Tomasz Stawiszyński z fb:
Zauważyłem, że facebookową drugą młodość przeżywa właśnie tekst o ateizmie Stephena Hawkinga, co i rusz ktoś go udostępnia
Tekst pochodzi z Newsweeka, ale Onet przedrukował go ongiś jak się okazuje anonimowo, autor niepodpisany. Więc niniejszym dokonuję coming out'u - to ja jestem jego autorem 
A tu tekst:
m.onet.pl/wiadomosci/prasa,58q29
a z niego wyimek natury ogólnej:
Do elementarnego logicznego savoir-vivre’u należy zasada, w myśl której to na tym, kto głosi, że coś istnieje, spoczywa ciężar dowodu.
Teraz wyobraźmy sobie, gdyby piszący w internetach wzięli to powszechnie do siebie

I jezcze jedno.
Jak ktoś się uważa za naukowego ateistę niech udowodni jak było od początku.
Stąd bliższa jest mi maksyma Ludwiga Wittgensteina: "Nawet jeśli uzyskamy odpowiedzi na wszystkie pytania nauki, zasadnicze problemy życia i tak pozostaną nierozwiązane"