Dodaj do ulubionych

Styl motylkowy

09.08.11, 20:45
www.polityka.pl/spoleczenstwo/artykuly/1518222,1,oskarzony-czlowiek---motyl.read
Obserwuj wątek
    • uffo Re: Styl motylkowy 09.08.11, 22:43
      świetny artykuł. Czyta się jak kryminał obyczajowy. Major przwpoczwarzony w motylka. Za moich czasów, komunistycznych, też robiliśmy hapenningi ale raczej w ramach konwencji, więc ludzie choć się dziwili, to przynajmniej nie oponowali. Np. w czasie procesji Bożego Ciała klękaliśmy na chodniku w centrum miasta przed świętymi obrazkami wystawionymi przez dewotki w oknach na parterach domów, albo paradowaliśmy z małą trumienką dziiecięcą, znalezioną gdzieś na śmietnisku cmentarnym. Kolega ukradł z koscioła klęcznik i też z nim łaził w różne publiczne miejsca, odpoczywając na przystankach autobusowych, i wzbudzając kontrowersę, ale to co robią ci dwaj artyści jest świetne, i właśnie, wbrew pani krytyczce, kontynuacją 'zdystansowanego humoru i groteski', prosto z życia wziętymi. Przydałoby się to wszystko filmować, dokumentować. Niezły horror. Zdążyłem obejrzeć obrazy Kuszeja, zanim zostały zablokowane, które kiedyś zalinkowała na forum chyba gaika, i bardzo mnie poruszyły. Chyba nikt inny spośród artystów wizulnych, nie przedstawił jak dotąd tego tamatu na tak wysokim poziomie.
    • gaika Do sejmu z motylem:) 10.08.11, 23:38
      Konrad Ciężki: W większości rysunków wiszących na ścianie twojej pracowni pojawia się motyw księży, papieża. Dlaczego?

      Paweł Hajncel: Bo to jest problem, który od kilkunastu lat mnie uwiera. Problem ten nie tylko jest w mojej głowie dlatego, że media się tym zajmują, ale dlatego, że dotknęło mnie to osobiście.

      Na czym polega ten problem?

      Zostałem wychowany w latach siedemdziesiątych. W małym miasteczku, gdzie religia była na silnym poziomie oddziaływania. Ochrzczono mnie, byłem u komunii. Nie byłem bierzmowany, bo wyrzucono mnie z religii. Z kolegą zbytnio rozrabialiśmy. Kiedyś kościół traktowałem jako obszar nie do ingerencji, jak świątynię. Ksiądz dla mnie był zawsze postacią nieziemską. Niby człowiek, ale przez czarną sukienkę, którą nosił, zapach kościoła, to wszystko sprawiało, że był nietykalnym tworem. Długo się z tym mocowałem. Mając kilkanaście lat pomyślałem sobie: a jak Boga nie ma? Ale od razu mi się w głowie wkręcało, że nie powinienem w ogóle tak myśleć, że coś się stanie, bo tak pomyślałem. Na studiach to przycichło, sfera religijna w ogóle nie istniała. Poważnie zaczęło mi to przeszkadzać dopiero, kiedy pracowałem w szkole jako nauczyciel plastyki.

      Przyszła inspekcja z kuratorium i stwierdzono, że moje przygotowanie pedagogiczne, które odbyłem w latach osiemdziesiątych jest nieważne. Mimo, że byłem już nauczycielem przed tym, to nowa Polska nie uznała tego kursu. Okazało się też, że mój kolega z pokoju nauczycielskiego, nijaki Rysiu katecheta takiego kursu nie musi mieć. To mnie dotknęło osobiście.

      Pracowałem też w gimnazjum, w którym rządziła bibliotekarka. W pokoju nauczycielskim wisiała tablica, do której przypinało się różne ogłoszenia i plany zajęć. W jej rogu przyczepiona była Matka Boska. Pomyślałem sobie wtedy, że skoro może ona wisieć, to ja też mogę powiesić sobie swój symbol. Z programu telewizyjnego wyciąłem niebieskiego słonika i wpiąłem go w drugim narożniku tablicy. Kiedy przyszedłem kilka dni później, słonika już nie było. Wyciąłem kolejnego i jeszcze raz przypiąłem. Też mi go zdjęto. To ja przekręciłem Matkę Boską górą do dołu. Kiedy przyszedłem za tydzień, to była powieszona normalnie. Znowu ją przekręciłem. Wtedy zaczepiła mnie bibliotekarka mówiąc, że musimy odbyć rozmowę, że ona wie, że ja na lekcjach ściągam krzyż ze ściany. Powiedziała, że obrazek stał przy jej matce, gdy ta umierała. Ja jej na to, że to jest szkoła, czyli teren państwowy, i że ja mam swoje poglądy. Więc jeśli ona trzyma tam obrazek, to ja mogę mieć słonika. Ona powiedziała wtedy, że ja jestem na usługach szatana.

      Zauważyłem też, że w telewizji puszczają księdza, który organizuje jakieś zawody dla chłopców. Księża są zapraszani jako autorytety do wypowiadania się w sprawach społecznych i politycznych. Wszystko to zaczęło mi się nawarstwiać i przeszkadzać. Uważam, że postawa artysty jest również od tego, żeby próbować zmieniać otoczenie. Do zmian nie są uprawnieni tylko politycy i księża, ale wszyscy. Popieram chętnie wszelkie ruchy pozarządowe, wstępuję do stowarzyszeń. Uważam, że to jest najcenniejsza rzecz.

      c.d.tu:

      www.mmlodz.pl/380194/2011/7/24/pawel-hajncel-moj-motyl-i-sytuacja-z-prokuratura-to-absurd-z-filmu-barei-wywiad?category=news

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka