diabollo
24.01.19, 07:35
Ambasador Przyłębski znany jest z seryjnych gaf i nie jest mile widziany na dyplomatycznych salonach. Okazuje się, że i z prezentacją racji rządu idzie mu kiepsko.
Paweł Wroński
Ambasador Andrzej Przyłębski, znany też jako mąż prezes tzw. Trybunału Konstytucyjnego Julii Przyłębskiej, przedstawiał studentom niemieckiego Uniwersytetu Nauk Stosowanych we Frankfurcie nad Menem swoje uwagi o polskich i niemieckich mediach.
Objaśniał, że Polska to kraj prawdziwego pluralizmu, a dziennikarze i korespondenci niemieccy nic z tego, co się dzieje nad Wisłą, nie rozumieją. Narzekał, że w Niemczech wszyscy piszą na jedno kopyto, a dziennikarzy krępuje poprawność polityczna. To dlatego dla ambasadora lektura niemieckich mediów była kiedyś przyjemnością, a teraz jest cierpieniem.
Co według ambasadora dowodzi wolności mediów w Polsce? Ano to, że istnieją telewizje, takie jest TVN i Polsat, założone przez tajnych współpracowników komunistycznych służb specjalnych (na tym ambasador Przyłębski zna się jak mało kto). Z kolei dowodem na pluralizm jest istnienie takiej gazety jak „Wyborcza”, która była gazetą „Solidarności”, a teraz kłamie i obraża, albo „Polityka”, która jest „reliktem komunizmu”. Dowodził, że próby storpedowania przejęcia Radia ZET przez braci Karnowskich wspieranych potężnym kredytem z kontrolowanego przez PiS banku to „spisek Sorosa”.
Na koniec jedynymi gazetami odpowiadającymi poglądom polskiego społeczeństwa są prawicowe tygodniki, a telewizja publiczna jest rzetelna i otwarta na wszystkie opcje polityczne.
Oczywiście ambasador Przyłębski ma prawo to mówić. Może głosić, że krzyżówka w „Gazecie Polskiej” (1. poziomo: „Pasożyt ludzki, co po dodaniu jednej samogłoski staje się nudziarzem w czerwonych okularach”) to nie żenada, ale bawiąca do łez pouczająca rozrywka. Może tłumaczyć manipulacje TVP, np. wklejanie do relacji Donalda Tuska, gdy o. Ludwik Wiśniewski mówi o kłamcach u władzy. Może twierdzić, że media narodowe, niegdyś publiczne, z których na skinienie z Nowogrodzkiej zwolniono 200 osób – jak zeznawał w Parlamencie Europejskim ich niedawny pracownik – to wzór pluralizmu.
Nikt jednak nie uwierzył ambasadorowi.
W latach 90. byłem na spotkaniu z ambasadorem Iraku, który zachwalał swój kraj jako kwitnącą demokrację. Czułem złość, że ktoś traktuje mnie jak idiotę. Dezaprobata widowni świadczyła o tym, że niemieccy studenci mogli się czuć podobnie.
Ambasador Przyłębski to taki ambasador, który umie naraz obrazić i Polaków, i Niemców. Znany jest z seryjnych gaf i nie jest mile widziany na dyplomatycznych salonach. Okazuje się, że i z prezentacją racji rządu idzie mu kiepsko.
Cóż zrobić z dzielnym wojownikiem PiS, gdy w tym roku zakończy ambasadorską kadencję? Może jako specjalista od mediów obejmie stanowisko w PiS-owskich mediach narodowych?
Nie nadaje się? A na ambasadora się nadawał?
wyborcza.pl/7,75398,24392893,ambasador-przylebski-umie-naraz-obrazic-i-polakow-i-niemcow.html