Dodaj do ulubionych

Taka silna....

25.09.09, 11:52
Piszę pierwszy raz - tu i w ogóle o tym co czuję. Nie wiem czego
oczekuję, może tylko wysłuchania.
Taka silna osobowość - tak o mnie myślą znajomi, rodzina. Nic mmnie
nie złamało do tej pory, a mogło. Chyba przez całe życie grałam
kogoś kim nie jestem. Już nie mam siły, jak w końcu być sobą???
A teraz, kiedy potrzebuję wsparcia, zrozumienia jestem sama ze
swoimi myślami.
Obserwuj wątek
    • rupiowa Re: Taka silna.... 25.09.09, 12:34
      heh... jakbym o sobie czytala. Nie mam wsparcia bo nikt (no, poza mezem) nie
      wierzy w to, ze mam depresje. Przeciez mam taka szczesliwa rodzine, wspaniale
      dzieci... widac nie oplaca sie nakladac maski i udawac kogos, kim sie nie jest.
      • bluelenka Re: Taka silna.... 25.09.09, 13:03
        Ktoś wysłuchał, miło...dziękuję.
        Nie wiem, czy mam depresję, ale im więcej postów z forum czytam tym
        bardziej dochodzę do wniosku, ze chyba tak.
        Mąż....(bo wspomniałas o nim rupiowa) - już nie będę więcej
        prosić "wysłuchaj mnie, zauważ, ze cos jest ze mna nie tak, pomóż mi"
        Po części jestem sobie winna sama. NIE MAM NIKOGO z kim mogłabym
        porozmawiać. Dlatego zakładam maskę i kolejny dzień toczy się dalej.
        • rupiowa Re: Taka silna.... 25.09.09, 13:46
          mysle, ze nawet jesli to nie jest depresja to warto pojsc do psychologa. Ja nie
          wiem jak Ci ludzie dzialaja bo ja mam lek przed ludzmi a tu bez problemu sie
          otworzylam, powiedzialam co mi lezy na sercu. A z mezem moze trzeba rozmawiac
          tak - "sluchaj, mam depresje, to jest choroba, potrzebuje wsparcia w leczeniu".
          Przypuszczam, ze jak on ma grype to Ty skaczesz dookola. Ma szanse sie
          owdzieczyc. Mi duzo pomoglo zrozumienie, ze wiele moich zachowan wynika wlasnie
          z choroby a nie mojej "nienormalnosci" czy jak mowia moi rodzice "lenistwa".
          Takie opinie bola, oni nie potrafia zrozumiec ze idac ulica zastanawiam sie, czy
          osoba idaca z przeciwka nie wbije mi noza w brzuch, ale mnie latwiej przejsc
          obok innych wiedzac, ze moj lek jest TYLKO choroba, ze oni naprawde na mnie nie
          czychaja :)

          p.s. z tym tekstem do meza to u mnie akurat od drugiej strony bylo - jak mnie
          zdiagnozowali to maz poczytal co to za choroba i to on mi to wytlumaczyl ze
          przeciez rownie dobrze moglam miec grype czy ospe - trzeba to wyleczyc i zyc dalej.
          • ewelawela Re: Taka silna.... 25.09.09, 15:19
            Zazdroszcze Ci rupiowa męża....mój uważał mnie za wariatkę, zresztą dalej tak uważa....a w depresję wpadłam głownie przez niego, gdy bralam leki to dla niego "ćpałam", częto powtarzał" przestań ćpać"...Teraz jestem przed rozwodem...a on ciagle powtarza że udowodni przed sądem,ze jestem wariatką, bo mialam....depresje hehe! Bardzo cięzką po porodzie, głownie przez to,że nie mialam wsparcia psychicznego od niego....Zresztą czeka mnie cięzki okres i.....depresja nawraca niestety:(, mysle o pojsciu do psychiatry znowu...i tak chyba przez całe życie:(...a dzieci malutkie ;-(....Mam dosć!
            • grosik68 Re: Taka silna.... 25.09.09, 22:27
              Od wariatow wyzywaja nas Ci, ktorzy nie maja pojecia o depresji. Moj maz na
              poczatku tez mowil "wez sie do roboty, to ci przejdzie", a ja od miesiecy nie
              wychodzilam prawie z domu, nie jadlam, plakalam calymi dniami i chcialam sobie
              zycie odebrac, a jak przychodzil do domu, to sie klocilismy i ja znowu palkalam.
              Jak wyladowalam na pare miesiecy w klinice, to kupil pare ksiazek o depresji i
              zrozumial. Sam zaproponowal mi terapie, jako ze mialam koszmarne dziecinstwo i
              mlodosc, to powiedzial, ze psychoanaliza bedzie co prawda dlugotrwalsza ale dla
              mnie raczej lepsza... Mial racje i mam w nim teraz wsparcie, chociaz mam
              wrazenie, ze sklonnosci do depresji mi zostana :(
              Ale pomoc jest; w postaci terapii, farmakologii i jak nabierzemy troche sily to
              nas samych. Musimy sie nauczyc dbac o siebie i byc dla siebie dobre. Nie musimy
              byc silne, nie musimy brac na siebie wiecej, niz jestesmy w stanie uniesc, bo to
              sprawia ze stajemy sie chore.
              Tak wiec kobiety, zacznijmy byc dla siebie samych najleprzymi przyjaciolkami,
              badzmy dla siebie mile i lagodne!
              Zycze powodzenia i duzo slonecznych chwil.
              • bluelenka Re: Taka silna.... 28.09.09, 09:10
                Czasem myślę, że to nie ja potrzebuję leczenia, ale on - z egoizmu,
                niezrozumienia, braku empatii, szorstkości.....Wydaje mu sie, że jak
                zmieni kanał, na którym akurat pokazują program o molestowaniu
                dziecka, albo ofiary trzęsienia ziemi.... to problemu nie ma, że
                znika razem z przełączonym kanałem. W moim życiu podobnie - nie
                rozmawiac o problemie = nie ma problemu.
                Pozdrawiam was ciepło.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka