Dodaj do ulubionych

'Oni mówią...'

23.01.14, 17:15

'Oni mówią...', czyli gonitwa myśli księdza Oko, miłośnika kobiet [7 MROCZNYCH CYTATÓW]

Sebastian Kucharski

Zespół antyateizacyjny (PiS) nie oddaje pola zespołowi antygenderowemu (SP): zaprosił dziś do Sejmu na wykład ks. Dariusza Oko. Świat według ks. Oko okazał się mroczny i ponury: pełen prostytutek, chodzących na ich pasku mężczyzn, opętanych oddawaniu się rozpuście, i w związku z tym zaniedbujących swoje biedne żony, które tylko marzą o tym, by siedzieć w domu, ale im nie wolno, bo to wbrew genderyzmowi. Szczegóły - poniżej.


Ksiądz Dariusz Oko, zaproszony dziś do Sejmu przez posła Andrzeja Jaworskiego, szefa parlamentarnego zespołu ds. przeciwdziałania ateizacji, zrobił swoisty show, w którym uraczył posłów i dziennikarzy swoimi przemyśleniami. Poniżej kilka fragmentów z dzisiejszego wykładu ks. Oko w Sejmie pt. "Ideologia gender - zagrożenie dla cywilizacji".

Mężczyźni żyją w rozpasaniu. Chcą seksu, nic więcej


Genderyzm jest promowaniem rozwiązłości, rozpusty. To krzywdzi głównie kobiety. Dlatego mają coraz większe problemy, żeby znaleźć partnera, męża, który byłby stabilny, rozumny. No bo mężczyźni, którzy żyją w rozpasaniu seksualnym nie nadają się na męża. Chcą seksu, nic innego, potem idą do następnej. Niemożliwe są trwałe związki, małżeństwa. A to dla kobiety niemożność założenia małżeństwa i posiadania dzieci jest nieszczęściem. A to jest efekt rewolucji seksualnej, że coraz trudniej o odpowiedzialnego mężczyznę.


Tam gdzie zamykają kościoły, zamykają przedszkola. A otwierają co? Burdele


Efektem rewolucji genderowej jest eksplozja prostytucji w Europie. To ma być lepiej dla kobiet? Widać taką prawidłowość: tam gdzie zamykają kościoły, zamykają przedszkola. A otwierają co? Burdele. Naczynia połączone. Im mniej wiary, kościołów, tym więcej domów publicznych. W Holandii, jak zniszczono kościół, to kobiety już całkiem jawnie, na witrynach sklepowych, są jak połcie szynki. Wybierasz sobie szynkę - szynkę babuni, szynkę wiejską, to teraz możesz sobie wybrać połeć kobiety. No jakie upodlenie.


Oni tak pomagają, że kobiety znikną


Oni mówią, że promują kobiety. Czynią dobrze kobietom. Ale często właśnie gardzą kobiecością. Judith Butler już po cichu mówi; no niby walczymy o kobiety, ale bycie kobietą to jest takie upodlenie. To produkt kulturowy, który musi zaniknąć. Zatem właściwie kobiet nie będzie. Oni tak pomagają, że kobiety zanikną. No super.


Coming out się wyzwolił. Droga odwrotna jest zakazana


Oni mówią, że wszystko w seksualności jest płynne i powinno być płynne. Jak to super. Szczególnie dobrze, gdy ktoś pojmowany jako "hetero", deklaruje się jako "homo". To brawo, jak to dobrze. Coming out wyzwolił się. Ale droga odwrotna jest zakazana. Nigdy. Jak ktoś mówi: "Byłem gejem, ale to było straszne. Wyzwoliłem się". A takich osób jest wiele. Mają rodziny, żony, dzieci. Ale to jest zakazane. Ci ludzie są szczególnie znienawidzeni. Nawet bardziej niż ja. Są prześladowani, bo zakładają kłam ich teoriom. Bo to jest sprzeczność.


Oni chcą manipulować kobietami


Małżeństwo jest niejako prześladowane przez genderystów. Simone de Beauvoir mówiła, że kobietom nie można dać wyboru czy będą się realizować zawodowo czy w rodzinie, bo za wiele wybrałoby rodzinę. Szatańskie myślenie. Oni chcą manipulować kobietami. No dajmy kobietom wolność. Która chce robić karierę, niech robi, ale wiele chciałaby zostać w domu z dziećmi. Dlaczego im nie wolno? Bo rodzina jest miejscem przekazywania kultury, wiary, wartości, no to trzeba to zniszczyć. Na zachodzie liczy się, że stworzenie miejsca w żłobku czy przedszkolu jest bardzo kosztowne, jakby dało się 1/10 tych pieniędzy kobiecie, to chętnie zostałaby w domu z dziećmi. Ale nie wolno? Dlaczego? Bo to jest przeciw genderyzmowi.


500 tysięcy prostytutek musi służyć chuci mężczyzn europejskich


Legalizacja eutanazji, narkotyków. Tam gdzie zanika chrześcijaństwo, rodzą się duchowe demony. W Hiszpanii mamy już ponad 500 tys. prostytutek. W 90 procentach, to biedne kobiety z Afryki, Azji, Ameryki Południowej, Europy Wschodniej. Muszą służyć chuci mężczyzn europejskich. Rozpasanych, którzy muszą mięć seks codziennie, nieustannie. To są niewolnice seksualne. Te kobiety są kuszone najpierw obietnicą jakiejś pracy. Przyjeżdżają i na początek dochodzi do zbiorowego gwałtu, odebrania paszportu, a potem ma służyć. Jak kobieta się zbuntuje, jest mordowana bez pardonu. Głowa ucinana, podzielone zwłoki i ginie. Nie ma człowieka. W Europie są miliony takich kobiet. Tu w Warszawie jest wiele takich miejsc, gdzie kobiety, jako niewolnice seksualne, są gwałcone i wykorzystywane. Ale o tym genderyści nie mówią. Tym się nie zajmują. A to też jest efekt rewolucji seksualnej.


Dlaczego oni chcą, żeby dzieci masturbować w wieku dwóch lat?


Jak jest realizowana ta globalna rewolucja? Poprzez globalną rewolucję seksualną. Skąd się biorą te absurdy w ich programach? WHO, Światowa Organizacja Zdrowia. Dlaczego oni chcą, żeby dzieci masturbować w wieku dwóch lat? Żeby zburzyć tabu seksualne. Ale jeżeli dzieci seksualizuje się w wieku dwóch lat, to jest podobnie jak by dawać im wódkę i narkotyki. Jeżeli dzieciom będziemy dawać wódkę, narkotyki, seks - w wieku dwóch lat - to mocne jednostki może się oprą, ale bardzo wielu zostanie narkomanami, alkoholikami, seks-narkomanami. Ale to pozwala na zerwanie z dotychczasowa kulturą. To cel genderystów. Wedle zasady szatańskiej, ale skutecznej: nie walczycie z Kościołem wprost, ale seksualizujecie młodzież.


Już po publikacji tego tekstu jeden z czytelników na Facebooku zwrócił nam uwagę, że jest jeszcze jeden fragment wykładu ks. Oko, o którym trzeba napisać.


Lekarze stosują takie porównanie inżynierskie, że seks gejowski to jest tak, jakby tłok silnika, zamiast w cylindrze silnika, poruszał się w rurze wydechowej. To jest medycznie i technicznie katastrofa. Bo i samochód nie pojedzie, i rura się rozwali. I stąd biorą się choroby i problemy. Bo zakończenie przewodu pokarmowego nie do tego służy. Biedni są ludzie, którzy tego nie rozumieją. To nie jest do tego przystosowane. Tam natychmiast powstają rany, otwarte rany, a tam jest kał, krew, często też ślina i wszystkie płyny ustrojowe, które dostają się do krwi. Dlatego ci ludzie są potem tak schorowani i tak cierpiący.


Ks. Dariusz Oko to teolog, filozof oraz wykładowca Uniwersytetu Papieskiego w Krakowie. Publicysta, posiada stopień doktora habilitowanego.

wyborcza.pl/1,75478,15325402,_Oni_mowia______czyli_gonitwa_mysli_ksiedza_Oko__wielkiego.html
Obserwuj wątek
    • diabollo Re: 'Oni mówią...' 23.01.14, 17:33
      Panie Sebastianie Kucharski, skończmy w końcu z robieniem z katolickich klech idiotów.
      Żadna "gonitwa myśli".

      To przygotowane wcześniej i przemyślane na chłodno wystąpienie pana księdzia w sejmie.
      Pana księdza wprawdzie z pseduonaukowymi "tytułami", ale zawsze tytułami.

      To nie są żadne "głupstwa".
      To celowa, cyniczna katolicka propaganda kłamstwa i szerzenia nienawiści do wymyślonego "Wroga".

      Czy naprawdę myślicie, że kiedyś klechy wierzyły w kolportowane przez opowieści o porwaniach dzieci na macę przez Żydów?? Tudzież o Żydach porywających tzw. hostię, żeby ją dziabać spilkami, i żeby ta hostia broczyła jak zarzynany prosiak??

      "Ciemny lud" miał wierzyć. I wierzył. I chować się w objęcia swoich pasterzy.

      Kłaniam się nisko.
      • wittekind28 Re: 'Oni mówią...' 23.01.14, 19:50
        Czcigodny diabollo,
        Jak czytam ks. Oko to nie widzę różnicy między nim a wróżbitami z EzoTV(ezoteryczna).,,Ksiundz" robi tak żenujący show, jak striptiz starej kurwy.Wolność człowieka to też wolność do bycia idiotą...jego prawo.Problem tylko dlaczego ktoś taki robi przedstawienie w polskim sejmie.Niestety ktoś go tam ściągnął, dochodzę do wniosku, że sejm zrobił się jak melina, jak słucham, co tam się wygaduje to nic tylko mam ochotę się napić, przynajmniej też się pośmieję.
      • gaika Re: 'Oni mówią...' 23.01.14, 22:37
        Obawiam się Diabollo, że doszukujesz się w księdzu Oko czegoś, czego tam zdecydowanie brak.
        I zgadzam się z Wittekind28, że to nie Oko jest problemem, ale ktoś, kto go zaprosił do polskiego parlamentu(że się tak elegancko wyrażę).
        • diabollo Re: 'Oni mówią...' 24.01.14, 08:12
          Czcigodna Gaiko, czcigodny Wittekind28,

          Obawiam się, że podstawowy nasz kłopot polega na trudnościach w postrzeganiu rzeczywistości takiej jaka jest.

          Z jednej strony mamy patologiczną dominację katolickiego zabobonu w życiu społeczno-politycznym (przecież nie w społeczeństwie, które w zdecydowanej większości jest niewierzące), mamy miliardy państwowej kasy na agitację ideologii kato-zabobonnej od przedszkola do domu starców, mamy cynicznych bossów katolickiego zabobonu, którzy na zimno opracowują i puszczają w ruch swoje strategie nienawistnych kłamstw propagandowych skierowanych przeciwko wybranym "Wrogom".

          (Dla czcigodnego Uffo dodam, że nie znam się za bardzo na religii, ale jestem przekonany, że z religią za dużo nie ma to wspólnego, tylko z jak najbardziej ziemską polityką).

          Ludzie "lubią piosenki, które znają", więc politycy równie cynicznie się pod te kampanie niewawiści podpinają i dalej ładują kasę na Kościół Katolicko-Ginekologiczny.

          A z drugiej strony, Wy, czcigodni, oczekujecie, że "niewidzialna ręka" "wolnego rynku idei" wszystko wygładzi, jeżeli tylko politycy będa przestrzegać Konstytucji...

          (Oczywiście żaden "wolny rynek" - idei czy dóbr i usług - nie istnieje, nigdy nie istniał i istnieć nie będzie).

          Politycy nie będą przestrzegać Konstytucji tak długo jak im się to będzie opłacało. A będzie się to opłacało tak długo jak będzie dominowała ideologia katolickiego zabobonu.

          Ktoś musi (musimy) się zabrać za tę patologiczną dominację, bo Oświecenie to ciężka praca u podstaw (moim zdaniem nawet cieżka praca u elit), a nie coś co da nam "niewidzialna ręka rynku", albo załatwi za nas dobry car zza siedmiu gór i siedmiu rzek.

          Kłaniam się nisko.
          • gaika Re: 'Oni mówią...' 25.01.14, 14:38
            diabollo napisał:

            > Czcigodna Gaiko, czcigodny Wittekind28,
            >
            > Obawiam się, że podstawowy nasz kłopot polega na trudnościach w postrzeganiu rz
            > eczywistości takiej jaka jest.
            >
            > Z jednej strony mamy patologiczną dominację katolickiego zabobonu w życiu społe
            > czno-politycznym (przecież nie w społeczeństwie, które w zdecydowanej większośc
            > i jest niewierzące), mamy miliardy państwowej kasy na agitację ideologii kato-z
            > abobonnej od przedszkola do domu starców, mamy cynicznych bossów katolickiego z
            > abobonu, którzy na zimno opracowują i puszczają w ruch swoje strategie nienawis
            > tnych kłamstw propagandowych skierowanych przeciwko wybranym "Wrogom".


            Oczywiście Diabollo, że ksiądz Oko uprawia politykę (w końcu nawet zszedł z ambony i przeniósł do mediów oraz sejmu), ale mówimy o tym nie CO on mówi, ale JAK. Bo to, co on mówi, to kalka z hierarchów kościelnych-wszyscy siedzą obecnie na tym samym koniku, bo jest im wygodny(gdyby uznać tezę, że odwraca uwagę od pedofilii, to nawet b. wygodny), bo pewne tematy się już lekko wytarły, stępiły(aborcja, homoseksualizm, in vitro) i nie da się już tak zagrzewać publiki, jak przy nowym wrogu-dżenderze. Ale, on tę politykę uprawia w sposób drastycznie prymitywny, żenujący i kompromitujący KK. A więc jakimś problemem to on może być dla Kościoła i owieczek, ale prawdziwym problemem dla wszystkich jest ta postać, która reprezentuje naród(via wybory) i zaprosiła to kuriozum do sejmu.
            • diabollo Re: 'Oni mówią...' 25.01.14, 20:02
              gaika napisała:

              > diabollo napisał:
              >
              > > Czcigodna Gaiko, czcigodny Wittekind28,
              > >
              > > Obawiam się, że podstawowy nasz kłopot polega na trudnościach w postrzega
              > niu rz
              > > eczywistości takiej jaka jest.
              > >
              > > Z jednej strony mamy patologiczną dominację katolickiego zabobonu w życiu
              > społe
              > > czno-politycznym (przecież nie w społeczeństwie, które w zdecydowanej wię
              > kszośc
              > > i jest niewierzące), mamy miliardy państwowej kasy na agitację ideologii
              > kato-z
              > > abobonnej od przedszkola do domu starców, mamy cynicznych bossów katolick
              > iego z
              > > abobonu, którzy na zimno opracowują i puszczają w ruch swoje strategie ni
              > enawis
              > > tnych kłamstw propagandowych skierowanych przeciwko wybranym "Wrogom".
              >
              >
              > Oczywiście Diabollo, że ksiądz Oko uprawia politykę (w końcu nawet zszedł z amb
              > ony i przeniósł do mediów oraz sejmu), ale mówimy o tym nie CO on mówi, ale JAK
              > . Bo to, co on mówi, to kalka z hierarchów kościelnych-wszyscy siedzą obecnie n
              > a tym samym koniku, bo jest im wygodny(gdyby uznać tezę, że odwraca uwagę od pe
              > dofilii, to nawet b. wygodny), bo pewne tematy się już lekko wytarły, stępiły(a
              > borcja, homoseksualizm, in vitro) i nie da się już tak zagrzewać publiki, jak p
              > rzy nowym wrogu-dżenderze. Ale, on tę politykę uprawia w sposób drastycznie pry
              > mitywny, żenujący i kompromitujący KK.

              Kochana Gaiko, to może kompromitujące i żenujące dla Ciebie i dla mnie.
              Dla hardcorowych wyznawców kato-zabobonu to w końcu "wyraziste" stanowisko KGK.
              Nie mówiąc już o politykach, którzy prześcigali się w "pytaniach", które miały przebić, jak to nazwałaś "kompromitację i żenadę" pana klechę Oko.

              A więc jakimś problemem to on moż
              > e być dla Kościoła i owieczek, ale prawdziwym problemem dla wszystkich j
              > est ta postać, która reprezentuje naród(via wybory) i zaprosiła to kuriozum do
              > sejmu.

              Do sejmu zaprosiła pana Oko partia, która jest leaderem sondaży i która najprawdopodobnie wygra w cuglach przyszłe wybory do parlamentu, z szansami na rządzenie.

              Jakkolwiek fatalnie by to nie brzmiało, taka jest smutna rzeczywistość.

              Kłaniam się nisko.
    • gaika Czy to już odjazd? 23.01.14, 22:40
      Pan Lew twierdzi, że jak kobieta nie zarabia mniej niż mężczyzna, gwałtownie traci na atrakcyjności seksualnej.
      Pani Matka spersonifikowała Gendera i ten Gender zabrania jej dekorować dom, a każe odśnieżać.
      Panu Księdzu nie chodzi o Kościół.


      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/12,114927,15327366,Lew_Starowicz_na_konferencji_o_gender__Polaryzacja.html#BoxWiad2img
      • diabollo Re: Czy to już odjazd? 23.01.14, 22:59
        gaika napisała:

        > Pan Lew twierdzi, że jak kobieta nie zarabia mniej niż mężczyzna, gwałtownie tr
        > aci na atrakcyjności seksualnej.
        > Pani Matka spersonifikowała Gendera i ten Gender zabrania jej dekorować dom, a
        > każe odśnieżać.
        > Panu Księdzu nie chodzi o Kościół.
        >
        >
        > wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/12,114927,15327366,Lew_Starowicz_na_konferencji_o_gender__Polaryzacja.html#BoxWiad2img

        Skoro juz pan Lew przeszedl na ciemna strone mocy, to Ty, czcigodna Gajko, dziwisz politykom?

        klaniam sie nisko
      • grzespelc Re: Czy to już odjazd? 06.02.14, 12:38
        > Pan Lew twierdzi, że jak kobieta nie zarabia mniej niż mężczyzna, gwałtownie tr
        > aci na atrakcyjności seksualnej.

        Jakkolwiek to nie brzmi, po części może to być prawda. Oczywiście wynika to z krążących stereotypów.
        • gaika Re: Czy to już odjazd? 06.02.14, 23:15
          Zastanawiam się, jak to się ma do poglądu, że kobiety lecą na kasę, a same nie rwą się do roboty i pragnieniem ich jest żerowanie na męskim pocie, łzach i krwi. Wtedy rośnie ich atrakcyjność? Pamiętam, że na jednym czy drugim forum panów szlag trafiał na takie 'roszczeniowe stosunki'.

          Czyli kobieta powinna zarabiać, ale najlepiej, żeby była sprzątaczką, wówczas seks kwitnie i panowie umierają z pożądania (co niekoniecznie jest pożądane).

          P.S. Ja oczywiście sparafrazowałam pana Lwa, bo on dokładnie tego nie powiedział (chodzi o to, że dążenie do równości podcina atrakcyjność seksualną).
          Natomiast boli, że ktoś z takim terapeutycznym i badawczym doświadczeniem nie pokusił się o sensowny komentarz(dotyczący problemów w znajdowaniu się w ewoluujących relacjach społecznych, czyli skąd się w to w pierwszym rzędzie bierze), ale za to wystąpił w doborowym towarzystwie, wzmacniając przekaz absurdów.
          • turbinowy Re: Czy to już odjazd? 06.02.14, 23:52
            Pan Lew staje się autorytetem i chodzącym argumentem jedynie słusznej strony.
            Tylko przy okazji znalazłem, że wspierał coś innego. Jest sygnatariuszem:
            "Porozumienia na rzecz upowszechniania edukacji seksualnej dzieci i młodzieży w polskiej szkole" gdzie występuje obok Cywilizacji Śmieci:
            www.tokfm.pl/blogi/birqt/2013/12/nie_uwazam_ze_dziecko_trzeba_wychowywac_bezplciowo_to_bzdura/1
          • grzespelc Re: Czy to już odjazd? 07.02.14, 16:07
            > Natomiast boli, że ktoś z takim terapeutycznym i badawczym doświadczeniem nie p
            > okusił się o sensowny komentarz(dotyczący problemów w znajdowaniu się w ewoluuj
            > ących relacjach społecznych, czyli skąd się w to w pierwszym rzędzie bierze), a
            > le za to wystąpił w doborowym towarzystwie, wzmacniając przekaz absurdów.

            No niestety.
    • diabollo Historie Oka 25.01.14, 12:11
      Agata Bielik-Robson

      Ostatnio zażartowałam sobie, że z księdza Oko niezgorszy polski Georges Bataille i że jego opowiastki seksualne wkrótce przebiją w zacięciu pornograficznym oryginalną Historię oka (do dziś pamiętam, jakie piorunujące wrażenie wywarła ta pierwsza podziemna publikacja Bataille’a, po raz pierwszy zaanonsowana w „bruLionie”, na wszystkich czytelnikach prasy drugoobiegowej; ach, jakąż perełkę stanowiła ona wśród patriotycznej ramoty lat osiemdziesiątych!). To był tylko żart – a tymczasem ksiądz Oko dał w Sejmie popis, wobec którego można albo faktycznie pęknąć ze śmiechu, albo gorzko zapłakać, w zależności od nastroju, jaki nas ogarnia przy okazji ostatnich dyskusji o polskim dżenderze.



      D. H. Lawrence powiedział kiedyś, że papież Kościoła katolickiego ma mniej więcej takie samo wyobrażenie o seksie co przeciętna prostytutka. Skandaliczny skrót myślowy? Nie sądzę. Ekscesy księdza Oko doskonale potwierdzają tę diagnozę: jeśli patrzeć na seks wyłącznie jak na owoc zakazany, to cała sfera erotyczna sprowadzi się wówczas do perwersji, która niewiele ma wspólnego z oficjalną sielanką pożycia małżeńskiego, jaką mami swych wiernych Kościół.



      Warto więc słuchać księdza Oko – nie po to, by dostarczyć sobie rozrywki, i nie po to, by pomstować nad upadkiem intelektu w polskiej sferze publicznej, ale po to, by raz jeszcze przypomnieć sobie, co Kościół naprawdę myśli o seksie.



      Nie to, co nam opowiada, wysławiając pod niebiosa cielesną unię małżonków – ale to, co w istocie myśli, nigdy tego wprost nie wysławiając. No, chyba że jest tak nieostrożny jak ksiądz Oko, żeby wszystko otwarcie wychlapać i raz jeszcze, w starym dobrym stylu patrystycznym, napiętnować ludzką seksualność jako domenę grzechu i upadku: wszędobylskie królestwo Szatana przybierającego wciąż nowe maski, w tym ostatnią – maskę dżenderu.



      I jeśli hierarchia kościelna cokolwiek dystansuje się wobec Dariusza Oko, to wyłącznie ze względu na jego prawdomówność – a nie ze względu na treść jego wypowiedzi. Każdy występ księdza Oko (z iście szalonym błyskiem w oku, indeed) kompromituje ideę „rehabilitacji seksualności”, której nowoczesny Kościół rzekomo hołduje, wymyślając kolejne „teologie ciała” i kolejne wzorce idealnego pożycia opartego na intymnym życiu Trójcy Świętej (zresztą w dwóch trzecich męskiej, a w jednej trzeciej co najwyżej obojnaczej). Ksiądz Oko dekonstruuje cały ten wydumany zwrot katolicyzmu w stronę erotyki, pokazując, że nic się w istocie nie zmieniło: seksualność nadal straszy jako upadła domena Szatana, a już zwłaszcza seksualność dziecięca, która była, jest i musi pozostać tematem tabu.



      Przy czym to straszenie seksem podszyte jest tak szokującą dozą perwersji, że nie sposób słuchać księdza Oko bez zażenowania.



      Opowieści o tym, jak funkcjonariusze wrogiej ludzkości ideologii dżender „masturbują niemowlęta”, które potem wyrastają na „maniaków seksualnych” oddających się onanii nawet przy stole, mogą przyjść do głowy tylko komuś, kto sam chory jest na seks i wręcz kipi od niezdrowego podniecenia.



      Księdza Oko fantazje o rozpustnym seksie – „z baranem, kozą lub szafą” – więcej więc mówią o nim samym, niestety, niż o jego dżenderowych przeciwnikach, którzy podjęli się łamania tabu i usiłują zaprowadzić w nowoczesnym świecie rudymenty edukacji seksualnej. Nie wspominając już o nad wyraz smacznym opisie „seksu gejowskiego”, który ksiądz Oko raczył był porównać do zepsutego mechanizmu: „jakby tłok silnika zamiast w cylindrze poruszał się w rurze wydechowej”. To zresztą jeszcze nic. W rozmowie z Moniką Olejnik Oko rozgadał się na temat seksu analnego, z widomą perwersyjną rozkoszą skupiając się na detalach penetracji przez odbyt. Dowiedzieliśmy się więc, że wszystkie straszne choroby, na jakie cierpią geje (z AIDS na czele), biorą się z tego, że do krwioobiegu trafiają w czasie tak „nienaturalnego” stosunku obecne w „rurze wydechowej” cząsteczki kału. Obraz ten – musicie przyznać, średniowieczny w swym estetycznym rozmachu – jest klinicznym wprost wyrazem obsesji nieczystości. Pal sześć wirusy: wszelkie choróbska lęgną się wszak z brudu, największym brudem jest rozpasana seksualność – a najgorszym rodzajem rozpasania jest „seks gejowski” („przeciętny gej – krzyczał niezmordowany ksiądz Oko – ma dwunastu partnerów rocznie! DWUNASTU!”wink. No i gotowe; quod erat demonstrandum. Nasza chora nowoczesność choruje od brudu, którym jest seks. I tylko Kościół, ta skała i opoka, o którą rozbija się każda inwazja Antychrysta (marksizm-bolszewizm-dżenderyzm), pozostaje niewzruszony w swej czystości.



      Ludzie, którzy uprawiają seks, wiedzą, że nie jest to łatwa sprawa – i jestem przekonana, że w większości nie są aż tak wielkimi entuzjastami seksualności, jak to ich w swym perwersyjnym zwierciadle przedstawia ksiądz Oko. Ten sam D. H. Lawrence, którego Oko na pewno uważa za jednego z najgorszych demonów dżenderu (obok Sartre’a i jego Simony), wypowiedział raz skargę, która znacznie lepiej, jak sądzę, oddaje stosunek człowieka nowoczesnego do erotyki niż wszelkie rzekomo bezkrytyczne zachwyty: „Why are we crucified into sex?” Dlaczego przybito nas do krzyża seksu? Choć głęboko zaangażowany w rewolucję obyczajową i wielokrotnie za to karany przez konserwatywną opinię publiczną (wystarczy choćby przypomnieć jego kłopoty związane z wydaniem Kochanka Lady Chatterley), Lawrence pozostał w sprawie seksu realistą. Bynajmniej nie w świętokradczym geście przyrównał seks do krzyża, przypominając, że tyleż w nim rozkoszy, co cierpienia. A jednak – a może właśnie dlatego – opowiadał się tak stanowczo za edukacją seksualną, która jak najwcześniej zacznie poruszać stabuizowane tematy, by ludzkie dzieci nie pozostawały same z koszmarem dojrzewania; by jak najszybciej uczyły się rozumieć, czym jest pożądanie i jak sobie z nim radzić. By traktowały „te sprawy” jako normalne, a nie jako wynaturzoną „część przeklętą” swojej tożsamości, o której nie mówi się nigdy – a jeśli się mówi, to tylko, jak ksiądz Oko, z paskudną perwersyjną radochą.



      Tak zwana „ideologia gender” nie jest więc niczym innym, jak tylko próbą ujawnienia oczywistości, jaką jest nasze nad wyraz problematyczne „uwikłanie w płeć”. Nikogo do niczego nie namawia, ani na siłę nie seksualizuje, bo zseksualizowani, czy nam się to podoba, czy nie, jesteśmy wszyscy – łącznie z księżmi.



      Ci wprawdzie woleliby o tym nie pamiętać i boją się, że gender im o tym przypomni. Stąd ich ogromna agresja, bo z genderowej analizy życia seksualnego księży – które wbrew nakazowi celibatu jest faktem – może wyniknąć wiele nieprzyjemnych dla Kościoła następstw. Dlatego, drodzy genderyści – do dzieła! Napiszcie polską wersję Bataille’owskiego Księdza C; w naszym świecie z pewnością nie będzie to tylko fikcja.

      www.krytykapolityczna.pl/felietony/20140125/historie-oka
    • diabollo Zdrowy rozsądek i ideologia gender 05.02.14, 17:05
      Magdalena Środa

      Droga Joanno!


      Przeżyłaś okres komunizmu, więc zapewne wiesz, czym jest ideologia, i zapewne potrafisz ją odróżnić od wiedzy i rzeczywistości. To, co przedstawia się dziś jako "ideologię gender" (zmuszanie dzieci do masturbacji, zmiana płci w czwartym roku życia, dewastacja rodziny, obowiązkowe ubieranie chłopców w sukienki), jest dość perfidnym, ale skutecznym politycznie wymysłem. I tylko wymysłem.

      Służy on zarówno do odwrócenia uwagi od innych problemów (np. pedofilii w Kościele), jak i jako wehikuł wyborczy. Z jednej więc strony "ideologię gender" wykorzystują hierarchowie do jednoczenia wiernych pod hasłem "wspólnego wroga", z drugiej zaś robią to różni politycy, budując swoją kampanię wyborczą na tym, co da się sprzedać mediom. A "ideologia gender" sprzedaje się mediom jak świeże bułeczki czy plotki o aktorkach.

      Droga Joanno! Czy pamiętasz, jak straszono nas amerykańską stonką? Albo "nauką burżuazyjną", czyli na przykład ekonomią kapitalistyczną, cybernetyką czy rewizjonizmami wszelkiej maści? To ta sama technika propagandowa jak dziś z "ideologią gender". Nikt nie widział Amerykanów zrzucających stonkę i mało kto miał pojęcie, na czym polega zagrożenie "burżuazyjną nauką", ale na wszelki wypadek ludzie strach udawali lub z powodu ignorancji rzeczywiście się bali. Wyobrażenia stonki i potworności rewizjonistów władza mogła kolorować do woli. Taka była ideologia. W tamtych czasach, Joanno, potrafiłaś doskonale ją odróżnić od rzeczywistości. Dlaczego dziś zatraciłaś tę umiejętność?

      Piszesz o gender (felieton Joanny Szczepkowskiej, "Rzeczpospolita", 1 lutego), że to jakieś "puzzle bez pudełka", i zapytujesz, gdzie jest miejsce w nauce na walkę o równouprawnienie? Studia gender mają swoje pudełka, są nimi: socjologia, antropologia i literaturoznawstwo, bo to studia interdyscyplinarne; zapraszam na uniwersyteckie wykłady i zajęcia z tej dziedziny. Chętnie przekażę również listę książek, które problematykę gender ci uporządkują. Jeśli zaś chodzi o równouprawnienie, to miejsce na nie jest wszędzie, nie tylko w badaniach naukowych, również w teatrze. Sama o tym wiesz najlepiej.

      Wszędzie też jest miejsce na wiedzę, która jest najskuteczniejszą bronią w walce z ignorancją, ideologią i zwykłą ludzką głupotą, które tak chętnie krzewi ksiądz Oko. Zaprosiłaś go "do klubu" osób mających zdrowy rozsądek, czyli tych, którzy wiedzą o zagrożeniach seksu analnego oraz szkodliwości masturbacji wśród przedszkolaków i nie boją się o tym mówić. Tylko co to ma wspólnego z gender?

      Droga Joanno! Nie ma czegoś takiego jak zagrożenie "gender". Tak jak nie było stonkowego zagrożenia ze strony Amerykanów, a "burżuazyjna nauka" okazała się nauką po prostu. Nikt nie uczy w przedszkolach dzieci masturbacji, małe dziewczynki liżą bananowe prezerwatywy tylko w sprośnych wyobrażeniach księdza Oko (gratuluję ci zdrowego rozsądku, który - jak twierdzisz - łączy cię z księdzem!). Pomysł posłanki Kempy ze zmianą płci czterolatków jest bardziej niż szalony, choć szaleństw z jej strony przewiduję więcej, ale tylko do przegranych wyborów.

      Rodziny są dewastowane przez alkohol i przemoc, a nie przez "ideologię gender", homoseksualiści nie zamierzają przejąć władzy nad światem, a "gender" to nauka wspierająca równouprawnienie kobiet i mężczyzn. To naprawdę proste.

      wyborcza.pl/1,75968,15400295,Zdrowy_rozsadek_i_ideologia_gender.html
      www.rp.pl/artykul/1083585-Do-ksiedza-Oko.html
      • gaika Re: Zdrowy rozsądek i ideologia gender 05.02.14, 22:08
        Pani Joannie prywatna, teatralna wojna skontaminowała się z bełkotem wieszcza-księdza.
        • diabollo Re: Zdrowy rozsądek i ideologia gender 06.02.14, 08:28
          Kochana Gaiko,
          nie chcę wychodzić na upierdliwca... felieton pani Joanny w prawicowej gazecie pt. "Rzeczpospolita" pokazuje, że Performance pana Oko nie był kompromitacją ani żenadą dla sporej części polskiego społeczeństwa, a nawet części "Elit", które potrafią czytać.

          Cywilizacja Śmierci musi aktywinie i propagandowo zająć się katolickim zabobonem, bo niepodejmowanie wyzwania prowadzi do rządów ideolo kato-zabobonnej naszym życiem społeczno-politycznym.

          Kłaniam się nisko.
          • gaika Re: Zdrowy rozsądek i ideologia gender 06.02.14, 23:03
            W tym przypadku pomijasz tu, przypuszczam prywatną wojnę p. Szczepkowskiej(przetoczyła się przez media), która to wojna leży, moim zdaniem, u źródeł jej nieszczęsnej akcji.
            Z tego oczywiście nie wynika, że ksiądz Oko ma poparcie jedynie koziołków –matołków.


            I jak sobie wyobrażasz, Diabollo, że Cywilizacja Śmierci ma odpowiedzieć na taki zalew bredni? Dyskutować w całości, czy rozbrajać każdą z osobna?

            Kiedyś Gumpel pisał, że to chodzi o język, ale to nie chodzi o język, to chodzi o totalny brak skrupułów. Gdyby ze strony Cywilizacji Śmierci padały odpowiedzi na poziomie księdza Oko, czy innych światłych posłanek, to byłoby oburzenie: ależ jakże tak można? nieelegancko! w dodatku w samo święto flagi. Tak było z Bratkowską. Jak walnęła prosto z mostu, to się nerwowo wachlarze uruchomiły na całej scenie politycznej i mało co towarzystwo zbiorowo nie zemdlało. A tu, nikomu się nawet słabo nie zrobiło z powodu kloaki, którą uprawił ksiądz Oko.
            • diabollo Re: Zdrowy rozsądek i ideologia gender 07.02.14, 08:27
              Oczywiście nie wiem jak to zrobić, ale należałoby zacząć pracować u podstaw nad elitami i uświadomić im, że wbrew obowiązującym zabobonom katolicka ideologia to nie jest piękna "religia miłości", niosąca samo-doboro-i-piękno, ba, "korzeń" naszej cudownej kultury (tylko ludzie czasami zawodzą, ale pedofil jeden z drugim w sukience tego nie zmienia)...

              Moim zdaniem fatalną robotę robi np. Gazeta Wyboracza, która w sytuacji coraz większego zdziczenia Kościoła Ginekologiczno-Katolickiego, pracowicie szuka, albo jeszcze lepiej: wymyśla i projektuje "Kościół Otwarty".
              A jak nawet i to nie wychodzi (bo oczywiście żadnego "Kościoła Otwartego" nie ma i nigdy nie było), to pozostaje "wierność wierności wspaniałości Papieża Polaka", ale prawdziwe jaja zaczynają się już w przypływie rozpaczy, kiedy liberałowie wyciągamy... Wspaniałego Franciszka, mądrego Cara, który poustawia naszych zdziczałych arcygrubasów.
              Nie poustawia. To są wszak jego ludzie. A on sam jest z tej samej formacji wojtyłowej, co nasze grubasy. Tylko z dużo lepszym Public Relations.

              Cała ta nasza paranoja tzw. "liberalna" bierze się właśnie z aksjomatu, że "religia katolicka" to Sssamo-Dobro-I-Piękno.
              Kiedy w rzeczywistości to Wujek-Samo-Zło.

              Korporacja bezwzględnych, zdemoralizowanych przez własną hierarchię bydlaków, zimnych, cynicznych mistrzów Kłamstwa, stosowania siły i przemocy. Oczywiście w nic nie wierzący, oprócz swojej Władzy i Mamony.

              Naturalnie nawet w najbardziej zbrodniczych organizacjach zdarzają się ludzie wprawdzie upodleni, ale zachowujący jakąś tam przyzwoitość osobistą, więc zdarzają się nawet przyzwoici księżą (głównym celem "formacyjnym" KGK jest łamanie kręgosłupów, czyli demoralizacja, funkcjonariusze w sukienkach są jednocześnie ofiarami własnej korpo), co nie zmienia faktu, że cały Koszczuł Ginekologiczno-Katolicki jest korporacją patologiczną i nieetyczną. I niereformowalną.

              Tak długo jak "Inteligencja", "Elity"... hehehe "intelektualne" to antyklerykalizm będą uważać za Wujka-Samo-Zło; tak długo jak katolicki zabobon bedzie dla nich jeżeli nie osobistą potrzebą transcendencji to niezgędnym elementem "narodowej tożsamości" (szkoda, że ta "tożsamość" została "tożsamością" dopiero w PRL), to my se możemy prostować te kłamstwa pozbawionych skrupułów "katolików" o dżender czy srender.
              Pisząc na Berdyczów.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka