diabollo
10.10.15, 10:08
Dał nam przedsmak Macierewicz. A Dorn - absmak
Tomasz Piątek 2015-10-09, ostatnia aktualizacja 2015-10-09 21:33:38
TYDZIEŃ KOŃCZY PIĄTEK. Tydzień zaczął się od skandalu. Polski gej przyznał się, że jest księdzem katolickim. Żeby przebić tę sensację, Niesiołowski ogłosił, że nie jest jak Hitler. Uff.
Natomiast Macierewicz na spotkaniu z chicagowską Polonią zasugerował, że Donald Tusk był agentem Stasi. A dokładnie, pan Antoni dostał od publiczności tajemniczą karteczkę (pan Antoni innych karteczek nie dostaje, tylko tajemnicze), przeczytał ją i powiedział, co następuje: "Tu jest takie miłe pytanie, czy jest prawdą, że Tusk był agentem Stasi. To ja zostawiam, żeby państwo sami sobie po jego czynach na to odpowiedzieli".
Jak widać, pan Antoni oryginalnie rozumie słowo "miłe". Ciekawe, jak w takim razie rozumie miłość. A wolność, równość, demokrację? Pewnie w równie miły sposób. Być może złośliwi będą chcieli zadać panu Antoniemu miłe pytanie: czy to prawda, że jest agentem rosyjskiego FSB? I spróbują odpowiedzieć po jego czynach: dezorganizacja i częściowa dekonspiracja polskich służb specjalnych, kompromitowanie Polski na arenie międzynarodowej, niszczenie zaufania do RP poprzez opowieści o "zdradzie smoleńskiej" i o tym, że "większość polskich ministrów spraw zagranicznych była agentami służb sowieckich".
Ja jednak powiem: nie rzucajmy pochopnych oskarżeń (nie rzucajmy na Macierewicza, bo na Tuska można). Wszystko, co pan Antoni robi, robi z patriotyzmu. Tyle że miłego.
Macierewiczem PO jest Ludwik Dorn. Też PiS-owiec. Tyle że były (i na swój sposób miły). A obecnie - kandydat Platformy Obywatelskiej. Nasz platformer udzielił miłego wywiadu "Dużemu Formatowi" i wzbudził powszechne oburzenie. Bo w wywiadzie pan Ludwik woła: "Niewierzący do Francji!". Dokładnie rzecz biorąc, Dorn wysyła za granicę tych, którzy chcieliby mieć w Polsce świecką szkołę i świeckie państwo: "Takim ludziom, przepraszam za brutalizm, ja mówię: mamy Schengen, przenieście się gdzie indziej (...). Tu jest Polska!".
Oburzenie, a w każdym razie zaskoczenie komentatorów, jest przesadne. Poseł Dorn od dawna tak ma, że lubi kogoś gdzieś wysłać. Za Pierwszej Czwartej Rzeczypospolitej, kiedy to rządził razem z Kaczyńskimi, pan Ludwik straszył, że "wyśle lekarzy w kamasze" (powoła ich do wojska, jeśli będą strajkować). Pamiętam wierszyk z tamtych czasów:
Kaczor, Macior, Ziober, Dorn
A wykształciuch z kraju won!
Bo właśnie za rządów PiS zaczęła się nasza obecna Wielka Emigracja. I wielu inteligentów nabrało ochoty, by się na nią wysłać, gdy PiS-owski minister Dorn wyzywał ich od wykształciuchów.
Dorn w wywiadzie dla "DF" mówi jeszcze wiele innych ciekawych rzeczy. Na przykład to, że mamy dobre stosunki z żółtą rasą, bo wymieniamy się z nią kobietami. Albo że polityka powinna zalatywać gównem. Cóż, to akurat mu się udało. Ale pana Ludwika prześcignął niezawodny pan Stefan. Komentując wywiad z Dornem na antenie Superstacji, senator Niesiołowski wypowiedział się na temat homoseksualistów: "Wolałbym, żeby ich nie było, ale niestety są. W tym sensie nie żeby ich wytępić jak Hitler, ale żeby się nie rodzili tacy".
Mocne słowa: czy należy przez nie rozumieć, że senator dopuszcza aborcję w przypadku geja poczętego?
No właśnie, poczęcie. Nic tak nie rozpala Polaków jak los zarodka. Niech na całym świecie wojna, byle polska zygota spokojna. Trybunał Konstytucyjny poszerzył klauzulę sumienia. To znaczy, że lekarz, który nie chce przeprowadzić legalnej aborcji, będzie mógł teraz pacjentce powiedzieć: "Won!". I nic więcej. Nie będzie musiał jej wskazać innego lekarza. Ani szpitala, w którym ona mogłaby poddać się zabiegowi.
Bardzo słusznie. Nasz Trybunał Konstytucyjny bywa oskarżany o nieludzki dogmatyzm, konserwatywny i sztywny. A teraz zadał kłam tym pomówieniom. Żeby coś tak poszerzać, trzeba mieć to bardzo giętkie. Znaczy te klauzule i to sumienie.
A równocześnie tzw. Zjednoczona Prawica (czyli PiS plus przystawki) oraz tzw. organizacje pro-life (czyli no-choice) ogłosiły wspólnie, że zebrały już 200 tys. podpisów pod petycją do rządu o wycofanie ze sprzedaży pigułki "dzień po". Co ciekawe, organizatorzy akcji niewiele mówią o cierpieniach czekającej na śmierć zygoty i egzystencjalnych rozterkach blastocysty. Czyżby nawet po katolickiej stronie słabła wiara w to, że kilka komórek jest człowiekiem? Antypigułkowcy jednak znaleźli jeszcze inteligentniejsze usprawiedliwienie dla gwałcenia ludzkiej wolności. Martwią się, że dziewczęta będą cierpieć z powodu rozwiązłości.
Więc na koniec ja zadam złośliwe (miłe inaczej) pytanie. Drodzy ortodoksyjni liberałowie i neoliberałowie, z którymi przez ostatnie parę lat się spierałem, jak się z tym wszystkim czujecie?
Jak się czujecie, gdy więcej ludzi - jeśli wierzyć Zjednoczonej Prawicy, oczywiście - podpisuje się pod petycją przeciwko antykoncepcji niż pod inicjatywą na rzecz świeckiej szkoły?
Gdy miliony Polaków myślą, że okazanie minimum życzliwości dla kilku tysięcy uchodźców - albo dla kilku tysięcy osób transseksualnych - to śmiertelne zagrożenie dla "narodu" i "cywilizacji białego człowieka"?
Czy nadal uważacie, że media powinny być komercyjne, a kultura to tylko towar? Że wydatki publiczne na edukację i biblioteki trzeba ciąć? Że szkoła oparta na prymitywnych testach to najlepszy model? Że rynek sam rozwiąże wszystkie problemy i doprowadzi Polaków do oświecenia? Że jednostki skazane na wszechogarniającą rywalizację stają się wspaniałymi, mądrymi ludźmi?
Kto głosi, że społeczeństwo nie istnieje, ten nie wyzwala jednostek.
Ten hoduje hordę.
wyborcza.pl/1,75968,18999543,dal-nam-przedsmak-macierewicz-a-dorn-absmak.html