Bardzo mnie zaintrygował obrazek wklejony przez Leloop, o ten

i teraz, zamiast piec ciasta i miotać się ze szmatą, kombinuję, jak tu zrobić sobie stepy Kazachstanu, przez które łociec mój wracał z Syberii po wojnie. No bo jak już wspomniałam, uczynił mi się taki kawałek, zupełnie suchy, to w zasadzie piaskowe wzgórze, bo wywalono tam ongiś muł ze stawów pstrągowych. W ciągu ostatnich dwóch lat doprowadziłam go do względnej używalności, teraz posadzony jest czosnek zimowy, pterodaktyl i perukowiec(te dwa z boku, na stoku). I jakby tam posadzić trawy, wśród nich czosnki, pustynniki, tulipany i, generalnie, różne cebulowe, które by sobie kwitły i dogorywały w trawach, nie niepokojone nadmiernie przeze mnie i pazurki, tudzież inne przyrządy... Dobrze kombinuję?