Dodaj do ulubionych

Policja ostrzega

30.08.11, 19:37
Z jednej strony policja ma nieograniczony dostęp do bilingów obywateli. Z drugiej strony chce mieć łatwy dostęp, bez zgody sądu, do informacji o naszych rachunkach bankowych i maklerskich (stosowny projekt PO przepycha właśnie w ekspresowym tempie przez sejm). Z trzeciej strony oszuści nie mają się czego obawiać. Policja ani myśli ich ścigać. Wystarczy, że przed nimi ostrzeże.
Rzecznik komendanta głównego policji Mariusz Sokołowski ostrzega:Wybierają numery osób, które prowadzą własną działalność gospodarczą i np. obawiają się, że jeśli nie oddzwonią mogą stracić intratne zamówienie. Rozłączają się na tyle szybko by ofiara nie odebrała połączenia lub dzwonią w godzinach, w których prawdopodobnie go nie odbierze.
Gdy dana osoba oddzwania na numer, który pojawi się na wyświetlaczu jej połączenia traktowane jest jako połączenie Premium (o podwyższonej opłacie). Proceder opiera się na zasadzie działania numerów telefonów pod którymi można brać udział np. w loteriach czy konkursach. Różnica jest jednak taka, że osoba oddzwaniająca nie zdaje sobie sprawy z kosztów takiej usługi.
Jeszcze raz rzecznik komendanta głównego policji Mariusz Sokołowski:Taki numer składa się zwykle z sześciu cyfr. Konto osoby dzwoniącej jest automatycznie obciążane. Oszuści wyłudzają w ten sposób jednorazowo kilkadziesiąt, a nawet do kilkuset złotych.Jak widać konto osoby oddzwaniającej jest automatycznie obciążanie, a konto osoby dzwoniącej pozostaje niewykrywane.
Obserwuj wątek
    • oby.watel My wam jeszcze PO każemy 12.09.11, 15:42
      20 projektów ustaw przesłał rząd do Sejmu od lipca. To projekty kontrowersyjne, przepisy przemycone przy okazji wdrażania unijnego prawa z nadzieją, że w pośpiechu nikt się nie zorientuje.

      Kolejny ''unijny'' projekt, który rząd wypchnął tuż przed końcem obecnej kadencji Sejmu (choć pracował nad nim od 2008 roku), to nowelizacja ustawy o dostępie do informacji publicznej. Wdraża unijną dyrektywę dotycząca tzw. wtórnego wykorzystania informacji. Rząd wnosi ustawę 13 lipca a w niej ''wrzutka'' autorstwa Ministerstwa Skarbu, MSZ i Prokuratorii Generalnej: Artykuł 5a, który czyni de facto tajnymi urzędowe dokumenty, instrukcje i analizy związane z przekształceniami własnościowymi i z negocjacjami międzynarodowymi.

      Gdyby przepis wszedł w życie, nie mielibyśmy prawa dowiedzieć się np., jakie stanowisko polski rząd planuje zająć w sprawie negocjacji unijnego budżetu, umów międzynarodowych, w polskich sprawach toczących się przed Trybunałem w Strasburgu czy Luksemburgu, a nawet przed polskim Trybunałem Konstytucyjnym. Nie podlegałyby ujawnieniu ''do zakończenia'' negocjacji, przetargu czy do wydania wyroku. Dowiedzielibyśmy się o wszystkim, gdy klamka zapadnie. To samo dotyczyłoby stanowisk i opinii samorządów terytorialnych oraz ekspertyz przez nie zamawianych. A także każdego innego organu władzy.

      Wśród 20 projektów ''last minute'' większość wdraża unijne prawo. Są takie, których posłanie do Sejmu blokowały kontrowersje, więc tryb ''last minute'' jest niepowtarzalną szansą na uchwalenie. Np. projekt o zmianie ustawy o odpowiedzialności za naruszenie dyscypliny finansów publicznych, przygotowany przez minister Julię Piterę (wniesiony 21 lipca, uchwalony 19 sierpnia, jest w Senacie). Według niego np. organizacje pozarządowe korzystające z unijnych funduszy będą podlegały odpowiedzialności za naruszenie dyscypliny finansów publicznych, jeśli ktoś uzna, że nieprawidłowo te fundusze wydały. To samo może dotknąć rolników.

      Jako projekt ''last minute'' w Sejmie jest ustawa ''o zmianie ustawy o zapasach ropy naftowej, produktów naftowych i gazu ziemnego oraz zasadach postępowania w sytuacjach zagrożenia bezpieczeństwa paliwowego państwa i zakłóceń na rynku naftowym.'' A w nim kontrowersyjne i wykraczające poza oczekiwania Komisji Europejskiej rozwiązania, które spowodują, że mniej gazu ziemnego będzie magazynowane na terenie Polski. Projektu nie dało się wcześniej wysłać z Ministerstwa Gospodarki z powodu kontrowersji. Na chwilę przed końcem kadencji poszło łatwiej: w Sejmie projekt był 8 sierpnia, a 31 przesłano go do Senatu.

      Rekord tej kadencji (a może i nie tylko tej) padł w przypadku obszernego, bo liczącego 21 stron projektu o wzajemnym uznawaniu wyroków karnych przez państwa UE: od wpłynięcia do uchwalenia minęły cztery dni. Protestowała nawet rządząca PO.

      Przy projektach rządowych, przed posłaniem ich do Sejmu, prawo wymaga konsultacji międzyresortowych i społecznych. Kolejne wersje powinny też być umieszczane w Biuletynie Informacji Publicznej na internetowej stronie resortu, który je przygotowuje. Dzięki temu można uznać, że powstają transparentnie. I fachowo, bo czuwają nad nimi Rządowe Centrum Legislacji i Rada Legislacyjna przy premierze.

      Ale np. konsultuje się projekt, potem wprowadza szereg poprawek i tego nowego, czasem zupełnie innego, już się nie konsultuje. Tak było np. przy uchwalanej już w normalnym trybie dużej nowelizacji ustawy o ustroju sądów powszechnych: konsultacje społeczne ustawy w kształcie teoretycznie ostatecznym minister sprawiedliwości prowadził - osobiście zresztą - kiedy ustawa była w Sejmie.

      A nowelizacja opisanej wcześniej nowelizacji ustawy o dostępie do informacji publicznej była na etapie rządowym konsultowana społecznie, owszem, ale zanim zrobiono do niej ''wrzutkę'' w postaci artykułu 5a (tego, który utajnia wszelkie stanowiska i opinie organów władzy publicznej).

      Na konsultacje społeczne projektu, w którym przemycono poszerzenie uprawnień służb i policji do zaglądania nam w konta bankowe i nie tylko, MSWiA przeznaczyło cztery dni. Po czym rząd triumfalnie poinformował marszałka Sejmu, że żadnych uwag do projektu nie zgłoszono. Nie ma też śladu, by ustawa była opiniowana przez Rządowe Centrum Legislacji.

      Wygrana PO to gwarancja dalszych prac dostosowujących polskie prawo do standardów białoruskich. Penie dlatego były członek PiSiu rzucony na odcinek spraw zagranicznych bez żenady łże publicznie, że rząd spełnił obietnicę Tuska Donalda i ratyfikował Kartę Praw Podstawowych. (Karta Praw Podstawowych obowiązuje w Polsce - oświadczył Sikorski. Szef MSZ przyznał, że jednak nie cała...).
    • oby.watel Premier Tusk podpisał 10 zobowiązań powyborczych 12.09.11, 18:50
      PO podpisała 10 zobowiązań powyborczych.

      1 Przyspieszymy i wykorzystamy wzrost gospodarczy
      2 Radykalnie podniesiemy płace dla budżetówki, zwiększymy emerytury i renty
      3 Wybudujemy nowoczesną sieć autostrad, dróg ekspresowych, mostów i obwodnic
      4 Zagwarantujemy bezpłatny dostęp do opieki medycznej i zlikwidujemy NFZ
      5 Uprościmy podatki – wprowadzimy podatek liniowy z ulgą prorodzinną, zlikwidujemy ponad 200 opłat urzędowych
      6 Przyspieszymy budowę stadionów na Euro 2012
      7 Szybko wypełnimy naszą misję w Iraku
      8 Sprawimy, że Polacy z emigracji będą chcieli wracać do domu i inwestować w Polsce
      9 Podniesiemy poziom edukacji i upowszechnimy Internet
      10 Podejmiemy rzeczywistą walkę z korupcją.

      https://bi.gazeta.pl/im/9/4593/z4593169X.jpg

      Tymczasem Prawo i Sprawiedliwość niespodziewanie wygrywa wśród młodych - wynika z najnowszego sondażu MillwardBrown SMG/KRC dla TVN24. Biorąc pod uwagę wszystkich głosujących prowadzi Platforma Obywatelska przed PiS, obie partie straciły po kilka punktów procentowych, notując odpowiednio 35%. (- 3) oraz 29% (-1). W grupie wiekowej od 18 do 24 lat PiS może na dziś, według sondażu, liczyć na 29% głosów, a Platforma na 27%. Zniechęcenie do siebie młodzieży, dzięki której PO doszła cztery lata temu do władzy to ogromy sukces Tuska i jego ekipy. Coraz więcej ludzi chce się bowiem przekonać, czy Donald premier Tusk znowu nie robi z nich balona i PiS naprawdę będzie rządził gorzej niż PO.
    • kora3 obi, jak zawsze demagogia 12.09.11, 19:27
      Sokołowski powiedział, ze policja ODMAWIAcigania takich ludzi? No nie.
      A ostrzezenie to normalna sprawa. Policja co rolu ostrzega przezd informnowaniem na portalach społecznosciowych kiedy sie wybywa z domu i informuje tak złodzieja "zapraszam, ,moje mieszkanie puste, bierz", ostrzewga przed "kolegami wnuczka" przychodzacymi po piljną kase dla niego, ostrzega przed odpowiadaniem na 4-cyfrowe numery z tekstem "Co słychać, nie odzywqasz się ostanio" itd.

      Mysle,ze lepiej jednak zapobiegać niż "leczyć", dlatego nic złego nie wifdze w tych ostrzezeniach. 6-cyfrowy numer jest nietypowy, wiec taka uwaga jest cenna. Prawqo u nas traktuje wyłudzenie na kwotre mnijeszą niż bodajze 300 zeta jako wykroczenie, na wiekszą jakomprzestepstwo, ale zwaz na to, że NIKT nie zmusza oddzwaniającego do oddzwaniania i to bedzie ewentualna linia obrony delikwenta/tów w sądzie. Fakt , ze info o koszcie połaczenia innym niż standardowy powinno się pojawic. To bezdie kontrargumentacja z drugiej strony ewentualnie. Naprawde nie widziesz sensu w ostrzeganiu przed tym ludzi? Ja widze.
      • oby.watel Re: obi, jak zawsze demagogia 12.09.11, 19:46
        Nie wiedziałem, że sześciocyfrowy numer jest nietypowy. W swej demagogicznej naiwności sądziłem, że jest 6 cyfr + prefiks sieci. Teraz sprawdziłem - wszystkie numery w pamięci mojego telefonu są sześciocyfrowe. Pędzę na policję. Nara.
        • kora3 bajdurzysz 12.09.11, 20:05
          komórkowe numery bez zera i intetyfikacji kraju są 9-cyrfowe. Stacjionarne w Polasce sa z identyficają kierunkową 9-cyfrowe.
          • oby.watel Re: bajdurzysz 12.09.11, 20:37
            Masz rację jak zwykle. CytatUrzędu Komunikacji Elektronicznej informuje: SMS-y wysłane na numery rozpoczynające się od cyfr 70 (np. 70325) kosztują mniej niż 1 zł. Numery rozpoczynające się od cyfr 71 będą kosztować ponad 1zł netto.
            Cyfra po siódemce oznacza koszt sms netto.
            • 72**(*) - koszt SMS-a wynosi 2 zł plus VAT
            • 73**(*) - koszt SMS-a wynosi 3 zł plus VAT
            • 74**(*) - koszt SMS-a wynosi 4 zł plus VAT
            • 75**(*) - koszt SMS-a wynosi 5 zł plus VAT
            • 76**(*) - koszt SMS-a wynosi 6 zł plus VAT
            • 77**(*) - koszt SMS-a wynosi 7 zł plus VAT
            • 78**(*) - koszt SMS-a wynosi 8 zł plus VAT
            • 79**(*) - koszt SMS-a wynosi 9 zł plus VAT


            Możemy się także spotkać z numerami rozpoczynającymi się od cyfry 9. W tym przypadku usługa będzie kosztować ponad 10 zł. Dwie cyfry po dziewiątce to cena SMS-a netto, czyli:
            • 910**(*) - koszt SMS-a wynosi 10 zł plus VAT
            • 911**(*) - koszt SMS-a wynosi 11 zł plus VAT
            • 912**(*) - koszt SMS-a wynosi 12 zł plus VAT
            • 913**(*) - koszt SMS-a wynosi 13 zł plus VAT
            • 914**(*) - koszt SMS-a wynosi 14 zł plus VAT
            • 915**(*) - koszt SMS-a wynosi 15 zł plus VAT
            • 916**(*) - koszt SMS-a wynosi 16 zł plus VAT
            • 917**(*) - koszt SMS-a wynosi 17 zł plus VAT
            • 918**(*) - koszt SMS-a wynosi 18 zł plus VAT
            • 919**(*) - koszt SMS-a wynosi 19 zł plus VAT
            • 920**(*) - koszt SMS-a wynosi 20 zł plus VAT
            • 925**(*) - koszt SMS-a wynosi 25 zł plus VAT
            • 935**(*) - koszt SMS-a wynosi 35 zł plus VAT
            • kora3 Re: bajdurzysz 14.09.11, 06:33
              Mowa byłą nie o kosztach SMS-ów, a o kosztach rozmowy, jak zrozumiałam. Przecież ostrzegano przed ODDZWANIANIEM na 6-cyfrowe numery, które wczesniej dzwoniły do abonenta....

              A swoją drogą ....Nie masz nic przeciwko temu, ze UKE OSTRZEGA, czy jak wolisz INFORMUJE o kosztach SMS-ów na numery, które za nim podajesz tutaj? Po co o tym pisać? Jak sie kogoś naciągnie, to sie bedzie ścigac, od tego jewst prawo - wg Twojego załozenia tak powinno byćsmile
              A tu durny UKE informuje i Ciebie to nie oburza?
              Ano widziszsmile Informuje, cjhociaz informacja o kosztach połączenia, czy SMS-ów powinna być podana przez tego, kto nas zacheca do rozmawiania i smysowania. I na ogół (podkreslam, na ogół) jest podana. Tylko, ze czasem (znów podskreslam, czasem) jest podana w sposób utrudniajacy aboinetowi, albo szczegóolnemu abonentowi zrozumienie tej info. Czyli za szybko, za małymi literami itp. Ale jesli jest podana sprawa bywa zwykle nie do odkrecenia. Inaczej jest, gdy podana nie jest.
              Miałąm raz taką sprawe, włąsnie z numerami zaczynającymi sie na 7. Kobieta dostałą taki smys "Czesc co u Ciebie, nie odzywasz się" . Zapytałą kto pisze, byłą przekonana, że smys wysłał ktoś znajomy z bramki netowej i zapomniał się podpisac. Zabawa w kotka i myszke kosztowała ją ponad 200 złotych. Tylko tyle, bo po wymianie kilku sysów, nioe wiedzac ile to kosztowałoprzestała pytac kto pisze uznajac to za głupi zart. Całośc "korespondencji" miała zachowaną , nigdzie nie było informacji, ze smysy na ten numer są bardzo drogie. Za moiją namową poszłą na policję i namierzono nie tylko coś z 10 osób, które tez tak zostały nacigniete, ale i naciągacza.
              Inaczej rzecz sie miała w sprawie pewnej młodej dziewczyny, która "korespondowała" z poznanym na czacie randkowym chłopakiem. Numer wziełą z telewizyjnej reklamy czatu. Miesiac pisania smysów kosztował ją ponad 1000 złotych. Nie miała swioadomosci, ze prawdopodobnie "rozmawia" z kolejnymi osobami zatrudnionymi w "czatowni", które mają po prostu historię jej smysowych "rozmów z ukocxhanym" i nakrecają kolejną wymiane słow. Tu nie dało się zrobić nic, bo w teklamie czatu emitowanej w TV BYŁO jak wól napisane ile kosztuje 1 smys. A ze dzieczyna myslała, ze tyle kosztuje tylko 1 smys, ten jakby logujacy ją do systemu "randkujacych", to już nie jest problem czatowni, tylko jej.

              Dlatego uwazam, ze ostrzezenia tego typu mają sens. Nie kazdy umie posługiowac się netem i znaleźć np. to, co ty znalazłeś i wkleiłeś. Nie kazdy ma swiadomosc ile kosztojuje dany smys, czy rozmowa, ani gdzie szukac info o tym. Stad chyba dobrze, ze np. policja, czy media ostrzegają przed takimi oszustami. I nie wydaje mi sie,ze chodzi o to, zeby oszustó nie karać. Chodzi po prostu o to, zeby zabobiegac oszustwu.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka