Dodaj do ulubionych

"Pierdolę, nie rodzę"

23.03.12, 07:49

20 lat dominacji ideologii kato-zabobonu w Polsce - karny zakaz aborcji, zdrowaśki w szokłach zamiat wiedzy o życiu seksualnym człowieka i antykoncepcji, brak żłobków, przedszkoli (grubi biskupi twierdzili, że kobieta ma siedzieć w domu, bredzili coś o "rodzinie tradycyjnej"), żadnej pomocy ze strony państwa dla kobiet, które mogłyby godzić rodzenie dzieci z działalnością zawodową, i na koniec "uelastycznianie" rynku pracy aż do umów śmieciowych nie dających żadnej stabilizacji czy możliwości planowania - w tym rodzicielstwa (nie wspominając o zapaści zbierania składek na ubezpieczenia społeczne przez umowy śmieciowe), no i mamy rezultat:

zapaść demograficzną w polskim społeczeństwie - jak twierdzą demografowie - już nie do odrobienia. Jedno pokolenie dramatycznie się skurczyło.

Czy dalej w Polsce będą dominować zabobony (katolickie i darwinizmu ekonomicznego)?
Jeżeli tak, to trudno się spodziewać odwrócenia trendów demograficznych.

Kłaniam się nisko.
Obserwuj wątek
    • oby.watel Re: "Pierdolę, nie rodzę" 23.03.12, 18:00
      Kato zabobon kato zabobonem, ale nie należy zapominać o polityce rządu, który prowadzi politykę prorodzinną tak, by zniechęcić i obrzydzić posiadanie dzieci. – Dla państwa najtańsza jest rodzina bez dzieci – takie słowa podczas spotkania PO z PSL poświęconego reformie emerytalnej miał wypowiedzieć premier Donald Tusk – dowiedział się Wprost.pl.
      • diabollo Re: "Pierdolę, nie rodzę" 23.03.12, 19:41
        oby.watel napisał:

        > Kato zabobon kato zabobonem, ale nie należy zapominać o polityce rządu, który p
        > rowadzi politykę prorodzinną tak, by zniechęcić i obrzydzić posiadanie dzieci.
        > – Dla państwa najtańsza jest rodzina bez dzieci – takie słowa podcz
        > as spotkania PO z PSL poświęconego reformie emerytalnej miał wypowiedzieć premi
        > er Donald Tusk – dowiedział się Wprost.pl.

        Fakt, wszelkie socjalne i aktywne formy polityki państwa w kwesiach polityki społecznej (a co za tym idzie polityka odpowiednio wysokich podatów) to była "bolszewia".

        A te formy choćby w sprawach demografii są świetnie znane choćby z socjalistycznej Francji.

        Kłaniam się nisko.
        • oby.watel Re: "Pierdolę, nie rodzę" 23.03.12, 20:31
          Bolszewia mój drogi jest rozdęty do granic absurdu system podatkowy i rozbudowany system zwolnień i ulg dla wybranych po uważaniu. Nie chcesz wiedzieć ile zarobisz i ile masz? Wolisz wręczyć łapówkę i dostać jakąś ulgę czy zapomogę? Państwo ma stwarzać jednakowe warunki dla wszystkich a nie preferować kolesi i wybranych. Podatki maja płacić wszyscy, nie tylko ci, których ministerstwo nie lubi.
          • diabollo Re: "Pierdolę, nie rodzę" 23.03.12, 20:53
            oby.watel napisał:

            > Bolszewia mój drogi jest rozdęty do granic absurdu system podatkowy i rozbudowa
            > ny system zwolnień i ulg dla wybranych po uważaniu. Nie chcesz wiedzieć ile zar
            > obisz i ile masz? Wolisz wręczyć łapówkę i dostać jakąś ulgę czy zapomogę? Pańs
            > two ma stwarzać jednakowe warunki dla wszystkich a nie preferować kolesi i wybr
            > anych. Podatki maja płacić wszyscy, nie tylko ci, których ministerstwo nie lubi
            > .

            No, właśnie, czcigodny Oby.watelu,

            Takie myślenie skończyło się tak, że podatki (czy składki ubezpieczeń społecznych) płacą tylko frajerzy na i tak gównianych etatach.
            Bogacze i wyautowani z etatów na umowy śmieciowe płacić (składek proporcjonalnych do zarobków) nie muszą i nie płacą.

            Bogacze sobie poradzą, tylko jak przyjdzie do utrzymywania starych ludzi ze śmieciowymi emeryturami - ci znowu wylądują na garnuszku państwa, które dla nich pieniędzy mieć nie będzie, wszak podatki=zło.

            Ot, szczyty ekonomicznego geniuszu, którego horyzont kończy się na krótkookresowych zyskach/kosztach.

            Kłaniam się nisko.
            • oby.watel Re: "Pierdolę, nie rodzę" 23.03.12, 22:36
              Zaspokój moją ciekawość - te umowy śmieciowe to dane nam zostały na kamiennych tablicach i konkordat zabrania ich tknąć? A może masz sposób jak zmusić rodaków żeby w Polsce odprowadzali składki skoro nie chcą? Prosta procedura i minimalny koszt obsługi w przejściu na Brytyjski system ubezpieczeń, skłania coraz więcej Polaków do opłacania składek ubezpieczenia w Wielkiej Brytanii.

              www.rejestracjaspolek-online.com
              Masz rację, że bogacze sobie poradzą. Wejście do Unii pozwoliło także radzić sobie biednym. Rozpierdolenie OFE to był krok w dobrym kierunku - kompletnego rozłożenia finansów państwa. Bo jak ktoś ma dwadzieścia kilka lat, to nie zastanawia się jaka emeryturę dostanie mając lat 67, tylko chce mieś jak najwięcej w kieszeni teraz. A teraz widzi, że za jego składki ZUS buduje sobie siedziby, a prezesi nie żałują sobie premii i nagród.
    • kora3 Cześć Wam:) 06.04.12, 08:50
      Przede wszystkim przepraszam za dłuuugą przerwę. A ad rem.

      Jak wiecie, nie mam przekonania do tego, że niski przyrost naturalny jest pokłosie li tylko sytuacji ekonomicznej polskich rodzin oraz braku wsparcia dla matek przez rządzacych na rynku pracy. Wg mnie jest to wypadkowa wielu przyczyn. Niewątpliwie jedną z nich , b. ważną są ww. czynniki, male nie tylko. Zważcie na to, że ludzie dobrze sytuowani o stabilnej sytuacji materialnej rzadko mają po 5 dzieci (są wyjątki, są).
      Rodziny wielodzietne to najczesciej te z małych dochodem, korzystające w zasadzie od poczatku swego rozwoju z pomocy pańśtwa w tej czy innej formie (tu też są wyjątki).

      Jednoczesnie - ludzi, którzy z wyboru naprawde nie chcą mieć żadnych dzieci jest stosunkowo niewielki odsetek w naszym społeczeństwie. Co ludzie demograficznie ze tak to ujmę, nie stanowią problemu, podobnie jak nie stanowią go homo, duchowni - czyli ludzie, którzy bodaj z założenia smile mają nie mieć nigdy dzieci.
      Problem pojawia sie w warstwie dzietnych i na dzietnosc chetnych. Otóż bowiem o ile są na nią chętni, to dominuje model 2+1, góra 2+2.

      I tu mamy kolejne podgrupy:
      - ludzie, którzy nie decydują się na kolejne dziecko (drugie, trzecie itd), bo obawiają się, ze nie dadzą rady finansowo
      - ludzie, którzy na kolejne dziecko po prostu nie mają weny - spełnili sie rodzicielsko przy jednym, czy dwójce
      - ludzie, którzy nie decydują sie na kolejne dziecko, bo jego pojawienie się pzrekreśliłoby, albo w znacznym stopniu ograniczyło rozwój zawodowy kobiety. I tu znów mamy podgrupy:
      a) kobiety, które chetnie miałyby kolejne dziecko, ale bez ich rozwoju zawodowego i dostarczanych przez nie do budżetu domowego pieniędzy tenże budżet by sie posypał
      b) kobiety, które spełniły sie jako matki mając posiadaną już liczbę dzieci i teraz chcą rozwijać się zawodowo, czasem niekoniecznie musi to isc w parze z duzą kasą, ale za to z satysfakcją, osiągnieciami itd.

      Zastanawia mnie dlaczego w debatach publicznych na temat demografii w zasadzie wcale nie porusza się sprawy tego podziału tylko pitoli z jednej strony o tym, ze państwo nie pomaga, a powinno, a z drugiej o wygodnoictwie i wczasach na Karaibachsmile.

      Oczywiscie mi sie dostanie, ale powiem tak: w sferze budzetowej, gdzie wbrew pozorom wcale sie tak źle znów nie zarabia (jasne zalezy od szczebla, stażu pracy itd.) kobiety mają wrecz preferencyjne warunki do rodzenia dzieci (vide: nauczycielki np.. acz nie tylko). Trudno natomiast oczekiwać, że pani, która na 10 lat "pracy" w pracy tejże spedziła "dobrego" 3 lata, bo pozostały czas to zwolnienia z tytułu ciąży, macierzyńskie, wychowawcze, zwolnienia na dzieci była najlepszą kandydatką do awansowania jej, ponadprogramowych podwyżek, czy nagród. No tak to jest. Z drugiej strony mamy znane i opisywane tutaj takze zjawisko dysktyminowania kobiet w wieku płodnym, dzieciatych na rynku pracy. Przyczyny tego zjawiska moim zdaniem leża nie tylko w szowiniźmie, jak pisałam wczesniej. U jego podstaw lezy też zachowanie sporej grupy pań i mowa tu o paniach, które nie muszą iśc w 3 miesiacu ciązy na zwolnienie lekarskie, tylko idą bo jest mozliwosc i tyle.

      Reasumujac- w obecnym społeczeństwie mamy dosc niewiele kobiet chcacych się spełniać w zyciu jako li tylko i wyłącznie żona i matka. Zeby jasnosc była - nie uwazam wcale takiej postawy za jakąś gorszą! Kazdy ma prawo widzieć i budować swe życie, jak chce. Niemniej - mając taką postawe należy liczyć się z tym, że utrzymanie rodziny bedzie w rekach nie państwa, a meza/partnera i wybierać na takowego osobnika smile, który temu zadaniu jest w stanie sprostać.

      Wiem, zaraz się mogę dowiedzieć, ze to "kurewskie" podejscie smile, ale nie chodzi tu bynajmniej o jakiś casting na meza , ani "sprzedawanie się" za kase, a zdroworozsądkowe podejscie na etapie poszukiwania partnera i ojca dla dzieci. I taka zdroworozsadkowosc jest wg mnie bardzo pożadana, nie tylko w zakresie modelu rodziny jaki sie planuje, ale takze w wielu innych aspektach. Sama wyszłąm za człowieka o skrajnie innym swiatopoglądzie od mojego wykazując brak owego zdrowego rozsadku, wiec wiem co mówięsmile
      • diabollo Re: Cześć Wam:) 14.04.12, 01:15
        Przepiękna Koro

        (jako feminista zaczynam się głęboko zastanawiać czy mogę Cię tak tytułować, wszak poza zwykłym faktem, że jesteś piękna masz parę innych zalet, np. nietuzinkową inteligencję; napisz, proszę, czy Ci to nie przeszkadza i nie powinienem(?) - rany moja polska ortografia jest fatalna a z gramatyką jeszcze gorzej, bo mam wątpliwości - niemiej, jeżeli nie podoba Ci się tytuł "przepiękna" powiedż słówko, a będzie albo "czcigodna" lub "droga").

        Z ową dzietnością kobiet to rzeczywiście bardziej skomplikowna sprawa.

        Choć w latach 90', pamiętamy!, kato-prawacy pod przewodem Kościoła Ginekologiczno Katolickiego wymyślili, że jeżeli polskim kobietom zakazać przerywać ciąże, w sytuacjiach kiedy tak zdecydują, to cudownie Polki będą rodzić ile wlezie.
        Nie będą i nie rodzą. Kato-prawadctwo się w tamtej zabobonnej brutalności myliło.

        Państwa o zacięciu socjalistycznym jak Francja czy nawet Niemcy jednak prowadzą aktywną politykę zachęcającą do rodzenia dzieci (bynajmniej nie pierdlem dla lekarza przerywającego ciąże) i to jakoś działa, tymczasem kato-ideologia w Polsce, w warunkach darwinizmu ekonomicznego, (podatki=zło) przyniosi demograficzną zapaść.

        To wszystko nie byłoby nawet w Polsce takie straszne, gdyby tylko chodziło o demografię czy kurczącą się populację polskiego społeczeństwa (jest wszak tyle fajnych, dużych powierzchniowo państw o niewielkiej populacji).

        Pani Matka-K...-Historia jednak uczy, że w takich warunkach tuczą się populistyczne, bardziej czy mniej straszne potwory.
        I tuczą się.
        I chyba nawet nie ma co się na nie (potwory) obrażać. One są skutkiem, nie przyczyną, że pozwolę sobie tak brawurowo, a socjologicznie zakończyć.

        Kłaniam się nisko
        • kora3 Słodki Diabollo :) 17.04.12, 06:54
          MAm teraz nieco mniej czasu, wiec pisze z doskoku, ze tak powiem, za co z góry i z dołu oraz z boku smile najmocniej wszystkich przepraszam.

          Powiadasz, żeś feminista?smile Ja bym Cię raczej określiła mianem femofila - w dobrym tego słowka znaczeniu, ale sam o sobie wiesz pewnie więcej smile

          Co do przymiotnika, jakim poprzedzasz mój nick w swoich wypowiedziach...Słodki Diabollosmile - jakkkolwiek nie zasługuje nań merytorycznie, to mile mnie łechce, bom próżna smile - zaprawde więc nie miej oporów, chyba, ze sam ujrzawszy oblicze me aktualne uznasz, że aż tak mijać się z prawdą nie wypada nawet żartem smile ok?

          Co do feminizmu ...Cóż - no ja się przyznaję, że draznią mnie wynaturzone formy tegoż w wydaniu zarówno pań, jak i panów. "Walka" o to, żeby nie uzywać żeńskich końcówek rodzajowych tylko mnie smieszy tak naprawdę. Natomiast podejście niektórych pań i panów do tematu nieraz przeraza. JAk zwykle w obu obowaza pro i antyfeministycznym wszystko opiera się na skrajnosciach. Antagonisci za przejaw wściekłego feminizmu uwazają bodaj mysl kobiety, że mogłaby być w pracy przykładowo już nie lepsza, ale tylko równa facetom smile
          Za to pro za przejaw dyskryminacji kobiet biorą chęc uregulowania także za kobietę rachunku za wspólną kawę i przepuszczenie w drzwiachsmile

          JAkkolwiek na poprzednim forum wśród pań i panów z kregów kato-tradycyjnych uchodziłąm za baaaaardzo nowoczesną i z feministycznym zacieciem, ja sama za feministkę się nie uwazam. Rzekłabym nawet, że z racji moze wieku już dojrzałego, raczej tradycyjna ze mnie kobitka w tym zakresiesmile
          To znaczysmile : nie zakładam, że we wszystkim musze być lepsza, czy równa facetom (ogólnie), ba nawet uwazam, że wiekszosci z nich znacznie lepiej idzie noszenie zakupów niż przykładowo mnie smile Lubię być adorowana i komplementowanawink przez facetó w moim guscie, z nachałami poza nim zwykle nie musze sobie radzić sama, bo mili panowie z kulturką jakoś zawsze przychodza wówczas z pomocą smile. Jak wiesz, mam w dodatku kurewskie podejscie do zwiazkówsmile z grubsza przejawiające się tym, że wykazuję niechęc do utrzymywania faceta -nieroba i ciamajdy, nie mam nic przeciwko temu, żeby mój facet zarabiał wiecej ode mnie oraz co przerazającesmile nie wykłócam się w restauracji, że chce koniecznie zpłącić za siebie, albo na pół smile (chyba, ze spotkanie jest czysto zawodowe). Ba ja uwazam, ze kulturalny facet przepuszcza panie w drzwiach, otwiera im je, daje kwiaty itd. Straszna ze mnie feministka smile
          Nadal mnie lubisz?wink
          • diabollo Re: Słodki Diabollo :) 17.04.12, 19:34
            Przepiękna Koro, lubię Cię, lubię i lubić będę.

            Jeżeli chodzi o feministki to w rzeczywistości nigdy żadnej ekstremistki nie spotkałem - łącznie ze spotkaniami medialno/testowo/intelektualnymi.

            To znaczy słyszałem o jakichś strasznych ekstremistkach na tzw. Zachodzie, ale choć mieszkam na tzw. Zachodzie też takowych nie spotkałem.

            Dyskurs u nas wiodący w latach 90tych był konserwatywno-kato-prawacki i feminizm został sprzedany jako niewiele lepszy od stalinizmu, dla kobiet wielce obciachowy (faministki są feministkami głównie dlatego, bo ich faceci nie chcą), ale jak wiadomo kato-prawactwo potrafi tylko kłamać, ewentualnie być jak radio Erewań gdy mówi o rozdawaniu samochodów, tudzież jak gazeta Rz., która mówi o lustrowaniu na wniosek Moskwy przodków pilotów, którzy rozbili słynny samolot prezydencki.

            Tymczasem najbardziej zbrodnicza feministka RP - pani Dunin: po lekturze jej tekstów można o niej powiedzieć bardzo wiele, ale zaprzeczyć, że jest to człowiek rozsądny, inteligentny i przenikliwy - się nie da.

            Kłaniam się nisko.

            • kora3 :) 18.04.12, 07:30
              Niezwykle mi miło Diabciu, naprawdę smile

              A co do feministek ...Cóż, jako i Ty nigdy nie spotkałam kogoś ekstremalnego na całej linii, aczkolwiek znam pare babek, które wręcz histerycznie reagują na próbę np. przepuszczenia ich w drzwiach przez faceta, bo "hallo, ja jestem też CZŁOWIEKIEM" (tak jakby w drzwiach zwyczajowo przepuszczano psa, albo kozęsmile). Wg mnie to dziecinna demostracja, w sumie niegroźna.

              Rzecz całą w tym, ze kregi tradycyjne za przejaw dzikiego feminizmu uwazają już fakt, że kobieta chce spełniać się zawodowo. Nie pracować, tylko własnie to określenie jakiego uzyłam. JAka to róznica?smile Ano taka, że wg tych betonów kobieta moze pracować, jesli tego wymaga utrzymanie rodziny, ale z załozenia powinna to być sytuacja przymusu i czasowa. Wtedy taka pani z miną cierpiętnicy oczywiscie moze zasuwac w pracy. Jesliby jednak uwazała, ze lubi swą pracę, a takze odnosiła w niej sukcesy o zgrozo tylko równe panom, oj to źle i wsciekły feminizm smile
              • diabollo Re: :) 18.04.12, 23:10
                Przepiękna Koro,
                wniosek nasuwa mi się następujący - wszyscy jesteśmy feministkami (wszyscy to znaczy Ty i ja), choć nie "wściekłymi".
                Pozdrawiam serdecznie i
                kłaniam się nisko

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka