diabollo
07.11.12, 07:32
Opinia ma płeć
Magdalena Środa
Rozumiem irytację Jacka Żakowskiego polskim zaściankiem, gdzie wszystko kręci się wokół spraw trzecio- czy dziesięciorzędnych: że Gmyz, że trotyl, że ekshumacja Tymczasem na świecie dzieją się sprawy naprawdę istotne ("Gazeta" 5 listopada).
Podzielam jego wściekłość z powodu "mieszania gatunków", bo tak zwane poważne pisma stają się tabloidami; jest coraz mniej wiarygodnych dziennikarzy i coraz mniej miejsc do kształtowania się rzetelnej opinii publicznej. To "mieszanie gatunków" jest nieznośne również i w innym sensie. Włączam np. w samochodzie Radio RMF Classic, by posłuchać muzyki, a tu prowadzący agituje za Romneyem. Nawet gdyby agitował za Obamą, i tak czułabym się, jakby sprzedawano mi produkt z wyraźnym defektem - chciałam muzyki, a nie agitki.
Co innego, gdy kupuję "Rzepę". Teraz wiem, że w pakiecie mam ideologię. I wiem jeszcze coś więcej. Że mam i będę miała - po zmianach redakcyjnych - produkt w całości męski, czyli dwa w jednym: siermiężny konserwatyzm plus patriarchalizm. I gdyby tylko "Rzepa" robiona była z tej ekskluzywnej męskiej perspektywy!
Otwieram "Politykę" (29 listopada) i czytam o ważnej dyskusji redakcyjnej dotyczącej problemów demograficznych. Wśród uczestników wyłącznie mężczyźni (na zdjęciu). Ośmiu utytułowanych panów rozprawia o demograficznej awarii i konkluduje, że kobiety powinny więcej rodzić. Osiem głów to nie jedna, naczelny "Polityki" troszczy się o pluralizm, ale chyba nie rozumie, czym on naprawdę jest.
Wszystkie programy publicystyczne - nawet (zwłaszcza?) te prowadzone przez panie - wyglądają jak "Seksmisja" a rebours. Promowanie mężczyzn nadaje powagi, promowanie kobiet - marginalizuje? Tak czy siak, w studiach telewizyjnych pojawiają się w kółko ci sami mężczyźni, najczęściej pozbawieni oryginalności w myśleniu, za to łatwo dostępni (dla dziennikarzy), łasi na popularność, z odpowiednio ciętym językiem, bo to jest właśnie ten organ, który zastąpił u nas poglądy. Zwiększają oglądalność? Nie sądzę. Na widok Brudzińskiego, który zagaduje Monikę Olejnik (po raz kolejny), Marcinkiewicza (ponowne narodziny gwiazdy), redaktora Wróblewskiego, Millera i kilku innych panów, którzy zawodowo komentują wszystko jak leci, wyłączam telewizor. I zapewne nie tylko ja, choć nie wykluczam, że panowie ci (ich język) mają swoich fanów. Ale fani zmienni są i może warto dostarczyć im czasem jakichś nowych twarzy i świeżych myśli niekoniecznie ujętych w męską perspektywę?
Wybory w Stanach Zjednoczonych - poważna sprawa - więc komentowali mężczyźni. Oczywiście fachowcy, ale może warto było zaprosić do studia jakąś amerykanistkę? Zwłaszcza że kandydaci na prezydentów w USA dawno dostrzegli, że języczkiem u wagi tych wyborów będzie elektorat kobiecy i problemy kobiet.
Nie chcę powiedzieć, że kobiety komentują lepiej. Tego nie wiemy. Chcę tylko powiedzieć, że kobiety są w tym kraju. Są też lepiej wykształcone, myślą z innej perspektywy i z pewnością nie są zblazowane polityką tak jak mężczyźni.
W czasach PRL w mediach bywali tylko komuniści. Decydowała o tym cenzura. W wolnej Polsce w mediach bywają głównie mężczyźni. Decyduje o tym patriarchalna tradycja. Cenzurę można było obalić, tradycję, zwłaszcza jałową, można zmieniać. I jedno, i drugie dzieje się z pożytkiem dla społeczeństwa.
wyborcza.pl/1,75968,12807971,Opinia_ma_plec.html