rembert
06.04.06, 07:50
Marek Edelman, ostatni żyjący przywódca powstania w getcie warszawskim,
zaapelował do premiera i marszałka Sejmu o podjęcie kroków, które wyeliminują
ideologię szerzoną w audycjach politycznych przez Radio Maryja, a nawet o
zamknięcie tej radiostacji.
Rzecznik rządu Konrad Ciesiołkiewicz powiedział w środę, że choć premier w
pełni zgadza się z zasadą, że każdemu człowiekowi przysługuje prawo do
poszanowania jego godności, wyznania i pochodzenia, to kwestie poruszone w
apelu dotyczą przede wszystkim uprawnień KRRiT, a nie rządu.
Ciesiołkiewicz: Rząd nie ingeruje w wolne media
Edelman podkreślił w swoim liście, że wielokrotne interwencje opinii
społecznej w tej sprawie jak dotychczas nie dały rezultatu. Wzywam Pana
Premiera i Pana Marszałka do energicznych działań, aby w wolnej Polsce taka
propaganda nie miała miejsca, aby w wolnej Polsce wszyscy obywatele
niezależnie od płci, wyznania i narodowości byli równi i czuli się jak u
siebie w domu, a wolność słowa istniała tak długo jak długo nie zagraża
demokracji - napisał Edelman.
Rzecznik rządu zwrócił uwagę, że ani premier, ani rząd nie posiadają narzędzi
umożliwiających bezpośrednią ingerencję w pracę mediów i tak właśnie powinno
być w państwie demokratycznym. Według niego, naruszenie tego mogłoby stanowić
zagrożenie dla reguł demokratycznych, co często zaznaczają sami dziennikarze.
- Rząd konsekwentnie nie ingeruje w sprawy redakcyjne, nawet mediów
publicznych, a przypomnę, że ta sprawa nie dotyczy medium publicznego -
podkreślił Ciesiołkiewicz.
Edelman: Premier podnosi wiarygodność szowinistycznej stacji
Ciesiołkiewicz dodał, że prawa zagwarantowane są w polskiej konstytucji oraz
w ustawach. W związku z tym, jeżeli ktokolwiek uważa, że zostały naruszone
powinien złożyć zawiadomienie do prokuratury, a ta z powagą każde takie
zawiadomienie powinna rozpatrzyć.
Edelman podkreślił w swoim liście, że po 16 latach w Polsce istnieje
radiostacja Radio Maryja która w swoich programach politycznych szerzy
ksenofobię, szowinizm i antysemityzm, niektóre jej audycje nie odbiegają od
hitlerowskiego Stűrmera.
- Pan Premier, Pan Marszałek, ministrowie i niektórzy posłowie występują w
tej rozgłośni, co podnosi jej rangę, czyni wiarygodną i sprawia wrażenie, że
Państwo solidaryzuje się z linią polityczną Radia Maryja - czytamy w liście
Edelmana.
W społeczeństwie niestety zdarzają się występy rasistowskie jak np.: na
stadionach lub graffiti na murach, które sieją nienawiść rasową, szowinizm i
antysemityzm. Doświadczenie uczy, że od nienawistnych słów do zbrodniczych
czynów jest czasem niedaleka droga - podkreślił w swym liście Edelman.
KRRiT chwilowo nic nie może
Ostatnio przeciw treściom przekazywanym na antenie Radia Maryja protestowała
m.in. Rada Etyki Mediów (REM). Skrytykowała nadany w marcu przez stację
felieton Stanisława Michalkiewicza na temat roszczeń organizacji żydowskich
do spadku po ofiarach zagłady w Polsce. Zdaniem REM, felieton był antysemicki
i wypowiedziany językiem nienawiści. REM zaapelowała też do Radia Maryja,
rozgłośni przedstawiającej się jako katolicka, o zaniechanie podobnych
publikacji.
W felietonie Michalkiewicz mówił m.in., że Judajczykowie próbują wymusić na
naszym rządzie zapłatę haraczu zwanego dla niepoznaki rewindykacjami.
Protesty przeciw felietonowi Michalkiewicza napłynęły też do KRRiT. Jak
poinformował w środę rzecznik przewodniczącej posiedzeń KRRiT Tomasz Różański
od końca marca takich skarg napłynęło 37. Jedną z nich skierowało
stowarzyszenie "Otwarta Rzeczpospolita", zarzucając stacji, że złamała art.
18. ustawy o radiofonii i telewizji, zakazujący propagowania treści
dyskryminujących ze względu na rasę, płeć lub narodowość.
KRRiT nie zajmie się jednak na razie skargami na Radio Maryja, bo po wyroku
Trybunału Konstytucyjnego jej przewodnicząca nie ma podstaw prawnych do
pełnienia swojej funkcji, a tylko ona może wezwać nadawcę do złożenia
wyjaśnień lub nałożyć karę.
"Otwarta Rzeczpospolita" zapowiedziała, że w związku z antysemickimi
wypowiedziami, jakie pojawiają się na antenie Radia Maryja skieruje w tej
sprawie zawiadomienie do prokuratury.
(PAP)