16.10.09, 15:52
Witam
Po długich bojach wewnętrznych, po wmawianiu sobie, że na pewno mam fochy
matki siedzącej w domu, odwiedziłam dziś psychiatrę. Wizyta była oparta na
wywiadzie i lekarz zdiagnozował depresję, ale jednocześnie zapowiedział, że
nic mi nie przepisze, bo karmię piersią. Dostałam jedynie skierowanie do
psychologa, ale lekarz i tak powiedział, że natychmiast po odstawieniu dziecka
od piersi mam się u niego pojawić. Że NAJLEPIEJ byłoby zakończyć karmienie...
Oczywiście do psychologa się zarejestrowałam. Na 24 listopada...
Jestem w kropce, nie wiem, co zrobić w takiej sytuacji. szukać psychologa, czy
jednak zakończyć karmienie piersią? naprawdę nie ma żadnych leków, które
mogłabym teraz przyjmować?
Szukam pomocy, bo wykończę siebie i najbliższych...
Obserwuj wątek
    • daszka26 Re: Nowa 16.10.09, 16:12
      Hej, Moje zdanie jest takie: jeśli czujesz się bardzo źle psychicznie to odstaw
      dziecko i zacznij brać leki. Twój stan niestety może się pogłębiać,a wtedy
      ciężko Ci będzie zajmować się maleństwem. Zresztą to lekarz wie najlepiej czy
      potrzebujesz tych lekół czy nie, powinnaś kierować się tym co on Ci powiedział a
      nie tym co ja i inni forumowicze Ci poradzą.
      Nie napisałaś ile ma Twój dzidziuś? Czy to depresja poporodowa czy kliniczna?
      Co do daty wizyty to jest rzeczywiście bardzo odelgły termin. Psychiatra Cię
      przyjął bez konsultacji psychologicznej? Trochę to zaskakujące.Bez terapii i tak
      się nie obejdzie, żadne leki nie zlikwidują problemu.
      • iziak80 Re: Nowa 16.10.09, 16:27
        już piszę.
        Olek za tydzień kończy 5 miesięcy.
        Poszłam do psychiatry w naszej przychodni, chciałam najpierw do psychologa, ale
        powiedziano mi, że muszę mieć skierowanie od psychiatry. no to poszłam do
        psychiatry.
        Lekarz nic nie powiedział o rodzaju depresji, zadawał pytania, zapisywał i na
        koniec stwierdził, że to depresja i bez farmakologii nie dam rady. Sama nie
        wiem, co mam myśleć.
        Czuję się średnio, raz lepiej, raz gorzej, trudno określić...
        • daszka26 Re: Nowa 16.10.09, 16:46
          Nie wiem skąd jesteś, ale może macie tam jakąś inną poradnie zdrowia
          psychicznego. Mam wrażenie, że lekarz potraktował Cię jak petenta a nie
          pacjenta. Moim zdaniem powinien Ci dokładnie wytłumaczyć co Ci dolega. Moja
          pierwsza wizyta wyglądała tak: poszłam do rejsetracji zapisano mnie do
          psychiatry( na: za godzine), podczas tej godziny zamiast w poczekalni byłam na
          konsultacji psychologicznej (wywiad, rozmowa itd.), u psychiatry siedziałam
          kolejne pół godziny, dostałam leki (nie receptę!) do ręki i nakaz pojawienia się
          za tydzień u jednej i drugiej pani (leki tez były tylko na 7 dni). Poszuaj może
          znajdziesz innego lekarza i tam się udaj na konsultację. W kązdym miesćie
          wojewódzkim (byłym) jest taka duża specjalistyczna poradnia.
        • grosik68 Re: Nowa 16.10.09, 16:54
          Decyzje musisz podjac sama. W zasadzie malenstwo przez minimalny okres karmilas,
          niektorzy po tym czasie juz odstawiaja dziecko od piersi, ale tylko niektorzy.
          Poobserwuj sama siebie troche, dziecko odstawic mozesz z dnia na dzien, jezeli
          Twoj stan sie pogorszy lub gdy stwierdzisz, ze nie chcesz dluzej tego znosic.
          Dla malenstwa wazniejsze jest, zeby mialo zdrowa i szczesliwa mame niz byc
          karmionym piersia przez nieszczesliwa mame.
          • iziak80 Re: Nowa 16.10.09, 17:37
            Wiecie, ja po prostu mam wątpliwości co do tego lekarza. Nie wiedziałam, że po
            10 minutach rozmowy stawia się diagnozę. I to co zauważyłyście, nic mi nie
            wytłumaczył...
            Właśnie szukam w necie jakiejś poradni z mojej miejscowości (jestem spod
            3miasta), spróbuję jeszcze raz.
            Co do karmienia, ja się nie upieram, chciałam karmić jeszcze góra dwa, trzy
            miesiące, ale jeżeli ktoś rzetelnie postawi mi diagnozę i powie, że najlepiej
            dla mnie byłoby odstawić dziecko od piersi, to ja się kłócić nie będę.
            • tlenoterapia Re: Nowa 16.10.09, 19:09
              A co innego moze Ci dolegac,jak nie depresja.
              Urojen nie masz zapewne .
              Zaden lekarz nie zrobi Ci tomografi komputerowej glowy , bo masz
              dola i jestes smutna i bez sil i nie cieszysz sie dzieckiem .Mozesz
              zrobic test u psychologa jak chcesz ,ale to moze byc niefajne.

              Mozesz pytac swego doktora o to co chcesz wiedziec ,moze sam z
              siebie nie lubi mowic , a na pytania odpowiada.

              Jak lubisz lekarzy wszystko tlumaczacych,zawsze odpowiadajacych na
              pytania to znam jedna zyczliwa p. doktor ale to na poczcie Gazety
              pl o tym.
              Powodzenia.
    • bertrada Re: Nowa 16.10.09, 17:35
      Skoro jesteś chora, to nie zastanawiaj się, tylko przestań karmić i zacznij się
      leczyć. Jak nie dla siebie to dla dziecka. Jemu bardziej się przyda zdrowa matka
      niż karmiąca.
      • grosik68 Re: Nowa 16.10.09, 18:15
        Skoro nie jestes pewna diagnozy, bo rzeczywiscie diagnoza o depresji w 10 minut,
        to moze i lekka przesada, to skonsultuj sie jak najszybciej z jakims sprawdzonym
        lekarzem.
    • lucyna_n Re: Nowa 16.10.09, 20:32
      jeżeli dziecko nei jest bardzo malutkie, nie ma nietolerancji laktozy to skończ
      karmić i zacznij s^ę leczyć, to jedyny rozsądny wybór. Nie ma leku
      antydepresyjnego który można przyjmować w czasie karmienia.
    • iziak80 Re: Nowa 17.10.09, 12:17
      Dzięki ...

      Mam tyle pytań, tyle obaw.
      To nie jest tak, że ja za wszelką cenę chcę karmić. Olko kończy lada moment pięć
      miesięcy, czas rozszerzać dietę, wrócić do pracy... Chodzi o to, że nie jestem
      pewna tej diagnozy. To znaczy nie mam na czym się oprzeć, bo u psychiatry byłam
      pierwszy raz, ale czy w ogóle można zdiagnozować depresję po 10minutowym
      wywiadzie? Mam wrażenie, że lekarz potraktował mnie schematycznie, nie wiem, na
      zasadzie kolejna wariatka, albo kolejna chcąca wyłudzić zwolnienie. Bo ja mu
      szczerze powiedziałam, że 30 listopada powinnam wrócić do pracy, a w obecnej
      sytuacji kompletnie tego nie widzę. Że z jednej strony byłoby to dobre, ale z
      drugiej, znając moją pracę, byłby to duży błąd. Powiedziałam o swoich lękach, że
      boję się wychodzić z domu, że czasami ciężko zmobilizować mi się do
      najprostszych czynności, że moje dzieci nie dostają ode mnie miłości, że wyżywam
      się na Bartku, że generalnie nie poznaję siebie... A on tylko siedział i pisał,
      jak powiedziałam, że karmię piersią, od razu stwierdził, że nic mi nie
      przepisze. I już sama nie wiem, czy tak to powinno wyglądać.
      Przełamałam się, poszłam do lekarza, a czuję, że nie otrzymałam żadnej pomocy
      oprócz magicznego słowa "depresja".

      czuję, że powinnam udać się do innego lekarza, ale po pierwsze; znaleźć
      psychiatrę wcale nie jest łatwo, a po drugie; nie wiem, czy mam siłę iść i
      jeszcze raz to wszytko opowiadać...

      Wiecie, jest źle. Każdy dzień dla mnie to walka, już wieczorem myślę, że
      kolejny będzie gorszy. Ja się nie denerwuję, ja obecnie dostaję szału, piany na
      ustach. Najgorsze jest to, że to wszystko najbardziej odbija się na Bartku, jak
      tak dalej pójdzie dziecko mnie znienawidzi

      jedyny plus jest taki, że po wczorajszej wizycie do mojego męża dotarło, że ja
      jednak nie mam much w nosie i z rozbrajającą szczerością przyznał, że nie wie,
      jak mi pomóc.

      Zanim urodziłam Olka wyobrażałam sobie, jak będzie cudownie, że będziemy pełną
      rodziną, tymczasem od miesięcy żyję w mroku. Mnie nawet myślenie boli...

      Poszłam do lekarza przełamując swój wstyd i strach i czuję, że nie potraktował
      mnie poważnie, oprócz skierowania do psychologa, nie otrzymałam żadnej pomocy. A
      jak pisałam, termin do psychologa mam na 24 listopada...

      Nie wiem, co mam Wam napisać. Dzięki za wasze słowa, na pewno poszukam innego
      lekarza. Chcę być znowu sobą...
      • grosik68 Re: Nowa 17.10.09, 13:43
        Brak zaufania do lekarza i do jego dniagnozy nie jest doprym punktem wyjscia do
        leczenia czegokolwiek, a juz z pewnoscia nie depresji. Poszperaj w necie i
        znajdz jakas poradnie psychaitryczna, jesli mozesz pojdz prywatnie, bedzie
        szybciej i moze lekarz sie lepiej Toba zajmie. Czekanie 2 miesiace na wizyte u
        psychologa, gdy sie potrzebuje pomocy to przeciez koszmar.
        Twoje objawy sa zblizone do depresyjnych, ale jako pacjentka to moge Ci tyle co
        i nic powiedziec o Twoim stanie. Moze ktos sie usmiechnie do tego poblazliwie,
        ale zrob sobie test w necie, wystarczy rzucic haslo depresja test i znajdziesz
        ich wiele. Zalaczam dwa linki. Bedziesz sobie przynajmniej wstepnie zrobic jakis
        obraz, przyblizyc sobie problem. To nie jest zadna pomoc, ale zblizenie do tematu.
        Zycze Ci powodzenia!

        www.cpp.info.pl/index.php?go=beck1
        abcdepresja.pl/skala-becka-sprawdz-czy-masz-depresje
      • bertrada Re: Nowa 17.10.09, 14:55
        Lekarzowi, który ma na co dzień do czynienia z depresjami, naprawdę wystarczy
        10minutowa rozmowa, żeby pacjenta zdiagnozować. Nie zastanawiaj się, tylko
        zacznij się leczyć. Jak nie dla siebie, to dla swoich dzieci. Bo jak tak dalej
        pójdzie to one też trafią do psychiatry.
      • ichnia Re: Nowa 20.10.09, 08:49
        Jeżeli masz wątpliwości, zmień lekarza. Po prostu może nie odpowiada Ci
        podejście akurat tej osoby. Ważne jest, by ufać lekarzowi, któremu powierza się
        leczenie. Uważam, że to dobrze, że nie przepisze żadnych leków dopóki karmisz.
        Czyżbyś naprawdę w ciągu 10 minut zdążyła opowiedzieć w gabinecie to, co nam tu
        napisałaś?
        A może po prostu idź do innego lekarza dla porównania i wtedy zdecyduj, który
        wydaje Ci się lepszy. W każdym razie musisz zacząć leczenie. A później powinno
        być łatwiej. "łatwiej" - nie znaczy "łatwo" ;)
        • ewela_822 Re: Nowa 20.10.09, 11:16
          Jezeli masz mozliwosci finansowe to moze idź prywatnie do psychologa, bo
          rzeczywiscie do 24-go listopada mozna zwariowac. Ja bym nie czekala i jednak
          zaczela brac leki, po co sie meczyc, ratuj siebie. Dziecku nic sie nie stanie
          jak skonczysz karmienie, a jak ma nietolerancje laktozy to sa rozne preparaty
          zastepcze typu :Nutramigen, wiem, bo moj synek byl na tym mleku:-), ale
          naszczescie nie ma nietolerancji laktozy, wiec przeszedl na inne
          mleczko:).Pozdrawiam i powodzenia zycze:*
          • iziak80 Re: Nowa 20.10.09, 17:15
            trafiłam do innego lekarza. Pani doktor diagnozę potwierdziła (mniej więcej też
            w przeciągu 10, 15 minut) i też stwierdziła, że nic mi nie przepisze. Ale ona
            stwierdziła, że dopóki sama dam radę (przy pomocy terapii) mam karmić, bo
            dziecko od piersi mogę odstawić w każdej chwili.
            Na terapię też już się dostałam dzięki przyjaciółce. Ważne, że coś się ruszyło i
            nie czuję się, jak dziecko we mgle...
            • bertrada Re: Nowa 20.10.09, 17:43
              Teraz jest moda na karmienie piersią, najwyraźniej lekarka za nią podążyła i nie
              chce być niepoprawna politycznie. Niemniej jednak psychoterapia nie zastąpi
              leków i nie ma co zwlekać z rozpoczęciem leczenia. Mam wrażenie, że Twój
              irracjonalny lęk przed psychotropami jest większy niż chęć wyleczenia się. Być
              może jeszcze choroba w kość Ci nie dała dość mocno.
              • lucyna_n Re: Nowa 20.10.09, 17:56
                To nie do końca tak, samo karmienie ma dobroczynny wpływ także na matkę nie
                tylko na dziecko, i może być tak że nagle odstawienie dzicka mogloby jeszcze
                bardziej w hormonach zawirować i pogorszyć jej stan psychiczny. Być może lekarka
                uznała że jest szansa i można sobie pozwolić na próbę wyjścia z tej depresji bez
                leków przy wsparciu terapeuty. Przypuszczam też że kazała się w nie za długim
                czasie zglosić żeby w razie braku poprawy przepisać leki. Najwyraźniej autorka
                nie spadła na depresyjne dno i jest dla niej światełko w tunelu. Ja na jej
                miejscu bym spróbowała bez prochów i dala sobei trochę czasu, ale jeżeli np po
                miesiącu będzie tylko gorzej tobym zastanowiła się nad tabletkami. W koncu to
                nie są cukierki.
                • iziak80 Re: Nowa 20.10.09, 18:25
                  dokładnie, mam lepsze i gorsze dni i chyba jeszcze nie wiem, czym jest
                  "depresyjne dno", mam nadzieję, że nie poznam...
                  spróbuję z tą psychoterapią, nie wiem, na co się nastawić, po troszę chyba cudów
                  oczekuję...
                  Mam nadzieję, że to dobra lekarka bo naprawdę wzbudziła moje zaufanie (dziękuję
                  tlenoterapia za namiary)
                  • lucyna_n Re: Nowa 20.10.09, 20:06
                    terapia z reguły nie jest zbyt przyjemna i nie nastawiaj się na klepanie po
                    pleckach, raczej na zobaczenie swoich "błędów i wypaczeń" a to budzi w
                    czlowieku duży opór i potrafi zaboleć.
                    Mam nadzieję że wyjdziesz na prostą, coś tam przy okazji może porządnie w życiu
                    poukładasz i wymigasz się od psychiatrycznych dropsów, jednak jeżeli za jakiś
                    czas nie będziesz się czuła lepiej to nie wahaj się, są sytuacje kiedy
                    zdecydowanie trzeba wspomóc się lekami i mówi się trudno.
                  • ichnia Re: Nowa 21.10.09, 10:05
                    Posłuchaj Lucyny, ona do rzeczy pisze. Nie zwracaj uwagi na wpisy berty, bo ona
                    ma jakąś obsesję leczenia psychiatrycznego.
                    Ważne, że coś się ruszyło, dalej dasz sobie radę z pomocą specjalistów :)
                    • bertrada Re: Nowa 21.10.09, 12:11
                      Bo widzisz droga Ichnio, choroby psychiczne mają to do siebie, że dotyczą nie
                      tylko osoby chorej. Mają bezpośredni wpływ na całe jego otoczenie. Chory swoim
                      zachowaniem potrafi wykończyć wszystkich wokół siebie, podobnie jak alkoholik
                      czy narkoman. Więc chociażby z tego powodu nieetycznym jest zniechęcanie kogoś
                      do natychmiastowego leczenia i wmawianie mu, że wszystko samo przejdzie jak
                      sobie z terapeutą pogada. Zwłaszcza jak chory ma pod opieką dzieci. Bo jak to są
                      osoby dorosłe, które w każdej chwili mogą się z delikwentem pożegnać, to nie ma
                      problemu. Niech sobie wszyscy robią co chcą.
                • awanturka Re: Nowa 21.10.09, 11:14
                  Lucynko, nie wiem napewno, ale wydaje mi się, że jest inaczej niz piszesz.


                  Wydaje mi się, że jest akurat przeciwnie - ciąża poprawia nastroj kobiety, ale niestety karmienie już nie, bo prolaktyna (ktorej wydzielanie jest zwiększane, gdy pierś jest ssana i odpowiedzialna za laktacje dziala depresjogennie).

                  Ale się nie upieram, moge się mylić, spróbuję wyszperać coś na ten temat w necie.

                  Te watpliwosci i moje "wydaje mi się" biorą się stąd, że mam podwyższony poziom prolaktyny z powodu pewnego schorzenia i chyba kiedyś usłyszałam od lekarza, że wpływa to negatywnie na przebieg i głębokosć depresji (ale może mówił o pozytywnym wpływie, tylko mi się coś pomieszało??)
                  • bertrada Re: Nowa 21.10.09, 11:54
                    Prolaktyna działa z dopaminą na zasadzie sprzężenia zwrotnego, tzn jak zwiększa
                    się jej poziom, to spada poziom dopaminy. I to teoretycznie może powodować stany
                    depresyjne. Ale w praktyce różnie to bywa. Laktacja to nie tylko podniesiona
                    prolaktyna, inne hormony też mają w tym swój udział. W końcu większość
                    karmiących matek nie ma depresji, więc natura musiała sobie z tym jakoś poradzić.
                    • iziak80 Re: Nowa 21.10.09, 12:00
                      Ja myślę, że moja depresja ma podłoże "życiowe". po prostu dużo rzeczy się
                      zdarzyło w jednym czasie, musiałam schować w kieszeń swoje nastroje i potrzeby,
                      wziąć się w garść i pchać wszystko do przodu. I mimo tego, że wszytko wróciło do
                      jakiejś tam równowagi, ja jednak nie potrafię dojść do ładu sama ze sobą.
                      • bertrada Re: Nowa 21.10.09, 12:21
                        Nie wykazano zależności pomiędzy depresją a czynnikami środowiskowymi. To raczej
                        choroba powoduje, że człowiek przestaje sobie radzić z obowiązkami i postrzega
                        wszystko jako trudności nie do przeskoczenia.

                        Poza tym to wcale nie musi być depresja w tradycyjnym rozumieniu tego słowa.
                        Teraz po prostu wszystko wrzuca się do jednego worka "zaburzenia lękowo
                        depresyjne", bez względu czy to nerwica, depresja, fobie, obsesje czy cokolwiek
                        innego z psychozami łącznie. Zapewne dlatego, że wszystkie te przypadłości leczy
                        się tymi samymi lekami.
                        Nie mówiąc o niepsychiatrycznych przyczynach, równie dobrze mogą to być np
                        jakieś zaburzenia hormonalne.
                        • iziak80 Re: Nowa 21.10.09, 18:24
                          no to moja teoria upadła
                        • awanturka Re: Nowa 21.10.09, 21:03
                          Bo tutaj dochodzi do pomieszania pojęć _ depresja jako jedenz objawów innego zaburzenia psychicznego czy choroby psychicznej (w przebiegu nerwicy, w zaburzeniach adaptacyjnych, w przebiegu zaburzeń osobowaści, w schizofrenii czy CHAD) i depresja jako oodzielna jednosyka chorobowa.

                          Depresja jako oddzielna jednostka chorobowa (choroba afektywna jednobiegunowa), rzeczywiście ma raczej luźny związek z tym co się w zyciu chorego dzieje oraz z jego sposobem myślenia, wartosciowania itp.

                          Natomiast już w depresji występującej w zaburzeniach typu nerwicowego czy adaptacyjnych ten związek jest bardzo silny i nie udaje się wyjść z depresji trwale inaczej niż przez zmiany w sobie (i na to ma się jak najbardziej wpływ, choć bywa to skrajnie trudne i wymaga czasu))i w środowisku (nie zawsze niestety, daje się coś z tym zrobić).
                          • grosik68 Re: Nowa 21.10.09, 22:53
                            awanturka napisała:

                            > Bo tutaj dochodzi do pomieszania pojęć _ depresja jako jedenz objawów innego za
                            > burzenia psychicznego czy choroby psychicznej (w przebiegu nerwicy, w zaburzeni
                            > ach adaptacyjnych, w przebiegu zaburzeń osobowaści, w schizofrenii czy CHAD) i
                            > depresja jako oodzielna jednosyka chorobowa.
                            >
                            > Depresja jako oddzielna jednostka chorobowa (choroba afektywna jednobiegunowa),
                            > rzeczywiście ma raczej luźny związek z tym co się w zyciu chorego dzieje oraz
                            > z jego sposobem myślenia, wartosciowania itp.
                            >
                            > Natomiast już w depresji występującej w zaburzeniach typu nerwicowego czy adapt
                            > acyjnych ten związek jest bardzo silny i nie udaje się wyjść z depresji trwale
                            > inaczej niż przez zmiany w sobie (i na to ma się jak najbardziej wpływ, choć by
                            > wa to skrajnie trudne i wymaga czasu))i w środowisku (nie zawsze niestety, daje
                            > się coś z tym zrobić).

                            Dziekuje Awanturka! (bardzo podoba mi sie Twoj nik) Bo juz mialam sie zabierac
                            do sprzeciwiania sie stwierdzeniu Bertrandy wnoszac przyklad mojej nieskromnej
                            osoby jako przeciwargument. Oszczedze wiec forumowiczom opisu traumatycznych
                            przejsc i innych koszmarow i niepowodzen, ktore w moim przypadku zlozyly sie na
                            gleboka depresje.
                            Przy depresji adaptacyjnej srodowisko spoleczne i przejsica pacjenta maja jak
                            najbardziej wplyw na zaistnienie i rozwoj choroby.
                  • lucyna_n Re: Nowa 21.10.09, 23:24
                    Piszę Awanturko z wlasnych że tak powiem odczuć W moim przydpadku zjazd nastąpil
                    dramatyczny tuż po zaprzestaniu karmienia. Lekarz mi tłumaczył że coś tam się
                    wytwarza pozytywnego, niestety nazw nie pomnę, wydaje mi się że o endorfiny
                    chodziło. Faktycznie była to czynność mocno uspokajająca, latwo było wręcz
                    zasnąć na siedząco. Co na to mowi teoria nei wiem, może kiedy s^ę karmi
                    prolaktyna nie ma negatywnych skutków tylko wtedy kiedy jest podwyższona niejako
                    "bez powodu" czyli bez niemowlaka.
              • grosik68 Re: Nowa 20.10.09, 19:29
                Bertrada nie przesadzajmy tak bardzo z koniecznoscia farmakologicznego leczenia.
                Niech autorka sama zdecyduje, kiedy i jak zacznie leczenie. I nie ocenialabym
                tak pochopnie jej checi wyleczenia tlyko przez pryzmat zwlekania z braniem
                antydepresantow. Chemia to nie jedyna droga, moze wspierac, ale moim zdaniem
                terapia jest nieodzowna. Bez zmiany zachowan i myslenia nie widze mozliwosci
                wyjscia z depresji.
                • iziak80 Re: Nowa 20.10.09, 20:22
                  mam nadzieje, że jakby coś poszło nie tak, nie przegapię momentu, kiedy powinnam
                  włączyć leki.
                  Musi mi się udać!
                  • lucyna_n Re: Nowa 20.10.09, 20:50
                    Staw suę za miesiąc u psychii, jak Ty przegapisz to ona zobaczy.
                  • grosik68 Re: Nowa 20.10.09, 20:57
                    iziak80 napisała:

                    > mam nadzieje, że jakby coś poszło nie tak, nie przegapię momentu, kiedy powinna
                    > m
                    > włączyć leki.
                    Nie przegapisz, to nie plamka na lopatce, bedziesz czula czy czujesz sie lepiej
                    czy gorzej. Do tego planujesz tez chodzenie do psychoterapeuty (mam nadzieje, ze
                    regularnie), wiec w najgorszym wypadku terapeutka Ci powie ;)
    • iziak80 Re: Nowa 23.10.09, 17:21
      Hej
      Udało mi się znaleźć psychologa, który przyjmie mnie już w czwartek. Ufff
    • tenisistka0-4 Re: Nowa 23.10.09, 22:35
      no własnie po to jest homeopatia.Mozesz spokojnie brać L 72 i
      Passiflora lub santaherba lehninga -daja nawet niemowlakom
      niespokojnym we Francji.
      • lucyna_n Re: Nowa 24.10.09, 00:47
        potrząsanie butelkami z cukrem, metafizyczna pamięć wody, leczenie czymś czego w
        roztworze nie ma, jedna wielka mega ściema.
        • tenisistka0-4 Re: Nowa 24.10.09, 10:58
          To ciekawe,MY mamy 14 koni i leczymy je homeopatycznie od 10 lat
          (leczy weterynarz) one nie wiedza o potrząsaniu itd a działa.Moje
          dzieci sa tak leczone i jesli chodzi o ciązę to jest to jedyne
          bezpieczne.
          • snajper55 Re: Nowa 24.10.09, 21:07
            tenisistka0-4 napisała:

            > To ciekawe,MY mamy 14 koni i leczymy je homeopatycznie od 10 lat
            > (leczy weterynarz) one nie wiedza o potrząsaniu itd a działa.

            Ale Ty wiesz, że są "leczone" oceniając wyniki takiego "leczenia".

            > Moje dzieci sa tak leczone i jesli chodzi o ciązę to jest to
            > jedyne bezpieczne.

            Nie jedyne. Na przykład picie czystej wody jest tak samo bezpieczne i tak samo
            skuteczne.

            S.
            • grosik68 Re: Nowa 24.10.09, 21:59
              Juz nie mowiac o rumianku :)
              • snajper55 Re: Nowa 25.10.09, 01:59
                grosik68 napisała:

                > Juz nie mowiac o rumianku :)

                No nie, nie ma porównania. Rumianek jest bardziej użyteczny niż "leki"
                homeopatyczne. :)

                S.
                • lucyna_n Re: Nowa 25.10.09, 11:05
                  różnica jest zasadniczo taka że substancja lecznicza w rumianku jest, a w tzw
                  lekach homeopatycznych nie ma nawet cząsteczki substancji od ktorej zaczynano
                  jego produkcję, tak jest ten roztwór rozcieńczony, oni sobie tam wymyślili
                  pamięć wody i inne czary mary, straszne naciągactwo i w niektórych przypadkach
                  może dużo szkody narobić kiedy ktoś zrezygnuje z leczenia na rzecz brania tego
                  cukru. To się wogóle nie powinno nazywać leki, tylko produkty homeopatyczne czy
                  jakoś tak.
                • grosik68 Re: Nowa 25.10.09, 13:49
                  snajper55 napisał:

                  > > Juz nie mowiac o rumianku :)
                  >
                  > No nie, nie ma porównania. Rumianek jest bardziej użyteczny niż "leki"
                  > homeopatyczne. :)
                  >
                  > S.

                  I to wlasnie mialam na mysli :)

          • lucyna_n Re: Nowa 25.10.09, 11:09
            ze swoimi dziećmi i końmi rób co chcesz, ale nie wciskaj tego kitu na prawo i
            lewo a już na pewno nie powinnaś podawać konkretnych nazw i dawek, nawet ci co
            się zwą szumnie lekarzami homeopatami by tego nie pochwalili, bo sami twierdzą
            że trzeba najpier przeprowadzić szczegolowy wywiad zanim się zdecyduje co
            zapisać. Pewnei robia tak żeby im zyski nie spadały, no ale skoro wierzysz w te
            metodę to chociaż stosuj ją konsekwentnie do jej zasad.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka