diabollo 23.11.24, 19:14 youtu.be/nST5BggdfUs?si=wKsZtQpOQyZNjhNF Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
diabollo Re: Silicon Valley 25.11.24, 06:53 wyborcza.pl/7,75399,31489016,elon-musk-moze-byc-wiekszym-zagrozeniem-dla-usa-niz-donald-trump.html#S.TD-K.C-B.8-L.1.duzy Elon Musk może być większym zagrożeniem dla USA niż Donald Trump USA Maciej Czarnecki Prezydenta USA - nawet takiego jak Trump - ograniczają bezpieczniki wmontowane w system konstytucyjny. Tymczasem duże wpływy u jego boku zyskał najbogatszy człowiek świata, który prawie przed nikim nie będzie odpowiadał. Wiele napisano o tym, jakim zagrożeniem dla amerykańskiej demokracji jest Donald Trump. Człowiek, który od czterech lat powtarzał teorie spiskowe na temat wyborów i próbował odkręcić zwycięstwo swojego przeciwnika, w styczniu powróci do Białego Domu. Zamierza mścić się na przeciwnikach politycznych i wprowadzać daleko idące reformy, od upolitycznienia służby cywilnej po likwidację części agencji federalnych. Patrząc na jego pierwszą kadencję, nieskrywany podziw dla autokratów na świecie, zapowiedzi wendety, serwowane pół żartem, pół serio zdania o "byciu dyktatorem pierwszego dnia rządów", chwiejność i brak propaństwowych instynktów oraz opracowane przez jego środowisko postulaty słynnego "Projektu 2025" - tak radykalne, że musiał odżegnywać się od nich podczas kampanii - oczywiście można się tego obawiać. Zarazem w swojej krucjacie przeciwko "głębokiemu państwu" Trump zmierzy się z potężnymi ograniczeniami. Władza prezydencka w USA jest szersza niż w Polsce, ale nie absolutna. W Kongresie większość w obu izbach wywalczyli Republikanie, lecz wśród nich są też umiarkowani politycy, gotowi hamować co bardziej radykalne posunięcia. Pierwszym sygnałem było zatopienie nominacji na prokuratora generalnego dla nękanego skandalami ultratrumpisty Matta Gaetza. Dołóżmy do tego sądy, armię profesjonalnych urzędników w agencjach federalnych, konstytucyjne mechanizmy nadzoru, przynajmniej teoretyczną groźbę impeachmentu. Owszem, druga kadencja Trumpa będzie stanowić wyzwanie dla amerykańskiej demokracji, ale w tym crash teście ma ona szereg zabezpieczeń. Po czterech latach Trump zejdzie ze sceny. Będzie miał wtedy 82 lata i, jak wiele wskazuje, znów na karku kłopoty prawne, które prezydentura tymczasowo od niego oddaliła. Musk wzbudza wśród zwolenników Trumpa niemal taką samą ekscytację jak prezydent-elekt Co najmniej równie mocno martwi mnie Elon Musk. Oto ogromne wpływy u boku prezydenta-elekta USA zyskał człowiek, który już dochrapał się największego bogactwa na świecie, szefuje firmom ważnym dla amerykańskiego przemysłu samochodowego czy kosmicznego, a na dodatek kupił sobie jedną z najpopularniejszych platform społecznościowych. Dzięki temu ostatniemu wpływa na debatę publiczną, wbrew własnej retoryce o nieograniczonej wolności słowa, pompując zasięgi pożądanym postom i zmniejszając je krytykom. Co może pójść nie tak? Sądząc po doniesieniach z florydzkiej posiadłości Trumpa Mar-a-Lago, Musk ma niemal stały dostęp do ucha Republikanina. Ok. 200 mln dol., które zainwestowała grupa Muska America PAC w kampanię Trumpa, kilka wspólnych wieców oraz zmasowana kampania na X okazały się świetną inwestycją. CDN... Odpowiedz Link
diabollo Re: Silicon Valley 25.11.24, 06:55 Stopa zwrotu uwzględnia nie tylko wdzięczność prezydenta-elekta, ale i iście celebrycką popularność, jaką zaczął się cieszyć Musk wśród milionów wyznawców ruchu MAGA — widziałem ją na własne oczy podczas wieców, kiedy odziany w czarne ciuchy i obnoszący się ze swoją pewnością siebie multimiliarder wzbudzał na widowni niemal taką samą ekscytację jak kandydat. Wraz z innym przedsiębiorcą Vivekiem Ramaswamym Musk ma teraz kierować komisją DOGE, mającą opracować plany głębokich cięć w administracji federalnej. Niewykluczone, że będzie miał parę dobrych pomysłów. Natomiast konflikt interesów jest oczywisty: jednym z głównych skutków cięć będzie zmniejszenie regulacji, na którym skorzystają Tesla, SpaceX, X i inne biznesy Muska. Elon Musk: maksimum wpływów przy minimum nadzoru Oczywiście propozycje multimiliardera będą zderzać się z tymi samymi ograniczeniami, z którymi zmierzy się Trump. Na razie nie wiadomo nawet, czy komisja otrzyma jakieś specjalne uprawnienia, czy pozostanie ciałem doradczym. Poza tym teoretycznie Trump i Musk zawsze mogą się poprztykać. W zeszłej kadencji Trumpa szarej eminencji upatrywano w trybunie alt-prawicy Stephenie Bannonie, który też pomógł swojemu faworytowi dostać się do Białego Domu, a drogi obu panów dość szybko się rozeszły, bo obaj nie gryźli się w język. A jednak... właśnie, porównajmy sobie Bannona i Muska! Na koniec swoich rządów Trump uratował tego pierwszego ułaskawieniem, bo ten według prokuratury zdefraudował 1 mln dol. ze zbiórki na mur na granicy z Meksykiem. Przecież szef Tesli więcej wydaje na waciki. I właśnie dlatego jego relacja z Trumpem może być znacznie trwalsza. Trump, który po zakończeniu prezydentury będzie chciał zapewne powrócić do kierowania swoimi biznesami, może liczyć, że z ogromnego bogactwa Muska jemu też coś skapnie. A Musk będzie pomnażał je znacznie skuteczniej, zachowując wpływy w Białym Domu. Jeśli chodzi o te ostatnie, to widać już, że wykraczają znacznie poza formalną rolę w komisji. Np. według źródeł amerykańskich mediów Musk miał wziąć udział w pierwszej po wyborach rozmowie Trumpa z Wołodymyrem Zełenskim. Krótko mówiąc, zapewnił sobie maksimum wpływów przy minimum nadzoru. Formalnie pozostaje poza rządem, więc nie musi odgradzać się murem od swoich biznesów. Stanowisko w komisji, w przeciwieństwie do tek sekretarzy kierujących departamentami, nie wymaga zatwierdzenia przez Senat. Musk ma cele, o których jeszcze nie wiemy. Cokolwiek by o nim nie mówić, to wizjoner W rozważaniach o tym, co konkretnie może zyskać Musk, najczęściej przytacza się sprawy jego obecnych biznesów: Tesli, SpaceX czy X. Pierwszemu koncernowi bardzo byłoby na rękę poluzowanie regulacji i generalnie przychylność federalnych agencji, takich jak NHTSA (Narodowa Agencja Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego), np. dla zapowiadanych od dawna robotaksówek Cybercab. Drugi skorzystałby na bardziej liberalnej polityce w kwestii wystrzeliwania rakiet i satelitów. Trzeci ma być oazą wolności słowa, co tak naprawdę oznaczałoby zwinięcie inicjatyw na rzecz walki z dezinformacją. To wszystko z pewnością byłoby cenne dla Muska i karygodne z punktu widzenia wspomnianego konfliktu interesów. Natomiast przyznajmy, fakt, że na ulicach amerykańskich miast zdarzyłoby się parę wypadków z udziałem niedopracowanych autonomicznych aut, a właściciel BlueOrigin Jeff Bezos znalazłby się w tyle w kosmicznym wyścigu ze SpaceX, nie stanowiłoby jeszcze wielkiego zagrożenia dla amerykańskiej demokracji (notabene Bezos też zaczął grać pod Trumpa, bo podczas kampanii zabronił redakcji swojego dziennika "The Washington Post" poparcia Kamali Harris). Podejrzewam jednak, że Musk ma ambitniejsze cele, o których jeszcze nie wiemy. Cokolwiek by o nim nie mówić, to wizjoner, człowiek, który planuje trzy kroki naprzód. Czy naprawdę trudno sobie wyobrazić, że spróbuje zaprząc politykę zagraniczną USA do zapewnienia sobie dostępu do rzadkich surowców w odległych zakątkach globu? A może wykorzysta kontakty na najwyższych szczeblach władzy, by rozwijać nowe, pozbawione odpowiedniej kontroli inicjatywy AI? W jednym z najnowszych wpisów na X wyśmiał dalszą produkcję samolotów F-35 w czasach rosnącego znaczenia dronów. Czy będzie chciał wpływać na kierunek inwestycji Pentagonu? Łatwo wyobrazić sobie konflikty interesów znacznie poważniejsze niż te, które rysują się już na horyzoncie. CDN... Odpowiedz Link
diabollo Re: Silicon Valley 25.11.24, 06:56 Jednego możemy być pewni: po zakończeniu rządów Trumpa miliarderzy tacy jak Musk czy Peter Thiel, który hojnie finansował wiceprezydenta-elekta JD Vance'a, będą się mieli jeszcze lepiej niż dziś. Głosując na Trumpa, Amerykanie opowiedzieli się za zmniejszeniem rządu federalnego, więc dostaną plutokrację. Przepaść między najbogatszymi a resztą społeczeństwa nadal się powiększa. Odpowiedz Link