Dodaj do ulubionych

Morawiwcki trybun ludowy multimilioner

24.01.22, 13:30
wyborcza.pl/duzyformat/7,127290,28025921,orlinski-trybun-ludowy-czyli-szwagier-lukullusa.html#S.W-K.C-B.3-L.1.maly
Obserwuj wątek
    • oby.watel Re: Morawiwcki trybun ludowy multimilioner 24.01.22, 19:46
      Gwiazda lewicy, która pobiera głodową dietę w Sejmie i już dawno umarłby z głodu, gdyby nie to, że nie umarł, Maciej Gdula zaoszczędził 240 tys. zł oraz 1500 w euro. Oprócz tych środków posiada 6 uncji złota, 2 samochody Subaru i BMW, dzieła sztuki i biżuterię. Ma mieszkanie o powierzchni 89 m2 o wartości 1,2 mln oraz 3 lokale użytkowe o łącznej wartości około 2,3 mln. Nieruchomości są własnością hipoteczną. Dochody polityka rysują się następująco: z pracy 56 890 zł; z tytułu umów-zleceń 8480 zł; z tytułu praw autorskich 9 894 zł; z najmu 139 224 zł; ze zbycia nieruchomości 35 990 zł. Daje to łączną kwotę 250 478 zł.

      199 tys. zł – takie wynagrodzenie dostał w 2019 r. z Lewicy Razem (dawniej: Partii Razem) poseł Adrian Zandberg. To efekt wysokich nagród, które wypłacano ówczesnym członkom zarządu partii. Zdaniem Państwowej Komisji Wyborczej było to wątpliwe prawnie. Odrzuciła ona informację Razem o otrzymanej w 2019 r. subwencji oraz poniesionych z niej wydatkach.

      Jeden tam tylko jest porządny człowiek: prokurator; ale i ten, prawdę mówiąc, świnia.
    • diabollo Re: Morawiwcki trybun ludowy multimilioner 27.01.22, 07:29
      Wojciech Orliński

      Orliński: "Polski ład" jest skutkiem oderwania pisowskich elit od życia

      Bałagan związany z "Polskim ładem" jest skutkiem oderwania pisowskich elit od życia. Kto należy do klasy wyższej, ten nie "zarabia" pieniędzy. Po prostu je ma.

      Premier Morawiecki ogłosił, że jego reformę podatkową krytykują „odklejone od życia elity". On sam oczywiście za elitę siebie nie uważa – ot, prosty bankster, którego majątek dziennikarze Wirtualnej Polski szacują na 40 milionów złotych.

      Przypomniało mi to czasy upadku republiki rzymskiej. Niejaki Publiusz Klodiusz Pulcher, potomek jednego z najbogatszych rodów w mieście, syn konsula, brat gubernatora Azji, szwagier Lukullusa i teść Oktawiana Augusta, nagle zaczął zwalczać „elity" jako trybun ludowy.

      Tę instytucję powołano u zarania republiki w 493 roku p.n.e. w odpowiedzi na „secessio plebis", czyli coś w rodzaju strajku generalnego. Trybunowie ludowi mieli uprawnienia ustawodawcze, mogli też wetować decyzje konsula i senatu. W czasach świetności republiki zapewniało jej to względną stabilność – Rzym miał różne polityczne kryzysy, ale przez kilkaset lat udawało mu się wychodzić z nich zgodnie z hasłem SPQR (senat wraz z ludem rzymskim).

      Dlaczego republika upadła – na ten temat pisali mądrzejsi ode mnie i nie doszli do konsensusu. Byłbym szalony, próbując tak złożony temat rozstrzygnąć w felietonie.

      Jedną z przyczyn było pojawienie się w Rzymie ludzi tak bogatych, że stali de facto ponad prawem. To oni byli prawem – ustawy pisano pod ich dyktando. Ba – wojny wszczynano dla ich zarobku. Wzrostowi ich potęgi towarzyszyło osłabianie pozycji trybunów ludowych.

      Publiusz Klodiusz Pulcher poczynał sobie z republiką trochę tak jak Donald Trump. Nie szanował jej instytucji, otwarcie z nich kpił. A że pochodził z majętnej rodziny, wszystko uchodziło mu na sucho.

      Jego wybryki wspierali z ukrycia ludzie, którzy nie mieli już tak rozbudowanego poczucia humoru, ale śmiertelnie serio zmierzali do obalenia republiki. Jednym z nich był niejaki Gajusz Juliusz Cezar.

      Pulcher w 59 roku p.n.e. zapłacił pewnemu plebejuszowi za to, by go adoptował. Nie przeszkadzało mu to, że był starszy od swojego nowego „tatusia" (rzymskie przepisy dotyczące adopcji były bardzo liberalne).

      Jako „syn" prostego człowieka z ludu Pulcher zmienił pisownię imienia (z „Klaudiusza" na „Klodiusza"), a także wystartował w wyborach na trybuna ludowego. Które oczywiście wygrał, bo stać go było na przelicytowanie w kampanii wyborczej każdego plebejskiego konkurenta.

      Jako trybun przeforsował pakiet ustaw („Leges Clodiae"), których głównym celem było obalenie resztek republikanizmu. W ten sposób odwdzięczył się Cezarowi.

      Jedna z ustaw napisana była tylko po to, żeby wygnać z Rzymu Cycerona – ostatniego obrońcę republikanizmu w Senacie. Inna zalegalizowała zbrojne bojówki partyjne (o ironio, Pulcher sam zginął wkrótce zabity przez jedną z nich).

      Ale była też ustawa, którą dziś nazwalibyśmy „zboże plus". Przewidziała rozdanie plebsowi zboża. Bo przecież nikt tak dobrze nie rozumie głodującego ludu jak szwagier Lukullusa.

      Bałagan związany z „Polskim ładem" jest skutkiem oderwania pisowskich elit od życia. Kto należy do klasy wyższej, ten nie „zarabia" pieniędzy. Po prostu je ma.

      Formalne dochody może mieć zerowe. Jeśli ktoś za ciebie robi zakupy, ktoś cię wozi służbowym samochodem do służbowego samolotu, ktoś opłaca wszystkie rachunki, to po co ci zarobki? Nie potrzebujesz nawet konta w banku.

      „Polski ład" wydawał się pomysłem prostym jak „Leges Clodiae". Co zawiodło? Pisali to ludzie, dla których „pensje" i „wypłaty" są statystycznym fenomenem, a nie czymś, na co się z upragnieniem czeka przez cały miesiąc.

      Ludzie, którzy muszą (w odróżnieniu od Morawieckiego, Kaczyńskiego czy Obajtka) pracować na swoje utrzymanie, mają bardzo zróżnicowane źródła dochodów. Rzadko mamy tak po prostu jedną pracę i jedną pensję.

      CDN...
      • diabollo Re: Morawiwcki trybun ludowy multimilioner 27.01.22, 07:29
        Kombinujemy, jak się da – tu fucha, tam fucha. Jak inaczej nauczyciel ma przetrwać w Warszawie?

        Czasem mamy wypłatę z dołu, czasem z góry, czasem w gotówce. Mamy miesiące chude i tłuste (zazwyczaj z przewagą tych pierwszych). A wystarczy najdrobniejsze odchylenie od scenariusza „jednakowa pensja pod koniec miesiąca", żeby tracić korzyści z „Polskiego ładu".

        Teoretycznie nawet jeśli wliczyć wszystkie moje fuchy, zarabiam znacznie poniżej przyjętej w nim granicy „klasy średniej". Nie mogę jednak skorzystać ze słynnej ulgi, bo mam więcej niż jedno źródło zarobku.

        Ludzie, którzy żyją „od wypłaty do wypłaty", przeważnie mają budżety zbilansowane na styk. Zniknięcie drobnych paru stów wymaga wzięcia komercyjnej pożyczki. Gdy ministrowie mnie pocieszają, że za rok przecież dostanę zwrot nadpłaty, zgrzytam zębami – przy dwucyfrowej inflacji to będzie musztarda po niestrawnym obiedzie.

        Morawiecki mógłby uniknąć tych błędów, gdyby odbył kiedyś szczerą rozmowę z kimś, kto utrzymuje się z pracy. Ale skąd on ma znać takich ludzi? Od lat jego świat jest światem elit – banksterów, polityków, importerów lewych respiratorów i bezwartościowych maseczek.

        Nie powinien udawać trybuna ludowego, bo wychodzi z tego niesmaczna maskarada. Może byłby trochę bardziej wiarygodny, gdyby też zmienił pisownię imienia – na przykład na „Matusz"?

        ***

        wyborcza.pl/duzyformat/7,127290,28025921,orlinski-trybun-ludowy-czyli-szwagier-lukullusa.html#S.W-K.C-B.3-L.1.maly
        • grzespelc Re: Morawiwcki trybun ludowy multimilioner 27.01.22, 19:18
          Nie Matusz, a Matołusz.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka