w krzaki po lewej, ani o sztucznej mgle. Zaś w 38 milionowym kraju nie znalazł się ani jeden specjalista, fachowiec, który chciałby ten stek bzdur firmować własnym nazwiskiem. Przy czym nie ma najmniejszego znaczenia dla tych, którzy wierzą, że to kancelaria prezydenta organizuje wycieczki swojemu pryncypałowi, a kancelaria premiera swojemu. Z tego względu ani kancelaria premiera Marcinkiewicza, ani kancelaria premiera Kaczyńskiego, ani kancelaria premiera Tuska nie organizowały żadnych wyjazdów prezydentowi Kaczyńskiemu.
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka