Dodaj do ulubionych

Zwrócili, sprzedałyśmy za tanio, więc płaćcie!

12.01.12, 15:09
Krakowski zakon albertynek domaga się od Skarbu Państwa 27.000.000 (27 milionów) zł odszkodowania. Powód? Komisja przekazała mu rekompensatę za majątek utracony w czasach PRL-u na podstawie sfałszowanej opinii biegłych. Ziemia, którą dostały była warta nie 7, a prawie 34 miliony złotych.

Postępowanie Albertynek jest oczywiste i całkowicie zgodne z nauką i zasadami. Bowiem nauka i zasady są jasne, proste i nie budzą żadnych wątpliwości: żąć tam, gdzie się nie posiało i zbierać tam, gdzie się nie rozsypało. Każdemu bowiem, kto ma, będzie dodane, tak że nadmiar mieć będzie. Temu zaś, kto nie ma, zabiorą nawet to, co ma.
Obserwuj wątek
    • diabollo Re: Zwrócili, sprzedałyśmy za tanio, więc płaćcie 12.01.12, 18:49
      oby.watel napisał:

      > Krakowski zakon albertynek domaga się
      > od Skarbu Państwa 27.000.000 (27 milionów) zł
      odszkodowania. Powód? Komi
      > sja przekazała mu rekompensatę za majątek utracony w czasach PRL-u na podstawie
      > sfałszowanej opinii biegłych. Ziemia, którą dostały była warta nie 7, a prawie
      > 34 miliony złotych.
      >
      > Postępowanie Albertynek jest oczywiste i całkowicie zgodne z nauką i zasadami.
      > Bowiem nauka i zasady są jasne, proste i nie budzą żadnych wątpliwości: żąć tam
      > , gdzie się nie posiało i zbierać tam, gdzie się nie rozsypało. Każdemu bowiem,
      > kto ma, będzie dodane, tak że nadmiar mieć będzie. Temu zaś, kto nie ma, zabio
      > rą nawet to, co ma.
      >

      Dlaczego kato-towarzystwo nie domaga się sądownie odszkodowania od tego komu sami sprzedali ziemię po zaniżonej cenie?

      Bo "byznesmem" pokaże im środkowy palec.
      Natomiast na ponowne wyruchanie skarbu państwa (czyli wszysktich obywatateli polskich) istytucje kato-zabobonu w Polsce zawsze mogą liczyć.

      Kłaniam się nisko.
      • a000000 Re: Zwrócili, sprzedałyśmy za tanio, więc płaćcie 12.01.12, 20:51
        ekai.pl/wydarzenia/temat_dnia/x50280/nieprawdziwy-artykul-nt-albertynek/
        • oby.watel Po uwzględnieniu sprostowania 12.01.12, 21:01
          Działające przy krakowskim zakonie albertynek Towarzystwo Pomocy im. Brata Alberta domaga się od Skarbu Państwa 27 mln zł. Powód? Komisja przekazała mu rekompensatę za majątek utracony w czasach PRL-u na podstawie sfałszowanej opinii biegłych. Ziemia, którą dostało Towarzystwo była warta nie 7, a prawie 34 miliony złotych.

          Postępowanie działającego przy krakowskim zakonie albertynek Towarzystwa Pomocy im. Brata Alberta jest oczywiste i całkowicie zgodne z nauką i zasadami. Bowiem nauka i zasady są jasne, proste i nie budzą żadnych wątpliwości: żąć tam, gdzie się nie posiało i zbierać tam, gdzie się nie rozsypało. Każdemu bowiem, kto ma, będzie dodane, tak że nadmiar mieć będzie. Temu zaś, kto nie ma, zabiorą nawet to, co ma.
        • diabollo Re: Zwrócili, sprzedałyśmy za tanio, więc płaćcie 12.01.12, 21:20
          a000000 napisała:

          > ekai.pl/wydarzenia/temat_dnia/x50280/nieprawdziwy-artykul-nt-albertynek/


          Bardzo ciekawe, czcigodna A000000, zobaczymy co na to Wyborcza?

          Kłaniam się nisko.
          • oby.watel Re: Zwrócili, sprzedałyśmy za tanio, więc płaćcie 12.01.12, 21:45
            wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114883,10952360,Albertynki_pozywaja_Skarb_Panstwa__Za_grzechy_Komisji.html
            • grzespelc Buhahahaaha 15.01.12, 03:54
              No lepszego dowcipu dawno nie widziałem smile
              • kora3 Re: Buhahahaaha 15.01.12, 09:47
                Dobre, dobre Gregory smile
                • diabollo Re: Buhahahaaha 15.01.12, 10:44
                  kora3 napisała:

                  > Dobre, dobre Gregory smile


                  A o co chodzi?

                  Kłaniam się nisko.
                  • kora3 Re: Buhahahaaha 15.01.12, 10:46
                    a o roszczenia siostrzyczek smile
                    • diabollo Re: Buhahahaaha 15.01.12, 11:12
                      kora3 napisała:

                      > a o roszczenia siostrzyczek smile


                      Czcigodna A000000, podała link do strony KAI (Urząd Propagandy tzw. "Kościoła Katolickiego"), że ta wiadomość z Wyborczej to kłamstwo.

                      Jak znam życie Wyborcza pomyliła nazwę zakonu, albo kato-organizacji odpowiedzialnej za wyłudzenie tej ziemi od państwa i jak złodziej (na którym czapka gore) szybciutkie sprzedanie paserowi za bezcen.

                      Kłaniam się nisko.
                      • kora3 Re: Buhahahaaha 15.01.12, 11:31
                        bardzo niewykluczone smile

                        Ale ja się nie smiałam z tego, ze Wyborcza coś "wymyśliła" (błędy sie zdarzają,a le wysoce mało prawdopodobne, by napisali coś "z kapelusza") , a z roszczeń owych siostrzyczek z jakiegokolwiek zakonu smile

                        żyjemy w demokratycznym kraju w który kazdy się moze tu i tam zwrócić, co nie znaczy, że ktoś na to zwracanie się uwagę swą bacznie zwróci smile
                        Zakon hehehe żadać ma od państwa zadoścuczynienia za to, że dostał za duzo, a sprzedał za za mało?smile Z "poreki" oszusta, którego instutucja pt. KRK wsadziła do komisji majątkowej działającej zresztą niezgodnie z prawem demokratycznego pańśtwa (brak mozliwosci odwoławczych).
                        I na serio taki zakon liczy na pozytywne rozpatrzenie sprawy?

                        A ktoś "temu zakonu" zabraniał przy sprzedazy wyłudzonego nielegalnie mienia zasiegnąć opinii rzeczowznawcy innego niż ten, co fałszował z ramienia KM? Niesmile No to sami se winni są, ze pozałowali na rzeczoznawce i sprzedali ponizej wartosci. A gdyby sprzedali zgodnie z wartoscią to powinni, jako prawi katolicy oddać 20 melonów SP, bo wg nawet złodziejskiem KM nalezało im się 7 duzych baniek, a nie 27 smile

                        Niech zaniosą skargę do koscioła, albo pomodlą się do św. Judy Tadeusza, to taki sw. od spraw beznadziejnych, ta sie wszak taką wydaje smile
                      • oby.watel Re: Buhahahaaha 15.01.12, 11:49
                        Owszem. Wyborcza pomyliła (pierwszy post), KAI sprostowała, więc wyborcza poprawiła (drugi post). Zapytałeś "co na to Wyborcza?", więc podałem jeszcze raz link do artykułu. W czym problem, czcigodny Diabollo?
                        • diabollo Re: Buhahahaaha 15.01.12, 12:39
                          To znaczy, że KAI naprawdę rozdarła szaty o "zakon albertynek" zamiast "towarzysta br. Alberta", choć to ciągle ci sami wyłudzacze majątku polskich obywateli?

                          Rzeczywiście tego nie łapię, to oświadczenie KAI wydawało się takie dramatyczne...

                          Kłaniam się nisko.
                          • kora3 wiesz Diabollo, powiem Ci tak 15.01.12, 12:54
                            jakkolwiek brawo dla GW, ze sprawe ujawniła, to minus jak pas startowy za błąd w nazewnictwie. Nie tylko dlatego, ze to daje adwersarzom broń do reki w postaci stwierdzenia "To kłamstwo" sugerującego wprost, ze w ogóle NIC takiego miejsca nie miało smile . Takze a moze przede wszystkim z powodu zboczenia zawodowego.
                            Dziennikarz robiący takie błędy merytoryczne wykazuje brak starannosci dziennikarskiej i to bez dwóch zdań. Szkodzi zarówno sobie i swej gazecie wyrabijac o tychze opinię nierzetelnych, ale takze szkodzi sprawie, którą przedstawia, bo potem pojawiają się głosy, że "to wszystko bujda" ...

                            A co do błędów ortograficznych uporczywie robionych przez KAI (czytam dosc czesto ich doniesienia w postaci surówki), a także z luboscią robionych pzrez wszelkiej maści urzedników to miałam na mysli takie jak "Pani Redaktor Imię i Naziwsko". "Pan Wójt", "Pan Przewodnicżacy" itd. w środku zdania smile

                            Takie cóś smile ma chyba wskazywać na szacunek piszącego do opisywanej osoby, ale to nie zmienia faktu, ze są to błędy ORTOGRAFICZNE. I jako takie powinny być zwalczane i erliminowane z zarówno przekazów wgencyjnych, czy dzienniikarskich, jak i oficjalnych oświadczeń (np. na stronach urzedów), pism itd.
                      • grzespelc Re: Buhahahaaha 15.01.12, 17:50
                        > Jak znam życie Wyborcza pomyliła nazwę zakonu, albo kato-organizacji

                        Potwierdza się, że znasz życie.

                        Ja jednak nie z tego. Generalnie śmieję się, że ktokolwiek mógłby wystąpić z tak absurdalnym roszczeniem, a prawnika, który pisze pozew zaprosiłbym na wódkę i po piątym kieliszku zapytał: no stary, gadaj, gdzie kupiłeś dyplom?
                        • kora3 no czyli my oboje buahahaha 15.01.12, 17:58
                          z tego samego Grzesiu smile
        • kora3 OT - na kanwie tego tekstu 15.01.12, 12:12
          Zawsze mnie zastanawia jedna rzecz - dlaczego w powaznych, a za taką się KAI uwaza mediach, serwisach notorycznie pojawiają się błędy ortograficzne i są powielane permanentnie.

          Ja rozumiem, że moze się kazdemu trafić literówka, ba - nawet ortograf - piszacy w KAI (czy gdziekolwiek indziej) też człowiek, korekta moze nie wylapać, szczególnie gdy teksty zapodawane są jak w agencjach, szybko. Ale te ortografy są najwyraźniej powielane swiadomie i z premedytacją. Wiem, wiem - ja robię mase literówek, wiem wqrza to niektórtych bardziej, niektórych mniej. Wiem,ze niezaleznie od genezy tychze to niefajne. Ale na litośc, ja je robię NA FORUM, a nie w gazetowych tekstach, np.
          • diabollo Re: OT - na kanwie tego tekstu 15.01.12, 12:43
            kora3 napisała:

            > Zawsze mnie zastanawia jedna rzecz - dlaczego w powaznych, a za taką się KAI uw
            > aza mediach, serwisach notorycznie pojawiają się błędy ortograficzne i są powie
            > lane permanentnie.
            >
            > Ja rozumiem, że moze się kazdemu trafić literówka, ba - nawet ortograf - piszac
            > y w KAI (czy gdziekolwiek indziej) też człowiek, korekta moze nie wylapać, szcz
            > ególnie gdy teksty zapodawane są jak w agencjach, szybko. Ale te ortografy są n
            > ajwyraźniej powielane swiadomie i z premedytacją. Wiem, wiem - ja robię mase li
            > terówek, wiem wqrza to niektórtych bardziej, niektórych mniej. Wiem,ze niezalez
            > nie od genezy tychze to niefajne. Ale na litośc, ja je robię NA FORUM, a nie w
            > gazetowych tekstach, np.

            Jako patologiczny dysgrafik jestem ostatni, żeby oceniać pod tym względem innych.
            Ale pytanie jest inne - dlaczego błędy nie są korygowane, wszak to nie formu internetowe, ale niby-poważny urzad propagandy Kościoła Ginekologiczno-Katolickiego?

            I tutaj odpowiedź nasuwa się jedna - tej propagandy KAI po prostu nikt nie czyta, dlatego nie ma szans na korekty...

            Kłaniam się nisko.
            • kora3 Re: OT - na kanwie tego tekstu 15.01.12, 12:58
              owszem, czyta, np. ja i inni dziennikarze, gdy zachodzi taka potrzeba.

              W moim odczuciu jak pisze powyzej - błędy ortograficzne czy inne mogą zdarzyć się kazdemu, mogą też zostać przeoczone przez korekte ...
              Ale takie błędy jak zaprezentowała tu (i nie tylko tu)KAI i jakie są powielane bardzo czesto na oficjalnych stronach urzedów, w oficjalnych pismach, relacjach itd. są uwazane przez p[iszacych za ...przejaw szacunku do opisywanej osoby smile
          • oby.watel Re: OT - na kanwie tego tekstu 15.01.12, 12:49
            Jaka korekta? Korektę robi Word albo - jak w KAI - anioł stróż. Ale od błędów ortograficznych ważniejszy jest ton sprostowania. Olbrzymim kłamstwem nie jest to, że czarni domagają się olbrzymiego odszkodowania za swoją głupotę, lecz sort czerni. A to jest niemalże zbrodnia i świadczy.

            Przedstawianie przez Panią Redaktor Katarzynę Młynarczyk nieprawdziwych i wprowadzających w błąd informacji świadczy o złej woli autorki, zawarta w artykule treść zmierza bowiem jedynie do przedstawienia w niekorzystnym świetle kościelnej osoby, której pozytywna działalność charytatywna w zakresie niesienia pomocy bezdomnym i ubogim jest powszechnie znana od ponad 100 lat. Liczę, iż Pani Redaktor Katarzyna Młynarczyk niezwłocznie sprostuje nieprawdziwe informacje i przeprosi na forum publicznym Zgromadzenie Sióstr Albertynek Posługujących Ubogim z siedzibą w Krakowie.

            Dlaczego i na jakiej podstawie powstałemu w 1981 roku Towarzystwo, które do 1989 r nosiło nazwę Towarzystwo Pomocy im. Adama Chmielowskiego, zwrócono jakiś "zagrabiony" majątek (kiedy i przez kogo?) i o czym zwracanie majątku powstałemu w 1981 roku towarzystwu świadczy Ryszard Kryj-Radziszewski, prezes Towarzystwa Pomocy im. św. Brata Alberta nie wyjađnia.
            • kora3 Re: OT - na kanwie tego tekstu 15.01.12, 13:04
              no trych błędów to Ci WORD nie zaznaczy smile bo istnieją sytuacje, w których napisanie tego dużą literą wcale błędem nie jest (np. poczatek zdaniasmile), a WORD kontekstu nie rozróznia.

              A co do reszty, oczywiscie masz rację - odsyłam do mego postu powyzej wszelako - wielki minus dla GW i dziennikarki za brak starannosci zawodowej, bo to daje pole do włąsnie takich wyjaśnień jak dała KAI celowo uzywając słowa "kłamstwo", choć szło przecież o pomyłkę. Ale pomyłke, której dziennikarz mógł uniknąc, gdyby się przyłozył. A tak mamy zrobienie z całosci kłamstwa i utracone zaufanie Czytelnika do samej info, no bo skoro pojawiły sie merytoryczne błędy, to licho wie, co tam jeszcze jest niepewne....- tak ludzie rozumują.

              Gwoli ścisłosci - to co napisała KAI to nie sprostowanie. Sprostowanie moze napisać tylko autor tekstu do SWOICH słow na łamach gazety (portalu, wydawnictwa), w którym opiblikował tekst z błędem, pomyłką. KAzda inna osoba, instytucja itd. moze napisać do tego co napisał dziennikarz wyjasnienie, albo polemikę. Po prostu nie mozna prostować nie swoich słówsmile
              • oby.watel Re: OT - na kanwie tego tekstu 15.01.12, 13:39
                Masz absolutną rację. Gazeta napisała nieprawdę po czym gdy ukazało się "sprostowanie" KAI po prostu podmieniła jeden tekst na drugi, dzięki czemu prostujący wyszli na durniów. Może to było zamierzone?

                Co do błędów - zwróć uwagę, że cecha charakterystyczna prawdziwych Polaków z prawicy jest brak umiejętności posługiwania się poprawna polszczyzna w mowie i piśmie. To ich cecha wyróżniająca.
                • kora3 Re: OT - na kanwie tego tekstu 15.01.12, 13:58
                  oby.watel napisał:

                  > Masz absolutną rację. Gazeta napisała nieprawdę po czym gdy ukazało się "sprost
                  > owanie" KAI po prostu podmieniła jeden tekst na drugi, dzięki czemu prostujący
                  > wyszli na durniów. Może to było zamierzone?


                  Gazeta popełniła pomyłkę, moim zdaniem to brak starannosci był. Szczerze mówiąc, niezaleznie od tego czego podobna pomyłka dotyczyłaby i kto ją "prostowałby" podmiana bez wyjaśnienia byłaby nieelegancka. Pomyliłeś się człowieku, nie sprawdziłeś - weź to na klate - takie moje zdanie.

                  >
                  > Co do błędów - zwróć uwagę, że cecha charakterystyczna prawdziwych Polaków z pr
                  > awicy jest brak umiejętności posługiwania się poprawna polszczyzna w mowie i pi
                  > śmie. To ich cecha wyróżniająca.


                  Oj wiesz co? Ja czesto mam okazję czytać pisma ludzi opcji róznych, tudzież gadać z takimi ludźmi i powiem Ci, ze jakoś nie widze, by prawacy szczególnie "grzeszyli" tym, o czym piszesz, albo inni "grzeszyli" mniej ...

                  Zaraz mozesz powiedzieć, ze bronię prawaków, ale po prostu jestem obiektywna - błędy jezykowe i ortograficzne zdarzają się ludziom z prawa, lewa, centrum sceny politycznej, apolitycznym, a takze o zgrozo dziennikarzom mediów wszelkich i nauczycielom przedmiotów wszelakich na poziomie róznistym. Serio...

                  Moim zdaniem wynika to po prostu z braku wiedzy i braku checi jej nabycia. Ktoś powiela jakiś błąd, bo nawet się nie zastanawia, że to moze być błąd, bo "wszyscy tak mówią" ...

                  Do najczestszych takich hitów nalezą "pod rząd", "po najmniejszej linii oporu", "w każdym bądź razie", "rosnąc jak przysłowiowe grzby po deszczu", czy osławione już "wziąśc" a nawet o zgrozosmile "weznę". Jesli zazyłosc czy okolicznosc pozwala na to i wytykasz komuś (np. dobremu znajomemu na osobnosci, stażyscie) taki bład to patrzy na Ciebie jak cielę na malowane wrotasmile Jaki błąd? Gdzie?
                  >
                  • kora3 inne kwiatki czeste 15.01.12, 14:17
                    to brak odmiany nazw miesiecy - spotykany nagminnie we wszelich oficjalnych ogłoszeniach, pisamach, a nawet ło zgrozo na plakatak promujących wydarzenia kulturalne. np. data zapisana 10 kwiecień 2011 w oficjalnym piśmie (nie wiesz człeku, jak sie poprawnie pisze - napisz cyframi - ale on jest przekonany, ze dobrze napisałsmile), "zapraszamy na koncert! 25 luty, hala Podpromie" - na wielkim plakacie...no ludzie.

                    Nierzadkim błędem jest też taki, jaki popełnił przed chwilą forumowicz. "Ilośc ludzi (koni, psów, krzeseł)" słowem wszystkiego, co jest policzalne i podaje się tego LICZBE w odróznieniu od rzeczy niepoliczalnych, których własnie ilosc się podaje. Jest to czesty błąd, ale ...tylko po polsku u nzjaących np. angielski. Po angolsku nie pomyliliny za Chiny how many, z how much, choć poiliczalne i niepoliczalne są w obu językach takie same smile
                    • oby.watel Re: inne kwiatki czeste 15.01.12, 15:28
                      Bądź łaskawa odróżnić nowomowę urzędową (w dniu dzisiejszym zamiast dzisiaj, godzina czasu) od nieporadności językowej w mowie mówionej, której nie można wycyzelować i poprawić. Pewnie dlatego tego nie dostrzegłaś. Bo tego się nie da dostrzec, tego trzeba posłuchać.
                      • kora3 fajnie ze o tym napomknąłeś, bo zapomniałam :) 15.01.12, 15:49
                        nie masz się co naburmuszac, ze zauwazyłam Twój błąd i powoliłam sobie go poprawic. To jest błąd b. czesty, wrecz nagminny. Oczywiscie na forum nie ma wiekszego znaczenia, a tym bardziej to kto konkretnie go popełnił. Raczej ma znaczenie - dlaczego, a Twoja odpowiedź w tym temacie swiadczy o tym, ze nie ejsteś przekonanay, co do tego, ze takie okreslenie jest błedne. A jest, wiec warto to wyjasnic, zebyśmy w przyszłosci, takze piszac, wypowiadając się mniej anonimowo czy kameralnie, niż na forum, takich błędów unikali.

                        Okreslenia, które nazywasz "nowomową urzedniczą" to zwyczajne błędy. Łatwo tego dowieśc zresztą - godzina jest zawsze "czasu", bo co innego niby mierzymy w godzinach?smile wiec błąd polega na tworzeniu tzw. masła maślanego, czyli potwierdzaniu oczywistosci. Podobne "cofnąć do tyłu" (a da sie do przodu? w bok?), "kopnąc nogą" (da się kopnąć ręką, głową?)

                        "w dniu dziesiejszym (wczorajszym, jutrzejszym)" to twór, który chyba ma na celu hmm nadanie jakiejś wzazniejszej rangi wypowiedzi, której to nie daje wg wypowiadającego zwyczajne dzisiaj, wczoraj jutro smile wiadomo, ze w dniu, bo zdecydowana wiekszosc oficjalnych rzeczy dzieje się w dzień hehe, acz nie wszystkie wiec zwrot "dzisiejszej (wczorajszej) nocy" błędnem nie jest choć mozna równie dobrze napisać "dziś w nocy" czy "w nocy z wczoraj na dziś" zaleznie od kontekstu.

                        Powiem ci szczerze, że takie kwiaty jezykowe sadzone przez zwyczajnych ludzi, albo i nie takich zwyczajnych, ale takich którzy mają rzadko okazję wypowiadać się publicznie, pisać, a zawód mają taki, ze ostatnio z jezykiem polskim mieli do czynienia na maturze 30 lat temu ( wsensie nauki tegoż i sprawdzania stanu wiedzy) choć mnie razą nie wywołują zaraz jakiś drgawek.
                        Tym bardziej, że czegóż oczekiwać mam od załozmy malarza pokojowego, który 30 lat temu zawodówkę np. skończył, skoro NAUCZYCIEL, DZIENNIKARZ, WYKŁADOWCA akademicki, POLITYK popełniają takie same błędy? Skoro tak chłopa "uczyli" w szkole, takie wyrazenia czyta w gazetach, słyszy w TV to skąd ma u licha wiedzieć, ze to jest niepoprawnie?

                        Kolejny kwiat czesty - bynajmniej zamiast przynajmniej - piękne smile
                        • oby.watel Re: fajnie ze o tym napomknąłeś, bo zapomniałam : 15.01.12, 16:13
                          Bardzo Cię proszę, a nawet błagam - daruj sobie określanie mojego stanu, sugerowanie, że coś mnie zdenerwowało, że się naburmuszyłem, wkurzyłem czy coś podobnego. I wcale nie dlatego, że jest mi przykro, obraża mnie to, denerwuje. Nic z tych rzeczy. Po prostu określasz mój stan błędnie, kompletnie od czapy, żeby nie rzec idiotycznie. Jeśli mógłbym coś zasugerować, to skupienie się na tekście, na zrozumieniu go. A właściwe zrozumienie tekstu pozwoli na właściwe i prawdziwe określenie nastroju.

                          Prosiłem o przykład zwracania Ci uwagi, bo sobie nie przypominam, bym to czynił. I napisałem wyraźnie, że nie mam Ci za złe, gdy uwagę zwracasz mnie. Owszem. Raz zwróciłem Ci uwagę, wyjaśniłaś, przyjąłem do wiadomości i do sprawy nie wracam.

                          Jeszcze raz, dużymi literami MASZ ABSOLUTNA RACJĘ. Politycy politykami, a my w kontaktach między sobą, w rozmowach możemy i powinniśmy posługiwać się poprawną polszczyzną. Więcej - sugerowałbym utworzenie i przyklejenie wątku, w którym będziemy wymieniać często popełniane błędy i wskazywać jak powinno się poprawnie napisać.

                          Na przykład można skończyć szkołę podstawową, gimnazjum, liceum, studia, zostać pracownikiem i nie znać ojczystego języka.

                          Kupując pre-order do gry Star Wars The Old Republic:
                          Gwarantujesz sobie możliwość zakupu gry na premierę (ilość dostępnych egzemplarzy będzie ściśle ograniczona)
                          Otrzymasz zniżkę na zakup gry Star Wars The Old Republic w wyskości ceny pre-ordera


                          Jak wielkim trzeba być tumanem, żeby nie znać słowa przedsprzedaż względnie przedpłata?

                          Albo dlaczego wiele osób mówi: czego wysłałem? - mejla; czego odebrałem? - SMS-a; czego napisałem? - bloga. Poprawnie przecież jest: co wysłałem? - mejl; co odebrałem? - SMS; co napisałem? - blog. Zjadłem kotlet, obiad, zupę (a nie kotleta, obiadu, zupy).
                          • oby.watel Kolejny kwiatek, bo zapomniałem: 15.01.12, 16:17
                            Walenie wszędzie angielskiego dokładnie (exactly) zamiast polskiego "właśnie".
                            • kora3 Re: Kolejny kwiatek, bo zapomniałem: 15.01.12, 16:53
                              oby.watel napisał:

                              > Walenie wszędzie angielskiego dokładnie (exactly) zamiast polskiego "właśnie".
                              >
                              Istotnie tak jest, a czasme nijak pasuje do kontekstu.

                              Kolejne naduzycie to smile naduzywanie słowa "jakby" bez nijakiej potrzeby i w oderwaniu od kontekstu. Nie mówię o zwrocie "Zachowuje sie pan JAKBY nic się nie stało" np. bo tu jakby jest całkiem w porzadku, ale zwroty typu "No jakby nie jest tak, jak pan mówi" "Jestem jakby zaskoczony pańską reakcją" - do czego to zasrane jaby tam pasuje i co ma niby wyrazać u licha?

                              Nie podoba mi sie tez bexzmyslne zastepowanie słowa "trudno/e/y/a" słowem "cięzko/ie/i/a" bez zastanowienia się jak to wybrzmiewa. JAkkolwiek mozna powiedzieć : "To cięzka sprawa" w sensie trudna do rozwiazania, choć lepiej rzec, że trudna po prostu, ale już "Cięzko mi powiedzieć" brzmi przepraszam - debilnie. Dlaczego ciezko? Gardełko chore? Jezyka nie zna? To takie coś co przezgardło nie przechodzi?

                              Nagminne są też przegiecia w dwie strony z uywaniem "mi/mnie" i "ci/tobie"smile "Mi się to nie podoba" zdarza się b. czesto, choć na pewno każdy słyszy, że analogiczne "Ci się to podoba" brzmiałoby cokolwiek dziwniesmile w opozycji do misów i cisiów są mniemacy/ tobietacy smile
                              "Powiem TOBIE, że ten koncert był fajny", "podaj MNIE to"
                          • kora3 Ok, sorry 15.01.12, 16:40
                            faktycznie, moze błędnie odczytałam, ze nie spodobało ci się to poprawienie. Wybacz.


                            oby.watel napisał:

                            >
                            > Jak wielkim trzeba być tumanem, żeby nie znać słowa przedsprzedaż względnie prz
                            > edpłata?


                            no smile pełna zgoda i tu też uklon w stronę Twą. MAsz rację - uzywanie słow pochodzenia obcego, podczas gdy istnieją proste i zrozumiałe okreslenia po polsku to powazny problem i ogrony błąd.
                            Oczywiscie, niektóre słowa zostały przyjete przez polski w prawie niezmienionej formie z jezyków obcych, np. komputer, deweloper, surfing itd (mowa o stosunkowo nowych słowach rzecz jasna), bo nie pojawiły sie na czas polskie nazwy, które by sie przyjęły. Akurat "przedpłąta" i "przedsprzedaż" to słowa o ile mozna tak powiedzieć stare, funkcjonujęce od dawna, wiec nic nie usprawiedliwia zastepowaniem ich obcojezycznym zwrotem.

                            >
                            > Albo dlaczego wiele osób mówi: czego wysłałem? - mejla; czego odebrałem? - SMS-
                            > a; czego napisałem? - bloga. Poprawnie przecież jest: co wysłałem? - mejl; co o
                            > debrałem? - SMS; co napisałem? - blog. Zjadłem kotlet, obiad, zupę (a nie kotle
                            > ta, obiadu, zupy).



                            No ty dotykasz też bardzo waznej sprawy - otóż mówienie/pisanie w dopełniaczu, zamiast biernik,u podanych przez ciebie słow, stało się już tak powszechne, ze zaczyna być normą. To nie zart - jezyki nowozytne "zyją" , czy ulegają modyfikacjom.

                            Klasycznym przykładem takich wyjątków jest poprawne "grać w tenisa" - choć na logikę to jest źle ) - gra się w co, a nie w czego. Stąd "gram w piłkę" a nie "gram w piłki". Zwrot "grać w bilarda" to błąd, poprawnie jest w bilard, ale w tenisasmile podobna sytuacja ma miejsce z "zapalić papierosA" No jak papierosa, jak zapala się co? (biernik) np. ognisko, gałąź, papier, a nie (dopełniacz) ogniska (chyba, ze w licznie mnogiejsmile), gałęzi, papieru ...


                            >
                            • oby.watel Re: Ok, sorry 15.01.12, 18:36
                              Oczywiście wyjątek, błąd, jeśli są powszechne staja się regułą. Ale w tym przypadku mamy niezbity dowód na to, że szkoła już nie uczy języka ojczystego. Bo obowiązkiem szkoły przecież jest iść z postępem, wyłapywanie rzeczy, które mogą stanowić problem i wskazywanie jak z nich powinno się poprawnie korzystać.

                              Ewidentnie przed szkołą stoją dziś inne zadania, a na tym, żeby Polacy znali język polski nie zależy nawet (a może przede wszystkim) prawdziwym Polakom patriotom.
                              • kora3 Re: Ok, sorry 15.01.12, 20:16
                                wiesz, ja myslę, że podłoze takiego stanu jest nieco inne. Po pierwsze błędy w mowie i piśmie robią nie tylko ludzie młodzi z wykształceniem po którym nalezałoby oczekiwać, ze robić ich nie bedą.
                                Ale takze starsi, co onzcaza, ze ich też ileś tam dziesiąt lat temu nie nauczono dobrze, a sami się nie podszkolilismile

                                Druga sprawa to taka, że, choć nie kładłabym tego na karb patriotyzmu raczejsmile, w ogóle poziom nauczania spada dosc drastycznie.

                                Wg mojej oceny wynika to z kilku rzeczy, a prezede wszystkim z tego, że reforma szkolna spowodowała pewną dowolnosc w doborze programowym poza pewenym minimum oraz z tego, że przyczyniła się do kilkwidacji szkolnictwa na poziomie zawodowym, mam na myslki zawodówki, a nie licea profilowane, czy technika.

                                Moze cię to ostatnie stwierdzenie zdziwi (a moze niesmile), ale tak uwazam. Zaróno teraz, jak i za czasów mej edukacji szkolnej są uczniowie zdolniejsi i mniej zdolni, w danej dziedzinie, ale też ogólnie. Są po prostu uczniowie słabi, którzy z trudem, wolniuej i gorzej niż inni przyswajają sobie wiedze. Nie jakąs szczególną, z danej dziedziny nauki, ale wszelką. Dawniej taki słaby trójkowicz opuszczający podstawówkę szedł na ogół do szkoły zawodowej.
                                Teraz zawodówek jest na lekarstwo, nawet fryzjerki, kelnerki, spawaczy kształci się na poziomie szkolnictwa średniego, w liceach profilowanych np. To sa wszystko szkoły, które z zalozenia kończą się egzaminem maturalnym (poza egzaminem zawodowym oczysicie). Inna rzecz ilu uczniów takiej szkoły zechce do matury przystąpić. ale program w zakresie podstawowym wymaganym do matury taka szkoła musi realizować, bo mozliwosc zdawania matury ten poziom nauczania daje. Tymczasem poziom uczniów nie pozwala im na przyswojenie sobie materiału wymaganego do matury. JAk temu zaradzić? No proste - obnizając podstawowy zakres wymagany do matury - niech próbują, a ci lepsi i tak bedą zdawać w dobrych liceach, czy technikach zakresy rozszerzone, bo im bedzie zalezeć na mozliwosci dostania sie na studia.

                                W efekcie szkołe na poziomie "srednim" (cudzysłow zamierzonysmile) kończą nierzadko kompletne matoły niepotrafiące dosłownie bez błedó ortograficznych i stylistycznych sklecić 5 zdań, i rozwiazać poprawnie zadania z dwoma niewiadomymi.
                                Nierzadko też zdarza sie, ze "prymusy" na podobnym poziomie jednak do matury przystąpią i ją o dziwi, z ledwoscią, ale zdadzą.
                                Szkoły teraz walczą o yczniów bo bez nich czeka je likwidacja, a ciało pedagogiczne poza wyjątkami bezrobocie, wiec poziom przyjmowania do szkoł zarówno ponadgimnazjalnych jak i wyższych jest coraz niższy.

                                Raz miałam okazję przeczytać coś, co sie nazywa "matura próbna" z jezyka polskiego- w cudzysłowie, bo wymagania tego były na poziomie niższym, niz w klasie V-VI podstawówki za moich czasów. Uczeń miał na podstawie PODANEGO fragmentu "Dziadów" Mickiewicza coś w 5, czy 6 zdaniach sklecić coś o głownym bohaterze. smile Zważ na to, ze lektury tej mógł nie widzieć na oczy wczesniej, bo miało być na podstawie fragmentu, który miał wydrukowany. Z ciekawosci zaczełam czytać jedną z "prac" - bez obaw, zadnego złamania tajemnicy przez nauczyvciela nie było, to byłą ciotka moijego znajomego, która zjechałą do jego rodziców na ferie z dosc dalekiego miasta i wzieła sobie prace do poprawy. Czytam chłopie, a tak stoi tak.: "Konrad to bohater romantyczny. Konrad ma rózne rosterki. . Konrad zastanawia się czy zabić cara. Konrad ...." itd. Uczeń, który to pisał nie umiał nawet sformułować zdania podrzednie złozonego jednokrotnie. Albo po prostu chciał wyrobić szybko "normę" wymaganej liczny zdań. Nie wiedział też, ze w jezyku polskim istnieje coś takiego jak podmiot domyslny i nie trza co zdanie pisać ,z e "Konrad"smile np. Zgroza, a ciotka lkupla powiedziała, ze ... to jeden z lepszych z polskiego uczniów.

                                Załozmy, ze taki delikwent zda maturę. Pół biedy, jesli uzna, ze się już wyedukował i szuka pracy oraz ją znajduje. Ale na ogół sporo takich geniuszy chce się "uczyć" dalej. Gdzież pobiera te nauki? W PWSZetach i na prywatnych "uczelniach". PWSZ powstały z zalozenia po to, by ludzie z mniejszych miejscowosci, biedniejsi mogli się uczyć niedaleko domu relatywnie, bez koniecznosci np. mieszkania na stancji, czy w akademiku. Załozenie szczytne, ale wykonanie i efekt, łokropnysmile. "Uniwersytety" w kazdej gminie przedstawiają poziom dna i 100 metrów mułu (na ogół oczywiscie, bo są i perełki). Teoretycznie są na nich ciekawe kierunki a wykładają wykładowcy z renomowanych uczelni, typu UJ, czy UW np. Teworetycznie, bo jak sie to sprawdzi, to taki załozmy prof. wyklada na macierzystej, a takze na np. 7 innych uczelniachsmile Zwazywszy odległosci miedzy nimi i rozkład zajec jest fizyczną niemozliwoscią, zeby był w stanie prowadzić zajecia, które wg planu ...prowadzi. Taki prof bywa raz na ruski rok, pokazuje się, coś tam powie, a nat kormalnie to zajecia prowadzi ktoś inny, nierzadko asystencina jakiś.

                                W praktyce takie studia jest w stanie skończyc małpa, jesli bywa (bo duzo zaliczeń dostaje sie po prostu za obecnosc) i ktoś jej, co bardzo powszechne takze wśród ludzkich studentów na tych uczelniach, napisze prace licencjacką za kase i wytłumaczy w mioare co w niej jest, zeby pytanie "z pracy" zadane pzrez komisje za bardzo delikwenta nie zaskoczyło. No i mamy kolejnego człeka po "studiach", jak to mawiał Zenek z "Nie ma mocnych" - krzywa statystyczna rosnie smile
                                • oby.watel Re: Ok, sorry 15.01.12, 22:27
                                  Czy to znaczy, że zgadzasz się ze mną gdy twierdzę, że szkoła już nie uczy języka ojczystego, czy coś źle zrozumiałem? A przy ocenie liczy się zgodność z wytycznymi. Więc jeśli uczeń napisał zgodnie z nimi, to dostaje dobrą ocenę niezależnie od tego ile byków strzelił. Bo liczy się także zdawalność - maturę ma zdać każdy. Teraz zalicz gdy uzyska 30 punktów na 100, a planowane jest ustawienie poprzeczki na poziomie pięciu.
                                  • kora3 Re: Ok, sorry 15.01.12, 22:42
                                    zgadzam się, ze nie uczy, ale nie jestem przekonana, że to efekt zamierzony przez "prawdziwych Polaków" czyli prawactwo, bo jak sądze to miałeś na mysli.

                                    To wlasnie to prawactwo rozpacza, że młodzież po polsku dobrze nie umie, lektur patrotycznych nie czyta, ma konsumpcyjny i niemoralny stosunek do zycia, swiata i społeczeństwa.
                                    • oby.watel Re: Ok, sorry 15.01.12, 23:05
                                      Nie. Nie to miałem na myśli. Wyraziłem tylko zdziwienie, że patrioci nie robią wszystkiego, by dzieci po polsku mówiły i pisały poprawnie i że sami z poprawną polszczyzną są na bakier. Błagam, skup się na tym co piszę, a nie na tym, co wydaje Ci się, że myślę. Unikniemy kłótni i scysji i niepotrzebnego wyjaśniania po kilka razy tego samego.
                                      • kora3 Hmmm zastanowmy się 16.01.12, 00:08
                                        zatem co patrioci mogą realnie zrobić by stan młodziezowego i dziecięcego jezyka polskiego poprawić. Bo co mogą zrobić dla swego stanu - proste - uznać,z e na naukę nigdy nie za późno i douczać się, czytać wiecej ksiązek, zwracać uwagę na to, co mówią itd.

                                        Poteoretyzujmy. Moznaby powrócić, choć w czesci do szkolenia na poziomie zawodówek. Uczniom tychze raczej by poziom w stosunku do obecnego nie wzrósł, ale no brzydko mówiąc, zmniejszyłaby sie liczba niewydolnych intelektualnie uczniów w szkołach srednich, które kształciłyby ludzi mających warunki percepcyjne do tego, by na przyzwoitym poziomie zdać maturę i kształcić się w wiekszosci dalej. Mozna by podniesc "maturową" poprzeczkę, bo już nie trzeba by jej obnizać do ucznów, którzy są w szkołach srednich, a reprezentują poziom odpowiedni do zawodówki.
                                        Realny problem jaki z tym byłby - koniecznosc przeprowadzania reformy na zywym organizmie, czyli podczas trwania noirmalnie naulki w szkołachsmile
                                        Drugi problem to taki, że nadal u nas jest spore bezrobocie. Załozmy, ze zawodówka potrwałaby po ginazjum 2 lata- mamy iluś tam bezrobotnych po tych zawodówkach, którzy nie mają mizliwosci pójsc na studia, a dokształcać mogą sie w "sorbonach" na podbudowie zawodówki, czyli znow takich maturzystów, jak ci po opisanych liceach profilowanych.

                                        Drugi krok to likwidacja bananowych uczelni prywatnych i PWSZ -tów. Co w zamian? Solidne stypki dla zdolnych uczniów z mniejszych miejscowosci i biedniejszych, tak, żeby było ich stać na naukę na porządnych uczelniach.

                                        Tylko obawiam się, ze taki pomysł nie miałby wielu enmtuzjastówsmile MAtołom zamykałby drogę do bycia "po studiach", a uczelnianym wykładowcom zabierałby robote, zaś profesorom z powaznych uczelni tam dorabiającym - kase za "wykłady" na 15 takich "uczelniach", na których pokazują się tak naprawde jak duchy, rzadko i na chwilęsmile
                                        Do tego kwestie zagospodarowania budynków po tych uczelniach itp.

                                        Powiem Ci, ze niestety jestem zdania, ze nie bedzie lepiej już, a tylko gorzej w omawianym temacie. Pól biedy byłoby, gdybyśmy poszli chociaż w kierunku "amerykańskim" - czyli postawili na minimum wiedzy ogólnej (kto chce niech ją zdobywa sam, hobbystyczniue) a na maksimum wiedzy specjaliztycznej. Mielibyśmy co prawda bardzo ograniczonych, ale za to dobrych fachowców.

                                        Choć przyznam się, że mnie ten amerykański model nauczania, a raczej jego efekty nieco przeraziły. Kilka miesiecy temu w moim miescie goscił pewnien sympatyczny Amerykanin, wysokiej klasy specjalista opd pewnych urządzeń mointowanych własnie wtedym, a wykorzystywanych teraz na przejsciach granicznych. Gosc naprawde fajny, otwarty, tak typowo po amerykańsku smile i naprawde w swoim zawodzie fachura. Kiedyś rozbawił towarzystwo do łez, kiedy nie umiał na mapie wskazać Polski. Pokazywał okolice Moskwy gdzieś tak. Śmiałam się pobłazliwie razem z innymi, ale to w sumie przerazające. Nie to, że akurat POLSKI nie umiał wskazać (nie z patriotyzmu mnie to przeraziłosmile), ale to, ze nie zainteresował się nawet wyjeżdzając tutaj, gdzie sie znajduje kraj, do którego sie bądź co bądź na pół roku wybiera.
                                        No, ale ptzynajmniej na tych urzadzeniach sie znał perfekcyjnie.

                                        A tymczasem nasze "gminne uniwerki" wypuszczają takich fachowców po np. politologii, którzy nie wiedza w jakich wyborach wybierany jest prezydent miasta, a w jakich starosta, kto wybiera marszalka wojewodztwa, a kto wojewode (niektórzy nie wiedzieli, ze to dwie rózne funkcje są), ile mamy województw, kto moze wnioskować o odwołanie przewodnoiczacego rady miasta itd.
                                        O ile wielu luidzi tego nie wie (wiem, ze tak jestsmile), o tyle politolog MUSI to wiedzieć. Moze tego nie wiedzieć np. inzynier, albo ekonomista, choć wiedza o strukturach swego państwa by sie przydała, ale mozna przyjąc, ze jak bedzie miał koniecznosc, albo potrzebe, to się dowie.
                                        Ale zeby POLITOLOG nie wiedział, no bez jajsmile
                                        • oby.watel Re: Hmmm zastanowmy się 16.01.12, 00:37
                                          Masz rację. Nikt nie kiwnie palcem w tej materii, bo nikomu na tym nie zależy. A już na pewno nie - znowu się obruszysz - klerowi i jego pretorianom. Bowiem wykształcony człowiek to osobisty wróg pana B. Poza tym potrzebne jest mięso armatnie i tania siła robocza. A tania, to znaczy niewykształcona. Durnie potrzebni są także patriotycznej prawicy, bo to najwierniejsi zwolennicy, wręcz fanatycy. Mała wiedza zaś daje gwarancję, że uwierzą w każdą brednię. Wystarczy poczytać wypociny panów Wildsteinów, Ziemkiewiczów, Sakiewiczów czy Nasz Dziennik, żeby się o tym przekonać. Dlatego nauka czytania i pisania jednak w szkole pozostanie.
                                          • kora3 Re: Hmmm zastanowmy się 16.01.12, 01:20
                                            nie, nie obruszę się tym razem, wqszak Kosciół calymi stuleciami był wrogiem nauki i postepu z nią zwiazanego.

                                            Natomiast chce ci nawietlić coś ważnego. Otóż jakkolwiek ciemną masą najłatwiej zawladnąc przy pomocy idei (celowo szerzej, bo o idee wszelkie chodzi, nie tylko religijne) to nie bark wcale fanatyków religijnych wśród ludzi wykształconych i to wcale nie tak "wykształconych", jak opisałam z przekąsem, ale solidnie, gruntowanie i na dobrych uczelniach (niekoniecznie katolickich i niekoniecznie teologicznie). Naprawde.
                                            I mowa tu o naprawde fanatykach, a nie po prostu wierzacych i praktykujacych, jak się to mowismile

                                            Poczytaj chwilke forum zalinkowane w tym wątku, do którego sie nie odniosłeś. Piszacy tam ludzie są wrecz porazająco fanatyczni i w wiekszosci dosc solidnie wykształceni. Czesc z nich mieszka poza granicami Polski takze, wiec nie jest to u nich wpływ stały polskiego kleru.

                                            Fanatyzm tych ludzi, ich nienawisc wrecz modelowa do wszekiej odmienmnosci w poglądach, chamstwo i pogarda dla innych są o wiele bardziej przerazający niż bezmyślne powtarzanie opnii ksiedza z RM np. przez człowieka po szkole podstawowej naiwnie uwazającego ksiedza za autirytet od spraw wszelakich.

                                            Ci ludzie posiadają sporą wiedzę ogólną, a takze szczegółową np. w zakresie wyznawanej przez siebie religii (acz nie tylko) i potrafią polemizować z ksiedzem wmawiajac mu wrecz herezję smile bo nie sprzeciwia sie NPR-owi. Pomimo,ze ten ksiądz też nie ejst po 7 klasach, potrafi przytoczyć konkretne fragmenty encyklik itd.

                                            Czytając ich mozna odniesc wrazenie, ze zdolni byliby zabić za to, ze ktoś stosuje NPRsmile Pomijam już dyskusje o głupotach w stylu zagroizenie Helołynemsmile. Z kolei na temat pierdzielnietej pani dokror, w zasadzie wszyscy chyba poza jedną parą wypowiedzieli sie, ze pierdzielnieta i czesc. Czyli jako takie rozeznanie co jest głupie mają smile

                                            Pomimo swego wykształcenia, doswiadczenia zyciowego (nabytego choćby wskutek wychowywania mniejszej, albo wiekszej gromadki dzieci, co na pewnio nie jest łatwe) nie widzą, ze przypominają trochę bohaterów king sajzu w końcowej scenie w pociągu, albo stadko gołębi, które walczy z innym wielce podobnym, podczas gdy reszta ptactwa spokojnie robi swoje.
                                            W swej tępocie i zacietrzewienie nie widza, że zrą sie ze swymi braćmi w wierze (w wierze tak na serio, z wypełnianiem nauki Koscioła),że oni wypełniają, a tamci nie, bo stosują NPR, a tymczasem są marginesem społeczeńśtwa jedni i drudzy smile (nie w sensie patologii, a odsetka) i podczas gdy oni zaciekle zwalczają tych paskudnych NPR-owcow, którym kosciół pozwala nie mieć tyle dzieci, ile Bóg chciałby, reszta społeczeństwa w ogóle sie takimi dupertelami nie zajmuje, bo dla niej od dawna normą jest, ze dzieci się planuje, ma tyle ile sie chce i na ile stac (na ogół wypadkowa wychodzismile), stosuje sie antykoncepcję inną niż NPR, a jesli tenze to ze względów ze tak powiem ekologicznych (wiesz nieztruwanie organizmu hormonami, czy bark ingrerencji jak przy spirali) a w okresach płodnych i niepewnych stosuje sie gymki i globulki i szafa gra smile

                                            taka tepota u wykształconych ludzi po prostu przeraza, podobnie jak u nich własnie, w odróznieniu od ludzi prostych, przeraza uporczywe zaprzeczanie faktom naukowym
                                            • oby.watel Re: Hmmm zastanowmy się 16.01.12, 13:06
                                              Jeśli wiara to choroba, to to co piszesz nie jest niczym niezwykłym - choroba dotyka kazdego, niezależnie od wykształcenia. I żebyś miała jasność - chodzi o dowolną ideologię, niekoniecznie katolicka. Mówię o katolickiej, bowiem ona jest teraz dominująca i ma największy wpływ na życie obywateli. Chociaż konkurencyjna ideologia, związania z inną trójcą (Marks-Engels-Lenin) z wolna znowu zyskuje zwolenników. Bo to mit, że totalitarne są tylko reżimy komunistyczne.

                                              Najlepszym przykładem pragmatyzmu w tej materii jest Rosja, gdzie zależnie od potrzeb i nastrojów władza kłania się bogu via cerkiew lub twórcom potęgi Związku Radzieckiego via mauzoleum.

                                              Przy okazji taka luźna uwaga w nawiązaniu do innej rozmowy. W dawnych czasach szczytem opozycyjności i odwagi było określanie Związku Radzieckiego pogardliwym mianem Związku Sowieckiego (dziwne., że związku, a nie sojuza - Советский Союзwink, choć w języku polskim nie istniej słowo sowiet. Jak widać dla prawdziwego polskiego patrioty taki drobiazg nie ma znaczenia. Zapewne gdy przestaną klęczeć przed Amerykanami, to zaczną ich pogardliwie określać jako Zjednoczone Statesy z Ameryki. Dokładnie tak...
                                              • kora3 Róznica pomiedzy zaangazowaniem w ideolo 18.01.12, 08:31
                                                a objawem swira, moze zdawać się subtel;na Obi.

                                                Ale z reguły 0- tylko zdawać, bo przy blizszym spojrzeniu na pacjenta, zwykle da sie to spokojnie rozpoznać.

                                                Mozemy oczywiscie postawić "diagnozę", ze wszyscy ludzie, którzy są zaangazowani w jakąś ideologię, są anormalni i cześc. smile Mozemy tak samo "zdiagnozować" wszystkich, którzy wierza w coś, czego nie na się udowodnić - np. w to, że gdzieś tam żyją istoty inteligentne. smile

                                                Ja w to wierze, mam takie przekonanie, nie ma na to dowodu - wiec mam swira - proste. smile

                                                Ale medycyna widzi sprawe inaczej, nie tak prosto smile Niezaleznie od przekonań, wierzeń człowieka pewne charakterystyczne objawy wskazują u niektórych na chorobę psychiczną.

                                                Wg mnie u pani ginekolog te objawy są i to b. widoczne. Niezalezne od jej antypatii do Żydów i zaangazowania religijnego.
                                                • oby.watel Re: Róznica pomiedzy zaangazowaniem w ideolo 18.01.12, 08:52
                                                  Chory nie jest człowiek, który w coś wierzy. Chory jest człowiek, który wierzy bezkrytycznie i jest impregnowany na fakty.
    • oby.watel Św. Przekręcie módl się za nami 18.01.12, 16:29
      Podstawą, fundamentem na którym opiera się polski katolicyzm, czy może raczej Kościół jest kłamstwo, szwindel i przekręt. Niedawno dowiedzieliśmy się o "uczciwości" Komisji Majątkowej. Teraz z ust przedstawiciela Episkopatu dowiadujemy się, że nawet Fundusz Kościelny służył szwindlom. O jednym z nich mówił we wtorek na konferencji prasowej w siedzibie Episkopatu ks. prof. Dariusz Walencik z Uniwersytetu Opolskiego, ekspert w sprawach majątkowych Kościoła. CytatMoże najlepszym rozwiązaniem byłoby usprawnienie obecnego systemu, by nie było nadużyć. Władze związków wyznaniowych mogłyby tworzyć aktualne listy korzystających z funduszu. Bo teraz ZUS w żaden sposób nie jest w stanie zweryfikować, czy ktoś podający kod ubezpieczenia z Funduszu Kościelnego naprawdę jest duchownym. Uniknęlibyśmy martwych dusz.Tłumaczył, że np. alumn seminarium duchownego, który korzysta z Funduszu, może nigdy nie zostać księdzem (np. zrezygnuje). I praktycznie nikt tego nie może sprawdzić.

      Można postawić orzechy przeciw dolarom, że ten rząd twardo i odważnie wybierze takie rozwiązanie, które Kościół usatysfakcjonuje nawet bardziej niż by się spodziewał. W końcu to podatnik stawia.
      • diabollo Re: Św. Przekręcie módl się za nami 20.01.12, 07:53
        Kościół Ginekologiczno-Katolicki, jak każda organizacja totalitarna ma wręcz obsesję tajności.

        Oni forsę zawsze chętnie wezmą, "odzyskają", wyłudzą, ale nigdy nie zgodzą się na jej rozliczenia przedstawiane na zewnątrz Organizacji.
        Właśnie z powodu totalitarnej obsesji tajności.

        Kłaniam się nisko.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka