Dodaj do ulubionych

Wodowanie dziecka

24.06.12, 13:54
Wodowanie dziecka
Autor: MATEUSZ CIEŚLAK

Zakaz aborcji nie chroni życia, lecz życie zatruwa.

Nie będziesz kurwić się pod moim dachem! Wynocha! - Gdy W. wyładowywał wściekłość na starszej córce, młodsza kuliła się ze strachu. Ojciec wyrzucił jej siostrę z domu tylko dlatego, że spotykała się z chłopakiem. Marta też miała chłopaka. I podejrzewała, że jestz nim w ciąży. Co, gdy się okaże, że wpadła? Marta była pewna, że ojciec nie wyrzuci jej z domu. Ojciec ją po prostu zabije.
Nowy Wiśnicz znany jest dlatego, że Lubomirscy wybudowali tam zamek. Ale najciekawszym miejscem w Nowym Wiśniczu wcale nie jest zamek, tylko klub dyskotekowy Bastylia. Za jednym zamachem może tam się bawić nawet 1,5 tysiąca osób. Tam właśnie Marta poznała Kamila. Było to pod koniec 2008 r. Ona miała 15 lat, on 17. Imponował jej, gdyż był jednym z najlepszych zawodników Klubu Sportowego Szreniawa.
Ludzkość już jakiś czas temu weszła w XXI wiek, a wraz z ludzkością wkroczyła tam ludność Nowego Wiśnicza. Aptek w miasteczku jest kilka i wszystkie sprzedają testy ciążowe. Tyle że zdobycie takiego testu okazało się ponad siły Marty i Kamila. Tu przecież wszyscy się znają! A gdyby ojciec się dowiedział? Kupienie testu przez Kamila też nie wchodziło w rachubę. Od razu cały Nowy Wiśnicz by wiedział, że Marta wpadła.
Mijały miesiące i oboje mieli już pewność, bo dziewczynie powiększał się brzuch. Poza przerażonymi dzieciakami nikogo ten fakt specjalnie nie zainteresował. Ani w domu, ani w szkole nie zauważono, że Marta się zmienia. Może nauczyciele - także WF - tylko udawali, że niczego nie widzą.
Teraz Marta i Kamil spędzali godziny przed komputerem, przeglądając portale internetowe dla przyszłych mam. Oglądali tam brzuchy wzdęte bardziej bądź mniej i porównywali z brzuchem Marty. W ten sposób chcieli ustalić, czy jej ciąża jest już zaawansowana, czy nie. I zastanawiali się, jak ją usunąć.
Nielegalna aborcja w jakimś gabinecie ginekologicznym nie wchodziła w rachubę z tego samego względu, co legalna aborcja w Czechach. Szkolne kieszonkowe było zbyt niskie. Od czego jest jednak internet? W sieci znaleźli nazwę leku, którego pod żadnym pozorem nie powinny zażywać kobiety w ciąży. Istnieje bowiem ogromne ryzyko poronienia.
Lek był dostępny na receptę, którą wypisał klubowy lekarz Kamila. Po raz pierwszy Marta zażyła lekarstwo 9 maja 2010 r. Miała wówczas 17 lat i była w 8. miesiącu ciąży, 0 czym oczywiście nie wiedziała. Lek nie przyniósł spodziewanego efektu. Po raz drugi zażyła lek 11 maja. Znowu bez rezultatu. 12 maja około południa Marta poczuła bóle. Była w domu, towarzyszył jej Kamil. Poza nimi nie było nikogo. Jak doradzał internet, wypełnili wannę ciepłą wodą 1 Marta weszła do wanny, a potem się okazało, że to wcale nie było poronienie, tylko normalny poród. Na pierwszy rzut oka noworodek miał wszystko co trzeba: rączki, nóżki i główkę. Początkowo dziecko się ruszało, aż zamarło w bezruchu.
Następnie zaczęła słabnąć Marta.
- Zadzwonię po karetkę! - zawołał Kamil.
- Nie, jakoś dojdę do siebie - prosiła Marta.
Krwawiła. Dała się w końcu przekonać chłopakowi, że musi pojechać do szpitala. Zaciągnął ją jakoś do auta, następnie zawiózł do szpitala powiatowego w Bochni.
Należało ukryć ślady porodu. Martwego noworodka Kamil włożył do reklamówki i ukrył w bagażniku.
W szpitalu Marta powiedziała, że była w 3. miesiącu ciąży i poroniła. Lekarze stwierdzili u niej rozległy krwotok wewnętrzny. Stwierdzili też, co trudne nie było, że 3. miesiąc to bujda.
- Gdzie jest książeczka zdrowia? - zapytano Kamila.
Kamil nie wiedział. Obiecał przywieźć ją jak najprędzej. Jan Klasa, ordynator oddziału położniczo-ginekologicznego szpitala w Bochni, sięgnął po telefon i wykręcił numer policji. Poinformował, że do szpitala zgłosiła się 17-latka z silnym krwotokiem poporodowym, ale bez dziecka. Gdy Kamil wrócił z książeczką zdrowia Marty, przed szpitalem czekali już policjanci.
Prokuratura Rejonowa w Bochni postawiła mu zarzut zabójstwa.
Nie uratował wcześniaka - to znaczy, że go zabił.
Kilka dni później o przerażającej zbrodni oraz o zwierzęcym okrucieństwie zdegenerowanych, pozbawionych sumknia smarkaczy pisały już "Fakt"i "Super Express". Ani policja, ani prokuratura nie przejęły się przepisami mówiącymi, że ujawnienie tajemnicy śledztwa stanowi przestępstwo.
"Fakt"cytował wierszyki, które Kamil pisał dla Marty. Obie gazety zamieściły tę samą fotografię dziewczyny.
Na zdjęciu widać szczupłą, ładną szatynkę w białej koszulce, krótkich szortach i bez śladu ciąży. Cały Nowy Wiśnicz wiedział, o kogo chodzi, i miał o czym plotkować.
Na długoprzed zakończeniem procesu czytelnicy obu gazet - mieszkańcy Nowego Wiśnicza - wydali wyrok odbiegający od stosowanych w Polsce w XXI w: śmierć, kastracja, wbicie na pal. Chłopakowi życzono, aby stał się ofiarą zbiorowego gwałtu w areszcie.
Kilka miesięcy później ostrzyżonego na zero Kamila doprowadzono w policyjnym konwoju z aresztu do Sądu Okręgowego w Tarnowie. Jego proces toczył się przy drzwiach zamkniętych. Był oskarżony o mord. Groziło mu dożywocie. Osobno toczył się proces Marty. W jej przypadku prokuratura dopatrzyła się działania w szoku i dlatego żądała niższej kary.
Na początku 2011 r. zapadł pierwszy wyrok w tej sprawie. Sąd uniewinnił chłopaka od zarzutu zabójstwa. Następnie skazał go na rok więzienia za usiłowanie dokonania nielegalnej aborcji. Prokuratura odwołała się od wyroku, wobec czego proces powtórzono. Tym razem Kamil dostał 3 lata. Była Kolej na apelacja i mordem dokonanym przez dzieciobójcę Kamila zajął się Sąd Apelacyjny w Krakowie. Niedawno zapadł ostateczny wyrok. Kamila skazano na 9 miesięcy pozbawienia wolności za próbę nielegalnego usunięcia ciąży. Marta ciągle jest jeszcze sądzona. Sędziowie wypytują, dlaczego ukrywała ciążę przed mamusią, tatusiem i nauczycielami.
W lesie pod Słubicami grzybiarz natknął się na zwłoki noworodka. Został tam porzucony. Na warszawskiej Pradze przed jedną z kamienic przechodnie natknęli się na roztrzaskanego na chodniku noworodka. Ten został wyrzucony. W Boguszowie-Gorcach jeden z mieszkańców znalazł noworodka na śmietniku. Został wrzucony do kontenera na śmieci. Na wysypisku śmieci pod Szczecinkiem natrafiono na martwego noworodka. W Kętrzynie na śmietniku znaleziono zwęglone ciało noworodka. W Górzycach matka spaliła noworodka w piecu. W Łodzi znaleziono noworodka w wiadrze porzuconym na ulicy. Ten był jeszcze żywy.
Kościół katolicki od kilku lat prowadzi tzw. okna życia w kilkudziesięciu miastach Polski - z miernym skutkiem. Ze statystyk wynika, że do tych wszystkich okien podrzucono zaledwie 33 noworodki. Bardziej popularny ciągle pozostaje śmietnik.

www.nie.com.pl/art26348.htm
Obserwuj wątek
    • diabollo Re: Wodowanie dziecka 24.06.12, 13:58
      Dominująca ideologia kato-zabobonu zrobiła z XXI wiecznej Polski w sprawie aborcji i ciąż - Rumunię Nicolae Ceausescu.

      Kłaniam się nisko.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka