Dodaj do ulubionych

Crisis of Civilization

29.01.12, 21:09
www.youtube.com/watch?v=FInQ7xAUits
Obserwuj wątek
    • chickenshorts Re: Crisis of Civilization 29.01.12, 21:26
      diabollo napisał:

      > www.youtube.com/watch?v=FInQ7xAUits

      no wlasnie - czy nasi tam ciagle z pokojawa misja i polowymi w sukienkach? msze za pogubione dusze odprawiajacymi?

      Pytam powaznie i wcale nie zlosliwie... Moze azerka odpowie?
      Pytam, bo pamietam jak w glorii pojechali i z klechami, i TVN, lata temu... Troche jak Jezuici - nawracac Indnian. Tak sie porzygalem, ogladajac TVN,ze przestalem na 'msze polowe' chodzic

      Azerko!?!
      • diabollo Re: Crisis of Civilization 30.01.12, 00:03
        Czcigodna A000000 niestety nie zna angielskiego.

        A propos, zaciekawił mnie w tej linkowanej rozmowie interesujący wątek w rozmowie o Chinach...

        Dokumentalny film pt. "Kryzys Cywilizacji" BBC z panem Nafeezem Mosaddeqem Ahmedem będzie po polsku na kanale Planet we środę, 01.02, o godzinie 19:15

        Kłaniam się nisko.
        • uff.o Re: Crisis of Civilization 31.01.12, 07:50
          ee tam, bez przesady z tym obwinianiem o wszelkie zło Ameryki. Każde osiągnięcie cywilizacyjno-ewolucyjne ma swoją ciemną stronę, skutek uboczny, fazę wzrostu i wyczerpania. Dzięki kapitalizmowi człowiek doświadczył wyzwolenia spod jarzma monarchiczno-religijnego, zniesienie niewolnictwa fizycznego, stworzenie demokracji (która de facto była zwycięstwem habdlarzy i bankierów - ojcowie demokracji dobrze wiedzieli że banki są mocniejsze od najmocniejszej armii), ale jednocześnie wpadł we własne sidła wypuszczonej z klatki bestii egoizmu. Teraz trzeba szukać równwagi. Z jednej skrajności w drugą.A potem jakaś 'ścieżka środka'. Doświadczenie nam mówi iż wolność to nie swawola. No ale żeby takie rzeczy wryły się w geny mas, władców i (bezkarnych, ponad Prawem i Bogiem) posiadaczy, trzeba chyba faktycznie mocnych (apokaliptycznych) wrażeń. No i idą, zbliżają się po cichutku i drąc się w niebogłosy. Przynajmniej będzie ciekawie. Nie będzie potrzebny komputer ani TV, żeby sobie obejrzeć jakiś horror i tragi-komedię na żywca. Ale nie byłbym znowu takim pesymistą. Nie przypadkiem te trzęsienia ziemi, tsunami, nawiedzają już Azję od jakiegoś czasu, ten najbardziej uduchowiony obszar naszej planety (wystarczy poczytać Eliadego w tym względzie). Ale żeby 2/3 świata miało być ceną za zmobilizowanie władców, posiadaczy,i zjadaczy chleba, ażeby wykształcić cywilizację myślącą sercem a nie dupą, to nie tylko pesymizm, ale spora arogancja. Bóg jest bardziej miłosierny niż ludzka logika, choćby nie wiem jak prorocza. Zazwyczaj w historii tak bywało iż pałeczka cywilizacji przechodziła do rąk....'barbarzyńców'. A jeśli wezmie się przy tym pod uwagę iż metafizyczność i duchowość to niekoniecznie tylko bajka dla głupich, to również staje się pewnym istotnym element w procesie tych przemian. Niestey, ale ów brak elementarnej, uczciwej (a nie wyrachowanej) moralności w biznesie ma swoje korzenie - o czym jestem coraz bardziej przekonany - w oderwanu jej od pierwiastka metafizycznego. Kiedy to moralność i etyka stały się kwestią osobistego, indywiduanego wyboru, w którym spora część, szczególnie tych indywiduuów na odpowiedzialnych stanowiskach, dała się skusić możliwościom manipulowania prawem, finansami i ekonomią (analogicznie jak to się stało z elitą solidarnościowa w Polsce, która doszła do władzy po wyzwoleniu z komuny) aż w końcu moralność sama stała się narzędziem manipuacji, i to być może gorszych niż w czasach przekrętów religijnych, gdy ta całkowicie dominowała nad umysłami. W naszych czasach relatywizm moralny i cynizm stały się powszechnymi władcami/Bogami umysłów. I nie chodzi o żaden powrót do straszenia piekłem czy o obiecanki 72 dziewic w zaświatach. Taka metafizyczność, tudzież jej najgoriwsi krytycy, jest dobra dla wszelkiej maści egoistów, szukających najłatwiejszego sposobu na mmonopolizację własnego stanowiska. Do uczciwej moralności bez religijności, czy z religijnością, zdolni są raczej..... nieliczni. Ale większość, jak mawiał pewien mistyk, musi żyć w klatce posłuszeństwa (Dekalogu, albo Prawa Cywilnego). Zgadzam się z tym co powiedział pewien ekonomista niedawno na PBS, iż obecny kryzys, choć wielowarstwowy, mżna ogólnie sprowadzić do określenia iż jest on kryzysem moralności jako takiej. Chodzi chyba o transformację z moralności nakazowo-zakazowej do moralności z pragnienia i świadomej samodycypliny. Można by rzec iż znaleźliśmy się między młotem a kowadłem. Ale przecież, nie po raz pierwszy?
          • chickenshorts Re: Crisis of Civilization 31.01.12, 09:48
            uff.o napisał:

            > ee tam, bez przesady z tym obwinianiem o wszelkie zło Ameryki. Każde osiągnięci
            > e cywilizacyjno-ewolucyjne ma swoją ciemną stronę, skutek uboczny, fazę wzrostu
            > i wyczerpania.

            Masz absolutnie racje!
            Nawet dzisiejsza Europa (nie skaczaca se do gardel przez ostatnie ponad 60 lat to poniekad dzielo Ameryki (+ Coca coli i Adenauera), ale ta sama, 'wybawcza' Ameryka, moze byc nasza trumna...

            Dzięki kapitalizmowi człowiek doświadczył wyzwolenia spod jarz
            > ma monarchiczno-religijnego, zniesienie niewolnictwa fizycznego, stworzenie dem
            > okracji (która de facto była zwycięstwem habdlarzy i bankierów - ojcowie demokr
            > acji dobrze wiedzieli że banki są mocniejsze od najmocniejszej armii), ale jed
            > nocześnie wpadł we własne sidła wypuszczonej z klatki bestii egoizmu. Teraz trz
            > eba szukać równwagi.


            W Crzescijanstwie Jezusa Chrystusa, czyli pijaka, moze?... (To tak na boku i bez zlosliwosci - po prostu moj mozg mi peka)

            Z jednej skrajności w drugą. A potem jakaś 'ścieżka środka'

            > . Doświadczenie nam mówi iż wolność to nie swawola.

            Doswiadczenie powinno, ale mozg gnije z wiekiem, taki los mozgu...

            >No ale żeby takie rzeczy wr
            > yły się w geny mas, władców i (bezkarnych, ponad Prawem i Bogiem) posiadaczy, t
            > rzeba chyba faktycznie mocnych (apokaliptycznych) wrażeń. No i idą, zbliżają si
            > ę po cichutku i drąc się w niebogłosy. Przynajmniej będzie ciekawie. Nie będzie
            > potrzebny komputer ani TV, żeby sobie obejrzeć jakiś horror i tragi-komedię n
            > a żywca. Ale nie byłbym znowu takim pesymistą.

            > Nie przypadkiem te trzęsienia zi
            > emi, tsunami, nawiedzają już Azję od jakiegoś czasu, ten najbardziej uduchowion
            > y obszar naszej planety (wystarczy poczytać Eliadego w tym względzie).

            Uffo, Przyjacielu, odloz fajke... Eliade byl pro-faszysta i skurwielem... smile ( to tez na marginesie - zamkneli off-licence)
            > Ale żeb
            > y 2/3 świata miało być ceną za zmobilizowanie władców, posiadaczy,i zjadaczy ch
            > leba, ażeby wykształcić cywilizację myślącą sercem a nie dupą, to nie tylko pe
            > symizm, ale spora arogancja. Bóg jest bardziej miłosierny niż ludzka logika, ch
            > oćby nie wiem jak prorocza.

            Musze Cie tu zatrzymac, troche...bo teraz to Cie ponioslo!!! Bog to rezultat ludzkej logiki

            Przez Boga ( i bogow) cierpi wiecej ludzi, niz by to bylo niezbedne pod... Wolterem, Billem od komputerow, Sorosem... wiesz - ateistami! Nawet Coca-cola company nie posiada tylu cmentarzy...

            >Zazwyczaj w historii tak bywało iż pałeczka cywili
            > zacji przechodziła do rąk....'barbarzyńców'. A jeśli wezmie się przy tym pod uw
            > agę iż metafizyczność i duchowość to niekoniecznie tylko bajka dla głupich, to
            > również staje się pewnym istotnym element w procesie tych przemian. Niestey, al
            > e ów brak elementarnej, uczciwej (a nie wyrachowanej) moralności w biznesie ma
            > swoje korzenie - o czym jestem coraz bardziej przekonany - w oderwanu jej od p
            > ierwiastka metafizycznego. Kiedy to moralność i etyka stały się kwestią osobist
            > ego, indywiduanego wyboru, w którym spora część, szczególnie tych indywiduuów n
            > a odpowiedzialnych stanowiskach, dała się skusić możliwościom manipulowania pra
            > wem, finansami i ekonomią (analogicznie jak to się stało z elitą solidarnościo
            > wa w Polsce, która doszła do władzy po wyzwoleniu z komuny) aż w końcu moralnoś
            > ć sama stała się narzędziem manipuacji, i to być może gorszych niż w czasach p
            > rzekrętów religijnych, gdy ta całkowicie dominowała nad umysłami. W naszych cza
            > sach relatywizm moralny i cynizm stały się powszechnymi władcami/Bogami umysłów
            > . I nie chodzi o żaden powrót do straszenia piekłem czy o obiecanki 72 dziewic
            > w zaświatach. Taka metafizyczność, tudzież jej najgoriwsi krytycy, jest dobra d
            > la wszelkiej maści egoistów, szukających najłatwiejszego sposobu na mmonopoliz
            > ację własnego stanowiska. Do uczciwej moralności bez religijności, czy z religi
            > jnością, zdolni są raczej..... nieliczni. Ale większość, jak mawiał pewien mist
            > yk, musi żyć w klatce posłuszeństwa (Dekalogu, albo Prawa Cywilnego). Zgadzam s
            > ię z tym co powiedział pewien ekonomista niedawno na PBS, iż obecny kryzys, cho
            > ć wielowarstwowy, mżna ogólnie sprowadzić do określenia iż jest on kryzysem mor
            > alności jako takiej. Chodzi chyba o transformację z moralności nakazowo-zakazo
            > wej do moralności z pragnienia i świadomej samodycypliny. Można by rzec iż zna
            > leźliśmy się między młotem a kowadłem. Ale przecież, nie po raz pierwszy?

            Ani ostatni - to pewne!

            Sam juz nie jestem pewien jak brzmie (pozna noc), wiec: to byl komentarz, ale na pewno nie atak, ok?
            • uff.o Re: Crisis of Civilization 31.01.12, 15:15
              hmm, a propos trumien amerykańskich, to tak jak cierpienie jest częścią wrażliwości. Samą radością żyć się nie da. A że nas cierpienie może zabić to fakt. Niektórzy umierają też w spazmach radości.

              Równowaga to nie dominacja żadnej ze stron. Przynajmniej teoretycznie. W praktyce jest zapewne trudniej, ale wyobrażam to sobie jako dynamiczną oscylację. Z tą różnicą - i tu mój optymizm - iż zważywszy że obie skrajności już doświadczyliśmy, bez ppadania w owe skrajności. Materiał do wyobrażenia sobie niepotrzebnych do powotarzania konsekwencji pewnych skrajności już został wypracowany.

              Co do gnicia mózgu, to współczuję.

              Odnośnie Eliadego to dobrze że odmienne zdanie mieli tacy intelektualiści jak Georges Bataille, Aldous Huxley, Gershom Scholem , José Ortega y Gasset, C.G. Jung, albo Saul Bellow, który wszak podsumował życie Eliadego w mowie pogrzebowej. Zresztą taki był z niego pewnie 'skurwiel' i 'pro-faszysta' jak i z Hideggera czy Junga (którego kiedyś uważano za faszystę, a teraz za agenta CIA). To że np. T.S. Eliot starał się o zostanie agentem CIA, i pewnie byłby niezłym, ale go odrzucono, wcale nie waży o tym czy warto byłoby czytać jego wiersze. Eliade z profesji był historykiem religii, i wspomniałem go głównie ze względu na erudycję w temacie. Poza tym nie lubie puryzmu. Kto wie jak my byśmy się zachowywali, i jakich dokonywalibyśmy wyborów, znajjdując się w samym tyglu historycznego ostrego zakrętu, jak miało to miejsce w latach 20/30 ubiegłego wieku, kiedy konsekwencji jeszcze nie było widać? A zważywszy jeszcze rodzaj socjalizmu jaki nastał w Rumunii po wojnie, wyobrażam sobie jak stymulujące intelektualnie było to środowisko lewicowe. Zresztą z Eliadego robiono już agenta Gestapo, a nawet ostatnio agenta reżimu komunistycznego. O takich subtelnościach jak różnica między faszyzmem hitlerowskim, nazizstowskim, a faszyzmem włoskim (któremu ponić Eliade sprzyjał) nie będę roztrząsał, bo nie o tym była mowa.

              'Bóg to rezultat ludzkiej logiki'? Dobrze, Twój wybór. Nie osądzam. Wypowiadam swój wybór: zważywszy iż, jeśli Bog faktycznie istnieje, dla tych dla których istnieje, to jest, jak to mawiał Pascal, też logik, na swój ssposób, i to matematyczny, to jest ON bardziej miłosierny niż sprawiedliwy. Ergo: nie zgadzam się z pesymizmem logicznym, ponieważ wierzę w miłosierną siłę nadprzyrodzoną. Można? Dziękuję. smile Nie chcę rozmawiać o tym czy Bóg to rezultat ludzkiej logiki. Bo byłoby to zbyt łatwe i nieuczciwe rozpatrywanie tematu na warunkach czysto.....logicznych. He,he,he.... Łaatwizny się chce? Wiadomo wszak iż z punktu widzenia logiki, Bóg to rezultat Logiki, czyli Bożka - Logiki. Wybacz, ale doświadczam również aspoektó∑ nielogicznych istnienia, jak choćby intuicji, podświadomości, przypadkowości, które mają w moim istnieniu równie istotne miejsce co logika.

              Bez przesady, z tym piętnowaniem religijności dosłownej, jako jedynego źródła zła, każda dominacja, grozi prędzej czy później równie destrukcyjnymi skutkami. A już tak bywało w historii iż dostawaliśmy się z deszczu pod rynnę, wyzwalając z zabobonów religijnych. No ale, przynajmniej, jak widzę, zgadzamy się co o do tej pozytywności kompów, Ameryki, jakby nie było, etc. Co prawda odnośnie Coca-Coli to nie wiem. Lechoń strasznie się zżymał na Coca-Cole, a potem wiadomo, skok z hotelowego okna. Po przeczzytaniu Niemytych Dusz, uważam, za WItkacym, iż nie tylko tytoń, wyrządził wiele szkód w tych procesach gnicia mózgów, o których wspominasz, ale również owo chemizowanie wszystkiego, co wszak własnie pochodzi z niemoralności biznesu, braku logiki....wyobrażniowej, że tak rzeknę, tej nieco irracjonalnej, czyli wychodzącej poza swoje Boskie Ego. Zombi wszędzie rządzi. Nie da się niestety policzyć ilu to omamionych niby-żyje w niby-wolności, albo siedzi w otwartych klatkach z kakatonicznym odurnieniem i bezmózgowiem. A ile ludzi umiera z powodu degeneracji, chorób tzw. cywilizacyjnych, a osłabienie systemów immunologicznych, mutacje wirusów etc., genetycznie modyfikowana żywność, ołów chiński w zabaweczkach, deformacje klimatyczne, etc. Dlatego mówię, cmentarzy Coca-Coli nie ma, ale Apokalipsa po cichutku kroczy, w śpiewach, rytuałach szarej, odmużdżanej rzeczywistości. No nie wiem, czy to nawet proporcjonalnie się zmieści w porównaniu z działaniem dajmy na to Inkwizycji, która choć początek miała papieski, w czasach największej intensywności, była narzędziem monarchicznzy. Ale to inna rzecz, o której nie raz już morze słów wylano. A jeszcze dodać do tego ofiary oczywiste, stalinizmu, nie wiem czy to tak można wydawać jednoznaczny wyrok na religijność jako jedyne zło? Wolter, choć go lubię, tak jak Billa Moher, nie potrafił wzieść się poza krytykę dosłowności religijnej. A przecież to nie jest żadne wielkie obnażanie rzeczywistej natury religijności, tylko tej powierzchniowej warstwy. Problem jest znacznie głębszy. Gdyby faktycznie winna byłaby tylko religijność, to ów bakcyl egozimu i samodestrukcji nie przeniknąłby do systemów ateistycznych, czy do biznesu, i nie zaatakowałby ze zwielokrotnioną siłą. Jak można zresztą tego nie dostrzegać, nie wiem? A może po prostu chodzi o współzależność przeciwieństw, im większe osiągnięcia cywilizacyjne, tym większe zagrożenia? Ale, żeby nie widzieć tych większych zagrożeń, wynikających z uzyskanego wyzwolenia z religijności, lecz wręcz przeciwnie, twierdzić że owe nowe zagrożenia wynikają również z religijności, to uważam za nie fair, a może i pewnego orodzaju zaślepienie miłością do czystego Rozumu. A przecież wszystko jest mieczem obosiecznym. Czy nie dostrzegasz negatywności rozumu Wolnegoo od religijności?



              • grzespelc Re: Crisis of Civilization 31.01.12, 18:19
                "Zresztą taki był z niego pewnie 'skurwiel' i 'pro-faszysta' jak i z Hideggera"

                pl.wikipedia.org/wiki/Martin_Heidegger#Heidegger_i_nazizm
                albo lepiej:

                en.wikipedia.org/wiki/Heidegger_and_Nazism
              • chickenshorts Re: Crisis of Civilization 31.01.12, 18:46
                uff.o napisał:

                > hmm, a propos trumien amerykańskich, to tak jak cierpienie jest częścią wrażliw
                > ości. Samą radością żyć się nie da. A że nas cierpienie może zabić to fakt. Nie
                > którzy umierają też w spazmach radości.

                Raczej przyjemniej...

                > Równowaga to nie dominacja żadnej ze stron. Przynajmniej teoretycznie.

                wylacznie teoretycznie! ale 'udana teoria' moze porzadzic, nawet przez 16 wiekow (i dluzej)

                >W prakty
                > ce jest zapewne trudniej, ale wyobrażam to sobie jako dynamiczną oscylację. Z t
                > ą różnicą - i tu mój optymizm - iż zważywszy że obie skrajności już doświadczyl
                > iśmy, bez ppadania w owe skrajności. Materiał do wyobrażenia sobie niepotrzebny
                > ch do powotarzania konsekwencji pewnych skrajności już został wypracowany.
                >
                > Co do gnicia mózgu, to współczuję.

                Hmm... (decyzja raczej Twoja!)
                Ja tez wspolczuje: znajomosc innych to smutek na wlasny temat (moje, chyba, btw.)
                ( Nie, juz wiem ze nie...) zgnily od nie-zgnilego tak trudno odroznic - kiedy ostatnio widziales mozg?

                > Odnośnie Eliadego to dobrze że odmienne zdanie mieli tacy intelektualiści jak G
                > eorges Bataille, Aldous Huxley, Gershom Scholem , José Ortega y Gasset, C.G. J
                > ung, albo Saul Bellow, który wszak podsumował życie Eliadego w mowie pogrzebowe
                > j. Zresztą taki był z niego pewnie 'skurwiel' i 'pro-faszysta' jak i z Hidegg
                > era czy Junga (którego kiedyś uważano za faszystę, a teraz za agenta CIA). To
                > że np. T.S. Eliot starał się o zostanie agentem CIA, i pewnie byłby niezłym, a
                > le go odrzucono, wcale nie waży o tym czy warto byłoby czytać jego wiersze.

                I czytaszl?!
                'Big bang' and 'the world will end with a whimper, not a bang'... z odrzuceniem jednoczesnie G. Orwella Out and Down in Paris & London (juz wtedy Elliot decydowal kogo wydrukuje, a kogo nie, bo byl decydujacym glosem w Faber& Faber). Come on, uffo...

                What a pretentious creep, Elliiot... strata czasu (ale niezly poeta!, czasami)

                > Eliiade z profesji był historykiem religii, i wspomniałem go głównie ze względu na
                > erudycję w temacie.

                I Kolakowski Leszek tez byl - przynajmniej tak zaczal swoja filozoficzne kariere... Ale jak skonczyl, jak skonczyl... Filozof, poszukiwacz 'prawdy', kulla mac...


                Poza tym nie lubie puryzmu. Kto wie jak my byśmy się zacho
                > wywali, i jakich dokonywalibyśmy wyborów, znajjdując się w samym tyglu historyc
                > znego ostrego zakrętu, jak miało to miejsce w latach 20/30 ubiegłego wieku, kie
                > dy konsekwencji jeszcze nie było widać?

                Brak 'puryzmu', albo -jak to ujales- jego 'nielubienie', jest zgoda na zycie w pelni, ale dlaczego "wg. skarbu serca swego"?
                OK - I HATE JESUS....
                I hate Jesus! Any chance to make money on that sticker, where you live?...

                Nie wiemy, jesli nie chcemy wiedziec, albo jestesmy zbyt mlodzi, zeby wiedziec... ale juz pozniej to raczej powinni my wiedziec (szczegolnie na czas wyborow

                > A zważywszy jeszcze rodzaj socjalizmu j
                > aki nastał w Rumunii po wojnie, wyobrażam sobie jak stymulujące intelektualnie
                > było to środowisko lewicowe. Zresztą z Eliadego robiono już agenta Gestapo, a n
                > awet ostatnio agenta reżimu komunistycznego. O takich subtelnościach jak różnic
                > a między faszyzmem hitlerowskim, nazizstowskim, a faszyzmem włoskim (któremu po
                > nić Eliade sprzyjał) nie będę roztrząsał, bo nie o tym była mowa.

                Zeby bylo jasniej - jesli i kiedy pisze ciekawie - wcale nie pamietam... ale, sam rozumiesz, kiedy jest nudny i 'wspina' sie na palce - to se zadaje pytanie - "Why?"

                >
                > 'Bóg to rezultat ludzkiej logiki'?

                > Dobrze, Twój wybór. Nie osądzam.

                But You do!
                Gdybys mial mniej 'gnijacego' mozgu to bys 'zrozumial', ze to jest bardzo rzadko kwestia wyboru...

                > Wypowiadam
                > swój wybór: zważywszy iż, jeśli Bog faktycznie istnieje, dla tych dla k
                > tórych istnieje, to jest, jak to mawiał Pascal, też logik, na swój ssposób, i
                > to matematyczny, to jest ON bardziej miłosierny niż sprawiedliwy.

                Pascal - logik?
                Nie rozsmieszaj... Juz w 19/20-tym ludzie (ale nie wszyscy, i to wylacznie Twoja wina!) zdali sobie sprawe, ze 'zaklad Pascala' opiera sie 'on false premiss' (how does one spell "false premiss"?): lepiej wierzyc (w pierdoly), niz nie wierzyc... a promise?

                Ufoo, zem byl uprzedzil!!!!

                Ergo: nie zga
                > dzam się z pesymizmem logicznym, ponieważ wierzę w miłosierną siłę nadprzyrodzo
                > ną. Można?

                Absolutnie!!!

                Dziękuję. smile Nie chcę rozmawiać o tym czy Bóg to rezultat ludzkiej
                > logiki.

                Ale dlaczego? (nie chcesz rozmawiac?)

                Bo byłoby to zbyt łatwe i nieuczciwe rozpatrywanie tematu na warunkac
                > h czysto.....logicznych. He,he,he.... Łaatwizny się chce?

                Och, uffoo, ufffoo.. nic nie kumasz...

                Wiadomo wszak iż z p
                > unktu widzenia logiki, Bóg to rezultat Logiki, czyli Bożka - Logiki. Wybacz, a
                > le doświadczam również aspoektó∑ nielogicznych istnienia, jak choćby intu
                > icji, podświadomości, przypadkowości, które mają w moim istnieniu równie istotn
                > e miejsce co logika.

                A sny? What about dreams, eh?


                > Bez przesady, z tym piętnowaniem religijności dosłownej, jako jedynego źródła z
                > ła, każda dominacja, grozi prędzej czy później równie destrukcyjnymi skutkami.

                Czy ja, skromny idiota, powiedzialem co innego?... Ale ciagle wiekszosc cmentarzy jest nie w posiadaniu C.C. company, is it?

                > A już tak bywało w historii iż dostawaliśmy się z deszczu pod rynnę, wyzwalając
                > z zabobonów religijnych. No ale, przynajmniej, jak widzę, zgadzamy się co o do
                > tej pozytywności kompów, Ameryki, jakby nie było, etc. Co prawda odnośnie Coca
                > -Coli to nie wiem. Lechoń strasznie się zżymał na Coca-Cole, a potem wiadomo, s
                > kok z hotelowego okna. Po przeczzytaniu Niemytych Dusz, uważam, za WItkacym, iż
                > nie tylko tytoń, wyrządził wiele szkód w tych procesach gnicia mózgów, o który
                > ch wspominasz, ale również owo chemizowanie wszystkiego, co wszak własnie pocho
                > dzi z niemoralności biznesu, braku logiki....wyobrażniowej, że tak rzeknę, tej
                > nieco irracjonalnej, czyli wychodzącej poza swoje Boskie Ego. Zombi wszędzie rz
                > ądzi. Nie da się niestety policzyć ilu to omamionych niby-żyje w niby-wolności,
                > albo siedzi w otwartych klatkach z kakatonicznym odurnieniem i bezmózgowiem. A
                > ile ludzi umiera z powodu degeneracji, chorób tzw. cywilizacyjnych, a osłabien
                > ie systemów immunologicznych, mutacje wirusów etc., genetycznie modyfikowana ży
                > wność, ołów chiński w zabaweczkach, deformacje klimatyczne, etc. Dlatego mówię,
                > cmentarzy Coca-Coli nie ma, ale Apokalipsa po cichutku kroczy, w śpiewach, ryt
                > uałach szarej, odmużdżanej rzeczywistości. No nie wiem, czy to nawet proporcjon
                > alnie się zmieści w porównaniu z działaniem dajmy na to Inkwizycji, która choć
                > początek miała papieski, w czasach największej intensywności, była narzędziem
                > monarchicznzy. Ale to inna rzecz, o której nie raz już morze słów wylano. A jes
                > zcze dodać do tego ofiary oczywiste, stalinizmu, nie wiem czy to tak można wyda
                > wać jednoznaczny wyrok na religijność jako jedyne zło? Wolter, choć go lubię, t
                > ak jak Billa Moher, nie potrafił wzieść się poza krytykę dosłowności religijnej
                > . A przecież to nie jest żadne wielkie obnażanie rzeczywistej natury religijno
                > ści, tylko tej powierzchniowej warstwy. Problem jest znacznie głębszy. Gdyby fa
                > ktycznie winna byłaby tylko religijność, to ów bakcyl egozimu i samodestrukcji
                > nie przeniknąłby do systemów ateistycznych, czy do biznesu, i nie zaatakowałby
                > ze zwielokrotnioną siłą. Jak można zresztą tego nie dostrzegać, nie wiem? A moż
                > e po prostu chodzi o współzależność przeciwieństw, im większe osiągnięcia cywil
                > izacyjne,
                • uff.o Re: Crisis of Civilization 31.01.12, 20:26
                  geniusz, osoba twórcza, prawdziwie poszukująca musi otrzeć się o diabła, czyli metaforycznie doświadczyć i zła i dobra, jeśli ma zdać prawdziwą relację ze swojej podróży tchórzliwym, zazwyczaj, zjadaczom chleba i intelektualistom. Wniknąć w∆ądro ciemności. Albo zstąpić na Trzy Dni do piekieł. Jak to mawiał Novalis: 'poeta musi doświadczyć całego wszechświata'. Kołakowski jest właśnie świetnym przykładem na rzetelne rozwinięcie się purystycznego intelektualizmu, w intelektualizm otwarty na emocjonalność i metaforyczność. Jescze trochę a byłby poetą. Jak to powiedział Bob Dylan, gdy go zapytano: czy jest pan poeta? Odpowiedział: Nie, nie jestem nawet filozofem.

                  Hate is the root of cancer,
                  (Jon Anderson, Yes)

                  chickenshorts napisał:
              • diabollo Re: Crisis of Civilization 31.01.12, 19:02
                Czcigondy Uffo,

                Well, jak mawiają Rosjanie, wszak wszyscy chłopaki z Peerelu jesteśmy, więc rozważania nad wyższością "kapitalizmu" nad Świętami Wielkiej Nocy "nas" chyba nie dotyczą.
                To znaczy uwielbiam drażnić się z czcigodnymi kato-prawymi wyższością "lewaków" nad "prawakami", ale przecież nie o to chodzi, przynajmniej jeżeli idzie o "nas", nieco szerzej otwartymi intelektualnie - że tak brawurowo "nas" określę (i siebie!).

                Problem bardziej w określaniu pojęć "kapitalizm" czy "socjalizm".
                Istnieje jednak spora różnica pomiędzy "kapitalizmem" USA i kapitalizmem niemieckim - a może właśnie "socjalizmem" (o Skandynawii nie wspominając).
                Z resztą to jeszcze bardziej pojebane, jeżeli zastanowimy się nad dużymi, dobrze prosperującymi niemieckimi przedsiębiorstwami z Radami Robotniczymi będącymi rzeczywistymi partnerami Właścicielskich Rad Nadzorczych - naprawdę współzarządzającymi owymi przedsiębiorstwami - a niemieckimi, małymi firmami budowlanymi gdzie często mamy doczynienia z darwinizmem kapitalistycznym, ewentualnie z niemieckimi burdelami, gdzie często model ekonomiczny bliższy jest niewolnictwu, niż jakiemukolwiek "kapitalizmowi".

                A jeszcze dalej idąc i wracając do tematu wątku i autora terorii "Kryzysu Cywilizacji", to jemu chodzi o coś jeszcze innego. Mianowicie, idzie mu o syntezę podstawowych problemów globalnych w jeden System - w Kryzys Systemu - i refleksja nad refrmą owego systemu.
                Jeżeli dobrze zrozumiałem autora terorii, to on łączy kryzys gospodarczy, kryzys finansowy, energetyczny, żywnościowy, ekologiczny, kryzysy międzynarodowe, terroryzm (o ile z pamięci wymieniłem wszystko) w jeden wielki kryzys systemowo-gobalny.
                I przekonuje, że problemy z rozwiązaniem poszczególnych kryzysików przez specjalistów wybranej branży (ekonomistów, finansistów, energetyków, specjalistów od polityki żywnościowej, energetyków, ekologów, dyplomatów) polegają właśnie na braku syntezy, i dostrzeżenia źródeł systemowych owych wszystkich kryzysów.

                W sumie nihil novi, ale własnie intelektualnie kul.
                Niestety pesymistyczne - przynajniej dla mnie, bo rozwiązanie dla "Kryzysu Cywilizacji", w.g. mnie to rozwiązania globalne, ponad narodowe, ponad kontynentalne.
                A wystarczy popatrzeć na ten piękny projekt UE, który trzeszczy w szwach bo Grecy uważają, że "Niemcy ich wydymali", a Niemcy nie zamierzają "płacić za długi Greków" (i wszyscy mają rację) - żeby popaść w lekki pesymizm.

                Wszak jak rozwiązać globalnego, systemowego kryzysu cywilizacji mają razem szukać, znaleźć i zrealizować Chiny, Indie, Azja Pacyficzna, Bliski Wschód, Western Hemishpere (już samo wrzucanie do jednego worka WH jest zabawne) UE, Rosja, last but not least - Africa (równie zabawne mówienie o Afryce jako jendo, z resztą jak wszystkie inne regiony wymienione).

                Kłaniam się nisko.
                • chickenshorts Re: Crisis of Civilization 31.01.12, 20:21
                  diabollo napisał:

                  > W sumie nihil novi, ale własnie intelektualnie kul.
                  > Niestety pesymistyczne - przynajniej dla mnie, bo rozwiązanie dla "Kryzysu Cywi
                  > lizacji", w.g. mnie to rozwiązania globalne, ponad narodowe, ponad kontynentaln
                  > e.

                  Huh... Bonobos? i lot of sex? Ale co ze zarciem, zeby miec energie sie pierdolic, ej?

                  > A wystarczy popatrzeć na ten piękny projekt UE, który trzeszczy w szwach bo Gre
                  > cy uważają, że "Niemcy ich wydymali", a Niemcy nie zamierzają "płacić za długi
                  > Greków" (i wszyscy mają rację) - żeby popaść w lekki pesymizm.

                  Bo "wszyscy" ja - te racje! - 'maja'...
                  Kiedys, jakies 2/2.5 roku temu na stronie International Zeitung (chyba tak to sie nazywalo) znalazlem swietny artykul na temat gospodarczego klamstwa, jakim jest Euro... (Szukam i szukam , i za cholere nie moge znalezc - nie pamietam tytulu - mozeTy?)....

                  Coz, pewne piekne idealy (a takim jest EU), nie dadza rady z realiami gospodarczymi

                  Grecja, jasne - kolebka europejskrj cywilizacji... OK! Ale czemu zaraz Euro? I po co?.... Zwlaszcza Grecji?...

                  • uff.o Re: Crisis of Civilization 31.01.12, 20:56
                    z tym pierdoleniem to trzeba uważać, zazwyczaj ndmiar pirdolenia wróży rychły upadek twórczości. Bo przecież nie samym chlebem energię się produkuje. Energia ubywa nawet jak się pierdoli bzdury z nudów. A poza tym, rozwój nie przebiega linearnie, jak twierdził jeszcze Pascall (o którego dorobkach matematyczno-fizycznych warto sobie może czasem przypomnieć
                    (pl.wikipedia.org/wiki/Blaise_Pascal): rozowój nie przebiega w sposób linearnie logiczny, lecz częstymi nawrotami, upadkami, cofkami. Ażeby skoczyć daleko do przodu, trzeba się wpierw rozpędzić, czyli cofnąć. Dla mnie to wystarczająco logiczne,ażeby nie wpadać w pesymistyczną panikę. Dlatego nawet jesli Unia trzeszczy w szwach, to o niczym jeszcze złym nie świadczy, choć oczyiście jest to alarm: do Broni! Bronić Jedności w różnorodności!
                    • diabollo Re: Crisis of Civilization 31.01.12, 21:55
                      Czcigodny Uffo,
                      do broni! Zgadzam się! Do broni!

                      Mama-kurwa-historia uczy, że w kryzysie społeczeństwa głupieją i się radykalizują, wzrasta agresja wobec "innych" bardziej lub mniej wymyślonych.
                      I zawsze znajdywali się polityczni leaderzy takiej czy innej "akcji" tudzież "reakcji", którzy fajnie zarysowali "wroga", na którym ma się skupić gniew Ludu.

                      Na szczęście - może to autentyczny i chwalebny Postęp tzw. "świata zachodniego", bo na razie nauki mamy-kurwy-historii - można potłuc. Fajnie.
                      Choć w tzw. "świecie zachodnim" nikt nie ucierpiał poza dyskomfortem oglądania złych wiadomości w TV; oczywiście oprócz cierpień wyautowanych tradycyjnie i od zawsze i z definicji systemowej.

                      Co będzie, jak chuje, dla których System pracuje naprawdę ucierpią?

                      Czy ten cały cywilizacyjny, edukacyjny wcześniejszy postęp skłoni tych chujów (nas?) do współpracy, samoograniczenia i to na poziomie globalnym, między-narodowym, między-etnicznym, między-zabobonnym?
                      Kiedy kłopoty egzystencjalne przypalą wszystkich, łącznie z "chujami"?

                      Kłaniam się nisko.
                      • uff.o Re: Crisis of Civilization 31.01.12, 23:03
                        Czcigodny, nie nadążam z odpowiadziami, i trochę mi się tu poplątało, ale nic to.. Kryzys, wiadomo nigdy nie był lekki. Dlatego nazywa się kryzys. Ja sobie tylko wyobrażam co przeżywa 2/3 głodującego świata, kiedy sam czasem muszę robić przymusowe głodówki bo nie starcza od pierwszego do pierwszego. Niewątpliwie nie jest to tylko brak TV, choć oczywiście bez porównania. Niemniej poziomy życia chyba się nieco wyrównują, międz biednymi a bogatymi krajami, pomimo tego okrutnego wyzysku przez różnych producentów, żerujących na biedzie, skoro starzejące się społeczeństwa zachodnie muszą np. przyjmować nowych imigrantów, co jest, chcąc nie chcąc również w sensie docelowym, wyzwalające, i wcale nie bezbolesne, z ograniczeń nacjonalistycznych owe światłe kraje zachodnie.. Również co do biedy i współzależności z agresją, to chyba nie zupełnie tak, choć mocno zastrzegam się iż wcale jej nie usprawiedliwiam, bo jak mówiła mi pewna pani która dzieciństwo spędziła na Sybirze, bieda również zbliża ludzi, którzy stają się bardziej ludzccy. Starają się sobie nawzajem pomóc. Zatem nie zaogólniałbym tej sytuacji do wniosku iż to tylko rodzi agresję. Może to też jest przydatne i edukacyjne, kiedy los się odmienia i człowiek potem żyje w doborobycie, ale nie jest nim zniewolony?
                        Ażeby doświadczenie wryło się w krwioobieg, korę, musi posiadać jakieś dosadne oblicze, zasięg, przebić się przez egoizm, lęk o własny tyłek, ograniczoną wrażliwość i świadomość. Myślenie perspektywiczne i wyobraźniowe są zasadnicze w wychowywaniu pokolenia na tyle wrażliwego i świadomego by nie popadał w pułapki różnych pokus i iluzji samolubności. Powtórzę tylko, to co mantruję od dawna, samemu sobie przypominając, iż Symptomy chorobowe świadczą o konieczności zmiany status quo. W przeciwnym razie symptomy się intensyfikują. A techniki zalepiania dziur, otumaniania i samo/okłamywania wyczerpują. Nawet same złodziejskie firmy, które uciekły ze Stanów szukając najtańszej siły roboczej, w pewnym sensie,wbrew wlasnym celom, działają mimowolnie na korzyść przyspieszania ewolucji społecznej w danych biednych krajach, powtarzając, w sposób przyśpieszony, bo przy obecnej technologii świadomość ludzka chyba szybciej dojrzewa, schemat z początków rewwolucji przemysłowej w Europie czy na Zachodzie. Ale być może na radykalną syntezę jeszcze za wcześnie. Byłaby z tego może niebezpieczna globalna wioska oświęcimska? Która i tak wisi nad nami jak miecz Damoklesa. No ale jeden porządny huragan na moim wschodnim wybrzeżu, który przejdzie się po paru elektrowniach atomowych i kwestia motywacjii załatwiona. To są faktycznie naczynia połączone.Być może taki brak TV czy kiełbasy w sklepie ruszy tłuszczą zachodnią, która ruszy na swoich polityków i biznes, i zmiany obejdą się bez kataklizmów w których będą ginęły miliony? Wszak zgineły już miliony w biednych krajach i co? Goowno. Może właśnie chodzi o taką 'kiełbasianą' rewolucję Oburzonych? Widać że to dojrzewa. Nie wspominając o Chinach które na co dzień borykają się z setkami prootestów społecznych. Tam dopiero ci na górce mają stymullację oddolną.




                        diabollo napisał:

                        > Czcigodny Uffo,
                        > do broni! Zgadzam się! Do broni!
                        >
                        > Mama-kurwa-historia uczy, że w kryzysie społeczeństwa głupieją i się radykalizu
                        > ją, wzrasta agresja wobec "innych" bardziej lub mniej wymyślonych.
                        > I zawsze znajdywali się polityczni leaderzy takiej czy innej "akcji" tudzież "r
                        > eakcji", którzy fajnie zarysowali "wroga", na którym ma się skupić gniew Ludu.
                        >
                        > Na szczęście - może to autentyczny i chwalebny Postęp tzw. "świata zachodniego"
                        > , bo na razie nauki mamy-kurwy-historii - można potłuc. Fajnie.
                        > Choć w tzw. "świecie zachodnim" nikt nie ucierpiał poza dyskomfortem oglądania
                        > złych wiadomości w TV; oczywiście oprócz cierpień wyautowanych tradycyjnie i od
                        > zawsze i z definicji systemowej.
                        >
                        > Co będzie, jak chuje, dla których System pracuje naprawdę ucierpią?
                        >
                        > Czy ten cały cywilizacyjny, edukacyjny wcześniejszy postęp skłoni tych chujów (
                        > nas?) do współpracy, samoograniczenia i to na poziomie globalnym, między-narodo
                        > wym, między-etnicznym, między-zabobonnym?
                        > Kiedy kłopoty egzystencjalne przypalą wszystkich, łącznie z "chujami"?
                        >
                        > Kłaniam się nisko.
                        • diabollo Re: Crisis of Civilization 02.02.12, 22:19
                          Czcigodny Uffo,

                          Bardzo ciekawa analiza. Oczywiście, mógłbym wkleić sporo tekstów broniący tezy, że nigdy na świecie nie było tak dobrzej jak teraz. I pewnie słusznych tekstów.
                          Też jestem niepoprawnym optymisą, tym bardziej, że miałem okazję "naocznie" oglądać jak raptem w trochę ponad dekadę Chiny z biednego kraju stały się śwatowym-rozgrywającym.
                          Choć problemy dzisiejszego świata niekoniecznie powinny być rozważane pod kątem wzrostu znaczenia nawet bardzo istotnych państw (Chiny, Indie), wszak o Człowieka nam idzie, o małpę homo sapiens, która jak sam zauważyłeś w 2/3 swojej populacji przędzie cokolwiek ciężko.

                          Nie chcę wyjść na jakiegoś niemieckiego neofitę (bo w Niemczech mieszkam), cieszę się jednak, że w Niemczech społecznie-technologicznie sporo się dzieje jeżeli idzie o wizję przyszłości. Jestem natomiast ogromnym neofitą idei zbliżenia polsko-niemieckiego, dla Polski ta geograficzna (miejmy nadzieję, że i kulturowa) bliskość to szansa - nie zapominając o najważniejszym projekcie - Unii Europejskiej.
                          Tyle gadam, a chciałem znowu coś podlinkować, z czego wieloma hurra-optymistycznymi fragmentami trudno mi się zgodzić - np. o energetyce jądrowej, która jak mnie na studiach politechnicznych uczono ma przyszłość - niemniej bardzo ciekawy wywiad:


                          www.polityka.pl/kraj/rozmowyzakowskiego/1522243,1,wywiad-iii-rewolucja-przemyslowa-recepta-na-kryzys.read?backTo=http://www.polityka.pl/swiat/rozmowy/1523933,1,wywiad-zakowski-i-dembinski-o-recepcie-na-kryzys-cz-ii.read
                          Miłej lektury i kłaniam się nisko.
                          • uff.o Re: Crisis of Civilization 04.02.12, 03:49
                            ha,ha,ha, O Czcigodny, gdyby Zachód potrafił się tak przejąć socjalizmem, jak Chiny kapitalizmem, to może mielibyśmy więcej równowagi a mniej destrukcji w tych istotnych procesach restrukturyzacji mechanizmów gospodarczo-energetycznych. Ale rozumiem że ten kto zawsze był na topie nie za bardzo ma ochotę z tego za/szczytowania zejść (na ziemię) do pozycji.... missssyjnej, chociaż ciągle bawi się w misjonarza. A przecież byłoby tak ciekawie. Ale to topowanie patriarchalne bardzo jest pozorne, skoro taki delikwencik utrzymuje się na topie tylko dzięki monpolizowaniu tej relacji (fizyczno-intelektualna przemoc). Kapitalizm ciągle się łudzi, jak Wałęsa (sorry, że posłużę się tu swojską analogią), twierdząc że własnoręcznie rozbroił całą Komunę, a wszystko co dobre w dzisiejszej komunie to kapitalizm pod przykrywką (trupiej) komuny (chińskiej), podczas gdy chcąc nie chcąc, podejrzewam iż dochodzi tam do niezwykle istotnej fuzji kapitalizmu z socjalizmem, która to fuzja napędza całą ichnią dynamikę rozwojową. A jeszcze dodać tamtejsze zwielokrotnione do entej potęgi codzienne doświadczanie dickensowkich warunków życia, jednoczesne gwałtowne podwyższenie standardu i równie gwałtowne konsekwencje uprzemysłowienia, w postaci nieco utechnologicznionej, to nic dziwnego iż mocno prą do przodu, jednocześnie płacąc za to najwyższą cenę. Wszak materiału ludzkiego tam....na pęczki. Natomiast Zachód odziany w laurki i laury nie za bardzo chce uwierzyć iż się rozkłada pod samym sobą w nimbie swego jedynowładztwa. Sorry że się powtórzę - 'Pozycja 'autorytetu' zobowiązuje do posiadania Prawdy Absolutnej.' No ale prędzej czy później, czas przychodzi że już wykiwać się nikogo nie da, wyczerpują się starzejące się sztuczki, i trzeba też pokotem do tej ziemi przylgnąć pleckami, i dać ciałka podymać, a może i duszę (zbyt duszną i niezbyt uduchowioną). Jest tak dziwaczna teria, twierdząca iż w stosuneczku płciowym, kiedy dochodzi do poczęcia, to jednym z istotnych czynników decydujących o płci mającej się począć istotki, jest to które z rodziców było w pozycji pasywnej (fizycznie), a które w pozycji dominującej/aktywnej. Tak jak z Imperium Brytyjskim, fizyczny top, ale esencjonalny (duchowy) uwiąd. A Indie (kiedyś z Gandhim, non-violence resistance, a teraz i z Pakistanem, wojowniczo samobójczym i mistycznym Islamem) nie dość że przeniknęły do umysłów zachodu kulturowo, poprzez język oprawców/handlarzy zachodnich, to teraz, w końcu i populacyjnie biorą górę. Wszystko się wyrównuje, burząc stare granice, a łączenie się przeciwieństw ciągle trwa, przecierając nowe szlaki dla nowych pokoleń.
                    • chickenshorts Re: Crisis of Civilization 31.01.12, 23:06
                      uff.o napisał:

                      > Ażeby skoczyć daleko do przodu, trzeba się wpierw rozpędzić, czyli cofnąć.

                      A jak daleko? Skoczyc? albo sie cofnac?... Zaproponujesz 'drugiemu' czlowiekowi skok przez Hudson River?
                      Nie chce wojny z Toba, ale uwazam, ze z takimi propozycjami jak 'dawanie nadziei' (z Matka Boska z Guadelupy biednym Meksykanom) - masz troche... shortage of... imagination?

                      > Dla mnie to wystarczająco logiczne,ażeby nie wpadać w pesymistyczną panikę. Dlatego nawet jesli Unia trzeszczy w szwach, to o niczym jeszcze złym nie świadczy, choć oczyiście jest to alarm: do Broni! Bronić Jedności w różnorodności!

                      Jak zwykle sie zgadzamy! Ale to Euro..., dla Grekow?
                      • uff.o Re: Crisis of Civilization 01.02.12, 00:14
                        no wiesz Matki Boskiej to mi raczej nie przyklejaj, bo masz chyba trochę shortage of... memory...? boprzecież chyba nie rozrost...wyobraźni? albo jakiś uraz nie wyrażony jasno? Widzenie szklanki wypełnionej do połowy, albo w połowie pustej, to kwestia wolnego wyboru, a nie podawania nadzieii jako iluzji. A kto wybiera tę pustą,czypesymistyczną część, oskarżając jednocześnie drugiego o wybór tej wypełnionej, świadczy raczej o niezdolności do akceptacji inności. To że pozytywny punkt widzenia, jest również uczestniczeniem energetycznym w kształtowaniu rzeczywstości, to nie jest żadna iluzja, ani hurra optymizm, ani nadzieja dla głupich. Tolerancyjność odmiennych poglądów również mieści się w sferze owego kształtowania przyszłęj rzeczywistości prawdziwszej koegzystencji. Czas naszego unikalnego istnienia umyka, jakby nie było, w bezpowrotnść.

                        A co do rozbiegu i długości skoku to liczysz na podanie ilości odległości zmierzonej miarką? Przecież to osobisty problem każdego. Każdy wie i czuje najlepiej. A poza tym złotego środka dla wszystkich raczej nie ma. Nawet antybiotyk o tym zaświadczył.

                        Wiesz z tym sformuowaniem 'nie chce, ale ale....' to Bill Moher ostatnio wyjaśniał, że de facto oznacza to że jednak 'chcę'. wink Peace (be with You).

                        chickenshorts napisał:

                        > uff.o napisał:
                        >
                        > > Ażeby skoczyć daleko do przodu, trzeba się wpierw rozpędzić, czyli cofną
                        > ć.
                        >
                        > A jak daleko? Skoczyc? albo sie cofnac?... Zaproponujesz 'drugiemu' czlowiekow
                        > i skok przez Hudson River?
                        > Nie chce wojny z Toba, ale uwazam, ze z takimi propozycjami jak 'dawanie nadzie
                        > i' (z Matka Boska z Guadelupy biednym Meksykanom) - masz troche... shortage of.
                        > .. imagination?
                        >
                        > > Dla mnie to wystarczająco logiczne,ażeby nie wpadać w pesymistyczną panik
                        > ę. Dlatego nawet jesli Unia trzeszczy w szwach, to o niczym jeszcze złym nie św
                        > iadczy, choć oczyiście jest to alarm: do Broni! Bronić Jedności w różnorodności
                        > !
                        >
                        > Jak zwykle sie zgadzamy! Ale to Euro..., dla Grekow?
                        • chickenshorts Re: Crisis of Civilization 01.02.12, 14:35
                          uff.o napisał:

                          Peace (be with You).

                          Thanks for... i doceniam! (zawsze lepiej niz piss)...

                • uff.o Re: Crisis of Civilization 31.01.12, 22:08
                  czcigodny diabollo, ciągle jestem głęboko przekonany iż tak jak twierdził Scheler: jednoczenie się przeciwieństw i różnic na wszystkich płaszczyznach życia ludzkiego to kierunek nieunikniony współczesnej cywilizacji, bez względu na to czy będzie się to działo z większymi czy mniejszymi bólami porodowymi. 'Musimy się liczyć w przyszłości z powstaniem wielkoburżuazyjno-kapitalistycznego pacyfizmu. Propagowany dziś zarówno odgórnie jak i oddolnie europeizm jest więc przeznaczeniem, a nie kwestią wyboru. I znów rzecz w tym by skierować go w sensie politycznym i ekonomicznym na właściwe tory oraz nadać mu właściwe formy. Jakże jednostronnie rzutujące na naszą epokę przeciwieństwo kapitalistycznego i socjalistycznego porządku godpodarczego - także i ono ulegnie ostatecznie zatarciu. Także i tutaj pojawia się przy tym ponownie pytanie, czy sztuka polityczna przyszłych elit sprosta zadaniu zapewnienia temu procesowi pokojowego przebiegu, czy też dokonywać się on będzie poprzez nie tylko krwawe walki klasowe, lecz wręcz wojny o klasowym obliczu. Punkt ciężkości tych trudnych spraw, do jakich odsyłają oba te modne pojęcia, znacznie przesunął się w porównaniu z epoką przedwojenną (przed Pierwszą Wojną Światową) pod dwojakim względem. Sprzeczność pomiędzy troszczącym się o pomyślność materialną ogółu swych obywateli narodowym państwem dobrobytu, oraz przyjmującymi północnoamerykańskie formy, dążącymi usilnie do międzynarodowej współpracy potężnymi ugrupowaniami gospodarczymi zaczyna się sytuować prawie na tym samym poziomie ważności, co stary problem kapitalizmu i socjalizmu., będący swego czasu głównie problemem polityki wewnętrznej.' Z tego punktu widzenia to czego obecnie doświadczamy, czyli tarcie się tych porzeciwieństw, jest właśnie owym procesem jednoczenia i tworzenia Nowego Świata. Albo-Albo. Albo poprzez Big Brothera do ostatniej kropli krwi i potu, i dopiero po tych mękach koncentracyjnych, przemiana o jakiej mówi autor 'Kryzysu', albo bardziej łagodnie, z minimalnymi kosztami i ofiarami. Niemniej jednoczenia się, zarówno Europy, jak i reszty świata, chyba nie da się uniknąć. Co do trzeszczenia to przecież sam zauważałeś niejednokrotnie iż kłótnia domowa oczyszcza atmosferę. Kłotliwość jeszcze ma potencjał dynamizmu rozwojowego. Ważne żeby znajdywać jakiś kompromis. Bo przecież chodzi o Jedność-w-Różnorodności. A przecież nie ma rzeczy trudniejszej od rzetelnej koegzystencji.
        • hormiguita Re: Crisis of Civilization 10.02.12, 12:52
          ciekawa dyskusja choc tak na prawde jest ona czysto teoretyczna i zapewne nik z zyjacych tej apokalipsy nie doswiadczy. Duzo wody jeszcze upłynie..choc osobiscie popieram poglad ze koniec nie nastapi w sposob naturalny lecz sami pchniemy wszystko ku zagładzie.
          A jesli chodzi o wizje swiata 'po apokalipsie' (choc calkowita likwidacja jak sama nazwa wskazuje jest CALKOWITA) to polecam swietnie nakrecony fim Legion ogladamy.org/film/legion-2010-napisy-pl oczywiscie jest to tylko fantastyka ale dobrze zaserwowanasmile polecam
    • diabollo Re: Crisis of Civilization 02.02.12, 21:54
      www.planeteplus.pl/dokument-kryzys-cywilizacji_37275
      Ktoś z czcigodnych Forumowiczów wczoraj oglądał?

      Kłaniam się nisko.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka