grzespelc
04.12.11, 13:27
Pan Orliński:
"Dwa lata temu pisałem w tej rubryce o zjawisku internetowych śmiesznych obrazków, których rozsyłanie stało się podstawową formą podtrzymywania więzi towarzyskich w serwisach społecznościowych.
Wtedy żartowałem, że każda epoka ma swoje kulturowe fenomeny - do naszych niepoważnych czasów najlepiej pasuje niepoważna sztuka rozsyłania zdjęć "kotka, który wygląda jak Hitler". Nie doceniałem tego, jak bardzo ten gatunek dojrzeje w ciągu tych dwóch lat.
Oglądam ostatnio jak zahipnotyzowany internetowe obrazki z gatunku "Pepper Spray Cop", czyli "Gliniarz z gazem pieprzowym" (można je odnaleźć, wpisując angielski tytuł do Google'a). Też bywają zabawne, ale to już humor o pięć klas wyżej od zabawnych zdjęć kotków.
Obrazki zainspirowane są incydentem, który miał miejsce na kalifornijskim uniwersytecie w Davis 18 listopada, kiedy policja i campusowi ochroniarze w groteskowo przesadzony sposób nadużyli przemocy, rozbijając pokojową demonstrację studentów protestujących przeciwko podwyżce czesnego o 81 proc. i wyrażających solidarność z ruchem okupacji Wall Street.
Internet obiegły najpierw szokujące filmy pokazujące policjanta, który w pełnym rynsztunku chodzi sobie wzdłuż studentów pokojowo siedzących na chodniku. Na luzie i od niechcenia tryska każdemu z nich gazem pieprzowym w twarz, przy akompaniamencie krzyków bólu i skandowania "wstydźcie się" przez tych studentów, którzy akurat jeszcze nie są sparaliżowani bólem.
Najbardziej znany film można zobaczyć na YouTubie po wpisaniu "UC Davis Pepper Spray". Zadał on kłam oficjalnej wersji policji, zgodnie z którą użycie pałek i gazu wynikało z agresywnej postawy demonstrujących; wyraźnie widać, że policjanci pastwią się nad młodymi ludźmi, których jedyną zbrodnią jest siedzenie na chodniku przed własną Alma Mater.
Incydent wzbudził w USA (i na całym świecie) oburzenie. Amerykańskim komentatorom przypominały się czasy walki o prawa obywatelskie w latach 60. i przerażające incydenty takie jak masakra na uniwersytecie w Ohio, gdzie do studentów wojsko otworzyło ogień i zabiło 4 osoby, ciężko raniąc 9 innych. Tamte protesty zapisały się w popkulturze pamiętnymi protest songami. Incydent w Davis wywołał zaś falę internetowych fotomontaży, w których funkcjonariusz, który wyróżnił się podczas tej akcji szczególnym sadyzmem - niejaki porucznik John Pike - wmontowywany jest w różne graficzne tła.
Od strony formalnej obrazki z cyklu "Gliniarz z gazem" to dokładnie to samo co "lolcatsy" czy "demotywatory" - czyli krążące po internecie fotomontaże z dowcipnym podpisem. Tylko że tym razem ta forma służy poważnej krytyce społecznej i komentarzowi politycznemu.
Na moim ulubionym obrazku porucznika Pike'a wkomponowano w klasyczną pocztówkę bożonarodzeniową. Oto grzeczne dziateczki siedzą pod choinką i czekają na Świętego Mikołaja. Zamiast niego pojawia się porucznik Pike i psika dzieciom w oczy, mówiąc: "Z najlepszymi życzeniami świątecznymi od 1 proc. najbogatszych".
Internauci zdążyli porucznika Pike'a wkleić także w "Guernicę" Picassa i "Krzyk" Muncha, w okładki sławnych płyt (na "Dark Side Of The Moon" porucznik Pike psika na pryzmat rozszczepiający gaz na wszystkie kolory tęczy), w kadry ze sławnych filmów (pojedynek Gandalfa z porucznikiem, czyli magia kontra gaz!) i w słynne fotografie (na jednym z fotomontaży porucznik Pike psika gazem w oczy człowieka próbującego zatrzymać czołgi na placu Tiananmen).
Prawicowa komentatorka Megan Kelly w telewizji Fox News wzięła w obronę policję i powiedziała, że "gaz pieprzowy to w zasadzie produkt spożywczy". Też bywa wkomponowana w te obrazki - jej nieskalanemu inteligencją obliczu towarzyszą słowa typu "Wyrywanie paznokci? To w zasadzie manicure".
Incydent na uniwersytecie w Davis nie był niestety tylko internetowym żartem. Gaz pieprzowy nie jest bezpiecznym środkiem - zwłaszcza gdy policyjny sadysta z bliska spryskuje nim twarz bezbronnej ofiary. Rektor uniwersytetu Linda Katehi, która współodpowiada za nadużycie siły przez campusową ochronę, i porucznik Pike niechcący stworzyli coś, czego dotąd brakowało ruchowi okupacji Wall Street: ikonę. Wizualny symbol ruchu "Jesteśmy dolnymi 99 procentami".
Studentów w Davis nie da się przedstawić jako nieodpowiedzialnych wichrzycieli czy pasożyty na zasiłku. To młodzi ludzie, którzy chcą się uczyć i pracować, więc inwestują w edukację.
Chcieli tylko się dowiedzieć, dlaczego opłaty za tę edukację nagle tak bardzo im podniesiono. Chcieli spytać władze uczelni, czy ta podwyżka była naprawdę niezbędna. Jedyną odpowiedzią, jaką dostali, był strumień gazu prosto w twarz.
Trudno o bardziej wymowne podsumowanie wartości, którym dziś hołduje Ameryka. Ale czy tylko Ameryka?"
wyborcza.pl/1,99495,10735567,Gliniarz_z_gazem__czyli_ikona_ruchu_okupacji_Wall.html#ixzz1fZIHgCtr